18.01.09, 12:31
On i Ona. Bardzo się kochają.
On w trakcie rozwodu, z żoną na wojennej ścieżce, Ona po spokojnym
rozstaniu. Od roku mieszkają razem, jest im dobrze. Ale jest
problem, bo Ona systematycznie spotyka się ze swoim mężem. Do tego
dochodzą kontakty telefoniczne, sms-owe i mailowe, jak częste, to
tylko Oni oboje wiedzą...
Najpierw były to spotkania co tydzień, potem co dwa, teraz mniej
więcej raz w miesiącu. Trwają od 3 do ponad 4 godzin. Dla Niego jest
to zdrada, bo to jakby kontynuacja Ich związku, bo mają swój własny
niedostępny dla Niego świat, dla Niej to spotkania z kumplem, jakby
pokuta za rozpad Ich związku. Dla Niego ten kumpel, to wciąż Jej
mąż, dla Niej już tylko człowiek, z którym wiążą Ją wspomnienia.
Ona nie chce z tych spotkań zrezygnować, On nie może się z nimi
pogodzić.
Jakie jest wyjście z tej patowej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • dekadencja1 Re: On i Ona 18.01.09, 13:22
      adam-333 napisał:

      > Jakie jest wyjście z tej patowej sytuacji?

      Jedno, a w zasadzie dwa: albo rybki albo akwarium
    • gazetowy.mail Re: On i Ona 18.01.09, 14:49
      adamie skoro z Twoja byla zona jest "na ostro" to znajdz sobie
      jeszcze jaka kolezanke i obecnej pani powiedz że to tylko
      przyjaciółka do pogadania
    • ca-ti Re: On i Ona 18.01.09, 18:34
      adam-333 napisał:

      > On i Ona. Bardzo się kochają.


      Ludzie, którzy się kochają biorą pod uwagę nawzajem swoje uczucia.
      Nie ranią się bez potrzeby, a jeśli zdarzy się tak, że nieświadomie
      coś takiego zrobią starają się naprawić swój błąd.


      > On w trakcie rozwodu, z żoną na wojennej ścieżce, Ona po spokojnym
      > rozstaniu. Od roku mieszkają razem, jest im dobrze. Ale jest
      > problem, bo Ona systematycznie spotyka się ze swoim mężem. Do tego
      > dochodzą kontakty telefoniczne, sms-owe i mailowe, jak częste, to
      > tylko Oni oboje wiedzą...
      > Najpierw były to spotkania co tydzień, potem co dwa, teraz mniej
      > więcej raz w miesiącu. Trwają od 3 do ponad 4 godzin.



      Systematyczność tych spotkań - mimo, iż coraz rzadszych - jest dość
      znamienna. To tak jakby więź była wciąż żywa, a im bardzo zależało
      na jej pielęgnowaniu.


      Dla Niego jest
      > to zdrada, bo to jakby kontynuacja Ich związku, bo mają swój
      własny
      > niedostępny dla Niego świat, dla Niej to spotkania z kumplem,
      jakby
      > pokuta za rozpad Ich związku.



      Ona odeszła od męża? Ma teraz poczucie winy? Zostawiła go dla Ciebie?



      Dla Niego ten kumpel, to wciąż Jej
      > mąż, dla Niej już tylko człowiek, z którym wiążą Ją wspomnienia.




      I na tych cztergodzinnych systematycznych posiadówkach oraz w
      telefonach i smsach snują bezustannie wspomnienia? Czyli tak jaby
      tamten rozdział nie został zamknięty...



      > Ona nie chce z tych spotkań zrezygnować, On nie może się z nimi
      > pogodzić.


      Patrz wyżej - ludzie kochający się biorą pod uwagę uczucia
      partnera...



      > Jakie jest wyjście z tej patowej sytuacji?

      Zażądać ujawnienia tych spotkań. Zaprosić "kumpla" swojej pani do
      domu i snuć te wspomnienia wspólnie. W przypadku zdecydowanej odmowy
      z jej strony, postawić ultimatum - on albo ja...
      I przestać się bawić w ciuciubakę.
      • adam-333 Re: On i Ona 18.01.09, 18:51
        Tak, to Ona odeszła od męża. A poczucie winy związane jest z tym, że
        mąż odszedł z Jej mieszkania i teraz musi wynajmować.
        I nie wiadomo, czy te spotkania bardziej potrzebne są Jej, czy
        mężowi...
        Dla Niego ta więź jest nie do przyjęcia, bo ma poczucie jakby mąż
        był między nimi, jakby było ich troje...
        Ona tych spotkań nie ukrywa, Ona informuje, że zamierza się spotkać
        i tyle.
        I ten niezmienny argument, że te spotkania nic nie zmieniają
        pomiędzy Nimi...
        • ca-ti Re: On i Ona 18.01.09, 19:04
          adam-333 napisał:

          >
          >
          > Dla Niego ta więź jest nie do przyjęcia, bo ma poczucie jakby mąż
          > był między nimi, jakby było ich troje...


          Nie dziwię się, teę byłoby to dla mnie do przyjęcia. Bo jest was
          troje, nie inaczej...



          > Ona tych spotkań nie ukrywa, Ona informuje, że zamierza się
          spotkać
          > i tyle.


          To bezduszność. Źle pojęta wolność w związku.
          Jeśli to tylko kumpel, spotkania w trójkę nie byłyby problemem, a
          zdaje się są...



          > I ten niezmienny argument, że te spotkania nic nie zmieniają
          > pomiędzy Nimi...



          Ale przeciez zmieniają, prawdą? Powodują, że powstaje mur
          niezrozumienia i żalu po jego stronie.
          • marzeka1 Re: On i Ona 18.01.09, 19:07
            "I ten niezmienny argument, że te spotkania nic nie zmieniają
            pomiędzy Nimi... "- to żaden argument, bo w ten sposób tworzy się dziwny
            trójkąt,a związek jednak tworzą 2 osoby. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.
            • adam-333 Re: On i Ona 19.01.09, 11:12
              Jej mąż związał się już z inną kobietą, która pewnie też nie jest
              szczęśliwa z powodu tych spotkań. Czyli już nie jest sam. Ale to
              wszystko niczego nie zmienia...
              Najdziwniejsze jest to, że Ona nie widzi w tym niczego zdrożnego ani
              dziwnego. On ma się z tymi spotkaniami pogodzić i tyle. Koniec.
              Kropka.
              Jedyne co można zrobić, to dać Jej do przeczytania Wasze posty! Ale
              czy to coś da...?
              • nangaparbat3 Re: On i Ona 19.01.09, 15:11
                Tez nie widze w tych spotkaniach niczego zdroznego, zwlaszcza jeśli on ma juz
                nową kobietę.
                Jeśli jednak mowileś Jej, ze one Cie ranią, bolą, że sie ich boisz, że jesteś
                zwyczajnie zazdrosny - a ona na TO, że masz sie pogodzic i koniec, to ja bym sie
                niepokoiła - nie jej relacje z bylym meżem, ale brakiem empatii.
                Podejrzewam jednak, ze mowiłeś Jej raczej o "zdroznosci" Jej postępowania -
                wtedy zastanow się, dlaczego nie umiałes Jej powiedziec prawdy (znaczy: co czujesz).
                • adam-333 Re: On i Ona 21.01.09, 11:22
                  Ale dla Niego te spotkania plus inne formy kontaktów, to jakaś forma
                  kontynuacji poprzedniego związku!
                  Skoro trwają po tyle godzin, to świadczy, że mają mnóstwo wspólnych
                  tematów i nie mogą się nagadać. A to świadczy o Ich bliskości!
                  Jedyny pozytyw, że są rzadsze.
                  On mówił, że te spotkania Go bolą, że nie jest w stanie się z nimi
                  pogodzić, ale bez rezultatu...
                  Ona twierdzi, że skoro On jest z żoną na wojennej ścieżce, to nie
                  znaczy, że Ona ma nie spotykać się z mężem, z którym rozstała się w
                  pokoju.
    • tytus_flawiusz Re: On i Ona 19.01.09, 13:51
      a co tu dużo gadać - jesteś nielojalna i tyle. Wszelkie dorabianie "pięknych"
      teorii do tego jest obłudą.
      Nie można i mieć ciastka i zjeść ciastka ! Proza
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka