08.11.08, 14:55
bylismy razem
szczzesliwi przez ulamek sekundy
ta sekunda jest ze mna juz ponad rok
zyje ale tak jak by mnie nie bylo
codziennie o niej mysle
nadal nie rozumiem co zrobilem zle
czego jej zabraklo? dawalem jej wszystko co mialem
wiem ze to jest wlasnie ona
dlaczego kobiety sa tak puste?
pije, kupuje, podrozuje, robie dziwne rzeczy
nic nie pomaga
ostatnio przebieglem maraton w berlinie
niesamowite przezycie ale nie usunelo tej czesci pamieci
ktora sprawia ze powoli umieram
po rozstaniu prawie zwariowalem
to byly fizyczny bol
pije juz od roku i nie chce wytrzezwiec
dlaczego nie moge po prostu rozplynac sie i
przestac istniec?
przestalem odczuwac radosc wiec gdzie jest
sens dalszego istnienia?
wegetacja
Obserwuj wątek
    • elielieli Re: co dalej 08.11.08, 15:02
      Skoncentuj sie na fakcie ze inne kobiety nie sa tylko i wylacznie
      tworami twojej wyobrazni albo posagami niepotrzebnie zaslaniajacymi
      krajobraz. Dobry seks nie jest zly.Sprobuj z inna niewiasta.
    • mona.blue Re: co dalej 08.11.08, 15:11
      Piękne. Przypomina mi to wyznania romantycznych kochanków w
      literaturze okresu romantyzmu (ostatnio wpadły mi w ręce "Dziady" w
      związku z wypracowaniem mojej córki, nota bene 'Kreacja
      romantycznego kochanka' :))

      Niestety co do meritum nic poradzić nie umiem.
      • elielieli Re: co dalej 08.11.08, 15:14
        Zrownowazyc przewage romantyzmu czyms latwym, praktycznym,
        przyjemnym i pozytecznym .Najlepiej w dobrym towarzystwie.
      • sdfsfdsf Re: co dalej 08.11.08, 16:01
        dzieki
        rady raczej nic nie dadza
        napisalem bo lubie pisac
        teraz tylko zastanawiam sie jak to wszystko zakonczyc
        nie jak jakis cham na sznurze albo z zyletkami
        zrobilem research
        mialem kupic srodki nasenne ale okazuje sie ze nadmiar powoduje
        atak serca? brr myslalem ze sie po prostu zasypia i nie budzi
        myslalem o tym w jaki sposob zakonczyl kosinski
        czyli torba foliowa na glowe i do wanny pelnej wody
        zeby nie bylo dostepu tlenu,
        podobno sie zasypia ale musze sie upewnic
        anyway thanks:)
        • elielieli Re: co dalej 08.11.08, 16:35
          "teraz tylko zastanawiam sie jak to wszystko zakonczyc
          nie jak jakis cham na sznurze albo z zyletkami
          zrobilem research
          mialem kupic srodki nasenne ale okazuje sie ze nadmiar powoduje
          atak serca?"
          A jezeli somobojstwo niczego nie rozwiaze?Moze bedziesz sie meczyl
          jeszcze bardziej?Kto ci daje gwarancje na to ze twoje cirpienia
          ustana?
          • brak-chmur Re: Eli, jesteś psycho czy przedstawicielem ...? 08.11.08, 16:37
            ....Świętago Officujm?:)
            • elielieli Re: Eli, jesteś psycho czy przedstawicielem ...? 08.11.08, 16:43
              siostra Ratzingera, a co ty Shangri, na dzis wieczor z psychogulu
              pomienialas sie na umysly?Bez obrazy, eh..!
              • brak-chmur Re: Eli, jesteś psycho czy przedstawicielem ...? 08.11.08, 16:59
                Kiedy tylko przybieram stary nick wampira, głupieję po zalogowaniu:)
                • elielieli Re: Eli, jesteś psycho czy przedstawicielem ...? 08.11.08, 17:00
                  ok, a wiec jestes usprawiedliwiona
                  • brak-chmur Re: Dzięki psycho:) n/t 08.11.08, 17:01

          • xcvfpedsczjx Re: co dalej 08.11.08, 16:45
            ja - "tam" nic nie ma (tam tez zreszta nie ma)
            • elielieli Re: co dalej 08.11.08, 16:59
              Ale niemozliwosc istnienia to tez cierpienie
              • xcvfpedsczjx Re: co dalej 08.11.08, 17:02
                poniekąd,
                chodziło mi bardziej o to, że nie zmienia przeszłości.
                • elielieli Re: co dalej 08.11.08, 17:10
                  Przeszlosc nie istnieje, przyslosc rowniez nie. Jedyne co istnieje
                  to ciagle przemijajaca terazniejszosc. Czym lepiej nauczysz sie ja
                  wykorzystywac na twoja korzysc, nawet w bardzo przyziemnych i
                  drobnych sprawach, tym zaczniesz sie stawac co raz szczesliwszy.
                  • xcvfpedsczjx Re: co dalej 08.11.08, 17:16
                    tez chcialbym w to wierzyc ;)
                    ale orpocz "istnieje" jest jeszcze "istnialo" i "bedzie istniec"

                    Poza tym niestety takie stawianie sprawy prowadzi do tragedi (i nawet nie wiem
                    jak bardzo tragicznych w skutkach)
        • mona.blue Re: co dalej 08.11.08, 16:43
          Proszę Cię, nie rób nic takiego. Wiem,co oznacza taka rozłąka i
          wiem, że można ten ból wytrzymać (niechby chociaż wspomagając się
          lekami, terapią).
          To jest krzyk rozpaczy, ale uwierz, że można żyć cierpiąc, a może w
          końcu cierpienie się skończy, a na pewno zelżeje.
          Może jeszcze uda Ci się być ponownie z Twoją ukochaną (znam dobrze
          podobną historię), a może znajdziesz wspanialszą kobietę.
          • brak-chmur Re: co dalej 08.11.08, 16:54
            Mono wie, bo w jej przypadku rozłąka z kobietą jej życia trwała niezmiernie
            długo, ale już się pozbyła męża i teraz czekamy na spektakularny ślub pierwszej
            pary les w Polsce!:)
            Celebruje Ojciec R. od gorących żródeł:)
            • mona.blue Re: co dalej 08.11.08, 17:09
              Brak-chmur alias shangri.la pisałam wielokrotnie, że jestem
              zakochana w mężczyźnie.

              Już mi się znudziło, tylko nie chcę, żeby ktoś wziął te twoje
              bzdurki na serio.

              I podobno byłaś prześladowana w internecie, a co ty robiłaś?
              Przyczepiałaś się do mnie nieustannie, wypisując wszelkie bzdurne
              oskarżenia wyssane z palca.
    • brak-chmur Re: Kara boska:) 08.11.08, 16:00
      Pomyśl o kobiecie , której kiedyś to samo zrobiłeś.....
      • mona.blue Re: Kara boska:) 08.11.08, 17:10
        brak-chmur napisała:

        > Pomyśl o kobiecie , której kiedyś to samo zrobiłeś.....

        Swietna rada dla kogoś, kto myśli o samobójstwie.
    • xcvfpedsczjx Re: co dalej 08.11.08, 16:09
      skoro masz ciag do picia to nie jest z Toba jeszcze tak zle!
      Ja w mojej sytuacji (troche o tym w temacie) tez rozwazalem zapicie smutkow, ale
      doszedlem do wniosku ze to nie ma sensu.

      Chcialem to zastosowac nawet jako metode samobojstwa, niestety sytuacja sie tak
      ulozyla, ze nie bylem w stanie tego wykonac, a pozniej mnie niestety naszla mysl
      ze to i tak nic nie da i ze nie mam na to ochoty

      Mialem troche podobnie jak Ty, bo z wszystkimi odmiennosciami moj zwiazek tez
      trwal tak naprawde sekunde (a dokladniej 1h43min + 48min)

      Moze sprobuj sobie uzmyslowic, ze nie byla idealem?
      Chociaz wiem.. rozum wskazuje ze nie byla, serce mowi ze byla, a tak wogle to i
      tak nic nie czujesz co byloby prawdziwe (Ty pewnie czujesz i cholernie Ci
      zazdroszcze)
    • xcvfpedsczjx Re: co dalej 08.11.08, 17:18
      czy kolega sdfsfdsf jeszcze z nami tutaj jest

      ??
      • sdfsfdsf Re: co dalej 08.11.08, 17:20
        jeszcze jestem skarbie ale dogorywam
      • brak-chmur Re: Nie ma:) 08.11.08, 17:21
        Poszedł sie wreszcie zabawic:)
        Sex&drugs&rock&roll:)
        • brak-chmur Re: Skarbie?:) 08.11.08, 17:25
          Jesteś homo? Przeceiż Xcośtam to facet!
          • sdfsfdsf Re: Skarbie?:) 08.11.08, 17:33
            oh my god my mistake:)
            • brak-chmur Re: Skarbie?:) 08.11.08, 17:42
              Nie szkodzi, mnie osobiście jest obojętne czy to pani, czy pan Cię porzucił.
              Skutek tragiczny, jak widać......tylko to jest smutne:(
    • elielieli Re: co dalej 08.11.08, 17:32
      Kiedy rodzi sie maly czlowiek jego zycie w calosci zalezy od jego
      matki.Natura, aby zapewnic niemowleciu przetrwanie wyposazyla je w
      zdolnosc do przywiazywania sie do matki (lub do osoby, ktorra sie
      nim opiekuje). W przeciwnym przypadku, matka majac kilkoro
      bachorow, w sytuacji kryzysowej moglaby "zgubic" jedno ze srajtkow.
      A jezeli srajtek jest wystarczajaco przystosowany do zycia, to
      bedzie za matka biegl albo przynajmniej glosno plakal.
      Kiedy zaczynamy nawiazywac zwiazki damsko meskie, nie wiadomo
      dlaczego (zdania na ten temat sa nieskonczone i oczywiscie, jak
      wszystko w psychologii, skrajnie podzielone) przenosimy schematy
      zachowan i odczuc zwiazanych z mozliwoscia bycia porzuconymi a
      partnera uwazamy za kogos bardzo waznego (dla naszego przezycia) co
      najmniej w randze rodzica (lub w twoim przypadku rodzicielki).
      Problem w tym, ze nie jestes juz niemowleciem i powinienes
      zrozumiec ze twoj stan psychiczny to reakcja na
      porzucenie.Powinienes tez zrozumiec ze kobieta po ktorej wpadasz w
      takiego dola to nedzny material na substytut rodzicielki, to w
      najlepszym wypadku wampir energetyczny.
      Sprobuj zdystansowac sie co do twojego istynktu utrzymywania tej
      wiezi emocjonalnej, przynajmniej daj szanse innej dziewczynie na
      postawienie ci kawy, albo jeszcze bardziej realistycznie-zrob to
      sam. Dopiero kiedy bedziesz w innym zwiazku bedziesz mial szanse na
      zrozumienie jak nedzna wybranka byla ta twoja pani i jak wiele
      przyjemnych rzeczy moze wydarzyc sie w zwiazkach mniej bolesnych i
      mniej romantycznych.Nie ma sensu tracic zycia na czekanie na osobe,
      ktora moze nawet na ciebie nie zasluguje.
      Chyba mozesz mi przyznac racje przynajmniej co do jednego:
      zakochany nie widzi rzeczywistosci obiektywnie.
      Jezeli stac cie na psychoterapie, to sprobuj sie dowiedziec skad
      pochodzi ta chec do utrzymywania bolesnych i niesatysfakcjonujacych
      wiezi.
      • brak-chmur Re: co dalej 08.11.08, 17:40
        elielieli napisała: Jezeli stac cie na psychoterapie, to sprobuj sie dowiedziec skad
        > pochodzi ta chec do utrzymywania bolesnych i niesatysfakcjonujacych
        > wiezi.

        A jak już się dowie , to się zniechęci do tej pani, czy do samobójstwa?
        Bo ja wiem , że pa takiej "psychoterapii" można się świetnie i skutecznie
        zniechęcić do życia najwyżej.
        • elielieli Re: co dalej 08.11.08, 17:43
          Przykro mi z twojego powodu.Psychoterapia to nie jest najlzejsze
          wyjscie. Czasami ostry i bezwzgledny kontakt z rzeczywistoscia moze
          byc brzemienny w skutkach...
          • elielieli Re: co dalej 08.11.08, 17:44
            Kontakt ze zlym psychoterapeuta zreszta tez...
      • sdfsfdsf Re: co dalej 08.11.08, 17:51
        sorry bede arogancki
        jestem zbyt inteligentny na psychoterapeute
        podejrzewam ze przeczytalem wiecej ksiazek o ludzkiej psychice
        niz przecietny terapeuta tak mi dopomoz bog i swiety krzyz he he
        jezeli zdecyduje sie na samobojstwo to zrobie to w pelni swiadomie
        rozwazajac za i przeciw i wybierajac metode
        i nie widze w tym nic strasznego sorry
        doceniam twoj komentarz ok
        ale to ja kieruje swoim zyciem a nie moja przeszlosc
        (jak bylem dzieckiem zjadjem smoczek etc litosci)
        pewnych rzeczy nie mozna racjonalnie wytlumaczyc i rozwiazac
        w kazdym razie gracie bene:}
        • brak-chmur Re: co dalej 08.11.08, 17:54
          Masz rację:) Psycho są wyłącznie dla głupców.
          Oni żerują na ludziach słabych psychicznie , bezwolnych i niedouczonych
          vide;paradetoks:)
          Zobacz , co mu zrobiła z mózgu jego osobista, obleśna psycho-pijawka!:(
        • elielieli Re: co dalej 08.11.08, 17:55
          Na taka inteligencje nie ma rady, nawet sie grac nie chce. Rece
          same opadaja. Wybacz.
        • elielieli Re: co dalej 08.11.08, 17:58
          "jestem zbyt inteligentny na psychoterapeute
          podejrzewam ze przeczytalem wiecej ksiazek o ludzkiej psychice
          niz przecietny terapeuta tak mi dopomoz bog i swiety krzyz he he"
          Jestes przecietnym debilem i gowno z tych ksiazek zrozumiales.
          he he to moge powiedziec ja, bo nie mam depresji i nie wzdycham za
          osoba ktora jest mna zainteresowana tyle co zeszlorocznym sniegiem.
        • mona.blue Re: co dalej 08.11.08, 18:40
          > sorry bede arogancki
          > jestem zbyt inteligentny na psychoterapeute
          > podejrzewam ze przeczytalem wiecej ksiazek o ludzkiej psychice
          > niz przecietny terapeuta tak mi dopomoz bog i swiety krzyz he he

          Sorry, ale sam się z dołu za włosy nie wyciągniesz.
          Psychoterapia to nie tylko wgląd intelektualny, liczą sie też
          uczucia, rozpoznawanie ich i radzenie sobie z nimi i rzeczy, które
          Ci dobry psychoterapeuta potrafi wyciągnąć z podświadomości.

          Poszukaj poprostu inteligentnego i baaardzo mądrego psychoterapeuty.
    • xcvfpedsczjx Re: co dalej 08.11.08, 19:35
      wiec odpowiedz po co chcesz to zrobic
    • gapuchna Re: co dalej 08.11.08, 21:15
      Nie spodoba ci się to co napiszę, ale trudno.
      Widzisz, strasznie lubię czytać takie wyznania. Wiem, to podłe. Ale mam to
      gdzieś. Cieszę się, kiedy mężczyzna cierpi. Cierpisz za mnie.
      • brak-chmur Re: Gapuchna.... 08.11.08, 21:36
        ....dobra, dziś będę wredna, za mnie też(!)
        • brak-chmur Re: Gapuchna....P.S. 08.11.08, 21:47
          No nie, cofam to....:)
          Zaraz wpadnie Waldi i powie, że obie cierpimy za niego i za Junko.
          Łańcuch złej woli o wiele łatwiej zainicjować niż łańcuszek dobrej.
          To droga na manowce, Gapuchna.
          Ten nieszczęśnik jest taki samo skrzywdzony jak Ty,Waldi, ja i setki innych
          ludzi wokół.
          Trzymaj się dzielnie:)
          • gapuchna Re: Gapuchna....P.S. 08.11.08, 22:10
            Ja wiem i jest mi go żal. Ale ....sama rozumiesz, prawda!
            Moze źle to ujęłam - dobrze, ze mężczyzna też cierpi. To się trochę wyrównuje.
    • paco_lopez Re: co dalej 08.11.08, 22:09
      ty od sześciu lat nie rokujesz. pij więcej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka