mariaeva
23.02.09, 21:08
i wiem co....
po prostu mam dosc
nie mam juz sily udawac ze wszystko jest ok i ze dam rade
bo juz nie daje
dlaczego?
zawsze bylam zdana na siebie - od dzieciaka
i dawalam rade wiatrowi w oczy i sprawom beznadziejnym
parlam do przodu osiagajac to co wyddawalo sie nieosiagalne
liczylam sama na siebie - nie dlatego ze chcialam tylko dlatego ze
tak musialam
ale bylam mloda i wierzylam ze kiedys bedzie pieknie
pracowalam na 2 etaty
studiowalam
dorabialam
skonczylam 2 fakultety
mam dobra prace
mieszkanie
auto
i te okrutna swiadomosc ze za bardzo chce byc kochana i ze mi to
nigdy nie wyszlo
wiele zdarzen w moim zuciu sprawilo ze padalam na glebe
los nie szczedzil mi klod pod nogi ale zawsze wstawalam z kolan
dawalam rade kazdego dnia
bez bliskich
bez wpsarcia rodziny
nawet
ze swiadomoscia ze nie moge miec dzieci
z nielatwa praca
i z kazda trudnoscia
ale nie z tym ze nigdy nie czulam sie kochana
pierwszy facet - wielka przyjazn i w rezultacie wielka klapa
odchorowywana kilka lat
potem maz- wyszlam za maz on ni eumial byc dorosly
nie potrafil
okdrylam ze
bez milosci nie ma malzenstwa
wiec byl rozwod - zeby nie marnowac sobie wzajemnie zycia
po dlugim czasie trafil sie "gosc koszmar' - wszystko co mowil bylo
nieprawda - njglupsze ze sam wierzyl chyba w iluzje jaka zyl....
kompletny egoista z talentem aktorskim na miare np. Paula Newmana i
tym samym urokiem
ale to on pokazal mi tak naprawde czego potrzebuje- juz nie tylko
czulam ale wiedzialam ze najbardziej na swiecie chce w domu byc
kobieta otaczana miloscia i dobrocia oraz meskim ramieniem - silnym
i stabilnym
czas mijal
rany sie zaleczyly
nadal wierzylam ze mam szanse na szczescie
spotkalam kogos wyjatkowego
mial ten sam deficyt co ja - deficyt uczucia
na poczatku bylo pieknie
wymiana ciepla w ilosci niepojetej dla innych
ale z czasem on juz zapelnil swoj zbiornik na uczucia
plus
szara rzeczywistosc i sytuacja sprawily ze ja znow dostawalam tylko
tyle ile ow ktos chcial mi dac
a bylo tego coraz mniej i mniej
bylam w sumie na ktorejs z nizszych pozycji waznych spraw
a ja chcialam byc na pierwszej.....a to bylo nierealne
zaden z tych mezczyznchyba mnie nie kochal
byli zachwyceni mna i sadze ze tylko tyle
zachwyceni
tym jaka jestem i co daje im
tylko ze zaden nie umial tego samego dac mnie - zainteresowania,
zrozumienia, wsparcia i ciepla....
milosc- nie mialam szczescia poczuc jej od kogos-
nie chodzi o deklaracje tylko o odczuwanie tego ....zaden z
tychmezczyzn nie umial zrobic niczego dla mnie
zawsze robili wszystko dla ...siebie
kazdego dnia sie zastanawiam- co robie nie tak
ktos powiedzial mi ze jestem za dobra dla ludzi a oni tego nie lubia
szczegolnei jesli sa mezczyznami ...
czy tak jest naprawde?
czuje sie jak idiotka bo potrzebuje normalnosci
bycia kochana
poczucia bezpieczenstwa
stabilizacji
jak my wszyscy
od kilku dni czuje w sobie tylko smutek
i ma w sobie za wiele lez
jak sobie z tym poradzic?