Dodaj do ulubionych

alchemia seksu

29.03.09, 13:56
-skarbie czemu nie chcesz się kochać?
-nie czuję energii kosmicznej
-...

Z lektury poniższego artykułu można wywnioskować że kobiety do pobudzenia
potrzebują "czegoś" więcej niż zwykłych bodźców zmysłowych. A ja mam takie
pytanie - czy to prawda? i jakie fazy księżyca są najkorzystniejsze? Poza tym
nawiązując do wcześniej reklamowanego tutaj kursu z Bydgoszczy, pani psycholog
z "trzydziestoparoletnim" doświadczeniem, czy ta pani doktor nie jest wyższym
stopniem ewolucyjnym tamtej pani psycholog? i czy wiedza jej bazuje na jakiś
konkretnych dowodach, czy także i ją czerpie z gwiazd?
Obserwuj wątek
    • rzeka.suf Re: alchemia seksu 29.03.09, 15:13
      no, nie wiem, zloty, jak to jest w ogole, znaczy powszechnie, ale z obserwacji
      mojego przypadku wynika, ze bodzce zmyslowe, same w sobie, nie zawsze wywoluja
      pobudzenie, pozadanie.


      ciekawe, jak bardzo zbiezne sa wywody tej pani psycholog z tym, co zbigniew31
      pisal w watku o powodach zdrady u kobiet :)

    • facettt w czepku urodzeni :) 29.03.09, 15:53
      zlotyswit napisał:

      > -skarbie czemu nie chcesz się kochać?
      > - nie czuję energii kosmicznej
      > -...

      w czepku urodzeni...
      (czyli te 60-80 % mezczyzn), ktorzy nie maja takich dylematow,
      gdyz widok atrakcyjnej pupci im wystarcza, by nabrac smaku...

      I dzieki temu - miast meczyc sie z Freudem (vel Froidem) moga
      spokojnie oddac sie konstrukcji nowych modeli statkow kosmicznych
      i nowych srodkow energii do ich przenoszenia :)))
      • rzeka.suf Re: w czepku urodzeni :) 29.03.09, 16:02
        heheeeeh, no nie wiem czy tak ' spokojnie', skoro byle pupcia ma taka moc
        dekoncetrujaca ;p
        byle atrakcyjna, oczywiscie...

        • facettt Re: w czepku urodzeni :) 29.03.09, 20:13
          rzeka.suf napisała:

          > heheeeeh, no nie wiem czy tak ' spokojnie', skoro byle pupcia ma
          taka moc dekoncetrujaca...


          istotnie, ale maximum na dwie - gora trzy godziny :)
      • zlotyswit Re: w czepku urodzeni :) 29.03.09, 23:10
        > (czyli te 60-80 % mezczyzn), ktorzy nie maja takich dylematow,
        > gdyz widok atrakcyjnej pupci im wystarcza, by nabrac smaku...

        Ależ mi tu o mężczyzn nie chodzi, o nich jestem spokojny, jest to energia
        płynąca z natury, ziemska. Tutaj interesuje mnie natura potrzeb kobiecych, czy
        jest ziemska czy kosmiczna?
        • facettt Re: w czepku urodzeni :) 30.03.09, 00:05
          zlotyswit napisał:
          Tutaj interesuje mnie natura potrzeb kobiecych, czy jest ziemska
          czy kosmiczna?


          Nie wiemy tego i nigdy sie nie dowiemy.
          Jestes zdaje sie w owej mniejszosciowej (te rzeczone 20 - 40 %)
          grupie mezczyzn, ktora lubi tracic czas na takie banialuki,
          miast sprawdzac to statystycznie i empirycznie :)

          • zlotyswit Re: w czepku urodzeni :) 30.03.09, 09:26
            Jestem w stanie tracić czas na banialuki jeśli znamionuje to dobrą zabawę ;)
            Empirycznie nie mogę tego sprawdzić, bo w moim przedziale wiekowym, zapewne,
            "odpływ" zaczyna się w późniejszej fazie... księżyca ;)
    • babushka Re: alchemia seksu 29.03.09, 19:54
      Ogień jest piękny, ale może poparzyć. Tak jest z pożądaniem. Warto wiedzieć i
      posiąść tę wiedze w życiu, że wszystko ma swoje naturalne cykle, przyplywy i
      odplywy - pożądanie, namiętności - też. Sztuka jest utrzymać ten płomień na
      przyklad w jednym związku przez lata i korzystać z niego, i na nowo cieszyć się
      seksem z tym samym partnerem, partnerką. Do tego wiedzie droga przez poznanie
      natury - wszystko rodzi sie- obumiera - znow rodzi... Energia, uczucia,
      bliskosc, potrzeba samotnosci, pożądanie i znużenie - wszystko wznosi się i
      opada, trzeba tylko wzajemnie obserwowac sie wzajemnie, odgadnąć wzor. Wcale nie
      kosmiczny, a bardziej związany z przyrodą, z naszą naturą, niż jestesmy w stanie
      do tego się przyznać:)
    • cycaty.aniol Re: alchemia seksu 29.03.09, 21:03
      tylko ignorant bagatelizuje fakt,
      iz jest czescia calosci, wszechswiata
      i tylko ignorant wierzy tylko w to, co jest zbadane,
      co mozliwe tylko do ogarniecia umyslem
      ale tak jest latwiej, prosto i na skroty

      ja prezentuje postawe odmienna, czyli'jestem czescia natury'
      dzieki tej swiadomosci latwiej mi dane stany
      u siebie i u innych rozpoznawac
      moja postawa zblizona jest do tej z artykulu
      ale tez nie do konca
      • zlotyswit Re: alchemia seksu 29.03.09, 23:08

        > tylko ignorant bagatelizuje fakt
        > iz jest czescia calosci, wszechswiata

        Dzięki.

        > ...

        Być może wszechświat mnie nie przenika ale fakt że jestem częścią natury, bardzo
        przyziemnej, mnie dotyka i jego ignorować nie sposób, natomiast ciekawi mnie
        twoja natura i kosmiczna energia której potrzebujesz by mieć ochotę na seks,
        możesz mi ją przybliżyć?
        • cycaty.aniol Re: alchemia seksu 30.03.09, 07:48
          Być może wszechświat mnie nie przenika ale fakt że jestem częścią
          natury, bardz
          > o
          > przyziemnej,


          przenika, przenika

          natura/wszechswiat przenika kazdego


          mnie dotyka i jego ignorować nie sposób, natomiast ciekawi mnie
          > twoja natura i kosmiczna energia której potrzebujesz by mieć
          ochotę na seks,
          > możesz mi ją przybliżyć?

          napisalam wyraznie, ze 'jestem czescia natury'
          natomiast do konca nie utozsamiam sie
          z teoria tej psycholog,
          ktora to zreszta dla mnie jakas niespojna jest

          babka oddaje strzal na poczatku gloszac dictum o jakiejs
          kosmicznej energii
          po czym zupelnie moim zdaniem nie rozwija
          watku logicznie
          nie wiem, moze sie myle
          takie bylo moje wrazenie

          dla mnie natura we mnie to:
          1. pierwotne feromony
          2.moje cykle miesieczne sprzezone z fazami ksiezyca ( z czego tak
          wiele osob po prostu sie smieje)
          3. odruchy warunkowe

          nie wiem, moze ta reszta to kosmos jakis jest :)


          martwi mnie jedno
          piszac o ignorancie
          mam na mysli,
          ze glupi jest ten, ktory
          ufa tylko zdobyczom nauki/technologii
          a nie wsluchuje sie w siebie
          w naturalne, odwieczne rytmy przyrody

          a sa one tak silnie przemozne
          ze nie ma co dyskutowac
          wystarczy podac jeden przyklad z wielu...
          jesli w domu zyja dwie kobiety, badz wiecej,( przed klimakterium)
          dopasowuja sie do siebie wzgledem swoich cykli miesiaczkowych
          jesli zyja w jednym domu dwie lub wiecej suk- to samo
          malo tego, w srodowiskach zawodowych sfeminizowanych, tam gdzie
          pracuje sie wspolnie, w jednym pomieszczeniu i gdzie spedza sie ze
          soba znaczna czesc dnia- tam rowniez kobiety miesiaczkuja niemal
          rownoczesnie, z malym ewentualnym odchylem - do kilku zaledwie dni

          to jest ta natura/wszechswiat, ktory pseudo 'oswieceni',
          'cywilizowani' ludzie odrzucaja
          z obawy przed nieznanym i niezbadanym do konca dziwactwem

          dziwactwem, ktorego lepiej i bezpieczniej w dzisiejszych czasach nie
          rozumiec
          bo jest trend aby 'nad wszystkim panowac'
          a nad natura/zywiolem nie zapanujesz
          jesli go najpierw nie rozpoznasz w sobie ( i w tym sie zgadzam z
          psycholog )
          najwieksza jednak przyjemnoscia jest rozpoznac
          i wprawic w ruch machine...

          oczywiscie istnieje jak w kazdym przypadku
          i tu, kwestia frazeologii
          jak zwykle- niezrozumienie pojec, gubienie sie w rozlicznych
          definicjach
          w takim to chaosie ludziom ksztalconym przychodzi zyc

          dlatego moja 'natura' jest dla mnie moja 'prostota'
          bo jak sie pojawia, zawsze ja rozpoznaje i rozumiem
          bez slow
          • zlotyswit Re: alchemia seksu 30.03.09, 09:21
            Nie trudno pogubić się we frazeologii utworzonej przez kogoś na swój użytek,
            trudniej to potem rozjaśnić ogółowi. Wydaje mi się że rozumiemy to samo, tak
            samo, ale odwołujemy się do innych rzeczy, ty widzisz sprężenie swojego ciała z
            kosmosem/księżycem ja traktuje to jako coś naturalnego, zwierzęcego.
            Z tym że problemem który tu poruszam jest tłumaczenie swojego biologicznego (wg
            mnie) zaniku pragnień czy popędu wpływem gwiazd. Mężczyzna także ma "przypływy"
            i "odpływy" pragnień, czasami nawet też nie ma ochoty na sex czy nie może jak np
            w przypadku impotencji, ale żaden z nich nie powie że to wina wszechświata, że
            to przez złą fazę księżyca :/
            Można nazywać rzeczy po imieniu, można też sobie te życie komplikować, tylko po co?
            • cycaty.aniol Re: alchemia seksu 30.03.09, 12:43
              zlotyswit napisał:

              > Nie trudno pogubić się we frazeologii utworzonej przez kogoś na
              swój użytek,
              > trudniej to potem rozjaśnić ogółowi. Wydaje mi się że rozumiemy to
              samo, tak
              > samo, ale odwołujemy się do innych rzeczy, ty widzisz sprężenie
              swojego ciała z
              > kosmosem/księżycem ja traktuje to jako coś naturalnego,
              zwierzęcego.


              a czy sprzezenie z naturalnym cyklem ksiezyca to nie zwierzecosc
              oj, boisz sie tego kosmosu, ja wiem
              ja tez tego tak na co dzien nie tlumacze sobie
              natura to natura, czyli zwierzecosc wlasnie
              pisalam przeciez, ze na 1szym miejscu u mnie
              to feromony
              a odczuwanie ich wplywu tez ma swoje fale


              > Z tym że problemem który tu poruszam jest tłumaczenie swojego
              biologicznego (wg
              > mnie) zaniku pragnień czy popędu wpływem gwiazd. Mężczyzna także
              ma "przypływy"
              > i "odpływy" pragnień, czasami nawet też nie ma ochoty na sex czy
              nie może jak n
              > p
              > w przypadku impotencji, ale żaden z nich nie powie że to wina
              wszechświata, że
              > to przez złą fazę księżyca :/

              haha
              ale ja tak nie pisalam przeciez
              rozumiem, ze odnosisz te uwage do artykulu
              ja pisalam, ze z teoria psycholog po czesci tylko sie zgadzam

              uwazam, ze trwaly lub przeciagajacy sie zanik pragnienia
              to efekt nie samego destrukcyjnego wplywu natury na nas
              ale naszego braku lacznosci z natura wlasnie


              > Można nazywać rzeczy po imieniu, można też sobie te życie
              komplikować, tylko po
              > co

              ja tam sobie nie komplikuje zycia, to inni dziwiac sie mojej
              prostocie probuja to robic
              no dobrze, w takim razie w jakiej fazie jestes obecnie?
              odplywu czy przyplywu?
          • kolejar Re: alchemia seksu 30.03.09, 20:02
            cycaty.aniol napisała:
            w srodowiskach zawodowych sfeminizowanych, tam gdzie pracuje sie wspolnie, w
            jednym pomieszczeniu i gdzie spedza sie ze soba znaczna czesc dnia- tam rowniez
            kobiety miesiaczkuja niemal rownoczesnie, z malym ewentualnym odchylem - do
            kilku zaledwie dni

            To jest strategicznie ważna uwaga z punktu widzenia organizacji pracy w
            przemyśle spożywczym i hodowli mleczarskiej (gdzie są mocno sfeminizowane linie
            produkcyjne, czy obory). Sugeruje to bowiem konieczność zamykania zakładu w
            czasie, gdy akurat wszystkie pracownice naraz mają okres. A w oborach trzeba
            zatrudniać odpowiednią ilość facetów, by możliwy był udój w takie dni.
            Oczywiście dotyczy to tylko zakładów i kibuców produkujących żywność
            certyfikowaną przez Główny Rabinat w Haifie... Trzeba by to sprawdzić - jak jest
            w realu...
    • solaris_38 Re: alchemia seksu 30.03.09, 00:15
      odpowiedz jest złożona
      1. TANTRA miłosna
      2. sztuka
      3. zwierzęca zmysłowość

      najlepszy jest ich mix plus MIŁOŚĆ


      kochanie kobiety jest sztuką

      • tytus_flawiusz Re: alchemia seksu 30.03.09, 09:26
        > kochanie kobiety jest sztuką

        dlatego dużo przyjemniejsze jest zwykłe rzniecie. Jak ktoś woli sztukę to do
        galerii :-)
        • solaris_38 Re: alchemia seksu 30.03.09, 12:11
          rżnięcie jest elementem tej sztuki
          podkresliłam to
          :)

          ale jesli masz tylko rżnięcie to tracisz zarówno ty jak jeszcze
          bardziej kobieta
          natomiast kto uprawia ta sztukę nie traci przyjemnosci zwierzęcego
          rżnięcia a zyskuje dużo więcej

          kto zaś jedynei rżnie, tego kobieta stosunkowo szybko przestaje w
          ogóle pragną seksu i może ów biedak narzekac że jego kobieta ma
          zimną dupę
          moze też zmienic wciąż partnerki
          lecz każda przy nim wystygnie
          bo jest marnym kchankiem


          • tytus_flawiusz Re: alchemia seksu 30.03.09, 12:16
            solaris_38 napisała:

            > rżnięcie jest elementem tej sztuki
            > podkresliłam to
            > :)
            >
            > ale jesli masz tylko rżnięcie to tracisz zarówno ty jak jeszcze
            > bardziej kobieta
            > natomiast kto uprawia ta sztukę nie traci przyjemnosci zwierzęcego
            > rżnięcia a zyskuje dużo więcej
            >
            > kto zaś jedynei rżnie, tego kobieta stosunkowo szybko przestaje w
            > ogóle pragną seksu i może ów biedak narzekac że jego kobieta ma
            > zimną dupę
            > moze też zmienic wciąż partnerki
            > lecz każda przy nim wystygnie
            > bo jest marnym kchankiem
            >

            teoretyzuj sobie do woli, praktyka temu przeczy.

            Dorabianie bzdurnych filozofii, dywagacji i dętych tyrad do przyziemnych i
            przyjemnych chuci to zwykłe maskowanie marności umiejętności praktycznych w tym
            zakresie...

            Dobre rżniątko wymaga zatracenia się się w nim, a nie odwrotnie - doszukiwania
            się w nim nie wiadomo czego
            • solaris_38 Re: alchemia seksu 30.03.09, 12:20
              praktyka stoi za mną
              a ty dorabisz do własneju nieumiejętnosci filozofię
              • tytus_flawiusz Re: alchemia seksu 30.03.09, 12:25
                solaris_38 napisała:

                > praktyka stoi za mną

                to powiedz tej praktyce, niech tak za tobą bezczynnie nie stoi i gapi się na
                twoje wpisy, tylko niech się weźmie za namacalne wychędożenie twego jestestwa.
                Może ci ulży i przestaniesz wypisywać takie posrane teorie

                > a ty dorabisz do własneju nieumiejętnosci filozofię

                nie mierz innych miarą twej rzeczywistości :-)
                • solaris_38 głodnemu 30.03.09, 19:48

                  więc dobrego seksu życzę

                  żeby choć na chwilę miło ci było na świecie
                  • tytus_flawiusz frazesy na poziomie starszaków 30.03.09, 20:12
                    cała Twoja argumentacja. Na tyle cie stać
                  • mruff Re: głodnemu 31.03.09, 19:12
                    Bodźce zachęcające-pobudzające:

                    -owłosiony tors faceta-sam widok jest okey, ale muskanie tym
                    włochaczem piersi to już rewelka i odlot całkowity :)

                    -szpety na uszko w stylu kocham cię, jesteś bardzo seksowna
                    -kwiaty
                  • mruff Re: głodnemu 31.03.09, 19:12
                    Zabrzmi to tanio ale jak mój facet przynosił mi kwiaty to miał tego
                    dnia/wieczoru seks :)czyli za jedyne 4 zł :)
                    • gadagad Re: głodnemu 31.03.09, 19:44
                      Czyli staranie o seks,nawet za 4zł,miało większą wagę, niż sama możliwość seksu.
                      • mruff Re: głodnemu 31.03.09, 20:21
                        gadagad napisała:

                        > Czyli staranie o seks,nawet za 4zł,miało większą wagę, niż sama
                        możliwość seksu

                        Nazwałabym to raczej staraniem się o dobrą atmosferę między nami :)
                        • gadagad Re: głodnemu 31.03.09, 20:36
                          Zwał jak zwał.Gdyby sam seks miał taką wartość,sama jego możliwość starczyła by
                          za wszystko.
                          • solaris_38 Re: głodnemu 31.03.09, 21:29
                            ewolucyjnie niemożliwe

                            samiec produkujący niesamowite ilości plemników jest jasne ze gotowy do SAMEGO
                            seksu

                            ale samica która nosi ograniczona ilość jaj w sobie
                            i która musi chodzić z nimi w ciąży co ja osłabia
                            MUSI mieć inne preferencje

                            Po prostu przeżyłty tylko te kobiety które szukały samca który w nie i wspólne
                            dziecko ZAINWESTUJE

                            inwestycja faceta zawsze jest najlepsza grą wstępną;)

                            i to już jest seks

                            • gadagad Re: głodnemu 31.03.09, 21:35
                              To nie są sprawy,które się mogą przeżyć.Ludzie, mając tę możliwość,źle
                              interpretują swoje zachowanie.
                              • solaris_38 Re: głodnemu 31.03.09, 21:50
                                a czy ja coś pisałam o przeżyciu się ???
                                pisałam ze od wielu miliardów lat - przezywały w ewolucji tylko te samca które
                                wybierały samca który im
                                POMAGAŁ

                                Inne gryzą ziemię ze swoimi genami lubiącymi się jeno zabawić jako panowie w
                                plemniki przebogaci
            • cycaty.aniol Re: alchemia seksu 30.03.09, 12:47
              Dorabianie bzdurnych filozofii, dywagacji i dętych tyrad do
              przyziemnych i
              > przyjemnych chuci to zwykłe maskowanie marności umiejętności
              praktycznych w tym
              > zakresie...
              >
              > Dobre rżniątko wymaga zatracenia się się w nim, a nie odwrotnie -
              doszukiwania
              > się w nim nie wiadomo czego

              o matko,
              z Toba po takich tekstach w zyciu bym sie nie 'zatracila'
              lepiej czasem zamilcz niz gadaj jak nakrecony o p****niu
              to, ze Ty rzniesz i sie zatracasz w swej chuci nie znaczy
              ze Twoje partnerki maja z tego rzniecia satysfakcje
              smiem watpic
              • tytus_flawiusz Re: alchemia seksu 30.03.09, 13:03
                cycaty.aniol napisała:

                > o matko,
                > z Toba po takich tekstach w zyciu bym sie nie 'zatracila'

                nie przypominam sobie naiwna smarkulo, żebym ci proponował ?

                > ze Twoje partnerki maja z tego rzniecia satysfakcje
                > smiem watpic

                niestety takie uduchowione teoretyczki, krzywiące się z przekąsem na dźwięk
                słowa "rzniecie", zupełnie bezpodstawnie uzurpują sobie prawo "do wiedzenia
                lepiej" od samych zainteresowanych i uczestniczkach.
                Ot takie dogmatyczne przekonania, o swej "lepszości" na gruncie kreowania się na
                świetojebliwą panieneczkę z taniego romansidła :-)
                • cycaty.aniol Re: alchemia seksu 30.03.09, 13:21
                  tytus_flawiusz napisał:


                  >
                  > nie przypominam sobie naiwna smarkulo, żebym ci proponował ?

                  oczywiscie, ze nie, to dla mnie komplement
                  cale szczescie, ze z takimi CHAMAMI nie mialam w swym zyciu
                  okazji....

                  >
                  >
                  > niestety takie uduchowione teoretyczki, krzywiące się z przekąsem
                  na dźwięk
                  > słowa "rzniecie",

                  ja nie krzywie sie z przekasem
                  za to Ty sie powtarzasz
                  jak kataryniarz
                  zebys Ty jeszcze jakas barwna papuge mial na ramieniu
                  a tak to nic, tylko... nuda, nuda, nuda
                  i najgorsze jest to, ze takiego typa pilotem nie mozna wylaczyc


                  zupełnie bezpodstawnie uzurpują sobie prawo "do wiedzenia
                  > lepiej" od samych zainteresowanych i uczestniczkach.
                  > Ot takie dogmatyczne przekonania, o swej "lepszości" na gruncie
                  kreowania się n
                  > a
                  > świetojebliwą panieneczkę z taniego romansidła :-)

                  nie, no ja nie uczestnicze przeciez
                  tylko Ty tu przynalezysz do grona wybrancow
                  namaszczonych,
                  jedynych ekspertow w temacie 'rzniecia'
                  a jakze....

                  Ave Tytus
                  • tytus_flawiusz Re: alchemia seksu 30.03.09, 13:59
                    cycaty.aniol napisała:

                    > oczywiscie, ze nie, to dla mnie komplement
                    > cale szczescie, ze z takimi CHAMAMI nie mialam w swym zyciu
                    > okazji....

                    o ile w ogóle miałaś jakiekolwiek okazje, choć wątpię. Te internetowe doklejanie
                    sobie cycków o czymś świadczy :-)

                    > i najgorsze jest to, ze takiego typa pilotem nie mozna wylaczyc

                    cóż blondie ! bardzo się rozczarowałaś gdy dotarło do ciebie, że nie wszytko
                    jest tak banalne jak przeskakiwanie pomiędzy Viva a M-TV ? :-)

                    > nie, no ja nie uczestnicze przeciez
                    > jedynych ekspertow w temacie 'rzniecia'


                    sądzisz, że jesteśmy ostatnimi dwoma przedstawicielami gatunku na ziemi ? Na
                    szczęście nie :-)
                    • cycaty.aniol Re: alchemia seksu 30.03.09, 20:25
                      tytus_flawiusz napisał:


                      > o ile w ogóle miałaś jakiekolwiek okazje, choć wątpię. Te
                      internetowe doklejani
                      > e
                      > sobie cycków o czymś świadczy :-)

                      nie mialam..........uuuuuuuuuuuuu :((((((((((((((((((


                      >

                      >
                      > cóż blondie ! bardzo się rozczarowałaś gdy dotarło do ciebie, że
                      nie wszytko
                      > jest tak banalne jak przeskakiwanie pomiędzy Viva a M-TV ? :-)


                      nie mam nawet TV .......uuuuuuuuuuuuu :(((((((((((((((



                      >sądzisz, że jesteśmy ostatnimi dwoma przedstawicielami gatunku na
                      ziemi ? Na
                      > szczęście nie :-)

                      nie wiem, przeciez pisze, ze nie mam TV, to skad mam
                      wiedziec....uuuuuuuuuuu:(((((((
      • zlotyswit Re: alchemia seksu 30.03.09, 09:26
        Tak, tylko że unikanie kochania, jak widzę, także zaczyna być sztuką ;)
        • solaris_38 Re: alchemia seksu 30.03.09, 12:13
          mężczna ma za kadym stosunkiem wzmocnienie bo ma orgazm
          kobieta zaś orgazm miewa i bardziej trzeba sie nad nim napracowac,
          zatem aby z danym partnerem nei wygasło jej pożądanie szczególnie w
          dłuższym dystnsie naparwdę tzreba by dobrym kochankiem i warto sie
          twego uczy

          powtarzam TANTRA czyli sztuka
          miłośc czyli uczucie
          i rżnięcie czyli zwierzęcy ludyczny seks
          • cycaty.aniol Re: alchemia seksu 30.03.09, 12:50
            no Ty solaris masz z kolei odjazd
            w druga strone
            hahaha
            jakos nie moge powstrzymac sie od smiechu jak sobie wyobrazam
            Ciebie uprawiajaca seks tantryczny

            boje sie pomyslec co by sie dzialo
            jakbys sie tak z Tytusem w lozku spotkala
            • solaris_38 Re: alchemia seksu 30.03.09, 19:55
              seks jest boski
              z każdym facetem może być naparwdę piękny
              ale tylko na chwilę

              chwila zaspokaja zwierzęta
              nie widza kosmosu nad głową

              :)
    • zlotyswit Re: alchemia seksu 30.03.09, 20:20
      Odpływamy na różne strony a odpowiedzi na pytanie nikt nie udzielił, może wymaga
      ono sprecyzowania.
      Szukając problemu ze współżyciem powinienem otwierać nogi i czytać z ruchu warg,
      czy raczej otworzyć atlas gwiazd i czytać ruchy planet?
      Solaris ja wiem że trzeba się starać i wzbogacać. cycaty.anioł ja rozumiem to że
      możesz "czuć" wpływ kosmosu, ale czy problemy nie wypływają z nas a nie z
      kosmosu? Czy ktokolwiek odważy się powiedzieć że to nie przez jego zaniedbanie i
      braki nie ma ochoty na seks? zakładamy przy tym że partner jest otwarty na różne
      propozycje i chętny. Przecież te dwie feminizujące macice plotą jakieś androny,
      liczą na boską wręcz cierpliwość i wrażliwość facetów a oni po prostu znajdą
      sobie inne, młodsze, które są w stanie ich zaspokoić, a nawet nie chodzi o samo
      zaspokojenie tylko sposób w jaki zbywają faceta - z czymś takim nie da się
      dyskutować, a świadczy to o ich zadufaniu i egocentryzmie, trzeba patrzyć na
      sprawę z dwóch perspektyw.

      ps
      nie przeczytałem całego artykułu, nie wytrzymałem, więc może mnie ktoś porazić
      jakimiś prawdami z tego artykułu które mnie naprostują.
      • cycaty.aniol Re: alchemia seksu 30.03.09, 20:52
        zlotyswit napisał:
        > Szukając problemu ze współżyciem powinienem otwierać nogi i czytać
        z ruchu warg
        > ,
        > czy raczej otworzyć atlas gwiazd i czytać ruchy planet?

        moze lepiej porozmawiac, po prostu


        > Solaris ja wiem że trzeba się starać i wzbogacać. cycaty.anioł ja
        rozumiem to ż
        > e
        > możesz "czuć" wpływ kosmosu, ale czy problemy nie wypływają z nas
        a nie z
        > kosmosu? Czy ktokolwiek odważy się powiedzieć że to nie przez jego
        zaniedbanie
        > i
        > braki nie ma ochoty na seks? zakładamy przy tym że partner jest
        otwarty na różn
        > e
        > propozycje i chętny.


        moze zle zakladasz w takim razie
        moze byc i tak, ze partner nie byl i nie jest otwarty


        Przecież te dwie feminizujące macice plotą jakieś androny,
        > liczą na boską wręcz cierpliwość i wrażliwość facetów a oni po
        prostu znajdą
        > sobie inne, młodsze, które są w stanie ich zaspokoić,


        dla niektorych wlasnie owo zaspokojenie popedu
        to jedyny cel


        a nawet nie chodzi o samo
        > zaspokojenie tylko sposób w jaki zbywają faceta - z czymś takim
        nie da się
        > dyskutować, a świadczy to o ich zadufaniu i egocentryzmie, trzeba
        patrzyć na
        > sprawę z dwóch perspektyw.

        owszem, ale zdarza sie wcale nierzadko
        ze 'zbywanie' jest efektem wieloletnich porazek na tym polu
        najpierw bunt, po czym apatia, w koncu odrzucenie i obraza drugiej
        strony
        tak tez bywa

        >
        > ps
        > nie przeczytałem całego artykułu, nie wytrzymałem, więc może mnie
        ktoś porazić
        > jakimiś prawdami z tego artykułu które mnie naprostują

        nie sadze
      • rzeka.suf Re: alchemia seksu 31.03.09, 01:09
        ej, no chyba niewiele zrozumiale z wyplotow ' feminizujacych macic', skoro zadajesz takie pytania.

        ten caly 'kosmos' to wynik pomieszania roznych wplywow oddzialujacych na seksualnosc kobiety, tak kulturowych jak fizjologicznych/ naturalnych.

        byc moze poczatkowe wyrazenie tej pani nie jest zbyt fortunne, budzi skojarzenie z filozofia new age chyba, ale - moim zdaniem wyrobionym na podstawie lektury calosci tego artykulu - chodzi wlasnie o ten caloksztalt uwarunkowan, ktory decyduje o interpretacji bodzcow.
        ' wyczuwac energie kosmiczna' nie oznacza tutaj wpatrywania sie w atlas nieba ani studiowania aktualnych ruchow planetarnych, lecz raczej swiadome otworzenie na to, co zwiazane z natura, w tym na wlasna cielesnosc, seksualnosc, pozadnie z jego tworcza i destrukcyjna moca.

        ta 'energia kosmiczna' to pozadanie po prostu, ktorego dynamika - z powodow naturalnych i kulturowych - dziala w kobiecie w sposob nieco bardziej niz u mezczyzn skomplikowany.


        'Przecież te dwie feminizujące macice plotą jakieś androny, liczą na boską wręcz cierpliwość i wrażliwość facetów a oni po prostu znajdą sobie inne, młodsze, które są w stanie ich zaspokoić'

        hmm, co zatem,zloty, proponujesz, kiedy kogos nie zachwyca to, co zachwycac 'powinno'?... jesli nie starcza cierpliwosci, a 'sie chce', to chyba trzeba szukac gdzie indziej i z tym szukaniem ( wink do gadagad, o ile to ' czyta) sie pogodzic. raczej nie da sie przeskoczyc siebie jesli chodzi o powstrzymywanie pozadania, tym bardziej - w przypadku jego nieodczuwania. uwazasz, ze ' macice' powinny pojsc w kierunku gadki tradycyjnej o 'obowiazku malzenskim' i 'dowodzie milosci'?

        'a nawet nie chodzi o samo zaspokojenie tylko sposób w jaki zbywają faceta - z czymś takim nie da się dyskutować, a świadczy to o ich zadufaniu i egocentryzmie'

        no wiesz, egocentryzmy sie tu wyraznie scieraja, wiec moze faktycznie lepiej byloby pojsc szukac gdzie indziej? ;]
        gdybys uslyszal, ze kobieta nie chce sie z toba akurat teraz seksic, gdyz akurat nie odczuwa pozadania, byloby ci z tym lepiej?
        pewnie chcialbys znac dokladna przyczyne braku owego pozadania... o to chodzi?
        no wiec, niektore kobiety mowia wprost, a inne wola eufemizmy. nie wszystkie, ktore mowia wprost mowia prawde. a czesc z tych, ktore subiektywna prawde komunikuja, nie ma pojecia, ze posluguje sie racjonalizacja lub uproszczeniem.
        niektore z tych, ktore posluguja sie eufemizmami, nie umieja mowic o pozadaniu wprost, po prostu. a inne same nie sa w stanie okreslic jasno przyczyn niecheci wobec seksu.
        zapewne wiele jest takich, ktore sposob komunikacji dopasowuja do wlasnego przeswiadczenia o mozliwosciach mentalnych/ psychicznych partnera lub/ i celu relacji z nim...

        'czy problemy nie wypływają z nas a nie z kosmosu?'
        oczywiscie, problemy wyplywaja z nas, ale my jestesmy czescia kosmosu - porzadku czesto przekraczajacego nasze wolicjonalne wplywy, a nawet nasza swiadomosc.

        'Czy ktokolwiek odważy się powiedzieć że to nie przez jego zaniedbanie i braki nie ma ochoty na seks?'
        ja sie odwaze, byc moze, jesli dowiem sie, o jaki to ' braki' tobie chodzi



        • gadagad Re: alchemia seksu 31.03.09, 01:27
          No, nie czytam,teraz spojrzałam.Bo,alchemia a seks są sprzeczne.Seks to bardzo
          prosta chemia.A alchemia kontaktu,a doznanie, to znowu zbyt magiczne.Ponieważ
          nie traktuję siebie jak pułapki, ciekawa jestem jak się to rozwiąże.Bo został
          problem czysto materialny, i czy ktoś ucieknie,decydując się,zostawić po sobie
          smród złodzieja,decydując się na zdrowie psychiczne i fizyczne,czy będąc
          człowiekiem dbającym o swój wizerunek,wystawi się znowu na niebezpieczeństwo .
          • rzeka.suf Re: alchemia seksu 31.03.09, 01:36
            nieco wyjasnien, jesli mozna...
            jakiej pulapki?
            kto mialby byc zlodziejem tutaj?
            jakie niebezpieczenstwo?
            • gadagad Re: alchemia seksu 31.03.09, 01:59
              A skąd,nick się nikogo nie dotknie.
              • gadagad Re: alchemia seksu 31.03.09, 02:07
                Do tego to jest post "złotego świtu".A złoty świt jest całkowicie aseksualną chwilą.
                • zlotyswit Re: alchemia seksu 31.03.09, 09:48
                  to jest tylko kwestią wyobraźni, dla mnie tutaj nikt nie jest aseksualny, lubię
                  wiedzieć z kim rozmawiam, a jak nie wiem, to zgaduję, aseksualność to nieznośna
                  i niepotrzebna próżnia.
                  chyba że chciałaś mnie obrazić tym stwierdzeniem :F
              • rzeka.suf Re: alchemia seksu 31.03.09, 02:20
                nie rozumiem
                nudny czy grzaski temat?

                to moze to: zakaz karmienia zwierzat ulicznych, ' szczegolnie golebi' pod kara
                300 euro
                bo tego tez nie przyswajam pozytywnie..



        • zlotyswit Re: alchemia seksu 31.03.09, 09:42
          rzeka.suf napisała:

          > byc moze poczatkowe wyrazenie tej pani nie jest zbyt fortunne...

          Jest bardzo niefortunne, potem, czytając dalej, wymaga się od partnera wiele,
          natomiast od siebie te panie wymagają tylko tyle by wsłuchiwały się w swoje
          ciało i potrzeby. Czy to nie egoizm? Robienie z seksu "małżeńskiego obowiązku"
          to pójście w drugą stronę, na inny biegun, spełnianie potrzeb tylko partnera.
          Wydaje mi się że te kobiety, z wiekowym poczuciem krzywdy, wykorzystania,
          uciekły z "pańszczyzny" seksualnej do "egocentryzmu" seksualnego. Teraz miast
          szukać wspólnie z partnerem rozwiązania odwołują się do jakiś zakamarków swojej
          natury, szukając tłumaczenia, i dobrze niech to tłumaczenie będzie, ale szczere,
          tylko szczere - bez kłamstw - da się to znieść, a wydaje mi się że powinny
          szukać rozwiązania na polu na którym to wszystko się rozgrywa, czyli wspólnie.
          Rzeczy można nazywać w różny sposób, ważne by dla partnera był on zrozumiały,
          tylko tyle.

          > no wiesz, egocentryzmy sie tu wyraznie scieraja, wiec moze faktycznie lepiej by
          > loby pojsc szukac gdzie indziej? ;]

          Oczywiście, należy szukać gdzie indziej, na tym samym obiekcie ;]

          > gdybys uslyszal, ze kobieta nie chce sie z toba akurat teraz seksic, gdyz akura
          > t nie odczuwa pozadania, byloby ci z tym lepiej?

          Oczywiście, szczerość i tylko szczerość, nie ważne jakimi słowami, ważne by
          razem rozwiązywać problem który wg mnie (w zdrowych przypadkach) leży na gruncie
          wspólnym.

          > pewnie chcialbys znac dokladna przyczyne braku owego pozadania... o to chodzi?

          nie tyle chodziło mi o poznanie braku owego pożądania, tylko o szukanie
          wytłumaczeń by się usprawiedliwić, zrzucanie ciężaru na gwiazdy, nie chcąc
          przyznać się do niego.

          > ... a inne same nie sa w stanie okreslic jasno przyczyn niecheci wobec seksu.

          Właśnie, też mi się tak wydaje.

          > oczywiscie, problemy wyplywaja z nas, ale...

          Czemu ale, po co Ci to ale? Nie ma żadnego ale, z nas i kropka, kosmosu do tego
          nie mieszaj ;)

          > ja sie odwaze, byc moze, jesli dowiem sie, o jaki to ' braki' tobie chodzi

          Braki fizyczne, wewnętrzne, braki popędu, a nie zewnętrzne.
          Impotencja fizyczna, tyle, jak facetowi nie staje to widać, a kobieta może
          zrzucać winę na gwiazdy, to nieuczciwe, cios poniżej pasa.

          Napisz jeśli pominąłem jakąś ważną kwestię, zawsze odrzucała mnie od twoich
          postów ilość napisanego tekstu, te twoje tyrady prowadzone na dwa głosy ;)
          • rzeka.suf Re: alchemia seksu 31.03.09, 11:17
            'tyrady na dwa glosy'
            ohoho, wyjasnij, prosze, co raczyles miec na mysli tutaj.
            na reszte odp jak wroce.


            • zlotyswit Re: alchemia seksu 31.03.09, 11:28
              Czytając twoje posty mam wrażenie że można by je skrócić co najmniej o połowę ;)
              Z jakiś powodów nie oszczędzasz słów, nie zależy Ci na jasnym przekazie tylko na
              budowaniu zdań, a może właśnie dlatego że tak bardzo zależy Ci na jasnym
              przekazie, budujesz posty tak długie że? Nie wiem, takie moje subiektywne
              wrażenie, bez negatywnych zabarwień, oczywiście :)
              Ja nie lubię długich wypowiedzi, łatwo się w nich pogubić, poza tym mam taką
              manierę że się szybko nudzę i obawiam się cały czas że mój słowotok kogoś może
              szybko znudzić, więc się powstrzymuję z litości, licząc przy tym na litość ;)
              • rzeka.suf Re: alchemia seksu 31.03.09, 12:12
                wybieram opcje 2.
                byc moze nie umiem dobierac slow dla wyrazenia swoich pogladow, tak celnie jak
                np. solaris. a moze problem w tym, ze nie mam tak ukonkretyzowanych pogladow...

                nie lubie tych, co sie szybko nudza. dla mnie oznacza to brak glebszego
                zainteresowania tematem.
                • zlotyswit Re: alchemia seksu 31.03.09, 15:00
                  > ...dla mnie oznacza to brak glebszego zainteresowania tematem.

                  o, może to było właśnie to ;)
                  • gadagad Re: alchemia seksu 31.03.09, 15:15
                    Seks nie był codziennością.Nawet od starożytnej Greczynki,żony,mąż nie miał
                    prawa wymagać seksu,jeżeli urodziła następcę.Wyobrażenia seksualne- tak.Teraz
                    seks stał się codziennością i trudno go oswoić w powszedniość w wzajemnej relacji.
                    • zlotyswit Re: alchemia seksu 31.03.09, 15:37
                      o boże gadagad ile ty masz lat że piszesz podobnie do tych zblazowanych
                      sfeminizowanych macic ?
                      nikt, nikogo, do niczego, nie ma zamiaru zmuszać, tutaj walka toczy się o
                      szczerość, otwartość i nazywanie rzeczy po imieniu, tudzież nadawanie imion
                      znanych partnerowi ;)
                      katapultowanie się w przestrzeń kosmiczną to wg mnie ucieczka od problemu a nie
                      chęć jego rozwiązania ;)
                      • gadagad Re: alchemia seksu 31.03.09, 15:43
                        Właśnie.Seks może być powszedni, a powstaje z tego potrzeba katapultowania go w
                        kosmos.
                        • zlotyswit Re: alchemia seksu 31.03.09, 15:47
                          Ale to ucieczka od problemu!
                          a nie jego rozwiązanie
                          ew należałoby katapultować się w kosmos z partnerem, jest to rozwiązanie ;)
                          • gadagad Re: alchemia seksu 31.03.09, 16:00
                            A co zrozumiałeś,że niby piszę do sfeminizowanych macic?
                            • zlotyswit Re: alchemia seksu 31.03.09, 16:09
                              To zależy, a jesteś jedną z nich?
                              • gadagad Re: alchemia seksu 31.03.09, 16:15
                                Jestem tylko sobą.Jestem egocentrykiem i egoistą.I dobrze mi ze sobą.Innym chyba
                                też.Choć nie wszystkim,ale jak ich nie ma,nie cierpię.
                                • zlotyswit Re: alchemia seksu 31.03.09, 16:23
                                  > Jestem tylko sobą.Jestem egocentrykiem i egoistą.

                                  To duży luksus, już samo bycie sobą, ale dodatkowo egocentrykiem i egoistą, toż
                                  to musisz być w pełni niezależna od ludzi albo mieć ich wokół siebie bardzo
                                  przyjaznych i przychylnych.

                                  > ...ale jak ich nie ma,nie cierpię.

                                  ale możesz nie mieć większej wartości od człowieka?
                                  To że nie cierpisz może być kwestią przyzwyczajenia a nie uczuć ;)
                      • facettt alchemia seksu - iola :) 31.03.09, 15:43
                        zlotyswit napisała:

                        > > katapultowanie się w przestrzeń kosmiczną to wg mnie ucieczka
                        od problemu a nie
                        > chęć jego rozwiązania ;

                        )
                        Aniele, przepraszam ze pytam

                        a co tu jest do rozwiazania poza konsumcja ?
                        • zlotyswit Re: alchemia seksu - iola :) 31.03.09, 15:46
                          > Aniele, przepraszam ze pytam
                          >
                          > a co tu jest do rozwiazania poza konsumcja ?

                          sposób konsumpcji oraz szukanie obopólnej przyjemności z tej konsumpcji :)
                          • obrotowy niestety nie:) 31.03.09, 19:09
                            zlotyswit napisał: >
                            > sposób konsumpcji oraz szukanie obopólnej przyjemności z tej
                            konsumpcji :)

                            niestety nie...
                            spoob konsumpcji jest od wiekow znany :)
                            przyjemnosc takoz.

                            mozesz nie gluszyc?
          • rzeka.suf Re: alchemia seksu 31.03.09, 12:46
            'szukać rozwiązania na polu na którym to wszystko się rozgrywa, czyli wspólnie'

            no, niby sie z toba zgodze, ale nie do konca. czego mialabym szukac wspolnie z partnerem, dla ktorego moj brak pozadania to osobista potwarz? albo z takim, ktory by sie szybko znudzil? albo z tym, ktory tylko deklaruje otwartosc i sklonnosc do eksperymentow, w praktyce odrzucajac pomysly niepochodzace od niego samego? z takim, ktory niby chcialby mojej seksualnosci, lecz gdy ja wyrazam, staje sie dla niego nieczysta dziwka? to niektore warianty tlumaczen braku komunikacji...

            'niech to tłumaczenie będzie, ale szczere, tylko szczere - bez kłamstw'
            czasem, zeby dotrzec do chocby subiektywnej prawdy, trzeba sie dlugo w siebie wsluchiwac, a ponadto czuc sie bezpiecznym, aby ja wyjawic. nie zrzucam tu calej winy za brak szczerej komunikacji na mezczyzne, nie - jest bardzo wiele kobiet, ktore zrobi niemal wszystko po to tylko, aby uniknac samotnosci...


            'Czemu ale, po co Ci to ale? Nie ma żadnego ale, z nas i kropka, kosmosu do tego nie mieszaj'
            dla ciebie moze nie byc, dla mnie jest, dlatego o nim wspominam, proste, czyz nie?

            'Braki fizyczne, wewnętrzne, braki popędu, a nie zewnętrzne. Impotencja fizyczna, tyle, jak facetowi nie staje to widać, a kobieta może zrzucać winę na gwiazdy, to nieuczciwe, cios poniżej pasa. '

            facet tez moze zrzucic wine na gwiazdy, nie widze problemu. calkiem nie rozumiesz mojego tlumaczenia kwestii 'energii kosmicznej' ( jako pozadania) albo ja odrzucasz nie podajac przyczyn.
            • zlotyswit Re: alchemia seksu 31.03.09, 14:59
              > no, niby sie z toba zgodze, ale...

              zawsze musi być jakieś ale? :>
              Tak, różnie to może wyglądać ale tutaj przyczyna leży w partnerze a nie w
              kosmosie :]

              > czasem, zeby dotrzec do chocby subiektywnej prawdy...

              Tu się z tobą zgodzę ale... bez żadnych ale ;)

              > dla ciebie moze nie byc, dla mnie jest, dlatego o nim wspominam, proste, czyz n
              > ie?

              Właśnie że nie jest to takie proste, zdaje mi się że nazywamy to samo w różny
              sposób i źródło widzimy w czym innym, ale tego już nie przeskoczymy ;)

              > facet tez moze zrzucic wine na gwiazdy, nie widze problemu. calkiem nie rozumie
              > sz mojego tlumaczenia kwestii 'energii kosmicznej' ( jako pozadania) albo ja od
              > rzucasz nie podajac przyczyn.

              Właśnie, dla ciebie chyba więź z naturą to także więź z kosmosem, a dla mnie te
              popędy to wynik więzi li tylko z naturą, instynktów wewnętrznych, ja twego
              związku z kosmosem nie jestem w stanie zrozumieć bo tutaj chyba nie ma czego
              rozumieć, tylko trzeba poczuć.
              • rzeka.suf Re: alchemia seksu 31.03.09, 15:33
                'ja twego
                związku z kosmosem nie jestem w stanie zrozumieć bo tutaj chyba nie ma czego
                rozumieć, tylko trzeba poczuć. '

                nie, wystarczyloby skoncetrowac sie na tym, co pisalam wczesniej. (kosmos -
                literalnie - znaczy 'porzadek'.) kosmos jako porzadek nie tylko przez nas
                kreowany, ale w olbrzymiej mierze - zastany. kosmos jako mieszanina uwarunkowan
                naturalnych i kulturowych.
                'popędy to wynik więzi li tylko z naturą, instynktów wewnętrznych'
                popedy sa zapewne sprawa natury , choc zbigniew trafnie zauwazyl, jak wielka
                moc ma kultura w kreowaniu ' naturalnych' , zdawaloby sie, odpowiedzi na
                zewnetrzne bodzce, jak jej zmiany wplywaja na prywatna estetyke i pozadanie.
                kwestia zaspokojenia, wyrazenia, czy chocby poczucia, odnalezienia w sobie
                popedu, podlega wplywom tak natury jak i kultury.

                skoro wolisz pozostac przy swoim zdaniu bez zglebiania tematu, to ... no
                comments ;P
                a moze nawet eot :)
                • zlotyswit Re: alchemia seksu 31.03.09, 15:44
                  Zasłanianie się kulturą w dzisiejszych czasach? oj bez przesady, już z tego
                  wychodzimy, trochę odwagi wystarczy by się przełamać. chyba że mówisz o życiu w
                  społeczeństwie które to wymaga pewnych norm, ale tylko na zewnątrz, w domu
                  możesz robić dowolne świństewka, byle by partner był równie otwarty co Ty ;)

                  > skoro wolisz pozostac przy swoim zdaniu bez zglebiania tematu, to ... no
                  > comments ;P
                  > a moze nawet eot :)

                  o nie, ten temat możemy zgłębiać... nawet wielopłaszczyznowo, możesz pisać też
                  bardzo obszerne tyrady ;)
                  • rzeka.suf Re: alchemia seksu 31.03.09, 16:15
                    'zasłanianie się kulturą w dzisiejszych czasach? oj bez przesady, już z tego
                    wychodzimy, trochę odwagi wystarczy by się przełamać. chyba że mówisz o życiu w
                    społeczeństwie które to wymaga pewnych norm, ale tylko na zewnątrz'

                    o, rany, pisze w nawiazaniu do tekstu ' macic', ktore wymieniaja wiele powodow
                    braku pozadania u kobiety.
                    ' byle tylko partner byl rownie otwarty' no, wlasnie byle... a czesto dziala
                    raczej zasada ' byle jakikolwiek partner byl' ;]
                    ale jesli taki rzeczywiscie jest, to chyba nie tutaj szukac trzeba zrodla
                    problemu... lecz np w zmeczeniu, znudzeniu, 'wytarciu' relacji, konflikcie
                    wewnetrznym

                    o przelamywaniu sie, odwadze tez wlasnie ' macice' 'plota' - to jest ten
                    'kontakt z energia kosmiczna'. nie wiem, moze problem braku pozadania rozwiazuje
                    po prostu odpowiedni partner. tyle, ze bez kontaktu z wlasna seksualnoscia i /
                    lub bez swiadomosci co do wlasnej konstrukcji psychicznej, wybrany zostanie ktos
                    wpasowujacy sie raczej w blokujace pozadanie schematy...

                    no, to juz powiedzialam, co wiedzialam, ide zajac sie sprawami przyziemnymi.
                    • zlotyswit Re: alchemia seksu 31.03.09, 16:25
                      Myślę że to właśnie odpowiedni partner byłby tutaj rozwiązaniem, taki który
                      pobudzi planety do życia ;)
                      Ale jak nie ma odpowiedniego to nawet gwiazdy nie pomogą, ale można z nim nad
                      problemem popracować.
                      • gadagad Re: alchemia seksu 31.03.09, 17:55
                        A wiesz,że myślę,że współczesny etap "partnerstwa" jest pomimo dostępności seksu
                        -aseksualny.Coś z tego wyniknie,zobaczą - następni.Współcześni mają
                        przechlapane. Ale ta,jak każda inna uwaga,nie dotyczy mnie.
                        • zlotyswit Re: alchemia seksu 31.03.09, 20:46
                          gadag, tak sobie Ciebie czytam, czytam i czytam, i czytam...
                          • gadagad Re: alchemia seksu 31.03.09, 21:01
                            ;)))
                      • rzeka.suf Re: alchemia seksu 31.03.09, 18:17
                        no, to jeszcze tylko-tutaj-tylko-teraz na deser siodma woda po kisielu ;) nt '
                        zaslaniania sie kultura w dzisiejszych czasach'
                        nawet przemeczac sie nie bede, po prostu kopiuj wklej, gdyz to jest dobry
                        przyklad wplywu kultury na nasze ' calkiem naturalne' popedy:

                        'Przykład ideału piękna z czasem ulegającego zmianie , wykazuje jak umysł
                        przedmiotem/chemią się posługuje , jak to w rubensowskich kształtach , co kiedyś
                        burzę hormonów wywoływało , współczesnego 'konesera' deprymuje ..) a przecież to
                        nie ciało , ani jego chemia od tamtych czasów uległo zmianie , to umysł zmienił
                        swoje upodobanie i na widok innych kształtów chemię serwuje .. '
                        by zbigniew31
                        • gadagad Re: alchemia seksu 31.03.09, 18:43
                          Ja tylko widzę,że ludzie,ledwie otrą się o seks,już rozwiązują tysiąc innych
                          powstałych w głowie problemów i projekcji.A seks staje się zupełnie
                          maleńki,nawet jeśli do niego dochodzi.
                          • zlotyswit Re: alchemia seksu 31.03.09, 20:45
                            Ale gdzie to widzisz?
                            Seks to nie tylko tarło ale wszystko wokół ;)
                        • zlotyswit Re: alchemia seksu 31.03.09, 20:43
                          No i tutaj się nie mogę zgodzić, kto by pogardził jędrnym ciepłym ciałkiem w
                          zimowe wieczory? ja np nie... z tym że na lato tylko i wyłącznie zgrabne ;)
                          poza tym zauważ że w tamtych czasach także i Rubens odbiegł od normy, należy
                          przy tym zauważyć że i w dzisiejszych czasach ma on sporą liczbę koneserów :)
                          No ale masz racje, na wielu ludzi kultura ma wpływ, ale tego pewien nie jestem.
            • obrotowy nie brzedz, suf :) 31.03.09, 19:11
              rzeka.suf napisała:
              > facet tez moze zrzucic wine na gwiazdy,

              moze ale prawie nigdy nie zrzuca...

              nie bredz :))))
    • renkaforever Re: alchemia seksu 31.03.09, 04:51
      Piekny temat. Tysiace ksiazek napisano i ciagle nic nie wiadomo. Bo te tajemnice
      posiedli tylko wybrani:)) Ahh.. tak wylatywac w kosmos w rozrzazone, drgajace,
      teczowe obloki. Mietolic sie w nich, ujarzmiac i byc ujarzmianym. Potem wracac
      pod strugi gwiezdnego deszczu, biczowac sie nimi na granicy samozniszczenia,
      zeby w koncu wytrysnac swietlista lawa i znowu powracac w gwiezdnej ulewie.
      Fajnie jest w kosmosie.

      Wlasciwie jest to fascynujaca zabawa z ogniem.
      • gadagad Re: alchemia seksu 31.03.09, 07:20
        Chemia seksu jest prosta jak budowa cepa i wszystkie wzloty i upadki,to raczej
        mikrokosmos.Ale zdarza się alchemia i ta jest nie do złapania jak czarna
        materia, choć tworzy 98% kosmosu.
    • wichrowe_wzgorza Seks jako produkt uszlachetniony... 31.03.09, 21:49
      Alchemia, czyli sztuka łączenia elementów przeciwnej natury w sposób duchowy,
      transcenedntalny polega na wydzieleniu esencji, czyli tego, co najważniejsze. W
      związku z tematem - chodzi o Perpetuum Seksabile?:)

      • gadagad Re: Seks jako produkt uszlachetniony... 31.03.09, 21:54
        Nie.Chodzi o to jak chcieć czegoś czego się nie chce,bo chce się czegoś
        innego,aby chcieć tego czego się nie chciało.W sposób naturalny.
        • wichrowe_wzgorza Re: Seks jako produkt uszlachetniony... 31.03.09, 21:59
          gadagad napisała:

          > Nie.Chodzi o to jak chcieć czegoś czego się nie chce,bo chce się czegoś
          > innego,aby chcieć tego czego się nie chciało.W sposób naturalny.

          Calkiem ladnie to zawiklalas, ale cholerka, logicznie:))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka