Gość: ana-dea Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 23:35 Heh:) No więc nie wiem, co mnie napadło, ale zrobiłąm sobie kiedyś francuski manicure, z tym, że zamiast białych paseczków zrobiłam sobie CZERWONE. Nie wiem jakie dziury w mózgu musiałam mieć tamtego dnia, w każdym razie efekt był dla mnie zadowalający:))) No i poszłam na wykłady:) Oczywiście jeszcze tego samego dnia przylgnęła do mnie historyjka, że niby to zmasakrowałam swoją rodzinę, zabiłam gołymi rękami, mam krew pod paznokciami itp. itd.... :))) Odpowiedz Link Zgłoś
dori7 Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 14.01.05, 03:02 Pod koniec podstawowki uznalam, ze trzeba cos zrobic z owlosionymi lydkami. Usiadlam wiec na wannie, wzielam jedna z jednorazowek ojca i zaczelam je golic na sucho... Jak sie domyslacie, zalalam krwia cala lazienke, a szramy na nodze (jedna rozcieta niemal do piszczeli, druga szczesliwie ocalala) tlumaczylam powaznym wypadkiem na rowerze, cala dluga historie wymyslilam o tym,jak zjezdzalam ostro ze skarpy i tarfilam na korzen! Drugim "genialnym" posunieciem w tamtej epoce bylo sciecie wlosow na chlopaka. Bylam juz wtedy dzisiejszego wzrostu (178), ubieralam sie w luzne, maskuajce ksztalty ciuchy, z przyczyn fiannsowych czesto po starszym kuzynie z Holandii i generalnie wygaldalam malo dziewczeco. Raz jade sobie z kuzynka autobusem, a tam jakas babcia zza moich plecow gada: "chlopcze, skasuj mi bilet". Ja oczywiscie - zero reakcji. Babcia znowu "chlopczyku, skasuj bilet". Ja znowu nic. A babcia jak nie zacznie zwawo pomstowac na dzisiejsza chamowata mlodziez, na wredne chlopaczyska bez krzty szacunku dla starszych osob itd. Moja kuzynka zdazyla sie zorientowac, ze to o mnie, i zwijala sie ze smiechu, a ja stalam jak ta Franciszka niczego nieswiadoma moze z metr od tej baby, az w koncu odwrocilam sie do niej i cienkim dziewczecym glosikiem zapytalam, na kogo ona tak krzyczy...? Potem kiedys w tramwaju, ciagle w tej nieszczesnej fryzurze, trzymalam sie za raczki z chlopakiem. Wszedl jakis faciutek, stanal jak wryty, popatrzyl sie na jedno, na drugie i z bezbrzeznym zdumieniem oznajmil: "chloooopaaak... i chooopaaak!" Z innych owczesnych wyczynow niezle byly fioletowe cienie Diora - prezent od sasiadki, ktorej kolor zupelnie nie lezal jako zbyt mlodziezowy. Wiec ja sie chetnie zaopiekowalam i od razu odmalowalam sie (Diorem! Prawdziwym Diorem!) na bostwo. Akurat mialam lekcje francuskiego u starszej ode mnie o kilka lat corki znajomych, z ktora bylam bardzo zaprzyjazniona. Cala lekcje patrzyla sie na mnie z powaznym wyrazem twarzy, az w koncu zlapala mnie za reke i wyszeptala: "Dorota, czy ciebie w domu ktos zle traktuje??" Pozniej zdarzylo mi sie pomalowac wlosy na fioletowo i spedzic w autobusie urocze 20min, podczas ktorych paslam oczy widokiem wlepionego we mnie wzroku siedzacego nieopodal przystojniaka, ktory -jak sie potem okazalo- obserwowal z wielka fascynacja, jak po deszczu fioletowy kolor splywa mi po twarzy cienkimi struzkami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Chuda Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.elblag.dialog.net.pl 17.10.05, 14:36 Jak miałam jakieś 12 lat umyłam głowę szamponem, spłukałam wodą,wytarłam i wtedy zobaczyłąm na ręczniku garść włosów.spojrzałam w lustro i zaczełam krzyczeć na głowie miałam żółto białe plamy.To był rozjaśniacz który został mojej siostrze i który wlała do butelki po szamponie!!,poleciałam do sąsiadki,kupiła farbe ciemny braz i zafarbowała mi włosy.Ale i tak trzeba było ściąć końce.Później i tak farbowałam włosy od blondu do czarnego i na głowie miałam wszystkie możliwe kolory i odcienie,ale wszystko do czasu.Tuż przed studniówką pofarbowałam sobie włosy na czarno z czerwonymi pasemkam wygladałam cudnie,tyle tylko ze po tygodniu z czerwonych pasemek zrobiły się,,gó..ane" więc stwierdziłam że będę znowu blondynką.Kupiłam rozjaśniacz Joanny nałożyłąm na głowe.Akurat przyszedł mój chłopak(obecnie mąż) zmyłam miałam żółto- pomarańczowe siano.A Patryk aż popłakał ze śmiechu,pobiegłam szybko do znajomej fryzierki,która załamała ręce i obcieła mi włosy króciótko i wygoliła z tyłu. Jak byłam w liceum to obcieła mnie koleżanka od miski a druga poprawiała w efekcie miałam wszędzie jakieś od 1 do 3mm.Chodziłam w chustce i akurat miałam usuwany wyrostek i lezałam w szpitalu i ludzie się na mnie patrzyli jakos tak litościwie.Dopiero później jedna pani powiedziała mi dlaczego.Myśleli ze mam raka i jestem po hemoterapii.To było dziwne Odpowiedz Link Zgłoś
nareene Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 14.01.05, 11:00 Hahaha piękne :D Też byłam niezła w swoich eksperymentach. Już mając 4 lata byłam sprytna. Stwierdziłam że pobawie się w jeżyka i powczepiałam sobie setki "rzepów" (takie kolczaste kulki rosnące na krzakach) - mama męczyła się kilka godzin, żeby to wszystko usuąć z ubrania i włosów (część trzeba było obciąć). Pierwsza moja wpadka z włosami to płukanka z łupin cebuli. Zamiast rudawego połysku moje blond włosy stały się żółtozielonkawe ;)Potem ubzdurałam sobie, że chcę mieć ciemniejsze włosy i kupiłam jasnobrązową farbę. Wyszła czerń nocy. Przy jasnej oprawie oczu wyglądałam jak chory wampir ;) Przez jakiś czas pochodziłam z tym czymś po czym obrzępoliłam sobie głowę na łyso. Moja mam płakała prze tydzień ale naturalny kolor włosów odzyskałam ;) (mój chłopak miał wtedy długie włosy i jak szliśmy gdzies razem to ludzie mieli zagwozdkę) Pamietam też, że próbowałam zapaćkać cienie pod oczami korektorem (dużo ciemniejszym niż byc powinien ale wtedy nie było największego wyboru)i w rezultacie chodziłam z pomarańczowymi plackami. O wysmarowaniu twarzy samoopalaczem i obcięciu sobie grzywki na mokro chyba nie muszę wspominać. Jakiś czas temu farbowałam włosy chną na rudo. Kiedyś poszłam nad jezioro niedługo po farbowaniu. Wychodzę z wody, kłade się na kocyku a znajomi w śmiech. Okazało się, że cały biust i brzuch mam pokryty żółtymi kropelkami. Długo śmialismy się ze "złotego deszczu" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
maga19 Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 14.01.05, 13:28 Też mi się coś z grzywka przypomina. Postanowiłam zrobić sobie grzywkę, wieczór godzina 20,chwyciłam sobie część włosów (na sucho) i po prostu obcięłam. Zobaczywszy efekt, lekki skosik i ząbek, ubrałam się i obleciałam połowę centrum Gdyni, około 21 znalazłam jedyny czynny jeszcze zakład fryzjerski. Co prawda właściciel już zamykał, ale jak mnie zobaczył, nie musiałam niczego tłumaczyć :) Miła fryzjerka, uporała się z wyrównaniem grzyweczki w 5 minut i nawet nie chciała pieniędzy za te usługę. Aż się boje pomyśleć, co bym zrobiła teraz w takiej sytuacji, mieszkając na peryferiach Gdańska. Magda Odpowiedz Link Zgłoś
annika_vik Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 14.01.05, 14:05 Wątek rewelacja. Popłakałam się ze śmiechu, zwłaszcza przy opowieściach dori7 i fioletowym cieniu Diora. Boże! To jest za śmieszne, żeby mogło być prawdziwe! Urodowych wpadek miałam mnóstwo, ale zaprezentuję tylko te najciekawsze. Zacznijmy od tego, że zawsze miałam problem z włosami, które będąc cienkie i ogólnie takie sobie, nie chcą wyglądać jakoś szczególnie efektownie. Mój naturalny kolor to "jasna mysz", więc żeby dodać im charakteru, od czasu do czasu rozjaśniałam kilka pasemek u fryzjera. Pewnego razu byłam w Warszawie, w centrum Reduta i miałam duuużo czasu. Stwierdziłam, że pójdę do salonu, a co. Trafiłam do Gabriela (odradzam! w całym kraju odradzam!) z zamierzeniem lekkiego podcięcia włosów i zrobienia paru pasemek na folii. Na miejscu jednak zafascynowały mnie włosy młodej fryzjerki, w której ręce trafiłam. Miała krótkie czarne włosy, "obramowane" czerwienią. Wyglądało to niesamowicie. Ta pani widząc moje zainteresowanie, zaproponowała mi, że rozjaśni mi całe włosy, a na końce położy czarną farbę. W życiu nie rozjaśniałam całych włosów, więc nie wiedziałam, z czym to się wiąże. Farbowanie trwało jakoś dziwnie długo, z cztery razy myto mi głowę i pani była mocno nerwowa... Włosy wyszły beżowo-żółte. Do tego końce czarne... Wyglądało to rzeczywiście piorunująco. Tylko przez 2 tygodnie, a potem ta czarna farba zeszła, a pojawiły się odrosty! Na dodatek włosy zostawały mi w rękach, tak były zniszczone. Efekt - ściecie prawie do zera i zafarbowanie na brązowo. Ciekawsza historia wiąże się z moim kolegą z pracy. Zacznijmy od tego, że palę, a kolega nie, i na dodatek jest przeciwny papierosom. Siedzimy sobie razem w pokoju pewnego dnia i nagle poczułam smród fajek. Taki jak z popielniczki. Myślę sobie gorączkowo: "Boże, rzucam palenie, jak to śmierdzi, rany kota, ciuchy mam przecież czyste, dziś nie paliłam, co jest?!" Doszłam do wniosku, że jedynie moja kurtka może tak wonieć, jako jedyna rzecz, którą miałam na sobie, a od dnia poprzedniego nie uprałam. Podeszłam dyskretnie do wieszaka z kurtkami i rzeczywiście. Śmierdziało dymem okrutnie. Wzięłam więc kurtkę z zamiarem wyniesienia jej na dwór, do szatni, do samochodu czy gdziekolwiek, żeby tego zapaszku nie roztaczała. Ale kiedy sięgnęłam po kurtkę, okazało się, że to nie moje okrycie tak śmierdzi, a... płaszcz mojego kolegi. Rozjaśniło mi się w głowie i spytałam go, czy czasem nie ma jakiś nowych perfum. Na to on: "A tak, mam, wczoraj dostałem w prezencie!". Ja na to: "A jak się nazywają?", a on: "Zapomniałem, ale mam je w torbie, o zobacz!" Zobaczyłam. Były to perfumy o nazwie "Cigars"... Więcej tych perfum nie użył. Odpowiedz Link Zgłoś
aniaa_23 loki 14.01.05, 14:46 Przypomniała mi sie moja wizyta w Gabrielu kilka lat temu. Byłam wtedy na etapie zapuszczania włosów, które co jakis czas wyrównywałam, żadnej sensownej fryzury nie udawało mi sie z nich sporządzać. Ujrzawszy w katalogu 3 suisse pewnego razu panią ze śliczną pofalowanę fryzurą, w kolorze blond (taki naturalny lśniący blondzik) dostałam olśnienia: loki!! Wyobraziłam sobie jak myje włoski i nie musze nic z nimi robić, podnosic nakręcac na wałki i wogóle,tylko czekać az wyschną i już. Do gabriela wybralam sie najpierw na uczesanie przed studniówką. Chciałam fale, pani fryzjerka usilnie probowała je wyczarować przy pomocy wałków (mimo moich glosno wyrażonych wątpliwości spędzilam w walkach ok.1h pod suszarą) co nie przyniosło efektu, a nastepnie już jej sie to udalo przy pomocy lokówki. W każdym razie wyglądalam super. Dowiedziawszy się, że istnieje cos takiego jak nowoczesna kwaśna, kmomputerowa trwała, która po góra 3 miesiącach znika baz śladu byłam juz zdecydowana. Wyjście idealne, przeczekam najgorsze kilka miesięcy odrastania włosów, a potem będa juz dłuższe i rozprostowane. Włosy zakręcono mi na wałki (takie malutkie).Po zdjęciu włosy wyglądały naprawde ladnie, wszyscy obecni w tym czasie w gabrielu zachwycali sie, a pan zrobił nawet zdjęcie do ich katalogu. Bylo super..przez kilka tygodni. Potem nastąpił etap rozpadu, co uznalam za normalne, chociaz żalowalam ze tak szybko (mialo być lokowato przez 1,5 do 3mc). Etap rozlokowania zaczął sie i nie chciał sie zakonczyć!! Trwał przez co najmniej 2 lata, czyli do momentu odrośnięcia włosów, resztki trwałek stopniowo obcinałam. Moje zapuszczanie wydłuzylo sie tym samym, bo musialam regularnie likwidowac wysuszone i wyniszczone "nieszkodliwą" ondulacją włosy. Zdarzało mi sie mieć tez włosy w przedziwnych odcieniach np. zamiast jasnego blondu, po samodzielnej dekoloryzacji byl pomarańczowo żółty kurczak; przy farbowanie włosów z jasnego blondu na blond ciemny, zrobił się ciemny... brąz (przed weselem, na którym 1szy raz miala oglądać mnie rodzina mojego boyfrienda); ciekawe odcienie zielenkawego ciemnego blondu (tylko w sztucznym świetle, co prawda, ale akurat spędzałam wtedy k.7godz w takim). Za to musze się pochwalić, że nigdy nie miałam przygód z samoopalaczami, chociaż stosuje te niedrogie i bez prób nakladam ich duże ilości na twarz i ciało. Odpowiedz Link Zgłoś
paputerek Re: loki 16.01.05, 19:21 aniu, miałam identyczne doświadczenie z kwaśną trwałą w Gabrielu, zapoznałam się z ofertą (dokładnie to samo mi obiecywano co tobie) i zaryzykowałam, Loki utrzymały się 2 tygodnie, potem połowa włosów była prosta połowa zmierzwiono-zakręcona. więc po każdym myciu siedziałam z wałkami na głowie, by jakoś wyglądać. najgorsze jednak było to że włosy mi się fatalnie rozjaśniły i wysuszyły (niech żyje kwaśna NIE NISZCZĄCA WŁOSÓW TRWAŁA:P) musiałam je farbowac saszetkami i ciągle nawilżać. dodam że miałam kiedyś robione na włosach dwie tradycyjne trwałe i p żadnej moje włosy nie były w tak opłakanym stanie jak to kwaśnej... pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
aniaa_23 Re: loki 17.01.05, 11:27 Paputerku, Moje włosy były szorstkie, połamane i porozdwajane. Bez maseczki za kazdym razem oraz odżywek ze spłukiwaniem i bez się obyc nie mogło, jesli chciałam je rozczasać(hehe zabrzmialo to troche jak poczatek reklamy jakiejs odżywki. Na szczęście było-minęło. Teraz już mam swoje, niepokręcone włosy, w końcu dłuugie (chociaz staram sie je zapuścic na baaardzo dlugie :)) Powiedz jeszcze w jakim miescie tak cie potraktowali gabrielowcy?? Ja byłam w lubelskim Gabrysiu (Racławicie). Odpowiedz Link Zgłoś
paputerek Re: loki 17.01.05, 14:22 w warszawie mnie tak potraktowali:) teraz też mam długie proste włosy, a kręce je okazjonalnie zwykłymi wałkami. na codzień zdecysowanie bardziej podobają mi się proste pzdr:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: punisherka Re: loki IP: 80.51.229.* 23.08.05, 22:10 Ja probuje przypomniec sobie o jakiejs wpadce ale za cholere nie moge. Pamietam za to wpadke z makijazem mojej nauczycielce fizyki z zamierzchlych czasow liceum. Przyszla raz zupelnie nieswiadoma na lekcje w swym pelnym, charakterystycznym makijazu ( a troche go nakladala) Z tym ze jedno oko bylo wogole nie pomalowane :))))Sytuacja nie bylaby az tak zabawna, gdyby nauczycielka nie byla zadufana w sobie, zawsze idealnie wygladajaca i zachowujaca sie "dama":))) Smieje sie do dzis :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gos Re: loki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.05, 19:39 Ja postanowilam kiedys rozjasnic wlosy plynem do wc bo zawiera amoniak... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pris re: IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.10.05, 12:48 echh moja mama kilka lat temu maszerowała przez całe miasto z... dorodną, gołębią kupą na berecie wyglądającą jak mały torcik :D była kupa radości. koleżanka zaś po raz pierwszy postanowiła sie przejść na solarium, dzień przed pierwszymi zajęciami na uczelni, 1 rok, nowa grupa... trzeba się zaprezentować :> Wykupiła karnet do Aquaparku gdzie m.in można w ramach tego korzystać z solarium ile chcieć. Weszła na 30 MINUT przed kąpielą i następne 30 MINUT po kąpieli. Już wieczorem wyglądała jak to ujęła "jak zadek pawiana", poparzyła się tez solidnie, tyle dobrze że jako brunetka nie było to tak tragiczne plus solarium chyba nie "turbo"/ pozdrawiam, podciągajcie wątek, bo jest mistrzowski! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: p Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.10.05, 04:46 up up Odpowiedz Link Zgłoś
zuzaba Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 14.01.05, 16:28 Czasami wraz ze spodniami zdejmuję rajstopy. No i pewnej niedzieli zeszłego roku poszłam do Kościoła w takich spodniach z zapomnianymi rajstopami. Na miejscu zobaczyłam, że prawie cała nogawka rajtek wyszła przez nogawkę spodni i leży koło buta. Wkopałam to pod ławkę a potem poczekałam, aż wszyscy wyjdą. Na szczęście było już ciemno. Odpowiedz Link Zgłoś
aniq28 Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 14.01.05, 18:11 Nasza anglistka w liceum paradowała cały dzień w takich porteczkach z zapasowymi rajstopkami:) A co do mnie... Święta Bożego Narodzenia, wychodzę z siostrą do koscioła, ta twierzdi, że wyglądam bezpłciowo, więc podkreśliła me oczęta świeżo wytemperowaną kredką. Efekt: wizyta u okulisty, oczy sinoczerwone, całe spuchniete i oczywiscie o wyjsciu do kościoła nie było mowy:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: madrawika Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.241.81.adsl.skynet.be 09.03.05, 16:55 Mialam tak samo tyle ze byla 11 i te rajstopy musilam wyciagac przy dziwnych spojrzeniach ludzi:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: stokrotka Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.piotrkow.net.pl 10.08.05, 21:15 ojj było tego :) usiadłam i wypisałam sobie wszystko co mi się przypomniało a więc: będąc posiadaczką pięknych jak wiele osób mówiło bujnych, kręconych i natruralnie kręconych włosóe, robiłam wszystko by to zmienić. prostowanie kończyło się po prostu sianowatym afro, co wyglądało przekomicznie. potem przyszedł czas na zmianę koloru- czerwone pasemka. gdy te sie zmyły, na głowie zostały mi żółte pasemka, które chcąc zatuszować farbowałam całe włosy na czarno. teraz mam je lekko rozjaśnione od farb,pasemka i tak wychodzą, są sianowate, a ja najchętniej wróciłabym do mich starych "ciornych loków", no ale już za późno niestety. kilka lat temu zaczynając pierwsze "eksperymenty" z makijażem paradowałam z oczami wymalowanymi cieniem na czarno niemal pod brwi-widząc zdjęcia z tego okresu śmieje sie sama z siebie. potem zapuszczałam małego paznokcia u ręki i malowałam go na czarno-sama nie wiem po co. uhodowałam jakieś 3 cm i sie złamał :/ już potem nie zapuszczałam go :) paznokcie przydarzyło mi się też wymalować na "trupi" brąż-dostałam kiedyś od cioci z perfumerii lakiery i byłam taka zadowolona, że nie parzyłam czym pomalowałam paznokcie. efekt- rano gdy zobaczyłam jak wyglądam byo za późno na zmywanie i tak przez cały dzień w szkole wszyscy mieli niezły ubaw z moich "truposzy". a lakier notabene bardzo bobry-estee lauder. nogdy więcej go nie użyłąm :) po goleniu nóg natomiast został mi taki jeden włosek, a że nie chciało mi się iść po pęsetę, to go obcięłam nożyczkami z kawałkiem skóry. już sie zagoiło. szkła kontaktowe jednego zaspanego ranka założyłam "prawe na lewe", a że różnica 1 dioptria, to dokąd nie wróciłam do domu miałam niezwykłe problemy z orientacją w przestrzeni. bywało śmiesznie tego dnia :) a ostatnia, którą zafundowały mi panie z oriflame'u była tak wielką porażką, że zraziła mnie do tej firmy chyba na zawsze. reklamowały i zapraszały na darmowe oczyszczanie twarzy. ok. poszłam, przeszłam"pranie mózgu" (proponowano mi zostanie konsultantką, kupienie wszystkiego z nowego katalogu, roztoczono przedemną wizję wyglądu mojej cery za 5 lat, jeśli nie będę używać ich kosmetyków itp). oczyszczanie polegało na bardzo niesubtelnym pillingu, a potem badaniu stopnia "nawilżenia" cery- na twarzy niemal ociekającej tonikiem. a najlepsze na koniec- już wyszłam od tych "przemiłych pań" i idąc do domu, coś zaczęło mnie swędzieć na buzi. no i co się okazało? na środku czoła, wokół nosa i przy włosach miałam istną "piaskownicę", która z daleka wyglądała, jakbym przed chwilą zaliczyła spotkanie z ziemią. po przyjściu do domu nie zostało mi nic innego tylko, umyć włosy, całą twarz, i powiedzieć "nogdy więcej". Komentarz brata: "zrobili ci wersję dla tych co nie chcą zostać konsultantkami., tym co chcą robią to porządnie". a najlepsze jest to, że te wstrętne baby bardzo "czule" się ze mną żegnały, zapraszały na następną wizytę, zakupy kosmetyków i żadnej ani mięsień nie zadrżał. już wyobrażam sobie ich smiech po moim wyjściu. dzięki tym paniom przestałam wierzyć, że cokolwiek może być "za darmo" "na próbę" i "profesjonalnie" zwłaszcza, gdzy te przymiotniki są zestawione razem prze panie z oriflame. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mistree Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 17:49 Heh. Rewelacyjny wątek!!:))) Ja sama nie zaliczyłam jeszcze tkaiej maxymalnej wpadki, ale moja siostra była kiedyś na solarium i oczywiście system padł :| Musieli wejść do pomieszczenia, otworzyć kabinę i powiedzieć biednemu golasowi, żeby się zwijał, bo się zjara:)) KOSMOS!!!:DDDDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marteczka:) Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.05, 16:28 U mojej koleżanki w szkole była nauczycielka pseudonim - blond świnia. Długie włosy, natapirowane i oczy zawesze umalowane na niebiesko po same brwi:)))I ta właśnie pani nauczycielka przyszła kiedyś na nie swiadomce do szkoły z jednym umalowanym okiem a o drugim zapomniała:))))Fajnie to musiało wyglądać!! A co do szkoły to u mnie w LO pani od fizyki, na przyrwie spadły gatki spod spódnicy:))))Wzieła je z podłogi i uciekła do łazienki. Facet od niemca- straszny jajcarz popłakał się ze smiechu:))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: #agnes_cracovia Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.05, 18:37 Jednak kobiety mogą wiele wytrzymać, naprawdę...:) Ja na przykład kupiłam sobie kiedyś tusz L'Oreala, dwustronny, z białą odżywką i czarnym tuszem. Jako, że najpierw nakłada się odżywkę, która daje efekt białego tuszu:), toteż tak właśnie uczyniłam i wysmarowałam swe rzęsy owym specyfikiem nader obficie:) Tak się jednak złożyło, że mój ukochany wpadł po mnie wcześniej niż powinien i kazał mi się śpieszyć:) No to ja, głupia owca, rzuciłam wszystko i zaczęłam prasować ciuchy. Jak już wyprasowałam wszystko i się ubrałam - wyszłam. Mój miły był tak zaabsorbowany upływającym czasem, że nie raczył nawet spojrzeć na me boskie lica:) I tym oto sposobem udałam się z białymi rzęsami na kolację do przyszłych teściów. Było interesująco, nie ma co:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: elkas Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.05, 23:39 Oto jedna z moich licznych wpadek.Wybierałam się na ważne spotkanie, było lato i godzinę przed wyjściem przypomniałam sobie że muszę wydepilować nogi. Plastrami z woskiem, firmy tanita (pierwszy raz). Po za długim rozgrzaniu i trzymaniu na nogach udało mi się ściągnąć tylko papier. Cały wosk został dokładnie wlepiony w moje owłosione nogi.Szorowałam szczotką, pumeksem i nic: wosk się ciągnął ale trwał na podrapanych,czerwonych, ciągle owłosionych nogach.Ubrałam w ten upał kryjące rajstopy,( a spodni wtedy nie miałam). Horror przeżywałam po powrocie, jak je musiałam zdejmować. Potem się dowiedziałam, że trzeba było zadziałać balsamem, oliwą lub inną płynną tłustością. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Midi Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.visp.energis.pl 15.05.05, 17:22 Zdarzyło mi się nie pomalować rzęs przy kompletnym już makijażu powiek, brwi i reszty twarzy. Było to b. dawno, kiepsko pamiętam, ale odkryłam to dopiero pod wejściem do biura. Nie pamiętam, jak wybrnęłam, chyba kupiłam tusz w kiosku na dole. Innym razem było zabawniej - coś mi przerwało malowanie, oderwałam się, zapomniałam, co akurat robiłam, i wyszłam na zakupy z jednym okiem umalowanym (na szczęście w miarę dyskretnie), a drugim nie :) Najpiękniejsza wpadka cudza, z rozmowy podsłuchanej na basenie - najpierw jest szatnia ogólna, potem część prysznicowa, gdzie włazi się bez kostiumów, a potem za nią - basen. No i pewna pani w wieku dość zaawansowanym opowiadała innej pani, jak to za którymś razem po prostu zapomniała założyć kostium po prysznicu i wylazła na basen nago. No i załapała dopiero przy pierwszym napotkanym spojrzeniu, że coś jest mocno nie tak... Odpowiedz Link Zgłoś
wessna Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 15.01.05, 14:38 Miałam usuwane znamię tuż nad łukiem brwiowym i lekarz zalecił mi przez tydzień przemywanie tej ranki wodą utlenioną. Zaraz pierwszego dnia biorę buteleczkę z wodą i pryskam sobie swobodnie na rankę a woda spływa w dół na brew. Po minutce zajrzałam w lustro, patrzę a tu ruda, zupełnie ruda brew, myślałam, że oszaleję, płacz, bo wyglądałm przekomicznie w jednaj brwi czarnej jak węgiel a drugiej rudej. Myślałam że już mi nie przyciemnieje ale jednak wróciła do pierwotnego koloru po jakimś tam czasie, ale i tak z 3 miesiące malowałam ją tuszem:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agni Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.chello.pl 17.01.05, 08:55 juz dawno chciałam sie dopisać do tego wątku, ale jakos nie było czasu, więc dobrze ze wrócił... z wpadek mniej groźnych: nagminne mylenie mgiełki do twarzy ze sprayem do ciała - stały u mnie w identycznych opakowaniach i go najmniej trzy razy spryskałam sobie twarz melonowym sprayem do ciała avonu! miłe to nie było, brrr.. pozostałe dwie wpadki sa wspólne z moja matką - jak jeszcze u niej mieszkałam, był taki czas, ze obie farbowałyśmy włosy londą, tylko że ja miałam ciemny brąz, a moja matka piaskowy blond czy coś takiego, no i kiedyś matka chciała, żebym jej odrosty zrobiła, rozmieszała farbę, nałożyłam jej... po paru minutach patrzę, taka zdziwiona i pytam:"co ci to tak ciemnieje?" i dodaję żartem "chyba nie wzięłaś mojej farby?" - i w tym momencie dotarło do nas co się stało! oczywiście było natychmiastowe zmywanie, kładzenie farby jasnej, ale i tak matka wyglądała, jakby miała wyjatkowo nieudana próbę balejażu za sobą! no a ostatnia... najbardziej wstydliwa... nie wiem czy się przyznać... w ósmej klasie wtedy byłam, to były czasy, że nie było jeszcze wielu kosmetyków, które mamy dziś, np depilatorów w kremie... a ja nie znałam angielskiego... i miałam ciotkę, która przywoziła sobie z Anglii kosmetyki i najczęściej dostawałam od niej w prezencie dobre szampony i odżywki... no i kiedyś moja matka cos od niej przyniosła, dwa opakowania, buteleczka i tubka, i stwierdziła, że dostałyśmy odżywkę do włosów... na szczęście miałyśmy wtedy zwyczaj używania odżywki tylko na minutę na konce włosów, bo tak nam radziła fryzjerka... dziwny to miało zapach i włosy po tym były dziwne... więc użyłyśmy parę razy i odstawiłyśmy paskudztwo na półkę... potem w liceum zaczęłam sie interesować łaciną no i angielskiego uczyć... no i wzięlam to kiedys do ręki i stwierdziłam, ze jak coś ma napisane "hair remover" to TO RACZEJ NIE JEST ODŻYWKA! i do dzis mnie ciarki przechodzą, bo gdybyśmy to kiedykolwiek przetrzymały na glowach dłużej i wtarły w skórę głowy... brrr! a najzabawniejsze było to, że ja wtedy marzyłam o depilatorze... dopiero zaczynali takie coś w Polsce produkować... w Filipince pisali jako o niebywałym wynalazku a ciotka się potem smiała... do głowy jej nie przyszło, żeśmy nie wiedziały, co to jest! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mimka Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.unregistered.net.telenergo.pl 17.01.05, 09:18 Mialam na twarzy pełno pryszczy a że nie chcialo mi sie robic pełnego makijazu postanowiłam,że nałoże tylko korektor.Wiec porobiłam krechy na twarzy mając je pozniej oczywiści rozetrzeć...jednak zadzwonila koleżanka rozgadałam sie a że na autobus mi sie spieszyło gwałtownie przerwałam rozmowe i wyszlam z domu nie zerkający nawet w lusterko.Na ulicy ludzie mi sie jakos dziwnie przyglądali,tlumaczylam sobie :no!musze fajnie wyglądać:D to dlatego:)Jednak po 100 juz dziwnym spojrzeniu troche sie zaniepokoiłam ,spojrzalam w lusterko i w przeerażona szybko naprawilam szkody...:)i teraz zawsze przed wyjściem zdomu dokładnie sie oglądam:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 09:45 Mój tata wypsikał sie kiedyś pod pachami mamy lakierem do włosów. ALe najlepsze patenty miała moja babcia - i nie były to wpadki, ale świadome działania: włosy płukała w proszku ixi - dla uzyskania iekszej puszystości, a krem do stóp nakładała na twarz, bo skóra robiła się mięciutka (wg niej oczywiście). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biedrona Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 21:27 podpisuję się pod brązowymi rękami po samoopalaczu i obcinaniem grzywki na mokro ;) numer z solarium-pierwszy raz poszłam przed osiemnastką...na 15 minut!!bogu dzięki że nie wiedziałam że łóżko się zamyka(poważnie-wsyd się przyznać ale nie zamknęłam)!!bo spalony(dosłownie) miałam tylko tył i wyobraźcie sobie mój skowyt jak mnie lali 18 razy paskiem na imprezie!! Znam również imponującą wpadkę kolegi-pojechał ze swoją dziewczyną na tydzień w góry i zapomniał maszynki do golenia-postanowił więc ogolić się Veetem!! Nałożył go na twarz na 20 minut!! Pamiętam jak płakał i przeklinał jednocześnie. Skóra mu zeszła całkowicie,był cały czerwony i nie mógł wogóle przebywać na słońcu-więc resztę wakacji spędził z play station ;) mama zużyła cały krem ujędrniający do biustu ktory dostała od cioci z niemiec w prezencie...do rąk!!(wyrażny rysunek cycków na tubce nie dał jej do myślenia)!!! brat zużył cały słoiczek kremu z Olay(total effects) również do...smarowania rąk!! (ale to już zakrawa na zbrodnię a nie wpadkę kosmetyczną!) a mój chłopak ze swoim szwagrem opalali się smarując się olejkiem przyspieszającym opalanie z Piz Buina,polewali się wodą i byli bardzo zadowoleni z siebie-zasnęli na plaży-jeden na plecach,drugi na brzuchu... Wyglądali przekomicznie i tragicznie-rozpalona czerwień, i po powrocie do domu jeden dogorywał w zimniej wodzie w wannie a drugi na podłodze nasmarowany kefirem...skóra schodziła płatami... ach-nie zapomnę mojego zestawu 4 niebieskich cieni z Carroll którymi uwielbiałam się smarować w liceum-aż pewnego razu nauczycielka powiedziała mi wprost przy całej klasie że wyglądam jak...choinka!poszły w odstawkę momentalnie. no i raz w zimie szłam na romantyczny spacer z facetem,pomalowałam się pięknie i on cały czas mi mówił że ślicznie wyglądam,tylko ludzie się jakoś gapili dziwnie-jak przyszłam do domu okazało się że załzawiły mi oczy i cały tusz utworzył połkole pod okiem oraz czarną smużkę na policzku... od tamtej pory używam zimą wodoodpornego tuszu i noszę w kieszni lusterko!! więcej grzechów nie pamiętam ps-po przestudiowaniu wątku rozbolał mnie brzuch ze śmiechu... dziewczyny-jesteśmy super :D Odpowiedz Link Zgłoś
happy_em Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 13.03.05, 10:20 Oj, było takich wpadek kilka: pierwsza depilacja: zaniepokojona pojawiającymi się na łydkach włoskami, postanowiłam zrobić z tym porządek. W tajemnicy "pożyczyłam sobie" od taty maszynke do golenia. Taką starego typu, z żyletkami. Nie wiedziałam wtedy, że posługiwanie się taką maszynką wymaga wprawy i ostrożności. Włożyłam nową żyletkę, nogi pomaziałam kremem do golenia i do dzieła! Goliłam na całego. Efekt był taki, że po kilku minutach wyglądałam jak ofiara tortur. Łydki spłynęły krwią. Ścięłam sobie całe paski skóry! Małe podłużne blizny zostały do dziś. makijaż niekonwencjonalny: dwa lata temu pojechałam do mojego narzeczonego na święta. Na miejscu okazało się, że zapomniałam wszystkich przyrządów do malowania. No i dramat! Mamy iść do teściów, ja niepomalowana, a wszystkie sklepy, jak to w święta zamknięte. Postanowiłam jednak nie panikować i iść śladem naszych babek, które przecież jakoś się malowały bez profesjonalnych kosmetyków. Przetrząsnęłam cały dom w poszukiwaniu czegoś, czym można się pomalować. I znalazłam węgiel, taki do rysowania na kartonie! Dobra nasza. Wysmarowałam sobie powieki tym węglem i było w miarę ok. Następnego dnia obudziłam się z wrażeniem, że chyba jakoś słabo widzę. Okazało się, że powieki spuchły mi do rozmiarów nieziemskich i potwornie bolą. Mało brakowało, a cała historia zakończyłaby się nacinaniem powieki, bo jakimś tygodniu, kiedy opuchlizna zeszła, na jednej powiece zrobiła mi się tzw. gradówka, czyli kulka wypełniona płynem. na szczęście obeszło się bez skalpela. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pris Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.05.05, 07:43 Ten post powinien być wydrukowany i wpisany jako przymusowa lektura dla wszystkich dziewczynek od lat 4 do 70!;D Nazbierało się tego... rzecz jasna grzywka-wplątana w grzebyk i z musu obcięta do skóry jak i nastoletnie wybryki ze skracaniem i skosami. Rzęsy przycięte do powieki aż. Spływające fluidy o kolorze marchwi. Ale najwięcej kłopotu sprawiły mi farby do włosów. Ile razy chcialam osiągnąć blond jako ciemna szatynka to nie zliczę. Raz na farbowane na kruczą czerń rzuciłam super-ultra-rozjaśniacz, który raz że zrobił mi kukurydziane placki, to zniszczył na potęgę. Później mądrze blond osiągałam stopniowo przez pasemka u fryzjera, ale któregoś razu licho podkusiło żeby na te pasemka walnąć farbę platynową. Farba to nie rozjaśniacz - w efekcie miałam platynowo-sine pasemka w pomarańczowych wiórkach... Ale fryzjerki nie lepsze, jedna fundnęła mi kiedyś zestaw fioltowe pasemka w krwistorudej reszcie. Miala być blond głowa po blond pasemkach. No i eksperymenty z kolorem czerwonym, spływajacym różowym... Dżizas ;) Z rewelacji skórnych - po malowaniu farbą olejną okiennic zauważyłam że mam całą twarz w białych kropkach. Nie myśląc wiele lunęłam sobie w twarz rozpuszczalnikiem i zaczęłam energicznie TRZEĆ. Po 5 min zaczęłam dodatkowo wyć z niemożliwego bólu, wszystko piekło, nie pomagała zimna woda, kremy, nic! A spuchłam niesamowicie plus oczy jak mongoł. Kilka przykazań: - słuchaj fryzjera i nie rób przenigdy blondu w domu - nie daj się podkusić własnoręcznemu strzyżeniu i będzie git ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lenkas Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 12:38 normalnie poplakalam sie jak czytalam ta stronke :) ja sam nie mialam takich super pomysłów ale pamietam ze siostra kikulatka wtedy chciala miec fajne loczki i szczotke tak wkrecila ze potem wlosow z tej strony nie miala prawie wcalke :D ale rewelka to inna historia, kolezanka mi opowiadala jak jej siostra ze swoja kolezanka sobie loczki robily, dziewczynki niby madre do szkoly chodzily i wymyslily ze se wlosy zakreca mikserem! serio jak pierwsza wlaczyla to se tak wlosy zaplatala i powyrywala ze druga jzu nie miala ochoty na loczki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: arbik Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.adsl.highway.telekom.at 09.03.05, 14:03 Moje wpadki były trochę dramatyczne. Generalnie kiedy w domu pada chasło idę do kosmetyczki mój nażeczony prosi bym się jeszcze raz zastanowiła ponieważ mam takiego pecha, iż zawsze mi sie coś przydaży. Pierwsza wpadka studia i solarium. Jestem brunetką o śniadej cerze ale zawsze dążyłam do opalenia się na ciemny brzoskwiniowy odcień. Kolerzanka która była w moim upragnionym "kolorze", dała mi jakąś tabletkę i powiedziała żebym wzieła 30 min. przed solarium. Tak też zrobiłam następnie 5 min. na zwykłym łóżku i do domu. W nocy obudziłam się trochę coś swędziało ale zlekceważyłam to. Rano się budzę muszę wychodzić, patrze w lustro i nie poznaję. Twarz prawie czarna zresztą jak reszta ciała. Brzuch prawie zwęglony a na dodatek kłopoty z oddychaniem. I ten zapach palonego ciała wokół mnie. Wezwałam karetkę. Pierwszy szpital, zbiegli się chyba wszyscy lekarze z dyżuru podziwiali i niewierzyli, że można być tak głupią istotą. Ciało puchło i puchło i nie przestawało. Chirurg powiedział pochwili namysłum iż trzeba się pospieszyć i przepiłować pierścionki ponieważ za chwilkę będzie za późno. Płacz i rozpacz. W tym szpitalu powiedzieli że sobie nie poradza to karetka zawiozła mnie do drugiego. Leżałam 2 tygodnie, wypisałam się na własną prośbę i jeszcze miesiąc w domu. Okazało się że wystąpiła bardzo mocna alergia na ten lek wzmocniona solarium. Do końca życia mam zakaz opalania. Po wyjściu ze szpitala wygądałam jak códak Był luty a ja czarna ja murzyn i tylko białe zęby mi połyskiwały od czasu do czasu. Podejrzenie rozwarstwienia krwinek czerwonych itd. To było kilka lat temu. Teraz się śmieję ale co się namęczyłam to się namęczyłam przez własna głupotę. druga wpadka już nie z mojej winy to oczyszczenie twarzy przed sylwestrem. Nigdy wcześniej tego nie robiłam ale to miał być bal z moim obecnym narzeczonym więc poszłam do osiedlowej kosmetyczki. Leżałam w samym ręczniku na oczach maska itd, włączony parownik a mnie oś szczypie na brzuchu. Pomyślałam że może od ręcznika coś mnie łąskocze ale to się nasiłało. Zdjełam maskę z oczu i co widzę jak z parownika malym strumyczkiem leci wrzątek na mój brzuch. Co robić kopnąć nogą urządzenie przez nogi czy po twarzy wybrałam pierwszy wariant. Efekt zbite urządzenie, noga lewa cała poparzona 1 stopień ale rana na brzuchu okazała się okropna. Nie pamiętam czy 2 czy3 stopień. Paprała się kilka miesięcy. Nici z balu i innych przyjemności. Blizna duża do dzisiejszego dnia. Co prawda dostałam odszkodowanie ale ...... I to chyba większe moje wpadki. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gorzka czekolada Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 14:21 kiedy mialam 4 lata obcielam sobie wlosy, schowalam je za szafe i myslalam, ze nikt nie zauwazy:) W wieku 11 lat mialam dlugie wlosy i siostra zaproponowala, ze podetnie mi koncowki.A, ze chciala miec wlosy dluzsze od moich sciela mi je do ramion i wycieniowala.Uznalam, ze wyglada to calkiem niezle dopoki nie zaczepila mnie w szkole nauczycielka od angielskiego z pytaniem: -Boze dziecko co Ci sie stalo z wlosami!?Sama je scinalas?? -Nie.Siostra mi je sciela. -Widac...a mialas takie ladne wlosy.. Nie ma to jak szczerosc:D A moja siostra nieraz miala zolte plamy na wlosach itp. wpadki z farbami:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anel Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.03.05, 14:13 w 5 klasie podstawowki zakochalam sie w koledze z klasy, aby zrobic na nim wrazenie malowalam sobie rumiance czerwonym flamastrem, jestem z natury blada wiec mozecie sobie wyobrazic jakie robilam wrazenie nie tylko na koledze Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Akne Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 09.03.05, 15:26 Rany koguta! fantazji powinno sie ludziom zazdroscic, ale po przeczytaniu Twego postu, to ja juz nie wiem... ;) Pozdrowionka. Odpowiedz Link Zgłoś
chryzantema3 Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 09.03.05, 16:44 Jak byłam b. mała (może 6 lat) to uparłam się, że chcę sobie skrócić rzęsy, bo mam ten problem, że są za długie:). No i inteligentne maleństwo schowało się pod stół z nożyczkami do paznokci i (na moje szczęście) z lusterkiem. Przycięłam sobie lekko rzęsy w prawym oku. W lewym już nie zdążyłam, bo tata mnie zauważył i "trochę" się wkurzył. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kropelka Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.241.81.adsl.skynet.be 09.03.05, 17:06 Bedac nastolatka kupilam sobie samoopalacz po raz pierwszy i stwierdzilam ze najlepiej posmaruje sie na noc, no i tez tak zrobilam przed samym snem posmarowlam sie tym samooplaczem i polozylam sie spac, po obudzeniu zdziwilam sie czemu poduszka jest w plamach, poszlam do lazienki i jak sie zobaczylam w lustrze to byl koszmar, cala w dziwnych zoltych plamach, wtedy jeszcze nie uzywalam fluidow ani pudrow wiec musilama tak powedrowac do szkoly:((( Oczywiscie tez mialam przygode z farba do wlosow, w sobote wielkanocna zafarbowalam sobie wlosy z jasnego braz na blond i wyszedl jak to moj tata okresli sraczkowy:))moja mama takie same wlosy jak ja i jej wychodzil zawsze blond!!! i musilam w takich wlosach isc do kosciola w niedzile wielkanocna i tez byl wtedy upal i nie mialam jak ich schowac... Odpowiedz Link Zgłoś
vanillaice Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 09.03.05, 18:45 Rany! Spłakałam się ze śmiechu! Ja wycięłam sobie grzywkę tuż przy czole dwa dni przed I Komunią Świętą. Prócz tego parę wpadek z farbą i samoopalaczem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stasia Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.attu.pl 14.12.05, 19:32 a moja mama kiedys umyla sobie zeby kremem nivea, a bo wstala rano i poszla do lazienki nie zapalajac swiatla, zeby nie obudzic reszty rodzinki i zlapala za szczoteczke i tubke z polki i wycisnela z tyubki i umyla... tylko w tej tubce to akurat byl krem nivea, ktory lezal niedaleko tubki z pasta do zebow. Mysle, ze mama dlugo jeszcze czula smak tego kremu;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: internautka Ale obciach IP: 80.240.183.* 12.03.05, 14:28 Ja mam jasną karnację cery, a zimą jest ona jeszcze bardziej jaśniejsza.Moja siostra kupiła balsam brązujący.Ja zachwycona odrazu go wypróbowałam.Posmarowałam się ok. 20 godziny wieczorem.Dokładnie tego na całej twarzy nie rozsmarowałam , a po drugie ten balsam był dla za ciemny , ale nie mogłam przewidzieć skutków.Efekt opalenizny pojawia się 3-4 h po wsmarowaniu.Wstaję rano i patrzę przed siebie a wyglądam jak murzynka. szybko zaczęłam to szorować , ale nic.Wogóle miałam plamy na twarzy od nierównomiernego posmarowania i posmarowałam tylko twarz.szyja w porównaniu do twarzy była bardzo jasna.Nie mając innego wyboru poszłam do szkoły.Nikt mi nie szczędził uwag na temat mojego wyglądu.A to że starsznie ciemny kolor albo że przy włosach białe a na środku twarzy czarne.szok . totalna klapa.Od tamtej pory nie użyję już chyba żadnego balsamu brązującego i żadnego ciemnego pudru. Odpowiedz Link Zgłoś
sitc Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 12.03.05, 21:37 Moja urodowa, właściwie makijazowa wpadka może nie była tak drastyczna jak niektóre wasze, ale zawsze... Jakieś trzy lata temu w weekend umówiłam się z koleżanką na zakupy, spotałyśmy się już na mieście, jakoś to było jesienną porą, ja zrobiona na bóstwo ;) spódniczka, kozaczki, no i bardzo staranny makijaż- podkład, puder, róż, na oczkach kredka, cienie, brwi podkreślone. No i będęc juz daleko od domu widze czujny wzrok koleżanki i słysze "Iwonka ty rzęs nie umalowałaś!" chyba każda z was wie jak wygląda starannie umalowane oko bez umalowanych ale za to z przypruszonymi puderm czy cieniem rzesami- delikatnie mówiąc komicznie. Chyba nie musze dodawac że tuszu w torebce nie miałam... Odpowiedz Link Zgłoś
vanillaice Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 12.03.05, 21:57 Jeszcze mi się coś przypomniało....kiedyś wrocilam do domu po imprezce, światla nie chciało mi się w łazience zapalać i byłam troszkę wstawiona, zmylam makijaż i wtarłam w pyszczek kremik..., niezbyt starannie, spać mi się chciało ,rano okazało się, że pomyliłam opakowania to był samoopalacz...chyba nie muszę pisać jak wyglądalłam... Odpowiedz Link Zgłoś
elf Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 12.03.05, 23:45 Cudne są Wasze historyjki:D Ja już swoja wpadkę kiedyś na tym forum opisywałam, ale napiszę jeszcze raz, bo to nie była wpadka, ale mega total jazda:) Jedna ze znajomych jak jej to opowiedziałam stwierdziła, że jej się Bridget Jones przypomina. Otóż kiedyś na okolicznośc jakichś publicznych wystepów makijażystka popryskała mnie tzw. fixatorem, czyli utrwalaczem do makijżu. Efekt był fantastyczny, a jako że mam tłustą skórę i makijaż szybko mi "spływa", postanowiłam nabyć sobie to cudo na swój ślub. Oczywiście, będąc osoba ostrożną, wypróbowałam go na makijażu próbnym, wyszło super. A że był to wieczór panieński, bawiłam się do rana i makijaż przetrwał nienaruszony. W dzień ślubu wróciłam od wizażystki i mówię do prawie-już-meża: psikaj. No i psiknął. Ja oczy zamknięte, bo musi wyschnąć, a on mi mówi: jakoś trochę dziwnie wygladasz kochanie. Lecę do lustra, a tam... wyobraźcie sobie człowieka z twarzą yeti:-)))) Fixator skrystalizował mi się na biało oblepiając odkładnie wszytkie malutkie włoski na twarzy, brwi i rzęsy:-))))))) Nie muszę Wam mówić, jak się potwornie spięłam, teraz jak sobie przypomnę to kwiczę ze śmiechu, ale wtedy na godzinę przed slubem wcale do smiechu mi nie było, bo wiedziałam że jak sobie to wszystko zmyję mleczkiem, to juz się sama tak ładnie nie pomaluję. No ale potrzeba matką wynalazków! Brwi i rzęsy zmyłam, a co do reszty twarzy - złapałam niecą tępą jednorazową maszynkę i delikatnie ogoliłam te wszystkie małe włoski;-)) Udło się - makijaż został! A białe kłaczki z twarzy chłop mi sprężonym powietrzem do czyszczenia klawiatury zdmuchwiwał:-)) Bosssz, ale stres sobie w dzień ślubu zafundowałam niezły, choć pewnie jeszcze wnukom będę opowiadac, jak to sobie w dzien ślubu ogoliłam twarz;) Odpowiedz Link Zgłoś
winifred Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 23.06.06, 21:10 ja tez nie umalowałąm rzes, do ślubu cywilnego. zauwazyłam dopiero po wszystkim. mam teraz na zdjeciach takie niewyraźne, małe oczka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eeeech.. Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.05, 01:44 Kiedys po wakacjach na plecach pojawiły mi się małe białe plamki; poszłam do dermatologa, okazało się, iż jest to łupież pstry; zalecenie: nizoral; niestety, pani dermatolog zapomniała podkreslić, iż należy go zmyć; czy też może uznała, że wykażę się na tyle inteligencją.. niestety, smarowałam dokładnie, nie zmywając; na plecach pojawiły się duuże ciemne plamy,skóra zaczęła się łuszczyć i nawet powstały lekkie rany:) w najostateczniejszą porę mama oświeciła mnie, że nizoral się zmywa..:)) tydzień zwolnienia z basenu, czy może dwa, trochę swędzenia i szczypania, ale zagoiło się:) nie ma śladu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: justka Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.05, 12:28 Pięć lat temu zafundowałam sobie tipsy,pracowałam wtedy jako ekspedientka w piekarni,nie zauwazyłam, że paznokieć odlepił się i trafił z bułkami klientowi do reklamówki.Był czerwony...zmywałam szybko lakier! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dagny Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.core.lanet.net.pl 13.03.05, 21:15 Wpadek było wiele...już nie pamiętam wszystkich.W młodości "durnej i chmurnej" oczywiście wszelkie obciecia grzywki- krzywo i za krótko. Z obecnych: zbyt ciemne brwi po hennie, zaśnięcie twarzą posmarowaną samoopalaczem na dłoni- czyli tak zwany "efekt pomarańczowej dłoni",zbyt wyskubane brwi i podobne gnioty, które człowiek dokonuje sam na sobie w przypływie chęci dopieszczenia siebie.Rok temu miałam piękny baleyage ale wymyśliłam, że "uszlachetnie go paroma miedzianymi pasemkami- kupiłam więc szamponetkę i zafarbowałam- na ostry róż...a tego dnia miałam iść na imprezę.Myłam włosy 7 razy ale nic z tego.Na impreze poszła w kaszkiecie a włosy musiała zafarbować na brąz...Ale najlepszy numer odstawiła moja koleżanka, która pracowała w wakacje jako kelnerka: odpadł jej w pracy tips więc za radą koleżanek przykleiła sobie jakieś sztuczne badziewie cyjanopanem.Niestety klej puśćił i paznokieć wpadł do piwa klientowi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ina Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: 217.17.35.* 29.04.05, 10:56 up, bo to jest piękne! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: up Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.crowley.pl 13.05.05, 00:08 Odpowiedz Link Zgłoś
jonnas Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 14.05.05, 15:16 To i ja powspominam:) Oczywiscie obcielam sobie grzywke do skory dzieckiem bedac, mama probowala wyrownac, ale nie wiele to dalo... Nie zniechecilo mnie to jednak do eksperymentow i w 2 klasie liceum postanowilam ostrzyc sie sama, wlosy do ramion stopniowo obcielam stosujac niezwykle wyrafinowane cieniowanie maszynka do golenia. Co gorsza efekt uznalam za przecudny i nie przejmujac sie watpliwosciami rodziny strzyglam sie sama przez pare miesiecy. Coz rodzina widac uznala ze to przejaw buntu mlodzienczego i za bardzo nie protestowali. Za to jak w koncu wybralam sie do fryzjera, to fryzjerka wydziwiala nade mna pol godziny, powiedzialam jej ze strzyglam sie za granica:)))))))))))))) Przez dlugi czas uwazalam tez masc cynkowa za panaceum na wszystko, smarowalam cala twarz na noc i mimo dokladnego mycia rano wygladalam jak corka mlynarza. Co gorsza znowu uwazalam ze to efekt interesujacej bladosci i bylam bardzo zadowolona:))) Poza tym przez pierwsza klase liceum nosilam lenonki bez szkiel, same oprawki, bo mam dobry wzrok, a uwazalam, ze ladnie mi w okularach:)))))))) Na szczescie jak juz pisalam rodzine mam tolerancyjna, a w szkole zamiast mnie wysmiac z sympatia nazywali mnie "Asie bez szkielek" hi hi hiii:)))) Bardzo interesujacy eksperyment pzreprowadzila tez pewna znajoma dziewczyna, nota bene obecnie dermatolog; jako nastolatka uznala ze skoro witamina A jest dobra na cere, to ona sobie na noc posmaruje buzie ta witamina wydobyta z jakichs kapsulek... podobno przez miesiac chodzila bez skory, na szczescie zagoilo sie w koncu bez sladu.... A i jeszcze golenie pumeksem, nogi to nic, ale ze 40 lat temu, w latach studenckich kuzynka mojej mamy latem na plenerze z ASP uznala, ze ma za duzo wlosow na karku, siedziala wiec w strumieniu i pumeksem tarla sobie kark, opowiadaly mi to ryczac za smiechu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jammie-lee Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.dnet.pl 14.05.05, 16:47 Super fajny wątek... Oto moje "drobne" przypadki: 1. na studiach ! przejechałam z "zapasowymi" rajstopkami cale miasto, stałam w kolejce do szatni a beżowe "nóżki" za mną...koszmar; 2. samoopalacz, nałozony na nogi, oczywiście smugi w kolorze marchewkowym i białe stópki. 3.kiedyś jak uklęknęłam w kościele, na kolanie rozjechały mi sie rajstopki w wielką dziurę 4."wyrżnięta" grzywka za dziecka (ile złapałam w garść tyle ucięłam) 5.tipsy-na imprezie odlepił mi się co drugi... jak coś mi sie przypomni na pewno napiszę. pozdrawiam forumowiczki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: heidilondi Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.05, 20:27 Ja w liceum siedze na lekcji na wychowawczej. Prof kazala nam usiasc na krzeslach w koleczku, bo mamy sie integrowac. Siedze, siedze, nudzi mi sie.. i cos mi z nogawki wystaje (zapasowe rajstopki). Ale najlupsze bylo to, ze sama sie zdziwilam i nie wiedzialam co to jest, wiec powoli, nogawka po nogawce zaczelam wyjmowac... Ale glupia bylam! A kiedys qmpela postanowila zrobic mi biale i czerwone pasemka(mam jasna karnacje i blond wlosy). Nastepnego dnia psorka do mnie : - o, anetko, jakie ty piekne wlosy masz. a co na te nowa fryzure twoj chlopak? - aale ja nie mam chlopaka - nic dziwnego Myslalam ze zabije te babe;). Kiedys nalogowo prostowalam swoje krecone wlosy i mialam dosc krotko sciete (tak za uszko) i na imprezie (rzecz sie dziala w lazience) kolezanka zle odkrecila kran i oblala mnie woda z prysznica. Moje wlosiny zamienila sie w krotkie afro, wyladalam jak narzeczona frankesteina! Grzyweczka seksownie obcieta przy samej skorze i przygody z samoopalaczem to, jak zauwazylam standard tutaj..:). Acha! Kiedys przed wazna imprezka (chcialam takiego jednego poderwac:)) poszlam do fryzjera na balejaz w ciemnych brazach, henne rzes, prostowanie czupryny, mialam nowy ciuch. I moj ukochany nie poznal mnie!podchodze do niego, mowie czesc, a on sie na mnie dziwnie patrzy i odchodzi. Po 10 min znowu podchodzi i pyta: "Aneta, to ty?????????". Zrobilam piorunujace wrazenie! Odpowiedz Link Zgłoś
winifred Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 23.06.06, 21:15 moja kuzynka tez nosiłą okulary bez szkieł zanim wpadła na pomysł ze wart w takim układzie kupić tzw "zerówki" czyli zwykłe szkło bez dodatków poprawiających widzenie. ja sama natomist zawzięcie myłam włosy odżywką do nich i zastanawiałam sie dlaczego wcale sie nie pieni. Odpowiedz Link Zgłoś
jazza.nova Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 14.05.05, 19:38 Ja tez sie zryczalam pare razy, i pocieszylam, ze to to nie tylko ja tak mam. Trzydziecha prawie na karku a nieraz taka glupote strzele, ze az mi siebie zal. Nie zlicze swoich wpadek z wlosami, typu zolte placki a la panterka, czyli pasemka w moim wlasnym wykonaniu, podciecia i wyciecia tu i owdzie, pamietam, ze kiedys przed bardzo waznym egzaminem postanowilam sobie pocieniowac wloski i pozyczylam degazowki (taki nozyczki do cieniowania), jak sobie wycieniowalam, moje i tak niezbyt geste i krotkie wlosy, to wygladalam jak kurczak co sie z jaja wlasnie wyklul - zalosne, pojedyncze kosmyki tu i owdzie. Obecnie pokutuje pomylke bardzo drogiej pani fryzjerki, ktora poprosilam, aby z jasnych blond pasemek przwrocila mi moj naturalny popielaty blond, blagajac przy tym i podkreslajac sto razy, zeby w tym kolorze nie bylo grama zoltego. Pani mi strzelila jasny brazik, jak najbardziej z podtekstem cieplym, ktory im bardziej sie zmywal, tym bardziej byl zolty, wiec ze zlosci wzielam maszynke do strzyzenia (mego meza) i opitolilam sie sama na 19mm. Otoczenie przezylo szok, od tego czsu minely dwa tygodnie, wlosy odrastaja - sa krociotkie ale wlasne! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zielona Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.autocom.pl 15.05.05, 00:17 Bardzo mi sie podobają Wasze wpadki. Niniejszym chce także zaprezentować moją. Wydarzyło sie to podczas studiów czyli dobre kilka lat temu. Moja kolezanka była konsultantką Orifleme i czesto wtedy kupowałam kosmetyki które niekoniecznie były mi potrzebne. Doszłyśmy do wniosku ze mam cere z popekanymi naczynkami i zakupiłam u niej taki zielony fluid, krem do maskowania zaczerwienień. Wypróbowałam go i wydał mi sie całkiem ok. Pewnego dnia wstając o 6 rano aby zdążyc do pracy (zima - było ciemno) postanowiłam wykonac perfekcyjny makijaż. Popijając kawę zabrałam się do roboty. Wysmarowałam sie dokładnie tym zielonym, poczekałam chwilke aż się troszke wchłonie, ubrałam się i patrze na zegarek a ja mam tylko jescze kilka minut na to żeby wyjśc z domu. Lusterko, podkład w kremie troche w kamieniu szybciutko tusz na rzęsy, kurtka, torebka i już mnie nie ma. Na tramwaj zdążyłam siadam spokojnie w tym tramwaju i jade do pracy (40 min). Jakze ja byłam z siebie zadowolona i przekonana o skuteczności tego nowego zielonego cuda. Ludziska mi sie przyglądali a ja w swojej prózności byłam przekonana ze to ten mój perfekcyjny makijaz tak zwraca ich uwagę. Dotarłam do pracy ze wspaniałym humorkiem, siadam za biurkiem, ale postanowiłam jescze sprawdzić ten makijaż. Patrzac w lusterko uwierzyć nie mogłam makijaz był perfekcyjny oprócz nosa. Reszta była super ale nos był ZIELONY. Humorku mi to nie zepsuło, dotąd się śmieje z mojej próżności i roztrzepania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: przyczułka Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 13:14 apropos zielonego przypomniało mi sie jak lata temu moja kolezanka do zatuszowania pryszczy postanowila uzyc takiego bezowo-zielonego korektora.z tym ze ona uzyla tej zielonej czesci bez podkladu ani niczego i poszla tak na miasto.oj smiali sie niektorzy,smiali... poza tym znajoma mojej mamy,uwielbiajaca krotkie spodniczki,gdzies w polowie mszy w kosciele zorientowala sie,ze tym razem nie zalozyla zadnej :D Odpowiedz Link Zgłoś
temptationnn Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 04.08.05, 18:55 Pasemka rozjaśniane wodą utlenioną - w wieku gimnazjalnym nie żałowałam sobie tego specyfiku "farbując" włosy (na szczęście jestem szatynką z naturalnymi pasemkami, więc jakoś bardzo się nie odznaczało) przy twarzy a później malując je czerwonym flamastrem :)) Włosy wplątały mi się w szczotkę tysiące razy, tak samo guma :))) Krem do depilacji - śmierdział potwornie, nie działał w ogóle, zapaskudziłam całą łazienkę a nogi były nie dośc, że nie ogolone to w opłakanym stanie. Wiśniowa szamponetka - farbowałam włosy pierwszy raz, miałam długie, a szampon kupiłam jeden z braku środków na drugi, wyszło tak, że niektóre miejsca były lekko rude, inne buraczane, blond pasemka od wody utlenionej przy twarzy całkiem czerwone. przy czym nie wpadłam na pomysł, żeby nałożyć szampon z tyłu głowy. nauczycielka w szkole zapytała mnie, czemu tylko z przodu jestem "rudawa" :))) W pierwszej klasie gimnazjum malowałam się dosłownie jak ryba - błyszczące srebrne i zielone cienie, przy tym zero tuszu. W podstawówce lubiłam mocne szminki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: annan_ Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.05, 20:37 kilka lat temu postanowilam po raz pierwszy usunac wasik. kupilam wosk i sama osobiscie sobie w wielkim cierpieniu wloski usunelam. jako osoba przewidujaca, zrobilam to wieczorkiem: uznalam, ze przez nocke czerwony kolorek zejdzie. no i zszedl. tyle, ze bylo to zima, mrozy straszne, z nosa az kapalo. przez prawie dwa tygodnie chodzilam ze strupkiem pod nosem, ktory tym byl wyrazniejszy, im bardziej nawilzalam go i probowalam zamaskowac makijazem. do tej pory nie wiem, co sie stalo, ze zrobilam mi sie taka skorupka :) na pytania, co mi jest, odpowiadalam, ze to reakcja alergiczna na cos tam :P Odpowiedz Link Zgłoś
abal2 Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 04.08.05, 21:09 Majac jakies 14 lat przeczytalam w "inteligentnej" gazecie dla nastolatek, ze dobra metoda depilacji, jest depilacja roztopionym cukrem(zasada dzialania miala byc taka jak wosku). Ktoregos dnia siedzialam sama w domu i postanowilam to wyprobowac, roztopilam w garnku cukier i polalam sobie czyms takim udo, przy okazji troche polecialo na przedramie, skonczylo sie na poparzeniu II stopnia. Moja mama nie uzywa innych kosmetykow niz szminka i puder, a mnie bardzo ciagnelo do pelnego makijazu, wiec postanowialm wykorzystac do tego zwykle kredki. Kilka razy zdarzylo mi sie wyjsc z fioletowymi powiekami :)Mialam wtedy ok 13 lat. Jak kazde male dziecko lubilam bawic sie nozyczkami. Kiedys skrocilam sobie krzywke z tylu glowy. Mama jak rano czesala mnie do przedszkola przeszukala cale lozko w poszukiwaniu moich wlosow, myslala, ze wypadly :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rg Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.KSZ.K.pl 04.08.05, 22:05 W podstawówce postanowiłam lokówką nakręcić sobie grzyweczkę przed wyjściem do szkoły, było rano i dopiero wstałam, więc jeszcze się dobrze nie rozbudziłam, wzięłam ta rozgrzaną lokówkę, taką metalową i nakręciłam pasmo włosów,nie zapanowałam nad odruchem i przyłożyłam sobie tą lokówkę rozgrzanym jak zelazko metalem do czoła-efekt poparzona skóra odeszła razem z lokówką zostawiając raznę otwartą na czole, jeszcze przez jakiś czas chodfziłam z takim podłużnym strupem na czole:)Moja siostra jest za to bardziej zaprawiona w tego typu wpadkach. Oczywiście standardowe obcięcie grzywki, przy czym nie ona a kolezanka tu działała, bo bawiły się w fryzjera w wieku 7 lat. Natomiat w wieku 20 lat zafarbowała włosy na blond farbą, w sumie średni blond, wyszło nawet ok, tyle że po jakimś czasie coś jej odbiło zrobić 3 cm. odrostów już rozjaśniaczem, same odrosty!! - normalnie wyglądała jak kretynka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: asia Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 11:33 hahahahahaha ale jaja Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: 157.25.9.* 08.08.05, 13:47 Pod koniec szkoły średniej koleżanka dla podkreślenia swoiego pięknego spojrzenia dolepiała sobie sztuczne rzęsy. Kiedyś wracając do domu wcześniej "na stopa" po podziękowaniu kierowcy za podwiezienie i opuszczeniu auta - zorientowałyśmy się, że koleżanka zostawiła kępkę sztucznych rzęs w samochodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Majka Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: 157.25.9.* 08.08.05, 13:57 A ! przypomniało mi sie jeszcze jak pojechałam do rodziców w odwiedziny. Zabrałam swoje kosmetyki i rozłożyłam w łazience mamy. Mama pod wieczór, bez konsultacji ze mną, zabrała się za wypróbowywanie moich nowinek kosmetycznych. Rano zaczęła się skarżyć że te moje kremy posklejały jej skórę na twarzy i były jakieś takie lepkie. Mama oczywiście wysmarowała się żelem to włosów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: upeczka Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.05, 14:58 up Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: etya Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.05, 16:32 Witam. Ja jako mała dziewczynka oglądałam program w Tv "5-10-15", jedna z występujących tam dziewczyn powiedziała (nie pamiętam, czy były to jakieś porady kosmetyczne, czy tak mimochodem), że swoje niesforne włosy ujarzmia czasem kremem nivea. Nie pomyślałam wtedy, że to nonsens i sama spróbowałam... Efekt: tłuste włosy, nie szło tego potem domyć, bo przecież nie poleję głowy wrzątkiem, by rozpuścić tłuszcz.. Ech, ale wyglądałam, jakbym rok głowy nie myła:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sylwia Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.05, 17:15 Tatus wtedy robil podjazd. skonczyl, w takiej duzej balii zostalo sporo cementu czy czegos podobnego.Postanowilam nalozyc owy cement na glowe,dodalam do tego jeszcze platki roz ukradzione zza ogrodzenia sasiadki. Naszczescie mamusia mnie znalazla i szybko umyla mi glowke,boje sie myslec co staloby sie z moimi pieknymi loczkami gdyby mieszanka zdazyla zaschnac. A mialam wtedy chyba cos ok 5 lat moze troszke mniej. kilka lat temu,gdy pierwszy raz postanowilam uzyc samoopalacza. wysmarowalam cale rece,oczywiscie zapomnialam o dłoniach,byly biale. no ale coz postanowilam blad naprawic...posmarowalam same rece :P Efektu chyba nie musze opisywac :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sylwia Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.05, 17:19 tzn posmarowalam same dłonie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: AgaU Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) IP: *.acn.waw.pl 08.08.05, 22:48 ten prawie roczny watek znowu na wierzchu, wiec dopisze moje mini-wpadki: -pierwsze samodzielne farbowanie: mialam w podstawowce jasny blond, chcialam go 'na chwile' jeszcze rozjasnic, a wlasnie weszly 'mousse color'-takie do nastepnego mycia (niby). walnelam sobie najjasniejszy odcien (na obrazku-jasny blondzik) i zostalam MARCHEWKA na 3 miesiace!!, -wypadajace stare skarpetki ze spodni-w windzie albo w autobusie (wstyd, wiem), -mycie wlosow przez caly oboz narciarski ODZYWKA (nie doczytalam, myslalam ze to szampon), wszyscy sie po cichu dziwili co ja mam taaakieee tluste wlosy ciagle, -mycie zebow dermosanem-w ciemnosci pomylilam tubki, potem musialam szorowac paszcze mydlem przez 10min. zeby ten tluszcz zmyc. ps. ale sie usmaialm czytajac, chociaz niektore przypadki (np. golenie nog razem ze skora) byly naprawde ekstremalne! Odpowiedz Link Zgłoś
yzex Re: Wasza najzabawniejsza urodowa wpadka :) 08.08.05, 23:47 Troche tego bylo;) zaczne od czasow najdawniejszych. Moją pierwszą wpadką urodową byla fryzura, jaką urzadzila mi na glowie moja mama w czasach przedszkolych. Bardzo podobalo jej sie, ze na krotkich wlosach robia mi sie fale, wiec na calej glowie mialam takie falo-loczki...ale chciala tez, zebym wygladala "jak dziewczynka", wiec z tylu glowy, tuz nad karkiem mialam dlugie wlosy a'la discopolowiec. Wiedzialam juz wtedy ze wygladam fatalnie, wiec ktoregos dnia obcielam sobie ten sliczny "dywanik" nozyczkami do papieru.. moja mama byla zalamana, ale ja do dzis wiem, ze postapilam własciwie;D Bedąc na etapie podlotka, w 5 czy 6 klasie, dałam sie namowic kolezance na.. pasemka robione z krepiny. Niestety w domu miala tylko zieloną... efekt? zielono mi na glowie bylo przez dobry miesiac;) Pare lat pozniej zapragnelam miec blond pasemka (moj normalny kolor to taki ciemno-mysi blond). Nowoscia kosmetyczna byla farba Feria L'oreala ze specjalna szczoteczka do robienia pasemek. Wydzielilam wiec sobie kilkanascie cieniutkich pasemek na calej glowie i zlecilam mojej mamie przeczesanie ich tym grzebyczkiem. Moja (znana juz wczesniej z fryzjerskich zapedow) mama uznala jednak, ze zostalo tyle tej farby, ze zrobi mi wiecej tych pasemek. Efekt byl taki, ze na moich stosunkowo ciemnych od spodu wlosach mialam biało-żółtą- pomarańczową "czapke" i przez kilka miesiecy musialam z nia paradowac... ale moja mama takze na tym ucierpiała:> bo ze zostalo jeszcze troche farby a miala wtedy krotkie wlosy, to ja tez zrobilam jej kilka "pasemek" :D :D :D nastepną wpadką, tym razem nie moją, bylo nawijanie wlosow mojej kolezanki na lokowko-suszarke, tuz przed impreza;) oczywiscie cienka szczotka skutecznie wciela jej sie we wlosy a ze o obcinaniu nie chciala slyszec... pomogla nam owczesna pomoc domowa jej rodzicow. Przez poltorej godziny odcinała ząbki szczotki nozyczkami do paznokci. Goska stracila niewiele wlosów, za to grubo spoznilysmy sie na impreze;) I wreszcie ostatnia akcja.. w prawdzie nie urodowa ale rownie pomyslowa;) bolało mnie gardło i mama (znowu ona;P heh) doradzila, zebym wypiła łyżkę stołową syropu, ktory stał na blacie w kuchni. Bylo juz dosyc ciemno, ale i tak poznałam buteleczke z syropem. Znając i lubiąc jego smak nalałam sobie wielką łychę "od serca" i wypiłam jednym chaustem... i nagle zaczelam sie krztusic, dusic, charczec... cała rodzina sie zbiegła a zobaczywszy co wypiłam kazali mi płukac gardło i pic duuuuzo wody, jak najszybciej.. okazało sie, ze wychyliłam sok z liści brzozy, ktorego podaje sie kilkanascie kropel na szklanke wody.. wiecej wyczynow teraz sobie nie przypomne,ale jak cos to jeszcze dopisze;P Odpowiedz Link Zgłoś