Dodaj do ulubionych

do niczego

07.11.08, 12:40
Jestem do niczego, nie mam w nkiim oparcia, żebrzę o miłośc....
chyba - coraz cześciej tak myslę patrząc na swój związek - pisze o
nim w innym wątku.
Nie byłam kochana przez rodziców,ani przez męzczyzn, którzy choć
zachwyceni mną, tak naprawdę z czasem moje wykorzystali naiwne i
szczere podejscie do nich.
Teraz zauważam , że się wypaliłam, że problemy ktróe mnei ostatnio
przygniotły nie pomoże mi nikt rozwiazać, że patrze na szczęslwiwe
pary i płaczę, bo nigdy nie bylma w zwiazku takim, ze czułam sie
bezpiecznie, że byłam akceptowana z fochem, z nieuczesaną fryzura .
Czas mi ucieka, zestarzałm się w ciągu poł roku, bo nie dosc , że
inne kłopoty to jescze zwiazek , któy sie chyba wypala ....i to nie
z mojej strony. co z tego ze usłyszałm ze jestem wspaniała, skoro
mnie nie kocha?
Obserwuj wątek
    • mesgo cd 07.11.08, 12:50
      ktos mi napisze , że się użalam nad soba, że ma się wziąc w garść i
      nie narzekać, że się zmieni, że nadzieja itp.
      Nie wiezę w to, bo dzieje się coraz gorzej od klkunastu miesięcy,
      narastaja problemy i samotnośc w związku z kimś kogonad życie kocham
      chco pewnie nie ma to przyszłości .
      Nie ma sił żyć dalej.
    • polska_potega_swiatowa rada dla Ciebie... 07.11.08, 13:12
      to jak jestes traktowana przez twojego partnera, i jak sie czujesz w
      twoim zwiazku zalezy w duzej mierze od Ciebie samej.

      Jak cos sie juz "zdobylo" to nie trzeba o to juz walczyc... Jak ktos
      goni, to druga osoba zwykle ucieka... Zastanow sie nad tym.

      Moze daj mu powody do tego zeby to on teraz sie musial starac, u
      upewnic ze nadal go kochasz. Nie, nie namawiam ciebie do zdrady, ale
      osoby zadowolone z siebie, zajete czyms, oraz sprawiajace wrazenie
      szczesliwych przyciagaja...Ty narazie go odstraszasz od siebie.

      Wiec zrob cos z tym, nie narzekaj tylko dzialaj! :)
      • mesgo Re: rada dla Ciebie... 07.11.08, 15:02
        witaj,
        to prawda, że pozwalam się tak traktować, tyle że do niedawna
        dawałam radę z problemami, a do dziś nie opowiadam mu ciagle o tych
        problemach , tak jak to pewnie zabrzmiało w mojej wypowiedzi wyżej.
        Jestem zadbaną kobietą, pracuję zawodowo, mam zainteresowania i
        znajomych. Ostatnio jednak moje wyście do znajomych zrobi.lo
        problem, bo nei czekaląm , kiedy on przyjedzie- owszem nie czekałam,
        ponieważ nie wiedziałam że przyjedzie, nie umawialiśmy się
        dokładnie. Kiedy zadzwonił i powiedziałam iż jestem u znajomych to
        powiedział , że stale (sic!) biegam po koleżankach.
    • paco_lopez Re: do niczego 07.11.08, 14:37
      nie czas ci ucieka tylko listopad przyszedł jak co roku. pewnie za
      często fochujesz i dlatego masz te problemy. zeby byc akceptowanym z
      fochami trzeba mieć mało fochów i nie powinny długo trwać. co do
      fryzury, to wiadomo, ze rano tylko łysy jest uczesany.
      • mesgo Re: do niczego 07.11.08, 15:03
        wlasnei w tym pproblem , ż enie ma fochów ja tylko on sie stale
        obraża o byle co , a ja mam trwac z usmiechem, ale przede wszystkim
        mam byc zawsze dyspozycyjna, a on - jak będzie mógł.
        • paco_lopez Re: do niczego 07.11.08, 15:10
          to skończ to. fochujący sie facet, to taka sama trauma jak
          nafochowana kobieta z bruzda pionową na czole. będzie wiosna, to sie
          amator kwaśnych jabłek znajdzie. tylko ma byc jowialny i szybko z
          nim do wyra.
    • horpyna4 Re: do niczego 07.11.08, 14:49
      Przede wszystkim naucz się żyć samotnie. Tylko wtedy można stworzyć
      z kimś szczęśliwy i trwały związek, jak się go nie trzyma kurczowo
      ze strachu przed samotnością.
      Wtedy nie potrzebuje się tak bardzo oparcia, ani tak rozpaczliwie
      nie żebrze się o miłość. A jak czegoś się aż tak bardzo nie
      potrzebuje, to ono samo przychodzi, bo los jest przewrotny.
      Naucz się też tego, że wartość człowieka zależy od niego samego, a
      nie od tego, czy jest powszechnie lubiany. I jak się ktoś tobą
      bardzo zachwyca, to miej do tego trochę dystansu, zamiast popadać w
      euforię. A potem w czarną rozpacz.
      I nie rozśmieszaj mnie "uciekaniem czasu". Na szczęśliwy związek ma
      się czas przez całe życie. Ludzie po czterdziestce nie są spisywani
      na straty.
      • mesgo Re: do niczego 07.11.08, 15:13
        Zyłam samotnie ponad 2 lata,było mi wygodnei ale cięzko bez kogoś
        bliskiego i kiedy spotkałam mojego partnera, to wypełnilśmy sobie
        lukę w samotności. Początkow zabiegał o każde spotkanie ale któregoś
        dnia swierdził, że dośc "szaleństwa", zyjemy jak normalna para czyli
        oznacza to ze on decyfuje kiedy się spotkamy bo na taką a nie inną
        prace, bo nusi odwiedzić synów, bo inne sprawy . Ja mam w domku
        czekać i nawet jeśli się umówił i czasem odwołuje po czasie,to tak
        ma być. Ostatnio wysżłam do znajomych i afera ze nei było mnei w
        domu, choć sie wcale nie umawialiśmy.
        • horpyna4 Re: do niczego 07.11.08, 15:49
          Czyli po prostu związałaś się z nieodpowiednim facetem.
          Następnego nie traktuj jako antidotum na samotność.
          I niech będzie bez zobowiązań, jeszcze tacy istnieją.
          • shangri.la Re: A co to znaczy?:) 07.11.08, 15:56
            Związek bez zobowiązań?:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka