Dodaj do ulubionych

widzieć siebie

21.07.09, 21:47
...
jak nam ( Wam) jest, kiedy zaczynamy (zaczynacie) widzieć siebie - tak
prawdziwie, a nie tak, jak chcielibyśmy myśleć o swoich poczynaniach?
Zazwyczaj myślimy o sobie życzeniowo, intencjonalnie, kiedyś jednak przychodzi
moment ( na szczęście), w którym widzimy, że nasze postępowanie odbiega od
tego, co my o nim myślimy... To cudny moment, chociaż trudny i daje szansę na
lepiej, moim zdaniem.
:)

Kto już tego dotknął?:)
Obserwuj wątek
    • alfika Re: widzieć siebie 22.07.09, 00:41
      w którym momencie uważasz, że widzisz siebie prawdziwie?
      jak rozpoznajesz i odrożniasz obiektywizm od subiektywizmu i to nie
      w przypadku rzeczywistości, ale siebie samej?
      ;)
      • by_witch Re: widzieć siebie 23.07.09, 11:29
        Po decyzjach, ktore podejmuje wiem,ze zaczynam widziec siebie. Taka
        naga prawde.
        Do tej prawdy czasami bywa dluga droga.

        Ale tez uwazam to za dobry moment, kiedy wiele mozna zmienic na
        lepsze.
        • wichrowe_wzgorza Re: widzieć siebie 24.07.09, 22:38
          by_witch napisała:

          > Po decyzjach, ktore podejmuje wiem,ze zaczynam widziec siebie.

          Decyzje tak, poniekąd, ale czy całkowicie? Bo w każdej decyzji wynikiem jest uda
          lub nie uda się, a to jeszcze nie do konca prowadzi do tego, co mam na myśli,
          zadając pytania.


          Taka naga prawde.
          > Do tej prawdy czasami bywa dluga droga.

          Miło byłoby do niej dotrzec:) Heh

          > Ale tez uwazam to za dobry moment, kiedy wiele mozna zmienic na
          > lepsze.

          Też myslę podobnie, jest to jakiś punkt wyjścia.
      • wichrowe_wzgorza Re: widzieć siebie 24.07.09, 22:35
        Alfiko, też nad tym myślałam, nad punktem odniesienia i wiem, ze nie są nim
        tylko ludzkie różne spojrzenia i osądy na pewno. Zdane egzaminy także nie, nie
        zdane również nie... Dlatego pytam, chce się dowiedzieć "bardziej".
    • kaa.lka Re: widzieć siebie 24.07.09, 00:06

      kazdy moment ma to do siebie ze jest krotki. na szczescie dane jest
      nam w zyciu doswiadczac zmian, na szczescie dla tych ktorzy tego
      swiadomi: bez dualnego przeswiadczenia ze na lepsze czy gorsze.
      na szczescie Ryy;)
      Namaste
      • wichrowe_wzgorza Re: widzieć siebie 24.07.09, 22:42
        Kaa, słowa są słowy , tylko - fakt, jednak uważam, że jakiś porządek
        wartościowania - czy nazwać to plusem - minusem - jest ważny, bo w zasadzie
        chodzi o wypośrodkowanie. Czyli świadomość, samoświadomość.
        Chodzi w sumie o to, by się zJednać, a jest to Dobre. Tak myslę ino_ja:)
    • c2h5ohhh Re: widzieć siebie 24.07.09, 13:34
      ech, wichrowe wzgórza szumią w oddali... ;)
      fajnie,że zakładasz,iż spojrzenie na siebie,takie prawdziwe prowadzi do
      pozytywnych wniosków. w moim przypadku obróciło się to na gorsze. tzn poznałem w
      końcu jak mało jestem wart. wiem,mam bardzo niską samoocenę,cóż poradzić. trzeba
      z tym jakoś żyć. pozdrawiam :)
      • wichrowe_wzgorza Re: widzieć siebie 24.07.09, 22:50

        c2h5ohhh napisał:

        > ech, wichrowe wzgórza szumią w oddali... ;)
        > fajnie,że zakładasz,iż spojrzenie na siebie,takie prawdziwe prowadzi do
        pozytywnych wniosków.

