polski_francuz
12.09.19, 21:01
Polska ma PIB troche ponad 500 mld € a Niemcy ponad 3600 mld €. I warto sie zastanowic jak to polskie PIB podniesc.
Szefuncio podczas bezsennnej nocy wpadl na genialny pomysl: podniesmy zarobki. Wpierw do 750 €/miesiac a zaraz potem do 1000 €/miesiac. I jak to uslyszeli mniejsi i wieksi polscy przedsiebiorcy, to ich krew zalala. Bo podniesc zarobki znaczy zmniejszyc zyski, podniesc ceny i, co sie moze zdarzyc - stracic klientow.
Na szczescie szefuncio, dosc tepy w ekonomii, ale sprytny w polityce, ma premiera. I premier wyjasnil glebie zoliborskich rozwazan: tu chodzi o podniesienie wydajnosci pracy. Trzeba skonczyc z obrazem Polski jako oazy dla wiekszych koncernow, takiej oazy gdzie sie mniej zarabia. Trzeba poprawic wydajnosc pracy.
Ta mysl, interesujaca, bo tlumaczace na jezyk ekonomii, polityczne checi populisty by sie przyssac na dluzej do wladzy mnie zastanowila. Jak podniesc wydajnosc pracy? Ano pierwsza mysl jest by zaufac bardziej ludziom, ktorzy beda mogli podjac wiecej funkcji w pracy i zmniejszyc zatrudnienie w firmach. I to zaufanie to wazna sprawa, jako ze Polacy to dosc klotliwy narod i ufanie innym to dosc egzotyczna muzyka dla ich uszu.
Druga sciezka by te wydajnosc podniesc jest tworzenie nowych firm z nowymi pomyslami produktow, ktore sie latwo dadza sprzedac wielu klientom. Ale to znaczy rewolucyjna reforma bankow (by latwo pozyczaly) i rewolucyjna zmiana wyksztalcenia i nastawienie go na kreatywnosc. I ta sciezka wydaje mi sie trudna do pojscia, bo uniwersytety sa dosc nastawione kasztalcenia tradycyjne, poki co.
Podsumowujac, populizm szefuncia moze spowodowac faktycznie wzrost wydajnosci. Ale to dosc malo prawdopodobne. Bardziej prawdopodobne beda likwidacje firm i zwolnienie ekonomii. Albo tez kombinacje z waluta by mniej byla warta czyli inflacja.
Ale moze cuda sie zdrzaja?
PF