Zakompleksiona partnerka

26.08.09, 23:33
Witam.
Jestem z dziewczyną już ponad rok, nie mieszkamy razem i na razie nie ma możliwości zmiany tego stanu. Szybko dostrzegłem, że jest ona siedliskiem wielu kompleksów. Zawsze jak próbowałem poruszyć ten temat to stawała się nieprzyjemna i zmieniała temat. Jednak ostatnio jak trochę wypiła, otwarła się i opowiedziała o swojej matce, która od dzieciństwa często "motywowała" ją tekstami w stylu: po co cię mam, mogłam cię usunąć, jesteś niczym i do tak jak ja do niczego nie dojdziesz, mimo tego moja dziewczyna kocha ją, opiekuje się nią(matka jest chora). Efektem czego jej samoocena jest bliska zeru. Stoję teraz przed problemem, nie wiem w jaki sposób jej pomóc poprawić sposób w jaki patrzy na siebie i świat.
    • kryzolia Re: Zakompleksiona partnerka 27.08.09, 07:39
      Jesli będziesz z nią, bedziesz ją kochał, starał się odnajdywać
      jej zalety, podkreślać je, z czasem pewność będzie zastępować
      kompleksy. To długo proces - ale to możesz.
    • paco_lopez Re: Zakompleksiona partnerka 27.08.09, 10:12
      dwa razy dziennie mów jej ze jest mądra i ładna. innymi słowy
      oczywiście. wtedy nadrobisz , to co zdeptała w niej matka. w sumie
      fakt, ze ona sie nia opiekuje świadczy o niej bardzo dobrze.
    • funstein Re: Zakompleksiona partnerka 27.08.09, 11:01
      codziennie 30 przykładów, że jest warta więcej niż jej
      pokoorwiona matka.
      Do tego jak najczęściej ciepłe słowa o jej piersiach,
      to buduje kobietę od strony poczucia wartości jako
      samicy. Masować uszy słowami a piersi dłońmi aż
      poczucie własnej wartości wróci do normalnego poziomu.

      Co do matki - uświadomić córkę, że samice mają zwierzęcy
      instynkt zagryzania niechcianych dzieci, żeby było dość
      pokarmu dla tych bardziej "udanych". Jej matka jest tylko
      zwierzęciem i nie można się na nią gniewać.
      No bo jak się gniewać na kąsające zwierzę ?
    • by_witch "Siedliskiem komlexów" :-) 27.08.09, 13:55
      Fajne określenie.:-)))Wiele pomóc jej nie możesz, jezeli nie masz
      przygotowania psychologicznego. Takim osobom potrzebna jest pomoc
      profesjonalisty i cos co nazywa sie terapia kognitywna. Jest to
      tradycyjna metoda terapii, polegajaca na zmianie toku myslenia i
      wielu innych pozytywnych sprawach. Dlatego powinna z takiej terapii
      skorzystac, o ile tego sama chce.
      • kryzolia Re: "Siedliskiem komlexów" :-) 27.08.09, 19:16
        "Wiele pomóc jej nie możesz, jezeli nie masz
        przygotowania psychologicznego" otóż pierwszy raz się z Tobą nie
        zgodzę - wiem to na swoim przykładzie że można....
        • ir1.easy Re: "Siedliskiem komlexów" :-) 27.08.09, 21:22
          ja również po raz pierwszy się nie zgodzę. Pozytywne informacje zwrotne mogą
          bardzo wiele zmienić. Nie należy tylko przesadzić. Osoby zakompleksione bywają
          mocno podejrzliwe. Więc proces powinien być dozowany, trwać długo, i najlepiej
          by te pozytywne komunikaty napływały z różnych stron.
          • by_witch Re: "Siedliskiem komlexów" :-) 27.08.09, 21:41
            Ja widzę tę sprawę spod innego kąta:-)))Dla mnie nie jest to taki
            zwykły "komplex". Ale nie ma ludzi nieomylnych, wiec i ja sie mogę
            mylić.
            Texty typu "mogłam cię usunąc, będziesz taka sama jak ja..." Itp.
            Mówią,ze matka zapewne jest osobą zaburzoną. I to zaburzenie w jakiś
            tam sposób rzutuje na córkę. Sam fakt, ze dziewczyna nie potrafi się
            otworzyć i mówic swobodnie o sobie - świadczy,że gdzieś mocno to w
            niej stoi. Ma blokady, ktore dopiero alkohol zmniejsza.
            Matka m.in mówiła: będziesz taka, jak ja, czyli to i tamto.
            Swiadczy,ze matka jest zazdrosna o sukces życiowy córki. Bo to
            pokazałoby kim sama jest. A jest tak dlatego,że jest tam silna
            identyfikacja ze złymi wzorcami wyniesionymi z domu.
            Sam fakt zazdrości zaprzecza wszelkiej formie kochania, zwłaszcza
            pomiedzy matką, a dzieckiem. Gdzie normą jest, ze rodzic chce zawsze
            jak najlepiej dla swojego dziecka i żadna konkurencja, czy zazdrość
            nie wchodzi w grę.

            W tym wypadku można myśleć tak, jak z plastrem na skaleczony palec.
            Mozna przyłożyć jedynie i wierzyć,ze bedzie dobrze. Albo zobaczyć
            dokładnie ranę, przeczyścic nałożyć środek antyseptyczny i dopiero
            wtedy przykleić plaster, o ile w ogole bedzie potrzebny. Rany goją
            się lepiej bez plasterków. Podobie jest z psychologiem, to taki
            dobry oczyszczacz ran. Po którym rany goją się lepiej.:)))
      • funstein Re: "Siedliskiem komlexów" :-) 28.08.09, 09:15
        "wiele pomóc jej nie możesz"

        to największa, piramidalna bzdura jaką kiedykolwiek słyszałem.

        pomóc człowiekowi można jednym zdaniem, tylko trzeba być człowiekiem
        a nie psychologiem-sępem żyjącym z tego, że ludzie błąkają się
        po labiryncie własnych emocji.

        terapia kognitywna to jedna z setek metod na robienie kasy a nie
        na realne pomaganie ludziom.
    • leda16 Re: Zakompleksiona partnerka 27.08.09, 22:55
      maggus85 napisał:

      > Jednak ostatnio jak trochę wypiła, otwarła się i opowiedziała o
      > swojej matce, która od dzieciństwa często "motywowała" ją tekstami w stylu: po
      > co cię mam, mogłam cię usunąć, jesteś niczym i do tak jak ja do niczego nie do
      > jdziesz,


      E tam, po pijaku niejedno się mówi. Nie wierzę, żeby jakakolwiek matka wstawiała takie teksty córce. A propos' ile lat ma ta dziewczyna i do czego już doszła? Jak często masz okazję obserwować jej relacje z matką? Poznałeś jej matkę i masz pewność, iż jest zdolna do takiej gadki?


      mimo tego moja dziewczyna kocha ją, opiekuje się nią(matka jest chora)


      Na co jest chora?


      ni
      > e wiem w jaki sposób jej pomóc poprawić sposób w jaki patrzy na siebie i świat.


      No wybacz, ale trudno traktować poważnie i dawać receptę na to, co ktoś bełkoce w pijackim widzie. Inaczej byłoby obowiązkiem przed każdą wizytą u psychologa walnięcie kielicha ;). Trudno pomagać komuś, kto dopiero musi się schlać, żeby Ci zaufać. Mnie by takie "zaufanie" u partnera raczej obrażało i na pewno nie pchałabym się z pomocą osobie, która tylko po alkoholu "puszcza farbę" Myślę, iż ona wie jak się drzwi do psychologa otwierają, jest świadoma swoich potrzeb. Więc w razie potrzeby potrafi otworzyć te drzwi bez Twojej pomocy. Pamiętaj również o madrym przysłowiu - "Nie rób komuś dobrze, nie będzie ci źle".Obawiam się, że dziewucha, która takie rzeczy wygaduje po pijaku na temat własnej matki, musi mieć nierówno pod sufitem. Poproś kolegów, żeby ją spili - przekonasz się, co zacznie mówić o Tobie; czy otworzy tylko buzię, czy jeszcze coś więcej ;).
      >
Pełna wersja