wiosenna67
08.11.08, 20:04
spotykam się z mężczyzną od kilku miesięcy... oboje jesteśmy dojrzałymi ludźmi, nie gonimy za emocjalmi, szukamy czegoś dojrzałego i głębokiego... na razie ciagle zbieramy o sobie ane... uczucia na pewno juz jakies są, ale to nawet jeszcze nie zakochanie..
problem jest w dogadaniu się w sprawie seksu...
jakby to powiedzieć, zeby niebyt dosłownie, ale jednak jasno.... chodzi o pieszczoty francuskie, a raczej ich finał... mój mężczyzna nalega za każdym razem, żeby odbywał się do samego konca, ja tego nie akceptuję i nie chcę... i nie zgadzam się na taki koniec... niby nie forsuje tego na siłę, ale długo potem truje mi głowę, czasem wręcz sugerując, że powinnam się leczyć, ze to mój problem, że każdy facet tego chce i wymaga, że do tej pory zadawałam sie z jakimiś nieudacznikami, skoro żaden nie wymagał tego (skoro powiedziałam im, że nie chcę)
niby nie postawił sprawy jeszcze na ostrz noża (coś w rodzaju- albo tak będziesz robić, albo pa pa), ale zasugerował już, że powinnam zapytać seksuologa, ja na to, ze wiem, co mi powie- że nie powinnam robić nic, na co się wewnętrznie nie zgadzam...a on, ze nie, nie to, że mi powie, że facet, który tego nie dostaje wcześniej czy później poszuka gdzieś indziej...
to wartosciowy, dobry człowiek, ale ma bardzo silną osobowość, może nawet skłonności do manipulacji innymi (tyle, ze ja to wdzę się ne daję), generane dobrze sę dogadjemy, mimo wielu różnic, potrafimy się ścierać, ale w końcu wracamy zawsze do rzeczowej rozmowy...
gdyby nie ta jedna sprawa, z którą sobie nie radzę...
moje stanowisko jest jasne- nie chcę
czy rzeczywiscie coś ze mną nie tak?
czy powinnam jednak to dla niego zrobić/robić?