Gość: lisa
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
11.06.04, 22:35
Kiedyś miałam piękne włosy - mocne, długie, naturalnie kręcone, ale ...
ciemne - a ja zawsze marzyłam o jasnych. Nic prostszego - przecież kolor
można bez problemu zmienić, niestety ja zapłaciłam za to wysoką cenę.
Zaczęłam rozjaśniać - najpierw stopniowo - baleyage, potem przechodziłam do
coraz to jaśniejszych odcieni. Ponieważ naturalne włosy mam zdecydowanie
ciemne (prawie czarne)co miesiąc musiałam "traktować" odrosty. Teraz mam
włosy jasne, ale cienkie, słabe, pokruszone, nie chcą się już kręcić, tylko
zwisają w smętnych strąkach - generalnie są w mocno opłakanym stanie. Nie
jestem w stanie ich zapuścić, bo same się "cieniują" - wygląda to okropnie i
mimo, że staram się je nawilżać i odżywiać - niewiele to daje. Ostatnio
znajoma, która nie widziała mnie parę lat zapytała mnie co się stało z moimi
włosami - "kiedyś miałaś taką burzę włosów" powiedziała. Jak patrzę na swoje
zdjęcia sprzed paru lat i porównuję swoje włosy kiedyś i teraz to chce mi się
płakać. Jednocześnie nie chcę wracać do ciemnych włosów - źle się w nich
czuję, poza tym dodają mi chyba z 5 lat (a mam 35 więc raczej mi na tym nie
zależy).
Błagam poradźcie co robić. Czy powrót do dawnego koloru to jedyny ratunek
(przestanę je wtedy co miesiąc "męczyć" i może się zregenerują)?
Co robić aby ratować włosy ?
Pozdrawiam
Lisa
P.S. Jestem już umówiona na kolejną wizytę u fryzjera i gryzę się myślami czy
znowu rozjaśnić odrosty, czy zmienić kolor na brązowy - już parę razy
próbowałam wrócić do dawnego koloru i zawsze był to niewypał - wychodziły za
ciemne, nie mogłam się na siebie patrzeć i robiłam jasne pasemka. I tak w
kółko. Pomóżcie.