Dodaj do ulubionych

rozumienie tego co ktoś mówi - jak?

23.07.09, 00:34
Chyba nie umiem artykułować emocji, uczuć, poglądów, myśli. Chociaż chyba nie,
skoro są ludzie, którzy doskonale sobie z tym radzą??? Przykład z wczoraj.
Jesteśmy z TZ na kolacji za miastem. Nie mieszkamy razem,on jest od dwóch lat
w separacji, dzieci są u matki, która jednak odkąd my się spotykamy przyjęła
politykę bycia manipulantką i wplątuje dzieci w sytuację i tak skomplikowaną.
Odwidziało jej się dać rozwód. Dlaczego? Bo tak postanowiła. To nie wersja TZ,
lecz wersja która znam od niej samej. Ale do sprawy - jemy kolację , dzwoni
telefon, na wyświetlaczu córka. TZ odbiera, widzę jak tężeje mu twarz, więc w
domyśle mam iż to małżonka z telefonu córki nawiązuje kontakt. ALe nie wiem
na pewno czy to ona= nie słyszę i nie podsłuchuję. Po krótkiej rozmowie
dowiaduję się, że TZ musi coś kupić córce i zawieźć. Kolacje jemy dość szybko,
czas nas goni, jedziemy razem to coś kupić. W międzyczasie ja sobie panicznie
układam w głowie, iż to nie córka ale małżonka dzowniła. On zaprzecza a ja
nabieram podejrzeń ...I nawet nie wiem dlaczego. Najpewniej dlatego że
chciałabym , żeby ich sprawy prawnie wreszcie się zamknęły. Ich jako w ogóle
małżonków. On podnosi głos uważając , że ja się rozpłakałam z zazdrości o
córkę; nie zrozumie, co mówię. A ja mówię, że nie umiem znieść tej złej i
trudnej sytuacji =że teraz żona nie chce dać rozwodu, a on sobie nie radzi.
Lecą mi łzy. On się tym denerwuje. Twierdzi, że zawsze będzie troszczył się o
potomstwo, że nie ma innej możliwości, że będzie zawsze spełniał ich
zachcianki i prośby. Nie rozumie, że płaczę nie przez dzieci i ów nieszczęsny
telefon, lecz przez strach przed tym, że on nigdy tego rozwodu nie dostanie =
w rezultacie nie będziemy żyli normalnie. A nie może być wciąż jak teraz,
kiedy jest w separacji! Pragnę abyśmy żyli jak normalna para, bez pręgierza
mimo wszystko skalanej moralności. Nie wiem jak mu to powiedzieć,
zrozumialej, że nie mam nic przeciw jego dzieciom, ale czuję strach i niepewność.
Wiem, że ludzie interpretują co mówimy po swojemu, wg własnych schematów,
wzorców, doświadczeń.Słyszą to co chcą usłyszeć,tak jak im pasuje albo jest
wygodnie. Jak to zmienić? Chyba się nie da, prawda? A może da- ale jak????
Obserwuj wątek
    • leda16 Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 23.07.09, 08:01
      Gdyby mojemu mężowi jakaś zwyrodniała ku..a pomagała rozbić naszym dzieciom rodzinę, to nie tylko nie dałabym mu rozwodu. Jej bym dała garnczek kwasu solnego z samochodowego akumulatora na mordę, żeby oszpecona na zawsze, już żadnego dziecka skrzywdzić nie mogła, bo fura gnoju jak w "Chłopach" Jagusi to dla takiej ku..y stanowczo za mało. 3 lata pierdla z przyjemnością bym odsiedziała ;).
      • mankatoja czyli maz cie zdradza 23.07.09, 08:59
        dlatego obrazasz innych.
        ps. Czytaj ze zrozumieniem- na drugi raz
    • by_witch ta sytuacja jest trudna. 23.07.09, 11:22

      Moim zdaniem. Bo jakbys na to nie patrzala to on te dzieci bedzie
      mial do konca zycia. Raz ojciec zawsze ojciec. Do tego ewnetualnie w
      przyszlosci moga dojsc i twoje dzieci. Wspolnie bedzie ich duzo.
      Pytanie, czy dasz rade nadmiarowi obowiazkow?

      rozumiem,ze jestes w nim zakochana, ale kiedys i gdzies tam zawsze
      jest koniec nawet tej najwiekszej milosci. Dlatego radze ci podejsc
      do sprawy bardzo ostroznie i nie angazowac sie zbyt mocno. To jest
      aktualnie jedynie piekna idea. Jednak nie widomo gdzie ta idea
      wiedzie i jak wasz zwiazek sie potoczy.

      Moze porozmawiaj z nim szczerze, jak on widzi dalej te znajomosc,
      czy mu zalezy na tobie? I dlaczgo sie denrewuje gdy ty placzesz?
      Przeciez to powinno dac mu znac,ze cos jest nie tak.

      Wiekszosc ludzi stara sie z czasem wyregulowac kontakty z dziecmi. I
      odwiedza je regularnie. On tez to powinien zrobic.
      Regulanre odwiedziny daja poczucie bezpieczenstwa dziecku, natomiast
      takie z doskoku stwarzaja chaos.I nie sa dobre dla psychiki dziecka.
      Powiedz mu o tym.
      • marzeka1 Re: ta sytuacja jest trudna. 23.07.09, 12:40
        "Pragnę abyśmy żyli jak normalna para,"- tylko że masz utrudnioną drogę, bo
        wybrałaś faceta, który ma żonę i dzieci, jest w separacji, rozwód jest jakimś
        tam problemem.Poza tym, nawet gdy się rozwiedzie, te dzieci nie znikną w czarnej
        dziurze, tylko będzie na nie płacił alimenty, spędzał z nimi czas. Będzie to
        robił, nawet gdybyście mieli własne dziecko. Jesteś na taką ewentualność
        przygotowana? Bo dla mnie tacy faceci zawsze oznaczali kłopoty, wolałam bez
        zobowiązań.Pewnie można to jakoś poukładać, ale mnie zwyczajnie nie chciało się
        wchodzić w takie układy, bo po co?
        • mankatoja Re: ta sytuacja jest trudna. 23.07.09, 13:44
          Zdaję sobie sprawę z trudności jakie istnieją, komplikacji. Uczucie
          nie było kreowane, zaiskrzyło , podziało sie. Mnie nie przeszkadza
          obowiązek bycia rodzicem mojego TZ ale ingerowanei żony, nastawianie
          dzieci oraz nagła zmiana w sprawie rozwodu.
      • mankatoja Re: ta sytuacja jest trudna. 23.07.09, 13:42
        Dziękuję,to mądre rady. Z zaangażowaniem jes o tyle problem, że ono
        jest jakby niezależne od nas samych. Myślę, że problem lezy w nim
        samym, on by chiał inaczej niz jest al esam nei wie jak. Dieci sa
        przy matce, ponieważ on duzo pracuje , cześto w delagacji na dwa-
        trzy dni, stad taki podizał. Ja nie chce za bardzo wnikać wrelacje
        tamtej rodziny = rodzice i dzieci sa rodziną, nawet w separacji.
        Martwi mnie , że dziei cwykorzystują sytuację, dzowniąc po ojca z
        drobiazgami, ale on jest ich ojcem i ....musze to przyjąc do
        wiadomości. Dzieci prawdopodobnie by mnie akceptowały, ale nie ma
        okazji do poznania, ponieważ matka nastawiła je żle do ojca i mnie
        sczególnie. Nie dziwię się, ze ja jestem wrogiem w mniemaniu tej
        kobiety, chociaż rozeszli się zanim ja się pojawiłam. Chciałąbym
        jednak abo ich sprawy nie były kreatorem naszych. Ich kłotnie
        powodowały nasze.
        To ideał, zdaję sobie sprawę. Czuję się przytłoczona tym, w czym
        tkwię i na co nie ma żadnego wopłwu. Dzieci - ich sotnienie i
        obowiazki wobec nich - mnie nie martwią, wręcz przeciwnie, ale nie
        chcę róniez byc kozłem ofiarnym innych dorosłych.
    • marzeka1 Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 23.07.09, 12:52
      "Twierdzi, że zawsze będzie troszczył się o
      potomstwo, że nie ma innej możliwości, że będzie zawsze spełniał ich
      zachcianki i prośby."- dodam, że o ile dobrze o nim świadczy, że mimo rozstania
      z żoną, troszczy się o dzieci, to gadanie, że zawsze będzie spełniał zachcianki
      jest głupie, bo tak można wychować koszmarne dzieciaki, którym prezentami będzie
      się chciało zrekompensować odejście i rozpad rodziny. Tylko że to ma niewiele
      wspólnego z wychowaniem, a do tego: pewna jesteś ,że pan będzie miał siłę i
      ochotę na stworzenie czegoś sensownego z tobą???
      • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 23.07.09, 13:46
        Niestety, nie jestem pewna,stąd te pytania , wątpliwości...
        Dzieci juz wykorzystują sytuację, robą co chcą , ale ja mogę tlyko
        wyrazić zdanie, nic więcej , może okaże się że nie mam prawa się
        wtrącać...
        • haalszka Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 23.07.09, 16:55
          1 sprawa - co znaczy "zona nie da rozwodu"???
          jak slysze taki tekst to mam wrazenie ze to jakies sredniowiecze... nikt nikogo
          do malzenstwa zmusic nie moze. Wiem bo moj maz tez probowal wycofac wniosek o
          rozwod z sadu ale ja nie wyrazilam zgody. Moj adwokat potwierdzil ze nikt nikogo
          nie zmusi do bycia malzonkiem, a tutaj jest sytuacja prostsza bo juz jest
          separacja /formalna mam nadzieje/.

          2 nie obraz sie, ale twoj partner to czlowiek bardzo poddatny na manipulacje.
          Obecnosc ojca w wychowywaniu dzieci to co innego od zachcianek. Ja wole aby moj
          byly maz spedzal czas efektywnie z dzieckiem. A zachcianki to sa bylej zony a
          nie dzieci.
          Jednym slowem czy chcesz zyc kolo czlowieka ktory jak tak slaby?
          Pomysl o nim w ten sposob, nie namawiam do zerwania itp, tylko do analizy jego
          osoby...
          • ir1.easy Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 23.07.09, 18:49
            dokładnie tak jak pisze haalszka. Z tym, że z tą łatwością rozwodu to nie tak,
            gdy są dzieci. Żona może piętrzyć żądania, orzeczenia o winie, nie godzić się na
            podział majątku, wnieść o bardzo wysokie alimenty na dzieci i na nią (nagle może
            się okazać, ze nie ma środków do życia, a pracować nie może), żądać ograniczenia
            lub zakazu kontaktu z dziećmi - to się może ciągnąć latami. Jeden z moich
            kolegów rozwodzi się już tak latami, choć wszystko płaci (15tys zł na żonę i 2
            dzieci + opłaty za dom i extra za wakacje oraz inne zachcianki) i wszystko żonie
            zostawił, teraz walczy o prawo do kontaktu z dziećmi. na żonie dawno mu już nie
            zależy.
            Inny znów rozwiódł się skutecznie, dziecko zostało przy matce, ponownie się
            ożenił, ma dwoje nowych dzieci. Nowa zona o tym wiedziała, i akceptowała
            istnienie syna z poprzedniego małżeństwa dopóki w grę wchodziły tylko alimenty i
            to małe. Jak z wiekiem dziecka zaczęły rosnąć, zaczęły się też awantury; a jak
            była zona znalazła się w trudnej sytuacji a syn z tego byłego małżeństwa
            poważnie zachorował i trzeba było się nim chwilowo bardziej opiekować (ojciec),
            przyjmować w domu i więcej łożyć, to nowa zona przemieniła facetowi życie w
            piekło, w ochronie własnej rodziny. Sama mówi, że wie, że ją ponosi, ale nie
            może się powstrzymać, a widok tego syna i nawet wspomnienie o nim doprowadza ją
            do furii i nic nie poradzi. A jest to /uwaga!/ sędzina w sądzie rodzinnym. Jak
            w/g Was będzie sądzić taka osoba w sprawach rozwodowych? W/g mnie zawsze na
            rzecz aktualnej żony, niezależnie od racjonalności wyroku i żądań małżonki.
            Przykład jednostkowy powiecie, ale takich sędziów jest więcej, a sądach
            rodzinnych to głównie kobiety.
            • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 23.07.09, 19:29
              Masz bardzo dużo racji w tym co piszesz. Zona ma nastawienie- proszę cie bardzo
              , chcesz to masz, ale się mocno napocisz i stracisz wszystko. Nigdy nie
              pracowała, lubi luksus, jest po co walczyć. Nie ukrywa tego nawet, lecz usmiecha
              się szeroko. nigdy nie była zainteresowana tym człowiekiem , ale miał spore
              pieniądze i był szaleńczo zakochany. Pracowała ze mną, pamiętam te sytuacje. Już
              wtedy była nastawiona na pazerność. To było ich życie,nie oceniałam, ale po
              latach znów nam drogi się zeszły.
              Dla niej wszystko będzie za mało, bo chce utruć nam życie, dla zabawy, w końcu
              co ma robić , jak mówi. Problem w dzieciach, które widza i wykorzystują ,
              łapiąc przy tym okropne wzorce. Gdyby było można wolałabym żeby były przy ojcu,
              w jakimś stabilnym układzie ....Ale to mało realne. Mnie nie przeszkadza sprawa
              pieniędzy, ma swoje, nie muszę liczyć na zyski lub straty, lubię dzieci i
              społecznie pracowałam z dziećmi wiele lat. Problem jest w tym mężczyźnie , który
              panicznie się wszystkiego zaczyna bać. co zrobić z tym ????
          • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 23.07.09, 19:37
            Poniżej napisała koleżanka słusznie, że niestety może być kłopot,ten zresztą
            zaczyna inicjować się w omawianej sprawie...
            Co się tyczy pkt 2 - to prawda, że to słaby człowiek...Zona zawsze nim
            pomiatała. Właśni rodzice mu powiedzieli, że jest im przykro kiedy oni tak żyją-
            osobno , w kłótni i on pozwala się okładać , do tego przy dzieciach. Wyprowadził
            się do nich najpierw, potem wrócił na 2 tygodnie, ponieważ dzieci prosiły. Potem
            znów awantury i separacja. Kiedy zaczął spotykać się ze mną, były różnorodne
            etapy jej reagowania , aż do obecnego . On się jej panicznie boi.
            • green_basik Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 23.07.09, 19:47
              Nie było nikogo wolnego w okolicy?
              • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 23.07.09, 19:53
                Nie. Uczucia nie wybierają , nie da się zaplanować, zaprogramować się na tak
                lub nie. Zresztą w moim wieku kawaler lub mężczyzna bez zobowiązań to musi być
                cud :)albo anty cud ;)
                • marryllkka Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 23.07.09, 19:59
                  A co cztery dychy na karku?
                  Bo to już ciężko, faktycznie.

                  Jesteś w jakimś toksycznym związku z typkiem, który nie wie czego chce i ma
                  bardzo poważne zobowiązania.
                  Lepiej znajdź sobie hobby.
                  • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 23.07.09, 20:04
                    Hobby też mam, nie jestem kobieta bluszczem. Mam świetną pracę, którą lubię i
                    traktuję też m.in. jako hobby, a poza tym mam czas zapełniony jak trzeba innymi
                    zajęciami, co nie znaczy, że nie potrzebuję miłości. Owszem, z jednym się
                    zgodzę, że ten człowiek za bardzo się boi despotki żony, która nim pomiata od
                    lat. to niepokojące - w rzeczy samej.
    • k-57 objawy 23.07.09, 19:00
      Ales sie spierdziala watkownico. Woooow.

      Twoje slowa swiadcza ze przedawkowalas igraszki gumowym ogorem. Buzki nieszczesna
      • ir1.easy Re: objawy 23.07.09, 19:08
        za to twoj ogor dawno chyba nie uzywany? Buzka biedaku
        • mankatoja tego deb...la k-57 nikt nie chce 23.07.09, 19:30
          dlatego tak jęczy.
          • ir1.easy Re: tego deb...la k-57 nikt nie chce 23.07.09, 20:06
            uhm :-)
            • mankatoja Re: tego deb...la k-57 nikt nie chce 23.07.09, 20:07
              Szczerze Ci wyznam , że zal mi takich typów, ale...to taki specyficzny żal ;)
            • ir1.easy Re: tego deb...la k-57 nikt nie chce 23.07.09, 20:08
              aha ... on ma misję, ale niestety wali na oślep. Tu zajrzy i coś wrzuci, potem
              tam - bez zastanowienia, i często sensu.
              • mankatoja Re: tego deb...la k-57 nikt nie chce 23.07.09, 22:13
                Ach, misję...no tak...nawiedzony :D
          • k-57 manka 24.07.09, 04:44
            mankatoja napisa?a:

            > dlatego tak j?czy.

            Xxxxxxxxxxxxxx

            Manka ty glupia zdziro wyliniala dymana w dziaslo
            • mankatoja Re: manka 24.07.09, 11:38
              Jak Ci teraz lepiej , to se jęcz.
    • alfika Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 00:10
      im bardziej będziecie razem, tym bardziej będziecie się o to żarli
      tu Ci śluby, rozwody ani inny pomysł nic nie pomogą

      możesz się w to ladować, a potem narzekać, że nie to Ci
      obiecywał/nie tak miało być/bylaś głupia, że się w to władowalaś
      - a możesz jeszcze teraz odpuścić, zluzować więzy i sobie kilka lat
      pożyć w zawieszeniu, przypatrzeć się, czy Ci się to podoba
      (wiem, nie dasz rady :) dlatego po prostu w ogóle odpuść)

      normalną rodziną już nie będziecie, to masz jak w banku
      bo on ma byłą i dzieci z nią
      dzieci mają prawo do ojca, mają prawo mieć sprawy tylko z ojcem i
      nikomu nic do tego
      a to dla Ciebie zawsze będzie oznaczało bycie w jakimś momencie na
      drugim miejscu

      nie dasz rady
      skoro już macie jazdy w tej kwestii
      tematem byłej będziesz się tylko zasłaniac, bo już z jakiegoś powodu
      mu nie ufasz, czy dzwonią dzieci, czy ex
      na tym nic przyjemnego nei zbudujesz
      • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 11:40
        Obawiam się, że masz rację - niestety. Problem polega na tym, że
        wiedząc to wszystko musiałabym przestać go kochać. A nie umiem, nie
        da się na logikę. Z tym najbardziej sobie nie radzę.
        • haalszka Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 12:41
          no tak milosc... a moze tylko strach przed samotnoscia?
          Ja do niedawna tez mylilam te dwa odczucia i ciagnelam toksyczny zwiazek.
          Teraz wiem z perspektywy czasu ze moj byly partner nie dawal mi milosci. Wiec
          jesli chcesz tylko dawac a nie dostawac w zamian nic to zostan. A jesli wpadnie
          ci do glowy ze milosc to wiele wiecej niz tylko blogie uczucie to zobaczysz ze
          to co oferuje ci twoj partner nijak sie ma do milosci.
          moze sie myle...

          To slaby czlowiek, pamietaj o tym facet z tzw "jajami" juz dawno by ustawil
          zonke i dzieci na swoich miejscach...
          • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 14:08
            Gdzieś podświadomie to czuję, wiem że powinno być inaczej. Ale też wiem, że
            takie układy robią z człowieka kimś innym. Nie mnie oceniać tamto małżeństwo,
            ale było destrukcyjne i też zabiło w nim kogoś, kogo poznałam wiele lat temu
            jak narzeczonego tamtej kobiety. Ale i masz rację, że powinien być o wiele
            silniejszy właśnie w destrukcyjnym układzie. Prawdę mówiąc namawiam go aby udał
            się do jakiegoś psychologa, tam uzyskał pomoc - dla siebie. To na pewno
            mogłoby wszystkim pomóc. Także w jego relacjach z dziećmi.
            • haalszka Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 14:39
              Sluchaj ja wiem ze to trudne zyciowe sprawy. Ale sama widzisz jak malo zostalo w
              nim tego "tamtego" czlowieka... Moze tamten wroci a moze tylko ci sie zdaje ze
              go znalas..
              To sa trudne sprawy, sama musisz podjac decyzje bo na niego pewnie nie mozesz
              liczyc:((

              • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 22:29
                Nie chce go stracić. I stwierdzam, że serce i rozum naprawdę działają zawsze
                oddzielnie ....
        • alfika Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 15:09
          rozumiem, że gdybyś przestala z nim być, to już do końca życia
          bylabyś sama i w tęsknocie? i on tak samo?

          bo tak rozumiem miłość w wypadku związku, który nei daje wsparcia,
          podstaw do zaufania i poczucia szczęścia niezmąconego...

          a, może ja się za dużo napatrzyłam w życiu i jakoś wiem, że za rok
          byś dziękowała sobie samej za odpuszczenie sobie tego pana z jego
          bagażem i psychoterapią, na którą nei pójdzie
          • marzeka1 Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 15:11
            "jakoś wiem, że za rok
            byś dziękowała sobie samej za odpuszczenie sobie tego pana z jego
            bagażem i psychoterapią, na którą nei pójdzie "- myślę, że w to właśnie kobieta
            nie chce uwierzyć, że może spotkać pana bez takich wyniszczających psychicznie
            obciążeń w postaci eks żony, która robi problemy, rozpuszczanych dzieci i tego,
            że nie jest dla niego wystarczająco ważna.
            • ir1.easy Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 21:09
              no, tak - ale też facet jest w stresie, może nie tylko z powodu sytuacji
              rodzinnej, nerwy mu puszczają, bo czuje się zaszczuty: tu kolacja z partnerką,
              miało być miło (np. pierwszy raz od tygodnia, bo w pracy też stres),
              jednocześnie dzieci/(żona poprzez nie) wymuszają i przerywają; on czuje szantaż
              emocjonalny, ale czuje się jakoś zobligowany; przerywa kolację; ma podwójne
              poczucie winy; nowa partnerka zaczyna płakać - kolejny szantaż emocjonalny tego
              samego wieczoru (z jego punktu widzenia); facet reaguje obronnie wobec niej, bo
              ją akurat ma pod ręką, ona mu płacze i jest dorosła; a jemu akurat przydałoby
              się wsparcie (tego wieczoru).
              Może trzeba z nim na spokojnie pogadać i wyznaczyć granice?
              • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 22:38
                Rozmawiałam z TZ po tamtym dniu - było jak piszesz, on się czuje sfrustrowany ze
                z każdej strony oczekiwania, żądania i emocje a wiec same stresy. Wyjaśnił, że
                potrzebuje chwili przyjemności i nie radzi sobie,z tymi wszystkimi sytuacjami.
                Powiedziała mu, że to wszystko rozumiem i wiem, że jest to skomplikowane , ale
                tylko on może to rozplątać, nikt inny - podjąć decyzje, ukrócić pewne zachowania
                dzieci, ustalić z małżonką kwestię rozwodu. Inaczej wszyscy się wzajemnie
                wyniszczymy . Mam nadzieję, że coś z tym zrobi.
                • ir1.easy Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 22:54
                  no, cóż, to może być ściemia - nie znam TK, ale może też potrzebuje się
                  odprężyć (pytanie jak długo, i jak często to się będzie powtarzać, tzn. ta
                  potrzeba), ale daj mu szansę na ile możesz, ale powinnaś być stanowcza i jasno
                  stawiać granice; to akceptujesz, tamtego nie. W końcu, nawet gdy nie ma
                  zawirowań wokół poprzednich zobowiązań każdy związek wymaga kompromisu. I nie
                  może być tak, że tylko Ty akceptujesz.
                  • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 22:58
                    Zgadzam się, zrobię jak piszesz, doszłam do podobnych wniosków. Co jest prawdą,
                    jak będzie - pokaże czas. Jedno wiem , że to ktoś kogo kocham, nie bezrozumną
                    miłością ale bardziej sercem niż rozumem, to prawda :). Jeśli to uczucie nas
                    obojga, z czasem wszystko uda się poukładać tak, aby wszyscy się w tym odnaleźli
                    bez strat .

                    Dziękuję :)
                    • ir1.easy Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 23:02
                      powodzenia :-)
                      • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 23:20
                        Dziękuję :)
          • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 22:30
            Ja wiem, że z nikim innym nie umiałabym być. Jak, jeśli kochasz ?
            • k-57 Re: rozumienie tego co kto? mówi 24.07.09, 22:34
              Manka. Ty wywloku przyglupiasty
            • alfika Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 23:46
              po pierwsze - może sama? wtedy miłość szybko mija, wierz mi
              zresztą, możesz sprawdzić ;)

              po drugie, ni emówi do mnie taka definicja miłości, która obejmuje
              zwiżanie się z facetem w trakcie/po przejściach - i równocześnie
              potrzeba stworzenia związku na wyłączność
              wiesz, jak kochasz, to nic nei jest w stanie Ci przeszkodzić, by być
              z ukochanym
              żadne formalności
              (dlatego dobrze jest bez dorabiania filozofii przyjrzeć się swoim
              uczuciom i zachciankom, jakiekolwiek by nie były)

              podobnie, jesli kochasz, to zaufanie i oddanie obustronne masz jako
              pewnik całkowity - a Ty sama wiesz, że nie masz tego i zaczynasz
              walczyć o coś, co powinno być podane Wam obojgu na tacy, żeby kiedyś
              móc walczyć z prawdziwymi problemami

              obiektywnie - nie wygląda to na miłośc z problemami
              nie wygląda to na miłość
              raczej na walkę, kto będzie czyj
              a to nie jest dobry pomysl na związek
              (ale na romans tak ;) jeśli się odpuści walkę, a zostawi chęci
              szczere)
              • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 24.07.09, 23:56
                Hmmmm....przemyślę, aczkolwiek wiem, co czuję, byt wiele razy wszystko
                analizowałam. Romans to dla mnie za mało, nie chcę namiastki. Nie chce pożerania
                ciastka przez szybkę cukierni.... Cokolwiek się wydarzy i tak niewiele zależy
                ode mnie samej. Mogę wierzyć, czekać, mówić, mieć cierpliwość. Tylko czy
                naprawdę można mieć pewność co do zaufania - tak w ogóle?
                • alfika Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 25.07.09, 00:20
                  jeszcze jakiś czas będziesz dorabiała filozofie w stylu - czy
                  zaufanie jest potrzebne i z tą szybką

                  a tego ciastka nei dostałas i już czujesz, że nie dostaniesz, tylko
                  trzeba Ci czasu, by się upewnić

                  trzymam kciuki, żeby nie było jakoś, ale żebyś dostała od życia to,
                  co najlepsze
                  • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 25.07.09, 00:28
                    Dziekuję..... :)
                    Ach, wszyscy powinniśmy dostawać od losu tylko to , co dobre...tak byłoby
                    najlepiej, choć wiem, że to tylko marzenie.
    • sprawdzilam_czy_wolne Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 25.07.09, 00:15
      Byłam w takim związku dwa lata. Dochodziłam do siebie po zainicjowanym przez
      siebie rozstaniu prawie rok. Opłacało się odejść.
      Nie oczekuj od partnera zmian. Pogódź się, albo wiej z tego.

      Powodzenia - jakkolwiek zdecydujesz
      • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 25.07.09, 00:31
        Dziękuje....
        Przykro mi, że tak Ci się podziało. Chciałabym , bardziej niż podpowiada serce,
        aby mi się udało. Co będzie - okaże się pewnie za jakiś czas. Tak naprawdę nie
        chcę odejść, boję się co będzie we mnie , kiedy to nastąpi. Zbyt dobrze się
        znam...niestety.
        • bakejfii Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 25.07.09, 01:10
          CIEKAWY WATEK.
          • k-57 Re: rozumienie tego co kto? mówi - jak? 25.07.09, 01:27
            bakejfii napisa?a:

            > CIEKAWY WATEK.

            Xxxxxxxxxxxx
            Niektorzy lubia szyneczki, inni podgardlanke
        • sprawdzilam_czy_wolne Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 25.07.09, 01:19
          No to się pogódź. Człowieka się nie zmienia, bo 1) nieskuteczne, 2) niemoralne.
          Najwyżej na kogo innego się zmienia.

          Dopasuj się, zadbaj o drugą stronę, nie czyń fochów, a ja będę trzymać kciuki.
          Dopasowywanie się do kogoś jest fajne, zmienianie kogoś jest niefajne. I tyle.

          Z ludowych mądrości powiedziano mi, że jeśli chcę stworzyć związek, to mam z
          całej siły starać się, aby tej drugiej stronie było ze mną dobrze, oraz ufać
          partnerowi, że on również będzie się ze wszystkich sił starał.

          Bez mojego starania i mojego zaufania nic się nie uda.
          • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 25.07.09, 11:02
            Tak, zgoda, wszystko prawda. I tak jest cały czas, tylko czasem "buntuję się"
            ponieważ sytuacja jest skomplikowana, a ja, jak każdy mam wiele innych
            codziennych spraw,problemów, kłopotów i potrzebuję normalnego życia i zwykłego w
            tej codzienności wsparcia. Przyznasz, że każdy od czasu do czasu musi po
            marudzić. Mnie naszło dlatego, że kiedy sprawy były jako tako poukładane i
            zaplanowane, ktoś dla zasady próbuje to zepsuć. A ktoś komu ufam, robi tak,
            jakbym miała być workiem do "bicia". Moim problemem jest chyba to,że nie umiem
            być zasadnicza,wymagająca i strzelać fochy. To naprawdę poważna wada chyba w
            relacjach z mężczyznami= myślę kiedy patrzę na sfochowane koleżanki i
            biegających za nimi mężów.....
            • k-57 co ten watek ma z psychologia? 25.07.09, 12:46
              Ot jest szkapa bzdzaca I babska wzdychajace. Ona powiedziala beee, ja jej mowie meee. Maze jakas by na drucie cos podziergala. Tyle ze nie lubie jak mi jakas dzierga wirtualnie
              • mankatoja :) 25.07.09, 12:59
                Coś jeszcze :D ?
              • mankatoja A jesli 25.07.09, 13:01
                umiesz czytać :)
                To m.in. dla Ciebie :
                forum.gazeta.pl/forum/w,210,98249093,98249093,Dla_tych_co_ublizaja_na_forum_z_pozdrowieniami_.html
                • k-57 Re: A jesli 25.07.09, 13:07
                  Wolisz w papaja czy w pupe?
                  • mankatoja Re: A jesli 25.07.09, 13:19
                    skup się :)
                    • k-57 Re: A jesli 25.07.09, 14:08
                      mankatoja napisa?a:

                      > skup si? :)

                      Xxxxxxxxx
                      Wywloko w srake deta
                      • bakejfii Re: A jesli 25.07.09, 14:20
                        O BZIAGWA BZDZISZ TRUFLA.SRAKE MASZ NADETA OD PAPAJA. DYMAJ, DYMAJ W DYMADLO.
            • sankanda Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 25.07.09, 16:28
              nie chce krakac, ale temu zwiazkowi nie wroze idyllicznej przyszlosci;)
              sytuacja "tej drugiej" zawsze jest skomplikowana, ale tutaj dochodzi jeszcze
              skomplikowana postawa mezczyzny, czy kochanka (niestety, tutaj tylko do tego bym
              sprowadzila cala historie). facet nigdy nie zrezygnuje z kontaktow z dziecmi i
              ty nie masz prawa tego od niego wymagac, to jest nieludzkie i niemoralne.
              jednoczesnie nie masz wplywu na postepowanie jego zony, dla ktorej dzieci sa
              narzedziami do niszczenia nowej prywatnosci meza- jesli twoje przypuszczenia
              pokrywaja sie z rzeczywistoscia. ohydna manipulacja, ktora zle sie odbije na
              psychice dzieciakow. wyjatkowo niskie loty, ktore niestety robia wrazenie na
              twoim kochanku. wyobraz sobie, ze on rozwodzi sie, po jakims czasie bierzecie
              slub. przychodza dzieci, ktore oczywiscie beda mily prawo widzenia sie z ojcem i
              ...robia ci moralna rzeznie traktujac cie jak byle co, ignorujac cie...i to
              wszystko w twoim domu. tak napewno bedzie po "naukach" otrzymanych od matki. czy
              TY bedziesz w stanie to wytrzymac ? sytuacja zapowiada sie wyjatkowo
              smierdzaco...chyba, ze nakreca cie perspektywa pracy nad akceptacja przez
              dzieciaki meza. tak ?;) jakos trudno mi uwierzyc , w swietle tego, co napisalas,
              ze odnajdziesz sie w roli walczacej o uznanie "macochy". chcesz miec spokoj i
              wygodne zycie przy mezu ? zakochaj sie w facecie o mniej skomplikowanym CV.
              jesli rozwodnik, to po orzeczeniu trybunalu, a nie taki, co z poczucia winy
              bedzie lecial na kazde pierdniecie bylej malzonki. dzieciom tez powinien
              wyjasnic, ze ma prawo do swojej prywatnosci, a skoro nie jest w stanie sie na to
              zdobyc, to znaczy, ze z jego sfera szacunku dla siebie i DLA CIEBIE jest
              niezbyt dobrze. a ty w tym wszystkim masz prawo wymagac szcunku. konkretna i
              rzeczowa rozmowa , podczas ktorej wytlumaczysz mu granice zdrowego rozsadku i
              taktu (np. to, ze zakup czegos dla dziecka mogl poczekac albo ze malzonka mogla
              wczesniej sobie o tym przypomniec...) powinna poskutkowac. jesli tak sie nie
              stanie, to znaczy ze facet ma cholerne poczucie winy wobec swoich dzieci i ...
              nie rozwiedzie sie z zona.
              zrobisz jak bedziesz chciala, ale ja na twoim miejscu bym sie odkochala. na
              takim odkochaniu mozesz nadal utrzymywac relacje z tym mezczyzna, ale bedzie ona
              dojrzalsza i nie bedziesz sie w niej meczyc. to mozesz zrobic dla siebie.
              nier boj sie, ze po przeanalizowaniu wszystkiego przestani

              • sankanda Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 25.07.09, 16:31
                ostatnie zdanie ma zakodowana wielka prawde o zyciu ;)
                • k-57 Re: rozumienie tego co kto? mówi - jak? 25.07.09, 17:33
                  sankanda napisa?a:

                  > ostatnie zdanie ma zakodowana wielka prawde o zyciu ;)

                  Xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

                  Sadzisz ze ja wykopci I zostawi?
                  • sankanda Re: rozumienie tego co kto? mówi - jak? 25.07.09, 18:13
                    wybacz, ale nie bede na ten temat rozmawiala z .... mezczyzna
                    buahahahaha
                    • k-57 Re: rozumienie tego co kto? mówi - jak? 25.07.09, 18:19
                      sankanda napisa?a:

                      > wybacz, ale nie bede na ten temat rozmawiala z .... mezczyzna
                      > buahahahaha

                      XxxXxxxxxxxxxxx

                      Ojejciu. Wiem zes wstydliwa. Ze gromnice spod poduszki wyciagasz jak zgasisz swiatlo. Ale podobnie jak ja, serduszko. Wierzysz ze ja wykopci I kop w dupe
                      • sankanda Re: rozumienie tego co kto? mówi - jak? 25.07.09, 18:26
                        cycek, miedzy nami mowiac, to ona go wykopci i kop w dupe...
                        • k-57 Re: rozumienie tego co kto? mówi - jak? 25.07.09, 18:48
                          sankanda napisała:

                          > cycek, miedzy nami mowiac, to ona go wykopci i kop w dupe...
                          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                          tez tak myslalem ze to pedalka.niesamowite.a jak tu
                          grzmiala...wooow...jest tu pare spedalonych paniusek...oj
                          jest...brrr
                          ale do rzeczy..fajnas? bo szukam materialu na partnerke
                          • sankanda Re: rozumienie tego co kto? mówi - jak? 25.07.09, 18:59
                            gazety juz przerobiles ? czy zuzyles w toalecie ?
                            • k-57 Re: rozumienie tego co kto? mówi - jak? 25.07.09, 19:57
                              sankanda napisała:

                              > gazety juz przerobiles ? czy zuzyles w toalecie ?

                              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                              czytam ciebie i podniecam sie.......zaczyna podobac mi sie
                              manka...ciekawe czy dobra jest w robotkach recznych, czy umie
                              dziergac na drucie...jak sadzisz...moglaby byc moja partnerka na
                              jedna noc i o swicie kop w zad?


              • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 25.07.09, 19:02
                Hm,odpowiem tak: z dziećmi niech się widuje, jak najczęściej. Tyle , że jak
                wspomniałaś, są zakupy, które mogą poczekać do dnia następnego, tu tak było
                ale..Ja rozumiem, że ojciec i nawet namawiam do częstego kontaktu, wyjazdu jego
                z nimi na kilka dni. Byle to miało zdrowa logikę. Tu nie ma, bo znam tę kobietę,
                pracowałam z nią 3 lata kilak lat temu i wówczas już lubiła manipulować ludźmi
                dla własnych celów, zresztą teraz nie ukrywa istoty zachowań także.
                On ma potworne wyrzuty sumienia i tylko on widzi ich sens, nawet rodzice
                tłumaczą mu, że zrobił wszystko co mógł, aby to małżeństwo ratować. Dzieci mnie
                akceptowały jako człowieka, ale matka wkłada do głowy to co wkłada. Nie tylko na
                mnie, na jego rodzeństwo, rodziców i innych znajomych oraz krewnych. Brzydkie i
                nie ma wytłumaczenia - ja to ja ale pozostali...?
                • sankanda Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 25.07.09, 19:10
                  klasyk, obrzydliwy klasyk... sama nic na to nie poradzisz. moze z nim razem
                  ustalicie wspolna linie dzialania ? to was wzmocni. jesli jednak twoj kochanek
                  bedzie sie wykrecal, to... kop w dupe ;)
                  • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 25.07.09, 20:04
                    Tak zrobię :)
    • naprawdetrzezwy Z pewnością masz problem. 25.07.09, 20:04
      mankatoja napisała:

      > Chyba nie umiem artykułować emocji, uczuć, poglądów, myśli.

      Ale nie taki.

      > (dzieci są u matki), która jednak odkąd my się spotykamy przyjęła
      > politykę bycia manipulantką i wplątuje dzieci w sytuację i tak
      skomplikowaną.
      > Odwidziało jej się dać rozwód. Dlaczego? Bo tak postanowiła.


      I gó.wno ci do tego.
      Jej ślub, jej rozwód.
      Ty nie masz nic do powiedzenia w tej sprawie.

      > Ale do sprawy

      Chwała niebiosom.

      > dzwoni
      > telefon, na wyświetlaczu córka. TZ odbiera(...)Po krótkiej
      rozmowie
      > dowiaduję się, że TZ musi coś kupić córce i zawieźć.


      No i w czym problem?
      Albo facetowi wierzysz i nie ma problemu, albo jesteś z kimś, komu
      nie wierzysz, więc to ty jesteś problemem.
      > Najpewniej dlatego że
      > chciałabym , żeby ich sprawy prawnie wreszcie się zamknęły.


      Trzeba było o tym myśleć _przed_ wiązaniem się z kimś związanym
      umową.

      > (on) Twierdzi, że zawsze będzie troszczył się o
      > potomstwo


      Czyli normalny.

      > Jak to zmienić?

      To chyba oczywiste?
      Ze swoim problemem musisz iść do psychologa, by ci pomógł
      się zmienić.
      • mankatoja Re: Z pewnością masz problem. 25.07.09, 20:06
        Cóż , szanuję Twoje zdanie, ale w wielu kwestiach mam inne, choćby dlatego ,że
        całości nie przeczytałeś uważnie a na pewno wybiórczo . Ale dzięki za opinię.
    • cossa Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 28.07.09, 22:40
      moim zdaniem masz wpływ tylko na jedną rzecz
      być z nim lub nie

      nie masz wpływu na jego relacje z rodziną
      i tylko on może to poukładać

      jeżeli tego nie zrobi

      to jeśli zdecydujesz się z nim zostać
      możesz pozostać jedynie jedyną przyjemnością w jego życiu

      jeżeli Ci to wystarczy to będzie Twój wybór

      dzieci i żona były przed Tobą

      oczywiście nie masz obowiązku akceptowania ich obecności w Twoim życiu

      ale to jak bardzo i na jakich zasadach będą

      już nie zależy od Ciebie

      pozdr.cossa
      • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 28.07.09, 23:12
        To prawda, nic nie mogę. Tylko czy będę jedyną przyjemnością? nie wiem, czasem
        przestaję mu wierzyć, czasem nie potrafię zrozumieć braku zdecydowania co do
        postępowania w przyszłości. Czasem czuję się jak zabawka i nie wiem czy nie
        jestem przyjemnością...ale chwilową?
        • cossa Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 28.07.09, 23:18
          daleko mi do oceny tej sytuacji
          ale życzę Ci byś umiała spojrzeć na Wasze relacje w miarę obiektywnie

          im bardziej rzeczywisty obraz ujrzysz
          tym klarowniejsze wyda się rozwiązanie

          może to "tylko" kwestia niewłaściwego czasu?

          pozdr.cossa
          • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 29.07.09, 09:57
            Tak, pewnie także... Dziś zrozumiałam, że jestem za spolegliwa,że i tak nie
            szanuje tego, iż jestem łagodną, spokojną, wyrozumiałą kobietą. Inną od zony a
            jednak wcale tego nie szanuje. W ogóle ludzie mało to szanują,ponieważ szacunek
            rodzi się u większości ze strachu. To wg mnie przerażające...
            Pozdrawiam, Manka
            • paco_lopez Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 29.07.09, 18:54
              ale sobie poczytałem. reymont by to ładnie ubrał w słowa i czytadło
              z tego sklecił. ty jesteś jak niemowle, które bawi się szufladami.
              miła taka zabawa, ale kończy się przycięciem palców. jak kto woli
              tak ma. ty się dziwisz że on się wkurza kiedy ci łezki lecą. on jest
              głupi o tyle, że z deszczu pod rynne wpada. oszczędniej czasowo i
              logistycznie byłoby mu z portalówką którąś.
              • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 29.07.09, 19:31
                No jakby pewnie wolał złapać syfa to...oczywiście tak. Ale czy z tego rachunku
                wg "taniej i logistycznie" byłoby in plus, zwłaszcza pod hasłem egoizmu ponad
                wszytko? .... Palce to ja sobie nie poprzycinałam ale poparzyłam o ten egoizm .
                • paco_lopez Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 29.07.09, 19:42
                  każdy musi znaleźć swoją ligę. ty zapisałaś się do ligi pocieszarek
                  rozwodników. ciężka i frajerska liga dla oldbojów.
                  • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 29.07.09, 20:52
                    I mnie wkurza ta liga. Nie jestem żadna pocieszarka. Trafiłam na mistrza
                    ściemniacza, reprezentanta 99% populacji męskiej .
                    • paco_lopez Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 29.07.09, 21:34
                      a gdzieś ty się uchowała, bo jak rozumiem adeptką to już dawno nie
                      jesteś ?
                      • mankatoja Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 30.07.09, 10:30
                        A jakoś tak wyszło ;)
    • funstein Re: rozumienie tego co ktoś mówi - jak? 30.07.09, 10:34
      żeby kogoś zrozumieć trzeba zamknąć usta i słuchać jego a nie siebie.

      W teorii proste a w praktyce nieosiągalne dla kobiet.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka