Dodaj do ulubionych

W którą strone pośc?

06.06.09, 17:03
mam męża, mam dziecko, mam 20. kilka lat.
Jakieś 5 lat razem. Cierpienie i walka w tracie jego rozwodu, odrzucenie i obojętnośc. Czułam samotności i chciałam sobie pojść.
Zaszłam w ciążę - planowaną. Cierpienie i stres bo ona jeszcze gdzieś tam była w jego życiu, myślach. Nocami wychodziłam, często płakałam.
Jak chciałam prawdy to w twarz dostałam.
Urodziałm i wiezryłam w niego.
Radość z dziecka i pomomoże ciągle razem to czułam się samotna.
Ona znów pojawiła się gdzieś w jego myśli, życiu...
Kiedy się dowiedziłam to w twarz dostałam, gdy dziecko karmiłam.
Tyle razy chciałam uciec. Nie potrafiłam. Raz poszłam to i tak wróciłam, bo znów mu uwierzyłam.
3 lata w domu z dzieckiem siedziałam. Gotowałam, wychowywałam, tyłek dawałam. Zastanawiałm się w czym ja sie zakochałam? Czego ja chciałam?
Przez cały ten czas nawet przez moment na innego nie spojrzałam!
No ale wspolne plany i marzenia realizowaliśmy. Wymyslamy następne.
Ponoć ładna, ale mam kompleksy, ponoć niegłupia, ale czuje się głupią, ponoć dobra, a czuję się złą. To on do tego doprowadził.
Wcześniej we mnie tego nie było. Chiałam męża, partnera, a czuję jakbym miła drugiego ojca. Ja sie nawet pytam czy moge siusiu.
Wyonuje jego polecenia i denerwuję się przy robieniu czegokolwiek.

Jedno co wiem jestem uczciwa i kłamac nie umiem.

Teraz dopiero co zaczęłam realizowac siebie. Zaczęłam trochę pracowac.
I poznałam kogoś...
I teraz nie wiem co dalej....
Chciałabym się zbliżyć i spróbować. Bardzo bym chciała.
Od paru dni nie czuję zmęczenia i czuję się silna.
COs sie we mnie pojawiło. To jest przyjemne. Weszło to we mnie z ogromna siła...

Najbardziej to martwię się o moje kochane i najważniejsze dziecko.
NIe chce nikogo skrzywdzic.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: W którą strone pośc? 06.06.09, 17:54
      "I poznałam kogoś.."- wiersz, nim znowu wdepniesz w jakiś związek, pobądź może
      trochę sama.Wcześniej związałaś się z facetem z przeszłością i miałaś tego
      wszelkie konsekwencje.
      "Chiałam męża, partnera, a czuję jakbym miła dr
      > ugiego ojca. Ja sie nawet pytam czy moge siusiu."- pewnie facet był starszy,
      swego czasu zawrócił ci w głowie, było fajnie, ale wspólne życie nie okazało się
      bajką, w której miałaś grać rolę księżniczki.
      Aha, może upewnij się, czy przy nowym panu, gdzieś nie czai się albo nie jest
      ukrywana żona.
      • mojasztukazycia Re: W którą strone pośc? 06.06.09, 18:05
        20 lat starszy.
        A nowa kolega tylko jakies 5 lat.
        Może bajka się skończyła.
        Momentami czuję sie jak więzień.
        Czuję się jak dno i jestem ciagle obrażana. Przy dziecku najczęściej.

        Chcę odskoku, ale nie chcę zdradzić.
        Choć zdradza nie tylko jest cielesna. A emocje juz sie we mnie pojawily... Niesamowite są.

        Od tych emocji lepiej się czuję.
        Powoli pojawia sie wszystko to, co we mnie wygasło.

