kw_iatek
15.06.09, 20:31
Serdecznie witam, otoz mam pewien problem, byc moze komus wyda sie smieszny
ale ja nie chce za kilkanascie lat powtarzac sobie, ze w młodosci byłam
głupia, zbyt wymagajaca i zostałam w konsekwencji sama jak palec. A wiec
sytuacja wyglada tak jestem młodą kobietą studentka, ale mam ogromny problem z
chłopakami no nijak nikogo dla siebie nie moge znalesc, mam grono przyjaciol,
Ci najblisi byli nawet mna zauroczeni ale ja z nimi nigdy nic nie chciałam
(jeden jest juz zonaty, drugi wolny nadal we mnie zakochany i chyba przeze
mnie nie moze tez zwiazku stworzyc bo widzi ze ja nadal wolna i moze w koncu
kiedys cos bede chciała-ale ja nigdy nic nie bede chciała, traktuje go jak
przyjaciela i tyle nie podoba mi sie ze pali, nie podobaja mi sie niektore
jego zachowania i wiem ze nigdy nic)no i to jest moj problem, bo mam innych
kolegow- znajomych, wolnych i tez absolutnie nie widze sie z zadnym z nich,
nie wiem czy mam za wysokie oczekiwania czy co, ze nie moge dla siebie
chcłopaka znalesc ale mam kilka oczekiwan: zeby był zaradny, studiowal albo
był po studiach i miał dobry fach w reku, zeby mi sie podobał, no i nie moge
na takiego trafic w kazdym chyba tylko wady widze, sama juz nie wiem co ze mna
nie tak. Ostatnio fakt zauroczyłam się chlopak przezabawny, zaradny zyciowo,
studiujacy fajny kierunek hmmm wogole nie przystojny ale jednak miał to coś,
nie wyszło bo okazal sie ze wcale nie szuka kobiety na zwiazek, chce sie
wyszalec tyle sie dowiedziałajm ale podejrzewam, ze jest zakochany w kolezance
ktora zna od lat, a ktora mnie jemu przedstawiła, wiec jak widac nic nie
wyszło, no ale co zrobić żeby w koncu sie zakochać tak szczesliwie?bo ja juz
sama nie wiem, a nie chce byc kiedys sama, moze ja za duzo wymagam? ale nie
potrafie inaczej musi miec pewne cechy chłopak i koniec i kropka,co tu zrobic?
kiedys w koncu wszyscy sie pozenia, a ja bede płakac jaka byłam głupia, bo
tego nie chciałam, tamtego tez nie i tamtego...poprostu przykro mi, a nie wiem
co tu zrobic:(. Co najśmieszniejsze wczoraj byłam u rodziny, to mnie
wypytywali o plany na przyszłość, czy moze jakis slub sie bedzie
szybkował(oczywiscie w zartach, a mi do smiechu nie było)nikt nie mogł
uwierzyc, ze nadal sama jestem, w koncu pozostało na tym, ze pewnie zmieniam
facetow jak rekawiczki i nie chce sie jeszcze wiazac, tylko ze zadnych
chłopaków nie zmieniam nawet by mi sie nie chciało nie mam zadbnego na oku jak
mogłabym zaczynac z kims kto mi sie wogole nie podoba? własnie zazdroszcze
dziewczyna, ze skacza 'z kwiatka na kwiatek' ja nie potrafie mam wrazenie ze
na milion mezczyzn mnie by sie zaledwie jeden z nich spodobał:(chociaz ja
podobam sie wielu ale nie potrafie z tego korzystac, nie chce kiedys tak
strasznie zostac sama ale widze, ze to tak własnie bedzie wygladac jak nadal
tak bede podchodzic do sprawy:(co zrobic??:(