kwiaaatek1
24.05.09, 21:59
Dwa tygodnie temu poznałam przez internet pewnego człowieka, na początku
podejmowaliśmy ciekawe dla nas tematy a potem zaczęliśmy mówić o swoich
obawach, problemach, opisywać swoje wnętrze, myśli. Przez półtora tygodnia
podobało mi się to, pomyślałam, że pierwszy raz znalazłam faceta, który mówi o
swoich myślach, uczuciach. Jestem samotna od 3 lat. Ostatnie dwa dni
zastanawiam się, czy czasem nie przesadził, ponieważ... wyznał mi, że jestem
mu bardzo bliska. Pisze do mnie długie elaboraty. Zaniepokoiłam się tym, że
się na mnie zafiksował i mówi, że ciągle o mnie myśli. Interesuje mnie jego
osoba, ponieważ wydaje mi się on inteligentny, podoba mi się, że ma dużą
wiedzę, jest naukowcem, podoba mi się też jego romantyzm, uczuciowość, a
jednocześnie boję się spotkać z tym człowiekiem, bo to chyba nie jest
normalne, aby facet po 40-stce zakochał się przez internet w ciągu dwóch
tygodni i tak otwarcie o tym mówił?? Zaproponował spotkanie, jednocześnie mnie
on interesuje i niepokoi, bo może coś jest z nim nie tak, a jak okaże się, że
moje obawy się sprawdzą i nie da mi spokoju? Znam siebie i wiem, że będąc
naiwna wkręcam się w relacje z ludźmi, którzy mają problemy emocjonalne,
psychiczne, przekonałam się o tym nie raz. Co byście na moim miejscu zrobili?
Z tym spotkaniem to jest jeszcze patykiem na wodzie pisane. Najpierw poprosił,
abyśmy spotkali się już następnego dnia, było to po trzech dniach
korespondencji, ale dla mnie wtedy było za wcześnie, napisał mi swój numer
telefonu. Po dwóch tygodniach stwierdził, że obawia się spotkania ze mną, że
się nim rozczaruję, wykręcił się, że cały tydzień będzie intensywnie pracował,
więc nie wiem, czy do spotkania w ogóle dojdzie. Ja chyba się też zafiksowałam
na jego punkcie, a jednocześnie nie ufam za grosz facetom i myślę o nim, ze to
ściemniacz, że się mną bawi. Co sądzicie o tym, co napisałam?