Dodaj do ulubionych

Kreatywnosc

02.01.04, 08:03
Pisze zainspirowawszy sie watkiem paramedycznym :")

Widac w nim jak rozne osoby roznie podchodza do rozwiazywania problemu (w tym przypadku:
mojej szorstkiej pupki)
Girlfriend, pytana o rade jakies dwa tygodnie temu, nijak nie mogla sobie z pupka poradzic.
W koncu, czujac ze problem szorstkosci ja zwyczajnie przerasta, poprosila o pomoc
forumowiczow.
Z kolei Ryb wykazal sie kreatywnoscia - i w trymiga zaproponowal kilka rozwiazan a i balet
podwodny przy okazji wymyslil.

Ciekaw jestem, od czego zalezy kreatywnosc? Od cech osobniczych, wychowania, srodowiska?
Jak to jest, ze jedni mysla mysla i wymyslec nie moga, a inni niemalze z marszu sypia
propozycjami?
Czy kreatywnosci mozna sie, na przyklad, nauczyc? Trenowac?
Obserwuj wątek
    • kvinna kreatywność 02.01.04, 08:42
      Z książki Jamison, przez którą się teraz mozolnie przedzieram widać zależność
      między kreatywnością a pewnymi chorobami psychicznymi ;), np. manic-depressive
      disorder. Zatem - cechy osobnicze.

      A trenować można, jak najbardziej.

      Twórczego 2004, Kwiatku :)
      • kwieto Re: kreatywność 02.01.04, 17:28
        A o jak duzej zaleznosci sie mowi?
        • kvinna zależność jest spora 05.01.04, 10:15
          do wartości liczbowych jeszcze nie dotarłam.

          Do Alfiki: jeśli synonimem "kreatywny" jest "twórczy" i mówimy raczej o
          twórczości mniej w sensie "potencjalna cecha", a bardziej powstałe dzieło, to
          zdziwiłabyś się jak wielu (bardzo wielu) wśród uznanych twórców było/jest ekhm
          wariatów. Lista jest dłuuuuuga. Dane od autorytetów w dziedzinie psychiatrii,
          nie domniemane.
          • kwieto Re: zależność jest spora 07.01.04, 20:06
            Hihi, dopiero teraz doczytalem tego posta, gora wariaci :"P
    • alfika Re: Kreatywnosc 02.01.04, 08:47
      Mietku, jak to skąd się bierze kreatywność?
      ze świeżego spojrzenia i otwartego umysłu

      im bardziej jesteś przywiazany do swoich świętych przekonań, niezmiennego i
      sztywnego spojrzenia na świat i własnej nietolerancji tego czy owego u innych,
      tym mniej twórcze podejście

      tak więc - do odwiazywania się przystąp ;)
      • kwieto Re: Kreatywnosc 02.01.04, 17:27
        Tak, zgadzam sie, mysle ze otwartosc ma wplyw na kreatywnosc. Ale czy tylko? Mowi sie o
        "pierwiastku Bozym", iskrze talentu... Ciekawe tez to co mowi Kvinna, ze w tworcy drzemie iskra
        szalenstwa.

        Zatem - czy otwartosc wyzwala to co wrodzone, czy stwarza "zdolnosci tworcze" od podstaw?
        • alfika Re: Kreatywnosc 03.01.04, 15:00
          Otwartość wyzwala to co nadane - wolność.
          A to już prosta droga do twórczości.

          Dla mnie szleństwo to choroba, nie twórczość, choć i dzieła można nieświadomie
          piekne i wielkie tworzyć, a jakże.
          A z drugiej strony - wariata można zrobić z każdego, wystarczy chęć i
          odpowiedni dobór słów.
          • kwieto Re: Kreatywnosc 04.01.04, 18:55
            > Otwartość wyzwala to co nadane - wolność.
            > A to już prosta droga do twórczości.

            Wolnosc warunkiem koniecznym czy wystarczajacym?

            > Dla mnie szleństwo to choroba, nie twórczość, choć i dzieła można nieświadomie
            > piekne i wielkie tworzyć, a jakże.

            Zgoda, lecz taki np. Witkacy tworzyl na prochach, mozna podciagnac to pod szalenstwo. Van Gogh
            tez nie byl do konca zdrow na umysle, wziawszy pod uwage chocby jego odciecie wlasnego ucha,
            czy inne smaczki...

            > A z drugiej strony - wariata można zrobić z każdego, wystarczy chęć i
            > odpowiedni dobór słów.

            Czy "szaleniec" to to samo co "wariat"? Nie powiedzialbym.
            • alfika Re: Kreatywnosc 05.01.04, 09:15
              kwieto napisał:

              > > Otwartość wyzwala to co nadane - wolność.
              > > A to już prosta droga do twórczości.
              >
              > Wolnosc warunkiem koniecznym czy wystarczajacym?


              Raczej koniecznym - mówię tu o poczuciu wewnętrznej wolności.


              >
              > > Dla mnie szleństwo to choroba, nie twórczość, choć i dzieła można nieświad
              > omie
              > > piekne i wielkie tworzyć, a jakże.
              >
              > Zgoda, lecz taki np. Witkacy tworzyl na prochach, mozna podciagnac to pod
              szale
              > nstwo. Van Gogh
              > tez nie byl do konca zdrow na umysle, wziawszy pod uwage chocby jego odciecie
              w
              > lasnego ucha,
              > czy inne smaczki...


              Odcięcie ucha było z miłości, a nie z wariactwa :)
              Ale racja, wielu artystów i filozofów miało sposób bycia odbiegający. Teraz się
              kłania zdefiniowanie i szaleństwa - ja się upieram, że to choroba, oraz
              zdefiniowanie norm i odbiegania zachowaniem czy pojmowaniem świata od tych norm.
              Sztuka pod wpływem chemii - hmmm...
              Rekordy olimpijskie pod wpływem chemii...
              Niby robi wrażenie i budzi podziw, ale oszustwo tu jednak wyłazi, jak sądzę.


              >
              > > A z drugiej strony - wariata można zrobić z każdego, wystarczy chęć i
              > > odpowiedni dobór słów.
              >
              > Czy "szaleniec" to to samo co "wariat"? Nie powiedzialbym.


              Eeeetam. To już akademickie dywagacje, bez znaczenia.
              • kwieto Re: Kreatywnosc 06.01.04, 08:12
                > > Wolnosc warunkiem koniecznym czy wystarczajacym?
                >
                > Raczej koniecznym - mówię tu o poczuciu wewnętrznej wolności.

                A idac glebiej? Jesli nie jest warunkiem wystarczajacym, czego jeszcze potrzeba?


                > Odcięcie ucha było z miłości, a nie z wariactwa :)

                Myslisz, ze odcinanie sobie uszu to typowe zachowanie zakochanych? :"P
                A bardziej serio, niektorzy biografowie pono upatruja w odcieciu ucha efektu halucynacji, inni w
                chorobie, ktora mialaby sie objawiac m.in. nieznosnymi bolami ucha

                > Ale racja, wielu artystów i filozofów miało sposób bycia odbiegający. Teraz się
                > kłania zdefiniowanie i szaleństwa - ja się upieram, że to choroba, oraz
                > zdefiniowanie norm i odbiegania zachowaniem czy pojmowaniem świata od tych norm

                Bardzo ladne i a propos:

                "Wszelkie incydenty biorą się z uderzenia krwi do głowy. Rozpatrzmy więc to dosłownie: uderza -
                gdzie uderza? Oto problem. Po drugie, co uderza? Oto pytanie. Różne są w tym względzie
                interpretacje. Wobec tego przyjmijmy, że uderza krew. Jednakże ilość jej jest ściśle określona, choć
                może się wahać w zależności od temperamentu osobnika, i wynosi przeciętnie 9,9 litra. Organy
                dobrze ukrwione działają wybornie, podczas gdy reszta ciała cierpi niedostatek i ziębnie. Zupełnie
                tak, jak kiedy bandyci napadną i spalą posterunek policyjny, wszyscy sierżanci zbiorą się w
                centrali, a na mieście nie ma ani jednego. Według diagnozy medyka będzie to policyjne uderzenie
                krwi do głowy, udar policyjny. Jaka ma być metoda leczenia? Otóż należy odprowadzić krew tam,
                gdzie była uprzednio - do poszczególnych członków, w odpowiedniej ilości. Krew, która napłynęła,
                zmusić trzeba do odpływu. Z dawien dawna znano na to wiele znakomitych sposobów. Można
                zatem spowodować odpływ, ale niestety nie ma wypróbowanego środka, aby pobudzić napływ.
                Ogólnie biorąc, uderzenie krwi jest plagą i stanowi uszczerbek, tylko czy zawsze? W pewnych
                zawodach krańcowe podniecenie uważa się wręcz za konieczne, bez niego egzystować się nie da.
                Do tej kategorii należą przede wszystkim poeci - uderzenie krwi do głowy jest dla nich równie
                niezbędne jak węgiel dla parostatku. Wystarczy, by tego impulsu na jeden dzień zbrakło, a zmienią
                się w przeciętniaków bez polotu, co tylko jeść potrafią i siedzieć bezczynnie. Dotkniętego udarem
                nazywa się wariatem. Dobrze, ale jeżeli bez tego nie jest zdolny do pracy, a opinia świata w tym
                względzie jest ujemna? Wtedy wystarczy nie nazywać rzeczy po imieniu. Wystarczy wzywać wielkim
                głosem natchnienia. Natchnienia! Oto nazwa wymyślona dla zwodzenia świata, samo zaś zjawisko
                to nic innego jak zwykły udar. A kto go doznaje, jest w danym momencie wariatem. I jeśli nie idzie
                do lecznicy w Sugamo, to głównie dlatego że to wariat chwilowy. Spróbujmy wyjaśnić, dlaczego
                trudno zostać wariatem chwilowym. Łatwiej już być wariatem na stałe. Ale żeby tylko i wyłącznie w
                tym jednym momencie, kiedy się siada nad kartką papieru! O, tego cudu nawet zręczny Bóg nie
                dokonał! Pozostaje więc liczyć bez reszty na własne siły. Do dziś głowią się wielce poeci i uczeni
                nad kwestią udaru - sposobem wywoływania go i leczenia"

                > > Czy "szaleniec" to to samo co "wariat"? Nie powiedzialbym.
                >
                > Eeeetam. To już akademickie dywagacje, bez znaczenia

                Niezupelnie.
                Np. (przywolujac oklepane zdarzenia) szarza ulanow w wawozie Somosierra byla zystym
                szalenstwem, z wojskowego punktu widzenia. Czy ulani byli wariatami? Chyba nie?
                Nie kazdy szaleniec jest wiec wariatem. Czy kazdy wariat jest szalencem? Tego juz nie wiem.
                • alfika Re: Kreatywnosc 06.01.04, 09:06
                  kwieto napisał:

                  >
                  > A idac glebiej? Jesli nie jest warunkiem wystarczajacym, czego jeszcze
                  potrzeba
                  > ?
                  >
                  >

                  Chęci, Kwieto, chęci!
                  :)


                  > > Odcięcie ucha było z miłości, a nie z wariactwa :)
                  >
                  > Myslisz, ze odcinanie sobie uszu to typowe zachowanie zakochanych? :"P


                  Ech, tak to można zaraz ustalić, co się powinno, a co się nie powinno będąc
                  zakochanym.
                  Ale jak kto sobie krzywdę robi, to rzeczywiście, podejrzane!
                  A jak kto na mrozie stoi przed oknem ukochanej i na zapalenie płuc się naraża -
                  to zakochany czy psychicznie chory?
                  Kwieto, idiotę , kretyna i osobę niezrównoważoną można zobaczyć w każdym,
                  wystarczy odrobina chęci ;)

                  I biografowie biografami - ale sam Witkacy wręczając ucho jednej pani mówił o
                  miłości - może własne motywy znał lepiej niż biografowie? ;)))

                  >
                  > > > Czy "szaleniec" to to samo co "wariat"? Nie powiedzialbym.
                  > >
                  > > Eeeetam. To już akademickie dywagacje, bez znaczenia
                  >
                  > Niezupelnie.
                  > Np. (przywolujac oklepane zdarzenia) szarza ulanow w wawozie Somosierra byla
                  zy
                  > stym
                  > szalenstwem, z wojskowego punktu widzenia. Czy ulani byli wariatami? Chyba
                  nie?
                  > Nie kazdy szaleniec jest wiec wariatem. Czy kazdy wariat jest szalencem? Tego
                  j
                  > uz nie wiem.


                  Ślicznie i zgrabnie przytoczyłeś tu przykład szarży ;)))

                  Żeby tworzyć: trzeba być wewnętrznie wolnym człowiekiem, światłym, otwartym,
                  trzeba chcieć sie wyrażać poprzez twórczość - ale to jeszcze nie szaleństwo, na
                  litość boską!
                  Chyba że to co ja nazywam poczuciem wewnętrznej wolności, dla Ciebie jest
                  szaleństwem, tak mi się jeszcze pomyślało.

                  Ja bym była jednak ostrożna w używaniu takich słów, kojarzących się z
                  nieprawidłowym stanem umysłu.
                  Wtedy pozostanie uznać, ze naprawdę wszyscy jesteśmy szaleni - co też niektórzy
                  mędrcy od dawna chętnie czynią.

                  ...tyle że czasem tego "szaleństwa" nie wystarcza dla arcydzieła, a jeno dla
                  dziełka...
                  • kwieto Re: Kreatywnosc 06.01.04, 22:12
                    > Chęci, Kwieto, chęci!
                    > :)

                    Eee, to chyba nadal malo. Jest taki dowcip o amerykanskiej armii - ze niezdolnych a pracowitych
                    (pelnych checi) sie wyrzuca, coby wojska nie rozlozyli na lopatki :"P

                    > Ech, tak to można zaraz ustalić, co się powinno, a co się nie powinno będąc
                    > zakochanym.
                    > Ale jak kto sobie krzywdę robi, to rzeczywiście, podejrzane!
                    > A jak kto na mrozie stoi przed oknem ukochanej i na zapalenie płuc się naraża -
                    > to zakochany czy psychicznie chory?
                    > Kwieto, idiotę , kretyna i osobę niezrównoważoną można zobaczyć w każdym,
                    > wystarczy odrobina chęci ;)

                    Roznica taka, ze stojacy na mrozie ma nadzieje ze nic mu nie bedzie - to zwykla glupota. A
                    odcinajacy ucho?

                    > I biografowie biografami - ale sam Witkacy wręczając ucho jednej pani mówił o
                    > miłości - może własne motywy znał lepiej niż biografowie? ;)))

                    Van Gogh :"P
                    Wedle notatki prasowej z 1888 roku: "...niejaki Vincent Vangogh, artysta malarz, rodem z
                    Holandii, pojawil sie w domu publicznym numer 1, przywolal niejaka Rachel i wreczyl jej... swoje
                    ucho, mowiac jej 'strzez tego pilnie'. Po czym zniknal"*

                    Coz, jak na wyznanie milosne, rowniez nieco wariackie, moim zdaniem :"))


                    > Ślicznie i zgrabnie przytoczyłeś tu przykład szarży ;)))
                    > Żeby tworzyć: trzeba być wewnętrznie wolnym człowiekiem, światłym, otwartym,
                    > trzeba chcieć sie wyrażać poprzez twórczość - ale to jeszcze nie szaleństwo, na
                    > litość boską!
                    > Chyba że to co ja nazywam poczuciem wewnętrznej wolności, dla Ciebie jest
                    > szaleństwem, tak mi się jeszcze pomyślało.
                    >

                    Kiedy ja nie stawiam znaku rownosci miedzy wolnoscia a szalenstwem, natomiast jestem ciekaw
                    czy obie cechy sa potrzebne w jednakowym stopniu, czy ktoras z nich bardziej.
                    Raczej nie ma ludzi, ktorzy byliby calkowicie wewnetrznie wolni. A jak z szalenstwem?

                    > Ja bym była jednak ostrożna w używaniu takich słów, kojarzących się z
                    > nieprawidłowym stanem umysłu.
                    > Wtedy pozostanie uznać, ze naprawdę wszyscy jesteśmy szaleni - co też niektórzy
                    > mędrcy od dawna chętnie czynią.
                    >

                    To juz zalezy jak patrzec. Pytanie co jest norma, odniesieniem dla szalenstwa?

                    > ...tyle że czasem tego "szaleństwa" nie wystarcza dla arcydzieła, a jeno dla
                    > dziełka...

                    To jusz insza inszosc. Pytanie czy "szalenstwa", "wolnosci", czy czegos jeszcze?
                    • alfika Re: Kreatywnosc 12.01.04, 09:22
                      kwieto napisał:


                      >
                      > Eee, to chyba nadal malo. Jest taki dowcip o amerykanskiej armii - ze
                      niezdolny
                      > ch a pracowitych
                      > (pelnych checi) sie wyrzuca, coby wojska nie rozlozyli na lopatki :"P


                      Wracaj do pierwszych postów na ten temat i przeczytaj, o czym jeszcze poza
                      chęciami mówiłam.
                      Armia a sztuka - wyyyybacz... Widzę pewną niewielką, acz istotną róznicę :)))


                      >
                      > Roznica taka, ze stojacy na mrozie ma nadzieje ze nic mu nie bedzie - to
                      zwykla
                      > glupota. A
                      > odcinajacy ucho?



                      to Ty chyba nie wiesz, na co ma nadzieję zakochany, co stoi pod oknem.
                      Na zobaczenie umiłowanej, a nie na to, ze będzie zdrowy!
                      Bosze, Kwietku, Ty nadrabiaj zaległości młodości, a nie wdawaj się w
                      kilometrowe akademickie debatki, ja Ci dobrze radzę :)



                      >
                      > Van Gogh :"P


                      Może być i Van Gogh, ale na co mi ta notatka???
                      Gazety czasem przekłamują, poszukaj bardziej wiarygodnych źródeł.

                      >
                      > Kiedy ja nie stawiam znaku rownosci miedzy wolnoscia a szalenstwem, natomiast
                      j
                      > estem ciekaw
                      > czy obie cechy sa potrzebne w jednakowym stopniu, czy ktoras z nich bardziej.
                      > Raczej nie ma ludzi, ktorzy byliby calkowicie wewnetrznie wolni. A jak z
                      szalen
                      > stwem?


                      Ja nadal szaleństwo uważam za chorobę, którą czasem da się wyleczyć.
                      Czasem terapia polega na tworzeniu :)
                      Są ludzie, którzy są całkowicie wewnętrznie wolni.


                      >
                      > To juz zalezy jak patrzec. Pytanie co jest norma, odniesieniem dla szalenstwa?


                      A to już nie temat sztuki, tylko wywlekaj podręczniki akademickie psychologów i
                      psychiatrów i studiuj :)


                      >
                      > > ...tyle że czasem tego "szaleństwa" nie wystarcza dla arcydzieła, a jeno d
                      > la
                      > > dziełka...
                      >
                      > To jusz insza inszosc. Pytanie czy "szalenstwa", "wolnosci", czy czegos
                      jeszcze
                      > ?

                      Dla mnie wystarczy powyższe.
                      Wolność wewnętrzna, otwarty umysł, chęć.
                      Tyle w kwestii uogólnienia.
                      Amen.
                      Może być w różnych proporcjach.
                      Ale nie da sie ukryć, że każdy artysta potrzebuje czegoś innego - jeden
                      powyższego, inny musi się chemią posiłkować, innemu potrzeba zapachu gnijących
                      jabłek - jak - o ile pamietam - B. Prusowi.
                • Gość: Maarta Re: Kreatywnosc IP: 5.3.1R* / *.globalintranet.net 07.01.04, 14:29



                  Wariat a szaleniec ? Mysle, ze z dwojga wariat ma wydzwiek pejoratywny podczas
                  gdy szalenstwo ma cos z szalu, a wiec opetania,uniesienia, mistyki... Moze to
                  wplyw sztandarowego plotna Mlodej Polski?
                  Slowo “wariat” nalezy raczej do rejestru jezyka potocznego, podczas
                  gdy “szalenca “ zaliczylabym do jezyka literackiego. Ale moge sie mylic...

            • Gość: Senin Troche nie na temat, ale... IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 05.01.04, 10:34
              Z Witkacym to chyba niezupelnie tak. On exsperymentowal z chemia by poznac ich
              wplyw na zmiany percepcji artystycznej a co za tym idzie ich wplyw na
              kreatywnosc - Tak samo jak pozniej Huxley(to tak dla przypomnienia, czegos, o
              czym zapewne wiecie; patrz: Narkotyki i Niemyte dusze. No chyba, ze sie
              zdewaluowaly..)

              Co do innych tworczych szalencow to chyba kepinski wymienia ich cala plejade
              w "schizofrenii" jesli sie nie myle. A jedej z glownych aspektow
              tzw "osobowosci tworczej" upatruje w nadwrazliwosci czesto na granicy neurozy
              (ksiazke czytalam baardzo dawno, ale taka jest jedna z jej tez, o ile dobrze
              pamietam)

              Nadwrazliwosc/wrazliwosc > "poglebiona" percepcja/widzenie rzeczywistosci>
              oryginalne jej przetwarzanie
              • kwieto Re: Troche nie na temat, ale... 06.01.04, 08:23
                Innymi slowy, trzeba byc wolnym wariatem :"P
                Trudne :"))
                • alfika Re: Troche nie na temat, ale... 06.01.04, 08:52
                  trudne, owszem - ale jednak po pierwsze, gdyby było łatwe, to każdy by był
                  artystą i pewnie większość tonęłaby w samouwielbieniu dla własnego kunsztu, a
                  wytwoy pobratymców nijak by nie poruszały

                  no i sztuka byłaby codziennością "szarą", jak się ostatnio na foro zwykło
                  określać życie ;)

                  a po drugie: trudne - ale jakie efekty!

                  a co do wariactwa nadal sie nei godzę - tak jak nie przemawia do mnie ustalanie
                  przez kolejnych "światłych" ustalanie pojęcia i granic normy
    • Gość: gf to nie kreatywność do Rybci ładna dusza :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 15:47
      Rybcia lubi cały swiat, to i olt sie załapała ;)))))
      • kwieto Re: to nie kreatywność do Rybci ładna dusza :) 02.01.04, 17:22
        Myslisz ze Ryb nie jest kreatywny?
        Dlaczego tak sadzisz?
        • Gość: gf Re: to nie kreatywność do Rybci ładna dusza :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 17:25
          Myślę, że ten wątek nie jest funkcją kreatywnosci R. - nie dość jasno?

          Poza tym, kreatywność to pianka. Taka sama, jak błyskotliwość czy poczucie
          rytmu (no, tego akurat o nim nie wiem ;)) W nim są o wiele fajniejsze reczy niż
          kreatywność.
          • kwieto Re: to nie kreatywność do Rybci ładna dusza :) 02.01.04, 17:35
            Ech, znowu, jak w przedszkolu... :(

            To ze Rybia kreatywnosc mnie zainspirowala nie znaczy ze nie dostrzegam innych cech jego
            Rybowatosci, to chyba jasne?

            Acz nadal jestem ciekaw, dlaczego odmawiasz mu kreatywnosci w tamtym watku, mowiac, ze "to
            nie kreatywnosc, tylko ladna dusza"?
            • Gość: gf Re: to nie kreatywność do Rybci ładna dusza :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 17:45
              a jakie dostrzegasz?
              • kwieto Re: to nie kreatywność do Rybci ładna dusza :) 02.01.04, 18:07
                Ryb jest w ogole bardzo ciekawa osoba.

                To jak z ta kreatywnoscia?
                • Gość: gf Re: to nie kreatywność do Rybci ładna dusza :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 19:15
                  > Ryb jest w ogole bardzo ciekawa osoba.

                  proszę o szczegóły :)

                  tak, jest kreatywny - acz te rajstopki dla Ciebie, to raczej z palcem w
                  bucie ;))

                  ale powiedz, co Ci sie w Rybie podoba?
                  • kwieto Re: to nie kreatywność do Rybci ładna dusza :) 02.01.04, 19:47
                    > > Ryb jest w ogole bardzo ciekawa osoba.
                    >
                    > proszę o szczegóły :)

                    To jakies przesluchanie cycóś? :"P

                    Myslisz ze Ryba sie da opisac w paru gladkich slowach?
                    Mam wymienic ciurkiem pare cech charakteru ktore mu przypisuje? eeee...


                    > ale powiedz, co Ci sie w Rybie podoba?

                    Ryb mi sie caly podoba :"P
                    • Gość: gf Kwieciu, nie wykręcaj się, boś nie szmata :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 19:57
                      > Myslisz ze Ryba sie da opisac w paru gladkich slowach?

                      oczywiście, ze tak nie myślę - ktoś prosił o opis?


                      > Mam wymienic ciurkiem pare cech charakteru ktore mu przypisuje? eeee...

                      zaspokoi moją ciekawość wymienienie 2 na przykład - tych, które w nim lubisz :))


                      > > ale powiedz, co Ci sie w Rybie podoba?
                      >
                      > Ryb mi sie caly podoba :"P

                      tak, wiem, ale nieładnie mówic "nie" kiedy kobieta prosi :)
                      no, chyba że się boisz dekolcika ;)
                      • kwieto Re: Kwieciu, nie wykręcaj się, boś nie szmata :) 02.01.04, 20:02
                        > oczywiście, ze tak nie myślę - ktoś prosił o opis?

                        A szczegoly to nie opis? Ech...

                        > zaspokoi moją ciekawość wymienienie 2 na przykład - tych, które w nim lubisz :)

                        Uffff, bedzie mi odpuszczone, az chyba zamowie msze dziekczynna na te okolicznosc :"P

                        Spostrzegawczosc i takt.

                        > tak, wiem, ale nieładnie mówic "nie" kiedy kobieta prosi :)

                        No prosze, a podobno odcinasz sie od konwenansow?
                        • Gość: gf Re: Kwieciu, nie wykręcaj się, boś nie szmata :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.04, 20:13
                          Rytuały to nie konwenanse :)
                          Nie wsiadam nigdy do samochodu mężczyzny, który nie otwiera mi drzwi - to żadne
                          konwenanse Kwieciu :) konwenans to jest cmokać ciocię w łapę - czujesz różnicę?


                          > Spostrzegawczosc i takt.

                          no i o co była ta cała "szarpaczka"? :)
                          bardzo dziękuję :))
                          • kwieto Re: Kwieciu, nie wykręcaj się, boś nie szmata :) 02.01.04, 20:17
                            > Rytuały to nie konwenanse :)
                            > Nie wsiadam nigdy do samochodu mężczyzny, który nie otwiera mi drzwi - to żadne

                            To "nie wypada odmawiac" to rytual?
                            Kup sobie wreszcie slownik, cooo? Az obiecuje, ze zwroce Ci koszty...

                            > no i o co była ta cała "szarpaczka"? :)
                            > bardzo dziękuję :))

                            Tak bylo zabawniej :"P
                            • Gość: gf Re: Kwieciu, nie wykręcaj się, boś nie szmata :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.04, 18:16
                              > > no i o co była ta cała "szarpaczka"? :)
                              > > bardzo dziękuję :))
                              >
                              > Tak bylo zabawniej :"P

                              masz specyficzne poczucie humoru :)


                              re rytuały: może wieczorem, acz nie obiecuję, popiszemy o rytuałach,
                              Durkheimie, Levi-Straussie, Bettelheimie, Maertensie i innych kolegach ;)
                              na dwoje babka wróżyła - albo mi sie będzie chciało, albo nie :))))
                              • kwieto Re: Kwieciu, nie wykręcaj się, boś nie szmata :) 04.01.04, 18:56
                                > masz specyficzne poczucie humoru :)

                                Coz...

                                > re rytuały: może wieczorem, acz nie obiecuję, popiszemy o rytuałach,
                                > Durkheimie, Levi-Straussie, Bettelheimie, Maertensie i innych kolegach ;)
                                > na dwoje babka wróżyła - albo mi sie będzie chciało, albo nie :)))

                                Bardzo chetnie, choc mam wrazenie, ze znow bedzie tak jak z bratem anestezjologiem :((
                                • Gość: Oleńka Re: Kwieciu, nie wykręcaj się, boś nie szmata :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 02:25
                                  Chętnie, ale oczekuję 2 rzeczy - deklaracji, że interesujesz się rytuałami - to
                                  na początek.

                                  I, po drugie, odpowiedzi na pytanie, czyje koncepcje są Ci bliskie.
                                  • kwieto Hahahahaha 05.01.04, 07:46
                                    No brat anestezjolog, po prostu brat anestezjolog...

                                    Dobra, nie licze na odpowiedz w temacie, skad ja wiedzialem ze tak wlasnie sie skonczy?
                                    • Gość: Oleńka yes yes yes!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.04, 11:42
                                      mogłabym stawiać kasę, kwieto, na to kim jesteś - WIEDZIAŁAM, że wiesz o
                                      rytuałach tyle, co Wittgensteinie, hihihihi :))))))))))))))))

                                      jeśli Tobie się wydaję, że sam z siebie jesteś partnerem intelektualnym dla
                                      Girarda czy L-S to prawdopodobnie oszalałeś :DDDDDDD
                                      • kwieto Oh, baybe! 06.01.04, 08:23
                                        > mogłabym stawiać kasę, kwieto, na to kim jesteś - WIEDZIAŁAM, że wiesz o
                                        > rytuałach tyle, co Wittgensteinie, hihihihi :))))))))))))))))

                                        Ciagle mi powtarzasz ze wiesz kim jestem, to robi sie nudne - zaczyna sie robic obsesja (to tak a
                                        propos satelityzmu).
                                        Nigdy nie ukrywalem, ze Wittgensteina czytalem dawno, a raczej przegladalem raptem jedna
                                        pozycje jego autorstwa (cos trzeba bylo miec w bibliografii eseju na Logike)
                                        Szczerze mowiac, dziwie sie troche Twoja atencja dla Wittgensteina. Jego tractatus logico-
                                        philosophicus jest w sumie zbiorem dosc oczywistych, truizmow. Aczkolwiek przyznam ze
                                        bardzo dobrze usystematyzowanych i sformulowanych (i chwala mu za te prace). Na temat innych
                                        jego dziel sie nie wypowiadam, bo nie znam.


                                        > jeśli Tobie się wydaję, że sam z siebie jesteś partnerem intelektualnym dla
                                        > Girarda czy L-S to prawdopodobnie oszalałeś :DDDDDDD

                                        Chcesz mi sie wydac? Mam nadzieje ze nie za zone?

                                        Mnie sie nie wydaje, ale jak na razie nie rozmawiam chyba z Girardem czy C.Levi-Straussem.
                                        Jedno co chcialbym uzyskac, to Twoje wyjasnienie jak rytual sie ma do grzecznosci.
                                        Twoje - nie Levi-Straussa.

                                        Nie uwazasz, ze podanie paru nazwisk (probujesz szpanowac czy co?) to nieco zalosna odpowiedz?
                                        • Gość: Oleńka Re: Oh, baybe! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 14:14
                                          Nie sprowokujesz mnie, kwieto.

                                          Baj, bejbi, baj.
          • roseanne Re: to nie kreatywność do Rybci ładna dusza :) 03.01.04, 15:08
            Gość portalu: gf napisał(a):

            ciach
            >
            > Poza tym, kreatywność to pianka. Taka sama, jak błyskotliwość czy poczucie
            > rytmu >


            przepraszam, co ma kreatywnosc do pianki, pomiajajc kreatywnosc kulinarna, a
            zwlaszcza biszkopcik?

            kretywnosc to chyba jednak swego rodzaju talent i to do tego bardzo kaprysny.
            Chce mi sie i potrafie , albo mie ise nie chce wiec nic nie robe
            albo chce mi sie i nici z tego wychodza....
            ot co


            jeszcze mozemy wyroznic kreatury i karykatury, ale chyba powolutku odsuwam sie
            od tematu

            witam w Nowym, najlepsze zyczenia
    • Gość: frustro "Inteligencja kreatywna" Harry Alder IP: *.future-net.pl 02.01.04, 18:22
      "...opiera się na najnowszych badaniach naukowych i rozróżnia je od schematu,w
      który popada wiele popularnych poradników na temat kreatywności, nie
      wyłączając moich własnych"..."uzywany przeze mnie skrót "CQ" nie zadowoli
      akademickich purystów, ja jednak mam juz dość ich ponad 120 definicji
      kreatywności"...
      • kwieto Re: "Inteligencja kreatywna" Harry Alder 04.01.04, 18:57
        Kurcze, z "inteligencja" robi sie jak z terminem "spoleczny"...
    • ziemiomorze Re: Kreatywnosc 06.01.04, 13:00
      > Ciekaw jestem, od czego zalezy kreatywnosc? Od cech osobniczych, wychowania,
      > srodowiska?

      Od tego wszystkiego :-) - chyba najmniej od genow jednak, mysle.
      Jesli mi się uda odkopac (tak, mysle o kupieniu polek) Nencke, a Ty wyrazisz
      chec, to przesle adekwatny cytacik.

      > Jak to jest, ze jedni mysla mysla i wymyslec nie moga, a inni niemalze z
      > marszu sypia propozycjami?

      Umieja sobie wylaczyc krytyka - ilosc pomyslow wlasnie stad sie bierze.

      > Czy kreatywnosci mozna sie, na przyklad, nauczyc? Trenowac?

      Nie wiadomo, jak dalece treningi kreatywnosci te kreatywnosc rozwijaja -
      badania sa nieduze i metne. Mi sie samej rozwinely po takich warsztatach
      skrzydla.
      Na warsztatach kreatywnosci uczy sie przede wszystkim, rzadkiej w naszym
      narodzie, umiejetnosci wylaczania krytyka na jakis czas.
      Poza tym - inspirowania sie pomyslami innych, pracy z ideami w grupie,
      podstawowych narzedzi i technik. Na bardziej zaawansowanym poziomie - pracy z
      cialem i energia (o, wtedy robi sie szamansko), albo narzedzi specjalistycznych.

      zetta
      • kwieto Re: Kreatywnosc 06.01.04, 22:27
        > Od tego wszystkiego :-) - chyba najmniej od genow jednak, mysle.
        > Jesli mi się uda odkopac (tak, mysle o kupieniu polek) Nencke, a Ty wyrazisz
        > chec, to przesle adekwatny cytacik.

        Wyrazam :")

        > Umieja sobie wylaczyc krytyka - ilosc pomyslow wlasnie stad sie bierze.

        Czyli cos jak stan wewnetrznej burzy mozgow?

        > Nie wiadomo, jak dalece treningi kreatywnosci te kreatywnosc rozwijaja -
        > badania sa nieduze i metne. Mi sie samej rozwinely po takich warsztatach
        > skrzydla.

        A na czym polegaja takie warsztaty, z grubsza chociaz?

        > Na warsztatach kreatywnosci uczy sie przede wszystkim, rzadkiej w naszym
        > narodzie, umiejetnosci wylaczania krytyka na jakis czas.
        > Poza tym - inspirowania sie pomyslami innych, pracy z ideami w grupie,
        > podstawowych narzedzi i technik. Na bardziej zaawansowanym poziomie - pracy z
        > cialem i energia (o, wtedy robi sie szamansko), albo narzedzi specjalistycznych

        To ja prosze o mala prelekcje na temat, o.
        • ziemiomorze Re: Kreatywnosc 07.01.04, 00:36
          Edward Nęcka "Psychologia tworczosci", GWP:
          >> przesle adekwatny cytacik:
          "W badaniach MacKinnona (1962) nad tworczymi architektami okazalo sie, ze
          srodowisko tych ludzi charakteryzowalo sie szczegolnym ukladem postaw
          rodzicielskich. Z jednej strony okazywano dziecku szacunek i zaufanie do jego
          mozliwosci, a z drugiej nie przejawiano intensywnch uczuc ani nie kultywowano
          bliskosci emocjonalnej; dotyczylo to nie tylko ojcow, ale i matek. Ponadto
          obydwoje rodzice przyszlych tworczych architektow byli zwykle aktywni zawodowo
          i zajmowali sie wlasnymi sprawami. Byc moze tworczy rozwoj dziecka wymaga
          zapewnienia mu jednoczesnie dwoch warunkow: poczucia bezpieczenstwa i
          niezbednej dawki wolnosci w rozwoju osobistym. A wolnosc i autonomia w
          warunkach bardzo intensywnej bliskosci emocjonalnej z rodzicami jest bardzo
          malo prawdopodobna. Na uwage zasluguja badania, z ktorych wyniak, ze rodzice
          przyszlych tworcow cechuja sie niskim poziomem postaw autorytarnych i niechecia
          do stosowania nakazow i zakazow jako srodkow wychowawczych, a jednoczesnie
          niechecia do otwartego wyrazania pozytywnych emocji w stosunku do dziecka
          (Amabile, 1996). Stwierdzono rowniez, ze matki dzieci uzyskujacych wysokie
          wyniki w tescie tworczego myslenia Torrance'a (TCTT) okazuja stosunkowo
          niewiele matczynego ciepla, nie przejawiaja postaw nadopiekunczych, a nawet nie
          zaprzeczaja uczuciom wrogosci, ktorych czasem doznaja w stosunku do dziecka
          (Michel i Dudek, 1991). Wszystko to prowadzi do wniosku, ze cieplarniane
          warunki rodzinne nie sa tym, co najlepiej sluzy tworczosci."

          Necka wymienia jeszcze mnostwo innych spraw, zwiazanych ze srodowiskiem, od
          ktorych zalezy poziom kreatywnosci (kolejnosc urodzenia, potrzeba ucieczki,
          wrazliwosc, atmosfere w szkole, istnienie pod reka mentorow i modeli
          i 'kreatogenne' spoleczenstwo (dobrobyt, wolnosc osobista, roznorodnosc
          kulturowa, umilowanie wybitnych dziel).
          Profesor pisze rozwniez, ze wg badan "istnieje pozytywny zwiazek korelacyjny
          miedzy miarami tworczosci i inteligencji, ale tylko w stosunku do osob o
          ilorazie inteligencji nie wyzszym niz okolo 120", ze _zazwyczaj_ osoby tworcze
          sa niezalezne od pola ('spostrzegaja rzeczywistosc niezaleznie od wzorcow
          narzuconych przez pole percepcyjne'), ze byc moze 'w roznych fazach procesu
          tworczego potrzebne sa rozne, czesto wzajemnie przeciwstawne style poznawcze',
          a 'osoby tworcze charakteryzuja sie upodobaniem do intuicyjnego stylu myslenia'
          itd, itd.

          > Czyli cos jak stan wewnetrznej burzy mozgow?

          Yhy.
          Wylaczenie krytyka w pierwszej fazie tworczosci - inkubacji i wykluwaniu
          pomyslu to podstawa kazdego narzedzia w tworczosci.
          Krytyka, z cala rewerencja, zaprasza sie pozniej.

          > A na czym polegaja takie warsztaty, z grubsza chociaz?

          O, to zalezy od kreatywnosci prowadzacych i od tego, czy sa to warsztaty w
          szkole, na uczelni psycholo, dla nauczycieli, dla aktorow, ludzi z ulicy,
          reklamiarzy, ksiezy...
          Nie da sie opowiedziec, na czym dokladnie. Niedokladnie - na uczeniu - poprzez
          czynny udzial - narzedzi tworczego myslenia, i lekkiej indoktrynacji ideolo
          ('kazdy jest tworca' np).

          Ja z kazdych zajec tego typu wychodzilam z pobudzonym umyslem i cialem i
          radosnie usmiechnieta - moze o to chodzi? Istnieje wysoka korelacja miedzy
          poczuciem humoru a zdolnosciami tworczego myslenia.

          > To ja prosze o mala prelekcje na temat, o.

          A moglbys ukonkretnic? Co Cie dokladnie interesuje?

          Patataj, patataj, kwieto - moglabym jeszcze dlugo, bo Cie lubie, a tworczosc
          jest moim lekko zakurzonym konikiem, ale ide spac.

          Kup sobie albo pozycz tego Necke - warto. Jest indeks tematyczny, indeks
          nazwisk, dluuga bibliografia i urocze zdjecie autora.
          Dobranoc,
          zetta
          • kwieto Re: Kreatywnosc 07.01.04, 08:26
            uh, odpiszewieczorem czas biec do pracy :")
          • Gość: ryb Re: Kreatywnosc IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 07.01.04, 14:51
            Dziekuje za opisanie mojego dziecinstwa, bardzo trafne :)


            Pozdr.


            ryb
            • ziemiomorze Re: Kreatywnosc 08.01.04, 15:06
              Gość portalu: ryb napisał(a):

              > Dziekuje za opisanie mojego dziecinstwa, bardzo trafne :)

              Bardzo prosze - wybralam ten fragment dlatego, ze takze mnie on dotyczyl.

              Nie ma tego zlego, co
              zetta
          • kwieto Odpowiedz 07.01.04, 20:11
            {tworczy architekci}

            Ciekawe... czyli zbytnia bliskosc nie wplywa dobrze na kreatywnosc. Ciekawe czy kreatywnosc jest
            w takim razie odpryskiem normalnosci, czy zbytnia bliskosc, czy jedno i drugie nijak sie nie ma do
            czegos takiego jak "normalnosc"?

            > > To ja prosze o mala prelekcje na temat, o.
            >
            > A moglbys ukonkretnic? Co Cie dokladnie interesuje?

            O tych narzedziach poprosze, a co! :"P

            Necke poczytam jak znajde.
            • ziemiomorze Re: Odpowiedz 08.01.04, 16:14
              kwieto napisał:

              > Ciekawe... czyli zbytnia bliskosc nie wplywa dobrze na kreatywnosc.

              Jest jednym z elementow, majacych wplyw na uformowanie tworczej osobowosci.


              > Ciekawe czy kreatywnosc jest
              > w takim razie odpryskiem normalnosci, czy zbytnia bliskosc, czy jedno i
              > drugie nijak sie nie ma do
              > czegos takiego jak "normalnosc"?

              Hihi.
              Zdefiniujesz pojecie? Bo mi podoba sie definicja normalnosci jako 'malej ilosci
              zaburzen'. Wiec?

              Tak czy inaczej - kazdy psycholog tworczosci ma misje, gloszaca, ze 'tworczy
              moze byc kazdy' i ze 'trzeba to tylko w ludziach obudzic'.

              > O tych narzedziach poprosze, a co! :"P

              Tego sie balam...
              Tradycyjna rozgrzewka to burza mozgow - niby wszyscy wiedza, o co chodzi, ale w
              praniu wychodzi, ze nie do konca (kazdy forsuje swoj pomysl jako najlepszy,
              wlacza krytyka etc).
              Fajne sa cwiczenia na konstruktywna krytyke - z zebranych w burzy mozgow
              pomyslow kazdy ma wybrac kilka, ktore mu sie najmniej podobaja i powiedziec do
              autora: "Podoba mi się w twoim pomysle to, ze ... (tu wymienic trzy dobre
              cechy), zastanawiam się jednak, co zrobic, aby... (i tu miejsce na jedna zla).
              To, wbrew pozorom, bardzo, bardzo trudne.
              Inne konkretne narzedzia byly bardzo skomplikowane i ich dokladnie nie
              pamietam, pamietam natomiast rozne 'rozcwiczajace' kreatywnosc niby-zabawy, ale
              teraz wracam do pracy.

              zetta
              • kwieto Re: Odpowiedz 08.01.04, 18:37
                > > Ciekawe... czyli zbytnia bliskosc nie wplywa dobrze na kreatywnosc.
                >
                > Jest jednym z elementow, majacych wplyw na uformowanie tworczej osobowosci.

                Skorelowanym ujemnie (przynajmniej tak wynika z opisu?).

                > Hihi.
                > Zdefiniujesz pojecie? Bo mi podoba sie definicja normalnosci jako 'malej ilosci
                > zaburzen'. Wiec?

                No tak, tylko czy dystans rodzicow jest zaburzeniem czy nie? Czestokroc podkresla sie role
                bliskosci dla prawidlowego rozwoju dziecka, wiec wychodziloby na to, ze bliskosc to normalnosc?

                Hmmm.... tego, jakos po pracy, o tych niby-zabawach, moge prosic? :"P
                • ziemiomorze Re: Odpowiedz 12.01.04, 14:26
                  kwieto napisał:

                  [bliskosc za duza w dziecinstwie]
                  > > Jest jednym z elementow, majacych wplyw na uformowanie tworczej osobowosci
                  > Skorelowanym ujemnie (przynajmniej tak wynika z opisu?).

                  Yhy. Jak myslisz, dlaczego?

                  > No tak, tylko czy dystans rodzicow jest zaburzeniem czy nie? Czestokroc
                  > podkresla sie role
                  > bliskosci dla prawidlowego rozwoju dziecka, wiec wychodziloby na to, ze
                  > bliskosc to normalnosc?

                  Bliskosc to normalosc, zbytnia bliskosc, tak jak i zbytnie oddalenie to
                  nienormalnosc - ?

                  > Hmmm.... tego, jakos po pracy, o tych niby-zabawach, moge prosic? :"P

                  E, nie chce mi sie, ani czasu nie mam, bo - probowalam, ale tego sie nie da tak
                  opisac po lebkach.
                  Pod koniec lutego moze uda mi sie wydostac fragment mojej pracy o treningu
                  tworczosci, to Ci przesle opis kilkunastu cwiczen.

                  zetta
                  • kwieto Re: Odpowiedz 12.01.04, 19:53
                    > [bliskosc za duza w dziecinstwie]
                    > > > Jest jednym z elementow, majacych wplyw na uformowanie tworczej osobo
                    > wosci
                    > > Skorelowanym ujemnie (przynajmniej tak wynika z opisu?).
                    >
                    > Yhy. Jak myslisz, dlaczego?

                    No wlasnie nie mam pomyslu.
                    Moze czujac duza bliskosc nie ma sie ochoty rozgladac po swiecie?
                    A i czasu nie starcza by tym czy owym sie zajac?
                    No i oddalenie rodzicow sugeruje, ze dziecko musialo (przynajmniej czesciowo) samo sobie
                    organizowac czas, wymyslac nowe zajecia. Samo odpowiadac na pytania, samo sprawdzac?

                    > Bliskosc to normalosc, zbytnia bliskosc, tak jak i zbytnie oddalenie to
                    > nienormalnosc - ?

                    Pytanie gdzie jest "zbytnia" bliskosc/oddalenie, a kiedy jeszcze nie?


                    > E, nie chce mi sie, ani czasu nie mam, bo - probowalam, ale tego sie nie da tak
                    > opisac po lebkach.
                    > Pod koniec lutego moze uda mi sie wydostac fragment mojej pracy o treningu
                    > tworczosci, to Ci przesle opis kilkunastu cwiczen.

                    OK, super :")
                    • ziemiomorze Re: Odpowiedz 14.01.04, 15:45
                      kwieto napisał:
                      [bliskosc utrudniajaca rozwoj kreatywnosci u dzieciaka]
                      > No wlasnie nie mam pomyslu.
                      > Moze czujac duza bliskosc nie ma sie ochoty rozgladac po swiecie?
                      > A i czasu nie starcza by tym czy owym sie zajac?
                      > No i oddalenie rodzicow sugeruje, ze dziecko musialo (przynajmniej czesciowo)
                      > samo sobie organizowac czas, wymyslac nowe zajecia. Samo odpowiadac na
                      > pytania, samo sprawdzac?

                      Tez tak mysle. Zastanawia mnie tylko ta wrogosc (otwarte wyrazanie wrogosci
                      matek wzgledem dzieci, ktora wg niektorych badan mialaby wplywac na rozwoj
                      kreatywnego czlowieka) - chyba chodzi tez o autorytety, a raczej ich brak, czy
                      tez brak dla nich szacunku. Taki brak autorytetow nie fiksuje na czyims zdaniu.

                      > > Bliskosc to normalosc, zbytnia bliskosc, tak jak i zbytnie oddalenie to
                      > > nienormalnosc - ?
                      > Pytanie gdzie jest "zbytnia" bliskosc/oddalenie, a kiedy jeszcze nie?

                      Nie ma regul - czy tez moze jest jedna: sluchac siebie nawzajem? Uwaznosc &
                      milosc?

                      z.
                      • kwieto Re: Odpowiedz 14.01.04, 23:35
                        > Tez tak mysle. Zastanawia mnie tylko ta wrogosc (otwarte wyrazanie wrogosci
                        > matek wzgledem dzieci, ktora wg niektorych badan mialaby wplywac na rozwoj
                        > kreatywnego czlowieka) - chyba chodzi tez o autorytety, a raczej ich brak, czy
                        > tez brak dla nich szacunku. Taki brak autorytetow nie fiksuje na czyims zdaniu.

                        Moze dzialac dopingujaco - dziecko zaczyna "udowadniac" ze nie jest takie zle, zeby je traktowano
                        w ten sposob. Ale moze tez dzialac dokladnie odwrotnie. (ciekawe jaki jest odsetek osob o
                        podobnym rysie biograficznym np. wsrod alkoholikow itp.)

                        > Nie ma regul - czy tez moze jest jedna: sluchac siebie nawzajem? Uwaznosc &
                        > milosc?

                        I znowu - proste a trudne.
    • j_ar Re: Kreatywnosc 07.01.04, 12:12
      toz to takie proste, trzeba kreatyne jesc
    • jan_stereo Re: Kreatywnosc 08.01.04, 00:37
      Troche zgaduje,ale kreatywnosc moim zdaniem wynika raczej z niskiego, niz
      wysokiego IQ.
      Wnioskuje tak, gdyz uwazam ze rtylko takiej osobie najlatwiej uwolnic sie od
      calej wiedzy tego swiata i uwazac, ze np., to Slonce kreci sie wokol Ziemi,bo
      czemuz by nie ?
      Itp. Swobodzie kojarzenia pomaga wlasnie brak nazbyt rygorystycznej
      inteligencji,ktora eliminowalaby za wczasu zbyt oderwana od rzeczywistosci
      mysl.
      Co do naukowcow,same dowody ;-)

      • j_ar Re: Kreatywnosc 08.01.04, 08:39
        > Troche zgaduje,ale kreatywnosc moim zdaniem wynika raczej z niskiego, niz
        > wysokiego IQ.
        > Wnioskuje tak, gdyz uwazam ze rtylko takiej osobie najlatwiej uwolnic sie od
        > calej wiedzy tego swiata i uwazac, ze np., to Slonce kreci sie wokol Ziemi,bo
        > czemuz by nie ?
        > Itp. Swobodzie kojarzenia pomaga wlasnie brak nazbyt rygorystycznej
        > inteligencji,ktora eliminowalaby za wczasu zbyt oderwana od rzeczywistosci
        > mysl.
        > Co do naukowcow,same dowody ;-)


        chyba raczej nie jest to wynik niskiego iq, kreatywnosc to nie jest brak
        logicznego rozumowania i opieranie sie na niewiedzy ale wlasnie skladaie
        wnioskow nowych na podstawie istniejacych dowodow oraz hipotez ktore sa
        prawdopodobne
        • kwieto Re: Kreatywnosc 08.01.04, 18:39
          Nieprawdopodobne rowniez, jesli wziac pod uwage koniecznosc "wylaczenia krytyka" :")
          Sam juz nie wiem :(
          • j_ar Re: Kreatywnosc 09.01.04, 08:54
            zakladanie nieprawdopodobnej hipotezy? hmmm.... ale gdzie tu sens;).. mozna
            zalozyc 'nieznane', badz 'slabo poznane' i oczekiwac wyniku 'jakiegos-nie
            wiadomo jakiego', ale nieprawdopodobne? troche to sie kloci z logika.... a moze
            i nie? :))))
            • kwieto Re: Kreatywnosc 12.01.04, 08:33
              Moze tak jak w powiedzeniu: "wszscy wiedza ze sie czegos nie da zrobic, przychodzi ktos kto nie
              ma o tym pojecia - i on to robi"
              :")
              • j_ar Re: Kreatywnosc 12.01.04, 14:38
                hehehe... fakt... i tak bywa:).. tylko, ze ten ktos nie zaklada czegos
                niemozliwego a jedynie inaczej interpretruje dane :)
                • jan_stereo Re: Bo Kreatywnosc 12.01.04, 19:17
                  Tak bez przekory juz.Z cala odpowiedzialnoscia moge napisac, ze kreatywnosc
                  zalezy w duzej mierze od wyobrazni. Jak ktos nie widzi w swym umysle
                  poszczegolnych elementow danej sytuacji, to nie ma szans byc kreatywnym.
                • kwieto Re: Kreatywnosc 12.01.04, 20:22
                  Ale interpretuje je w sposob ktory innym wydaje sie niemozlowoscia :"P
            • ziemiomorze Re: Kreatywnosc 12.01.04, 15:04
              j_ar napisał:

              > zakladanie nieprawdopodobnej hipotezy? hmmm.... ale gdzie tu sens;)

              nie trzeba jej od razu zakladac, mozna ja po prostu zapisac albo wypowiedziecc.
              Sens jest - jeden pomysl rodzi drugi, obojetnie od tego, czy sie pracuje w
              zespole czy samemu; inspirujesz siebie albo innych, a ilosc mozliwych rozwiazan
              przelicza sie na ilosc tych wybranych. Jesli 'zabijasz' pomysly juz w glowie
              (e, to sie nie uda, nikt tego tak nie robil, to bez sensu, nie mamy pieniedzy,
              a tamci na pewno zrobia to lepiej etc), to pozbawiasz sie takze szans
              na 'zadanie' tematu swojemu umyslowi i na inkubacje najwlasciwszego rozwiazania.

              .. mozna
              > zalozyc 'nieznane', badz 'slabo poznane' i oczekiwac wyniku 'jakiegos-nie
              > wiadomo jakiego', ale nieprawdopodobne? troche to sie kloci z logika.... a
              moze
              >
              > i nie? :))))

              W ksiazkach, kreatywnosci poswieconych, podane sa spektakularne przyklady
              na 'sile ignorantow' - grupa ludzi, kompletnie nie zwiazanych z tematem
              problemu rozwiazywala w godzine problem, nad ktorym glowili sie tygodniami
              specjalisci.
              Co ciekawe, ten same problemy rozwiazuje niemal kazda grupa nie-specjalistow na
              treningach tworczosci.

              zetta
              • j_ar Re: Kreatywnosc 12.01.04, 15:14
                no moze i tak, ale moze w takim razie nalezaloby podzielic kreatywnosc na:
                praktyczna i na bajkowa... bo iby jak przy kreatywnosci praktycznej z
                nieprawdziwych hipotez ma sie wylonic hipoteza prawdziwa?
                • ziemiomorze Re: Kreatywnosc 14.01.04, 15:51
                  j_ar napisał:

                  > no moze i tak, ale moze w takim razie nalezaloby podzielic kreatywnosc na:
                  > praktyczna i na bajkowa... bo iby jak przy kreatywnosci praktycznej z
                  > nieprawdziwych hipotez ma sie wylonic hipoteza prawdziwa?

                  No wlasnie moze:
                  uzywanie podstatowego narzedzia tworczego myslenia - burzy mozgow, udowodnilo,
                  ze ilosc pomyslow rodzi ich jakosc. Myslac o rozwiazaniu jakiegokolwiek
                  problemu, warto 'wypluc' z siebie najbardziej nawet glupie i fantastyczne
                  pomysly. Po pierwsze po to, zeby te glupie nie 'krazyly' w glowie i nie
                  rozpraszaly, po drugie po to, zeby 'rozcwiczyc' mozg i 'zadac' mu pewien
                  problem (praktyka pokazuje, ze jesli to sie uda, to zajmuje sie tym nasza
                  nieswiadomosc, ktora po okresie inkubacji przekazuje rozwiazanie ('olsnienie'),
                  no i po to, zeby te glupie inspirowaly - albo autora (jesli pracuje sie
                  samemu), albo innych (praca w zespole) - bo faktem jest (sama tego
                  doswiadczylam) ze te glupie tez inspiruja i to do calkiem nieglupich pomyslow.

                  Krete sa sciezki umyslu,
                  zetta
                  • j_ar Re: Kreatywnosc 15.01.04, 09:16
                    > No wlasnie moze:

                    czyli kreatywnosc nie ma nic wspolnego z logika-tak?

                    > uzywanie podstatowego narzedzia tworczego myslenia - burzy mozgow,
                    udowodnilo,
                    > ze ilosc pomyslow rodzi ich jakosc.

                    czyli im ktos wiecej glupot gada tym bardziej kreatywny bo ma wiecej
                    pomyslow?.. a nie jest to przypadkiem zwykly balagan umyslowy, ze nawet kiedy
                    mysl blyskotliwa sie pojawi to i tak taki geniusz tego nie zauwazy bo w kolejna
                    glupia pobiegnie?

                    >Myslac o rozwiazaniu jakiegokolwiek
                    > problemu, warto 'wypluc' z siebie najbardziej nawet glupie i fantastyczne
                    > pomysly. Po pierwsze po to, zeby te glupie nie 'krazyly' w glowie i nie
                    > rozpraszaly, po drugie po to, zeby 'rozcwiczyc' mozg i 'zadac' mu pewien
                    > problem

                    podczas burzy mozgow szkoda czasu na bajkowe teorie.....i szkoda czasu na tych
                    co to biora w nich udzial majac 'nierozcwiczone' mozgi- niech je sobie cwicza
                    gdzie indziej a nie wtedy kiedy jest potrzebne praktyczne nowatorskie podejscie

                    >
                    > no i po to, zeby te glupie inspirowaly - albo autora (jesli pracuje sie
                    > samemu), albo innych (praca w zespole) - bo faktem jest (sama tego
                    > doswiadczylam) ze te glupie tez inspiruja i to do calkiem nieglupich pomyslow.

                    hihihi glupie pomysly do nieglupich pomyslow inspiruja...a jakis przyklad?....
                    zaraz, niech sam pomysle, moze rozciwcze mozg przy okazji..oo..mam: jesli urwe
                    sie z pracy dzisiaj to sobie trzepne piwko z kumplem - tak wiec madry pomysl z
                    tego to: zostane w pracy i popracuje jak bede mal czas na to oczywiscie.....
                    hmm.. no nie wiem, czemu mnie ten madry pomysl nie cieszy..no naprawde :(


                    > Krete sa sciezki umyslu,
                    > zetta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka