16.02.09, 14:18
To mój pierwszy post na jakimkolwiek forum , jednak stwierdzam,że musze
poprosic o rade kogos obiektywnego,kto bezposrednio nie zna mnie ani osoby
ktorej to dotyczy.
Otóż od roku i kilku miesiecy jestem w zwiazku. Ja 21 lat on 26.Na poczatku
jak to zwykle na poczatku bywa było dobrze , zdarzaly
sie oczywiscie sprzeczki ale komu sie to nie zdarza, po pewnym czasie oboje
stwierdzilismy,że łączy nas cos na tyle "ciekawego", że miło by było darzyć
do czegos poważniejszego. Coraz bardziej zblizalismy sie do siebie. Niestety
ostatnio od jakiegos miesiaca jest źle.On stworzył jakiś mur zaczął się ode
mnie odsuwać, skonczyly sie wspolne wyjscia ze znajomymi jesli juz to
osobno, ja ze swoimi on z ludzmi z ktorymi mieszka.Wczesniej widywalismy sie
dzien w dzien teraz co 3 moze 4 dzien znajduje chwile zeby wpasc do mnie.
Rozmowy nie pomagały na kazda moja probe pogadania slyszalam odpowiedz" nie
chce mi sie teraz o tym gadac", albo " wyluzuj przeciez nic sienie dzieje".
Obiecuje ze sie odezwie zebym sie nie martwila nie odzywa sie.Kiedyś wzor
spokoju i opanowania teraz na kazda moja drobna uwage reaguje zloscia,
kiedy nie wytrzymuje i widzi ze mam juz łzy w oczach wpada w irytacje, kazda
klotnia konczy sie tekstem typu " koniec z nami" a po 2 dniahc przychodzi i
zachowuje sie jakby nic sie nie stało. Ja od niedawna mieszkam sama
wyprowadzilam sie od rodzicow mam wlasne mieszkanie, jescze pare miesiecy
temu strasznie sie cieszylismy na moment kiedy wreszcie bedziemy mieli jakies
miejsce tylko dla siebie. Byłam ostrożna bo wg mnie to za krotki zwiazek aby
podejmowac tak wazne decyzje jak wspolne zamieszkanie , ale on sugerowal z e
i tak bedzie u mnie pomieszkiwal . Kiedy wreszcie sie wyprowadzilam , siedze
ciagle w 4 pustych scianach kiedy on szaleje po klubach ze znajomymi. jesli
juz nadazy sie okazja ze spedzimy ze soba 3 dni z rzedu to kolejne kilka
dni mowi ze potrzebuje pobyc "sam" ( pisze "" bo tak naprawde siedzi wtedy w
domu ze wspollokatorami).Nie potrafie go zrozumiec. Z jednej strony zachowuje
sie w ten sposób z drugiej twierdzi ze mnie kocha i chce ze mna być. Jednego
dnia wydaje sie zalowac swojego postepowania , mowi ze postara sie aby juz
bylo dobrze ze poswieci mi wiecej czasu i uwagi drugiego kiedy do niego
przychodze czuje ze jestem niemile widzianym gosciem i slysze ze chcial miec
ten dzien wylacznie dla siebie.Mam wrazenie z e nie wie czego chce , twierdzi
ze boi sie utracic swojej niezaleznosci , ale wczesniej jakos tego sie nie
bal. Widze ze chcialby byc z potulna dziewczynka ktora bedzie grzecznie
czekala az raczy okazac jej zainteresowanie , ale doskonale wie ze ja taka
nie jestem .Nie mam pojecia o co w tym wszystkim chodzi . jednego jestem pewna
na 100% nie chodzi o inna kobiete ani o zadna zdrade.
Oczywiscie ja tez nie jestem swieta , w momencie kiedy zaczal sie odsowac
stalam sie bardzo zaborcza i wiecznie robilam sceny zazdrosci, mysle ze to
byla reakcja na strach przed calkowitym oddaleniem sie od siebie im
bardziej on sie oddalal tym bardziej ja naciskalam. Tyle ze ja potrafie
zauwazyc swoje bledy , pracuje nad soba , co jest ciezkie glownie dlatego iz
jestem bardzo emocjonalna i wrazliwa, ale staram sie i probuje mu to
udowodnic. Kiedy on potrafi jedynie stwierdzic ze mnie kocha ze chce ze mna
byc ale juz nie potrafi badz tez nie chce sie starac.Odsunął mnie od siebie
i czuje sie jakbysmy w naszym zwiazku cofneli sie o kilka miesiecy. Probowałam
już niezliczonych zagrywek ( co rowneiż mnie wkurza bo nie uwazam aby zwiazki
i uczucia byly gra w karty ) olewanie , staranie sie , po dobroci , krzykiem
, cierpliwoscia wszystko na nic. mam wrazenie ze to jakiegos rodzaju sadyzm
psychiczy.
Ale naprawde bardzo mi zalezy zeby zrozumiec o co chodzi wiec bardzo prosze
moze ktos wie , jak to sie stalo ze niepoznaje wlasnego faceta ze jest
zupelnie inna osoba. Co siedzi mu w głowie , czy mam jeszcze jakies opcje zeby
to ratować?
Z gory zaznaczam ze za rady typu " kopnij go w dupe " dziekuje . Gdybym
wybrala ta opcje nie zawracalabym glowy nikomu na forum a to zrobila .
Poprostu nie chce pewnego dia żalować ze nie zrobilam wszystkiego co moglam
aby ratować to co jest / było miedzy nami.
Obserwuj wątek
    • ca-ti Re: Zagadka 16.02.09, 14:44
      Ja myślę, że miłość wygasła..
      • tiffyy Re: Zagadka 16.02.09, 15:20
        skoro wygasła to dlaczego nie powie definitywnie koniec , dlaczego mowi ze kocha
        i raz na jakis czas mu sie przypomni ze postepuje zle i probuje mi to
        wynagrodzic swoim zachowaniem , tylko ze to niestety raz na jakis czas. przeciez
        nie zmuszam go zeby mowil mi ze mnie kocha , a jednak jak ostatnio sam z
        siebie pzred snem wyszeptał " kocham Cię" to momentalnie zmiękłam
      • tiffyy Re: Zagadka 16.02.09, 15:22
        zapomnialam dodać, że czasem w trakcie klotni kiedy znow mi walnie " to koniec"
        zadaje pytanie to po cholere mowisz ze mnie kochasz i slysze " bo cie kocham
        ale to nie ma nic do rzeczy" i badz tu madry i pisz wiersze
        • arsicilliana Re: Zagadka 16.02.09, 15:35
          tiffyy napisała:

          > zapomnialam dodać, że czasem w trakcie klotni kiedy znow mi
          walnie " to koniec"
          > zadaje pytanie to po cholere mowisz ze mnie kochasz i slysze " bo
          cie kocham
          > ale to nie ma nic do rzeczy" i badz tu madry i pisz wiersze

          prosze Ciebie, kolezanko,
          niektorzy tak juz maja..po prostu
          niektorzy zyja sobie jak golabeczki
          niektorzy jak dwa osly uparte
          nieraz to sie zmienia po czasie
          nieraz zostaje na cale zycie
          ja tam nie wiem jak jest u Ciebie
          moze on potrzebuje wolnosci jeszcze wiecej
          daj mu wolnosc, daj sobie wolnosc, idz na solarium zrob sobie tipsy,
          pofarbuj sie na blond i idz sie wybawic do pubu bez niego
          albo wez inteligentnego kolege ze soba do kina, raz, czy dwa

          nie powinniscie mieszkac razem na razie
          tak mysle...aaaaaaaaaaaa psik!
          • arsicilliana Re: Zagadka 16.02.09, 15:38
            sorry, Ty piszesz, ze sama siedzisz w 4 scianach
            to zapros sobie kogos innego
            jestes mloda to masz chyba jakichs fajnych mlodych chlopakow w
            okolicy
            • tiffyy Re: Zagadka 16.02.09, 16:17
              źle to ujelam z tymi 4ma scianami , mam wielu znajomych i spedzam z nimi czas
              wlasnie dlategoz eby nie myslec o tej chorej sytuacji ale a)żal mi tego
              wszystkiego co bylo wczesniej , chcialabym tez czasem z nim gdzies wyjsc i
              bawic sie dobrze wspolnie b) mam sporo mlodych fajnych chlopakow w okolicy w
              sumie zawsze bardziej trzymalam sie z chlopakami i prawie nie mam kolezanek sami
              koledzy ale to nie jest on wiec po cholere mam sie oszukiwac? po takich
              wyjsciach dokina i spotkaniach z kolegami czuje wylacznie niesmak a przeciez do
              niczego nie dochodzi , bo monogamistka ze mnie i nie bawią mnie zdrady
              • martanka80 Re: Zagadka 17.02.09, 14:19
                wiesz co? moim zdaniem nie powinnaś tracić czasu na gubienie się w domysłach O
                CO JEMU CHODZI, bo i tak nigdy nie wiesz czy to co wymyślisz jest prawdziwe, a
                jak stworzysz sobie jakąś teorie na ten temat która Ci będzie pasowała to w nią
                uwierzysz i będziesz jemu ją wkręcała i obmyślała strategię to nic dobrego z
                tego nie wyniknie. Wiem, że to trudne, ale spróbuj naprawdę zrobić sobie coś
                miłego (nie: jemu nazłość, tylko dla siebie), wyjdź gdzieś, poczytaj gazetę, weź
                kąpiel, idź na spacer, cokolwiek. Spróbuj pożyć własnym życiem, nie "na pokaz"
                tylko postaraj się nie uzależniać swojego czasu i samopoczucia od niego. Faceci
                często właśnie wtedy wracają jak bumerangi bo szóstym zmysłem czują, że jak się
                nie ogarną ze sobą, ze swoim strachem przed zaangażowaniem, to im fajna kobitka
                ucieknie sprzed nosa. Jak już wróci - będziesz mu miala co opowiadać i będziesz
                zrelaksowana i zadowolona a nie zrzędząca (co go tylko upewni że warto było!) A
                gdyby nie miał wrócić - zawsze zostanie Ci Twoje życie....
    • gadagad Re: Zagadka 16.02.09, 16:41
      Nic ciekawego was nie łączy.Jak cię jeszcze podtresuje,sprawdzi,że jesteś
      wystarczająco emocjonalnie uzależniona i monogamiczna , a twoje podskakiwanie
      łatwo "narównać",to ci może i narzeczeństwo zaproponuje.A on sobie będzie dalej
      w miasto wyskakiwać "podyskutować o Kancie".A jak nie będzie z kim,to zawsze
      może podskoczyć do ciebie.
    • moon_witch Czy ty wiesz co to BHP psychiczne? 16.02.09, 16:49
      Z gory zaznaczam ze za rady typu " kopnij go w dupe " dziekuje .
      Gdybym
      wybrala ta opcje nie zawracalabym glowy nikomu na forum a to
      zrobila .
      ....................................
      To co teraz sie dzieje to relacja uzalezniajaca.Będziesz to tak
      długo ciągnęła aż nastąpi kompletny kolaps. Wykończysz się
      psychicznie traktując tę relację serio. Koniec tego typu drogi bywa
      zasypany antydepresantami i kompletnym zniecheceniem do mężczyzn.
      To nie ten gagatek jest tu istotny i powody jego zachowania, a ty.
      Masz maniery kobiet, które kochają za bardzo, a to nie jest dobre.
      W tych manierach jest sporo z potrzeby kontroli.
      Do tego masz dopiero 21 lat jesteś samodzielna i zamiast cieszyć
      sie zyciem i korzystać, przystajesz na to aby jakiś niedojrzały
      emocjonalnie 'gagatek' traktował cię tak, jak cię traktuje.
      Masz kilka rozwiazań albo pozwolisz mu się wyszaleć, to moze
      skończyc sie za 30 lat, albo sama poukładasz sobie życie i może
      wtedy spotkasz kogoś odpowiedniego.
    • stinefraexeter Re: Zagadka 16.02.09, 16:55
      Obawiam się, że nawet jak ty tego nie skończysz, to i tak związek niedługo się
      rozpadnie.

      Facet najwyraźniej nie jest już tobą zainteresowany. To nie musi być inna
      kobieta. Po prostu stwierdził, że to nie to.

      A czemu raz zrywa, a potem mówi, że kocha? Dziewczyno, sorry, ale na jakim
      świecie ty żyjesz? Większość ludzi to tacy wygodni tchórze, którzy zamiast
      zachować się w porządku i powiedzieć "koniec, wybacz", wolą manipulować, ciągnąć
      coś na co nie mają ochoty, tylko po to, by mieć kogoś w odwodzie na wypadek,
      gdyby nie znaleźli kogoś lepszego.

      Przykro mi, ale żadnej zagadki nie widzę.
      • tiffyy Re: Zagadka 16.02.09, 17:11
        zapewniam ze dotychczas stapalam dosc twardo po ziemi i wiem jacy sa ludzie ,
        poprostu ciezko jest uwierzyc w cos takiego kiedy mimo tych wszytskich jazd ta
        osoba potrafi pokazac od czasu do czasu ze zalezy ze kocha i takie tam to nie
        tylko slowa to widac, problem w tym ze on ma chyba problem z zauwazeniem kiedy
        powinien sie bardziej postarac.Z drugiej strony patrzac na jego poprzednie
        zwiazki zawsze bylo tak ze jak juz nie chcial to konczyl i zrywal kontakt z
        dziewczyna wiec chyba nie jest typem patrzacym na wygode, raczej nie robi nic
        wbrew sobie i to jeden z problemow bo nie potrafi isc tez na kompromis.
        Co do uzaleznienia mam swiadomosc ze to moze byc to ale z moja tendencja do
        uzaleznien niestety nie potrafie nic z tym zrobic , chyba czas isc na jakas
        terapie :/bo jak to sie mowi razem zle osobno jeszcze gorzej . W ktoryms
        momencie zatracilam sie w tym wszystkim . A tu sesja na karku i skupic sie nie
        mozna na nauce
        • stinefraexeter Re: Zagadka 16.02.09, 19:47
          Wiedza o tym jacy są ludzie to trochę jak wiedza teoretyczna. Niby wiemy, że się
          zdarza, ale nie nam tylko innym. Pomyśl, co byś radziła w takiej sytuacji swojej
          przyjaciółce.

          No bo jakie masz dla niego usprawiedliwienie? Byłaś nieco zaborcza i on
          wcześniej szybko kończył związki. Jakie to w ogóle ma znaczenie? Facet się
          zachowuje niegrzecznie, jak ognia unika bezpośredniej konfrontacji, właściwie
          prowokuje cię do tego, byś to ty zakończyła ten związek (oklepana metoda
          niektórych ludzi, którzy boją się brać za nieprzyjemne działania). Co tu jest do
          rozumienia?

          I jeszcze jedno: nie masz racji pisząc, że osobno jest jeszcze gorzej niż razem.
          To jedna z takich ludowych "mądrości", które ludzie uwielbiają sobie powtarzać,
          aby usprawiedliwić swoje własne złe wybory i lęk przed zmianami / samotnością.
          Ty jesteś na to zdecydowanie za młoda.
    • matka_polka_superstar Re: Zagadka 16.02.09, 17:29
      tiffyy napisała:

      > jednego jestem pewnana 100% nie chodzi o inna kobiete ani o zadna
      zdrade.

      na sto procent to śmierci można być pewnym. i wysokich podatków.
      może kryje się za tym jakaś pani, może emocjonalna niedojrzałość, a
      może znudzenie

      idź do wróżki,
      albo przestań się tym panem jakoś szczególnie interesować, żyj po
      swojemu, umawiaj się z ludźmi nawet wtedy kiedy on ma czas dla
      Ciebie.jeśli to nie przyniesie żadnej zmiany będziesz musiała uznać,
      że był to jeden z milionów związków, które nie wytrzymały próby czasu


      • pomdetersote Re: Zagadka 16.02.09, 17:38
        Oczywiscie ja tez nie jestem swieta , w momencie kiedy zaczal sie odsowac
        stalam sie bardzo zaborcza i wiecznie robilam sceny zazdrosci, mysle ze to
        byla reakcja na strach przed calkowitym oddaleniem sie od siebie im
        bardziej on sie oddalal tym bardziej ja naciskalam.

        znowu jakaś osobowość rozlana
        ileż można
    • katarzynka_mala Re: Zagadka 16.02.09, 20:02
      Ja żyłam w podobnym ukladzie przez ostatnich pare miesiecy, a w sumie bylismy razem ok 1,5 roku. Facet sie powoli odsuwal a ja im bardziej sie odsuwal tym bardziej sie przysuwalam bedac coraz bardziej zaborcza. Ale dopiero teraz, jakis czas po rozstaniu, to widze. Nie skonczylo sie fajnie. Moze dlatego ze juz mu na mnie nie zalezalo, ale jak ktos napisal bylamzawsze jakas opcja gdy nie ma innych zajec wiec sobie trwal i co jakis czas sie staral albo udawal. A moze przez ta moja zaborczosc. A moze przez wszystko naraz albo cos zupelnie innego. I tez mialam poczucie ze chce zrobic wszystko zeby ratowac 'nas', dawalam mu czas, szalal z kumplami gdzie chcial i kiedy chcial, chcialam rozmawiac, albo sama sie odsuwalam. Spotykalam sie ze swoimi znajomymi ale i tak myslalam ciagle o nim. I teraz mam tego skutki bo nie jestem w stanie normalnie bez niego funkcjonowac, jakbym sie uzaleznila. Napisze ci tylko ze w takim ukladzie gdzie ty musisz zgadywac o co mu chodzi, a on chyba ma gdzies co czujesz, a przynajmniej czasami takie sprawia wrazenie, zadne z was nie bedzie szczesliwe. Dlatego zastanow sie dobrze czy to uczucie warte jest tej walki
    • doti0708 Re: Zagadka 17.02.09, 08:44
      O szczerym uczuciu nie ma chyba mowy.Nikt kto traktuje związek
      poważnie nie stosuje takich zagrywek i podchodów.Padło tutaj kilka
      razy słowo ''układ''.Myśle, że jest to właśnie układ.Facet nie
      szanuje Ciebie, Twojego uczucia i czasu.Słowo ''kocham'' to piękne
      wyznanie kiedy jest szczere.Znam mnóstwo przypadków nadużywania go
      dla osięgnięcia własnego celu.Moim zdaniem, jeśli nie chcesz z
      facetem zrywać, to przynajmniej przeprowadź rzeczową rozmowe.Bez
      lamentów, wymówek i narzekań.Jasno i konkretnie powiedz, że tak
      dalej być nie może i czego oczekujesz.Sama też powinnaś nad sobą
      popracować.
      • minniemouse Re: Zagadka 17.02.09, 09:20
        ""skoro wygasła to dlaczego nie powie definitywnie koniec , dlaczego
        mowi ze kocha""

        to proste- od czasu do czasu jak mu sie zechce pobzykac to ma do
        kogo przychodzic.
        a zebys sie nie opierala to czasem szepce "kocham" - jak widac z
        trudem.


        a ty glupia myslisz ze to milosc.

        Minnie
    • belldonna Re: Zagadka 17.02.09, 13:51

      Biedulka... Po prostu robisz pierwsze doswiadczenia z mezczyzna.
      Niestety - wielu mezczyzn tak ma.
      Przestan sie ludzic milosia idealna - tez o milosci kiedys tak
      myslalam. Mezczyzni przewaznie z natury sa leniwi i tchozliwi jezeli
      chodzi o utrzymanie zwiazku i okazywanie uczuc, dzielenie sie nimi
      na jakims wyzszym poziomie. On poprostu tego nie potrzebuje tak jak
      na przyklad ty.
      Nie koncz z nim. Dlaczego mialabys? Przeciez jest czasami fajnie.
      Masz do kogo sie przytulic, masz kogo pocalowac. Dlaczego mialabys z
      tego rezygnowac? Dla tej fazy w jego zyciu? Tylko dlatego ze on jest
      inny niz ty? Ojej... Nie ma dwoch identycznych ludzi na tym swiecie
      a w zwiazku nie chodzi o to zeby byc do siebie podobnym, ale o to
      aby sie dopasowac.
      On myslal ze jestes grzeczna, spokojna dziewczynka z ktora jest
      ugodowa, pozwoli mu na jego eskapady ktore sa eliksirem jego zycia.

      A Ty zyj przedewszystkim swoim zyciem. Nie nim, a zyciem.
      Studiujesz? To wspaniale. Studia to cholernie duzo roboty, a wiec
      masz sie czym zajac. Nie masz kolezanek? Postaraj sie aby je miec...
      Na poczatek jakies spokojne wypady do kina a potem rodza sie z tego
      przyjaznie kobiece. One pomagaja nam potem przetrwac te zimne chwile
      w zwiazku - a bedzie ich jeszcze troche. A jezeli nie to, to bedzie
      cos innego.

      Ja wiem ze ta prawda boli. My kobiety jestesmy takie fajne,
      delikatne, wrazliwe, zabawne lubimy rozpieszczac, a oni...? Nie. Oni
      sa prosci.

      Naprawde wez sobie moja rade do serca i zajmij sie soba.
      Rozpieszczaj siebie i odmawiaj mu co jakis czas. Baw sie w to samo.
      Badz kochana - w slowach a w czynach niedostepna i zajeta. Zobaczysz
      ze po jakim czasie on sie bedzie ciebie pytal, o co chodzi... :-)

      Traktuj to jako zabawe. Masz 21 lat. Ja 27 - a od 21 roku zycia
      bylam zakochana 5 razy. Za kazdym razem zdarzy sie jakas gafa, jakas
      cecha faceta ktora jest obrzydliwa stanie sie raptem ewidetna.
      Niestety tak juz jest.

      I cos jeszcze bardzo waznego. Nie popadaj w depresje i nie staraj
      sie! Przeciez w sumie jest fajnie. Masz faceta ktory szcpcze ci ze
      cie kocha... Kochana - wiesz ile kobiet tak by chcialo ? Waro
      przetzymac to dla takich momentow a reszte brac na luzie...

      Postanow zachowywac sie tak przez 21 dni, ale jednoczesnie badz mila
      i slodka. jezeli nie poskutkuje. Jeszcze 14 dni. Jezei nie .
      dodatkowe 14. A potem po prostu samej ci przejdzie, albo zapoznasz w
      miedzyczasie fajnego chlopaka. Hmmm wyobraz sobie ta slodka
      zemste... W momencie kiedy Twoj gugus najmniej sie tego spodziewa,
      ty oznajmiasz mu ze spotkalas kogos fajniejszego, kto ma czas dla
      ciebie i .... reszta go nie bedzie obchodzic:-)

      Powodzenia & nie zalamuj sie ! Podejrzewam, ze jakos sie ulozy.






      tiffyy napisała:

      > To mój pierwszy post na jakimkolwiek forum , jednak stwierdzam,że
      musze
      > poprosic o rade kogos obiektywnego,kto bezposrednio nie zna mnie
      ani osoby
      > ktorej to dotyczy.
      > Otóż od roku i kilku miesiecy jestem w zwiazku. Ja 21 lat on 26.Na
      poczatku
      > jak to zwykle na poczatku bywa było dobrze , zdarzaly
      > sie oczywiscie sprzeczki ale komu sie to nie zdarza, po pewnym
      czasie oboje
      > stwierdzilismy,że łączy nas cos na tyle "ciekawego", że miło by
      było darzyć
      > do czegos poważniejszego. Coraz bardziej zblizalismy sie do
      siebie. Niestety
      > ostatnio od jakiegos miesiaca jest źle.On stworzył jakiś mur
      zaczął się ode
      > mnie odsuwać, skonczyly sie wspolne wyjscia ze znajomymi jesli
      juz to
      > osobno, ja ze swoimi on z ludzmi z ktorymi mieszka.Wczesniej
      widywalismy sie
      > dzien w dzien teraz co 3 moze 4 dzien znajduje chwile zeby
      wpasc do mnie.
      > Rozmowy nie pomagały na kazda moja probe pogadania slyszalam
      odpowiedz" nie
      > chce mi sie teraz o tym gadac", albo " wyluzuj przeciez nic
      sienie dzieje".
      > Obiecuje ze sie odezwie zebym sie nie martwila nie odzywa
      sie.Kiedyś wzor
      > spokoju i opanowania teraz na kazda moja drobna uwage reaguje
      zloscia,
      > kiedy nie wytrzymuje i widzi ze mam juz łzy w oczach wpada w
      irytacje, kazda
      > klotnia konczy sie tekstem typu " koniec z nami" a po 2 dniahc
      przychodzi i
      > zachowuje sie jakby nic sie nie stało. Ja od niedawna mieszkam sama
      > wyprowadzilam sie od rodzicow mam wlasne mieszkanie, jescze pare
      miesiecy
      > temu strasznie sie cieszylismy na moment kiedy wreszcie bedziemy
      mieli jakies
      > miejsce tylko dla siebie. Byłam ostrożna bo wg mnie to za krotki
      zwiazek aby
      > podejmowac tak wazne decyzje jak wspolne zamieszkanie , ale on
      sugerowal z e
      > i tak bedzie u mnie pomieszkiwal . Kiedy wreszcie sie
      wyprowadzilam , siedze
      > ciagle w 4 pustych scianach kiedy on szaleje po klubach ze
      znajomymi. jesli
      > juz nadazy sie okazja ze spedzimy ze soba 3 dni z rzedu to
      kolejne kilka
      > dni mowi ze potrzebuje pobyc "sam" ( pisze "" bo tak naprawde
      siedzi wtedy w
      > domu ze wspollokatorami).Nie potrafie go zrozumiec. Z jednej
      strony zachowuje
      > sie w ten sposób z drugiej twierdzi ze mnie kocha i chce ze mna
      być. Jednego
      > dnia wydaje sie zalowac swojego postepowania , mowi ze postara sie
      aby juz
      > bylo dobrze ze poswieci mi wiecej czasu i uwagi drugiego kiedy
      do niego
      > przychodze czuje ze jestem niemile widzianym gosciem i slysze ze
      chcial miec
      > ten dzien wylacznie dla siebie.Mam wrazenie z e nie wie czego
      chce , twierdzi
      > ze boi sie utracic swojej niezaleznosci , ale wczesniej jakos
      tego sie nie
      > bal. Widze ze chcialby byc z potulna dziewczynka ktora bedzie
      grzecznie
      > czekala az raczy okazac jej zainteresowanie , ale doskonale wie
      ze ja taka
      > nie jestem .Nie mam pojecia o co w tym wszystkim chodzi . jednego
      jestem pewna
      > na 100% nie chodzi o inna kobiete ani o zadna zdrade.
      > Oczywiscie ja tez nie jestem swieta , w momencie kiedy zaczal
      sie odsowac
      > stalam sie bardzo zaborcza i wiecznie robilam sceny zazdrosci,
      mysle ze to
      > byla reakcja na strach przed calkowitym oddaleniem sie od
      siebie im
      > bardziej on sie oddalal tym bardziej ja naciskalam. Tyle ze ja
      potrafie
      > zauwazyc swoje bledy , pracuje nad soba , co jest ciezkie glownie
      dlatego iz
      > jestem bardzo emocjonalna i wrazliwa, ale staram sie i probuje mu
      to
      > udowodnic. Kiedy on potrafi jedynie stwierdzic ze mnie kocha ze
      chce ze mna
      > byc ale juz nie potrafi badz tez nie chce sie starac.Odsunął mnie
      od siebie
      > i czuje sie jakbysmy w naszym zwiazku cofneli sie o kilka
      miesiecy. Probowałam
      > już niezliczonych zagrywek ( co rowneiż mnie wkurza bo nie uwazam
      aby zwiazki
      > i uczucia byly gra w karty ) olewanie , staranie sie , po
      dobroci , krzykiem
      > , cierpliwoscia wszystko na nic. mam wrazenie ze to jakiegos
      rodzaju sadyzm
      > psychiczy.
      > Ale naprawde bardzo mi zalezy zeby zrozumiec o co chodzi wiec
      bardzo prosze
      > moze ktos wie , jak to sie stalo ze niepoznaje wlasnego faceta
      ze jest
      > zupelnie inna osoba. Co siedzi mu w głowie , czy mam jeszcze
      jakies opcje zeby
      > to ratować?
      > Z gory zaznaczam ze za rady typu " kopnij go w dupe " dziekuje .
      Gdybym
      > wybrala ta opcje nie zawracalabym glowy nikomu na forum a to
      zrobila .
      > Poprostu nie chce pewnego dia żalować ze nie zrobilam wszystkiego
      co moglam
      > aby ratować to co jest / było miedzy nami.
    • olc-iak Re: Zagadka 17.02.09, 19:21
      Szczerze mowiac czytajac twojego posta troche widze odbicie
      wlasnego zwiazku. Miala byc milosc idealna, plany, slub wspolne
      mieszkanie a teraz? teraz sa krotkie chwile spedzsne razem,
      klotnie, klotnie przeplakane noce nieporozumienia i jeszcze raz
      klotnie... nie czuje sie upowazniona do dawania tu jakichkolwiek
      rad jednak uwazam ze wszystko mija i nie mowie tu o milosci a o
      kryzysie w zwiazku. i tak naprawde nie wazne co teraz bedziesz
      robila latala za nim dawala mu powody do zazdrosci klocila sie z
      nim o ile on caly czas bedzie wiedzial ze ty jestes czekasz i
      kochasz. z tej sytuacji sa tylko 2 wyjscia, z czasem albo sie
      dogadacie i bedzie dobrze albo rozejdziecie oboje bedac smiertelnie
      zmeczonym ta sytuacja....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka