Dodaj do ulubionych

Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc?

15.03.09, 18:35
Ja chyba mam depresje. Nawet juz 4 lata temu, po zerwaniu z
chlopakiem, ktory byl moja druga połówka, mialam zdiagnozowana
depresje. Cale zycie sie bardzo staralam, ale jakby na to popatrzec,
to niewiele mi wyszlo. Milosc byla zawsze dla mnie najwazniejsza i
teraz wydawaloby sie poznalam wreszcie kogos odpowiedniego po kilku
latach samotnosci. Mieszkamy razem, ale on ma zone i dzieci i czuje,
ze mnie olewa. Caly czas ma o cos pretensje, choc sie staram,
zaniedbuje prace i po wielu grozbach pewnie mnie wyrzuca niedlugo.
Prace mam meczaca, dodatkowo bardzo niesympatyczne srodowisko pracy.
Od miesiecy sie nie usmiechalam. Mam prawie 30 lat. Zawsze chcialam
byc szczesliwa, miec udany zwiazek, ale po prostu nie ma chyba
odpowiedniej osoby, ktora by chciala tego ze mna. Bardzo sie staram
i mam wysokie wymagania od zycia. Czy jest z tej sytuacji jakies
wyjscie? Od jakiegos czasu chodze co 2 tygodnie do psycholog, ale
jeszzcze jej tego nie mowilam, koncentrujemy sie na redukcji stresu
i znalezieniu rownowagi w zyciu. Ale ja chyba po prostu mam
depresje. Czy w tej sytuacji zyciowej, gdy nic mi sie nie udalo,
jest jakies wyjscie? Czy mam prawo np. zmienic spojerzenie na moje
zycie i myslec, ze mi sie udalo, ze mam powody do szczescia? I nie
przejmowac sie przeciwnosciami?
Obserwuj wątek
    • dekadencja1 Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 15.03.09, 19:51
      Dzień dobry Maha, miło Cię tu wiedzieć :) A tak na marginesie to coś
      kręcisz z tą terapią. Gdzieś nie tak dawno zwierzyłaś się, że jesteś
      o dość dawna w terapii. Teraz , że od dwóch tygodni. Już nic nie
      rozumiem.
      A skąd Ty słoneczko nasze wzięłaś tę ciężką depresję? Że Ci może
      cieżko to rozumiem, ale żeby zaraz depresja...przeginka.
    • rzeka.suf Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 15.03.09, 19:53
      Maha, jutro mis sie do ciebie znow usmiechnie i przestanie byc wazne, ze ma zone
      i dzieci, ze masz meczaca prace i ze zrezygnowalas dla niego z wymarzonego segmentu.
      a potem znow cos pojdzie nie tak i dojdziesz do wniosku, ze nic ci sie w zyciu
      nie udalo...
    • rzeka.suf Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 15.03.09, 19:54
      od jakiegos czasu co dwa tygodnie, nieuwaznie serial ogladasz :>
    • solaris_38 Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 15.03.09, 21:26
      z depresji się wychodzi
      zazwyczaj :)
      ale tzreba uważać aby niem wyjść z niej bez uczenia się na błędach

      depresja jest bowiem najczęściej wynikiem naszych złych wyborów życiowych,
      priorytetów, interpretacji rzeczywistości, oczekiwań od życia

      wyjść z depresji bez zauważenia dlaczego w nią wdepnęliśmy to jak odejść od
      niej na chwilkę

      ludzie z depresją często próbując z niej wyjść bardzo mocno się rozwijając
      bo niełatwo dojść do własnych błedów które kryją się często w fundamentach

      :)

      w każdym razie życie zawsze jest walka
      i często na śmierć i zycie


      • niebieskoszary Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 16.03.09, 00:21
        > depresja jest bowiem najczęściej wynikiem naszych złych wyborów życiowych,
        > priorytetów, interpretacji rzeczywistości, oczekiwań od życia

        imho brakuje tutaj jednego elementu:
        (1)zle wybory zyciowe/priorytety/inspiracja -> (2)smutne zycie/jakosc zycia
        niezgodna z oczekiwaniami -> (3)uswiadomienie sobie przyczyn, tj tego ze sie
        mialo zle wybory zyciowe/priorytety/inspiracje rzeczywistosci -> (4)i dopiero
        tutaj nastepuje depresja, tj uswiadomienie sobie - przez XX lat zycia zylo sie w
        bledzie/tyle lat straconych/tyle zmarnowanych okazji...

        z punktu (2) mozna przejsc do punktu (2') czyli 'polepszenie jakosci zycia', np
        spotkanie kogos ciekawego. ale zwykle jest to tylko stan tymczasowy.

        wiec w powyzszym przypadku wydaje mi sie ze kluczowym elementem jest
        uswiadomienie sobie ze 'milosc' czy 'przyjazn' nie jest kwestia woli. w zyciu na
        duzo elementow nie ma sie wplywu - rodzina, wyglad, inteligencja... i nie ma
        sensu marwic sie 'marze o tym zeby lepiej wygladac', 'marze o tym zeby miec
        lepsza rodzine'. wiec pytanie - czy milosc jest kwestia woli? jezeli milosc jest
        nastepstwem przyjazni to pytanie - czy przyjazn jest kwestia woli? czy mozna
        powiedziec 'chcialbym miec przyjaciol'? odpowiedz - przyjazn zwykle rozwija sie
        po kliku latach od rozpoczecia jakiejs znajomosci. wiec w danym momencie czasu
        (t) nie ma sie wplywu na ilosc przyjaciol. mozna jedynie angazowac sie
        poczatkowo luzne znajomosci i wtedy moze w czasie (t') (np t + 1 rok) bedzie sie
        mialo przyjaciol. wiec wniosek - jezeli na cos nie mamy wplywu to nie ma sensu
        sie z tego powodu zalamywac. i podobny dowod mozna by przeprowadzic dla faktu
        braku milosci.

        czyli wniosek w twoim przypadku - nie masz depresji tylko jakosc twojego zycia
        jest niezgodna z twoimi oczekiwaniami a dodatkowo twoje
        oczekiwania/interpretacja rzeczywistosci sa niezgodna z rzeczywistoscia.
        • tylna.szyba Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 16.03.09, 09:57
          > > depresja jest bowiem najczęściej wynikiem naszych złych wyborów
          życiowych
          > ,
          > > priorytetów, interpretacji rzeczywistości, oczekiwań od życia
          >
          > imho brakuje tutaj jednego elementu:

          Eeee...a co z chemia? Nie ma despresji uwarunkowanej chemicznie?
          • solaris_38 Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 16.03.09, 12:09
            każda depresja opiera sie na chemii
            i bezpośrednio z niej wynika
            ale pytanie skad wzięła sie ta chcemia

            otóż czesciej chemia bierze się ze złych wyborów i innych błędów ,
            zradziej jest depresją reaktywną wynikająca ze niezaleznych zdarzeń
            takich jak śmierc blik\skiej oosby czy utrata nóg
            a jeszcze zradziej jest wynikiem niezaleznych zmian chemicznych
            wynikajacycch z góza mózgu, demencjhi straczje czy podobnych

            natomiast jak robisz lub oczekujesz głupio
            to masz dziadostwo i cierpisz tego skutki
            na dłuższą mete takie dołowanie musi znaleź odbicie w chemii

          • laps.0 Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 17.03.09, 06:38
            > Eeee...a co z chemia? Nie ma despresji uwarunkowanej chemicznie?

            Zacznij brać Centrum.
            hahahahaha
    • lifeisaparadox Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 15.03.09, 23:27
      Sama sie po prostu wpieprzasz w depresje ustalajac priorytety w swoim zyciu,
      nierealne.

      Jest jeden sposob na wyjscie z wszystkich chorob duszy, a jest nim konsekwentne
      obserwowanie mysli i emocji, do momentu w ktorym przestaja byc one czyms
      ostatecznym, a staja sie przemijajacym doswiadczeniem. Na ogol nie zdajemy sobie
      sprawy ze to czego doswiadczamy poprzez myslenie i odczucia, jest tylko myslami
      i odczuciami. Dlatego cierpimy.
    • myszyna Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 16.03.09, 00:25
      można. powodzenia w terapii. I cierpliwości.
    • beattttta3 tylko gdy poznasz przyczyne 16.03.09, 11:39
      :)
    • rlena Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 16.03.09, 18:57
      Oczywiscie,ze mozna. Piszesz,ze mas zwysokie wymagania. Z tego co o
      sobie piszesz wyglada,ze masz raczej niskie. Ktos kto wiaze sie z
      zonatym mezczyzna z dziecmi sprawia wrazenie desperata. Przede
      wszystkim, jakie ty masz prawo do wiazania sie z kims kto ma juz
      zobowiazania wobec innej kobiety i dzieci. Oczekujesz szacunku,
      szanuj najpierw sama siebie. Jestes mloda kobieta, w wieku dla
      kobiety najpiekniejszym. Twoje wyjscie z depresji powinno zaczac sie
      od rewizji proprytetow. Budowanie szczescia na krzywdzie innych to
      prosta droga do depresji. Ludzie tak naprawde nie zazdroszcza innym
      majatku, urody czy zdolnosci, ale wlasnie wartosci. Latwo rozpoznac
      taka osobe, bo ma wewnetrzna sile, ktora przyciaga innych. Ktos kto
      ma wartosci na prawidlowym miejscu w zyciu, jest w stanie osiagnac
      prawdziwa satysfakcje z zycia.
      • kryzolia Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 16.03.09, 19:10
        Na jakiej podstawie wysnułas taki oto wniosek: "Budowanie szczescia
        na krzywdzie innych to prosta droga do depresji".
        Ja nie zauważyłam "krzywdy innych"....
        • rlena Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 16.03.09, 20:06
          Zonaty mezczyzna ma romans. Postaw sie na miejscu zony owego
          mezczyzny. Kobieta rzadko wchodzi w romans tylko dla seksu. Predzej
          czy pozniej ma oczekiwania wobec kochanka. Znaczy to,ze mniej lub
          bardziej swiadowmie chce tego mezczyzny dla siebie. A co z dziecmi?
          Wyciagnij wnioski.
          • laps.0 Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 16.03.09, 21:29
            A co z dziecmi?
            > Wyciagnij wnioski.

            Szczególnie dla małych dzieci to musi być dramat.
          • kryzolia Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 17.03.09, 08:33
            Żonaty bo mu się nie chce rozwieźć.
            Skoro mieszka z autorką postu od jakiegoś czasu, to tak to chyba
            wygląda. Nie każdy żonaty wyprowadzając sie od zony krzywdzi ją itd.

            wysuwanie innych wniosków jest nadinterpretacją...
            • rlena Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 17.03.09, 14:57
              Indyferrencja jest unikaniem odpowiedzialnosci.
              On jest wciaz zonaty. Nie wchodzi sie w srodek relacji, gdy para ma
              problemy. One moga miec rozny przebieg. Moze zona nie chce z nim
              mieszkac dopoki on nie zdecyduje sie na wylacznosc w relacji.
              Scenariuszy jest mnostwo. Szczegolnie tam gdzie sa dzieci, relacje w
              rodzinie (1&2) musza byc bardzo jasne. Czy Autorka postu nawet chce
              byc macocha? W tej chwili powinna zadbac o siebie sama.
      • iza.kolanowska Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 16.03.09, 20:40
        > Oczywiscie,ze mozna. Piszesz,ze mas zwysokie wymagania. Z tego co o
        > sobie piszesz wyglada,ze masz raczej niskie. Ktos kto wiaze sie z
        > zonatym mezczyzna z dziecmi sprawia wrazenie desperata.

        Dokładnie.
        Był kiedyś wątek na temat kochanek.
        Dawno temu, umieszczony na tym forum w kontekście zupełnie innej osoby ( Do
        kochanek - się nazywał, czy jakoś tak ).



        Oczekujesz szacunku,
        > szanuj najpierw sama siebie. Jestes mloda kobieta, w wieku dla
        > kobiety najpiekniejszym.

        Święte słowa.

        ________________
        Nie czytaj cudzej korespondencji, bo możesz się dowiedzieć czegoś na swój temat.
    • tytus_flawiusz tak, nogami do przodu... Dziś depresja, co jutro ? 16.03.09, 20:29
      .... sraczka, koklusz, syfilis czy coś bardziej modnego ? Jakiś borderline.
      Byle tylko zamieścić jeszcze jeden temat, jeszcze raz odurzyć się poczuciem
      bycia w centrum uwagi :-)
      • dosia2308 Re: tak, nogami do przodu... Dziś depresja, co ju 19.03.09, 17:21
        Hej Tytus, Ty to masz chyba zły dzień od jakiś paru dni:) A co do autorki postu
        to myślę, że Ty to po prostu lubisz. Ten stan właśnie. Bo każda dziewczyna
        lubiąca być szczęśliwą nie pakowałaby się w związek z żonatym facetem, który na
        dodatek jest upierdliwy i ją olewa. No po prostu miodzio nie życie:). Ja jestem
        za wolną miłością i furą wolności i Tobie polecam czerpanie trochę radości z
        doświadczania każdego dnia. Czasem jest do d... ale często jest po prostu OK. A
        jeśli troszkę się postarasz to odejdziesz od tego niezadowolonego i znajdziesz
        sobie sympatycznego. To jest możliwe. Dodatkowo zapewniam Cię, że Twoje
        szczęście nie jest uzależnione od żadnego faceta. Raczej zwróciłabym się do
        przyjaciół. Ze szczerą rozmową.
        • tytus_flawiusz Re: tak, nogami do przodu... Dziś depresja, co ju 19.03.09, 17:27
          dosia2308 napisała:

          > Hej Tytus, Ty to masz chyba zły dzień od jakiś paru dni:)

          nie, po prostu nie mam problemu ani z pamięcią, ani z obsługą wyszukiwarki.

          darz bór
    • paco_lopez Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 17.03.09, 15:02
      ja bym takie lale jak ty topił na pierwszy dzień wiosny w rzece
      zamiast marzanny. na osłode depresji przylepiła sie do zonatego
      chłopa. ciekawe co na to psycholog. moze ty do spowiedzi idź po
      rozgrzeszenie z próznosci gnusności i wybredności.
    • helios-1 Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 19.03.09, 18:25
      Tak jak można zlecieć z samej góry w same g.... tak można i
      odwrotnie...
    • elielieli Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 20.03.09, 12:15
      Mahadeva, ty pewnie ode mnie nie chcesz rad ani komentarzy..ale ja
      ci tylko zwracam uwage na 2 rzeczy:baknelas cos o sobie i nie
      wracasz aby odpowiedziec ludziom ktorzy zwrocili na ciebie w ten czy
      inny sposob uwage. Swojej psycholog nie mowisz o twoich
      najwazniejszych problemach...
      ja juz twoja diagnoze mam na biurku, najgorsze jest jednak to ze nie
      rokuje ona zadnych nadziei na poprawe.
      jedno ci moge tylko powiedziec.Przestan sie zajmowac duperelami
      (twoim rzekomo nieudanym zyciem) i zwracaj wiecej uwagi na
      otaczajacych cie ludzi.
    • laurpi czytam na razie drugi wątek 21.03.09, 18:02
      a i tam i tu pełno wrednych odpowiedzi. zdązyłam zauważyć, że to
      chyba specyfika tego forum. najlepszy jest ten od topienia marzanny,
      niech by się puknął w łeb i zastanowił, co pisze. Ale może tym od
      tych chamskich odpowiedzi może własnie chodzi o to, żeby się nimi
      zainteresować i z nimi polemizować (tak jak ten od sraczki chyba sam
      szuka chorego zainteresowania).
      Ale co mi tam, chyba nie będę walczyć z wiatrakami...
      • laps.0 To jest rynsztok nie forum 21.03.09, 19:05
        Autorem większości wypowiedzi jest jedna osoba.
        Robi sobie dobrze publicznie - zadając sobie pytanie i odpowiadając na nie.

        Czasami rozmawia tutaj ze swoją byłą, czasami ktoś inny się napatoczy.
        Tytuł forum jest bardzo ironiczny.
    • jan_stereo Czesc Maha! 21.03.09, 20:56
      Samo to, ze chodzisz do psychologas swiadczy juz, ze Ci sie udalo, bo to taki przywilej, albo raczej wysoka kultura dbania o siebie :"))

      a tak poza tym i na powaznie, to jak w tytule :"))
    • moon_witch Czym jest i czym nie jest depresja.... 22.03.09, 12:58
      Tak skrotowo depresje moze wywolac bardzo wiele czynnikow, zanim
      podejmie sie jakiekolwiek leczenie nalezy zbadac np. czy nie ma sie
      problemow z np. tarczyca, nadnerczami, czy poziom 'czynnikow'
      stresowych jest wysoki we krwi. I wiele innych spraw, o ktorych
      jedynie biegli specjalisci w temacie wiedza najlepiej. Mysle ze
      takie badania przeprowadza sie w prywatnych klinikach. Wyniki
      upowazniaja do wielomiesiecznych zwolnien lekarskich, wyjazdow do
      sanatorium itp. Bardzo silny stres i czynniki stresowe doprowadzja
      do np. cukrzycy i nowotworow.
      I jezeli ewentualna depresja jest choroba sama w sobie meczaca i
      trudna to i tak posrod tego zla w jakie czlowiek moze wpasc
      jest 'tym mniejszym zlem'. Dlatego kazdy kto podejrzewa u siebie
      depresje powinien dokladnie sie najpierw przebadac, nie zalujac
      pieniedzy na to. Warto.
      U wiekszosci jednak ludzi, organizm dobrze funkcjonuje, a zle
      funkcjonuje ich proces myslenia i wartociowania,ktory sam w sobie
      napedza im problemow. W takich sytuacjach zdaje egzamin terapia
      kognitywna, gdzie tok myslenia podlega zmianie.
      Szczesciem w obecnych czasach jest umiec znalezc dobrego
      specjaliste psychiatre czy psychologa, ktory pomoze, wskaze
      wlasciwia droge myslenia uswiadomi rzeczy malo uswiadamiane.
      Pokieruje a wlasciwy tor.

      Moim zdaniem twoja 'depresja' jak ja opisalas wynika nie z
      niewlasciwych mezczyzn na jakich trafilas ale z twojego sposoby
      wartosciowania. Jest w nim duzo samodestrukcji.
      • wichrowe_wzgorza dezintegracja pozytywna 22.03.09, 15:02
        Niedoceniany polski psychiatra, psycholog i filozof - profesor Kazimierz
        Dąbrowski nie uważał depresji za "karę Bożą", ale jako szansę na rozwój. W
        książce "Trud istnienia" - wydania dawno nie wznawiane, ale dostępne w
        bibliotekach, sformułował teorię dezintegracji pozytywnej. Rzecz warta
        zapoznania. Polecam Ci obok terapii.

        Wg teorii K. Dąbrowskiego proces rozpadu (dezintegracji) struktury psychicznej
        jednostki, będący warunkiem integracji osobowości na wyższym poziomie
        wewnętrznego rozwoju.

        Proces dezintegracji pozytywnej jest zgodnie z tą teorią "trudem istnienia",
        związanym z wewnętrznymi załamaniami, kryzysami, konfliktami, niezadowoleniem z
        siebie, z poczuciem winy, wstydu i niższości w stosunku do samego siebie,
        pozytywnym nieprzystosowaniem, poszukiwaniem sensu życia i podejmowaniem
        ciągłych aktów wyboru. Towarzyszące temu procesowi stany zachwiania równowagi
        psychicznej są pozytywnymi objawami normalnego rozwoju jednostki - reakcje
        nerwicowe, szkodliwe na pierwszym etapie, na drugim stają się drogą do wyższych
        wartości. Wobec tego zaburzenia psychiczne, zwłaszcza większość nerwic
        (psychonerwic), to nie choroby, ale przejaw pozytywnego procesu rozwojowego.

        Efekt dezintegracji pozytywnej to powstanie ideału osobowości, jej ośrodka
        kierowniczego oraz tzw. czynnika trzeciego, będącego jakby sumieniem, które
        ustala, co jest wartościowe w samowychowaniu i budzi wyższe potrzeby psychiczne.
        Czynnik ten współdziała z czynnikiem pierwszym, tj. z cechami wrodzonymi
        człowieka, i z czynnikiem drugim, czyli z wpływami środowiska.
        • moon_witch Re: dezintegracja pozytywna 22.03.09, 15:10
          Ciekawy kat widzenia.mam znajoma 63 lata, polowe zycia na
          antydepresantach, nie wiem jak ona przyjelaby teorie Dabrowskiego.
          Kiedys taka dezintegracja musi miec jakis swoj koniec.
          • wichrowe_wzgorza Re: dezintegracja pozytywna 22.03.09, 15:39
            moon_witch napisała:

            > Ciekawy kat widzenia.mam znajoma 63 lata, polowe zycia na
            > antydepresantach, nie wiem jak ona przyjelaby teorie Dabrowskiego.
            > Kiedys taka dezintegracja musi miec jakis swoj koniec.

            Tak, ale depresja jest chorobą całego człowieka, a niestety, mało staramy się
            zrozumieć jej istotę. Profesor pisze między innymi:

            "Stany depresyjne, lękowe, obsesyjne są często wyrazem przeżyć empatycznych,
            przeżyć troski o innych (...) świadczy to o dużej kulturze wewnętrznej jednostki
            i o jej zdolności do przyspieszonego rozwoju (...) Niski lub średni próg
            frustracji - wbrew ogólnie przyjętym poglądom - świadczy zazwyczaj o bogactwie
            psychicznym, o dużej wrażliwości. Nie ma chyba prawdziwego uczucia ani większych
            dziel umysłu ludzkiego bez słabszego lub silniejszego związku z depresją,
            stanami lękowymi czy obsesją."

            Problem jednak w tym, że z depresją się "walczy" bez zrozumienia jej istoty.
            Zazwyczaj przy pomocy lepiej lub gorzej dobranych srodkow farmakologicznych. Kto
            przeżył głęboką depresję wie, że tak naprawde leki nie rozwiązują problemów
            człowieka, ktore stały się przyczyną dezintegracji. Zagłuszą, zasypią problem,
            wyciszą - a te za jakiś czas znów wypłyną na powierzchnię. Może własnie twoja
            znajoma nigdy nie dostala szansy zrozumienia swojego stanu i przeobrażenia się
            do tego idealu osobowości, ku któremu ma predyspozycje?

            Zastanawiające jest też to, że takie autorytety jak Dąbrowski i ich dorobek
            zdaje się być "ukrywany" przed ludzmi - od ponad 20 lat książka byla
            niewznawiana, czyżby było to w sprzeczności z interesem firm farmaceutycznych?
            • moon_witch Re: dezintegracja pozytywna 22.03.09, 16:10
              ja czytalam na temat depresji ze szwedzkich zrodel. bardzo wielu
              autorow ma te same zdanie co Dabrowski, sa nawet te same opinie, ze
              depresja to jeden z czynnikow wplywajacych na wewnetrzny rozwoj
              czlowieka. Leki podaje sie wtedy gdy ktos chce targnac sie na
              zycie, a wtedy jest mowa o bardzo silnej depresji.Ale ze mnie zaden
              znawca w temacie.
    • laps.0 Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 22.03.09, 15:22
      Maha, a zamachasz ogonem?

      Podasz łapę i będziesz grzecznie warować.
    • bialekoko Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 23.03.09, 00:13
      Niee, nie ma wyjścia.
      Zginiesz marnie.

      Tylko nie wyzywać mnie tu od trolli.
    • claudel6 Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 27.03.09, 23:40
      Jest dość prosty i IMHO bardzo skuteczny kwestionariusz na depresję. Nie wiem
      czy jest w Polsce, ale w UK zawsze lekarz go daje do wypełnienia zanim cokolwiek
      zdiagnozuje i przepisze. No i diagnozuje się zagrożenie depresją, depresję
      "umiarkowaną" i ciężką.
      • claudel6 Re: Czy z ciezkiej depresji mozna wyjsc? 27.03.09, 23:53
        Przepraszam, to trochę wyrwane z kontekstu. Więc rozwinę:

        1. Nie macie żadnych podstaw twierdzić czy mahadeva ma depresję czy nie - z jej
        wpisu to nie wynika. Wiem, jakie pytania są w tym kwestionariuszu, bo
        wypełniałam go..hm.. kilka razy i akurat żadnej z tych kwestii autorka tu nie
        porusza.
        2. Dobry punkt - nie wiem, po co autorka chodzi do psychologa, jeśli nie mówi mu
        o najważniejszym.
        3. Depresji nie da się zdiagnozowac przez badania krwi, tarczycy i innych
        organów - może dlatego nie wszyscy traktują ją poważnie. A jest to bardzo
        poważna choroba somatyczna, w niektórych przypadkach śmiertelna. W bardzo
        ciężkich przypadkach leki podane w złym momencie i bez wsparcia terapeutycznego
        mogą doprowadzić do samobójstwa.
        4. Szanse na wyjście z depresji bez wsparcia farmakologicznego oceniam na jakieś
        20%. Jeśli się zdarzy coś w życiu, co wywróci je pozytywnie do góry nogami -
        organizm dostaje wtedy kopa hormonalnego. W innym razie - nie ma na co czekać.

        Jeśli mahadeva już tu nie zajrzy, to mam nadzieję, ze jakiemuś innemu
        "depresantowi" przydadzą się te informacje :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka