Jak radzicie sobie ze smutkiem?

IP: *.lubin.dialog.net.pl 01.02.02, 09:13
Na pewno każdy z was miewa złe dni,jest mu smutno,ma "doła" - jak sobie z Tym
radzicie? Zamykacie sie w domu i pogrążacie sie coraz bardziej, czy może macie
jakieś swoje wypróbowane metody które pozwalaja sie wam pozbierać i znowu
uśmiechnąć.
    • Gość: munia Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 01.02.02, 09:28
      Na wstępie chcę zaznaczyć, ze nie są to rady, tylko odpowiedź na zadane przez
      Ciebie pytanie.
      Otóż ja najczęściej czytam ksiązki "psychologiczne".
      Czasam więcej jem - tego akurat bardzo NIE POLECAM.
      Jeśli mogę, to rozmawiam z przyjacielem - wykorzystuję go wtedy bez skrupułów
      jako "psychoterapeute".
      Robię jakieś plany, marzę.
      Robię porządki w szafie.
      Po jakimś czasie zawsze mi przechodzi!
      Serdeczne pozdrafki.
    • masaker Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 09:45
      Nie radzimy sobie - po prostu jest nam smutno.
    • alka_xx Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 09:56
      A ja zwyczajnie, becze do potegi n-tej!
    • allycja Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 10:03
      Takie małe smuteczki wypłakuję w sierść mojego kota. Polecam też: śpiew pod
      prysznicem, rozmowa z kimś bliskim, wyjście na spacer ewentualnie przestawianie
      mebli. W moim przypadku powiedzenie „na frasunek dobry trunek” się nie
      sprawdza. Wręcz przeciwnie – dołas się wtedy niebezpiecznie powiększa.
      Pozdrawiam i jak najmniej smutków życzę
      Ally
    • kwieto Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 11:27
      Roznie. Lubie sobie siedziec na parapecie i gapic sie w okno. Nie walcze ze
      smutkiem, pozwalam mu, aby mnie ogarnal, rozplynal sie wewnatrz mnie, obserwuje
      go... Nazywam: "jestem smutny", "jestem smutny bo..." Gdy juz dotre do
      przyczyny - zajmuje sie uczuciem, mysla ktora smutek wywolala

      Czasem po prostu odkladam go na bok, zajmuje sie czyms innym, tak jakby go nie
      bylo. Choc moze inaczej - jestem smutny, ale mimo to spokojnie zajmuje sie
      innymi sprawami, ze swiadomoscia tego smutku wewnatrz mnie

      Zwykle smutek po paru chwilach odchodzi, nie wiem czy dzieki temu ze tak
      postepuje, czy tak po prostu jest.
      • alka_xx Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 11:37
        kwieto napisał(a):

        > Roznie. Lubie sobie siedziec na parapecie i gapic sie w okno. Nie walcze ze
        > smutkiem, pozwalam mu, aby mnie ogarnal, rozplynal sie wewnatrz mnie, obserwuje
        >
        > go... Nazywam: "jestem smutny", "jestem smutny bo..." Gdy juz dotre do
        > przyczyny - zajmuje sie uczuciem, mysla ktora smutek wywolala


        Ty sie nim po prostu delektujesz!!!Rozkladasz na czynniki, nazywasz po imieniu,
        jeszcze" skalpel" do reki moze bierzesz zeby mu sie lepiej " przyjrzec"?...
        To okropne!



        > Czasem po prostu odkladam go na bok, zajmuje sie czyms innym, tak jakby go nie
        > bylo. Choc moze inaczej - jestem smutny, ale mimo to spokojnie zajmuje sie
        > innymi sprawami, ze swiadomoscia tego smutku wewnatrz mnie


        Nie moglabym odlozyc smutku "na polke" , jak smutnej ksiazki, ktorej nie chce mi
        sie juz czytac!!!



        > Zwykle smutek po paru chwilach odchodzi, nie wiem czy dzieki temu ze tak
        > postepuje, czy tak po prostu jest.


        Ty to masz szczescie, bo jak widac miewasz tylko male smuteczki , a nie
        prawdziwe, rasowe smutki!:))
        • kwieto Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 11:49
          alka_xx napisał(a):

          > kwieto napisał(a):
          >
          > > Roznie. Lubie sobie siedziec na parapecie i gapic sie w okno. Nie walcze ze
          > > smutkiem, pozwalam mu, aby mnie ogarnal, rozplynal sie wewnatrz mnie,
          obserwuje go... Nazywam: "jestem smutny", "jestem smutny bo..." Gdy juz dotre do
          > > przyczyny - zajmuje sie uczuciem, mysla ktora smutek wywolala
          >
          >
          > Ty sie nim po prostu delektujesz!!!Rozkladasz na czynniki, nazywasz po imieniu,
          >
          > jeszcze" skalpel" do reki moze bierzesz zeby mu sie lepiej " przyjrzec"?...
          > To okropne!
          >
          Dlaczego okropne? Tak jak sie mozna delektowac radoscia, mozna tez i smutkiem.
          Jaka roznica?


          >
          > > Czasem po prostu odkladam go na bok, zajmuje sie czyms innym, tak jakby go
          > nie
          > > bylo. Choc moze inaczej - jestem smutny, ale mimo to spokojnie zajmuje sie
          >
          > > innymi sprawami, ze swiadomoscia tego smutku wewnatrz mnie
          >
          >
          > Nie moglabym odlozyc smutku "na polke" , jak smutnej ksiazki, ktorej nie chce m
          > i
          > sie juz czytac!!!
          >
          Dlaczego? Nie powiedzialem "zapominam" a raczej - nie przejmuje sie, zyje pomimo.
          Smutek taki sam stan jak kazdy inny, dlaczego go traktowac jakos czczegolnie? Czy
          jak jestes radosna to siedzisz w kaciku i sie cieszysz? Nie sadze... wiec
          dlaczego smutek ma byc traktowany jakos specjalnie?

          >
          > > Zwykle smutek po paru chwilach odchodzi, nie wiem czy dzieki temu ze tak
          > > postepuje, czy tak po prostu jest.
          >
          > Ty to masz szczescie, bo jak widac miewasz tylko male smuteczki , a nie
          > prawdziwe, rasowe smutki!:))

          Oj mam... :")
          • alka_xx Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 12:35
            > Dlaczego okropne? Tak jak sie mozna delektowac radoscia, mozna tez i smutkiem.
            > Jaka roznica?


            Eeeertaaaam....!!! :)))
            Roznicy co do strony "formalnej" moze i nie ma zadnej, ale co do meritum jest
            zasadnicza!
            Smutek z zasady jest konsekwencja jakiegos faktu czy zdarzenia dla nas niemilego,
            nieprzyjemnego, a wiec zwykla reakcja obronna naszego organizmu powinno byc nie
            drazenie w nim i nie rozpamietywanie go! Nie lepiej wyrzucic go z siebie i skupic
            sily na probie zapomnienia o nim!?

            Wiem , ze czasem miewa sie taki nastroj melancholii niczym nie uzasadnionej i po
            prostu czlowiek jak kania dzdzu potrzebuje sie troche " poumartwiac"!Wtedy nie
            ma rady!Wtedy dobrze robi siedzenie na parapecie / ja niestety nie mam takiego
            terapeutycznego parapetu /
            Ale i tak to radosc wlasnie " godna " jest rozpamietywania wciaz i wciaz, bo
            poprawia nastroj, powoduje blask w oczach i promieniuje na innych ..
            Zauwaz, ze samo wypowiedzenie slowa " radosc" wygladza napiete miesnie twarzy i
            powoduje " wewnetrzny" usmiech....




            > Dlaczego? Nie powiedzialem "zapominam" a raczej - nie przejmuje sie, zyje pomim
            o.
            > Smutek taki sam stan jak kazdy inny, dlaczego go traktowac jakos czczegolnie? C
            zy jak jestes radosna to siedzisz w kaciku i sie cieszysz? Nie sadze... wiec
            > dlaczego smutek ma byc traktowany jakos specjalnie?

            No jasne, ze zyc trzeba dalej, bo inaczej to juz jest depresja!



            > > > Zwykle smutek po paru chwilach odchodzi, nie wiem czy dzieki temu ze
            > tak
            > > > postepuje, czy tak po prostu jest.
            > >
            > > Ty to masz szczescie, bo jak widac miewasz tylko male smuteczki , a nie
            > > prawdziwe, rasowe smutki!:))
            >
            > Oj mam... :")

            Oj to fajnie...
            • kwieto Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 13:20
              Iiii tam... Ani radosc nie jest jakos szczegolnie warta rozpamietywania ani
              smutek. Negujac smutek nie potrafisz sie cieszyc radoscia bo albo ciagle sie
              boisz, ze sie zaraz skonczy, albo radosc powszednieje i staje sie nijaka. Wiec
              smutek jest potrzebny chocby po to aby mogla byc radosc...

              Negujac smutek, negujesz zarazem te niemile zdarzenia o ktorych mowisz. Czyli -
              zamiast nauczyc sie na bledach za chwile ladujesz sie w podobna sytuacje i
              znowu smutek... bo jesli wczesniej zapomnialas o smutku, musialas tez zapomniec
              o sytuacji ktora go spowodowala, prawda?
              • alka_xx Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 13:51
                kwieto napisał(a):

                > Iiii tam... ...



                Ktos kiedys madrze powiedzial :
                " Przestanmy uczyc sie na bledach, zacznijmy na Politechnice"! hehehe

                Smutku na smutku nie bede sie uczyc!A istnienie tych niemilych zdarzen chetnie
                zaneguje!
                A radoscia bede sie dzielic ze wszystkimi / z Toba tez moge :)))/

                A powiedz,masz tez takie specjalne miejsce, na/w ktorym sie cieszysz ?
                / analogicznie do parapetu na ktorym sie smucisz?/
                • kwieto Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 14:21
                  Sek w tym, ze ja sie na parapecie rowniez ciesze :")))))

                  Nie moja radosc nie jest zwiazana z konkretnymi osobami czy miejscami. Raczej
                  sytuacjami czy stanem ducha. Smutek zreszta tez
            • masaker Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 13:23
              He, he, he! Ja już widzę, jak ludzie "rozpamiętują" radość! Proszę z ręką na sercu powiedzieć mi, kto z
              was będąc szczęśliwym/ą usiadł na chwilę i rzekł: "Och, jest mi dobrze. Dlaczego? Co sprawia, że
              mój nastrój jest taki świetny? Czy może się spieprzyć? Czy może nie zapomniałem o czymś
              potwornym, co zmąci moją radość? Kiedy znowu będzie mi źle? Jak bardzo? Czy będę jeczął
              wówczas z taką intensywnością, jak obecnie rozpaczam?". W chwilach szczęścia i radości ludzie po
              prostu bezrefleksyjnie to przeżwyają. Umysł ożywia się dopiero w chwilach ciężkich i złych - i to
              dopiero nas kształtuje. Moje pierwsza wiadomość: "Nie radzimy sobie - po prostu jest nam smutno."
              to właśnie coś takiego. Wiem, że jest mi smutno i przeżywam to.

              chrum?
              • Gość: Dora Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? IP: 212.244.205.* 01.02.02, 14:27
                >W chwilach szczęścia i radości ludzie po
                >prostu bezrefleksyjnie to przeżwyają.

                Chyba nie spotkałeś nigdy rasowego pesymisty.
    • angieblue Re: Gdy nadchodzi smutek... 01.02.02, 11:54
      Zagaduję go i rozśmieszam...A jak jest uparty -ignoruję i czekam, aż sobie
      pójdzie..
    • Gość: ^May^ Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? IP: *.sprintnet.pl 01.02.02, 12:18
      Smutek to rownie nieodlaczna czesc naszego zycia co radosc. Nie ma sensu na
      sile probowac sie rozsmieszac.Zasadniczo staram sie nie rozkladac przyczyn
      smutkow na czesci pierwsze. A jak mi smutno i teskno to patrze w niebo, slucham
      muzy i...nie mysle nic, popijajac herbate albo kakao...i mimo ze wnetrze kwili
      to jednoczesnie jest spokojne...Emocjom nie mozna natomiast dac soba
      rzadzic.Jesli sa negatywne - ok, ale nie bedzie tak wiecznie...a niech sobie
      beda, ot co..nie ma co zwracac na nie przesadnej uwagi.Pozdrawiam wiosennie:)
    • Gość: Poganka Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? IP: *.pascom.com.pl 01.02.02, 12:31
      z bardzo dużym smutkiem nie sposób walczyć
      najlepiej przeczekać ze świadomością "minie"
      zawsze złe chwile kiedyś mijają
      najlepiej przeczekać nieświadomie czyli w śnie
      pozwolić sobie na długi sen pod czymś bardzo ciepłym
      i miłym
      jest to najlepszy ze znanych mi leków
      jeśli oczywiście spać możemy
      a sen to najlepszy przyjaciel
      w którego ramiona można się zanurzyć
      i z taką świadomością najlepiej się zasypia

      z dużego smutku tylko
      taki przyjaciel może nas wydostać

      a na małe smutki
      najlepsi są przyjaciele z krwi i kości

      smutek przychodzi
      wykręcić numer
      wsłuchać się w głos
      smutek odchodzi bo najczęściej bierze się z tego
      że czujemy się sami

      polecam



      i najlepiej

    • vicca Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 12:49
      Siedzę sobie i myślę
      czasem popłaczę
      przez okno popatrzę
      przytulę się do miśka
      napiję herbaty
      zjem słoik dżemu
      (z wisniami!)
      czasem popiszę
      czasem poczytam
      ... i czasem mi przechodzi
      • Gość: ? Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 01.02.02, 15:03
        A ja idę do fryzjera, na ogół pomaga :))
        • Gość: Angi24,5 Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? IP: 62.29.133.* 01.02.02, 15:04
          Wkrótce możesz zostać łysy..!
          • Gość: ? Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 01.02.02, 15:16
            Gość portalu: Angi24,5 napisał(a):

            > Wkrótce możesz zostać łysy..!

            Raczej mi to nie grozi, łysa nie zostanę bo mam bardzo gęste włosy, a i za często
            nie potrzebuje tego lekarstwa
    • roseanne Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 15:14
      jak mi troche smutno to znajduje sobie jakies bezsensownezajecie np cerowanie
      dzieciecych skarpetek
      jak jest troche gorzej "lasze sie" do mojego milego i domagam sie pocieszenia,
      wzglednie stukam tutaj po to samo
      jak jest bardzo zle - chowam sie jak slimak w skorupke i po cichutku
      przetrawiam , z po jakims czasie przechodzi
    • fragola Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 15:47
      Mam chyba duże doświadczenie w smuceniu się.Kiedyś to nawet znajomi
      stwierdzili,że nawet jak nie mam żadnych ku temu powodów to sobie znajdę coś,
      aby się pomartwić:)))Mam chyba trochę z melancholika(po ojcu),ale w sumie sporo
      we mnie radości i energii życia(to pewnie po mamie).Jeśli chcesz koniecznie
      przepędzić smutek musisz uświadomić sobie PRAWDZIWĄ jego przyczynę,a to wbrew
      pozorom bywa trudne.A na małe smuteczki dobre są drobne
      przyjemności.Pozdrawiam:))))
    • Gość: kaszub Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? IP: *.polczyn.sdi.tpnet.pl 01.02.02, 16:31
      A ja sobie tutaj "przyszedłem"... Poczytać, do znajomych popisać, różne sprawy
      pozałatwiać, w inny świat wskoczyć. W większym mieście poszedłbym z
      przyjacielem na piwo albo sam do kina. Czasami pomaga rower.
      A co Państwo na to: dopada kogoś smutek po śmierci bliskiej osoby, więc chwyta
      ten ktoś za zdjęcia z jej pogrzebu - pomaga to, czy szkodzi (a co ja mam na
      myśli pisząc "pomaga"?)? Takie sytuacje się zdarzają. Ale nie zdarza się np.
      oglądanie zdjęć z choroby? A czy ludzie rozpamiętujący pracę, którą stracili,
      oglądają zdjęcia z nią związane? Piszę magisterkę o zdjęciach, więc zapytam:
      czy w smutnych chwilach pomagacie sobie w jakikolwiek sposób za pomocą zdjęć?
      Pozdrawiam.
      • Gość: roseanne Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? IP: *.sympatico.ca 01.02.02, 16:35
        tak, pomagam sobie zdjeciami.
        wspominam, jak kiedys bylo dobrze
        przypominam sobie osoby.
        niestety, nie wszystkich mam na zdjeciach, to boli
    • kasia28 Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 01.02.02, 16:41
      Płaczę i od razu lepiej, a jak nie to idę spać.Przesypiam problem i smutek, a
      po obudzeniu wszystkie strachy są mniej straszne.
    • Gość: klik Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? IP: *.pool.mediaWays.net 01.02.02, 16:46
      Smutek jest wynikiem boksowania się z życiem - nawet jak się jest smutnym, bo
      się jest samemu, to chciałoby się bardzo, żeby los przysłał kogoś, czy tak? W
      związku z tym, aby się nie smucić można
      1. zrezygnować z boksowania i umilić sobie czas,
      2. boksować z żartów, z nudów, ale nigdy nie na serio,
      3. boksować zakładając, że i tak się nie wygra (patrz 2.)
      Pzdr.
      • Gość: frisky2 Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? IP: 62.233.139.* 01.02.02, 16:49
        Butelka wina w samotnosci, albo kilka piw.
        • Gość: ? Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 01.02.02, 18:16
          najlepsza droga do alkoholizmu
    • Gość: Mikey Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.02, 02:28
      smutek oznacza, że mam jakiś problem
      jak jest jakiś problem to trzeba go rozwiązać, a nie zapomnieć, bo ten problem
      musi być ważny (inaczej ni ebyłbym smutny)
      dlatego szukam tego problemu i próbuję go rozwiązać, a jeśli nie potrafię
      rozwiązać, próbuję się z nim pogodzić
      rozbieram go na czynniki pierwsze i kontempluję dopóki nie znajdę rozwiązania
      czasami to mi może zabrać mnóstwo czasu
      gdy to mnie już męczy, idę spać

      ostatnio właśnie byłem na tyle smutny, że olałem jedną bardzo ważną dla mnie
      rzecz
      dałem spobie również 10 godz. snu dziennie, co jest bardzo dziwne u mnie
      ale widocznie ten problem, który był przyczyną smutku, był ważniejszy niż ta
      rzecz, więc nie żałuję...

      mój kolega ma inną strategię, a konkretnie imprezowanie, :)
      upija się i zapomina o tym problemie
      na krótką metę to się opłaca, ale potem znowu ma doła i to wcale nie mniejszego
      • Gość: Renka Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? IP: *.home.cgocable.net 02.02.02, 04:06
        Staram sie za wszelka cene nie bywac smutna, ale jak mnie dopadnie, to placze,
        po prostu placze i placze, tam, gdzie nikt mnie nie widzi. Potem biore kapiel i
        ide spac na wiele godzin. Jak mnie dopada w publicznym miejscu, to sie odwracam
        od "tematu", za wszelka cene, zagluszam go innymi myslami.Pogodnymi i prostymi,
        typu ciesze sie sloncem i cieplem, a jak to jest wieczorem, to
        muzyka,relaksujaca, robieniem jakichs milych porzadeczkow, w kosmetykach, w
        lazience, koncentrujac sie intensywnie np na dokladnym obwiazaniu wszystkich
        suszarek i zelazek do wlosow sznurami, tak precyzyjnie, az do bolu..:)))
        Czasem wystarczy rozmowa z mezem, ktory mnie zaraz rozsmieszy, a czasem jakas
        komedia. A tak naprawde, najczesciej w takim wypadku dzwonie do rodzicow i
        gadamy sobie dlugo o zwyklych sprawach i ZAWSZE jest mi wtedy lepiej.Oczywiscie
        zawsze biore duze dawki vit B comp w takie dni smutku, ktore jakos trzeba
        przezyc :)
    • izabe Re: Jak radzicie sobie ze smutkiem? 02.02.02, 09:39
      Gdy jestem troche smutna to pracuje i staram sie nie myslec za duzo. Po prostu
      intensywnie pracuje. Wtedy zly nastroj bardzo szybko przechodzi. Z kolei gdy
      mam wieksza chandre to ide spac.
      iza
Inne wątki na temat:
Pełna wersja