        Ale kiedy mysle od razu nasuwa mi sie pytanie - czy moge pozwolic by moje dziecko wychowywalo sie bez swojego ojca?
        • marzeka1 Re: W którą strone pośc? 06.06.09, 18:25
          "20 lat starszy. "- klasyka gatunku, klasyka.
          "czy moge pozwolic by moje dziec
          > ko wychowywalo sie bez swojego ojca?"- a możesz pozwolić, by dziecko
          wychowywało się w domu, gdzie matka jest nieszanowana, ze starzejącym się
          facetem, który dyktatorskimi zapędami pragnie wytresować młodą żonkę?Poza tym,
          kto ci powiedział,że dziecko po rozwodzie musi wychowywać się bez ojca? Ojciec
          może całkiem często widywać się z dzieckiem,uczestniczyć w jego życiu, dla
          ciebie po prostu przestanie być twoim facetem.Serio współczuję tak starego
          faceta na męża (chociaż sama skończyłam 40 lat), bo TAK DUŻA różnica wieku
          zawsze z czasem zaczyna uwierać, już masz poczucie,że żyjesz z ojcem.
          • mojasztukazycia Re: W którą strone pośc? 06.06.09, 18:38
            Chciałabym moć znaleźć w sobie siłe by zrobic jakiś krok.

            Jeszcze martwi mnie to ze jak zostanie sam, to kto sie nim "zajmie".
            Przeciez ja mu nawet włosy myję...
            Wiem, że w pewnym sensie jestem tym o czym marzył i nie znalazł nigdy ( a jestem jego trezcią żoną).
            Na wiele rzeczy patrzymy podobnie. Ale on mnie juz momentami męczy.
            Acha, nie chce uodpornic sie całkowicie na obelgi i złe traktowanie. Nie tak miało byc.

            Jetsem wrażliwa i zawsze robię w życiu tak, że daję innym a dla mnie może kiedyś cos skapnie. Pewnie los sę odwdzięczy...

            Wszelkie osiągniecia i zasługi są jego. To uważa się za wyrocznię i to on wszytko wie. Nazywa mnie nawet czasem gó...arą.
            Chciałm iśc do jakiegoś psychologa, żęby pomógł mi coś z tym zrobić, ale teraz wiem ze potzrebuje kogoś kto pomoże mi jakoś przejść przez to.
            Widzę, żę podobam sie komuś innemu i kotś chce ze mną rozmawiać.
            To mi daje sił do zastanowienia się.

            Jestem chyba za młoda, za głupia i juz zrezygnowana by móc stwierdzić co bedzie lepsze.

            Boje się, że będzie chciał mi odebrać dziecko...


            • marzeka1 Re: W którą strone pośc? 06.06.09, 18:46
              "Jetsem wrażliwa i zawsze robię w życiu tak, że daję innym a dla mnie może
              kiedyś cos skapnie. "- głupio robisz, nawet bardzo, bo nie ma niczego złego w
              zdrowym egoizmie i w chęci bycia szczęśliwą., Twój stary mąż wyssał z ciebie
              całą radość życia. Piszesz, że jesteś jego 3 żoną, dla mnie byłby to dzwonek
              alarmowy, bo wiesz, każdemu może nie udać się pierwsze małżeństwo, ale gdy już
              nie wyjdzie kolejne, to z panem jest problem (czasem też z panią). Jak widać po
              tym, czym pan raczy cię w małżeństwie, sam jest mega problemem.

              "Jeszcze martwi mnie to ze jak zostanie sam, to kto sie nim "zajmie"."- a
              dlaczego masz się tym przejmować?Rozumiałabym gdyby pan był w porządku, ale z
              opisu wygląda na domowego tyrana, który cię tłamsi. Po co ci taki wrzód na tyłku???
              Boisz się, że zabierze ci dziecko? Pewnie tak postraszy, tylko CO on zrobiłby z
              dzieckiem? Pewnie, znając życie rola ojca sprowadziła się do zapłodnienia cię.
              Ma dzieci z poprzednich związków?Jest czułym i poświęcającym im uwagę ojcem? Bo
              jeśli nie, to i dla tego kolejnego spłodzonego taki nie będzie. Serio-
              kopnęłabym pana w jaja, włosy niech myje sam.
              • mojasztukazycia Re: W którą strone pośc? 06.06.09, 19:14
                Ma córkę, która z problemami dzwoni do mnie. Własciwie ze wszytkim z czym powinna dzwonić do niego to dzwoni do mnie.
                Z jego byłą żoną mam dobry kontakt. Rozmawiałyśmy o nim wiele razy, i wyniknęło z naszych rzomów, żę sporo się poprawił.

                On dał mi wiele. nauczył mnie wiele, również z racji tego, że jest starszy. mamy podobne zainterresowania. Teraz pracujemy razem, wcześniej też tak było.
                Ale ja chcę czuc się samodzielna, chcę moć powedieć TO MOJA ZASŁUGA! SAMA TO ZROBIŁAM!
                NIe mam wyższego wykształcenia, nie am własnego grosza, nie mam niczego by zapewnić dziecku cokolwiek.
                Dopiero teraz idę do szkoły, sama sobie na nią zapracuję, bo pojdę równiez do pracy.

                Jak się odchodzi od męża? Ja w pewnym momencia życia (kiedyś) musiałam szybko stać się dorosłą. Sama musiałm zarobic na bilet do szkoły i poradzic z kazdym problemem. Wiele sytuacji mnie zmusiło do pominięcia dzieciństwa, bycia nastolatką... Pewnie dlatego znalałam męża - ojca.

                A teraz nie wiem co zrobic, jak to zrobić, od czego zacząć...
                • marzeka1 Re: W którą strone pośc? 06.06.09, 19:23
                  Współczuje, naprawdę współczuję sytuacji, bo swego czasu myślałaś, że Pana Boga
                  za nogi złapałaś, a tu ktoś taki ci się trafił.
                  "NIe mam wyższego wykształcenia, nie am własnego grosza, nie mam niczego by zap
                  > ewnić dziecku cokolwiek. - wiesz, jaki błąd robi wiele kobiet tak jak ty?
                  Wiesza się na facecie, rezygnuje z nauki, pracy, samodzielności, poświęca się- i
                  z reguły nie są za to szanowane, cenione, a traktowane tak,jak ciebie traktuje
                  twój mąż. Dlatego sens mają -przynajmniej dla mnie- małżeństwa/związki
                  partnerskie, jestem w takim 20 lat i nie żałuję nawet dnia.
                  Nie wiem, jak się odchodzi od męża, w twojej sytuacji na pewno nie pochopnie, na
                  pewno też nie do innego faceta. Jesteś młoda: spróbuj stanąć na nogi,
                  zmień/zdobądź pracę, powoli,ale skutecznie stawaj się samodzielna, raz juz ci
                  się to udało.
                  • mojasztukazycia Re: W którą strone pośc? 06.06.09, 19:35
                    AJ nie odeszłabym do innego. To byłoby... głupie. Ja mogę sobie znaleźć innego.
                    A poznanie niedawno innego faceta sprawiło, że poczułam się kobietą.
                    Nie musiłam pytać się "Czy ładnie wyglądam?" On mówił to spojrzeniem.
                    Poza tym mogłam przez chwilę "powiariować". Z nim to było doskonałe, Wszystko tak naturalne się działo. Przez moment czułam takie szaleństwo młodych ludzi, które znałam tylko z filmów.
                    Wszytko działo się na oczach mojego męża.Jednak on się w ogóle nie zorientował, bo nawet nie potarfi byc zazdrosny i ufa mi jeśli chodzi o innych facetów. Bo jestem uczciwa i o tym wie.
                    A co z praca? Narazie to co robię to robię dobrze, chcę to rozwijać. Daje mi to satysfakcje i jakieś pieniądze. Ale robię to z mężem, a "nowy" kolega pracuje z nami.

                    Czekam na moment, czekam aż sie pokłócimy.
                    Ja już nie płaczę, ja już nie mam łez.
                    Ja szukam siły.
                    • marzeka1 Re: W którą strone pośc? 06.06.09, 19:45
                      "Przez moment czułam takie szaleństwo młodych ludzi, które znałam tylko z
                      filmów. "- ależ ty jesteś młoda, błąd- związałaś się ze starym pienikiem po
                      przejściach i czujesz się przy nim stara psychicznie.
                      • mojasztukazycia Re: W którą strone pośc? 06.06.09, 20:03
                        To prawda. Czuję się stara.

                        Zadaję sobie pytanie - Czy ja go kocham?
                        Odpowiadam sobie - Kocham.

                        A może po prostu się przyzwyczaiłam? Może to musi tak wyglądać?

                        Smutno mi się robi, kiedy wyobrażam go sobie kiedy płacze po odejsciu. Pamiętam jak płakał kiedy poprzednie małżeństwo się kończyło.
                        Takich rzeczy się boję.

                        Ale marzę o samodzielności, marzę o tym by czuć się wolną, by moc się podobać, móc decydować.

                        Jetsem jedyną osobą, która mu pomogła, która mu dała to o czym marzył. Ja nigdy nie potrafiłam rządać. Zawsze marzyłam. TYlko marzyłam.

                        Własnej matki nigdy nie poczułam, a ojciec moj nie potrafil byc ojcem.
                        Wychowałam sie na własnych decyzjach, sama sie wychowałam.
                        I widzę, że mi sie nie udało. Widzę, że ponioslam ogromna porażkę.
                        Stała się tak skomplikowana, że nie potrafię z niej wyjsc.

                        A tak na marginesie to nawet seks uprawialismy tylko wtedy kiedy on chciał. Ja chciałam prawie codziennie. A okazało się ze musi mnie zadowolić raz na 2 tyg.
                        Po trzech latach tak słabej aktywnosći przestało mi się chcieć w ogóle. Kikla razy płakałam jak się kochaliśmy. Ale zawsze pokazywałam ze było ok.
                        Wczoraj powiedziałam, że nie dam rady fizycznie, bo bylam bardzo zmeczona po pracy. On zaczął sie przy mnie onanizować. Wyszłam na dwór, bo nie mogłam na to patrzeć.
                        Tak jakby do szczęscia potzrebny był mu tylko orgazm, nie ważne w jaki sposób osiągnięty.


                        NIew wiem kto mi w tym pomoże, kto pomoże mi nadac jakiś kierunek. Myśałm, żeby iśc może do psychologa, ale co ja mu powiem, że na co wydałam pieniądze...?
        • daga_1 Re: W którą strone pośc? 17.06.09, 19:39
          Chciałaś męża, partnera ale dlaczego koniecznie czyjegoś. Nie stać Cię było na
          swojego, teraz płać za czyjąś krzywdę. Czujesz, jakbyś miała drugiego ojca, nie
          dziwię się. Mój ojciec jest 20 lat starszy ode mnie. Jak ja chciałam partnera,
          to szukałam mniej więcej w swoim wieku.
          • gadagad Re: W którą strone pośc? 17.06.09, 19:48
            dobrze ci, że tak mądrze powiedziałaś?
    • moon_witch No jak na te sztuke to raczej kicz! 06.06.09, 23:50
      Wnioski, gdy szukasz pracy, tez piszesz w takim stylu i błędami?
      Oczekujesz jakiejś, opinii, rady?
      Co zdanie to bardziej jedno popieprzone od drugiego. Bo piszesz,
      żeś uczciawa baba, a jednak fagas zza winkla łeb wystawia i ty byś
      chciała się z nim zbliżyć? Ale jak się zbliżyć, co ci w mózgu
      koczuje?
      Może to następny koleś przed rozwodem, gdzie cała bajka się
      powtórzy...będziesz zdzielana klapsami w twarz.

      Twój facet cię bije kobieto. Zamelduj go na policję za pobicia, bo
      do tego nie ma prawa.

      I na drugi raz zanim bedziesz sie z kimś chciała 'zbliżyć', to moze
      odrobinę poznaj goscia, czy to nie jaki kolejny połamaniec życiwoy.
    • funstein Re: W którą strone pośc? 07.06.09, 13:10
      ja bym się zastanowił co jest powodem dla którego on
      Cię deprecjonuje.

      Może oczekuje od Ciebie czegoś, czego mu nie dajesz a
      on tego potrzebuje i nie może powiedzieć ?

      Spróbuj zrobić domowy teatrzyk i sprawdź jak na Twojego
      chłopa działa bezwarunkowy szacunek ?
      Jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że jeżeli będziesz
      go szanować (jego zdanie, jego poglądy, jego ego)
      to otrzymasz zwrotnie jeszcze więcej szacunku niż zainwestowałaś.

      Warto np. na głos analizować jego poglądy i wskazywać na
      ich celne i przemyślane aspekty.

      naucz się zadawać pytania,
      naucz się zwrotu 'jak myślisz?',
      'co byś zrobił', 'jak uważasz?'

      Ludzie, którzy poniżają innych zawsze byli przez kogoś
      poniżani.
      Jeśli on poniża kobiety to pewnie był poniżany przez
      matkę i Ty płacisz swoim cierpieniem za głupotę i podłość
      swojej teściowej.

      Jeśli wyleczysz go z poczucia niższości wywołanego przez
      matkę poprzez skrajny szacunek to najprawdopodobniej on
      przywróci Ci Twoje poczucie własnej wartości.

      A co do kolesia zza winkla to odradzam, bo skomplikujesz
      życie swojemu dziecku, sobie i facetowi.
      Lepiej założyć, że szanowany facet staje się źródłem szczęścia.

      powodzenia
      • krostanadupie Re: W którą strone pośc? 07.06.09, 16:48
        > Spróbuj zrobić domowy teatrzyk

        Spróbuj, spróbuj, aż Ci buźka napuchnie od nastawiania policzków.
    • nienill a to dziecko to chlopczyk? 07.06.09, 15:44

      bo jesli tak, to ja za zadne skarby bym nie odeszła

      na kogo on wyrosnie bez ojca? kto mu pokaze jak sie rozstawia kobiete po katach,
      wymusza zaspokajanie wszelkich potrzeb i wali po ryju, gdy baba nie chce go
      sluchac?

      jak sobie jako dorosly facet poradzi bez takich umiejetnosci? zastanawialas sie
      kiedykolwiek?


      przykro mi. nie jestes sama, masz dziecko i musisz myslec o jego potrzebach
    • pyton1978 Re: W którą strone pośc? 07.06.09, 18:20
      To co piszesz to masochizm....
      • mojasztukazycia Re: W którą strone pośc? 08.06.09, 12:09
        Szacunek z mojej strony to on ma ogromny.
        Słowa "ku..." i innych epitetów nauczyłam się od niego. W moim słowniku ich nie było, a ja stałam sie kazdym możliwym epitetem.

        Nigdy go nie oszukałam, zawsze doceniałam, chwaliłam i dyskutowałam z nim na temat jego pracy, tegfo co zrobił.

        A on uważa, że bez niego bym zdechła, że ja nic nie potrafię.
        Samiochodem nie jeżdzę od czasu kiedy zaczęlismy być razem - no bo ja się do tego nie nadaję.
        Kiedy prowadzę rozmowy np z panią z TP, to on wyrywa mi słuchawkę, bo twierdzi, że ic nie potrafię.
        Kiedy coś mu się nie spodoba, to mówi, że ja i cała moja rodzina to jedno wielkie gó....
        Wszelkie, kłotnie, awantury, epitety, krzyki - to wszytko robi przy dziecku. Jak już pisałam, raz dostałam w twarz kiedy miałam dziecko przy piersi.
        Moja córka, juz jest większa i nawet mówi - tato, nie mów tak przy dziecku!
        Szczęscie mojeej córki jest dla mnie najważniejsze, ale czy moje już nigdy nie będzie się liczyć?
        Całe zycie wszytkim dawałm, pomagałam, poświęcałam się! czy mnie nic się nie należy? Czy nie może być jakiejś równowagi?

        Rok temu odkryłaam w jego starym telefonie nagrana rozmowę (przypadkiem odkryłam)z byłą żona. Rozmowa odbyła się kiedy byłam jeszcze w ciązy. Wiecie co tam usłyszałam? WRÓC DO MNIE KOCHAM CIĘ!
        Powiedziałam mu o tym, ale swoja inteligencją uciekł od tematu.
        • paco_lopez Re: W którą strone pośc? 08.06.09, 14:45
          sori, ale jak czytam takie zwierzenia to wydaje mi sie, ze trafił
          swój na swojego. najbardziej rozbraja mnie ta ogólna poswietliwość i
          dobroć dla wszystkich innych oprócz siebie. krzywdzisz się
          najbardziaj sama.
          • marzeka1 Re: W którą strone pośc? 08.06.09, 15:10
            "A on uważa, że bez niego bym zdechła, że ja nic nie potrafię. "- no jak czytam
            takie teksty to wysiadam, ale wiesz co, im dłużej cię czytam, tym mniej jest mi
            cię żal. Prawda jest taka, że na ile sobie pozwalasz, tyle masz- ty pozwoliłaś
            traktować się jak szmata i młoda dupa do seksu, zero szacunku, zero partnerstwa-
            no i siedzisz w bagnie. I nigdy z niego nie wyjdziesz, póki czegoś nie zrobisz,
            dla mnie to czysty masochizm pisanie z jaki wielkim dupkiem się związałaś i
            rozmnożyłaś.
            Chcesz na niego marnować życie, marnuj, albo w końcu kopnij pana w jaja, na co
            zasługuje. Ale jak znam życie NIC nie zrobisz.
        • nienill ale jestes dumna z tego wszystkiego, prawda? 08.06.09, 17:59
          w tej calej sytuacji jestes smieciem, ale za to jakim szlachetnym, ha!
          • mojasztukazycia Re: ale jestes dumna z tego wszystkiego, prawda? 08.06.09, 19:19
            Dumna będę dopiero kiedy coś z tym zrobię. Kidy coś osiągnę.
            Nie jest mi łatwo. On ma nade mną przewagę, jest wampirem energetycznym, wyssał ze mnie resztki mojej odwagi i sił, a ja zawsze byłam dawcą tej energii.
            Jego metodą motywacji jest poniżanie mnie.
            Dla mnie to nie są proste sprawy. Nie umiem dać sobie z tym rady, a chcę "odżyć".

            Poznanie "kogoś" stało sie dla mnie tylko pretekstem i motywacją.
            Ale nie mam odwagi, bo umarła we mnie.

            Wiecie co? Takie rzeczy słyszę:
            Mieszkasz u mnie!
            Jesteś tu warunkowo!
            Moja była żona taka nie była.
            Nie masz wyższego wykształcenia! (Sam też go nie ma)
            Jesteś gó...arą i nie masz prawa tak do mnie mówić!
            Jesteś złą matką!
            Idiotka!
            Głupia!

            Wszelkie jego niepowodzenia i porazki są wg niego moją winą. Nawet jego zwykły kataerek przy którym leży tydzień w łożku to chyba moja zasługa. Czuję się winna za wszytko.

            Ja nie moge zachorować. Jakis czas temu, kiedy stracił pracę postanowiłam zarobic jakiś grosz. jedynym czasem kiedy mogłam pracować była noc (ze względu nadziecko. Więc poszłam pracowac do znajomego do knajpy.
            Już pierwszego dnia w pracy płakałam, bo zaczął na mnie krzyczeć przez telefon, ze mówiłam że bedę koło 1 a wrócę o 2.
            następny dzień w pracy skończył się tym ze wróciłam do domu z dość niebezpieczna usterką na ciele (mały wypadek w pracy). Nocne wizyty w szpitalach zajęły mi troche czasu. wróciłam chyba o 6.
            Nakrzyczał, że późno i ze do niczego się nie nadaję. Nawet do najprostszej pracy.
            A przecież robiłam rózne rzeczy wymagające wiedzy, kreatywnosci itd.

            Prawda. Chyba sama sobie zafundowałam ten masochizm. Ale to nie jest dobre. Nie potarfię pozbyc się tego.
            • moon_witch A masz dokad uciec. 08.06.09, 19:31
              Czy moglabys sie u kogos zatrzymac? Moze szukaj pomocy u rodzicow.
              I jeszcze jedno, on nie wyglada na to aby byl wart twojego
              poswiecenia, a zwlaszcza pracy po nocach. Zniszczysz siebie i
              zdrowie, a twoje dziecko potrzebuje matki.
              • mojasztukazycia Re: A masz dokad uciec/ Kto mi pomoże znaleźć siłę 08.06.09, 19:45
                Na początek mogę iść do rodziców. Dla nich to pewnie nie bedzei problemem.
                A później spróbowałbym sama.
                Tylko skąd wziąć siłe by odejść, przy tak dużym wypaleniu?
                W głębi duszy, czekam na moment, aż się pokłocimy.
                Miałam już wiel tych momentów.
                Raz poszłam, ale wróciłam. Jak milion innych kobiet, które ślepo wierzą.

                DLa mnie to naprawde trudna sytuacja.
                Jakos egzystujemy, to wszytko stało się takie normalne.
                Ale ja znikam. Przestaję czuć. To już nie sprawia przyjemności.

                Tyle razy zaczynałam rozmowę o nas, o tym co mnie boli, o tym co ja czuję. Zawsze był zmęczony. Ale o nim to mozna rozmawiać i rozmawiać...
                O sobie to on ciągle mówi i mówi...

                Nawet na dziecko nie moge spojrzeć co robi kiedy on mówi. Bo mówi Moj Pan i władca i reszta się nie liczy.

                Kto mi pomoże odnaleźć siłę!!!????
                • marzeka1 Re: A masz dokad uciec/ Kto mi pomoże znaleźć sił 08.06.09, 19:58
                  Stąd, by dziecku nie spieprzyć życia, stąd weź siłę. Jeśli sama dla siebie
                  jesteś tak mało ważna, to zrób to dla dziecka. Chyba że i ono nie jest dla
                  ciebie ważne.Wtedy zostań z dupkiem i zmarnuj także dziecku życie.
                  • moon_witch Re: A masz dokad uciec/ Kto mi pomoże znaleźć sił 08.06.09, 21:15
                    ja mysle,ze twoja sprawa jest bardzo powazna. Tutaj trudno ci
                    bedzie znalezc pomoc, to forum, gdzie ludzie pisza jedynie swoje
                    subiektywne odczucia.

                    Poszukaj moze pomocy u psychologa, albo wsrod kuratorow. Kogos kto
                    zajmuje sie pomoca kobietom, w twojej sytuacji zyciowej, gdzie jest
                    tragicznie.

                    Popros rodzicow o pomoc. Masz syndrom uzaleznienia. To sie dlugo
                    leczy, ale da sie z tego wyjsc. Najtrudniejsze sa pocztaki.
                    Nie marnuj zycia dla tego tepego drania!
                    I jezlei ten nowy gosc okaze sie byc, po blizszym poznaniu dobrym i
                    wartosciowym facetem, to tez nie zaluj, ze odeszlas od misogyny.
                    • moon_witch W jakim miescie mieszkasz? 08.06.09, 21:18
                      Moze osoba z twojego miasta moglaby ci w tej sytuacji bardziej
                      pomoc dajac namiary na kogos do pomocy psychologicznej?
                      Trzymaj sie kobieto i naprawde dasz sobie rade. Tylko o to zawalcz!
                      • mojasztukazycia A znacie kogos w Poznaniu? 09.06.09, 15:42
                        Znacie, moglibyście polecić kogos w Poznaniu?
                        Fajnie byłoby na NFZ.
                        • gadagad Re: A znacie kogos w Poznaniu? 09.06.09, 16:06
                          www.interwencjakryzysowa.pl/osrodki.php
                          www.niebieskalinia.pl/index.php?w=1280.
                          www.interwencjakryzysowa.pl/pomaganie_w_kryzysie.html
                          • mojasztukazycia Re: A znacie kogos w Poznaniu? 09.06.09, 16:11
                            Dziękuje, ale gdybyści mieli jakiegos psychologa?
    • mojasztukazycia Re: W którą strone pośc? 15.06.09, 12:33
      czuję, ze ponizanie (przeplatane oczywiscie radościami)jest dla mnie bolesne, ale stało się dla mnie czymś normalnym. Nigdy nie byłam poniżana ale stwierdziłam, że moja mama była, kiedy mój tata wypił. Chyba zaczerpnęłam wzorzec.
      Całkowite poświęcenie, oddanie i rezygnacja z własnych pragnień stała się dla mnie czymś koniecznym w związku.
      Im bardziej mnie obraził, poniżył, opluł (nawet dosłownie opluł) tym bardziej czułam się mu podporządkowana.
      Miewam już problemy z odróżnieniem tego co dobre i tego co złe.
      Nie chcę by moja córka była zaczerpnęła takie wzorce.

      Wymusiłam rozmowę, chcąc powiedzieć w końcu co mnie boli. Skończyło się awanturą i moim poczuciem winy za wszystko.

      Jestem młoda mam 23 lata i 3 letnie dziecko, moj mąż jest 20 lat starszy ode mnie.
      Nie chcę już się czuć staro. A czuję się staro...
      Chcę być mądrą matka, ale młodą, bo przeciez mam niwiele ponad 20 lat.

      Potrzebuję siły. Gdzie ona jest?
      • gadagad Re: W którą strone pośc? 15.06.09, 13:15
        Po pierwsze tzw "szczera rozmowa" w związku jest najgłupszą obiegową opinią jak
        rozwiązywać konflikty.Wylewanie swoich żalów na kogoś nie może wzbudzić innej
        reakcji niż obronnej i niczym innym niż dalszym konfliktem skończyć się nie
        może.Najpierw się działa, a jeśli własna postawa wzbudza czyjeś negatywne
        emocje, to się ją uzasadnia, jeżeli do consensusu dojść nie można żadnym
        sposobem, to albo rezygnuje się z siebie, albo z partnera.Jeżeli rezygnuje się z
        potrzeb własnych, to nie ma co się żalić,że się tylko oberwie za chwilki
        podskakiwania.Ponieważ to ty nie radzisz sobie w tym związku,to nie szukaj jak
        partnera zmienić, ale jak zmienić siebie.Nikt cię za rączkę do wybranego
        najlepszego dla ciebie psychologa nie zaprowadzi. Masz net, adresy, poszukaj
        kontaktów, pogadaj,a jak naprawdę chcesz, w odpowiednie miejsce cię to
        zaprowadzi.Zachowanie innych wobec ciebie jest zależne nie od tego, że komuś
        powiesz jak ma się zachowywać, ale jaką ty przyjmiesz postawę, jak będziesz
        reagować i jakie podejmować działania
        • mojasztukazycia Re: W którą strone pośc? 15.06.09, 13:28
          Utraciłam siebie. Właśnie dojrzałam do czegoś, Zauważyłam, że tak być nie może. Te resztki mnie chcę dobrze spożytkować. Dla siebie, co w konsekwenji przekazane zostanie mojej córce.

          Idę do psychologa, jednak do wizyty troche jeszcze zostało (bo terminy na NFZ są inne od tych prywatnych). Chcę do tego czasu, zachować, utrzymac te resztki sił i godności wobec siebie. Trudne to.
          To wszytko boli.

          • gadagad Re: W którą strone pośc? 15.06.09, 13:53
            O ile wiem w przychodniach od terapii uzależnień przyjmuje się od ręki, program
            psychologicznej opieki jest chyba jako jedyny w Polsce tak szeroki i na
            poziomie, kontakt z terapią kilka razy w tygodniu, ponieważ klasyfikujesz się
            pod postawę współuzależnieniową DDA i możesz swój stan przedstawić jako
            podbramkowy, spróbuj się skontaktować z taką przychodnią, zamiast normalnym
            psychologiem NFZ, raz na miesiąc.I nie trzeba tam skierowania.
            • gadagad Re: W którą strone pośc? 15.06.09, 14:09
              A jeżeli odstręcza cię profil takiej przychodni, to zrób inaczej.Ponieważ
              potrzebujesz dystansu do swojej sytuacji, wydostania się ze "swojej" atmosfery,
              innego spojrzenia i wsparcia, znajdź kiedy i gdzie odbywają się mitingi DDA w
              Poznaniu i skocz na taki.Spokojnie możesz to potraktować jako wypad między
              znajomych ,z którymi pogadasz o swoich problemach.Taka "wizyta" do niczego cię
              nie zobowiązuje, z niczego nie musisz się tłumaczyć, możesz iść i tylko zobaczyć
              jak się inni mają z podobnymi problemami, przyjść i wyjść jak ci się podoba,
              zupełnie nic, na takim spotkaniu nikt od ciebie nie będzie wymagał.
              • mojasztukazycia Re: W którą strone pośc? 15.06.09, 14:14
                Już się umówiłam. ZNam to miejsce ponieważ kiedys już tam chodziłamz problemem narkotykowym.
                Dziekuję za uświadomienie czegoś. Bo ja juz nie rozróżniam barw dobra i zła. Dziękuję.
                • gadagad Re: W którą strone pośc? 15.06.09, 14:21
                  To trzymam kciuki i działaj. :)
      • gallama Re: W którą strone pośc? 21.06.09, 22:34
        Potrzebowałaś ojca bo go nie miałaś, przykładu opiekuńczości i dorosłości-
        przyciągną Cię ktoś duzo starszy na zasadzie podporządkowania. Emocjonalnie nie
        byłaś gotowa na związek z kimś takim, teraz "łyknęłaś" te jego dodatkowe 20 lat
        i jego problemy małżeskie... Kiedy uniezależnisz się od niego odzyskasz trochę
        młodości. Ale to wiele miesięcy pracy nad sobą. Zacznij jak najszybciej.
    • riven11 Re: W którą strone pośc? 21.06.09, 22:24
      Uciekaj czym predzej z tego chorego ukladu
    • gallama Re: W którą strone pośc? 21.06.09, 22:28
      Zdecydowanie najpierw pójść w stronę poradni psychologicznej, na terapii
      uzdrowić swoje skołowane i uzaleznione od faceta emocje,
      następnie zbudowac sowją niezależnośc jako kobiety i oddzielnej jednostki, a
      dopiero potem szukać nowego partnera.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka