Dodaj do ulubionych

cos mi jest......

23.02.09, 21:08
i wiem co....
po prostu mam dosc
nie mam juz sily udawac ze wszystko jest ok i ze dam rade
bo juz nie daje
dlaczego?
zawsze bylam zdana na siebie - od dzieciaka
i dawalam rade wiatrowi w oczy i sprawom beznadziejnym
parlam do przodu osiagajac to co wyddawalo sie nieosiagalne

liczylam sama na siebie - nie dlatego ze chcialam tylko dlatego ze
tak musialam
ale bylam mloda i wierzylam ze kiedys bedzie pieknie

pracowalam na 2 etaty
studiowalam
dorabialam
skonczylam 2 fakultety
mam dobra prace
mieszkanie
auto
i te okrutna swiadomosc ze za bardzo chce byc kochana i ze mi to
nigdy nie wyszlo

wiele zdarzen w moim zuciu sprawilo ze padalam na glebe
los nie szczedzil mi klod pod nogi ale zawsze wstawalam z kolan
dawalam rade kazdego dnia
bez bliskich
bez wpsarcia rodziny
nawet
ze swiadomoscia ze nie moge miec dzieci
z nielatwa praca
i z kazda trudnoscia
ale nie z tym ze nigdy nie czulam sie kochana

pierwszy facet - wielka przyjazn i w rezultacie wielka klapa
odchorowywana kilka lat
potem maz- wyszlam za maz on ni eumial byc dorosly
nie potrafil
okdrylam ze
bez milosci nie ma malzenstwa
wiec byl rozwod - zeby nie marnowac sobie wzajemnie zycia

po dlugim czasie trafil sie "gosc koszmar' - wszystko co mowil bylo
nieprawda - njglupsze ze sam wierzyl chyba w iluzje jaka zyl....
kompletny egoista z talentem aktorskim na miare np. Paula Newmana i
tym samym urokiem
ale to on pokazal mi tak naprawde czego potrzebuje- juz nie tylko
czulam ale wiedzialam ze najbardziej na swiecie chce w domu byc
kobieta otaczana miloscia i dobrocia oraz meskim ramieniem - silnym
i stabilnym

czas mijal
rany sie zaleczyly
nadal wierzylam ze mam szanse na szczescie

spotkalam kogos wyjatkowego
mial ten sam deficyt co ja - deficyt uczucia
na poczatku bylo pieknie
wymiana ciepla w ilosci niepojetej dla innych
ale z czasem on juz zapelnil swoj zbiornik na uczucia
plus
szara rzeczywistosc i sytuacja sprawily ze ja znow dostawalam tylko
tyle ile ow ktos chcial mi dac
a bylo tego coraz mniej i mniej
bylam w sumie na ktorejs z nizszych pozycji waznych spraw
a ja chcialam byc na pierwszej.....a to bylo nierealne

zaden z tych mezczyznchyba mnie nie kochal
byli zachwyceni mna i sadze ze tylko tyle
zachwyceni
tym jaka jestem i co daje im
tylko ze zaden nie umial tego samego dac mnie - zainteresowania,
zrozumienia, wsparcia i ciepla....

milosc- nie mialam szczescia poczuc jej od kogos-
nie chodzi o deklaracje tylko o odczuwanie tego ....zaden z
tychmezczyzn nie umial zrobic niczego dla mnie
zawsze robili wszystko dla ...siebie

kazdego dnia sie zastanawiam- co robie nie tak
ktos powiedzial mi ze jestem za dobra dla ludzi a oni tego nie lubia
szczegolnei jesli sa mezczyznami ...

czy tak jest naprawde?

czuje sie jak idiotka bo potrzebuje normalnosci
bycia kochana
poczucia bezpieczenstwa
stabilizacji

jak my wszyscy

od kilku dni czuje w sobie tylko smutek
i ma w sobie za wiele lez
jak sobie z tym poradzic?
Obserwuj wątek
    • tytus_flawiusz Re: cos mi jest...... 23.02.09, 21:28
      >bo potrzebuje
      >normalnosci
      >poczucia bezpieczenstwa
      >stabilizacji

      >i bycia kochana

      to ostatnie bardzo często wyklucza, te pierwsze trzy... czasem trzeba w życiu z
      czegoś zrezygnować lub wybrać albo albo.

      powodzenia
      • mariaeva Re: cos mi jest...... 23.02.09, 21:36
        dziekuje


        niestety chyba trace wiare w powodzenie.....
        • tytus_flawiusz Re: cos mi jest...... 23.02.09, 21:41
          mariaeva napisała:

          > dziekuje
          >
          >
          > niestety chyba trace wiare w powodzenie.....
          >

          nie zawsze trzeba dążyć do wszystkiego na raz, może spróbuj po kolei, na tą
          "miłość" dając sobie czas.

          ps. szacun wielki za całokształt "twórczości" (biografii)
          • mariaeva Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:08
            ....moze za wiele we mnie idealow i marzen
            moze naiwnosci tez za duzo ze moze byc pieknie
            moze za bardzo przejeclam sie bajkami o pieknej milosci ...
            moze ....
            • tytus_flawiusz Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:14
              nie tym akurat zapracowałaś na mój szacunek

              > ....moze za wiele we mnie idealow i marzen
              > moze naiwnosci tez za duzo ze moze byc pieknie
              > moze za bardzo przejeclam sie bajkami o pieknej milosci ...
              > moze ....

              nie może !!! tylko na pewno, to nie jest świat dla mietkich ludzi :-)
              • mariaeva Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:29
                ano nei jat - masz calkowita racje :)
    • kryskaedka Re: cos mi jest...... 23.02.09, 21:30
      najtrudniej to jest pokochac czyjes wady...mysle ze tu masz babo
      placek:)
      • mariaeva Re: cos mi jest...... 23.02.09, 21:33
        mas zna mysli moje czy ....?jesli chodzi o mnie to
        ja mam wady ale chyba spotykalam facetow szukajacych nierealnego
        idealu....

        a co do akceptacji innych ludzi- nie ma klopotu z akceptacja wad -
        chocby ze wzgledu na wykonywana prace musze miec wysoki poziom
        aakceptacji dla innych

        czuje
        i tego bede sie trzymac
    • mariaeva ps 23.02.09, 21:30
      zeby sytuacja byla jasniejsza
      po prostu chcialabym zeby ktos zapytal mnie - co bys chciala
      o czym marzysz
      co moge zrobic dla ciebie
      o czym marzysz
      zeby zaptal co czuje
      co mnie boli albo rani...

      zeby to dla kogos po prostu bylo WAZNE
      zabym ja byla wazna
      nie dla zaspokojenia potrzeb wlasnych
      tylko ze wzgledu na to ze jestem dla kogs wazna
      • kryskaedka Re: ps 23.02.09, 21:33
        a bez tego to co? ..nie jestes wartościową osobą? e tam
        • mariaeva Re: ps 23.02.09, 21:35
          nie twierdze ze niejestem wartosicowa
          po prostu brakuje mi tego
          tak zwycajnie
          brakuje mi bloskosci
          nie umiem juz dluzej zyc tak jak dotad
          zemczylams ie aktywnoscia na rzecz pracy
          dzialanlnoscia psoleczna
          zyciem cudzym - znajomych np
          chce miec cos dla siebie
          i nei wracac do pustego domu
          • dekadencja1 Re: ps 23.02.09, 21:46
            > nie umiem juz dluzej zyc tak jak dotad
            > zemczylams ie aktywnoscia na rzecz pracy
            > dzialanlnoscia psoleczna
            > zyciem cudzym - znajomych np
            > chce miec cos dla siebie
            > i nei wracac do pustego domu
            Może trudny, ale bardzo dobry czas.
            A tak przy okazji, zawsze zastanawia mnie czy przy takich bardzo
            zaradnych osobach jest miejsce dla kogoś jeszcze.
            • mariaeva Re: ps 23.02.09, 21:49
              uwierz ze wlasnie przy nichjest najbardziej

              a ja tak naprawd enei jestem zaradna
              po prostu musialam sobie radzic
              ale w gruncie rzeczy jestem wrazliwa i slaba....
              • mariaeva i 23.02.09, 21:58
                zapewniam Cie ze ludzie o tym wiedza
                ....
                to ze ktos cos osiaga nei oznacza ze jest pozbawiony emocji i
                potrzeby bliskosci...czasem to tylko kamuflaz w postaci np
                bycia "dusza towarzystwa".....
                • tytus_flawiusz Re: i 23.02.09, 22:00
                  mariaeva napisała:

                  > czasem to tylko kamuflaz w postaci np bycia "dusza towarzystwa".....

                  gorzej, gdy taki kamuflaż przechodzi w paniczny nałóg
                  • mariaeva Re: i 23.02.09, 22:05
                    masz racje
                    choc najgorzej jak masz swiadomosc ze ludize lubia takie kamuflaze-
                    wrazliwosc raczej drazni....smutek zas odstrasza
                    i gdy klaun nie ma sily byc klaunem....
                    • rina.bambina tak... 23.02.09, 22:12
                      nie jestes jedyna - wrazliwa i zyjaca pod presja
                      wszystko ok, rozumiem, mam podobnie ( chyba zyciowo jednak gorzej,
                      wiecej obowiazkow, ale to drobiazg, nie bedziemy sie licytowac) - z
                      ta slaboscia i zmeczeniem
                      czasem jest lepiej, czasem gorzej
                      ale przepraszam- brakuje Ci seksu czy milosci?
                      czy wszystkiego razem?
                      czy faceta po prostu aby go 'miec' i moc pojsc na obiad niedzielny
                      do tesciow?
                      bliskosc niejedno ma imie
                      a nie bardzo rozumiem o co naprawde Ci chodzi
                      • rina.bambina cd 23.02.09, 22:17
                        och,abys mnie zle nie zrozumiala- piszac o obowiazkach mam na mysli,
                        nie tylko to, co robisz zawodowo ale tez odpowiedzialnosc za
                        bliskich- dzieci etc. etc.
                        jakbys to wszystko miala- to bys dopiero byla zmeczona
                        a pisze to dlatego, ze mam kilka takich kolezanek wlasnie
                        toczka w toczke jak Ty
                        tyle, ze one przychodza do mnie sie zalic
                        ale pytane czy chcialby sie zamienic ze mna
                        nieodmiennie odpowiadaja: no, faceta czyli meza wzielabym ale reszty
                        inwebtarza juz nie

                        zastanow sie nad tym
                        zycze powodzenia i duzo milosci
                        najpierw kup psa albo smycz wyprowadzaj na spacer przez miesiac
                        • mariaeva Re: cd 23.02.09, 22:20
                          inwentarz mam nabyty - ze tak sie wyraze- i to spoty ale to inna
                          bajka
                          zajec mi nei brakuje - ale to wsyzstko nie jest tak naprawde moje
                          to sa dzieci czyjesz
                          to sa sprawy czyjes tak naprawde
                          a psa mam :)
                          • rina.bambina o kurcze 23.02.09, 22:27
                            nie rozumiem ale to nic
                            musisz miec 'swoje' dziecko tak?
                            'swojego' meza, 'swojego' psa
                            a nie mozesz zaopiekowac sie i pokochac te 'czyjes' dzieci
                            przeciez sama piszesz, ze masz od wyboru do koloru- wybor, ze ho ho

                            czyli wiesz juz czego chcesz- 'swojego'

                            ok, nie chce Cie urazic, ale trudno Ci bedzie znalezc kogos takiego
                            ja tam bym 'twoja' na pewno nie chciala byc ;)))
                            • mariaeva Re: o kurcze 23.02.09, 22:31
                              oj chyba si enei rozumiemy
                              ale to nic
                              i tak dziekuje za wypowiedzi
                              mysle ze pragnienia kazdy ma inne
                              i to nas rozni ale super jesli trafi sie na kogos kto ma takie same
                              wtedy odczuwa sie to co nazwymamy szczesciem
                              mysl eze ty masz sowja rodzine
                              swojego psa
                              swoje zycie
                              i dlatego nie potrafisz mnei zrozumiec....
                              bo kiedy sie MA to naprawde niejest to latwe...wiem
                      • mariaeva Re: tak... 23.02.09, 22:19
                        o milosc


                        to o czym wspominasz mzona miec bez wiekszego staranai sie
                        ale to prawi ejak biznes
                        mnei potrzeba tego co zwane jest UCZUCIEM
                    • tytus_flawiusz Re: i 23.02.09, 22:12
                      mariaeva napisała:

                      > masz racje
                      > choc najgorzej jak masz swiadomosc ze ludize lubia takie kamuflaze-
                      > wrazliwosc raczej drazni....smutek zas odstrasza
                      > i gdy klaun nie ma sily byc klaunem....

                      nie do końca to miałem na myśli, raczej sytuacje gdy klown musi wybrać pomiędzy
                      dalszymi błazeństwami, a zakończenie kariery z "powodów rodzinnych".
                      Wszechmocna potrzeba bezwzględnej akceptacji przez całą armię wątpliwej wartości
                      znajomych... jest bardzo destrukcyjna i potrafi zabić wszystko, w tym każde
                      uczucie i każde zaangażowanie.
                      • mariaeva Re: i 23.02.09, 22:17
                        owszem
                        aleabsolutnienie zalezalo mi nigdy na byciu klaunem dla wsyzstkich
                        ani byciem nim w ogile
                        urodzilam sie optymistka
                        i tak chcialam miec zawsze
                        niestety nie bardzo sie to udalo
                • dekadencja1 Re: i 23.02.09, 22:08
                  > to ze ktos cos osiaga nei oznacza ze jest pozbawiony emocji i
                  > potrzeby bliskosci...czasem to tylko kamuflaz w postaci np
                  > bycia "dusza towarzystwa".....

                  Przypuszczam, że ( chyba nieintencjonalnie) dajesz sprzeczne
                  komunikaty na swój temat. Jak do tego doszło już wsponiałaś. Co z
                  tym dalej zrobić, wydaje się być bardziej pożyteczą perspektywą.
                  Forum może nie być wystarczjąco pojemne do jej zbudowania.
                  • mariaeva Re: i 23.02.09, 22:15
                    cos w tym jest
                    wielu z nas zaklada mski akrywajac slabosci
                    szczegolnei gdy musi byc dorosly
                    przyajciele widza duzo
                    a ktos kto nyl partnerem jeszcze wiecej
                    tylko nie zawsze chca widziec
                    ...
                    dlatego szuka sie slow na forum
                    i tu znow masz racje- nie znajde tu odpowiediz na wszystkie pytania
                    ale jesli sie juz cos wyrzuci bolacego z siebie to latwiej
                    zasnac...uwierz ze latwiej...mimo wszystko
                    nie zaprzecze ze kazde zdanie
                    kazda opinia dadza mi temat do przemyslen
                    na swojtemat
                    to tez wazne....bo sama wobec siebie nei jestem na pewno dosc
                    obiektywna
      • jedenon Re: ps 23.02.09, 21:42
        takie pytania można zadać na etapie przyjaźni -) a na etapie milości zwłaszcza
        poczatku powinny być standardem. Jesli oczekujesz ich po pewnym czasie (trwając
        w miłości) znaczy że coś jest nie tak.

        ps.
        a o czym marzysz?
        • mariaeva Re: ps 23.02.09, 21:52
          pytanai sie pojawiaja tylk odpowiedzi sa albo zamglone albo
          nieprawdziwe jak sie potem okazuje


          pytas zo czymmarze?
          o tym zeby byc szczesliwa z kims
          zyc normalnie
          wracac do domu i pogadac o tym co slychac w pracy
          jak minal dzien
          pojsc razem na spacer
          odwiedzic znajomych
          pic razem kawe i smiac sie z komedii w konie
          robic normalne rzecyz nzormalnie z poczuciem ze dajesz komus
          szczescie i ze dostajesz je od kogos
          • jedenon Re: ps 23.02.09, 22:07
            a wiesz że marzenia się spełniają?
            Głowa do góry znajdziesz kogoś kto Cię naprawdę pokocha -)
            Na dziś już Dobranoc -) Miłych snów
            • mariaeva Re: ps 23.02.09, 22:09
              dziekuje....
              chcialabym aby marzenia sie spelnily...hm...bardzo chciaalbym.

              dziekuje tez za rozmowe
              dobranoc :)
    • solaris_38 Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:18

      przede wszystkim przestać żyć złudzeniami
      bo to się nie może dobrze kończyć
      wszystkie swoje plusy wymieniasz goryczą jakby świat powinien ci jakoś zadość
      uczynić że sama że silna że nieugięta zaradna dzielna wykształcona
      chcesz za to nagrody? a jesli TO jest nagroda?

      ale ty wymyśliłaś sobie ze bez męskiego ramienia to nie jest normalnie i jest
      do dupy
      a ja ci mówię że to MIT
      głupawy stereotyp o męskim ramieniu, który równie często słyszę od mężatek co
      samotnych

      te w związkach narzekają i cierpią bo mają partnerów
      i oni -nie są tacy jak POWINNI
      a te bez związków znów że bez męskiego ramienia to nie da rady
      nienormalnie by było
      normalnie jest jak w reklamie i serialu i ewentualnie w tym obrazku co pokażą
      znajomi o sobie

      Dziwisz sie ze mężsczyżni udają
      jednak kobiety ich nie akceptują - takimi jacy oni sa ,
      a wystarczy pokłamać stereotypowo i już sielanka, choć na chwilę

      ludzie są samotni nawet w związkach
      pozostają w nich często bo sami są za słabi
      tolerują to czego ty nie zechciałaś

      a co do miłości
      najpierw sama pokochaj
      psa,kwiatki w ogródku sąsiadkę siostrę koleżankę

      wszyscy jak ty potrzebują miłości
      ale nie mam na myśli mitów i złudzeń wyrosłych na instynktach damsko-męskich

      mam na myśli miłość prawdziwą

      życiodajną

      pozytywną
      To się da - ale najtrudniej ją znaleźć w związku romantycznym
      to jak trafić totolotka

      a przecież nie możesz uzależniać (możesz ale to ci źle zrobi) swojego szcześcia
      od totolotka

      a jednak człowiek może i potrafi być szczęśliwy mając przyjaciół znajomych i
      robią dobre rzeczy



      zatem niczego nie musisz robić tylko nauczyć się szczęścia żyjąc samej
      samej jednak wśród ludzi
      ludzi zdolnych do miłości i pragnących twojej miłości

      poszukaj ich

      poszukaj swojej radości dnia codziennego
      wstawania jedzenia oddychania rozmawiania podlewania kwiatków uczestniczenia w
      spotkaniach organizacjach akcjach wymyślania sobie hobby spacerowania chodzenia
      do kina i do domu dziecka i wybrania się znajomymi d podróż, zagrania w szachy
      kanastę na balkonie z sąsiadem, cokolwiek byli z miłoscią







      • mariaeva Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:28
        napisals dosadnie ale cenei sobie zawsze bezposredniosc
        i odpowiem ci
        mam 40 lat i troche zycia za soba
        doswaidczen takich i siakich
        poronienie
        chlanei meza
        i jego zdrade
        dlugi do splacania i meke z tesciowa
        nie chce z anic orderow ani pochal
        to dostawalm w skole i mi wystarczy to co ma z tamtego okresu :)

        ja potrzebuje nei tyle faceta jako takiego
        ale tego co laczy dwoj eludzi i nie jest tlyko seksem ani
        papierkiem w USC
        tylko tego wszystkiego zo nazywasz pewnie zlyudzeniami

        byc mzoe to zludzenia
        albo po prosut marzenia
        wiem ze tak mozna
        widze to u wielu znajomych ze marzenia sa realne- wlasnie takie

        mowisz - pokochaj kogs
        ja uczucie kochania kogos ma rozpracowane :)
        dla rodzicow kiedy byli
        dla psa
        dla ukochanej chrzesniaczki
        i dla siebie troszke takze- bo siebie tez trzeba kochac chociaz
        troche

        moze obudzil sie we mnei egoizm ze chce czego swiecej niz tylko
        dawac to uczucie?
        pewnei tak

        radsc dnai codziennego ....zeby nie ona pewnei dawno bym nie
        chciala zyc
        male szczescia to wiele ale jesli potrzebujesz jesc - chcesz jesc
        jesli chcesz sie umyc- to myjesz sie
        jesli chcesz byc kochana - to pragniesz tego i choc mija czas i
        zapelnaisz go do granic mozliwosci to.... nic na to nie poradzisz ze
        to pragnienie nadal w tobie jest....
        • kryskaedka Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:34
          sorki..ale jesli masz po 40 ..to masz małe szanse na nową
          miłość..pogodz sie z tym..i pokochaj siebie...bo faceci raczej
          wymieniają 40 letnie zony na młodsze modele..a ci którzy w tym wieku
          nie maja jescze zon..to jakies pokretasy są;)
          • mariaeva Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:43
            niestety wiele racji w tym co piszesz
            • kryskaedka Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:47
              ja bym na twoim miejscu skupiła sie na przyjazni...i na spełnianiu
              swoich marzeń,hobby..typu podróże,sport..

              polecam Dojrzewalnie Róż..wygogluj...odrzyjesz..i to bez faceta:)
              • mariaeva Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:51
                ok
                poszukam to o czym piszesz
                na przyjaznisie skupiam
                ale chocby w ostatnie swieta bozego narodzenia poczulam koszmarna
                pustke ....nie umeim tego opisac ale to wtedy wlasnie czulam bolesna
                pustke w moim zyciu....
          • kurczak1 Re: cos mi jest...... 24.02.09, 13:58
            Absolutnie sie z tym nie zgadzam
        • rina.bambina Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:36
          acha, to juz wiem wiecej o Tobie


          ja potrzebuje nei tyle faceta jako takiego
          > ale tego co laczy dwoj eludzi i nie jest tlyko seksem ani
          > papierkiem w USC
          > tylko tego wszystkiego zo nazywasz pewnie zlyudzeniami

          no... to prawie kazdy by tak chcial :)))
          nie wiem co Ci napisac
          nie jestem facetem
          powodzenia zycze raz jeszcze :)
          • mariaeva Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:44
            dziekuje i pozdrawiam
            moze sie jednka kiedys uda?
        • solaris_38 Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:42
          piszesz :

          moze obudzil sie we mnei egoizm ze chce czego swiecej niz tylko
          dawac to uczucie?

          a ja nie rozumiem

          czy te osoby które wymieniłaś NIE kochają cię ????
          tylko ty ich kochasz?

          bo może jest tak, ze dostajesz miłość tylko to nie taka którą sobie zakodowałaś
          jako warunek szczęścia

          nie mam faceta

          a jednak czuję całe morza miłości do mnie
          i czuję miłość do innych
          :)

          na pewno fajnie jest spotkać kogoś bliskiego podobnego ale czynić z tego
          warunek szczęścia to jak uwiązać sobie zaciskającą się pętlę na szyi

          lepiej być szczęśliwym !


          • mariaeva Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:46
            nie
            to nie warunek ale mimo tgo wszystkiego co w zyciu jest
            co robie
            jak zyje
            mimo przyjaciol

            czuje ze jednak brakuje mi tego o czym pisze
            hm...
            • solaris_38 Re: cos mi jest...... 23.02.09, 23:18
              człowiekowi ZAWSZE czegoś brakuje ... jak w piosence gdzie stoły zastawione
              pięknie ale głodu nie oszukasz

              jak ci brak, to dąż do tego i szukaj
              to dobra motywacja
              choć nie dlatego ze koniecznie znajdziesz
              ale ze szukanie jest dobre

              ale nie trać tego co masz
              nie unieważniaj tego

              bo jesteś w stanie lekko histerycznym
              gotowa sens ŻYCIA zanegować
              bo JEGO (wymarzonego) brak









              • mariaeva Re: cos mi jest...... 23.02.09, 23:21
                do koncnie do konca ale masz wiel eracji ze trwamw stanie
                lekkiej "histerii"
                nazwalabym to raczej przygnebieniem ...

                szukac...wedrowk ajest zycie czlowieka....tak Stachura pisal i mial
                racje ale kazda wedrowka winna mieci kres....
                nawet ta najbardziej bezsensowna :)
                • solaris_38 Re: cos mi jest...... 23.02.09, 23:30
                  jedynym kresem wędrówki jest śmierć

                  a na razie w drogę

                  wypij ciepłe kakao i powodzenia
                  Nie daj się przygnębić bo przygnębienie nie pomoże zaspokoić potrzeb a szukanie
                  ... może ?

                  :)



                  • mariaeva Re: cos mi jest...... 24.02.09, 11:41
                    tak
                    przygnebienei dobija
                    :)
                    dziekuje za rozmowe
                    pozdrawiam cieplo :)
                    • solaris_38 :) nt 24.02.09, 23:36
      • wichrowe_wzgorza Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:34
        Jak napisala Solaris - postaraj sie sama najpierw kogos pokochac i okazac to,
        niech to będzie kot w paski czy pies w kratkę, dokladnie...

        Poza tym boli, autentycznie - boli - bo kwestia pokochania i czucia sie kochanym
        nie tkwi w tym, co dostaje się z zewnątrz, to raz, a dwa, bez ukochania samego
        siebie nie docenimy żadnej miłości, może unieszczesliwimy kogos i siebie.
        Obojętnie czy jestem kobietą, czy męzczyzną.

        Boli też sianie podzialow damsko- męskich. Czasem, nie, za często czuje się
        zażenowana, czytając i o tym, jakie sa kobiety i jacy to sa męzczyzni. Wydaje mi
        sie, ze ta powierzchownosc kiedyś mnie zabije, a wolalabym zyć....
        • mariaeva Re: cos mi jest...... 23.02.09, 22:47
          na pewno
          chociaz na pewno ja lubie siebie
          :)

          z apodzialami tez nie jestem
          bo to nie daje niczego
          w kazdym razie jedne jest glodny widzac kotleta a inny tort....:)
    • zlotyswit wrażliwość 23.02.09, 22:33
      Ja mam tylko taką uwagę:
      Akcentowanie swojej wrażliwości ogólnej mija się z celem. Każdy ją ma może
      czasami jest w innym kierunku wyczulona albo nieświadoma ale suma wektorów daje
      ten sam kierunek i siłę. Każdy chce być obdarowywany uczuciem. Mówienie że ma
      się do tego większe prawo z racji tego że "ja jestem wrażliwą osobą" trąci
      raczej brakiem tej wrażliwości i egoizmem. Czego nikomu oczywiście nie zarzucam ;)
      • mariaeva Re: wrażliwość 23.02.09, 22:48
        nie mialo to zabrzmiec tak jak to odebrals
        ta wrazliwosc miala byc w kontekscie czyisc slow tutaj ze pewnie
        jestme zaradna wiec mi uczucie niepotrzebne
        • zlotyswit Re: wrażliwość 23.02.09, 22:52
          Akurat nie myślałem tutaj o tobie po prostu przeleciałem wątki po łebkach i
          zobaczyłem że to słowo się powtarza.
          Pisałem wyraźnie że każdemu jest potrzebna.
          • mariaeva Re: wrażliwość 23.02.09, 22:53
            wrazliwosc to kawalek czlowieczenstwa przeciez :)dlatego jest
            potrzebna kazdemu
            • zlotyswit Re: wrażliwość 23.02.09, 23:01
              mhm
              tylko czasami człowiek który nie może znieść cierpienia swoich bliskich i swojej
              bezradności, pchany do ostateczności... jest traktowany przez nas jak
              wybrakowany z wszelkich uczuć zwierz.
              • mariaeva Re: wrażliwość 23.02.09, 23:09
                nie zawsze
                na szczescie nei zawsze tak traktujemy choci .....

                i....jesli jest meczyzna sam z soba walczy z ta bezradnoscia i to
                ona najbardzej go dobija, prawda?
                • zlotyswit Re: wrażliwość 23.02.09, 23:15
                  chyba się nie rozumiemy
                  odbiegłem trochę od tematu
                  w czasach kiedy wojny nie były prowadzone przez cyniczne korporacje ludzie
                  zabijali się żeby zapewnić sobie środki do życia teraz walczy się o utrzymanie
                  albo powiększenie dóbr, pojęcie środków niezbędnych do - nawet nie przeżycia ale
                  - funkcjonowania znacznie się rozszerzyło ja jako sentymentalny człowiek wracam
                  pamięcią do czasów kiedy z szabelką w dłoni walczyło się o marchewkowe pole a
                  nie o pola naftowe :]
                  w tamtych pięknych czasach, każdy miał rację i prawo do walki o swoje i nie
                  swoje a i walka była bardziej wyrównana.
                  • mariaeva Re: wrażliwość 23.02.09, 23:24
                    wybacz
                    faktycznie nie odczytalam dobrze Twoich slow...
                    torche zafiksowalam sie na sobie :(

                    dawniej wiecej bylo romantyzmu w ludziach
                    wiecej ideologii opartej na walecznych zasadach
                    nawet jesli i tak czloiek byl tylko czlowiekiem pelnymgrzechow i
                    sprzecznosci to .... idealista chyba byl wiekszym
                    tak- i walka byla bardziej wyrownana
                    to prawda
                    • mariaeva Re: wrażliwość 23.02.09, 23:26
                      i wies zchyba zyjac chocy 1oo lat temu bylabym bardziej si eodnalazla
                      ale jestem tu i teraz ....
                      coz


                      poki co dziekuje za rozmowe i klade sie spac poniewaz
                      jutro obowiazki czekaja...
                      dobranoc :)
                      • zlotyswit Re: wrażliwość 23.02.09, 23:27
                        dobranoc =]
                        • mariaeva Re: wrażliwość 24.02.09, 11:41
                          dzieki
                          spalam calkiem niezle jak na myslicielke ;)
                          sdziekuje za rozmowe
                          i pozdrawiam
                          • zlotyswit Re: wrażliwość 24.02.09, 12:37
                            ja przespałem cały poranek
                            niestety z międzylądowaniami bo jak na "paranoika" przystało miałem przejebane
                            seny :/
                            nie ma sprawy i tak mi się nudziło.
                            • mariaeva Re: wrażliwość 24.02.09, 17:15
                              ha
                              praca to praca
                              musialam wstac rano
                              i isc
                              a co do znow....tez miewam dosc "oryginalne" a tak naprawde zbyt
                              bliskie realnosci
    • mariaeva hm.. 23.02.09, 22:43
      byc moze jestem egoistka chcac byc szczesliwa
      pewnie tez jestem naiwna wierzac w iluzje o wielkim szczesciu
      chyba to prawda ze byc wrazliwcem jest jak klatwa i najprosciej
      udawac twardzielke nawet tutaj....
      moze zawsze jednak trzeba dac sobie rade samemu
      pewnie najwygodniej jest wtapiac sie w tlum
      zapewne wierzyc w milsoc tez nie jest rozsadne bo rozsadniej jest
      byc zolza


      dziekuje ze pisaliscie
      kazde slowa ma swoja waznosci wartosc i kazde sprawia ze
      zastanawiamy sie nad soba
      a zastanowienie sie nad soba zawsze moze byc przyczynkiem bysmy
      byli lepsi :)
      • zlotyswit Re: hm.. 23.02.09, 22:50
        Oj skończ biadolić.
        Z tego co piszesz wnioskuję że nie jedna kobieta chciała by mieć tyle przymiotów
        co Ty... mają za to kompleksy które pchają je w dziwne związki ze źle dobranymi
        facetami.
        Rozczulasz się nad sobą i tyle... to takie kobiece ;P
        • mariaeva Re: hm.. 23.02.09, 22:52
          kobiece
          hm pewnei tak :)
          rozczulams ie? dzis na pewno... naszlo mnei tak.... bo kilka spraw
          sie nalozylo i ....zalalam sie lzami
      • kurczak1 Re: hm.. 24.02.09, 14:05
        Przeczytałam cały wątek. Jesteś dokładnie taka jak ja. Chciałabym
        zTobą porozmawiac.
        • mariaeva Re: hm.. 24.02.09, 17:16
          meilowy adres jest taki jak nick tutaj
          .....@gazetapl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka