mesgo
07.11.08, 12:40
Jestem do niczego, nie mam w nkiim oparcia, żebrzę o miłośc....
chyba - coraz cześciej tak myslę patrząc na swój związek - pisze o
nim w innym wątku.
Nie byłam kochana przez rodziców,ani przez męzczyzn, którzy choć
zachwyceni mną, tak naprawdę z czasem moje wykorzystali naiwne i
szczere podejscie do nich.
Teraz zauważam , że się wypaliłam, że problemy ktróe mnei ostatnio
przygniotły nie pomoże mi nikt rozwiazać, że patrze na szczęslwiwe
pary i płaczę, bo nigdy nie bylma w zwiazku takim, ze czułam sie
bezpiecznie, że byłam akceptowana z fochem, z nieuczesaną fryzura .
Czas mi ucieka, zestarzałm się w ciągu poł roku, bo nie dosc , że
inne kłopoty to jescze zwiazek , któy sie chyba wypala ....i to nie
z mojej strony. co z tego ze usłyszałm ze jestem wspaniała, skoro
mnie nie kocha?