Dodaj do ulubionych

Mój Piękny Panie raz zobaczony...

11.11.08, 00:58
Moglabym tutaj sie rozpisac na kilkanascie stron A4 o moim
problemie, ba! moglabym i ksiazke napisac ale napisze w skrocie:)
Wiec tak:
Poznalam go na wakacjach ponad 6 lat temu, on sie we mnie zakochal,
ja w nim nie.
On szybko o mnie zapomnial i znalazl sobie dziewczyne. Czasem
pisalismy do siebie maile, ale ja zazwyczaj nie odpisywalam.
Po roku napisalam do niego... i od tamtej pory - minelo 5 lat i nie
ma dnia zebym o nim nie myslala!!!
On mi tlumaczyl na milion sposobow, ze ma dziewczyne, ze jestesmy z
innych panstw, inna religia, inna kultura, inna mentalnosc...!
ja to wszystko wiem, ale nie potrafie o nim zapomniec... a wtedy na
wakacjach nie bylam w nim zakochana?!
nie wiem czy to uczucie tlumilam w sobie bo i tak wiedzialam ze z
tego nic nie bedzie i po roku wybuchlo ze zdwojona sila? czy tez
moze wyidealizowalam sobie jego?
Wszyscy mowili, ze sobie go wyidealizowalam i ze jakbym go zobaczyla
to na pewno by mi przeszlo. Wiec pojechalam do niego, zobaczylam go,
bardzo zle mnie potraktowal, powiedzial ze mnie nie zapraszal i po
co przyjechalam?
ja nie potrzebowalam nic od niego, chcialam go tylko zobaczyc,
przeciez kazdy ma swobode przemieszczania sie ;( po tym spotkaniu
bylo mi strasznie smutno ale cieszylam sie ze sie taki okazal bo
myslalam ze mi przejdzie... oszukiwalam sie miesiac a teraz jest
coraz gorzej ;( caly czas o nim mysle ;( sni mi sie prawie co noc ;(
ostatnio jak mi sie przysnil to caly dzien z lozka nie wychodzilam
tylko plakalam ze nie mozemy byc razem
wiem ze jestem nienormalna, ale jak myslicie co to jest ze od 5 lat
nie moge przestac o nim myslec? ;(
juz wszystko zrobilam zeby zapomniec ale nie potrafie.
caly czas uwazam ze to ten jedyny, ogladam fotografie, czytam stare
maile, szukam w necie informacji na jego temat.
wiem, ze nie mozemy byc razem, to jest na pewno nie do
zrealizowania, ale zapomniec o nim i pokochac kogos innego - na
pewno sie da!
ale jak?
Czy ktos moze mi pomoc?
Bylabym wdzieczna, juz nie daje rady ;(
Obserwuj wątek
    • rzeka.suf rokoko 11.11.08, 02:50
      byl taki odcinek garfielda - g obserwowal rodzine kwiatow doniczkowych na
      parapecie, a dokladniej - obserwowal samobojstwo jednego z kwiatow oraz reakcje
      pozostalych. koment: byloby to tragiczne, gdyby nie bylo tak zalosne.

      tak sie zadumac mozna nad tym , jak nad koanem jakims... ;)

      choc i tak moj ulubiony odcinek byl o wszechmocnym gumowym kurczaku, ktory
      wyczuwa niebezpieczenstwo

    • moon_witch Widzisz, na pewno 11.11.08, 08:55
      zbagatelizujesz to co ci napiszę, ale masz poważny problem. Tzw.
      blokady. Tak własnie jak u ciebie wyglądają typowe blokady
      psychiczne. I aby z tego wyjść nazleży szukać pomocy u
      profesjonalisty. Psychologa, możliwe nawet i u psychiatry.

      Tego typu uczucia nie mają nic z miłością wspólnego. Jest w
      psychiatrii określenie tego typu stanu jako "uczucia lepkie" Brzmi
      to dość dziwnie, ale w sumie podlegają one leczeniu.

      Patrząc z boku, to wtedy gdy on chce romansu z tobą -ty uciekasz-
      gdy on ucieka- ty chcesz, więc się skutecznie mijacie. Jak myślisz
      dlaczego tak jest? Co jest z twoim poczuciem bezpieczeństwa
      emocjonalnego, jakie były poprzednie zwiazki,że w takiej sytuacji,
      gdy on ucieka, ty go kochasz, bo czujesz się...bezpieczna, bardziej
      w takiej sytuacji niż w odwrotnej, gdy on ma uczucia?

      Jest w Tobie dużo energii, widać po tym jak pojechałaś i
      skonfrontowałaś swój objekt miłości, dlatego napewno wyjdziesz z
      tego. Ale potrzebny ci ktoś dobry w psychologii, aby cię
      wyprowadzić z tego afektywnego w uczucia zaułka.
      Nie bagatelizuj tego co ci radzę, tego typu afektacje pożerają i
      wypalają człowieka uczuciowo, emocjonalnie i psychicznie. W końcu
      potrzebne ci zarówno zdrowie i energia na rzezy bardziej
      konstruktywne i życiowe.

      PS. wielu psychologów zajmowało się tego typu afektami i nawet
      doczekały się one publikacji literackich. O jednej dawno temu
      czytałam,, autora już nie pamietam, ale czasy wiktoriańskie były
      bogate w tego typu stany psychiczne, opis dziewczyny, która latami
      pogrązona w myslowej 'miłości' do męzczyzny i ...rezultat końcowy
      mija go na ulicy, przechodzi obojętnie, bez słowa.
      To jest coś w tym stylu i koło tego i ma dużo wspolnego z
      rozbudzeniem pewnych pokładów myślowych w mózgu.
      • xcvfpedsczjx Re: Widzisz, na pewno 11.11.08, 10:10
        O kurde no to ja mialem ostatnio cos podobnego, tyle ze na mniejsza skale i
        chyba mi przeszlo (przynajmniej narazie)

        Kiedy bylismy razem bylo mi dobrze, ale nie na tyle zebym mogl stwierdzic, ze
        sie zakochalem (dodatkowo czulem niepokoj z tego powodu, ze nie czuje
        zakochania, chociaz sytuacja ksztaltowala sie tak, ze gdybym byl normalny to
        pewnie juz bylbym zakochany).
        Natomiast, kiedy jej nie bylo to doslownie wariowalem, nie moglem sie na niczym
        innym skupic tylko na Niej. Pozniej udalo mi sie wyblagac spotkanie, niestety
        jak sie pozniej okazalo ostatnie. co bylo pozniej to troche napisalem w innym watku.
      • mona.blue Re: Widzisz, na pewno 11.11.08, 16:10
        Wczoraj obejrzałam "Plac Waszyngtona", też jakby o takim uczuciu
        opowiadający.
    • anaisanais Re: Mój Piękny Panie raz zobaczony... 11.11.08, 09:46
      Moze masz po prostu ogromne potrzeby emocjonalne - wielka potrzebe
      milosci i rozwijasz w myslach milosc do tego chlopaka? po prostu
      przezywasz sobie te milosc w swojej wyobrazni.
      Nic w tym zlego nie ma, po prostu tak sie ta potrzeba unzewnetrznia.
      • efekt_publicznosci Re: Mój Piękny Panie raz zobaczony... 11.11.08, 10:07
        psycholog
    • elielieli Re: Mój Piękny Panie raz zobaczony... 11.11.08, 17:18
      Tak jak pisala Mona.blu, to wszystko jest po to aby nie zyc w
      *zadnym* zwiazku. Jakis glebszy konflikt nie pozwala ci dojrzec na
      tyle aby swiadomie zawrzec jakis realny zwiazek i czerpac
      satysfakcje z blaskow jak rowniez cierpliwie znosic cienie. Twoja
      dynamika jest bardzo infantylna ( to nie po to zeby cie obrazic,
      ale po to aby dac ci wskazowke w jakiej czesci historii twojego
      zycia moze byc pies pogrzebany) i polega na skrajnej idealizacji.
      Sama idealizacja nie ma w sobie nic zlego, kazdy normalny czlowiek
      troche idealizuje, sek w tym ze w normalnych warunkach, kiedy
      trzeba zauwazyc ciemne strony tez je dostrzega i swiadomie decyduje
      co z nimi poczac.Ty zostalas nauczona akceptacji wszystkiego i nie
      potrafisz przyjac wiadomosci negatywnych ( ze facet jest gburem i
      chamem).Na poczatek radzilabym ci konsekwentne analizowanie
      logiczne tego co robisz, jak gdyby nie chodzilo o ciebie, tylko o
      jakas nieznajoma dziewczyne.
      Co do genezy takich dynamik, to czesto spotykane sa one u osob
      maltretowanych w dziecinstwie.
      Najprawdopodobnie masz za wiele (albo jeden i silny) konfliktow
      emocjonalnych aby funkcjonowac w zwiazku z jakimkolwiek facetem z
      krwi i kosci. Predzej czy pozniej skonczyloby sie to niekorzystnie
      dla ciebie.Dlatego bronisz sie przed tym i przezywasz historie na
      wpol wimaginowane.To ma na celu zachowac cie przed prawdziwym bolem
      bycia porzucona w prawdziwym dlugotrwalym zwiazku.Na jakims
      poziomie twojej swiadomosci wiesz ze jestes na to za slaba.
      Czeka cie dluga praca nad twoja osoba, bo dopiero kiedy poczujesz
      sie bezpiecznie jako osoba dojrzala i relatywnie niezalezna od
      partnera, wtedy bedziesz sie mogla eksperymentowac w roznych
      zwiazkach, bez ryzyka ze ktorys z nich cie moze zniszczyc.
      • 0_evelo Re: Mój Piękny Panie raz zobaczony... 11.11.08, 22:18
        sprytnie
        ale nie musnąłeś nawet istoty zagadnienia
      • ravny Re: Mój Piękny Panie raz zobaczony... 12.11.08, 15:17
        >Ty zostalas nauczona akceptacji wszystkiego i nie
        >potrafisz przyjac wiadomosci negatywnych ( ze facet jest gburem i
        >chamem).


        a niby skąd wnioski ze facet jest gburem i chamem???
        to ta dziewczyna jest nienormalna, nęka go i nachodzi, niech tak robi dalej a
        facet się wkurzy i zgłosi to na policję, może w sądzie dziewczęciu przejdzie
        chora obsesja...
        Takie osobowości bywają niebezpieczne i nieobliczalne, nie da się z nimi "po
        dobroci" co próbował robic ten facet tłumacząc jej , ze jest z kimś innym
        związany. Dziewczyna zaczyna go nękać bo ubzdurzyła sobie, że będzie go kochać,
        choć tu o żadnej miłości słowa nie ma, to tylko jej problemy emocjonalne z samą
        sobą.
        • elielieli Re: Mój Piękny Panie raz zobaczony... 12.11.08, 22:59
          Aha..tylko ty nie wiesz ze w psychologii tak zw. *obiektywna*
          rzeczywistosc, owszem moze istnieje ale nie wiele pomoze jesli
          bedziesz nia twardo i brutalnie walil po lbie pacjenta...Istnieja
          rzeczywistosci indywidualne, subiektywne. Istnieje rzeczywistosc
          tego chopaka i autorki postu.Od momentu, w ktorym na rzeczywistosc
          tego pana nie mamy wplywu( przedewszystkim dlatego, ze to nie on
          sie do nas zwraca) mozemy tylko zblizyc sie do rzeczywistosci
          emocjonalnej autorki.Jezeli nie potrafisz tego zrobic, nie ma sensu
          zebys kontynuowal, bo mysleniem czysto logicznym w problemach, na
          ktorych sklad czesto wchodzi wiele czynnikow emocjonalnych,
          niestety nic nie poradzisz...
      • jan_stereo Re: Mój Piękny Panie raz zobaczony... 21.11.08, 19:49
        elielieli napisała:

        >Ty zostalas nauczona akceptacji wszystkiego i nie
        > potrafisz przyjac wiadomosci negatywnych ( ze facet jest gburem i
        > chamem).

        A z czego konkretnie wynika wedlug Ciebie to, ze ten koles jest gburem i chamem, bo jakos mi umknelo ?
    • jedenkruczek Re: Mój Piękny Panie raz zobaczony... 11.11.08, 21:42
      masz taką skłonność, taki mechanizm emocjonalny i to jest kłopot, to tak jak dziecko które tupie bo coś chce. Taka upartość.
      To że ci się śni, że płaczesz i że nie wstajesz z łóżka to świadczy o pewnym niezrównoważeniu energetycznym ,nadczynności prawej półkuli mózgu i nadmiarze energii w lewym kanale energetycznym
      www.sahajayoga.pl/polski/p_int_etre2.html
      To podtrzymuje taki rodzaj ataku "romantyzmu" bo tu chodzi o sytuację eksploatowaną w "serialach dla kobiet" - uczucie które nie może się zmaterializować i jest cierpieniem i czyni kobietę zdominowaną.
      Jeśli chcesz się uwolnić musisz robić to na prawdę
      > juz wszystko zrobilam zeby zapomniec ale nie potrafie.
      > caly czas uwazam ze to ten jedyny, ogladam fotografie, czytam stare
      > maile, szukam w necie informacji na jego temat.

      Musisz skasować stare maile, zniszczyć fotografie np. spalić je, wyrzucić wszystkie jego rzeczy ,podarunki itp. - w s z y s t k o.
      Możesz pisać na karteczkach jego nazwisko, robić długopisem siedemiokrotny okręg wobec tego nazwiska a następnie palić te karteczki nie patrząc się na ogień, albo je zakopywać w ziemi, albo wrzucać do rzeki - wszystko w silnej intencji oddzielenia się od tej osoby. Trochę tak jakbyś zdjęła z palca obrączkę i wrzuciła ją bez żalu do rzeki - musisz to oddać bez żalu. Możesz też użyć afirmacji "przebaczam ... (tej a tej osobie)".
      Możesz też pisać na ziemi palcem jego imię i nazwisko, zrobić siedmiokrotny okręg wobec tego nazwiska, zdjąć but z lewej nogi i obcasem nie za silnie uderzać w napis np. ok 100 razy, patrząc się np. w niebo (nie na uderzany napis) i powtarzać cały czas:"Matko Ziemio uwolnij mnie od tego człowieka, Matko Ziemio pomóż mi uwolnić się od tego człowieka"
      Aby złapać równowagę energetyczną powinnaś ogrzać się energetycznie (z wyczuciem); a wiec zacząć uprawiać jakiś sport , choćby bieganie i zmienić odżywianie - mniej soków, surówek, jogurtów, a więcej mięsa np kurczaka. Musisz też przemyśleć czy takie "układy" nie występują w twoim życiu w innej formie np. między twoimi rodzicami- taka atmosfera cierpienia w romantycznym niespełnieniu. Nie możesz pozwalać sobie na letargiczność czyli lenistwo np. wylegiwanie się w łużku, powinnaś budzić się rano, natychmiast wstawać i nie kłaść się do łużka w dzień , dopiero do spania. Wszystkie sytuacje ulegania sobie będą cię osłabiać.
      Pamiętaj starą sentencję:"Losy bitwy rozstrzygają się przed jej rozpoczęciem" co oznacza że jeśli będziesz biernie czekać aż twój problem nadejdzie do ciebie to zawsze z nim przegrasz. Musisz być aktywna przed nadejściem fali kulminacyjnej, liczy się to co zrobisz by się wzmocnić.

      No i puste miejsce wypełnij jakimś konstruktywnym uczuciem nie koniecznie "romantycznym".
      • brak-chmur Re: O Matko....! 11.11.08, 21:46
        jedenkruczek napisał:
        Możesz też pisać na ziemi palcem jego imię i nazwisko, zrobić siedmiokrotny okr
        > ęg wobec tego nazwiska, zdjąć but z lewej nogi i obcasem nie za silnie uderzać
        > w napis np. ok 100 razy, patrząc się np. w niebo (nie na uderzany napis) i powt
        > arzać cały czas:"Matko Ziemio uwolnij mnie od tego człowieka, Matko Ziemio pomó
        > ż mi uwolnić się od tego człowieka"

        Kruczek też średniowieczny?!
        Skąd Wy się tacy bierzecie ostatnio tutaj?
        Mleko krowom też potrafi Kruczek zamawiać?
        • 0_evelo Re: O Matko....! 11.11.08, 22:14
          one ( te klony ) biorą się z imaginacji
        • jedenkruczek Re: O Matko....! 12.11.08, 00:08
          A tak ogólnie to co chcesz powiedzieć ???
          A może przypisanie mnie do średniowiecznych całkowicie cię syci, nie przeprowadziłeś żadnych naukowych czy racjonalistycznych wywodów, więc czuję się trochę jakbyś rzucił na mnie klątwę, takie potępienie bez wyjaśnienia, bez zastanowienia, więc to jest chyba "średniowiecze".
          • elielieli Re: O Matko....! 12.11.08, 13:59
            Nawet jezeli na pierwszy rzut oka takie rozwiazanie moze sie wydac
            nieracjonalne i sredniowieczne, ma ono jednak duza wymowe
            symboliczna.Pochodzi tez zapewne z wiedzy ludowej, a nauka nie
            potepia wiedzy ludowej dopoki nie uda jej sie zademonstrowac w czym
            przekonania ludowe sa mylne. Wracajac do wymowy
            symbolicznej:pisanie na kartce imienia i deptanie go mogloby miec
            bardzo silny wydzwiek i spowodowac ze autorka zaczelaby sie
            postrzegac jako osoba psychologicznie niezalezna i rozdzielna od
            jej mzonek na temat tego faceta.Mogloby to doprowadzic do
            wiekszego skupienia uwagi na sobie jako na podmiocie i bardziej
            realnego podejscia do jej wlasnych potrzeb.
            Rola rytualow w zyciu codziennym jest nie do pominiecia i jest
            przedmoitem badan antropologii, wazne jest aby wiedziec *po co *
            wykonuje sie dane rytualy.ja oczywiscie zalecam psychoterapie w
            celu zmienienia poziomu zaangazowania emocjonalnego, ale takie
            dorazne wyjscie nie jest zle. Aby nie stalo sie jedynym sposobem na
            zycie.
            • jedenkruczek Re: O Matko....! 12.11.08, 22:19
              Psychoterapia , spotkanie z profesjonalistą jest oczywiście zawsze najlepszym wyjściem. Problemy które przytłaczają człowieka są dla profesjonalisty "codziennością" i zna on sprawdzone sposoby na ich przekroczenie. Faktem jest że takich problemów, a może nawet wszystkich problemów nie można pokonać w myślach, bo są one wynikiem "buntu" umysłu, przejęcia kontroli nad nami. Walka z umysłem na jego polu jest zawsze przegrana, na tym polegają wszystkie problemy psychologiczne. Dlatego należy opierając się na wolnej woli i zdolności bycia obserwatorem własnego życia wyprowadzić je z umysłowej abstrakcji do fizycznej realności i na tym polu stoczyć z nimi walkę. Realność jest lekiem.
    • mar.lena Re: Mój Piękny Panie raz zobaczony... 12.11.08, 16:01
      Po pierwsze - psycholog. Nawet jesli bedzie kiepski, mam nadzieje,
      ze przynajmniej da Ci sie wygadac, wylac to z siebie.

      Po drugie - pokasowanie, wyrzucenie wszystkiego co sie z nim laczy.
      Wspomnien ogolnie nie stracisz, ale musisz odebrac im te
      nieproporcjonalnie wielka moc. One sa rozbudowane, napompowane, jak
      jakis nowotwor na Twoim mozgu... Po prostu dokonaj operacji, z
      mysla, ze robisz to dla swojego dobra. Zostaw sobie tylko jedna
      pamiatke. Jedna wystarczy.

      Po trzecie - masz problemy z odczuwaniem siebie samej. Moze sie
      myle, ale chyba w jakis sposob nie czujesz sie pelna i wartosciowa,
      nie bedac z nim. Myslisz, ze on jest Ci potrzebny do czegokolwiek, a
      to niestety nieprawda. WSZYSTKO, mozesz miec bez niego. Nawet piekna
      milosc. Po prostu od kogos innego. Zrob wiec porzadki ze soba.
      Zadbaj o to, abys byla jej warta.

      Zainwestuj w siebie, w swoj wyglad [o ile nie dbalas zanadto] w
      swoje hobby, moze w wyksztalcenie. Planuj sobie szczelnie czas,
      spotykaj sie z ludzmi, uzyj swojej inteligencji, zeby skierowac
      swoja uwage na nowe, dobrze wybrane tory.

      Pozwol sobie na jakies marzenia, pospisuj je na kartce, i moze czesc
      z nich stanie sie planami. Wyznacz sobie jakies cele. Uporzadkuj
      swoja przyszlosc, postaw sobie jakies kamienie milowe. Na poczatek
      moga byc mniejsze. Po prostu odwaz sie zaplanowac sobie zycie bez
      niego.

      Moje rady moga byc jednak malo przydatne, bo mozliwe, ze sama sobie
      nie poradzisz tak od razu. Moze pomoga jakies leki... chocby
      nerwosol na sen, kiedy nie mozesz sie uspokoic. Nie mam pojecia, co
      sie dokladnie stosuje, ale jestem pewna, ze znajdziesz cos lagodnego.
      Udaj sie obowiazkowo do lekarza, jesli nie chcesz zmarnowac sobie
      nastepnych 5 lat!!

      Bedzie dobrze, zrobilas pierwszy krok.
      Trzymam kciuki. Mocno.
      • forever_yours Re: Mój Piękny Panie raz zobaczony... 21.11.08, 14:11
        Dziekuje za wszystkie odpowiedzi.
        Szczerze mowiac to lubie o nim myslec, wtedy czuje sie szczesliwa
        jak wyobrazam sobie ze jestesmy razem. Ale bywaja dni kiedy mam
        wszystkiego dosc, przychodzi depresja i nie moge ruszyc sie z lozka ;
        ( chcialabym pojsc do psychologa, ale nie znam zadnego dobrego w
        miescie...
        Mam faktycznię blokadę.
        Wyzbyłam się prawie wszystkich rzeczy od niego - maili, numeru tel,
        adresu... ale co mi z tego jak zbudzona o 3 w nocy potrafię cytować
        jego maile... Wszystko znam na pamiec. Kazde jego mailowe slowo
        chlonełam jak gąbka.
        A juz jak znalazlam chlopaka i bylam z nim przez troche, to do
        zludzenia fizycznie przypominał jego...
        RATUNKU!
    • jan_stereo Re: Mój Piękny Panie raz zobaczony... 21.11.08, 19:47
      Przepisz pare maili od tego pieknego, szybko sie je Ci przeczyta jak nalezy, bez upiekszen i naciagniec. Z drugiej strony, to chyba dobrze masz, przynajmniej ktos/cos Cie ekscytuje, masz wrazenia i emocje milosne, jak byscie byli razem, to by Ci mogly cycki opasc uwolnione od wspomagania wyobrazni, a serce nabrac flegmatycznych ruchow i przysnac na jego bezposredni widok, mozliwe nawet, ze byscie sie juz 5 lat temu rozstali :"))

      ps. a jakie atrakcje ten koles Ci oferowal, w sensie spedzania milo czasu, zajecia sie Twoim umyslem itp. ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka