cossa
25.11.03, 14:03
Z zyciowych perypetii:
Bliska mi pare - ona 26 on 23 jakos w maju tego roku dotknal kryzys "parowy".
sa razem czwarty rok. pojawily sie z jednej i z drugiej strony zauroczenia na
boku. niewielkie, ale zawsze. ona sie wygrzebala. on nie mogl sobie dac rady.
w wakacje wyjechal na roboty zagranice. baardzo rzadko sie oddzywal, mial nowy
nr tel. ktorego jej nie podal, kontaktowal sie ze swoja rodzina, a z nia nie..
gdy wrocil - nie odezwal sie. ona czekala. napisala kilka maili, do domu nie
chciala dzwonic, nr nowej komorki nie miala. dodam, ze chlopak mieszka
"okrakiem" miedzy jednym miastem a drugim, z tym, ze w "naszym" miescie bywa
rzadziej.
spotkali sie ostatnio przypadkiem. i swiat jakby sie w miejscu zatrzymal.
oboje poczuli, ze sa dla siebie nadal szalenie wazni, ze to co ich laczy to
naprawde wspaniale uczucie. i piekny bylby happy end, ale jednak nie.. on
ciagle ucieka. czuje na sobie ciezar roznicy wieku miedzy nimi - on studia,
ona praca, chec posiadania dziecka, zalozenia rodziny..
wiele z nia rozmawiam. obie widzimy, ze on chyba nie czuje powagi sytuacji i
tego co ta dziewczyna czuje i przezywa. moja dla niej rada: olewac go. ona nie
do konca to potrafi i chce. co robic? co robic by nie zmarnowali swojej szansy?
moze ktos z Was cos podobnego przezywal?
moje zdanie: by go "odzyskac" - on musi poczuc, ze ja stracil.
co Wy na to?
pozdr.cossa
pees. chaotycznie troche - pardonsik ;)