Dodaj do ulubionych

związek z obcokrajowcem...

IP: 193.192.169.* 05.11.03, 11:31
co sądzicie? macie jakieś doświadczenia?
pozdrawiam,
A.
Obserwuj wątek
    • seksuolog Ciekawa odmiana 05.11.03, 13:23
      Gość portalu: arkadia napisał(a):

      > co sądzicie? macie jakieś doświadczenia?
      > pozdrawiam,

      Chyba najciekawsze sa "przez tlumacza" gdy
      zainteresowani nie maja wspolnego jezyka.
      Ale i wtedy tez sobie daja rade.
      • j_ar Re: Ciekawa odmiana 05.11.03, 13:25
        hehehe.. wtedy mozna mowic o prawdziwym porozumieniu miedzy duszami, rozumiane
        slowa nie sciemniaja relacji :)
    • bulterier Re: związek z obcokrajowcem... 05.11.03, 13:24
      Ja pochodze ze Slaska, moj Stary z Pomorza- to prawie jak zagranica :-)

      Doswiadczenia mam natomiast dobre, nawet bardzo dobre :)

      Pozdro!

      bulterier
      • r.richelieu Re: związek z obcokrajowcem... 05.11.03, 13:25
        bulterier napisał:

        > Ja pochodze ze Slaska, moj Stary z Pomorza- to prawie jak zagranica :-)
        >
        > Doswiadczenia mam natomiast dobre, nawet bardzo dobre :)
        >
        > Pozdro!
        >
        > bulterier


        mosz recht chopie ;)
        • bulterier Re: związek z obcokrajowcem... 05.11.03, 13:38
          Oj nie chce, naprawde nie chce, ale MUSZEM :)

          r.r. nauczyc sie czytac dokladnie.. prosze....plis :)

          Bez obrazy :),
          bul
          wylogowawszy sie
    • suza Re: związek z obcokrajowcem... 05.11.03, 13:44


      > co sądzicie? macie jakieś doświadczenia?
      >
      Z Hiszpanem.
      Po angielsku. :)
      Ale sie nie udalo. :(
      • Gość: arkadia Re: związek z obcokrajowcem... IP: 193.192.169.* 05.11.03, 14:04
        ja też po angielsku, ale z Finem. Dlaczego się nie udało?
        • Gość: g Re: związek z obcokrajowcem... IP: *.elb.vectranet.pl / *.elb.vectranet.pl 05.11.03, 14:07
          z koreanczykiem, po angielsku. pare lat. nie wyszlo.
          • Gość: arkadia Re: związek z obcokrajowcem... IP: 193.192.169.* 05.11.03, 14:12
            Dlaczego? możesz napisać, co było nie tak?
            A.
            • suza Re: związek z obcokrajowcem... 05.11.03, 14:24
              Na pewno "roznice kulturowe" nie mialy nic do rzeczy.
              Nie chce uzalac sie na faceta, ze byl zly, czy cos.
              Dosc introwertyczny.
              Choc jak na Hiszpana byl chlodny niczym lodowka :-).
              Spodziewalam sie namietnego seksu....no coz.
              Poznalismy sie przez znajomego znajomego i nic nie wskazywalo, ze bedzie
              jakas "chemia" miedzy nami.
              Pol roku pisywalismy do siebie maile, coraz bardziej dwuznaczne.
              • Gość: girlfriend :-DDDD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 14:37
                > Spodziewalam sie namietnego seksu....no coz.

                spróbuj może z Włochem ;D
            • Gość: g Re: związek z obcokrajowcem... IP: *.elb.vectranet.pl / *.elb.vectranet.pl 11.11.03, 00:27
              z koreanczykiem nie wyszlo nie tyle przez roznice kulturowe, bo wlasciwie nie
              mielismy okazji sie o tym przekonac - przez te pare lat tak naprawde niewiele
              czasu spedzilismy razem; ale przez tzw: czasoprzestrzen. on byl w londynie, ja
              w polsce. przelotne spotkania, chocby nie wiem jak intensywne, okazaly sie zbyt
              malo znaczyc. dla niego. ja bylam gotowa wszystko zniesc i czekac, czekac.... a
              on? po 28-miesoacach znalazl sobie inna. Polke. oczarowal ja znajomoscia kraju,
              kultury, jednym slowem wszystkim, czego go nauczylam. to byla moja wina. slepa
              wiara, ze "na odleglosc" tez da sie utrzymac zwiazek. nie tak dlugo.
          • komandos57 Re: związek z obcokrajowcem... 05.11.03, 20:55
            Gość portalu: g napisał(a):

            > z koreanczykiem, po angielsku. pare lat. nie wyszlo.

            XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
            i co,na pamiatke zostaly ci tylko skosne oczy?Zes zezowata?och ty moje zezowate szczescie.Buzka.Masz zeza rozbieznego?
        • seksuolog Problemy sa ale bez przeceniania 05.11.03, 19:46
          Gość portalu: arkadia napisał(a):

          > ja też po angielsku, ale z Finem.

          Interesuje cie dlaczego zwiazki miedzynarodowe moga byc nieudane
          co jest madre zeby uniknac typowych pulapek.

          Na pewno zwiazki miedzynarodowe na starcie maja jakby wiekszy bagaz bo:

          Jest bariera jezykowa. Lamanym angielskim mozna powiedziec aj lav ju
          ale to jednak tak nie brzmi. No a Finowi jak powiesz kocham cie to on
          ni w zab a jak on ci powie rakastan sinua to ty tez ani be ani me.

          Nastepna sprawa jest gdzie mieszkaja partnerzy. Jezeli w kraju
          jednego z nich to jeden czuje sie jak ryba w wodzie a ten drugi
          ma na przynajmniej na poczatku problemy z adaptacja. Idealne pod
          tym wzgledem mogloby byc zamieszkiwanie w jakims trzecim kraju,
          oboje beda sie musieli adaptowac i beda czuli sie obcokrajowcami.

          Sa ogolne roznice kulturowe ktore moga miec duza wage jezeli
          partnerzy sa przywiazani do swoich zwyczajow. Lubimy szynke a
          partner wieprzowiny nie ruszy i juz jest problem. Chyba najlepiej
          jest gdy partnerzy maja ochote na zapoznanie sie ze swoim kulturowym
          backgroundem, moze co nieco zapoznaja sie ze swoimi jezykami, albo
          pomieszkaja czy zwizytuja swoje kraje, po prostu dowartosciuja sie
          wzajemnie pod wzgledem swego pochodzenia. Katastrofalne jest gdy z powodu
          swojego pochodzenia wywyzszaja sie lub ponizaja.

          Ale w koncu to wszystko da sie pokonac jesli jest duze przyciaganie
          i dobra wola z obu stron wiec tych roznic miedzynarodowych nie ma co
          przeceniac.
          • abere8 Re: Problemy sa ale bez przeceniania 05.11.03, 20:39
            Prosze, jaka madra jestem, ze pulapek unikam :-) Moj maz jest Amerykaninem,
            bariera jezykowa praktycznie nie istnieje, bo angielski uwielbiam od zawsze,
            studiowalam lingwistyke. Dalej, aktualnie mieszkamy w Nowej Zelandii, mozna by
            powiedziec, ze on ma "przewage", bo mowi sie tu po angielsku, ale ze wzgledu na
            to, ze mowia tu z innym akcentem i uzywaja slownictwa bardziej brytyjskiego niz
            amerykanskiego, to ja czesto kogos rozumiem, a on nie :-)

            Co do roznic kulturowych, to raczej chodzi o kulture, a nie Kulture. Glownie
            chodzi o jedzenie, na przyklad ja nie znosze jadac glownego posilku dnia
            wieczorem. Rozne takie codzienne drobnostki. On jet jednak bardzo otwarty na
            nowosci (chociaz jajka na miekko nie tknie nigdy w zyciu) :-)

            Tak ze nawet fajnie nam sie uklada, a jesli pojawiaja sie jakies problemy, to
            nigdy nie wiem, czy to ze wzgledu na roznice narodowosci, plci, czy osobowosci.
            • Gość: arkadia Re: Problemy sa ale bez przeceniania IP: 193.192.169.* 06.11.03, 13:40
              Otóż to. Czy nie jest tak tak, ze wszystko zależy od człowieka, a nie od tego
              jakiej on jest narodowości. Przynajmniej w tym bardzo podobnym kręgu
              kultrurowym - Europa, Stany, itd?
              A.
            • seksuolog Dzikie ludki 06.11.03, 18:14
              abere8 napisała:

              > Prosze, jaka madra jestem, ze pulapek unikam :-) Moj maz jest Amerykaninem,
              > bariera jezykowa praktycznie nie istnieje, bo angielski uwielbiam od zawsze,
              > studiowalam lingwistyke.

              Hmm, czy po to zeby zlapac meza amerykana hehe? Ale, powaznie, mozna powiedziec
              ze twoj maz got it easy with you i mozna by zapytac w druga strone na ile on
              jest otwarty i bylby w stanie sie zaadaptowac? Jak by zareagowal na propozycje
              pomieszkania w Polsce i wysilenia sie na nauke egzotyczneho jezyka? No a jesli
              nie w Polsce to np. w Niemczech czy we Francji? Bo z tym Anglosasami to jest
              czesto tak ze oni mysla ze cywilizacja to oni a reszta to dzikie ludki.
              Dlatego oni sa bardzo chetni do mieszkania w obcych cywilizacjach o ile sa to
              UK, Canada, Australia i NZ, a u reszty to nie bardzo.
              • abere8 Re: Dzikie ludki 06.11.03, 20:34
                Ameryka wydawala mi sie ta przyslowiowa ziemia obiecana, dopoki tam nie
                pojechalam. Co do mojego meza, to on juz pomieszkal w Polsce, przez rok, ale
                nie podobalo mu sie zbytnio, bo trafila mu sie koszmarna wiocha kolo Krakowa,
                gdzie mial uczyc angielskiego. Sama bym tam tyle nie wytrzymala. Polskiego sie
                troche nauczyl i dalej chce, ale mnie sie nie chce go uczyc, bo on ma
                antytalent do jezykow (oprocz komputerowych :-)) - probowal niemieckiego,
                hiszpanskiego i portugalskiego.

                Naprawde, trafil mi sie porzadny egzemplarz, otwarty na swiat i nie "typowy"
                Amerykanin (nie lubie stereotypow, ale i tak wszyscy je znamy) - zna historie i
                geografie swiata lepiej ode mnie, wie co sie gdzie dzieje. A do tego twierdzi,
                ze jesli Bush zostanie znow prezydentem, to on sie zrzeknie obywatelstwa :-)
                • seksuolog Ale ci sie trafilo 07.11.03, 07:06
                  abere8 napisała:

                  > Ameryka wydawala mi sie ta przyslowiowa ziemia obiecana, dopoki tam nie
                  > pojechalam. Co do mojego meza, to on juz pomieszkal w Polsce, przez rok, ale
                  > nie podobalo mu sie zbytnio, bo trafila mu sie koszmarna wiocha kolo
                  >Krakowa, gdzie mial uczyc angielskiego. Sama bym tam tyle nie wytrzymala.
                  >Polskiego sie troche nauczyl i dalej chce, ale mnie sie nie chce go uczyc, bo
                  >on ma antytalent do jezykow (oprocz komputerowych :-)) - probowal
                  >niemieckiego, hiszpanskiego i portugalskiego.
                  > Naprawde, trafil mi sie porzadny egzemplarz, otwarty na swiat i nie "typowy"
                  > Amerykanin (nie lubie stereotypow, ale i tak wszyscy je znamy) - zna
                  >historie i geografie swiata lepiej ode mnie, wie co sie gdzie dzieje.

                  W takim razie nie pozostaje nic innego jak serdecznie pogratulowac, ciesz sie
                  swoim szczesciem:)

                  >A do tego twierdzi,
                  > ze jesli Bush zostanie znow prezydentem, to on sie zrzeknie obywatelstwa :-)

                  Mozesz mu tlumaczyc na polskim przykladzie ze w polityce wszedzie jest
                  crazy:).
          • alfika Re: Problemy sa ale bez przeceniania 06.11.03, 09:52
            seksuolog napisała:

            > Sa ogolne roznice kulturowe ktore moga miec duza wage jezeli
            > partnerzy sa przywiazani do swoich zwyczajow. Lubimy szynke a
            > partner wieprzowiny nie ruszy i juz jest problem.


            Muszę Cię zapytać:
            czy różnice kulturowe polegają dla Ciebie na pewno na jadaniu czy niejadaniu
            szynki, tudzież jajek, tudzież cukierków?
            I czy naprawdę masz problem, gdy Twoja ewentualna partnerka nie jada czegoś, co
            jadasz Ty i odwrotnie, gdy jada coś, czego Ty nie tkniesz?
            • malvvina Re: Problemy sa ale bez przeceniania 06.11.03, 10:00
              no praktyczny problem jest - nie mozna przeczyc : trzeba robic dwa posilki
              >
              >
              > Muszę Cię zapytać:
              > czy różnice kulturowe polegają dla Ciebie na pewno na jadaniu czy niejadaniu
              > szynki, tudzież jajek, tudzież cukierków?
              > I czy naprawdę masz problem, gdy Twoja ewentualna partnerka nie jada czegoś,
              co
              >
              > jadasz Ty i odwrotnie, gdy jada coś, czego Ty nie tkniesz?
              >
            • Gość: Odra Re: Problemy sa ale bez przeceniania IP: *.teleton.pl / 192.168.0.* 06.11.03, 15:16
              Owszem, zwłaszcza jeśli łaczy się z religią lub przekonaniami. Spróbuj zrobić
              wspólną kolacji dla wegetarian, żydów, muzułmanów i np. starowierców.
              • alfika Re: Problemy sa ale bez przeceniania 06.11.03, 20:03
                Związków we czwórkę nie doświadczam, a od dwóch lat w moim domu robi się dla
                wegetarian i dla "mięsnych" :)

                Nie narzekam, ludzie ważniejsi.

                Jakieś wnioski?

                :)))
                • Gość: Odra Re: Problemy sa ale bez przeceniania IP: *.teleton.pl / 192.168.0.* 07.11.03, 09:03
                  Są ludzie, którzy mają większe rodziny i mogą nie chcieć zrywać za nimi
                  kontaktu z powodu wejścia w nowy związek
                  • alfika Re: Problemy sa ale bez przeceniania 07.11.03, 10:02
                    Nie wiem, czy to się ma do gotowania, ale chyba nie?
            • abere8 Re: Problemy sa ale bez przeceniania 06.11.03, 20:42
              Sa roznice i roznice. A w codziennym zyciu najbardziej uwieraja te dotyczace
              codziennego zycia, wlasnie najbardziej jedzenia, w koncu zdarza sie to pare
              razy dziennie :-)

              Ja nie znosze owocow morza (z wyjatkiem ryb), a moj maz je uwielbia, ale nie
              jest dla mnie problemem, jesli zamawia je w restauracji, czy sam sobie
              przyrzadza. Ale ze on nie znosi zapachu jajek, to ja musze sobie je
              przyrzadzac, kiedy go nie ma w domu, albo uprzedzac i wtedy on sie zamyka w
              pokoju. Czy to nie jest problem? Chociazby taki malutki problemik? No,
              alfika? :-)
          • Gość: arkadia Re: Problemy sa ale bez przeceniania IP: 193.192.169.* 06.11.03, 13:37
            Dzięki za odpowiedź.
            Ta bariera językowa jednak pozostaje. Nie wyobrażam sobie moich dzieci
            mówiących po fińsku. Z drugiej strony, rozmawianie ze soba w jakimś "trzecim"
            języku wydaje się zupełnie sztuczne. On niby zaczął uczyć się polskiego, ja
            nie myślę jeszcze o fińskim:)
            Kolejna sprawa: mieszkanie. Poznaliśmy się na konferencji, potem coś
            zaiskrzyło, ja odwiedziłam go w Helsinkach, on mnie w Warszawie. Teraz jest w
            Hiszpanii przez parę miesięcy i ja też się tam wybieram. Wiem napewno, ze nie
            chciałabym na stałe wyjechać z Polski. To fantastyczny facet, ale raczej nie
            sądzę, by rzucił wszystko - karierę, rodzinę, znajomych i osiadł na stałe
            tutaj, w Polsce.

            Różnice kulturowe - no cóż, nie zauważam ich. Jesteśmy inni, ale każdy jest
            inny...

            Mam mętlik w głowie :(
            A.
            • seksuolog Bariery wyobrazen 06.11.03, 18:05
              Gość portalu: arkadia napisał(a):

              > Dzięki za odpowiedź.
              > Ta bariera językowa jednak pozostaje. Nie wyobrażam sobie moich dzieci
              > mówiących po fińsku.

              To stwierdzenie to dowod ze mentalnie nie jestes w stanie zaakceptowac zwiazku
              miedzynarodowego i jego konsekwencji. Dlaczego twoje dzieci nie mialyby mowic
              jezykiem partnera? Nie moglabys mieszkac w kraju partnera? Bo co?

              Rzeczywistosc takich zwiazkow jest zupelnie inna od twoich wyobrazen i jest
              BARDZO prawdopodobne ze twoje potomstwo nie mowiloby by twoim jezykiem i w
              ogole bylo inne kulturowo.

              >Z drugiej strony, rozmawianie ze soba w jakimś "trzecim" języku wydaje się
              >zupełnie sztuczne.

              Zalezy jak sie na to patrzy. Jezeli jezyk ojczysty jednego z partnerow
              sluzy do kontaktu a drugi partner zna go slabo to jest i tak nierownowaga.

              >On niby zaczął uczyć się polskiego, ja nie myślę jeszcze o fińskim:)

              Z tego widac ze jego podejscie jest o wiele madrzejsze i bardziej otwarte.
              Prawdopodobnie jest to wynik duzej inteligencji plus goracych uczuc plus
              powaznych zamiarow. Byloby naprawde godne polecenia pojscie w jego slady,
              to znaczy przyjecie postawy w pelni otwartej.

              Innymi slowy dopoki nie przyjmiesz jako naturalne ze twoje dzieci moglyby
              mowic po finsku a ty sama moglabys spedzic zycie w Finlandii dopoty nie
              bedziesz gotowa do powaznego zwiazku. Poniewaz bedzie to swiadczylo ze nie
              jestes w stanie zaakceptowac swego w pelni partnera z calym jego backgroundem.
              Twoja postawa daje swiadectwo ze nie jestes w pelni otwarta a to jest
              przeszkoda lub nawet wyklucza pomyslny zwiazek.


              > Kolejna sprawa: mieszkanie. Poznaliśmy się na konferencji, potem coś
              > zaiskrzyło, ja odwiedziłam go w Helsinkach, on mnie w Warszawie. Teraz jest
              > w Hiszpanii przez parę miesięcy i ja też się tam wybieram. Wiem napewno, ze
              > nie chciałabym na stałe wyjechać z Polski. To fantastyczny facet, ale raczej
              > nie sądzę, by rzucił wszystko - karierę, rodzinę, znajomych i osiadł na
              > stałe tutaj, w Polsce.

              To jest powazny problem takich zwiazkow. Gdzies mieszkac trzeba a to jest
              zwiazane z takimi przyziemnymi sprawami jak np. praca czy ogolne warunki zycia.
              Jezeli ty jestes absolutnie przeciwna wyjazdowi (co tez swiadczy o braku
              otwartosci a co za tym idzie byc moze braku kwalifikacji do takiego zwiazku)
              to trzeba zobaczyc co on na to. Wydaje sie ze on w przeciwienstwie do ciebie
              jest w stanie podjac taka decyzje i przeniesc sie do Polski jesli tylko sprawy
              przyziemne dalyby sie rozwiazac.

              > Różnice kulturowe - no cóż, nie zauważam ich. Jesteśmy inni, ale każdy jest
              > inny...

              Te roznice w kulturze europejskiej nie sa ogromne ale zawsze cos jest. Ty
              mozesz dostawac mdlosci widzac na talerzu slimaki z zabami a Francuz widzac
              bigos (bo sie kojarzy z czym?).

              > Mam mętlik w głowie :(
              > A.

              Nie ma co sie dziwic. Pytanie czy jestes na tyle inteligentna zeby wyzwolic
              sie ze swoich barier.
    • Gość: Richelieu* Re: związek z obcokrajowcem... IP: *.localdomain / 192.168.0.* 05.11.03, 14:31
      główny problem jest właśnie językowy, bo trzeba by na prawdę znać język na
      poziomie absolutnej biegłości i wyczucia niuansów kulturowych, aby w pełni
      cieszyć się swoją obecnością
      Chyba, że ktoś z góry zakłada, że będzie to związek finansowy, seksualny albo
      na poziomie codziennego dzień dobry i do widzenia, raczej częstego w
      znudzonych małżeństwach
      • suza Re: związek z obcokrajowcem... 05.11.03, 14:42
        Nie zgodze sie, ze obcy jezyk jest problemem.
        Zalezy jak biegle znaja go obie strony, to fakt.
        Akurat ja i moj Hiszpan znalismy angielski b. dobrze i moglismy sie swobodnie
        przerzucac absurdalnymi skojarzeniami slownymi.
        Na pewno nie w rodzaju "how are you" :).
        Mielismy niezle porozumienie duchowe + sporo "chemii" wisialo w powietrzu.
      • Gość: arkadia Re: związek z obcokrajowcem... IP: 193.192.169.* 06.11.03, 13:44
        To ma być (jest) normalny związek. Boję się tych niuansów językowych, to
        wszystko jest bardzo subtelne. Mam masę kontaktów zawodowych, przyjacielskich
        z obcokrajowcami. Ale związek partnerski, intymny to coś innego. Tu dopiero
        widac, jak bardzo bogaty jest język..
    • komandos57 Re: związek z obcokrajowcem... 05.11.03, 20:44
      Mozesz sie zwiazac ze mna. Sznurkiem z konopi.I sie przekonasz.Zem swoj ale obcokrajowiec.I mam pare walonkow dla ciebie.Beda ci zawsze przypominaly o
      milosci do ojczyzny.Masz wasy?
      • Gość: girlfriend Re: związek z obcokrajowcem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 20:59
        > I mam pare walonkow dla ciebie.Beda ci zawsze przypominaly o
        > milosci do ojczyzny.

        To arkadia ruskaja? ;)
        • komandos57 Re: związek z obcokrajowcem... 05.11.03, 21:15
          Gość portalu: girlfriend napisał(a):

          > > I mam pare walonkow dla ciebie.Beda ci zawsze przypominaly o
          > > milosci do ojczyzny.
          >
          > To arkadia ruskaja? ;)

          XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
          cos tam! ty zes ruska?zes zagraniczna?
          • Gość: girlfriend Re: związek z obcokrajowcem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.03, 21:20
            ja polandzka! najprawdziwsza pomorska :)
            arkadii chcesz posłać walonki jako suvenira ojczyźnianego - da ili niet?
            • yagnieszka O jezyku 06.11.03, 20:56
              Jak ludzie chca sie dogadac, to sie dogadaja. Moja druga polowa jest francusko-
              kanadyjska ale poniewaz wieksza czesc naszego wspolnego zycia rodzina
              przemieszkala w Stanach i angielskich czesciach Kanady, mowimy w domu okropna
              wlasna mieszanka wszystkiego, co sie nawinie na jezyk.
              Z dziecmi jest gorzej - ja musialam wlozyc bardzo duzo pracy w to zeby moj syn
              mowil i czytal po polsku, moja pasierbica po polsku rozumie ale mowi wylacznie
              jak musi i to bardzo prostymi zdaniami. Ostatnio jest cos lepiej, bo w szkole
              jest jakis nowy polski uczen (rodzina swiezo przybyla z Polski), ktory jest
              kiepski z angielskiego wiec Ona ma motywacje zeby Mu "pomagac" po polsku ;)
              Widocznie chlopak ma inne walory wiec kwestie jezykowe jakos sobie rozwiaza.
    • komandos57 Re: Moje zamiary 06.11.03, 21:16
      Tak cichusko powiem ze zamierzam wydac sie za murzynke.Take tega,czarna
      babe.Zawioze ja do Polski i wynajme bryczke i zaprzegne ja do tej bryczki i
      bedzie mnie wozila po okolicznych miastach.Batem od czasu do czasu po
      dupie,troche owsa by nie padla i ......
      • kropisia Re: Moje zamiary 07.11.03, 05:48
        MOj maz jest "made in USA" i jak dotad wszystko jest Ok. Oczywsicie mamy swoje
        zle dni i klocimy sie czasem. Z komunikacja nigdy nie bylo problemow, bo ja po
        ang. bez problemu zapierdykam. Moj maze jest otwarty na inne kultuy i uwielbia
        jezdzic do Polski. Nawet polska wies lubi! Przed mezem maialm kiedys chlopaka
        Anglika i to byl zwiazek na sile. Ja sobie praktycznie wmawialam, ze jest nam
        dobrze.
    • seksuolog Tylko nie wpadnijcie w TAAAKIE obce bagno 07.11.03, 09:43

      Przeprosiny za pusty list wyzej ale historia jest
      tak szokujaca ze palec sie omska z klawiatury:

      Gdyby Mirosław Kraszewski zobaczył się z synem, nie mógłby
      powiedzieć: "Kocham cię", tylko "Ich liebe dich". Niemiecki
      sąd zabronił mu rozmawiać z Filipem po polsku....

      www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34467,1752082.html



      • Gość: Al Re: Tylko nie wpadnijcie w TAAAKIE obce bagno IP: 193.192.169.* 07.11.03, 11:22
        Nie chcę być złośliwy, ale czy nie jest to jakaś cecha charakterystyczna dla
        polskich dziewczyn, kobiet? Ta skłonność do obcokrajowców? Czy czasem nie jest
        tak, że ten sam facet (charakter, wygląd, wszystkie cechy) - gdyby był
        Polakiem - nie zwróciłby Waszej uwagi? Nie byłoby tej egzotyki? Oczywiście,
        można powiedzieć, że sami jesteśmy sobie winni. Ale czy nie jest tak z kolei,
        że związki z polskimi mężczyznami (i czy nie z podobnych powodów) są tak
        popularne wśród Rosjanek, Ukrainek, itd..Skądinąd - najczęsciej pięknych i
        wykształconych kobiet?
        • alfika Re: Tylko nie wpadnijcie w TAAAKIE obce bagno 07.11.03, 11:24
          Nie jest to cecha polskich kobiet i dziewczyn, zapewniam.
          Polska dziewczyna.
        • abere8 Sklonnosc (do) obcokrajowcow? 07.11.03, 21:30
          Nie wiem, czy mozna to nazwac sklonnoscia do obcokrajowcow, czy obcokrajowcow
          do mnie :-) Z zadnym Polakiem nigdy nie bylam w zwiazku, bo jakos nie bylo
          okazji. Za to z cudzoziemcami jakos lepiej mi sie dogadywalo - jak juz
          spotykalam sie z moim obecnym mezem, mialam "propozycje" czy tez okazje
          do "czegos wiecej" z trzema czy czterema obcokrajowcami (i to kazdy z innego
          kraju, w roznych okolicznosciach). Dochowalam wiernosci ukochanemu, raz bylo
          latwiej, raz trudniej. Moze taka juz moja uroda - obcokrajowcy na mnie leca, a
          Polacy nie? :-)
          • komandos57 Re: Sklonnosc (do) obcokrajowcow? 07.11.03, 21:41
            abere8 napisała:

            > Nie wiem, czy mozna to nazwac sklonnoscia do obcokrajowcow, czy obcokrajowcow
            > do mnie :-) Z zadnym Polakiem nigdy nie bylam w zwiazku, bo jakos nie bylo
            XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
            I co,ten obcokrajowiec spi na drzewie i zre banany?Jestes sliczna,moje piekne kaczatko.
            Co? A pani zaba boi??
          • Gość: al Re: Sklonnosc (do) obcokrajowcow? IP: *.dip.t-dialin.net 09.11.03, 19:47
            Ja tez tak mam. Obcokrajowcom sie podobam a polakom nie. Nigdy nie bylam w
            zadnym zwiazku z polakiem, nigdy zaden nie byl mna zainteresowany. Mam rude
            wlosy i piegi a polacy takich nie lubia. Wola blond lale z solarniana opalenizna.
            I dlatego lepiej sie czuje wsrod obcokrajowcow. Wielu z nich moja uroda sie podoba.
            Wiec prosze mi tu nie mowic ze polki wola obcokrajowcow bo to czesto polacy maja
            zbyt wygorowane pojecie o sobie i musisz wygladac jak modelka zeby sie nie
            wstydzili z toba wyjsc.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka