zimowy_cien
04.08.09, 23:05
Jestem zazdrosna o ich sukcesy, o to,że są utalentowani,że ludzie
ich lubią,słuchają uważnie to co mówią.
Tymczasem ja ciągle muszę żyć w cieniu innych.Pracuję nad sobą, na
różne sposoby zdobywam wiedzę,mam opinię ciekawej i inteligentnej,
ale to i tak mi nie pomaga.Nie ma dnia,żebym nie porównywała się z
kimś.Nie chodzi tu o wygląd, ale o kwestie typu talent,wiedza, urok
osobisty,który ściąga ludzi.Może i o życie zawodowe,w którym mnie
ostatnio nie układało się najlepiej.
Często czuję się wobec tego jak piąte koło u wozu nawet w gronie
bliskich mi osób.Tak jakbym pozostawała z tyłu, nie liczyła się, gdy
coś mówię,opowiadam.Nie mam nawet chłopaka, bo oni interesują się
moimi koleżankami, mnie mając tylko za dobrą znajomą.
Nie chce mi się z tego powodu żyć.Zresztą źle czuję się z powodu
tego,że zazdroszczę bliskim mi ludziom,choć też nie uciekam się do
intrygowania i innych świństewek.Po prostu tłumię to w sobie.
Czy to normalne,że tak muszę się czuć? Jestem 21-latką, a już czuję
się bez szans, jak niepotrzebny śmieć,który równie dobrze mógłby
umrzeć,bo nikt by tego nie zauważył...