Dodaj do ulubionych

Moja żona się odchudza. Jak ją zniechęcić

IP: *.coig.katowice.pl 13.01.05, 17:31
Witam po raz pierwszy. No i jest mały problem. Moja żona sie permanenetnie
odchudza tzn ogranicza jedzenie. Nigdy mi nie przeszkadzała jej tusza -uważam
że jest w sam raz (obecnie 164 cm wzrostu 54 kg). Nie jestem
fanem "wieszaków" i lansowanego kanonu figury, kształty rubensowskie też dla
mnie nie sa ideałem, skłaniam się ku przeciętnym wymiarom. I to jest problem -
bo dla mnie przeciętne to mniej wiecej wymienione powyżej, ona postrzega to
nieco inaczej. Pytanie jak ją "zniechęcić" bo jek oglądam zdjęcia sprzed
roku, dwóch to faktycznie schudła (głównie na buzi) i tendencja ta mnie
niepokoi. Obawiam się konsekwencji zdrowotnych w dłuższej perpektywie(może
niesłusznie)ale przesadzanie w każda stronę wydaje mi się podejrzane.Doceniam
to i nie pragnę żeby jadła golonkę ale... No i dawniej jej okrągłości były
ciut bardziej apetyczne:-).
Co wy na to jakich argumentów użyć i czy warto się martwić czy zaufać jej
mechanizmom samoregulacji?
Obserwuj wątek
    • Gość: Klara Re: Moja żona się odchudza. Jak ją zniechęcić IP: *.4web.pl 13.01.05, 17:42
      Hmmmm...może zamiast odchudzania zaproponuj jej uprwianie sportu?:) To zdrowsze
      i dla ciała lepsze:)) A jesli naprawdę uważasz, że przesadza, to sugeruję
      zastosować terapię wstrząsową(niemiłe, ale skuteczne) ...Usiądż sobie przy niej
      z tymi zdjęciami, że niby oglądasz, przyglądaj sie też i jej i wreszcie wywal:
      Hmmmmmmmm...wiesz, odkąd się zaczęłaś odchudzać, to mam wrażenie, że zaczęły ci
      się zmarszczki robić...I tak w ogole jakoś starzej wyglądasz...
      Wiem, że tpo okropne, ale ja ci gwarantuję 99,9%, że zadziAŁA!!!!!
    • Gość: gogo Re: Moja żona się odchudza. Jak ją zniechęcić IP: *.mt.pl / *.mt.pl 13.01.05, 17:51
      przepraszam o jakiej tuszy mówisz ? przecieżona jest idealna ! ;-))
      • Gość: MN Re: Moja żona się odchudza. Jak ją zniechęcić IP: *.coig.katowice.pl 13.01.05, 18:07
        Tusza to pojęcie którego użyłem. Równie dobrze mogłem napisać proporcje, waga
        itp. To słowo nie maiało oznaczać TUSZY tzn. obfitych kształtów. I nie oznacza
        o czym ja wiem a Ona nie do końca (choć Jej o tym mówię). Wszystko cholera
        przez media, kult zbyt szczupłego ciała itp. Istnieje teoria że to przez
        projektantów mody większości o orientacji homo którzy wolą chłopców stąd tez
        modelki do nich są podobne.
        Aha -nie jestem gruby -raczej chudy(68/180) żeby nie było że mi zazdrość :-)
        • Gość: gogo Re: Moja żona się odchudza. Jak ją zniechęcić IP: *.mt.pl / *.mt.pl 13.01.05, 18:35
          nie czepiam się tylko czasami bywa tak, ze mowi sie jedno a daje do zrozumienia
          komus coś innego - u mnie bracia mowili ze jestem ok(nie jestem),... ale jak
          zobaczyli kogoś grubszego to strasznie się nabijali, a im chudsza modelka,
          laska na ulicy tym bardziej chwalili i nagle sobie przypominali ze moze otworza
          drzwi siostrze (jak laski nie bylo to ja im otwierac musialam ) kolezanki to
          samo, więc staram sie odchudzac os zawsze a czesto osiagam odwrotny efekt -
          presja jest wielka a przecież jej nie potrzebuje bo sama źle sie czuje w
          większym wydaniu !
          skoro żona coś sobie wbiła do głowy to ciężko bedzie to zmienić - tak byloby
          ze mną ! a im pozniej się to przerwie tym większa radość bedzie czuła z
          sukcesów i bedzie ciagle chudla - wpada sie w ciąg - wiem bo juz wiele pod tym
          wzgledem przeszlam ;=(
        • Gość: katia male cycuszki IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 14.01.05, 12:29
          Powiedz jej ze sie jej zmniejsza piersi. za schudlam 13 kilo i jak mialam super
          cycuszki to teraz prawie nic nie mam :(
    • fuunia Re: Moja żona się odchudza. Jak ją zniechęcić 13.01.05, 18:16
      Wiesz co ja mam odwrotny problem, miałam podobne wymiary co twoja żona, ale moj
      mąż wmawia mi że jestem gruba tak długo i skutecznie że sama zaczęłam w to
      wierzyć i właściwie od ślubu się odchudzam a im bardziej się odchudzam tym
      jestem grubsza:(
      Czuję się nieatrakcyjna przez to że tak mówi i wydaje mi się ze tak też
      wyglądam:( tzn fatalnie.

      Chodzilam dla niego na fitness i katowałam się dietami ale bezskutecznie a
      wręcz zaczęłam faktycznie tyć i teraz ważę 57 kg więc to jest błędne koło.

      Prywatnie-chciałabym mieć takiego rozsądnego mężą jak Ty. I wspomagającego, a
      nie tylko krytykującego.
    • iwka901 Re: Moja żona się odchudza. Jak ją zniechęcić 13.01.05, 20:04
      Pomysł ze zdjęciami jest dobry, mów jej jak wtedy ładnie wyglądała, jaka była
      apetyczna i jak Ci się baaardzo podobała.

      Powiem Ci, że mój facet zastosował tą metodę w stosunku do mnie, gdy niegdyś
      zaczęłam sie odchudzać. Oglądał zdjęcia "przed", chwalił moją figurę i
      delikatnie sugerował, że z okraglejszą buzią, bardziej mu się podobałam, a
      teraz to taka trochę zapadnięta jestem i nos mam jakby dłuższy..., kręcił nosem
      na wystające kości biodrowe i wystające żebra... Na mnie poddziałało,
      rzeczywiście się wtedy zapędziłam z dietą i z tym nosem to prawda była- na
      wychudzonej, drobnej buzi wyglądał gigantycznie!
    • inecita Re: Moja żona się odchudza. Jak ją zniechęcić 13.01.05, 20:17
      mów duzo komplementów w momentach gdy tyje tylko ostrożnie "apetyczne
      krągłości" odpadają bo dla niej "krągłość" lub "wałeczki" to nie komplement
      tylko obelga, chwal zawsze miejsca których ona nie lubi uważając za grube, mów
      jej że przed odchudzaniem była bardziej w twoim typie... powinno zadziałać mój
      chłopak tez mnie tuczy i pasie :)))
      • Gość: tosia2002 Re: Moja żona się odchudza. Jak ją zniechęcić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 22:55
        czy was wszystkich kompletnie popieprzyło?! ja mam 27 lat 167 cm, ważę 58 kg i
        uważam, że jestem niezła laska! jestem szczupła, mam biust 75b i rozmiar 36-
        rzadko 38!
        • Gość: MN Re: Moja żona się odchudza. Jak ją zniechęcić IP: *.coig.katowice.pl 21.01.05, 09:37
          Z pewnością nas nie popieprzyło tylko sobie rozmawiamy- nie wiem o co ci chodzi.
          "Parametry" typu stosunek wagi do wzrostu, rozmiar biustu długość palca u nogi
          nie świadczą jeszcze o tym że jest sie świetną laską. Czasami to nie wystarczy -
          nie wszyscy to rozumieją -ty chyba nie.
    • Gość: Kitty Re: Moja żona się odchudza. Jak ją zniechęcić IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.05, 08:27
      Ech nie ma nic gorszego niż odchudzająca się kobieta. Moja matka wiecznie się
      odchudzała i nie miałam łatwego życia :) Zgadzam się, że sport jest tysiąc razy
      lepszy niż dieta bo osiągnięte nim efekty utrzymują się długo. Poza tym wysiłek
      fizyczny dobrze wpływa na ogólne samopoczucie. Także żonkę na jakiś aerobik i
      mówić dużo komplementów :)
    • Gość: ol Re: Moja żona się odchudza. Jak ją zniechęcić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 13:17
      Jak kobieta sobie ubzdura, że jest za gruba, to niewiele da się zrobić. Mówię
      to z własnego doświadczenia. Mam 170 cm wzrostu i ważę 56 kg, ale chcę schudnąć
      3 kg. Jak powiedziałam to mojemu facetowi, to zaczął bronić mojej
      dotychczasowej wagi rękami i nogami. Ale ja wiem swoje i koniec. Nie wiem, jak
      jest z Twoją żoną, ale jeśli ma tak jak ja, to masz problem. Najlepszym
      rozwiązaniem byłoby zachęcenie jej do uprawiania jakiegoś sportu. Może kupisz
      jej karnet na basen albo siłownię? To byłoby najlepsze rozwiązanie
      • Gość: MN Re: Moja żona się odchudza. Jak ją zniechęcić IP: *.coig.katowice.pl 21.01.05, 13:31
        Ale dlaczego kobiety sobie coś takiego wymyślają. Czy się źle czują np ociężale
        czy o co chodzi? Temat siłowni i basenu przerobiony-chodzimy od czasu do czasu.
        Wracając do sedna sprawy uważam że odchudzanie jej nie jest potrzebne a wysiłek
        fizyczny chętnie ale w imię zdrowia a nie urody.
        • Gość: ol Re: Moja żona się odchudza. Jak ją zniechęcić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 13:49
          A zrozum tu kobietę, skoro ona sama siebie nie rozumie! :) Po prostu często
          kobiety już tak mają, że chcą schudnąć, a powody są różne. Najczęściej wydają
          się same sobie nieatrakcyjne i wmawianie im, że nie mają racji nie przynosi
          skutku, bo one wiedzą lepiej i już. Na szczęście większość jest rozsądna i nie
          robi sobie krzywdy. Po prostu daj jej spokój, zapewne coś sobie postanowiła i
          chce to osiągnąć, ale przecież nie ma zamiaru się oszpecać. Schudnie 1-2 kg i
          będzie się czuła lepiej a Ty nawet nie zauważysz różnicy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka