pyrapyrapyra
11.04.14, 20:16
Ponieważ skończyły mi się już pomysły co mam zrobić z moimi włosami, szukam kogokolwiek kto mógłby mi cokolwiek doradzić.
Generalnie moje włosy nigdy nie były specjalnie rewelacyjne, średniej grubości, miękkie, ale lśniące i pięknie falowały się same zwłaszcza gdy była wilgoć w powietrzu. Ok 2009 zaczęły mi się strasznie przesuszać i być sinowate, straciły połysk i fale zniknęły na rzecz wysuszonych lekkich strąków. W 2010 zgłosiłam się do dermatologa, ponieważ przy każdy dotknięciu głowy włosy spadały wszędzie. Lekarz zalecił mi witaminy Merz Specjal i ogólnie osłabienie było spowodowane niby wiosną. Wiosna minęła, ba nawet i lato i zima...a włosów jakby ubyło. Stały się poszarpane i trudne w czesaniu. Nawet fryzjer stwierdził, że niezwykle plączą się. Badania krwi w normie, badanie tarczycy w normie, włosy z miesiąca na miesiąc mizerniały, wyglądają jak pióra u wyskubanej kury, kilka strąków wisi do łopatek a te krótsze leciutkie kleją się do głowy lub unoszą elektryzując się. Podnosząc kosmyki nie odpadaj w dół tylko sterczą do góry. Są bardzo lekkie, miękkie i cienkie, nadal przy myciu dużo ich ubywa. Czasami budzę się w nocy nerwowo, bo śni mi się że jestem już łysa, dotykam włosy a one są takie suche i martwe. Wypadają z cebulkami. 2013 założyłam dopinki. Było wspaniale przez rok czasu w ogóle nie myślałam o problemie z włosami aż do lutego tego roku, kiedy zaczęły mnie strasznie boleć włosy u nasady. Bolą przy każdym dotknięciu i są bardzo słabej kondycji. Jestem gotowa ściąć włosy na krótko mimo iż całe życie miałam długie włosy, niestety nie mogę patrzeć w lustro ponieważ przez te wiszące pozostałości po włosach widać wszystko co jest po drugiej stronie :(. Czy ma ktoś podobny problem??