        Hmm, wnioski moga być różne, ale kierunek - nawet z nie najmilszych dla siebie
        wniosków - zalezy od nas.

        w moim przypadku obróciło się to na gorsze. tzn poznałem
        > w końcu jak mało jestem wart.
        Nie zrozum źle, jeśli tak poznałeś, to poznałeś więcej chyba, niż ktoś, kto
        oszukując siebie uważa, jak wiele jest wart.

        wiem,mam bardzo niską samoocenę,cóż poradzić. trzeb
        > a z tym jakoś żyć. pozdrawiam :)

        Pozdrawiam również i cóż, niech ocena samo nie zakłóca życia:)

    • mona.blue Re: widzieć siebie 24.07.09, 21:14
      Zazwyczaj mamy wyidealizowany obraz własnej osoby, a zderzenie z
      prawdą o nas samych (często trudną) nie jest zbyt przyjemne. Ale
      faktycznie jest to jedyna podstawa do zmian w sobie, fakt, że może
      się tymczasowo pogorszyć samoocena, ale w dalszej perspektywie,
      szczególnie jeśli popracujemy nad sobą to się zmieni.

      Myślę też, że jest to proces ciągły, albo jak kto woli cykliczny -
      za jakiś czas znów staniemy przed jakąś prawdą o nas, której nie
      rozpoznawaliśmy - i w ten sposób osiągamy coraz wyższy stan
      świadomości.
      • wichrowe_wzgorza Re: widzieć siebie 24.07.09, 22:53
        mona.blue napisała:

        > Zazwyczaj mamy wyidealizowany obraz własnej osoby, a zderzenie z
        > prawdą o nas samych (często trudną) nie jest zbyt przyjemne. Ale
        > faktycznie jest to jedyna podstawa do zmian w sobie, fakt, że może
        > się tymczasowo pogorszyć samoocena, ale w dalszej perspektywie,
        > szczególnie jeśli popracujemy nad sobą to się zmieni.
        >
        > Myślę też, że jest to proces ciągły, albo jak kto woli cykliczny -
        > za jakiś czas znów staniemy przed jakąś prawdą o nas, której nie
        > rozpoznawaliśmy - i w ten sposób osiągamy coraz wyższy stan
        > świadomości.

        Prawda? Czasem wystarczy zapytac wprost o to "kim jesteśmy" i już wyobrażenia o
        niczym, nikim, nie zarządzą nami, naszym życiem;))
    • solaris_38 Re: widzieć siebie 25.07.09, 01:44
      miałam taką wizję

      ze wszytko co o sobie wiem jest złudzeniem
      ale nie może mi być objawione kim jestem gdyż nie uniosłabym tego
      nie jestem gotowa pojąc
      załamałabym się
      tymczasem powoli dojdę i kolejne stopnie odsłonią to co już będzie gotowe
      dojrzewać dorastać

      nie trzeba być niecierpliwym
      gdyż jesteśmy nieskończenie gorsi niż sądzimy
      ale i nieskończenie lepsi w tym o czym nie wiemy

      • k-57 Re: widzieć siebie 25.07.09, 01:52
        solaris_38 napisała:

        > miałam taką wizję
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        ze krzyczalas w orgazmie przez 35 minut?
        • egzostatyczka Re: widzieć siebie 27.07.09, 16:46
          kto się z czymś najbardziej obnosi,to jak przyjdzie moment próby,
          zrobi dokładnie na odwrót.

          całowałeś się w ogóle kiedykolwiek?ile Ty masz lat?
          • k-57 Re: widzie? siebie 27.07.09, 23:15
            egzostatyczka napisa?a:

            > kto si? z czym? najbardziej obnosi,to jak przyjdzie moment próby,
            > zrobi dok?adnie na odwrót.
            >
            > ca?owa?e? si? w ogóle kiedykolwiek?ile Ty masz lat?
            Xxxxxxxxxxxxxxxx

            Kicia. Nigdy sie nie calowalem. Nie potrafie. Powiem ci ze jestem do wziecia. Ile lat? Jeszcze nie mialem tradziku mlodzienczego. Fajnas? Wierze ze miewasz wypieki. Jak wiesz o co mi chodzi. Skad nieszczesna jestes? Masz traktor? Przygotuj referencje swoich partnerow. Zweryfikuje cie
        • solaris_38 Re: widzieć siebie 27.07.09, 23:37
          takiej wizji nie miałam
          nie ćwiczyłam nigdy ESO (ekstensive seksual orgazm) ani nawet tantry w tym
          zakresie
          bałabym się ze po tak silnych doznaniach to już będzie za mocne na ludzki układ
          nerwowy
          i będzie działać jak narkotyk
          a zatem destrukcyjnie

          jestem za stara i za słaba na eksperymenty z narkotykami
      • by_luty10 Re: widzieć siebie 28.07.09, 14:11
        solaris_38 napisała:

        > miałam taką wizję


        cha, to sie doczekalem..:))

        czy moge wiedziec cos wiecej?.. np. kiedy w jakich okolicznosciach
        miala miejsce ta wizja i czy wplynela na Twoje zycie...czy uwazasz
        to zjawisko za realne i naprawde mowiace cos o naszej egzystencji?
        Twoje zdanie jest dla mnie cenne, gdyz wiem, ze daleka jestes od
        histerii czy dewocji...
        moze byc na priva, jesli temat dla Ciebie zbyt osobisty... bardzo
        prosze o slowo..:)
        • solaris_38 jedna iskra 28.07.09, 15:40
          to nie jedyna moja wizja choć miałam ich na palcach policzyć

          z okoliczności pamiętam tylko to ze szłam do łazienki
          nie wiem skąd czy ze mnie (rodzaj wglądu)
          czy spoza mnie
          czułam jakiś rodzaj krótkotrwałego połączenia z krystaliczna spookojną wiedzą
          która była jak światło

          w zasadzie nie wpłynęła
          tyle że było to tak mocne że nie do zapomnienia
          ale że mam takich kilkanaście
          to miedzy nimi rośnie sieć

          i kiedyś wszystko się połączy jedną iskrą
          • by_luty10 Re: jedna iskra 28.07.09, 16:32
            solaris_38 napisała:

            > z okoliczności pamiętam tylko to ze szłam do łazienki
            > nie wiem skąd czy ze mnie (rodzaj wglądu)
            > czy spoza mnie
            > czułam jakiś rodzaj krótkotrwałego połączenia z krystaliczna
            spookojną wiedzą
            > która była jak światło

            czego dotyczyla ta wiedza, umialabys opisac?
            co jest wg Ciebie jej zrodlem?

            > w zasadzie nie wpłynęła
            > tyle że było to tak mocne że nie do zapomnienia
            > ale że mam takich kilkanaście
            > to miedzy nimi rośnie sieć
            >
            > i kiedyś wszystko się połączy jedną iskrą

            kiedy zdarzylo sie Ci to po raz pierwszy i po raz ostatni, w
            przyblizeniu...

            piszesz, ze kiedys polaczy sie jedna iskra ...i co wtedy? co bedzie
            potem? czy wierzysz w jakas forme istnienia po smierci?...

            :)

            • solaris_38 łzy drewnianego kota 29.07.09, 23:59

              prywatność i osobistość nie ma dla mnie innego znaczenia niż tylko pragmatyczne
              czyli nie ujawniam bez ważnego powodu tego co może mi przysporzyć kłopotów

              od dzieciństwa mam właściwie to regularnie ?tylko bardzo rzadko - co kilka lat ?
              nie łatwo mi sobie to uświadamiać

              czasem wywoływały to konkretne zjawiska a czasem było znienacka
              ta wiedza dotyczyła
              1. przebłysku połączenia bezpośredniego się z innymi świadomościami a był to raz
              królik (najwcześniejsze doświadczenie miałam wtedy rok) drzewo albo cokolwiek to
              było bo wcale nie jestem pewna raz człowiek i raz ptak)
              2. natury całości
              3. istoty konkretnych sytuacji życiowych - i tu chce dodać że TE miały wpływ na
              życie np
              przestałam palić papierosy
              pożegnałam się z tatą przed śmiercią
              godnie się rozwiodłam
              4. wyjście z ciała (dwa razy) zawsze przypadkowe
              5. dziwne których nie umiem przyporządkować

              pierwszy miałam rok
              ostatnie większe klika lat temu
              a malutkie półtora ? tygodnia temu

              napisałam wtedy wiersz
              PO napisaniu tego wiersza przyszła do mnie odpowiedz i poruszyła mnie głęboko

              na końcu zacytuję wiersz lecz jest w nim tylko zdumienie dlaczego coś uczyniłam

              Co się wtedy stanie
              Myślę ze kiedy to się połączy uzyskam spójność wewnętrzną
              głęboką synchronizację moich czynów
              prostotę
              i gotowość na wyzwania którym teraz nie podołałabym
              teraz boję się tak wielu rzeczy
              zdanie nie lękajcie się która wypowiedział papież jest dla mnie zdaniem
              człowieka oświeconego w
              oświecenie jest dla mnie stopniowym lub strzelistym procesem uzyskiwania
              kolejnych poziomów rozwoju świadomości
              znam ludzi oświeconych w pewnych obszarach lecz bardzo niedojrzałych w innych
              Najlepiej jest z istotami takimi jak Chrystus de mello
              nie mogę znaleźć w nich skazy kompasem mojego serca dlatego we wszystkim słucham
              ich z wielka ciekawością

              nie wierzę w jakąś formę życia po śmierci ale też nie nie-wierzę
              dopuszczam w fantazjach różne rzeczy
              ale najbardziej przemawia do mnie wyobrażenie że ja jako ja umrę
              lecz jakiś rodzaj energii na takim poziomie jaki zdołam wypracować nadal będzie
              istniał i działał
              zaś najwięcej wypracuję dobrego inwestując WSZYSTKO w to życie NIC nie
              zostawiając na życie jakieś pośmiertne (żadnych nagród, kar, sądów, czyśćców czy
              wędrówki dusz)
              że pewna część mego „ducha” tak jak grawitacja nadal będzie działać
              lecz ja mogę uczestniczyć w jej dojrzewaniu PÓKI jestem

              dlatego samobójcom polecam raczej żyć niż nie żyć
              bo to co ich zabija pozostanie po nich nadal aktywne i chore
              zaś żyjąc nadal MOGĄ to uleczyć

              ale to tylko moje fantazje
              jestem świadoma gry wyobraźni tęsknot wdrukować i upodobań


              dziekuję za Twój list

              Był dla mnie ważny
              bo tak naprawdę nigdy o tym nie myślałam
              to był obszar CZUCIA

              a teraz wierszyk o tym jak drewniany kot zapłakał
              i ja otarłam mu łzę



              łzy drewnianego kota





              otarłam łzę
              drewnianemu kotu
              nawet
              nie spytałam
              dlaczego płacze
              bo spieszno mi było
              bardzo

              • by_luty10 Re: łzy drewnianego kota 30.07.09, 17:59
                solaris_38 napisała:

                > łzy drewnianego kota
                >
                >
                >
                >
                >
                > otarłam łzę
                > drewnianemu kotu
                > nawet
                > nie spytałam
                > dlaczego płacze
                > bo spieszno mi było
                > bardzo
                >
                odczytalem po mojemu..:)

                materia ma swiadomosc, a ksztalt materii nadaje swiadomosci
                konkretnosc...lzy drewnianego kota sa realne, sa jednak 'magia'
                istniejaca poza ludzkim doswiadczeniem i percepcja...(szczegoly na @)
                ludzkie zycie wymaga 'pospiechu', czyli skierowania uwagi na jego
                biologiczne i materialne strony ...i to nie jest blad..tak ma byc,
                to dar...:)

                dziekuje za wyczerpujace odpowiedzi...jak myslisz skad pochodza te
                doswiadczenia - z mozgu czy spoza...?
                • solaris_38 Re: łzy drewnianego kota 30.07.09, 23:41
                  wydaje mi się za zarówno z mózgu jak spoza
                  to jak przeskok iskry MIĘDZY czymś jednym i drugim

                  a na priva zapraszam - to ciekawe sprawy :)
                  • wichrowe_wzgorza Re: łzy drewnianego kota 31.07.09, 00:03
                    że się wtrącę ...

                    psr.racjonalista.pl/kk.php/s,3414
                    :)

                    Może to tak, bez magii, tylko bardzo po ludzku i po Ziemi - jednak...
                    • solaris_38 Re: łzy drewnianego kota 31.07.09, 00:55
                      jaki zajeb... artykuł :)

                      dzięki
                  • wichrowe_wzgorza R.M. Rilke 31.07.09, 00:09
                    Oto niebyły zwierz! To właśnie on!
                    Lecz tego nie wiedzieli. Tak, czy owak,
                    jęli chód jego, wzięcie i skłon
                    aż po spokojny oczu blask miłować.

                    Niebyły był, lecz że go miłowali,
                    był czysty zwierz. Stworzyli mu dokoła
                    oddal, a w owej przejaśnionej dali
                    tak lekko łeb unosił, że już zgoła

                    Nie musiał być. Za pokarm mu nie siano
                    dawali, lecz możliwość, że być mógł.
                    Ta zaś dowiodła go do stanu,


                    że z środka czoła róg wybujał. Róg.
                    Podeszło do dziewicy białe zwierzę,
                    by odtąd w niej i w lustrze żyć i śnieżyć.


                    ;)
      • wichrowe_wzgorza Re: widzieć siebie 28.07.09, 23:03
        Wizja, a za nią czucie, które sobie płynie jak chce i kiedy chce, ale czy dokąd
        chce?
        • solaris_38 Re: widzieć siebie 30.07.09, 00:00
          TAK
          dokąd naparwdę CHCE

          ;)
          rzeczy CHCĄ się dziać
          nawet złe
    • impresja_switu Re: widzieć siebie 28.07.09, 10:35
      Jak powiedziała Zofia Nałkowska: "Tyle się znamy, ile nas sprawdzono".

      Konfrontacji iluzji z rzeczywistym obrazem siebie rzeczywiście jest trudna, ale
      jest też warunkiem dalszego rozwoju. Ważna jest praca nad samoświadomością, bo
      to ona jest podstawą sukcesów, konstrukcji dojrzałej osobowości. Podejmując
      zadania na miarę możliwości, które są wymagając, ale dają możliwość powodzenia -
      poszerzamy swoje granice. Rozwój człowieka trwa całe życie. Nie ma takiego
      poziomu funkcjonowania, etapu, który pozwala przestać pracować nad sobą. To piękne:)
      • wichrowe_wzgorza Re: widzieć siebie 28.07.09, 23:09
        > Konfrontacji iluzji z rzeczywistym obrazem siebie rzeczywiście jest trudna,
        ale jest też warunkiem dalszego rozwoju

        Chyba tak, prawda jest może mniej atrakcyjna niż kłamstwo, lecz daje podstawy
        dla dalej, rzeczowe. A i prawdą jest, że wszyscy jesteśmy tak samo delikatni - w
        tym ludzcy. Wielką rzeczą ( jedną z najbardziej odważnych) jest uznać własną
        "małość", bo wtedy jeszcze jesteśmy blisko prawdy o sobie :)
    • paco_lopez Re: widzieć siebie 29.07.09, 11:08
      z lotu ptaka każdy jest mniej więcej taki sam. nawet nie słychac co
      mówi, ani nie widać co myśli. idzie w lewo idzie w prawo, siada,
      wstaje, w końcu kładzie się i śpi. to całe poprawianie siebie jest
      upierdliwe. o jakie lepiej chodzi ?
      • wichrowe_wzgorza Re: widzieć siebie 31.07.09, 00:16
        Paco, w moim odczuciu upierdliwa jest bezmyślność, którą pojmuję jako myślenie
        wyłącznie via własne "ja")
        ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka