jola_ep Re: proszę o radę 01.03.07, 13:16 > Mam córeczkę,która niedługo skończy 14 miesięcy od początku karmię ją piersią.po 6 miesiącu próbowałam podawać jej mleko z butli dodatkowo Nie ma potrzeby podawania dziecku karmionemu piersią mleka modyfikowanego. Jak chcesz uzupełnić jego menu o nabiał, daj jogurt, albo biały serek itp. > ale chyba sie nie najada wystarczająco.Stanowczo domaga się piersi,w dzien 2-3 razy. Mądre dziecko Twoje mleko jest dla niej bardzo wartościowym pokarmem i nic dziwnego, że nadal go potrzebuje To nie znaczy, że się nie najda Nawet jak jesteś po obiedzie, to skusisz się na kawałek pysznej czekolady? ) > Największym problemem dla mnie jest nocne > wstawanie min 5 razy!!!zazwyczaj jest więcej pobudek,juz brak mi sił... Bardziej kaloryczne pokarmy przecież już Twoje dziecko je. Nawet bardziej niż mleko modyfikowane. Pomaga? Nocne pobudki w tym wieku mają moim zdaniem inny mechanizm niż głód. Dziecko przeżywa jeszcze chyba okres lęku speracyjnego. Odkryło, że jesteś od niego niezależna i możesz odejść. Nie wiem, czy pracujesz? Dzieci wtedy często pilnują mamy w dzień i w nocy. A czy jest lepszy sposób na przekonanie się o istnieniu mamy niż jej cieplutki kawałek w buzi? Malutkie dzieci najwięcej komórek czuciowych mają w ustach. Z piersią w buzi są najbardziej przytulone, najbardziej uspokojone. A trochę tego potrzebują w tym trudnym okresie, gdy ruszają na podbój świata i poznają smak frustracji (bo tego nie dosięgną, a tamtego mu nie dają ) Jeśli chodzi o bardziej fizyczne potrzeby, to Twoja córka pewnie bardziej potrzebowała by picia, o ile powietrze w domu jest suche. Ale raczej nie tak często. Czasem jest tak, że dziecko ząbkuje i trudno mu spać. Znowu mama bardziej pomoże, niż kaloryczna kolacja. Jeśli uspokajasz piersią dziecko w nocy, to dajesz jej bardzo dużo )) Nie tylko jedzenie )) Moja dwójka zaczęła się budzić na karmienie gdzieś od 8 miesiąca życia (wcześniej przesypiały noce). Ja pracowałam i dlatego wzięłam je do swojego łóżka. Starsza nadal budziła się często (podobnie jak Twoja), ale potem szczęśliwie coraz rzadziej Synkowi wystarczyło, że czuł moje ciepło obok siebie i przestał się budzić tak często, jak wtedy, gdy spał sam. Raz, czasem tylko dwa razy. Jak miały 1.5 roku dostały własne łóżka - ale bez szczebelków. W nocy więc po prostu przechodziłam do nich, kładałam się obok, karmiłam i dalej spałam Jak byłam bardzo zmęczona, to kładłam się z mężem, wstawałam w pokoju dziecka i zupełnie nie pamiętałam, jak się tam znalazłam )) Ty musisz odnaleźć własną drogę. Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link
magdalenanaw Re: proszę o radę 01.03.07, 14:01 witam!Obecnie nie pracuję od momentu porodu.Ostatnio zabieram w nocy jka ma jakieś bóle brzuszka np na łóżko i "spimy" w trójkę z mężem,ale dla mnei to w sumie żaden wypoczynek,a dla Małej też nie bardzo,bo jest jej za gorąco i poci się bardzo.... Niestety mam wiele spraw na głowie,mąż na okrągło pracujeod świtu do późnej nocy,a ja mam na głowie utrzymanie domu,zakupy,rachunki i jego firmę......pomijając wychowanie dziecka......nie ma mi kto pomóc.Dlatego musze chyba zrezygnować z karmienia,bo nawet w nocy nie mogę choć trochę wypocząć!! Wiem,że to dobro dla Małęj,ale za bardzo jest przywiązana chyba i rezygnuje z innego jedzonka.Chciałabym,żeby zjadłą choć trochę mleka z butli i spała w nocy dłużej,a cyś żeby był w wypadkach szczególnych,a nie jako głowne menu. - www.tik-tak.pl/forum/img/tickers/tickers3407.gif Odpowiedz Link
jola_ep Re: proszę o radę 01.03.07, 14:36 > Obecnie nie pracuję od momentu porodu.[...] > a ja mam na głowie utrzymanie domu,zakupy,rachunki i jego > firmę Ależ kobieto, pracujesz!! Utrzymanie domu musisz ograniczyć do minimum (np. przejść na mrożonki/gotowce, sprzątać minimalnie itp.). Ale prace domowe dzieci wybaczą. Jednak te rachunki i firma, to normalna praca. To nic, że w domu. Ja pracowałam poza domem niewiele, ale w pewnych okresach dużo w domu. Moje dzieci zawsze wtedy zaczynały zwracać na siebie uwagę, pilnować, przeszkadzać. Tak, jakby wychodziła do pracy i je zostawiała... One szybciej mi "wybaczały" nieobecność, niż pracę umysłową w domu. > nie ma mi kto pomóc. Czy możesz kogoś wynająć na parę godzin? Ja miałam bezrobotną sąsiadkę i obie byłyśmy zadowolone Może zamiast ruszać do sprzątania, śpij z dzieckiem, gdy ono zaśnie w dzień? (herezja nigdy mi na to sumienie nie pozwalało, ale moja córa domagała się karmienia przed snem i cudowna natura zadbała o to, abym karmiąc - karmiłam na leżąco - sama przy okazji zasnęła ) Spójrz na to tak: Ty też jesteś ważna )) > zjadłą choć trochę mleka z butli i spała w nocy dłużej,a cyś żeby był w wypadkach szczególnych,a nie jako głowne menu. Ale tak się chyba nie da. Butelka z mlekiem nie będzie rozwiązaniem. Możesz spróbować odzwyczajać od karmienia nocnego podając butelkę z wodą (bo nie z mlekiem, chyba, że chcesz jeszcze walczyć z próchnicą ). Mi się udało z synkiem (bez butelki, ale potem i tak wróciliśmy do nocnego karmienia piersią), ale z córą by nie przeszło. Co do spania razem. Jak śpicie? Czy mała śpi pośrodku? Dlaczego jest jej gorąco? Może łóżko za wąskie? Moje dzieci spały zawsze z boku - mąż, ja, dziecko. Miały swoją poduszeczkę, swoją kołderkę. Tak jak w swoim łóżku. Może rozwiązaniem (jeśli Wasze łóżko jest wąskie) jest kupno np. materaca dla dziecka? Albo dorosłe łóżko, które jakoś zabezpieczysz (choćby układając materacyk z łóżeczka obok niego), bo wtedy w nocy będziesz mogła przyjść na karmienie i się zdrzemnąć obok dziecka? Jeśli masz dużo siły, możesz spróbować nauczyć dziecko samodzielnego usypiania według jakiejś metody. (choć osobiście nie polecam tych, w których zostawiamy płaczące dziecko samo w pokoju). To daje większą szansę na sukces niż butelka z mlekiem. Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link
magdalenanaw Re: proszę o radę 01.03.07, 19:29 Dziękuję za rady.Miło,że jets ktoś,kto rozumie mnie Niestety wśród sąsiadów to nie ma żadnej osoby której zdecydowałąbym się oddać dziecko do opieki-sasiadka z naprzeciwka alkoholiczka......a reszta też żyje swoim życiem.Może znalazłaby się jedna Pani (kiedyś opiekowała się dziećmi sąsiadów),ale obecnie zajmuje się własnym wnuczkiem,więc dwójką nie dałaby rady. Na rodzinę na chwilę obecną też nie mam co liczyć.... Spanie w dzien nie wchodzi w grę.JA tylko bedąc w ciąży umiałam zasnąć w dzień,a teraz jeśli anwet położyłabym się to nie zasnę,wtedy myślę.......a jak już zaczyna mi się chcieć spać to Małą się budzi więc strata czasu. Co do butli to chciałabym,żeby zjadła przed snem i spała........całą noc........marzenie Jeśli zdarzy się że śpi z nami to po środku,ale to tylko w wyjątkowych sytuacjach,bo ja od zawsze się bałam spać z dzieckiem,żeby jej czegoś nie zrobić podczas snu...zreszta ja się męczę wtedy a nie śpię.Mała zawsze spała sama w łóżeczku.Tylko ostatnio ma jakies problemy z brzuszkiem,może ząbkowanie też.......już sama nie wiem... i czasami zmęczona wstawaniem co 15 minut biorę ją na łóżko i wkońcu zasypia (być może posmakowała spania przy mnie i teraz się też tego domaga) Butelka z wodą podejrzewam,że tez nie da rady,choć spróbuję.Kiedyś był taki czas,że zasypiała sama w łózeczku ze smoczkiem,ale potem sie to odmieniło i teraz zasypia przy piersi,a ta metoda nie wchodiz już w grę POzdrawiam Magda Odpowiedz Link
jola_ep Re: proszę o radę 02.03.07, 11:26 > Spanie w dzien nie wchodzi w grę. Moim zdaniem spanie w dzień tylko wtedy, gdy zasypiamy razem z dzieckiem Czyli ja nie miałam zamiaru spać, kładłam się z córą na tapczanik, karmiłam i jakoś tak oboje usypialiśmy (w czasie karmienia w organizmie matki wydzielają się uspokajające związki) Zwykle budziłam się przed dzieckiem. > Co do butli to chciałabym,żeby zjadła przed snem i spała........całą > noc........marzenie Moim zdaniem to tylko marzenie, że butla z mlekiem coś rozwiąże. Może zaś sprawić dodatkowe problemy. Moja ciocia walczyła z nieprzespanymi nocami i "uzależnieniem" od piersi za pomocą butelki z mlekiem. Doczekała się uzależnienia od butelki i niestety galopującej próchnicy butelkowej (( > bo ja od zawsze się bałam spać z dzieckiem,żeby jej czegoś nie > zrobić podczas snu... Tuż przed urodzeniem mojego pierwszego dziecka moja mama zdradziła mi, że ona też się na początku bardzo bała spać z dzieckiem, aby nie zrobić mu krzywdy. Teściowa poradziła jej wtedy, aby dziecko kłaść wyżej (nie chodzi o wyższą poduszkę), a samemu położyć się niżej (w kierunku nóg)- wtedy na pewno nic mu się nie stanie. To tak na początek. Bo potem rozumie się i czuje, że dziecku nic się nie stanie )) Należy tylko uważać na środku otępiające (alkohol, tabletki nasenne). Robiono też odpowiednie badania w USA. >Mała zawsze spała > sama w łóżeczku. Jeśli mała umiała po odłożeniu sama zasnąć, to znaczy, że problemy są przejściowe )) (nawet jeśli to "przejściowe" oznacza parę miesięcy) > Butelka z wodą podejrzewam,że tez nie da rady,choć spróbuję. Dodam tylko, że osobiście nie jestem przekonana do tej metody: bo nawet jak nauczysz, to potem będziesz wstawać, aby dać butelkę.. Ale niektórzy tak robią. > teraz zasypia przy piersi,a ta metoda nie wchodiz już w grę To znaczy nie chcesz, aby zasypiała przy piersi, bo wtedy częściej budzi się w nocy? Poczytaj w innym wątku, jak dobrze jest zasypiać przy piersi Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link
kakuba Re: proszę o radę 02.03.07, 10:28 ja mam taki sposób: wieczorem po kąpieli córeczka (9 mies.) dostaje butelkę z kaszką (kaszkę mleczną łatwiej wprowadzić niż mleko modyfikowane, bo jest słodsza i ma dodatkowy smak owocowy) potem usypiam ją przy piersi wiec mała ma i pełny brzuszek i pierś w nocy owszem budzi się - ale nie z głodu spokojnie moge ja nakarmić dopiero rano a nocne pobudki to juz zupełnie inna bajka.. moja córeczka potrafi się obudzic 5-6 razy w nocy... ech... (a ja na 7.00 do pracy wstaję) już już sie zbieram, żeby to zmienic.. juz nawet 'madrą' ksiażkę kupiłam... hehehe (musze tylko kilka dni przeczekać bo wyrzyna sie kopejny zabek) Odpowiedz Link
kakuba Re: proszę o radę 02.03.07, 10:33 aha ta ksiażka to "Każde dziecko może nauczyć sie spać" jest tam wyjaśnione dlaczego dzieci sie budzą w nocy - bo zwykle wcale nie z powodu głodu! Musze powiedzieć że całkiem sensownie jest to napisane i opisane sa przypadki zupełnie takie same jak mój )) i Twój jest tez metoda jak przestawic dziecko na 11 godzinny sen nocny bez pobudek (z tym że metody jeszcze nie stosowałam, wiec co do skutecznosci sie nie wypowiem na razie) Odpowiedz Link
jola_ep Re: proszę o radę 02.03.07, 11:11 > jest tez metoda jak przestawic dziecko na 11 godzinny sen nocny bez pobudek Czy to jest ta metoda, w której zostawia się niemowlę na parę minut, wychodzi z pokoju, ono ryczy, a autorzy przekonują, że przecież to nic złego? Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link
rybkaw Re: proszę o radę 02.03.07, 12:46 kakuba napisała: > aha ta ksiażka to "Każde dziecko może nauczyć sie spać" > jest tam wyjaśnione dlaczego dzieci sie budzą w nocy > - bo zwykle wcale nie z powodu głodu! > Musze powiedzieć że całkiem sensownie jest to napisane i opisane sa przypadki > zupełnie takie same jak mój )) i Twój > > jest tez metoda jak przestawic dziecko na 11 godzinny sen nocny bez pobudek Polecam te książkę.Dzieki niej nauczyłam spać Małą samodzielnie )(i nie było to aż tak straszne jak sie wydaje...) Moja córeczka kiedyś wstawała w nocy po kilka razy - czasem z krzykiem (ma 15 miesiecy) i teraz przesypia całe noce - ewentualnie budzi sie jeden raz.Ale faktycznie nie stosuje sie takich metod w czasie ząbkowania , gdy dziecko cierpi i baaardzo potrzebuje mamy. I potwierdzam - dziecko w tym wieku nie budzi sie już z głodu - to nie noworodek , który musi jeść co 2-3 godziny . A jeszcze dla wyciszenia dawałam na początku homeopatyczne czopki viburcol - dobre też przy ząbkowaniu. To nie środek nasenny ale ładgodnie uspokaja - mozna dawać nawet w dzien - pomaga przetrwać trudne chwile... Odpowiedz Link
magdalenanaw Re: proszę o radę 02.03.07, 20:53 Hmmm dziękuję wszystkim za sugestie O książce nic do tej pory nie słyszałam,poszukam. Woda w butelce z tego co czytam na forum nie jest warta budzenia sie,więc dzieci ponoć się nie budzą,żeby napić się wody,bo szkoda czasu........?? Viburcol mam.Ostatnio zapisała mi pediatra,bo mała budzi się w nocy i płacze ostatnio.Podejrzewam,że to brzuszek (bad moczu było dobre),bo mało pije i je raczej zatwardzające potrawy...no cóż jest niejadkiem i to akurat lubi...Zabki chyba na razie zastopowały,ogólnie późno zaczeły rosnąć,nma dopiero 7 i nie widzę,żeby któreś dziąsełko było nabrnięte teraz?!? Wody już dziś nie bedę dawać,bo nie ma sił walczyć...Może poczekam jeszcze kilka miesięcy jak będzie więcej rozumieć... Odpowiedz Link
jola_ep Re: proszę o radę 02.03.07, 21:42 > O książce nic do tej pory nie > słyszałam,poszukam. Książek, metod usypiania jest mnóstwo. Od tych bardzo rygorystyczno/drastycznych do tych mniej. Osobiście jestem przeciwna tym najbardziej drastycznym - takim, co proponują zostawiać płaczące niemowlę samo w pokoju i wychodzić. I jeszcze światło gaszą... Poszukaj raczej Tracy Hogg (autorka, coś w rodzaju "superniani"). Podobno w "uśnij wreszcie" też nie zakłada się zostawiania płaczącego dziecka. Ja osobiście ich nie stosowałam (dawniej też już były artykuły na ten temat). Tzn. rytuały tak. Ale już nie zostawianie dziecka. Bo: - moja córa bardzo źle reagowała na zostawianie jej samej w okolicy roczku i nie chciałam jej fundować złych przeżyć (i tak czasem zasypiała z płaczem, jak wrażeń było za wiele - ale byłam przy niej). Jej po prostu trudno uzyskać uspokojenie przed snem. Choć teraz jest trochę lepiej Sama miałam w okresie dojrzewania problemy z zasypianiem i po prostu wydawało mi się, że ją rozumiem... Reasumując: bardziej cierpiałabym słuchając jej płaczu za ścianą, niż śpiąc z nią - synek umiał sam zasnąć To był dla mnie cud jakiś Więc przejściowe problemy z zasypianiem były rzeczywiście przejściowe. Potrzebował poczucia, że jestem blisko w nocy? to mu je dałam. W wieku 18 miesięcy dostał swoje łóżko w swoim pokoju i bez problemu sam zasypiał. Choć nie... stosowałam Rady z cytowanej książki przerobione przez moją intuicję i znajomość mojego dziecka (+ trochę wiedzy o psychologii dziecka). Ale córa miała wtedy ukończone 4 lata I też nie zostawiałam jej samej, póki nie była na to gotowa. Więc Tobie też radzę: czytaj co się da, postaraj się zrozumieć _dlaczego_ dziecko się budzi. Poczucie bezpieczeństwa, które kształtuje się w pierwszych latach życia podobno ma ogromne znaczenie dla całego życia. Uczymy zasypiać niemowlę samo, czy też uczymy, że nawet jak samotnie płacze w nocy, to nie może liczyć na pomoc mamy? Więc uczenie tak, ale IMHO bez tego zostawiania na parę minut. Nie skrzywdzisz dziecka, jeśli nie nauczysz je samodzielnie zasypiać. To tylko Tobie będzie trudniej. Ale za to jakie wspomnienia )) Ja miałam dobrze: w moich stronach spanie z niemowlakami i malutkimi dziećmi jest tak samo naturalne, jak długie karmienie piersią i kołysanie Wydaje mi się, że jesteś wspaniałą matką, która po prostu jest zmęczona... Ostatecznie zrób tak, jak Ci podpowiada intuicja. Jeśli tylko posłuchasz swojego serca - na pewno wybierzesz dobrze. W końcu kto lepiej zna Twoje dziecko? Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link
magdalenanaw Re: proszę o radę 02.03.07, 22:04 samo zasypianie przy piersi mi nie przeszkadza tak bardzo,jak zostaje czasami z rodzicami w dzien to usypia ze smoczkiem bujana na rekach. Posiadam Tracy Hogg "Język niemowlat" w wersji komp. ale jeszcze nie zdążyłam się z nią zapoznać,bo nie lubię czytac długo z kompa,zwłaszcza,że monitor nie jakiś lcd tylko zwykły i już zmierza ku swojemu końcowi. Odpowiedz Link
magdalenanaw Re: proszę o radę 02.03.07, 21:06 Kaszka niestety też nie wchodzi wgę Już od 6 miesiąca próbnowałam nauczyć i niestety na próbach się skończyło Kaszkę jesli jada to łyzeczką np rano,ale nie na pewno z butli przed snem-wtedy to już ma zakodowane,że ma być cyś i koniec.......... Odpowiedz Link
kakuba Re: proszę o radę 05.03.07, 09:14 jola_ep napisała: > > jest tez metoda jak przestawic dziecko na 11 godzinny sen nocny bez pobud > ek > > Czy to jest ta metoda, w której zostawia się niemowlę na parę minut, wychodzi z > pokoju, ono ryczy, a autorzy przekonują, że przecież to nic złego? > > Pozdrawiam > Jola tak, to niestety jest ta metoda, choć ja nie nazwałabym tego rykiem jestem juz po 2 nocach wg tej metody wcześnie było tak: córeczka (9 mies.) zaspiała przy piersi albo noszona na rekach, spała obok mnie w łóżku, 5-6 pobudek w nocy, teraz jest tak: mała spi w swoim pokoju 1 noc - córeczka zasneła po 50 min, 1 pobudka w nocy 2 noc - córeczka zasneła po 15 min, bez pobudek w nocy wiec dzis przespałam całą noc po raz pierwszy od 1,5 roku!!!!! (w ciaży musiałam wstawać w nocy do WC) aż sie dziwnie czułam rano! jeśli chodzi o ten płacz, to nie był to paniczny płacz, raczej bunt córeczki: 'ja chce', taki mocny, trudny płacz było może przez 15 min, potem juz się mała uspokajała stopniowo i tylko troche popłakiwała nie mówie, że jest łatwo, szczególnie że nie jestem przyzwyczajona do placzu, bo córeczka w zasadzie wcześniej nie plakała (nie miała kolek, a jak np nabije sobie guza to płacze bardzo krótko i szybko daje się uspokoić) no i troche nagiełam tą metodę, bo w ksiażce jest napisane żeby wchodzić do pokoju dziecka i tylko do niego mówić - no wiec ja wchodziłam brałam córeczke na ręce, przytulałam, zaśpiewałam kołysankę, mówiłam do niej przez chwilę i dopiero wtedy wychodziłam... za kilka dni napiszę jak sprawa wygladała dalej... Odpowiedz Link
magdalenanaw Re: proszę o radę 05.03.07, 10:27 dziękuję za informacje,czekam na wiadomości Odpowiedz Link
jola_ep Re: proszę o radę 05.03.07, 13:11 > no i troche nagiełam tą metodę Osobiście mi się podoba, jak mamy "naginają" metody dostosowując je do siebie i dziecka Czytałam, że jedna z mam naginała metodę wchodząc już po minucie i też osiągnęła sukces. Pozdrawiam Jola Odpowiedz Link
magdalenanaw Re: proszę o radę 05.03.07, 13:37 pomoc rodziców nie wchodzi w grę.... teraz nastała smutny moment w życiu zmarł teść,czekał mnie wyjazd na pogrzeb 400km,nmie zgodzili się zostać z dzieckiem.......... więc musze znów liczyć na siebie Odpowiedz Link
fizula Re: proszę o radę 05.03.07, 23:37 Ja nie będę radzić, bo całkiem fajne rady Joli mi się wydały. Ale jak zwykle nie omieszkam podyskutować o w/w książkach, z których wszystkie czytałam. Niektóre uwagi o zasypianiu dzieci, które tam można znaleźć są sensowne, ale sama metoda już niekoniecznie. Po co tak cierpliwie przez pierwszy rok budować poczucie bezpieczeństwa, żeby teraz je rozwalać skuteczną metodą? Po co właściwie uczyć, że dziecko może na nas liczyć, na nasze przytulenie, dotyk, żeby któregoś dnia to zacząć podważać? Po co marnować tyle dobra, którym już obdarzyliśmy dziecko: jego zaufanie, poczucie bezpieczeństwa, spokoju. I właściwie po co tyle czasu starać się rozumieć własne dziecko, żeby teraz zamykać się przed nim, łamać go, kiedy jest najbardziej potrzebujące, zmęczone i bezbronne, pozwalać, by własne serce stawało się kamienne wobec płaczu dziecka. I potem po próbach takiego usypiania, to chyba już trudno odróżnić, czy to dziecko płacze ze zmęczenia, a może już z bólu, bo się pochorowało z tego powtarzającego się płaczu. A potem to przecież może płakać ze strachu, z obawy (uzasadnionej) przed nowym odejściem mamy,ale to już się nie liczy, bo liczy się tylko metoda i to, że skuteczna. To ja już wolę nieskuteczne metody, ale które i ja, i dziecko będziemy w stanie polubić. I skoro jesteśmy takie zmęczone, to tak, jak Jola radzi, może warto się zastanowić, jak zadbać o siebie, o swój odpoczynek, wygodę, zadowolenie, pozwalając równocześnie dziecku jak najspokojniej dojrzewać, nie na siłę. Ja się z Wami nie zgadzam, że dziecko w drugim roku życia nie może potrzebować w nocy mleka matki. Skoro eksperci zalecają i w drugim roku karmienie, według potrzeby dziecka, to widocznie mają jakieś przesłanki ku temu. Zresztą jeśli Wasze maluchy nie ssą często w dzień, to nadrabiać muszą braki w nocy. W drugim roku życia mleko matki nadal jest bardzo ważnym składnikiem diety dziecka, bo np. jego przewód pokarmowy w dalszym ciągu dojrzewa, bo dalej jest bardzo nieodporne, bo bardzo szybko się rozwija, a kobiece mleko ułatwia, wspiera ten wszechstronny rozwój. Mam znajomą mamę, która odstawiała od piersi swoje dzieciaki (trójkę) właśnie w podobnym wieku, po roku, półtorej roku przestawiając je właśnie na butelkę. I cała trójka miała koszmarne problemy ze spaniem, wielokrotnym budzeniem się w nocy. Jak najgorzej wspominam własne "uczenie" przesypiania najstarszej Liduni. O wiele lepiej sypiał i sypia Daniel, który był "nieuczony" przesypiania, ssał dokąd chciał. Tylko ja nauczyłam się spać i karmić go przez sen, nie wybudzając się zbytnio. Ponieważ dużo ssał w dzień, rzadko w nocy. I najważniejsze śpi bardzo spokojnie, nie nerwowo. Po nim widać, że lubi spanie. I chyba o to chodzi, żeby nauczyć dziecko polubić spanie, żeby się nie bało spania. A po tych metodach (generalnie rzecz biorąc wszystkie te metody są bardzo podobne) mam wrażenie, że dzieci mają prawo bać się spania, a na pewno go nie lubić. Życzę pogodnych snów z uśmiechniętymi dziećmi :o) Odpowiedz Link
kakuba Re: proszę o radę 06.03.07, 08:21 noc 3. - córeczka zasnęła po 3 min. w nocy nie było żadnej pobudki, mała obudziła się rano ok. 5.15 (ja i tak wstaje o 5.30) myśle, że gdyby działo sie jej cos złego - to tak szybko by nie zasneła, nie jest zestresowana, ani przestraszona, raczej w tym wypadku jej poczucie bezpieczeństwa nie zostało zaburzone myślę że teraz wieczór jest nawet milszy niż wcześniej bo po kąpieli doszło nam dodatkowe poł godziny wspólnej zabawy, przytulania, chichrania się itd potem spokojnie biorę ją do jej pokoju, przytulamy sie jeszcze przez chwile, coś jej śpiewam (jak to dobrze, ze jeszcze nie wie, jak strasznie fałszuję kłade ją, mowie dobranoc i wychodzę... wczoraj mała kilka razy 'kwekneła' pokręciła sie żeby znaleźć sobie wygodna pozycje i zasnęła... naprawdę po 3 minutach już spała... wczoraj był 3 dzień nowych 'porzadków'... nie wydaje mi się, żeby działa sie jakaś krzywda mojej córeczce... kiedyś 5-6 razy w nocy budziła sie z płaczem.. teraz tego nie ma... wiec moze nawet jest lepiej? Odpowiedz Link
fizula Re: proszę o radę 06.03.07, 12:21 kakuba napisała: > noc 3. - córeczka zasnęła po 3 min. w nocy nie było żadnej pobudki, mała > obudziła się rano ok. 5.15 (ja i tak wstaje o 5.30) To rozumiem czyli u Was się to sprawdziło bez torturowania dziecka. Ale z tego co czytam, to często dziecko wiele dni potrafi godzinami płakać, usypiać nie po kwęknięciach, ale po rozpaczy. Przecież dla takiego malucha nawet pół godziny nawet przerywanego płaczu, to koszmarnie długo. Zresztą dla rodziców też. Z tego co pamiętam według autorów 2 tygodnie może trwać uczenie czyli wypłakiwanie się z przerwami. Ale co z tymi dziećmi, co się nie nauczą? Nauczą się, że wieczór to czas osamotnienia i rozpaczy. Mój Danielek pomimo, że "nieuczony" już ponad rok śpi twardo, zdrowo całe noce kładzie się spać pogodny i budzi również zadowolony. Czuję taką potrzebę rozpowszechniania przekonania, że nie tylko rodzenie powinno być po ludzku, w zgodzie ze sobą i z dzieckiem. Ale także odstawianie od piersi, usypianie dziecka. Jakby ktoś mi mógł wydać, to bym na ten temat już książkę napisała, bo tyle ciekawych materiałów zebrałam, trochę na sobie się nauczyłam :o) Pozdrawiam! Odpowiedz Link
kakuba Re: proszę o radę 08.03.07, 11:36 wiesz fizula tak się teraz zaczęłam zastanawiać nas tym zagadnieniem poczucia bezpieczeństwa w tej książke jest wyjaśnione że dzieci moga płakać w sytuacji, gdy zasypiajac mają rodzica tuż obok, a jak sie budzą to rodzica nie ma - i zaczynaja płakać bo sytuacja jest inna niż kiedy zasypiały i to sie u mnie sprawdza jak córeczka sama zaśnie - to po przebudzeniu nie płacze - bo widzi że jest tak samo jak było wczesniej usypiałam ją przy piesi (lub mąż na rękach) i zawsze jak sie budziła w dzień to zaczynała płakać (bo ja np w czasie jej drzemki byłam chocby w pokoju obok lub w kuchni) oczywiscie to kwestia indywidualna i każda mama/tata muszą poznać własne dziecko, własne możliwosci i tak dobrać zasady domowe żeby pasowały i dziecku i rodzicom Odpowiedz Link
fizula Re: Kakuba 09.03.07, 22:42 Właśnie tak, jak piszesz. Książka ta rzeczywiście trochę wyjaśnia odnośnie prawideł dotyczących snu i zasypiania, ale dziecko jednak trochę traktuje instrumentalnie. Empatii, jakiegoś wczucia się w sytuację dziecka to nie znajdziesz tu za wiele. Ale po co rozumieć swoje dziecko, skoro nie chodzi tu wcale autorowi o rozumienie swojego dziecka, jego zachowania, bycie z nim w zgodzie, tylko o skuteczną zmianę jego zachowania (aż mnie korci, żeby powiedzieć "tresurę"). I tą skutecznością się przede wszystkim chlubi autor. kakuba napisała: >dzieci moga płakać w sytuacji, gdy zasypiajac > mają rodzica tuż obok, a jak sie budzą to rodzica nie ma - i zaczynaja płakać > bo sytuacja jest inna niż kiedy zasypiały To jest część generalniejszej zasady stałości (dlatego małe dzieci tak lubią zabawę w "a kuku" i w chowanego). Zresztą wystarczy odrobina zrozumienia własnego dziecka. Tak jak my spodziewamy się, że zasypiając we własnym łóżku z mężem obudzimy się we własnym łóżku również z mężem, a nie np. babcią na dworze. Tak samo dziecko uczy się spodziewać się (dopiero pod koniec drugiego półrocza), że skoro zaśnie w jakimś miejscu, z kimś, to w tym samym miejscu i z tą samą osobą spodziewa się obudzić. A jeśli tak nie jest, to co najmniej bardzo się dziwi albo i może nie na żarty wystraszyć. Wypada pogratulować, że wy tę metodę przełknęliście bezboleśnie i że dziecku odpowiada, szybko się nauczyło, że podczas usypiania jest samo. Ale warto też nie ograniczać się do tej jednej poznanej rzeczy (z psychologii rozwojowej), zasady stałości. Inni psychologowie z kolei zwracają uwagę, że w tym wieku równie ważna co potrzeby biologiczne (głód itd.) jest potrzeba przynależności, przywiązania. I jak to jest z naszą rodzicielską konsekwencją, odpowiedzialnością za swoje postępowanie, logiką, że przez cały rok, półtorej uczymy dziecko, że przede wszystkim na nas może polegać nawet, gdy jest zmęczone, gdy przeżywa najtrudniejsze chwile dnia, a potem w ciągu kilku dni chcemy nauczyć czegoś przeciwnego: "Radź sobie sam." Wedle konsekwencji przynajmniej można by dziecku dać tyleż samo czasu na oduczenie się tego, ile wcześniej uczyliśmy je tego. > oczywiscie to kwestia indywidualna i każda mama/tata muszą poznać własne > dziecko, własne możliwosci i tak dobrać zasady domowe żeby pasowały i dziecku i > > rodzicom Trochę tak. Ale nie do końca. Relacja rodzic-dziecko nie jest symetryczna, nie jesteśmy z dziećmi dla siebie partnerami, bo np. to my powinniśmy odpowiadać za nie, za jego samopoczucie w pewnej mierze też, a ono za nas niekoniecznie. Stąd nie zawsze wszystko w wychowaniu dziecka musi być takie przyjemne, bo przede wszystkim od siebie trzeba wymagać, a wymagania od dziecka stosownie do jego wieku. Według moich obserwacji nieodpowiednim wymaganiem w stosunku do rocznego- półtorarocznego dziecka jest przesypianie całych nocy. I z tego powodu bardziej czasami zwracam uwagę na potrzeby moich dzieci, bo sama potrafię więcej wytrzymać niż one. Największe obawy wzbudza we mnie ta metoda pod tym względem, że można tak "dobrze" dziecko nauczyć zasypiać i spać samodzielnie, że nawet gdy będzie potrzebować naszej pomocy, to się o nią nie upomnie. "Bo mama i tak nie przychodzi. Noc to pora, kiedy rodzice nie reagują na moje potrzeby, obawy, smutki itp". Zdrówka życzę! Odpowiedz Link
magdalenanaw Re: proszę o radę 30.03.07, 09:06 no i robię aktualnie badania,dziś usg,wczoraj morfologia,mocz ogólny,a dzis posiew.... Odpowiedz Link