Dodaj do ulubionych

kosmetyki za granicą - wrażenia

IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.02, 19:11
Cześć wszystkim, po tygodniowej przerwie (wyjazd) wracam na swój ulubiony
portal. Chciałam podzielić się wrażeniami po pobycie w Holandii. Jechałam
samochodem, więc odpadły sklepy bezcłowe jako źródło zakupów. Miałam jednak to
szczęście, że niedługo w NL jest dzień matki i z tej okazji drogerie
przygotowały masę promocji, zestawów (np. takie jak u nas na Boże Narodzenie -
perfumy + dodatki). Kupiłam sobie m.in. zestaw Guerlaina Pompelune 75 ml + 100
ml żel pod prysznic + miniaturka 5 ml Gentiane za - uwaga - 18 EUR. Albo tusz
do rzęs Lancome Definicils w zestawie z kremem pod oczy Hydra Zen (5 ml) i
płynem do demakijażu oczu (30 ml) za 20 EUR. Itd. Poza tym - a propos wątku z
próbkami - do każdego zakupu dosawałam po 2-3 próbki (perfumy, 5 ml kremu
Biotherm, małe żele pod przysznic itp.) PRÓBEK MAM CAŁĄ TOREBKĘ! Przecież u nas
na pewno dostają ich tyle samo od producenta! Kupiłam też balsam do ciała NIvea
nabłyszczający, o którym była już tu mowa, jeszcze nie używałam.
To by było na tyle, pozdrawiam Was, i życzę podobnie udanych zakupów.
ananies
Obserwuj wątek
    • Gość: Izabella Re: kosmetyki za granicą - wrażenia IP: *.vgernet.net 07.05.02, 19:53
      Witaj :)) Ja niestety nie wiem jak wyglada sytuacja z kosmetykami w Polsce gdyz
      nie bylam w Polsce juz kilka lat wiec ceny i sytuacje na rynku kosmetycznym
      znam tylko z tutejszego forum lub reklam, ankiet w czasopismach.jedno co mi sie
      nasuwa to to, ze kosmetyki w Polsce (z waszych relacji na forum) sa strasznie
      drogie.Mam na mysli kosmetyki markowe jak Lancome, Chanel itd itp a nawet te
      troszke z nizszej polki.Porownuje do cen w USA bo tu mieszkam.Jesli chodzie o
      probki czy prezenty tez dziewczyny sie skarzyly.Ja probki dostaje jezeli kupuje
      kosmetyk dobrej firmy (daja probki aby zachecic mnie na dalsze zakupy) a w
      jednym ze sklapow wiedza, ze jestem stala klientka wiec rowneiz mnie
      rozpieszczaja.Czesto firmy dodaja male upominki jezeli kupisz cos za wartosc
      tylko 20$ i to wiekszosc firm a nie jak tu ktos pisal ok 50$ i to w
      Polsce.Takie sa moje spostrzezenia.Kilka lat temu czesto bylam w Niemczech i
      wiem ze tam tez zasypuja cie probkami oczywiscie jezeli kupisz cos lepszej
      firmy.Jeszcze co mi sie nasuwa to te wszytkie promocje ktore tutaj sa wraz z
      kuponami jak sie porowna ceny, troszke poczeka to naprawde za cene jednego
      kosmetyku mozna kupic dwa albo nawet trzy.Bardzo czesto takie promocje sa na
      farbe do wlosow, lakiery do paznokci, balsamy do ciala i olejki
      przeciwsloneczne.Pozdrawiam :)
      • Gość: katrina Re: kosmetyki za granicą - wrażenia IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.02, 20:23
        Właśnie. od dwóch lat nie kupiłam szminki, cieni, ani czarnej maskary - mam
        tego pełno z "giftów" przy zakupach kosmetyków pielęgnacyjnych Estee Lauder,
        Clinique i Lancome. Naprawdę, w zimie kupiłam u Lancome tylko jeden produkt i
        to nie zwalająco drogi i dostałam cudna kosmetyczke, dwie szminki i zestaw 4
        cieni color focus. coś tam jeszcze było, chyba definicils. Uwielbiam ten
        zwyczaj! No i próbki sa o wiele łatwiej dostępne. Nawet mi nie mów że polskie
        sklepy dostają tyle samo próbek bo mnie szlag trafi! To GDZIE są te próbki?
        • Gość: kasica Re: kosmetyki za granicą - wrażenia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 08.05.02, 01:40
          Dziewczyny, a moze by tak napisac do tych producentow? Jak macie takie
          doswiadczenia i porownanie, to moze trzeba na tej podstawie uswiadomic im, jak
          sie oferuje ich produkty klientom w Polsce, ze nie promuje sie ich tak jak
          to powinno byc robione. Moze ktos, gdzies wplynie na poprawe sytuacji?
        • Gość: Isia67 Re: kosmetyki za granicą - wrażenia IP: 217.8.176.* 08.05.02, 18:43
          Na bazarze. W Warszawie na "Olimpii" można kupić próbki markowych kremów za już
          za 7 pln, a jak więcej opakowań to nawet za 5. Ot i cała tajemnica.
          Pozdrawiam
    • Gość: satiaa Re: kosmetyki za granicą - wrażenia IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.05.02, 09:47
      tak...jak mysle o tych cenach kosmetykow w Polsce i o perfumach to mnie
      doslownie krew zalewa......!!!!!jak kupowalam podklad Clinique za granica ,
      zaplacilam okolo 20Euro, a u nas??120zl......szalenstwo???kto sie zajmuje
      ustalaniem cen na Polske , ze tak fatalnie dostosowuje je do realiow
      spoleczenstwa z prawie 20% bezrobociem....?? z drugiej jednak strony wydaje mi
      sie nie ma u nas tradycji istnienia tzw."klientki kosmetycznej", tzn jak np. w
      stanach produkt nie spelnia twoich oczekiwan , oddajesz go, zwracaja ci
      pieniadze i jest wszystko w porzadku...polki natomiast moga byc postrzegane
      jako malo wymagajace klientki jesli chodzi o kosmetyki , jak sie nam cos nie
      podoba , to zazwyczaj londuje to w koszu , albo oddajemy tesciowej, mamie czy
      siostrze, z drugiej jednak strony gdybym poszla z kremem do sklepu , ze mi sie
      nie podoba , nie spelnie moich oczekiwan , pani ekspedientka pokazalaby mi
      pewnie tablicze"reklamacji po odejsciu od kasy nie przyjmujemy", zaden prawie
      sklep nie oferuje takiej mozliwosci:((
      a wlasnie tak sie zastanawiam , jak to dokladnie wyglada w innych panstwach??
      przychodze do sklepu , oddaje produkt i co oni z tym kosmetykiem robia???czy
      dystrybutor zwraca koszty danej drogerii??? przyznam sie szczerze ze nie wiem:((
      • Gość: Mila Holandia IP: *.tnt2.me2.uunet.de 08.05.02, 10:17
        Potwierdzam z werwa opowiesci Ananies o bajecznych zakupach w Holandii. Bylam
        ostatnio i kupilam cudny zestaw Guerlaina " Terracota"- puder brazujacy i krem
        brazujacy Shiny Shine do policzkow, ust i powiek za....15 euro. Probki, rzecz
        jasna rowniez jakies dostalam. W Polsce kosmetykow nie kupuje ZADNYCH (
        pomijajac polskie, ktorych jestem czasem ciekawa).Zaopatruje tez przy okazji
        cala rodzine. Pozdrawiam!
      • Gość: figaro Re: kosmetyki za granicą - wrażenia IP: *.srkch.prv / 10.10.12.* 08.05.02, 10:18
        Lwią część ceny kosmetyków z zagranicy stanowią cło i podatek VAT, razem ok.
        50 %, do tego trzeba dodać zysk sklepu który te wyroby sprzedaje. Nie wiem
        jakie są marże sklepów, ale myślę że co najmniej kilkunastoprocentowe. No i
        macie odpowiedź na pytanie skąd się wzięły te chore ceny. Wejdźmy już do tej
        Unii, wtedy coś będzie musiało się zmienić.
        Ja kupuję wyłącznie w sklepach i strefach bezcłowych (całe Wyspy Kanaryjskie),
        tzn. albo jeżdżę sama albo proszę kogoś o zakup. Szkoda mi forsy na drogie i
        często stare kosmetyki w naszych sklepach, co na szczęście nie dotyczy tych
        polskich i tych ze średniej półki.
        • Gość: tita Re: kosmetyki za granicą - wrażenia IP: *.pl 08.05.02, 13:12
          mnie ostatnio szlag trafił gdy na lotnisku w Warszawie w bezcłowym
          zopbaczyłam , że tusz HR kosztuje 104 zł!!! co to za bezłówka! a w Padwie w
          normalnym sklepie ten sam tusz kupiłam za 19 euro , czyli ok. 70 zł. I jeszcze
          dostałam dwie duże próbki kremu HR.
          Juz nie kupuje drogich kosmetyków w Polsce.
          • Gość: Izabella Re: kosmetyki za granicą - wrażenia IP: *.vgernet.net 08.05.02, 13:50
            Satiaa, przeczytalam twoja wypowiedz w ktorej podjelas ciekawa kwestie a
            mianowicie zwrotu kosmetykow. Rzeczywiscie jest to mozliwe tutaj w USA co
            oczywiscie bylo dla mnie szokiem na poczatku.Kazdy kosmetyk mozna zwrocic,
            oczywiscie ze trzeba miec rachunek i opakowanie tego kosmetyku ale przeciez to
            jest normalne.Ja kiedys kupilam samoopalacz ktory mi sie nie podobal bo
            zostawial plamy oddalam, puder ktory byl za ciemny, oddalam i to wszytko
            lepszych kosmetykow bo o takich tutaj przeciez rozmawiamy.Czesto w drogeriach
            swiatlo jest sztuczne no i wszystkie kolory wygladaja inaczej niz przy swietle
            dziennym wiec powinna byc mozliwosc zwrotu i przede wszytkim jak kosmetyki sa
            drogie.
            Na temat zwrotow to moge jeszcze napisac ze w USA mozna oddac wszytko poczawszy
            od kosmetykow , ubranie, jedzenie w supermarkecie.Wszystko robione jest dla
            ludzi (tak stwierdzila moja mama jak tu byla) a nie wbrew im.
            • miriam_73 Re: kosmetyki za granicą - wrażenia 08.05.02, 15:46
              Ostatnio na Okęciu była np. Dune Diora 50 ml za 102 zł. Plus oczywiście próbki.
              A propos "żniw" kosmetykowych za granicą - w niedzielę w Hiszpanii też był
              dzień matki i w Barcelonie było zupełne szaleństwo jesli chodzi o zestawy,
              promocje itp. Ale i bez tego nawet w "zwykłych" sklepach są one zdecydowanie
              tansze niż w Polsce.
    • Gość: nel Re: kosmetyki za granicą - wrażenia IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 08.05.02, 14:02
      no wiec wszystko co powyzej to niestety prawda. ja juz nie znam cen u nas bo z
      wyzszej polki nic w polsce nie kupuje od czasu gdy age fitness biothermu
      kupione w ina center za 220pln widzialam dwa tygodnie poźniej za cene ok.38€. a
      w normalnym (nie bezclowym) sklepie w rzymie w zeszlym tygodniu kupilam base
      magic biothermu za 19€, krem-fluid matująco-nawilzajacy hydra-matte clarinsa za
      15€ i balsam special contour des yeux za ok.20. nie lubie tego uczucia, ze
      przeplacam; a temat probek juz dokladnie omowilyscie wyzej.
      • Gość: Lucilla Re: kosmetyki za granicą - wrażenia IP: *.ken.stores.easyeverything.com 08.05.02, 16:11
        W UK kosmetyki sa dosc drogie, ale za to jest mnostwo ofert typu -kup 2
        produkty, trzeci dostaniesz za darmo, przy zakupie dwoch produktow Clinique lub
        Estee Lauder i innych firm z wyzszej polki norma sa prezenty w postaci
        kosmetyczki czy nawet torebki z kompletem miniaturowych kosmetykow
        pielegnacyjnych + szminka i cienie lub mascara, duzo obnizek - i to nie tylko
        kosmetykow z poprzedniego sezonu, ale wlasnie wchodzacych -np przez pierwsze 2
        tygodnie mozna kupic nowa szminke za 1/3 ceny.
        Oczywiscie dostaje sie tez probki, nawet nie trzeba nic kupowac, po prostu
        mozna powiedziec, ze chcialoby sie cos wyprobowac przed kupnem.
        The Body Shop od lat sie zastanawia, czy wejsc do Polski, ale obliczyli, ze na
        razie to sie im nie oplaca (dzwonilam do ich biura).
        Kiedys w Polsce chcialam zwrocic podklad Guerlain'a, ale kategorycznie mi
        odmowiono - tutaj nie mam takich problemow.
        Co do probek, kiedys Twoj Styl zrobil akcje pt. Zadamy probek, ale jak widac,
        duzo jeszcze trzeba w tej sprawie zrobic. Moim zdaniem to wlasnie pisma kobiece
        powinny wplynac na producentow, zeby obnizyli ceny, z korzyscia zarowno dla
        pism, producentow jak i konsumentow.
    • Gość: Pia Re: kosmetyki za granicą - wrażenia IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 08.05.02, 16:46
      Jeżeli chodzi o próbki, to polskie perfumerie dostają je tak samo jak te na
      zachodzie. A co się dzieje z naszymi próbkami - oto odpowiedź: mam znajoma,
      która pracuje w jednej z dużych, luksusowych perfumerii od początku swojej
      pracy w tym miejscu nie kupiła sobie ani jednego kosmetyku (chociaż jako
      pracownik ma 30% zniżkę). Dlaczego? Po co jeżeli może używać testerów oraz do
      woli korzystać z próbek kosmetyków. I nie są to wcale małe próbki, a normalnej
      wielkości opakowania przeznaczone teoretycznie dla klientek. Nie chciało mi się
      w to wierzyć, ale ostatnio dostałam od niej szminkę i cień Clinique (opakowania
      normalnej wielkości, tylko trochę mniej ozdobne, no i napis, że nie jest to
      produkt przeznaczony do sprzedaży). Wszystko byłoby w porządku, jeżeli z tych
      próbek korzystałyby wyłacznie pracownice tych sklepów, ale one mają przecież
      mamy, siostry, ciocie, no i przecież można je sprzedać. Myślę, że sprzedający
      na Allegro próbki kosmetyków to także personel naszych perfumerii.
      • Gość: coralin Re: kosmetyki za granicą - wrażenia IP: *.dami / 192.168.1.* / *.dami-rz.pl 08.05.02, 18:04
        Na pewno każda dobra perfumeria dostaje próbki i produkty promocyjne. Ja w
        ubiegłym roku kupujac podład Clinique dostałam gratis
        pomadkę"pełnowymiarową"tej firmy,ale z napisem"not for indywidual sale". W
        perfumerii, w której często kupuję ZAWSZE dostaję próbki, nawet wtedy, gdy nic
        nie kupuję i wchodzę w poszukiwaniu dobrego podkładu(moze dlatego,ze mnie znają
        i wiedzą ,że u nich bywam i kupuję?).Ale ceny produktów są wysokie w stosunku
        do zachodnich więc w czasie pobytu za granicą zawsze kupuje upatrzone wcześniej
        produkty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka