Dodaj do ulubionych

dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów :-)

23.01.10, 00:01
Kochane,
Natchniona watkiem "intymnym" (ktory zreszta sama zalozylam w celu
riserczu :-), przywolalam wspomnienia swoich "kosmetyczno-
makijazowych" poczatkow. Moze namowie Was Dziewczyny na podroz w
przeszlosc, zebysmy razem powspominaly, jak to drzewiej z nami
bywalo... jakie popelnialysmy bledy, jakie smieszne sytuacje nam sie
zdarzaly, czego nigdy w zyciu bysmy nie chcialy powtorzyc... Oj, ja
mam naprawde kilka fajnych i smiesznych, a czasem nawet zalosnych
wpsomnien z tamtego czasu... Postaram sie kilka takich sytuacji
opisac :-)

1. Nigdy nie zapomne mojej pierwszej przygody z podkladem. Jak dzis
pamietam, to byl ERIS, biala tubka z namalowanym zielonym drzewkiem.
Otoz bedac w liceum, wiedziona nagla potrzeba zakupienia tego
nowatorskiego cuda (celem zamaskowania - jak to sie teraz nazywa -
"niedoskonalosci" cery), wybralam sie na stragan osiedlowy, ktory
znany byl w calej okolicy z wielkiego bogactwa cudow wszelakich...
Pani Sprzedawczyni zapytana o to, jaki kolor powinnam wybrac,
odpowiedziala: "Niech paniusia wezmie brzoskwiniowy, ma najwieksze
powodzenie." Hmm, dodac w tym miejscu nalezy, ze z natury jestem
posiadaczka cery pt. "wampir na głodzie", wiec latwo sie domyslic,
jaki byl skutek mojego "pierwszego razu" :-))) Cera, i owszem,
brzoskwiniowa, konczaca sie na wysokosci podbrodka:-))) Az mnie
dreszcze przechodza na to wspomnienie...
2. Korektor. Z nim wtedy bylo tak, jak ze studentami
medycyny: "Wszyscy wiedza, ze sa, ale nikt ich nie widzial" :-) No
wiec ja sama sobie zrobilam korektor, mieszajac krem Nivea z
utluczonym na proszek pudrem Constance Carroll w wisniowej
puderniczce), ktory zreszta zakupilam na podobnej zasadzie, jak
opisany wyzej podklad, czyli w tonacji zdecydowanie zbyt ciemnej. No
i korektor wyszedl calkiem "do rzeczy", moze troche ciut za ciemny,
ale dla mnie to i tak byl osmy cud swiata, bo moglam zapackac nim
swoje okropne tradzikowe krosty...Brr. Dodam jeszcze, ze w swej
pomyslowosci gotowy korektor zapakowalam do malego pojemniczka, w
ktorym kiedys byly farby plakatowe :-) Jak to mowia - potrzeba matka
wqynalazku.
A przy okazji pudru Constance Carroll - samodzielnie dokleilam do
wieczka okragle lusterko (nawet nie wiem, skad je mialam), i tym
sposobem zyskalam prawdziwa puderniczke :-) Jaka ja bylam wtedy z
siebie dumna...
3. Kiedys wpadlam na pomysl zrobienia sobie henny na brwi. Nic
prostszego... Zakupilam proszek, wymerdalam zgodnie z zaleceniem
woda i...hojnie okrasilam ta papka swoje obie okolice
nadoczodolowe :-) Skad moglam wiedziec, ze trzeba sie trzymac linii
wlosa i ze henne nalezy szybko zmyc? Niestety, nie pamietam, czym
doszorowalam w koncu to dziadostwo (domestosa wtedy nie bylo :-),
chyba tylko cudem nie stracilam przy tym zupelnie brwi :-)
4. Kiedy bylam juz na pierwszym roku studiow, zamarzyl mi sie
kruczoczarny kolor wlosow. Z natury jestem ciemna szatynka. No,
chcialam je po prostu troche podrasowac... Zakupilam wiec farbe
Palette w kolorze "czern granatu" czy jakos tak, zafarbowalam
i ...przerazilam sie, jak zobaczylam w lustrze efekty moich dzialań.
Czern wyszla, owszem, pierwsza klasa, ale chyba wiecie, o jakim
kolorze mowie... Matko, przy mojej trupiobladej cerze wygladalo to
upiornie... Do dzis pamietam miny moich kolegow, jak zobaczyli moj
nowy image... Co niektoryz nawet nie szczedzili komentarzy...Nie
musze dodawac, ze trwalosc tej farby byla wprost porazajaca, tak
wiec kilka lat zajal mi powrot do naturalnego koloru. A wlosy mialam
do polowy plecow...
Na dzis wystarczy. Postaram sie jeszcze opisac jakies moje
kosmetyczne przygody.
A jak to z Wami bylo, Dziewczyny? :-)
Obserwuj wątek
    • monicka.m Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 00:51
      Kapitalne z tymi brwiami. Jest noc i nie mogę się głośno smiać by
      nie pobudzić rodziny. Ale banan na twarzy jest.
      Przypomniało mi to moje pierwsze eksperymenty z makijażem gdy miałam
      3 latka.
      Koleżanka "z piaskownicy" przyniosła flamastry i dawaj full make up
      i to bez lusterka tymi mazakami.
      Jak mnie mama zobaczyła,..... do dziś pamiętam jej przerażenie i to
      jak szorowała mi buźkę. Ha,ha,ha hi, hi hi.
    • hooda Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 09:48
      Ja jak bylam mloda i glupia to tez kupowalam u prywaciarza, cos co niby
      podklad przypominalo i mialo lekko pomaranczowy kolor. I tak to sobie
      uzywalam przez kilka miesiecy az ktos mi zrobil zdjecie i zobaczylam,
      ze wygladam jak marchewka. We wszystkich lustrach w domu widzialam
      lekko opalona cere a na tym zdjeciu.. koszmar.
      Z innych smiesznych rzeczy, ktore kupowalam - taki szampon barwiacy
      wlosy na kasztanowo - kupowany na "ruskim rynku" wystarczylo nim umyc
      wlosy zeby uzyskac kasztanowy odcien. To byl wielki hit na poczatku lat
      90tych i wiekszosc moich kolezanek z liceum go uzywala:-))
      • black_magic_women Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 10:46
        Constance Caroll-moim hitem w 1996.1997 był jej granatowy tusz do rzęs.Dlaczego
        granatowy?Nie mam pojęcia,wszystkie w klasie taki miałyśmy.Do tego pudry w
        słynnym bordowym pudełeczku-najjaśniejszy wyglądał jak dobrze wypieczona cegła,a
        każdy podkład(ja dostałam akurat od mamy -Soraya-antybakteryjny)miał w tytule
        brzoskwinia.
        Za sprawą"Filipinki"był szał na depilację-nieprawdopodobnie śmierdzące kremy i
        pierwsze woski,które w całości zostawały na nogach..brrryy
        Dzisiaj trudno w to uwierzyc,ale nie było błyszczyków!Tzn od mamy wiedziałam,że
        kiedyś były,ale teraz nikt ich nie widział w sklepach.Zostawała wazelina.I
        jeszcze moja marzenie-szminka w odcieniu beżowo-cielistym!Z przyjaciółką
        próbowałyśmy i białego kremu nivea(efekt"narty")i podkładu i pierwszych
        korektorów w sztyfcie..To były czzasay1Podonmie z ciuchami.Teraz wystraczy iśc
        do sklepu i jest wszystko o czym się zamarzy:)
        • sniegotka Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 11:18
          Super watek!
          Ja puder Yardley podkradalam mamie. Kolor - oczywiscie brzoskwiniowy. Na mojej
          jasnej cerze - efekt jak z wakacji w Bulgarii. Nie moglam przestac sie soba
          zachwycac. Jeszcze nigdy moje zeby nie wydawaly mi sie tak biale. Chodzilam tak
          do szkoly, az kiedys w lustrze spostrzeglam, ze jestem w bialo-pomaranczowe
          laty, czesc pudru sie wchlonela bo wczesniej nie mialam pojecia ze uzywa sie kremu.
          Gdzies w liceum wyskoczyla mi krostka. Kupilam na stadionie na lezaku palete
          cieni do powiek, 100 kolorow, wymieszalam elegancko zielony z bialym, szczypta
          cielistego i uzyskanym kolorem idealnie w odcieniu mojej cery zaszpachlowalam
          kroste. Efekt byl swietny, ale bylby jednak lepszy gdyby cienie nie mialy brokatu.
          Z wlosami kombinowalam sposobami naturalnymi. Dzieki czemu blond kolor zaczal mi
          ciemniec (plukanki w kawie i korze debu) a po jakims czasie przeszedl w zielony
          (plukanki ze swiezej pokrzywy). Lata minely az to sie zmylo. Pamietam, ze kiedy
          wkladalam do gara swiezo narwane pokrzywy wyplynela mi dzdzownica i odechcialo
          mi sie tych wywarow. Na szczescie.
          Pamietam jeszcze jajko na wlosach - smierdzialam tym wiele tygodni, narzeczony
          cos narzekal, ale jakos sie nie zrazil.
          • annajustyna Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 11:37
            A piwo do wlosow w celu uzyskania mocnego skretu kojarzycie?
            • sophia5 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 11:40
              O, o, tak, tak! PIWO!!! Bylo naprawde swietne, skret dawalo super i -
              o dziwo- wcale nie smierdzialo :-)
          • sophia5 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 25.01.10, 15:43
            Ale sie usmialam z tym brokatem!!! :-))) Kapitalne :-)
        • el-li u kosmetyczki 23.01.10, 11:40
          W piątek przed komersem (dawno temu była studniówka a po otrzymaniu świadectwa
          dojrzałości - komers, obie imprezy w szkole)poszłam do fryzjera i kosmetyczki.
          Wtedy jedynym poradnikiem młodych dziewczat była Filipinka i w niej czytałam o
          zabiegach u kosmetyczki, tzw czyszczeniach, parówkach. DŁm sobie wyczyścic
          buzię, dodam, że nigdy nie miałam pryszczy ale cos sie tam znalazło jednak.
          Wyglądałam okropnie...parę czerwonych punkcików, brwi jak niteczki... szkoda, że
          mamy wtedy nie było bo wyjechała do siostry, która akurat urodziła
          dziecko.Powiedziałaby mi, że tak nie mozna. To była największa wpadka, na progu
          dojrzałości Pół nocy przepłakałam i miałam zapuchniete oczy.
          wiele lat później poszłam zrobić sobie pasemka, masakra! Wyszły żółte placki,
          chciałam od razu, żeby mi przefarbowano na mój kolor(szatynka). Okazało sie że
          nie ma takiej farby a był juz wieczór. Przyszłam do domu i mąż ze śmiechem:
          łaciata muuu.Musiałam czekac do następnego popołudnia (aż przyjdzie z pracy, bo
          małe dzieci) i do innego fryzjera.Pozdrawiam w ten słoneczny piękny zimowy dzień.
          • sniegotka Re: u kosmetyczki 23.01.10, 12:02
            Ja do dzis mam uraz i "recznego" czyszczenia nie toleruje. Kiedys poszlam do
            kosmetyczki (wszystkie gazetki dla dziewczyn tak radzily)i choc mialam ladna i
            delikatna cere, zostalam oczyszczona manaulanie. To byla masakra, tuz po zabiegu
            moglam straszyc nie tylko male dzieci ale i starszych na ulicy. Kosmetyczka
            uzywala do tego RECZNIKA. Przez dlugi czas potem mialam problemy z cera.
        • pochodnia_nerona Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 22:28
          black_magic_women napisała:

          Do tego pudry w
          > słynnym bordowym pudełeczku-najjaśniejszy wyglądał jak dobrze wypieczona cegła,

          A, nieprawda, ja miałam taki bardzo jasny :-)
    • mediteranka Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 11:28
      Pamiętam smród starej pomadki i tuszu w kamieniu ze szczoteczką,
      rozmazane cienie (też cuchnące), których moja mama nie mogła się
      pozbyć latami. Pamiętam podejście do produktu: jeśli coś nie
      wychodziło, na przykład podkład wyglądał jak żółta skorupa, ważył
      się, albo w ogóle nie rozcierał, to nie produkt był zły tylko zawsze
      twarz winna i nie taka. Nie grzebano w składzie i jak ktoś miał
      szczęście, to podkład wyglądał dobrze. Pamiętacie wałki na trwałą?
      Były dostępne tylko takie zupełnie cienkie, które dawały efekt
      owieczki. I nikt nie pytał o grubsze. Jak już przyszła jakaś moda,
      to niewielu się jej nie poddawało. Ja sama padłam ofiarą mody
      na "szwedkę", taką fryzurę u góry włosy ścięte na krótko, a z tyłu
      wiszą. Potem obcinałam się na "mejkpis" z tego serialu kryminalnego
      w czwartki. Nie podważało się gustów i dyktatury mody. Pamiętam
      jeszcze szminki utleniające się Celii. Miały kolor zwłok albo
      pleśni, smarowało się nimi usta i kolor się zmieniał - cudowne czary
      mary!
      • black_magic_women Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 16:22
        mediteranka napisała:
        Potem obcinałam się na "mejkpis" z tego serialu kryminalnego
        > w czwartki.


        Hihi,bo to taka tradycja w TV była,że w czwartki tylko kryminały leciały;)
        Ja tez miałam obiecane przez mame,że jak będę duża,to pozwoli mi się zrobic na M.
        epguides.com/DempseyandMakepeace/cast.jpg
    • przeciwcialo Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 16:39
      Duzo starsza siostra to był majatek w tamtych czasach. Kosmetyki
      kupowała za dolary albo bony w Pewexie.
      Pierwszy osobisty puder w kamieniu miałam Celii i o dziwo w tamtych
      czasach wybrałam włściwy odcień.
      Czytałam filipinke i korzystałam z rad co poniektórych.
      • przeciwcialo Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 16:40
        A utleniające sie pomadki pamietacie? Sztyft miał inny kolor niz ten
        co powstawał na ustach.
        I dezodoranty Limara- American drem....Limara. :)
        • baglady Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 18:43
          ja pamietam, moja babcia takie miala a mi sie to tak strasznie podobalo:)
          pamietam jak kupilysmy sobie z kolezanka szamponetki w kolorze bond i
          probowalysmy ufarbowac tym wlosy. oczywiscie nic nie wyszlo na moich prawie
          czarnych:)
          podklad pierwszy kupilam wtajemnicy przed mama i tez tak wsumie na oko. karnacje
          zawsze mialam ciemna, ale podklad brzoskwiniowy i tak wygladal na mnie
          strasznie. uzylma go tylko raz
        • rydzyna1213 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 30.01.10, 14:08
          przeciwcialo napisała:

          > A utleniające sie pomadki pamietacie? Sztyft miał inny kolor niz ten
          > co powstawał na ustach.
          > I dezodoranty Limara- American drem....Limara. :)
          super wątek - a Limara - dzieki że mi przypomniałyście - czasy liceum :-))))
    • sophia5 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 17:59
      Pamietam Limare :-)
      Byl jeszcze dezodorant Curara (nie pamietam, czy to sie tak
      pisalo?), ktorym pachnialo pol Polski. A jeszcze pozniej slynne
      Vanilla Fields - zabojczo waniliowy zapach, ktory nikogo nie
      pozostawial obojetnym :-) Z tym zapachem wiaze sie wiele
      moich "pierwszorazowych" wspomnien, domyslacie sie pewnie, co mam na
      mysli ;-)))
      Rozwazam nawet zakupienie malego flakonika na Allegro, zeby sobie
      odswiezyc te mile wspomnienia...
      Co jeszcze?
      Kiedys na slynnym targowisku, gdzie pelno bylo owczesnych
      biznesmenow-prywaciarzy, kupilam butelke odzywki do wlosow... Chyba
      Elseve? Napisy tylko po francusku, ale co tam! Przeca to z
      samego "zachodu". No wiec wieczorem nalozylam to cudo na moje
      wlosy... Lekko sie zdziwilam, ze sie tak pienila, ale nic, mysle,
      pewnie to jakas nowatorska formula. A to byl zwykly szampon do
      wlosow :-))) W dodatku suchych, czego absolutnie nie mozna bylo
      wtedy powiedziec o moich wlosach :-)
      • iluminacja256 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 25.01.10, 15:53
        Po Vanilla Fields pojawił sie kolejny zapach, którym w pewnym
        momencie pachniała cala Polska - klasyczna czarno- fioletowa
        Gabriela Sabatini :)
    • sophia5 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 18:11
      Aha, jeszcze cos :-) Samoopalacze... To dosc osobliwy watek w moim
      kosmetycznym dorobku.
      Pierwszy zrobilam sobie sama (wg przepisu z jakiejs babskiej
      gazety), czyli zmieszalam olej jadalny ze zmiażdżonymi łupinami
      orzecha włoskiego (mam na mysli oczywiscie te zielone lupiny). To
      bylo totalne nieporozumienie. Okropnie smierdzialo, szybko sie psulo
      i chyba tylko cudem uniknelam jakiejs powazniejszej reakcji
      alergicznej. Kolor, i owszem, byl ladny, ale tylko w butelce :-)))

      No, a potem bedac juz studentka, zakupilam PRAWDZIWY samoopalacz,
      nie pamietam firmy, ale jakas polska. Wysmarowalam sie dziarsko na
      twarzy i ... tylko na twarzy, zapominajac o szyi, uszach, a przede
      wszystkim o podstawowej zasadzie: zeby go porzadnie rozsmarowac.
      Poszlam spac, a rano - niczego nieswiadoma (bo nie ogladalam sie za
      uszami)- poszlam na uczelnie. I tam dopiero kolezanki uswiadomily
      mi, ze wygladam jak indianin :-) Do konca cwiczen
      chodzilam "kanalami" i marzylam tylko o tym, zeby jak najszybciej
      znalezc sie w domu :-)
      • sophia5 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 18:12
        Zapomnialam dodac, ze kolor byl POMARANCZOWY :-)
      • baglady Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 18:44
        co do samoopolaczy to moja ciotka kiedy przywiozla jakies probki z zagranicy i
        dawaj sie smarowac. oczywiscie mialam cienie na twarzy. ale to itak nic, bo
        kolezanka miala ogromna pomaranczowa lame na ręku:)
    • nessie-jp Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 18:57
      Na moje młode lata przypadł początek niesłychanego szału i parcia na pilingi.
      Każda gazetka nakazywała robienie sobie pilingu w celu uzyskania pięknej cery,
      kto nie robił pilingu, ten był okropnie zaniedbany i w ogóle fuj. Piling dla
      każdego niezależnie od cery! Kto nie robi, ten głupi.

      No to wymęczyłam się i wypilingowałam z poświęceniem na tej swojej młodocianej,
      krostkowatej, megawrażliwej, naczynkowej cerze
      • littlefrog Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 19:09
        ja też pamiętam Constance Caroll, jakoś z pierwszej połowy liceum :) ale mi
        zawsze udawało się upolować jaśniutki odcień, za to niektóre moje koleżanki z
        klasy niezłych cegiełek :)
        • annajustyna Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 19:13
          Constance Caroll mial tez puder transparentny i ten wlasnie stosowalam.
          • b.montana Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 23.01.10, 23:18
            ja uzywałam constance caroll transparentnego albo najjaśniejszego yardleya.

            błyszczyków faktycznie nie było, ale w avonie kupowałam różowo-białą opalizującą szminkę :D z którą na 100% super wyglądałam.

            koleżanki, żeby "zagęścić" brwi, wrzucały do pojemniczka z tuszem do rzęs wyskubane włoski z brwi :D
            • irenka82 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 11:48
              ja pamietam odżywki do rzęs, smarowidło o konsystencji żelu, bezbarwne.
              smarowałyśmy tym rzęsy i brwi, aż kapało :) efektu żadnego.
              pilingi - przekonanie, że im grubsze ziarenka, tym lepsze "zdarcie".
              samoopalacze - pięknie opalone nogi i różowe stopy :) korektor - dziwiłam się
              bardzo, że on zielony, ale pomazałam tu i owdzie, nie wiedząc, że trzeba całość
              jeszcze równomiernie pokryć fluidem - i poszłam taka wykropkowana na zielono do
              szkoły :) sztuczne paznokcie z plastiku, przyklejane na super glue. bladoróżowe
              perłowe pomadki - i efekt zębów jak u nałogowego palacza:)
      • iluminacja256 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 11:50


        >Przez całe lata nie było na polskim rynku
        podkładu ani pudru w dostatecznie jasnym odcieniu, bo latami była
        >moda na
        opaleniznę na frytkę.

        A o których latach mówimy, bo ja mam inne doświadczenia? Podkładów
        rzeczywiscie nie było b. długo - mam wrazenie, ze do 2005 roku
        (sic!), ale pudry jak najbardziej były - transparentny, prawie
        biały Yardley, potem prawie biały Constance Caroll i wreszcie
        odktycie wczechaczasów - praie bialy - 0 Manhatanu.
        • sniegotka Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 13:00
          Ja mam wrazenie ze ta moda nadal trwa...

          Chodzi pewnie o lata 90., byc moze gdzies dalo sie upolowac jasny puder, ale
          jesli juz cokolwiek bylo w sklepach to zawyczaj pomarancz eufemistycznie zwany
          brzoskwinia.
          • kadanka Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 20:56
            ja jako nastka mialam bardzo jasna cere(z wiekiem troszke mi
            sciemniala) i oczywiscie tradzikowa. pamietam ze w podstawowce
            kupowalysmy z kolezankami fluid antybakteryjny erisu, taka seria
            strzalka 20:) dobry byl w nim tylko zapach. mial az 3 odcienie -
            zolty, ciemny zolty i bradzo ciemny zolty:) swiecil sie na ttwarzy
            jak wazelina, zlazil po dotknieciu ręką, no tragiczny byl. pozniej
            trafilam na fluid maybelline, zaraz jak ta firma weszla do polski.
            odpowiednio jasny, matujacy, twarz wygladala super z jednym
            wyjatkiem. na zdjeciach wygladalo sie koszmarnie. on musial jakos
            dziwacznie swiatlo odbijac.
            jeszcze z tamtych lat pamietam koszmarne pudry constance caroll,
            miss sporty i calkiem dobry puder prasowany yardleya (bardzo ladnie
            pachnial). szkoda ze yardley zniknal z naszych sklepow. dobre tez
            byly pudry manhattan.
          • nessie-jp Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 22:48
            > Chodzi pewnie o lata 90., byc moze gdzies dalo sie upolowac jasny puder, ale
            > jesli juz cokolwiek bylo w sklepach to zawyczaj pomarancz eufemistycznie zwany
            > brzoskwinia.

            Nawet niestety wcześniejsze, niż 90-te, bo ja stara już bardzo jestem :)

            Wiem, że wam się, młodym, w głowach nie mieści, ale naprawdę nie było. Zamiast
            podkładu było coś, co się nazywało "fluid" i występowało w dwóch kolorach:
            "brzoskwiniowy" i "opalony"... Brr!

            Puder transparentny bywał, ale trudno go było dostać, a zresztą był do bani, bo
            zupełnie nie krył
        • jagoda_pl Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 18:38
          2005!? Ja swók pierwszy podkład jeszcze w tamtym wieku kupiłam:D
          • iluminacja256 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 25.01.10, 15:33
            Ale chodzi o bradzo jasne, prawie białe podkłady :)

            Z nimi nprawde był problem w markach marketowych _ Astor, Maybelline
            itp... Dopiero kiedy zaczęłam rozglądac sie w okolicach IsaDory,
            Revlonu - okazało sie, ze takie porcelanowe podkłady istnieją :)
          • sophia5 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 25.01.10, 15:53
            Zgadza się, ja swojego pierwszego Erisa kupilam w 1992 lub 1993 roku
            i chyba wlasnie to byly poczatki podkladow na polskim rynku :-) No,
            moze kilka lat wczesniej, ale na pewno nie wiecej :-)
    • lonely.stoner Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 18:12
      ja w podstawowce malowalam brwi zwykla kredka do rysunkow (troche ha slinilam
      przed), a potem kupowalam kredki lumene (jak bylam starsza), aaaa, no i w
      podstawowce tez smarowalam sie cala kremem do rak bo nie mialam balsamu a jakos
      nie wpadlam na pomysl zeby mame zapytac. Zreszta u mnie w domu moja mama nigdy
      nie uzywala za duzo kosmetykow, ani sie nie malowala, wiec wszystko odkrywalam sama.
      • orange_tail Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 19:49
        mam wrażenie, że kiedyś lumene szerzej uczestniczył w rynku. pamiętam świetny
        korektor pod oczy w małej, granatowej tubce. był na prawdę rewelacyjny. teraz
        (chyba) nie do dostania.

        przed erą rossmanów i superpharm moja uroda opierała się na sklepiku z
        kosmetykami na ul.Francuskiej (teraz naleśnikarnia z pomnikiem Osieckiej) i
        bazarku przy blokach :)
        • b.montana Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 20:02
          orange_tail- drogeria na Francuskiej należała do rodziców przyjaciela siostry, więc bywałam tam co drugi dzień jako dziecię...do dzisiaj pamiętam magię zapachów tych wszystkich pięknych kosmetyków :)) i mydło glicerynowe persavon, nabywane przy każdej wizycie tam.

          później kupowałam jeszcze w drogerii w 'nowych blokach' (teraz już z 15 lat mają, ale każdy z Saskiej Kępy powinien wiedzieć, które to) na Zwycięzców. tam to w ogóle szał- zachodnie piękne zestawy, wszystko kolorowe i pachnące.
          • orange_tail Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 20:04
            b.montana napisała:

            > orange_tail- drogeria na Francuskiej należała do rodziców przyjaciela siostry,
            > więc bywałam tam co drugi dzień jako dziecię..

            czy przenieśli się gdzieś, czy interes upadł już zupełnie?
            • b.montana Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 22:24
              z tego co wiem- upadł. niestety ceny były zaporowe w porównaniu do pojawiających się masowo super i hipermarketów, więc zamknięcie sklepu było właściwie kwestią czasu.
              • agnieszka_szymon Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 25.01.10, 16:03
                Pamietam jak ze swoich czarnych włosów chciałam zrobić bląd, kupiłam
                jakas zwykła farbe i ufarbowałam, wyszły mi rude i tak pare razy
                farbowałam i za każdym razem ten rudy kolor,za któryms razem wyszedł
                mi bląd ale grzywka miała strasznie kaczy kolor to przez jakis czas
                malowałam tuszem do rzes ta grzywke , nawet dobrze wygladalo..
    • haloanka Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 20:52
      Pamiętam to bardzo dobrze te czasy. Byl chyba rok 1992 kiedy
      miałysmy w szkole Tydzień uczniowski. Byl taki zwyczaj że jeden
      dzien był dniem Przebierańców.z koleżanką ustaliłysmy że
      przebierzemy się za papugi (tak tak za papugi). Więc ufarbowałysmy
      sobie włosy- tak dokładniej to zrobiłyśmy pasemka. Jak wiadomo w
      tamtym czasach dostępne były tylko na bazarkach a dokładniej mówiąc
      na ruskich straganach- henny i takie niby szampony barwiące na
      kasztan. Niestety o kolorach t.j. różowy czy zielony można było
      wtedy tylko pomarzyć.A że potrzeba matką wynalazków wiec
      wymyśliłysmy taki oto specyfik: wyjmuje się środek z mazaka w danym
      kolorze, dodaje się do tego odrobine wody i octu ( o zgrozo) i
      uzyskuje się piękny kolor. Następnie położyłśmy sobie w bodajże 5
      kolorach pasemka. Wyglądały przepięknie i nikt w szkole nie
      przeszedl koło nas obojętnie. Zajęłysmy wtedy 1-sze miejsce za
      strój. Niestety szok to przeżyłysmy dopiero w domu kiedy chciałyśmy
      to cholertswo zmyć. Myłam chyba wtedy włosy chyba z 5 razy a i tak
      nie chciało zejść. A w szkole to miałysmy przerąbane bo każdy
      nauczyciel nas ze swojej lekcji wyganiał Na nic zdały się nasze
      tłumaczenia, że to było tylko jednorazowe szaleństwo. A w tamtych
      czasach nie wolno było nam się malowac do szkoły nie wspominając
      farbowanie włosów w 5 kolorach.Nie tak jak teraz że nawet w
      gimnazjum chodzą dziewczyny umalowane. . Pamiętam też jak siostra
      przywiozła dezodoranty i lakiery do włosów z Niemiec. Jakie to było
      święto. I jeszcze karton czekolad z orzechami!! A teraz moje dzieci
      to jeszcze wybrzydzają_ nie tego batona to nie chcę. Ja swój
      pierwszy baton Mars to jadłam mając 16 czy 17 lat.Och to były czasy
      aż miło powspominać, naprawdę.
      • nessie-jp Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 22:52
        > czasach nie wolno było nam się malowac do szkoły

        Oj tak! Gdyby którakolwiek przyszła w 8 klasie do szkoły umalowana, to by była
        afera! Nie pozwalano nawet nosić kolczyków (gdyby któryś chłopak spróbował
        założyć sobie kolczyk, to by go chyba do psychologa wysłali :)))) Nie wolno było
        nosić zbyt krótkich spódnic! Zbyt krótkich = przed kolano.

        Oczywiście dziewczyny i tak się podmalowywały po trochu, choćby rzęsy, ale
        wyraźnie widoczny makijaż był absolutnie wykluczony.

        Dopiero w liceum (koniec lat 80-tych) zrobiło się normalniej.
        • sophia5 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 23:14
          Ja chodzilam do liceum na poczatku lat 90 i wtedy tez jeszcze
          nauczyciele krzywo patrzyli na makijaż i inne urodowe sztuczki :-)
          Pamietam, jak zrobilam sobie czarna konturowka oczy (chyba 3 lub 4
          klasa to byla), a moja surowa nauczycielka od niemieckiego to
          zauwazyla i powiedziala: Ich habe das nicht gern :-) Dodac nalezy,
          ze ona sama wystepowala zawsze "saute", a liceum bylo renomowane i
          takie rzeczy nie byly tam wtedy mile widziane.
          Zas po maturze moja wychowaczyni mi powiedziala, ze moje "ekscesy"
          (wsrod nich ta nieszczesna czarna konturowka byla bodaj najwiekszym
          przestepstwem :-)uchodzily mi na sucho tylko dlatego, ze bylam
          wzorowa uczennica :-)
          Po kilku latach od matury, bedac w murach mojej kochanej szkoly,
          doznalam szoku, kiedy zobaczylam te wszystkie uczennice niczym
          gwiazdy filmowe. Poczulam sie bardzo staro, jak z innej epoki...
          Minelo zaledwie kilka lat, a mialam wrazenie, ze kilkadziesiat.
          BTW, liceum nadal jest w scislej czolowce i chodzi tam kwiat
          mlodziezy. Ale swiat dzisiejszy to juz zupelnie inna bajka...
        • przeciwcialo Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 25.01.10, 14:39
          U mnie był dyrektor wojskowy- zadnych makijazy. Pierwszy raz do
          szkoły umalowałam się na studniówke.
      • agnieszka_szymon Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 25.01.10, 16:06
        jak kiedys miałam jasne włosy to robiłam pasemka z bibuły na takie
        zabawy. pasemko owijało sie bibuła, moczyło i trzymało chwile.
    • kaz-oo Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 21:19
      Eh, moja młodość to tusz, puder i róż firmy Bourjois, perfumy Masumi (Coty),
      swetry z wełny szetlandzkiej, plisowane solejki w szkocką kratę i obowiązkowo
      super trwała od mistrza Laurenta na Szpitalnej. To były czasy:)
      • pochodnia_nerona Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 22:45
        Francja-elegancja :-)

        Moje pierwsze przygody urodowe:

        koleżanka mnie umalowała na bal 8 klas - wyglądałam bosko (dla siebie
        przynajmniej), ale też chłopcy prosili mnie do tańca. W związku z tym w liceum,
        zwłaszcza, że moja mama została konsultantką Oriflame, zaczęłam się malować, z
        różnym skutkiem. Pierwsza wpadka - za ciemny podkład, elegancko odcinający się
        od mlecznobiałej szyi. Ale, na szczęście, pierwszy i prawie ostatni raz. Prawie,
        bo na studiach kupiłam dla odmiany za żółty :-]
        W LO raczej skromnie, z okresowym złym doborem odcieni, ale na studiach
        malowałam się dość mocno, podkład, puder - już lepsze odcienie, choć
        jaśniuteńkie, że czasem nienaturalnie, bo np.zamiast podkładu, którego nie było,
        na twarzy rozsmarowywany był jasny korektor i przyklepywany białym talkiem. Do
        tego dramatycznie mocne oko z cieniami, kredkami, tuszem.
        W pewnym momencie coś mi się stało i pouczulałam się na te wszystkie specyfiki.
        Od tego czasu stosuję już tylko czasem podkład, tusz, do niedawna eyeliner (bo
        też pouczulały), korektor w formie Dermacolu. No i jakieś smarowidło naustne.
        Szkoda, bo lubiłam się malować, a stonowany makijaż naprawdę bardzo mi pomaga.
        Jeśli zacznę zarabiać więcej, wypróbuję całą ofertę La Roche-Posay :-) Tusz już
        miałam i był OK.
      • agnieszka_szymon Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 25.01.10, 16:08
        pamietam te perfumy masumi, moja mama ich używała, to był jej
        ulubiony zapach
    • yagnik Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 22:59
      Moja pierwsza klasa LO (zaczełam się malować...) przypadła w roku 96 :-) i
      doskonale pamiętam swoje pierwsze kosmetyki, hehehe.

      Jeśli chodzi o pudry to pamiętam manhattan, miał dosyć jasne odcienie był też
      taki w kremie erisa ale nie miałam z nim większej styczności na szczęście :-))

      Pamiętam mój cudowny zakup szminki Lumene, nie wiem co mnie podkusiło żeby kupić
      sobie ciemną wiśnię, fakt szminka była niezła, kremowa itd. ale ja chodziłam
      umorusana nią normalnie do szkoły... Dramat!
      Potwierdzam błyszczyków nie było takich normalnych ale pamiętam coś w rodzaju
      szklanej buteleczki z roll-onem z czymś bardzo tłustym wewnątrz o zapachu
      truskawkowym. Namiętnie tego używałam, nie pamiętam kto był producentem tego
      "fantastycznego" specyfiku?

      Oczywiście obowiązkowo perfumy vanilla fields które były absoilutnym szałem
      zaraz po "wykrzykniku" Coty :-D
      • sniegotka Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 23:28
        To nie bylo Bell? Ja mialam cos podobnego i wszystkie ksiazki w tym umazane bo
        przeciekalo dziadostwo.
        Kiedys brat z wycieczki do Zakopanego przywiozl mi....tusz do rzes z kiosku
        ruchu. Nie pamietam firmy (o ile jakas mial), ale rzesy robil mi do nieba,
        doslownie, byly takie dlugie, ze zawadzaly o brwi. Szkoda, ze moj YSL dzis tego
        nie potrafi.
        Notorycznie posadzano mnie w szkole, ze farbuje brwi i rzesy, musialam
        przejechac poslinionym palcem i pokazac ze jest czysty. Kiedys wyproszono mnie z
        lekcji z powodu zakreconych wlosów. To byly czasy... Pamietam jeszcze, że w
        podstawowce uzywalam kremu mojej mamy Pani Walewska (oczywiscie nie miala
        pojecia dlaczego jej tak szybko schodzi) i margaryny z lodowki w roli blyszczyka.
        • sophia5 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 23:38
          Pani Walewska!!! Moja Mama tez uzywala tego kremu, a ja uwielbialam
          jego zapach. A juz sloiczek to bylo mistrzostwo swiata! Jedyny w
          swoim rodzaju, piekny...:-)
          • przeciwcialo Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 25.01.10, 14:42
            I perfumy Pani Walewska były. I Byc moze, w takiej malutkiej
            buteleczce strasznie aldehydowe.
      • przeciwcialo Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 25.01.10, 14:41
        vanillę chetnie nabyłabym z sentymentu.
      • jagoda_pl Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 25.01.10, 14:57
        To też Constance Caroll - miałam waniliowy:) Absolutnie nietrwały;)
      • iluminacja256 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 25.01.10, 15:40

        >zaraz po "wykrzykniku" Coty :-D

        Za zielony wykrzyknik zwany Exclamation w jezyku rodzimym , to ja
        bym bardzo duzo dała - uwielbiałam ten zapach dopóki był w Polsce, a
        przestaąłm go widywac jakoś koło 2003- 2004 roku (?!) Ktoś wie czy
        firma to jeszcze produkuje?
        tak to wyglądało:
        sklepy24h.pl/sklep_produkt_foto/exclamation_zestaw.jpg
        • orange_tail Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 27.01.10, 15:19
          na allegro znalazłam
          coś
          takiego
          . ale nie ma zdjęcia, więc raczej kot w worku.
        • zawszezabulinka Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 28.01.10, 16:16
          trzeba poszukac w googelku ;P moja starsza siostra go widocznie uzywala,
          flakonik jest u mnie do dzisiaj (a ona wyjechala kilka lat temu) i jakos w
          zeszlym miesiacu sie nim zainteresowalam - otworzylam korek, i wpisalam nazwe,
          bo nie wiedzialam co to za zapach byl :)
    • malutkaberlin20 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 24.01.10, 23:24
      no to opowiem o swoich poczatkach z kosmetykami(okolo 5-6klasa
      podstawowki) hihi

      1.skonczyl mi sie fluid,no to kumpela zaproponowala mi swoj taki w
      bialej tubce Eris w odcieniu brzoskwini.wysmarowalam sie tym i
      poszlysmy na randke z jakim dwoma chlopakami.jezu jak oni mnie
      zobaczyli...kumpela umierala ze smiechu..oni zreszta tez hehe


      2.przed jakims tam koncertem w moim rodzinnym miescie wpadlam na
      pomysl zafundowania sobie pieknej opalenizny.kupilam samoopalacz
      kolastyna w sprayu i po poludniu wysmarowalam sie cala,potem
      jeszcze raz wieczorem i trzecia warstwe na noc. chyba niemusze
      mowic jak wygladalam rano..nierowne ciemnobrazowe plamy...a miedzy
      palcami masakra.zamiast na koncert caly dzien sie szorowalam:-)

      3.przed sylwestrem wpadlysmy na pomysl zrobienia sobie blond
      pasemek,kupilysmy jakis najtanszy rozjasniacz i nalozylysmy go na
      grzywki a obie milysmy wtedy takie geste grzywy hihi efekt? wyszlo
      nierowno koncowki rude u nasady zlote..do dzis pamietam jak
      obie plakalysmy bo teraz tak trzeba bylo do szkoly chodzic


      4.gdzies w brawo girl zobaczylysmy babke ktora miala wydepilowane
      brwi takie cieniutkie niteczki,w tym czasie nie bylo jeszcze
      nic slychac o depilacji ale my chcialysmybyc takie "swiatowe"i
      jednorazowa maszynka probowalysmy uzyskac taki efekt nitek,
      skonczylo sie na tym ze wygolilysmy te brwi do ostatniego wloska:-
      ) potem dlugi czas czarna(sic!) kredka rysowalysmy sobie brwi i
      to nie tam zadne dyskretne maziaje tylko ostre czarne krechy
      haha
      • ola.otiska może nie wpadki, ale pamiętam... 24.01.10, 23:45
        Ja też pamiętam parę takich rzeczy, które każda dziewczyna mieć musiała.
        Gdzieś w podstawówce, dość wcześnie - tzn może 4,5 klasa - czyli rok 95 lub 96 -
        w sklepach pojawił sie szampon - coś mi się wydaje, że elseve, i do tego
        szamponu był gratis dodawany taki plastikowy, duży pierścionek - taka kula. w
        zależności jaki kolor miała butelka od szamponu - taki był pierścionek gratis.
        Jak ja wtedy płakałam rodzicom żeby go mieć!! I w końcu kupili - jakos na tamte
        czasy to był dość drogi... I trafił mi się czerwony :) Jaki był szał w szkole,
        każda z pierścieniem :):):)

        Drugi hit to był taki dezodorant - też około tych lat - dezodorant dla młodzieży
        - dla dziewczyn taki różowy, który jako zatyczke miał czapkę z daszkiem :)

        Następnie gdzieś w okolicach 7 klasy, czyli lata 97 - 98 - każda musiała mieć
        tonik - który był nowością - clean & clear :) no tez był szał :)

        W sumie mi się przypomniało też jak pierwszy raz goliłam nogi :) Nie pamiętam
        ile miałam lat ale robiłam to oczywiście po kryjomu jak byłam u babci na
        wakacjach. a że nie stać mnie było na niewiadomo jakie kosmetyki to - w kiosku
        kupiłam zwykłą jednorazową golarkę a jako remu do golenia - kremu nivea!!
        masakra jakaś :) i wycierałam wszystko w chusteczki higieniczne :):)

        Oj faktycznie, fajny watek :):):)
        • ola.otiska Re: może nie wpadki, ale pamiętam... 24.01.10, 23:49
          i jeszcze mi się przypmniało, że tez hitem był korektor beżowo zielony z
          oriflame - jak wszedł jako nowość to też każda musiała go mieć :)
        • jagoda_pl Re: może nie wpadki, ale pamiętam... 25.01.10, 15:01
          No co Ty:)! Te pierścionki pojawiły się w z pierwszymi szamponami Elseve, czyli
          na początku lat 90. Wtedy były tylko trzy, na pewno żółty jojoba i zielony
          multiwitamina:)
          • labellaluna Re: może nie wpadki, ale pamiętam... 29.01.10, 14:59
            Był jeszcze różowy - mój ulubiony szampon. Ach, jakie ja miałam po nim włosy! A
            pierścionek był super, niestety szybko go zgubiłam, nad czym bardzo ubolewałam.
        • nuova pierścienie 27.01.10, 13:10
          Pamietam te pierscienie, ja zadowalalam sie podrobka tego pierscienia;).
          A ten deo tez pamietam. Nie wiem, ale chyba nazywal sie Rap :)). Ach ta
          czapeczka jako zatyczka.
    • croyance Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 25.01.10, 16:34
      Nigdy nie uzywalam, i nadal nie uzywam, podkladow, ale tez mam na swoim koncie wiele wpadek :-)

      Przede wszystkim, w czasach, gdy bylam nastolatka, oferta kosmetyczna dla mlodych dziewczat byla naprawde kiepska. Nie mialam nigdy 'prawdziwego' tradziku - ot, wysuszona cere i nieco nastoletnich pryszczykow - ale teraz, kiedy wiem juz, jak cere taka pielegnowac, poradzilabym sobie z tym w tydzien. Wtedy wszystko robilam nie tak: przede wszystkim kupowalam sobie 'anty-tradzikowe' toniki oparte na spirytusie, ktore robily z mojej twarzy podrazniona masakre :-/

      I tez chodzilam do kosmetyczki blokowej na reczne oczyszczanie - tragedia! Co gorsza, chodzilam tez do niej na woskowanie nog - mam naczynkowa, biala jak sciana, niesamowicie delikatna skore i to, co woskowanie robilo z moich nog to po prostu byla apokalipsa. W koncu zarazilam sie gronkowcem i mialam cale nogi we wrzodach: wyleczylam to po ponad roku, ale od tamtej pory nigdy nawet nie pomyslalam o wosku (wystarczy, ze lekko sie uderze, i mam od razu siniaki ... zebyscie wiedzialy, jak wygladalam po tym szarpaniu plastrow :-O).

      Kosmetyczka blokowa farbowala mi tez brwi na czarno - co wtedy mi sie podobalo, ale mam tak delikatna karnacje, ze zdecydowanie to do mnie nie pasowalo. Jednak bylam bardzo mloda, i w polaczeniu z mloda buzia nie wygladalo to tak zle.

      Mam tez przygode z samoopalaczem :-D Posmarowalam sie raz - nie ma efektu. Drugi raz - nic. Trzeci raz - dalej nic. No to posmarowalam sie jeszcze raz, i poszlam spac. Wyobrazcie mnie sobie rano! :-O Ludzie pytali, czy jestem chora na zoltaczke :-)

      Mam tez za soba farbowanie dlugich do pasa rudawych wlosow na 'zloty blond' :-D Aaa! a potem czekanie miesiacami, zeby wlosy odrosly ... znowu: teraz, z moja wiedza 'urodowa', poszlabym do dobrego fryzjera, ktory polozylby mi na wlosy kolor podobny do mojego - ale wtedy czekalam trzy lata.
      • ding_yun Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 25.01.10, 17:44
        Ja pamiętam z połowy lat 90. wysyp specyfików do cery trądzikowej
        marki Oxy oraz Clean&Clear. Każda szanująca się dziewczyna musiała
        posiadać taki płyn do zmywania twarzy, który rozsmarowywało się po
        twarzy za pomocą wacika i tak zostawiało. Potem skóra się łuszczyła
        koncertowo.

        Czasów "przed podkładami" nie pamiętam, ale pamiętam doskonale swoje
        pierwsze potyczki z tym kosmetykiem. Używałam uparcie tanich serii
        przeznaczonych dla nastolatek, a one były najczęściej słabej jakości
        i trudno się je rozprowadzało, zwłaszcza nie mając wprawy. Zawsze
        uważałam, że to z moją twarzą jest coś nie tak, do głowy mi nie
        przyszło, że fluid jest kiepski. Pamiętam zdziwienie, kiedy pierwszy
        raz użyłam podkładu Maybelline, a on rozprowadzał się idealnie.

        Natomiast jakoś nie rozumiem nagonki na czyszczenie twarzy u
        kosmetyczki. Mnie zawsze ono pomagało, choć oczywiście efekt jest
        doraźny, a dopiero kuracja hormonalna przyniosła długofalową poprawę.
        Rzeczywiście kilka dni po wizycie to była masakra, ale za to potem na
        jakieś 3 miesiące miałam spokój i żadnych głębokich ropnych zmian.
        Nie mam też obecnie żadnych problemów z cerą z racji tego, że
        korzystałam z oczyszczania - ani blizn po trądziku, ani rozszerzonych
        porów.
    • marrgaretta Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 28.01.10, 13:41
      Ohhohoho... dużo się tych wpadek zaliczało :)
      Też mam bardzo bardzo jasną cerę i czarne włosy i kiedyś wpadłam na
      pomysł ich przyciemnienia (!). Szkoda, że w sklepie była tylko
      grnatowa czerń, wyglądałam jak trup.
      W czasach licealnych nabyłam piękny puder w kulkach Avonu, brązująco-
      rozświetljący, świetny na kości policzkowe. Ale ja zdolna, wyczytałam
      gdzieś, że rozjaśniona cera trądzikowa wygląda zdrowiej. I dawaj tym
      pudrem po całej twarzy jak podkładem. Malowałam się tak chyba przez
      parę miesięcy, musiało wyglądać to makabrycznie heh.
      Albo sama wpadłam na pomysł dezynfekowania skóry na czole wodą
      utlenioną ze względu na pryszcze. Najpierw raz w tyg., potem
      codziennie, nie omijając okolic włosów. Skąd mogłam wiedzieć, że woda
      utleniona odbarwia włosy? Efekt: czarne włosy i prawie blond grzywka.
      Dobrze, że nie wypaliłam sobie skóry tą wodą ;)
      I pierwsze i jedyne w moim życiu pasemka na włosach... Oczywiście u
      osiedlowej fryzjerki. Pasemka zaczynały się ok. 2 cm od głowy, było
      ich może z 10, a kolor miały żółty i czerwony. Na tych czarnych
      włosach... Jeezu, a to było wcale nie tak dawno...
      • zawszezabulinka Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 28.01.10, 15:55
        ja mialam chyba z 12 czy 13 lat i zamarzyl mi sie ciemny kolor. chcialam
        przyciemnic blond czuprynke. kupilam do tego celu pallete czarno-granatowy.
        wlosy wyszly w kolorze jasnego granatu :P
        potem tez przyciemnialam wlosy kolorami braz, ciemny braz. okropnie w tym
        kolorze wygladalam jak spogladam na stare zdjecia ;(

        zeby bylo smiesznie, z biegiem czasu sciemnialy mi wlosy i obecnie je rozjasniam :P

        mialam wpadki jak przykleila mi sie guma we wlosy i siostra podciela kilka
        klaczkow. nie musze mowic jak smiesznie wygladaly moje wlosy. albo jak byla moda
        na pazurki.nie wiedzialam co to jest i jak to sie robi, ale bylam zachwycona -
        pazurki. to slowo szumialo mi w glowie. siostra probowala mi cos takiego zrobic
        w domu, mowila ze nozyczkami sie ciacha tak z pionu. skonczylo sie na wizycie u
        fryzjera ;]

        obecnie mam krotkie wlosy, ale tez wspominam czasy jak w gimnazjum obcielam
        wlosy na tzw chlopczyce, ktore w trakcie trwania lekcji i w warunkach
        atmosferycznych skrecaly sie i wygladalam jak 7 nieszczesc. obecnie jest dobrze
        i dbam o wlosy by wygladac jak czlowiek ale niestety staram sie dobrze zakladac
        czapke, bo jak potarmosze ja po glowie to moje wlosieta przygniataja sie i robia
        sie takie fale i odginaja sie do gory i gdzie popadnie - lol
        • zawszezabulinka Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 28.01.10, 16:32
          ja moge opowiedziec historie, kiedy mialam ze 4 czy 5 latek- nawet nie pamietam,
          a bylam z rodzinka na slubie mojego chrzestnego (rok 92 czy 3?) moj tata
          wspominal ze mama przyklejala sobie tipsy na paznokcie. w czasie zabawy kilka
          jej sie odkleilo i musiala wrocic do domu na chwile zeby je przykleic ale jako
          takich histori z kosmetykami nie pamietam.

          pamietam jedynie zapach "byc moze", byl w kiosku, moze go tez mama kupowala, a
          tanie zapachy konwalia czy jasmin byly kupowane jeszcze kilka lat temu na
          smingus dyngus - hehehe :)


          piszecie o gazecie filipinka. ja jej osobiscie nie pamietam ale cos mi ta nazwa
          mowi. ja mialam chyba w reku czasopismo o tytule podajrze "miss" czy nasza miss
          - jakos tak. chyba byla gruba i malego formatu. osobiscie kupowalam bravo czy
          bravo girl i skubalam drobniaki zeby ja kupic. a najbardziej lecialam na te
          dodatki do gazet :D
    • labellaluna Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 29.01.10, 15:25
      Cudowny wątek :)

      Mój pierwszy tusz do rzęs kupiłam w 8 klasie. Jakiś taki z kiosku ruchu.
      Malowałam się nim codziennie, ale jakoś nikt nie zauważył tego (wtedy do szkoły
      się nie malowano). Pomalowanie nim rzęs zajmowało mi 15-20 minut i używałam
      agrafki do rozdzielenia posklejanych rzęs, niejednokrotnie wbijając ją sobie w
      gałkę oczną. Cud, że sobie krzywdy nie zrobiłam.

      Pierwszy lakier do paznokci kupiłam w 7 klasie. Był bezbarwny, ale co ja się
      nachodziłam, żeby go kupić. Ówczesne sprzedawczynie zgodnie twierdziły, że nie
      ma takich lakierów - były tylko koszmarne perłowe różowe, perłowe białe i
      czerwienie.

      Największa wpadka to kulki brązujące z Avonu. Wtedy miałam 18 lat. Miałam bardzo
      bladą twarz, więc pomalowałam się tym cudem. Po pierwszej warstwie nałożyłam
      jeszcze jedną, bo dalej jakaś blada byłam. No i jeszcze jedną. Nie wiedziałam
      wtedy, że pudry ciemnieją na twarzy. Jak wróciłam ze szkoły do miałam twarz w
      kolorze sproszkowanej papryki (przyprawy). No i przestałam sie dziwić czemu tak
      się za mną oglądali na ulicy.

      A ze wspominek to nie zapomnę dezodorantów Fa w spreju. Ależ to był szał! Jak
      byłam na koloni to co bogatsze dziewczyny miały poustawiane na szafkach -
      głównie różowe. Super też były Rexony w spreju. No i Limara. Koszmarem za to
      były dla mnie Masumi, Kobaco. Ktoś wspomniał Yardleja czy jak to się pisze -
      zupełnie o tej firmie zapomniałam. Pamiętam też cienie Paloma, którymi prędzej
      można było sobie oko wydłubać niż pomalować powiekę.

      Z późnej podstawówki pamiętam takie czasopismo "Dziewczyna" - całkowity
      przedruk z niemieckiego. Były tam pokazane różne kosmetyki, akcesoria
      kosmetyczne, stroje, artykuły spożywcze, których w PL na próżno było szukać,
      więc ze straszną frustracją i zazdrością przeglądałam te kolorowe strony.

      Ja generalnie od zawsze lubiłam się malować i odkąd byłam mała lubiłam grzebać
      ciotkom w kosmetyczkach. Były tam takie cuda jak lakiery Celia z taką bardzo
      długą, białą, cienką nakrętka (bardzo mi się podobały), tusz do rzęs w kamieniu,
      wściekle różowe cienie, którym elegantki malowały się jak ruskie lalki, kredki
      do oczu takie bardzo grube w perłowych, mdłych odcieniach, no i fluidy w
      odcieniach "opalony".

      Mój pierwszy "luksusowy" kosmetyk to puder Max Factor Creme Puff, kupiony tuż po
      18-tce. No w szoku byłam, że taką można mieć buzię. Wcześniej używałam Constance
      Carol, Celia i wszystkie dziwnie nie chciały się stopić ze skórą. A Creme Puff
      to mój wierny towarzysz do dziś. Nie ma lepszego :)
    • p_estka1 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 29.01.10, 20:26
      Przypomnę kosmetyki jeszcze tu nie wymienione: fioletowy płyn do higieny intymnej (całkiem niezły), błyszczyk w okrągłym malutkim pudełeczku prześlicznie pachnący owocami i przy okazji wysuszający usta, odżywka jugosłowiańska do włosów (jeszcze do niedawna można ją było kupić) i odżywka Gloria, dezodorant Dez, Bac (węgierski) niemiłosiernie duszące, bodajże pierwszą dostępną na rynku farbą do włosów była czechosłowacka Palette, również czechosłowacka kredka do brwi (do dziś używam), pomadki Celii z wit. F w jasnym kółeczku wewnątrz, perfumy Smitty (te były krótko) Evasion i Kobako - dalej można kupić, mozaikowe mydełko Fa. Dla mnie jednak prawdziwym luksusem były pierwsze wkładki kupowane na rynku z bagażnika, każda oddzielnie zapakowana, jak cukiereczek.
      Niestety nie pamiętam wszystkich nazw.
    • sophia5 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 29.01.10, 23:13
      Musicie koniecznie zobaczyc:
      www.polskaprl.rejtravel.pl/
    • orange_tail Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 29.01.10, 23:25
      przypomniał mi się jeszcze szampon, który pewnie każdy zna.
      vidal sassoon wash&go. to był na prawdę świetny szampon! moje włosy go
      uwielbiały. z czasem zaczął znikać za sklepów, ale kiedy znalazłam go gdzieś w
      małym miasteczku, gdzie byłam na wakacjach, kupiłam 3 butelki. szkoda, że go już
      nie ma... kurczę, nawet pamiętam piosenkę z
      reklamy
      (nie znalazłam polskiej wersji) :)
      • rydzyna1213 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 30.01.10, 14:09
        orange_tail napisała:

        > przypomniał mi się jeszcze szampon, który pewnie każdy zna.
        > vidal sassoon wash&go. to był na prawdę świetny szampon! moje włosy go
        > uwielbiały. z czasem zaczął znikać za sklepów, ale kiedy znalazłam go gdzieś w
        > małym miasteczku, gdzie byłam na wakacjach, kupiłam 3 butelki. szkoda, że go ju
        > ż
        > nie ma... kurczę, nawet pamiętam piosenkę z
        > reklamy
        > (nie znalazłam polskiej wersji) :)
        był - kupowałam w Pewexie
    • mieszko02 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 30.01.10, 20:17
      fajny wątek, lubimy wspomnienia:)

      forum.gazeta.pl/forum/w,211,90484459,,ech_wspomnienia_.html?v=2
    • klaviatoorka pianka BaduviT 31.01.10, 10:48
      Rok '90-Kto pamięta błękitną piankę w sprayu Baduvit?
      Napisy były 'niepolskie" :), więc z koleżankami z liceum stosowałyśmy ten
      obłędnie pachnący kosmetyk jako balsam do ciała. Szczęśliwym trafem nikogo nie
      wysypało po tym,zapach utrzymywał sie długo,skóra była mięciutka i cudownie
      sliska przy kąpieli, i tylko ten dziwny błękitny kolor jakoś nas tak
      zastanawiał, specyfik użyty w nadmiarze zostawiał smugi na białych skarpetkach i
      spódniczkach....
      ...skąd miałyśmy wiedzieć, że to pianka pod przysznic ??? :)))))
    • malami_77 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 31.01.10, 17:43
      Mój pierwszy podkład kupiła mi mama, był nieistniejącej już firmy Jade
      (chyba tak się to pisało). Była rok 93 albo cztery, druga, może trzecia
      klasa LO. Aha, pamiętam jeszcze pianki koloryzujące do włosów - moje
      pierwsze farbowanie robiłam właśnie czymś takim.
      • pochodnia_nerona Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 31.01.10, 23:26
        A Jade to czasem nie Maybelline teraz?
        • rydzyna1213 Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 01.02.10, 16:13
          pochodnia_nerona napisała:

          > A Jade to czasem nie Maybelline teraz?
          zgadza sie :-)
    • zettrzy Re: dawno temu, kiedy nie bylo jeszcze podkladów 01.02.10, 15:04
      no teraz wreszcie wiem skad ta wiara w kosmetyki domowej roboty,
      tyle razy wyznawana na forum... korzenie, korzenie!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka