Dodaj do ulubionych

dieta dr Dąbrowskiej

IP: *.vo.lu 29.04.05, 08:33
Interesują mnie wczasy zdrowotne w ośrodkach oferujących dietę owocowo-
warzywną dr Dąbrowskiej. Proszę również o informacje na temat warunków w
ośrodkach: Świnoujście hotel Polaris, Jessica Władysławowo, Bezeta Skrobów
Kolonia k/Lubartowa. Czy ktoś zna jeszcze jakieś inne tego typu ośrodki
wczasowe?
R.

Obserwuj wątek
    • Gość: karola Re: dieta dr Dąbrowskiej IP: 212.14.40.* 29.04.05, 08:44
      Próbowlas juz tej diety na sobie, bardzo chce spróbowac bo czytalam obie jej
      ksiazki,ale caly czas to odkladam.Moja mama i ciocia stosowaly przez 6 tygodni
      i efekty byly niesamowite.Napisz jak cos wiesz.Pozdrawiam.
      • Gość: R. Re: dieta dr Dąbrowskiej IP: *.vo.lu 29.04.05, 09:34
        Stosowałam i jestem zachwycona! Schudłam i rozstałam się z wieloma
        dolegliwościami (chronicznymi).Bardzo polecam.
        Byłam już dwa razy na wczasach zdrowotnych z zastosowaniem tego sposobu
        żywienia w Gołubiu na Kaszubach. Obecnie poszukuje jakiegoś innego tego typu
        ośrodka dla odmiany.
        Pozdrawiam.
        R.
    • Gość: karola Re: dieta dr Dąbrowskiej IP: 212.14.40.* 29.04.05, 12:07
      Prosze napisz ile czasu stosowlas, ile schudlas i na jakie dolegliwosci
      pomoglo.Jak sie odzywisz po zakonczeniu kuracji, masz problem z utrzymaniem
      wagi?Bylo ciezko?Fajnie ze poruszylas ten temat bo malo kto wie o tej metodzie.
      • dalila81 niestety 29.04.05, 18:53
        ja stosowałam mieiac, chyba spadłam ze 6 kg, i czulam sie dobrze, moze poza
        tym, ze bylo mi baardzo zimno i byłam strasznie blada.
        niestety po skonczonej diecie bylam tak wyglodniala, ze juz wrocilam do starej
        wagi.:(:(:(:(
        oj niestety jojo...
        nie wiem jak by sie chciałok, to nie jest sie w stanie uniknac po tej głodówce
        wilczego apetytu:(:(
        buuu
        • dana20 Re: niestety 30.04.05, 12:25
          Ja stosuje ta diete ( E.Dabrowskiej) od ok 2 lat i nigdy nie bylo mi zimno badz
          trzeslo zimnem.W miesiacach chlodnych nalezy wiecej spozywac warzyw duszonych
          i jedzonych na cieplo,widocznie to zaniedbalas i w Twojej diecie byla przewaga
          surowizny.Na to mozna sobie pozwolic tylko latem kiedy sa upaly.Natomiast w
          chlodne miesiace trzeba jesc zupy warzywne i jak najwiecej warzyw duszonych na
          gesto ,a produkty surowe zjadac w malych ilosciach.Wtedy napewno nie bedziesz
          wychlodzona.

          Pozdrawiam
      • Gość: R. Re: dieta dr Dąbrowskiej IP: *.vo.lu 30.04.05, 10:51
        Stosowalam te diete dwa lata temu przez 5 tygodni (2 na wczasach, 3 w domu), a
        rok później przez dwa. Pierwszy raz na poczatku bylo ciezko, ale prawdą też
        jest, że pojechalam tam z kolezanką niezbyt nawyklą do braku komfortu i w
        związku z tym wiecznie sfrustrowaną , wiecznie na wszystko narzekającą. Trudno
        wtedy o pozytywne nastawienie. W trzecim dniu wyłącza ci sie osrodek głodu i
        samego głodu jako takiego nie czujesz. Problem pojawia sie, gdy wyjezdzasz poza
        osrodek i poczujesz jakies pyszne zapachy. Za drugim razem bylam z mezem (z
        natury optymista i zawsze pozytywnie nastawionym do tego co robi) i bylo
        cudownie, nawet nie wiem kiedy zlecialo mi te dwa tygodnie. Oprocz wagi
        pozbylam sie grzybicy paznokci stop (leczylam ja wczesciej bezskutecznie przez
        trzy lata), wiecznie nawracajacego lupiezu, nawracajacego zapalenia pecherza i
        grzybicy pochwy, uciazliwych dolegliwosci trawiennych wystepujacych prawie po
        kazdym posilku (zgaga, wzdecia, czeste, okropne bóle brzucha - o zjedzeniu
        czegokolwiek ciezszego nie bylo mowy), hemoroidow, bóli stawów (okropnie mi
        dokuczaly, a po srodkach przeciwbolowo-przeciwzapalnych bolał mnie zołądek),
        zmniejszyly mi sie żylaki, bardzo, bardzo (!) zgestnialy wlosy i poprawil sie
        stan skory, zmniejszyły sie zmarszczki (zwykle po schudnieciu powiekszaja
        sie),zdecydowanie mniej sie pocę, a zapach mojego potu nie jest taki ostry jak
        kiedys. Nie udalo mi sie natomiast pozbyc problemow z kregoslupem, zylakow
        (chociaz sa zdecydowanie mniejsze)i paru innych problemow. Dlatego w dalszym
        ciagu interesuja mnie takie wczasy, ale chetnie dla odmiany pojechalabym gdzie
        indziej. Musze jednak dodac, ze pomiedzy wczasami odzywiam sie zgodnie z
        zaleceniami wyniesieonymi z wykladow, ktore nam organizowano na wczasach tzn.
        mieso bardzo rzadko (jesli to wylacznie owoce morza lub rzadziej drob), 60%
        tego co jem to jarzyny (troche owocow tez, ale głównie jabłka,cytryny i
        grejfruty), jem duzo kasz, platkow zbozowych (broń Boze nie rafinowanych, ale
        takich zwyklych, surowych, rozgniecionych ziaren zbozowych - sa w sprzedaży np.
        płatki jęczmienne lub bardzo obniżajace cholesterol płatki owsiane, wystarczy
        zalac je na noc wodą "do przykrycia" i na rano sa gotowe do zjedzenia np. z
        suszonymi owocami lub jogurtem), chleb tylko z pełego przemiału i pieczony na
        zakwasie (nie na drozdzach), twarog i troche kwasnych produktow mlecznych,
        orzechy, suszone owoce, odrobine miodu, jajka (głównie na miekko, ok.5
        tygodniowo), pije świeże soki warzywne (min szklanka dziennie). Nie jem
        zupelnie slodyczy, w tym rowniez zwyklych czekolad (kupuje tylko te z
        zawartoscia kakaa powyzej 70 %), zrezygnowałam definitywnie z mleka slodkiego
        (a jesli juz do czegos potrzebuje to sprawdzam, zeby to nie bylo UHT), staram
        sie nie jesc produktow rafinowanych (tzn. przetworzonych) lub zawierajacych
        chemie (np. bardzo czesto serki do smarowania chleba lub jogurty sa faszerowane
        chemią - radze sprawdzac ich sklad, zdziwisz sie ile tam mozna wtloczyc
        stabilizatorow, emulgatorow, barwnikow i zapachow "identycznych z naturalnymi"
        itp., ale nie ma tylu tych smieci np. w kefirach), nie uzywam tluszczow
        zwierzecych, jesli zdarza mi sie cos opiekac to wylacznie na oliwie z oliwek, a
        do salatek uzywam oleju slonecznikowego, kukurydzianego, sojowego i lnianego
        oczywiscie wyłącznie z pierwszego tloczenia (i lepiej zeby byl w ciemnej
        butelce). No, a przede wszystkim nie łączę w jednym posilku produktow
        zawierajacych białko (mieso, ryby, jaja, rosliny straczkowe tzn. fasola, bób,
        groch, soczewica, soja) z węglowodanami (kasze, zboża, produkty mączne, cukry,
        miody, słody, dżemy, ziemniaki) i nie pije w trakcie posilku i do godziny po
        nim. Te wszystkie i wiele innych zasad zdrowego zywienia znajdziesz w ksiazkach
        prof. Michala Tombaka (Droga do zdrowia, Uleczyc nieuleczalne, Czy mozna zyc
        150 lat). Polecono nam je wlasnie w Gołubiu. Nauczylam sie stosowac je w zyciu
        (na poczatku troche dluzej schodzilo mi przygotowanie czegos do jedzenia, ale
        teraz mysle ze zdecydowanie wiecej czasu zabraloby mi tradycyjne danie), jem
        pysznie (nie ukrywam, ze lubie zjesc), tyle ile chce, nie chodze glodna (jak
        prze dwoma laty), zywie sie zdecydowanie taniej niz przedtem (musialam co
        prawda zainwestowac w sokowirowke, ale za to jakie oszczednosci na miesie i
        slodyczach)i nie mam zadnego "jojo", chociaż od czasu do czasu pozwalam sobie
        na różne "szalenstwa" nie majace nic wspólnego z dietą. Jesli nie masz jakich
        schorzeń, a chcesz jedynie schudnąć, to stosowanie sie do tych zasad umozliwi
        ci to bez uciekania sie do znacznie uciazliwszej (aczkolwiek bardzo, bardzo
        skutecznej)oczyszczającej diety owocowo-warzywnej dr Dąbrowskiej. Powodzenia. R.
    • Gość: Sandra Re: dieta dr Dąbrowskiej IP: 80.51.249.* 29.04.05, 20:32
      Dieta dr. Dąbrowskiej jest bardzo ciekawa. Na pewno moze pomoc, opod warunkiem
      ze zmienia sie nawyki zywieniowe raz na zawsze...co oczywiscie nei oznacza ze
      pozniej przez cale zycie nalezy konsumwoac same owoce i warzywa...
      O tym osrodku kolo Lubartowa nie slyszalam, ale z ciekawosci sie rozgldne, bo
      sama od blisko roku mieszkam tuz przy Lubartowie...

      W Internecie znalazlam pewno ciekawe doswiadczenie, dziewczyny ktora leczyla
      sie dieta dr. Dąbrowskiej...choc nie wiem czy chodzi o te Dąbrowska , bo sa
      dwie...i obydwie lecza...choc jedna jest juz chyba na emeryturze...

      Pozdr.
      Sandra

      "Okres mojego dzieciństwa i dojrzewania był okresem magicznym i pełnym mocy —
      jej źródłem byłam ja sama, moja doskonała samoświadomość i niezachwiana wiara w
      swoje możliwości. W psychologii nazywa się to po prostu omnipotencją, ale
      sądzę, że jest w tym coś więcej. Kiedy dzwonił telefon, wiedziałam, kto dzwoni.
      Moje sny były świadome, a ja zachowywałam w nich pełną sprawność decyzyjną.
      Dziwiłam się, gdy ludzie chorowali — bo przepełniała mnie naturalna i jakby
      pierwotna wiara w to, że wystarczy chcieć wyzdrowieć, a tak się stanie. Tak się
      też działo — miałam kontrolę nad swoim ciałem. Otaczała mnie tajemnica — świat
      był przejrzysty, pełen światła. W wieku lat 15 postanowiłam, że nigdy się nie
      zestarzeję. Jakkolwiek brzmi to może absurdalnie, byłam święcie przekonana, że
      starzenie się jest tylko i wyłącznie kwestią takiego, a nie innego
      zaprogramowania podświadomości i że mnie bez trudu uda się je zmienić. Nie była
      to kwestia światopoglądu — po prostu tak czułam, każdą komórką ciała.
      Oczywiście, wynikało to przede wszystkim z faktu kontaktu z samym sobą i
      akceptacji siebie. Niestety, kontakt ten straciłam w liceum — przede wszystkim
      dlatego, że otoczenie z trudem znosiło moje ekstrawagancje, moja rodzina jest
      dość konserwatywna, rodzice wierzący i aktywnie uczestniczący w życiu Kościoła
      Katolickiego — faktem pozostaje, że zupełnie zgubiłam samą siebie. Nie piszę
      tego, by kogokolwiek obarczać winą — po prostu stało się tak, że z takiej czy
      innej przyczyny zostałam przyduszona, a moja magiczna wiara w siebie i swoją
      moc zgasła. Wiązało się to też z tym, że — w takim a nie innym środowisku
      społecznym — po prostu nie mogłam być sobą, zwłaszcza, że moja budząca się
      seksualność okazała się bardzo niebezpiecznie homoseksualną. Chcąc zachować
      miłość i akceptację rodziców i otoczenia, odwróciłam się plecami sama do siebie
      i zupełnie przestałam wiedzieć, kim jestem.
      Od 14 roku życia byłam wegetarianką, często stosowałam 2-4 dniowe głodówki,
      jednak po dramatycznych przeżyciach licealnych wróciłam do mięsa. Na szczęście
      mój organizm upominał się o mnie, o moje prawdziwe ja, i kiedy miałam lat 18,
      obudził mnie z umysłowego letargu reumatoidalnym zapaleniem stawów i paskudną
      kolagenozą. Byłam naprawdę w pożałowania godnym stanie — z powodu zwyrodnień w
      żuchwie nie mogłam mówić, wszystkie stawy paliły jak ogień, nie mogłam pisać,
      włosy — z powodu utrzymującej się tygodniami temperatury — wychodziły mi
      garściami. W Akademii Medycznej w Gdańsku, na oddziale Chirurgii Szczękowej,
      zakazano mi otwierać usta, mówić, gryźć — miałam połykać małe kawałeczki
      pożywienia i pić płyny. Jednym słowem, zapowiadało się nieciekawie, a na
      horyzoncie zamajaczył inwalidzki wózek. Miałam szczęście — trafiłam do pani
      doktor Ewy Dąbrowskiej, która zaleciła 6-tygodniowy post (tylko bardzo
      niskokaloryczne surowe i gotowane warzywa i owoce). Schudłam około 15 kilo,
      ale — o cudzie! — wszystkie zmiany w stawach się cofnęły, a ja zupełnie
      wyzdrowiałam. Pomijam tu — oczywiście — fakt przytrucia organizmu kwasem
      moczowym — jasne jest, że oczyszczony organizm zaczął zupełnie inaczej
      funkcjonować. Ważne jest też jednak to, że odzyskałam po części dawną kontrolę
      nad swoim ciałem i część siebie.

      Na dietę składającą się tylko i wyłącznie z warzyw, owoców + kasza gryczana i
      ryż przerzuciłam się z dnia na dzień i bez żadnych problemów. Nigdy nawet przez
      chwilę nie żałowałam ciastek/czekolad/ryb etc., i nigdy potem nie miałam ochoty
      na żaden taki produkt. Po prostu z dnia na dzień przestały dla mnie istnieć.
      Byłam zresztą sensacją w poczekalni pani doktor Dąbrowskiej, gdzie ludzie
      opowiadali sobie, z jakim poświeceniem i wyrzeczeniami stosują zapisaną przez
      nią dietę, jak wiele ich to kosztuje, jak bardzo pachnie im drożdżówka w
      sklepie itp. Nie miałam takich problemów — stało się to poza mną.
      Przez parę lat wszystko było dobrze — ale jeszcze nie dość dobrze. Moje ciało —
      mądrzejsze ode mnie — postanowiło zawalczyć jeszcze raz, żebym powróciła
      do “źródeł”, swojego dawnego stanu umysłu. Trzy lata temu, pod koniec wakacji,
      dentysta — usuwając zęby mądrości — uszkodził mi po obu stronach twarzy
      środkowe gałązki trójdzielnego nerwu. Z pierwszego ataku palącego bólu
      obudziłam się po 9 miesiącach. Potem akupunktura, oczyszczanie jelita grubego i
      okrężnicy, 7-dniowe głodówki — i nerw ucichł, a ja posunęłam się krok do
      przodu. Zaczęłam wtedy korzystać z psychoterapii Gestalt, co pozwala mi w pełni
      zrozumieć zachodzące we mnie mechanizmy (przede wszystkim “powrót do źródeł”
      bez uciekania się do chorób) — a także przyda się z pewnością w mojej przyszłej
      pracy psychologa. (...)

      W tej chwili od tygodni już moje pożywienie wygląda tak, że rano piję sok z
      pomarańcz, a wieczorem wywar z warzyw. I to wszystko. Przeciętnie trzy dni w
      tygodniu nie jem w ogóle — czasem nie jem co drugi dzień. Nie mam jednak
      złudzeń, że te płyny podtrzymują mnie przy życiu —piję je i wydalam, a mój
      organizm funkcjonuje zupełnie obok. Waga mi nie spada. Robiłam sobie
      eksperymentalnie lewatywy i jasne jest, że jeżeli w ogóle organizm korzysta z
      czegokolwiek, co “zjadłam”, muszą to być naprawdę jakieś ilości śladowe.
      Przepraszam za te wtręty lewatywowo - odpadowe, ale muszę wspomnieć o tym
      istotnym przecież fakcie — a prawda wygląda tak, że widzę wyraźnie, że produkty
      te są mi do życia kompletnie niepotrzebne.

      Jeśli chodzi o sprawy głębsze niż tylko prosty fakt nie przyjmowania pokarmów
      oraz jego wpływ na psychikę i duchowość — powiem, że efekty są wyraźne. Przede
      wszystkim traci się stereotypowość myślenia, kalki, sfera emocji i ich
      zróżnicowanie jest daleko większe, niż przewiduje to słownik. (Mówię — traci
      się; podkreślam jednak, że mówię tylko o moich doświadczeniach, opisuję tę
      rzeczywistość przez swój pryzmat, a formy “czuje się, traci etc.” używam tylko
      ze względów stylistycznych). Kolejna rzecz — widzi się więcej, świat się
      pogłębia, staje się pełen tajemnic, przygód, dróżek, światła. Opada cała
      schematyczność myślenia i czucia nabyta w procesie socjalizacji, wszystko jest
      nowe, tajemnicze. To może paradoksalne, ale głodówki i eksperymentowanie z
      niejedzeniem — nie chcę jeszcze nazywać swojego sposobu życia niejedzeniem, bo
      nie jest to jeszcze niejedzenie sensu stricto — nie izolują człowieka od
      innych, ale w niewiarygodny sposób przybliżają. Nigdy nie miałam takich
      wspaniałych kontaktów z innymi jak teraz — nigdy nie kochałam tak mocno i nie
      rozumiałam tak dobrze ludzi; uwielbiam rozmawiać z różnymi narkomanami,
      bezdomnymi babciami etc. i widzę w nich ludzi, czuję z nimi wspólnotę. (...)
      Poczucie jedności z istotami żywymi, nie ocenianie ich, widzenie ich i jakby
      większa wiara w ich istnienie. Niesamowite jest przy tym — przy wzroście
      emocji — jednoczesne uniesienie się jakby poza poziom sympatii i antypatii,
      opis zamiast oceny. Są to dla mnie przeżycia wspaniałe — każdy dzień jest nową
      przygodą, i aż dech mi zapiera w piersi, gdy pomyślę o tym, co jeszcze może się
      wydar
      • Gość: R. Re: dieta dr Dąbrowskiej IP: *.vo.lu 30.04.05, 11:00
        Będę wdzieczna, jesli dasz rade rozgladnac sie i "zasiegnac jezyka". Historia
        tej dzieczyny rzeczywiscie jest bardzo ciekawa, ale mysle, ze ja zupelnie
        czegos innego szukam w zyciu. No cóż, nie kazdy ma zadatki na Matkę Teresę z
        Kalkuty. Pomijam juz taki drobny fakt, że kocham pysznie zjesc. R.
    • Gość: EDA Re: dieta dr Dąbrowskiej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.04.05, 21:12
      OSRODEK SOFRA W UNIEŚCIU KOŁO MIELNA-POLECAM, BYŁAM TAM 2 TYG SCHUDLAM 6 KG ALE
      NIESTETY WROCILAM DO NORMALNEGO JEDZENIA I ZNOW WROCILAM DO DAWNEJ WAGI
      • Gość: R. Re: dieta dr Dąbrowskiej IP: *.vo.lu 30.04.05, 10:53
        Dzieki. Tez slyszalam o tym osrodku. A pamietasz jakies namiary na niego. Adres
        strony, albo telefon.... R.
    • rozza Re: dieta dr Dąbrowskiej 07.05.05, 18:43
      up
      • Gość: Sandra Re: dieta dr Dąbrowskiej IP: 80.51.249.* 14.05.05, 11:25
        up up up
        • Gość: B Re: dieta dr Dąbrowskiej IP: 217.168.132.* 09.06.05, 14:08
          Dziś już szósty dzień stosuję się do zaleceń dr Dąbrowskiej z książki. Nie mam
          żadnych dolegliwości, uczucie głodu owszem, co jakiś czas, zaspokajam
          warzywami :) ale nie jest uporczywe, nie pociągają mnie drożdżóweczki zapachy
          pizzy (zwykle baaaaardzo). Może zawdzięczam to scisłemu przestrzeganiu zaleceń.
          Polecam i pozdrawiam
    • Gość: Emma Bovary DO R. IP: *.bel.vectranet.pl / 217.96.28.* 09.06.05, 14:43
      mam pytanie do ciebie szczególnie, bo kilka razy pisałaś, ze lubisz dobrze
      zjeść. i to jest właśnie mój problem. piszę problem, bo przy takiej diecie wg
      mnie niemożliwe jest, aby dobrze zjeść - wiem, bo kiklakrotnie się
      przymierzałam i zawsze rzucałam to w diabły, rzucając się następnie
      na "normalne" jedzenie. napisz mi, proszę, co robisz, zeby było i zdrowo i
      smacznie.
      • Gość: B zdrowo i smacznie IP: 217.168.132.* 17.06.05, 14:39
        to moze ja powiem, co mi bardzo smakowało (goście nie na diecie też chwalili)
        - leczo jarskie - papryka, cebula, pomidory - udusić, dać dużo ziół
        prowansalskich, czosnek, paprykę słodką
        - leczo z cukinią - podobnie tylko cukinia
        - bigos jarski - w jednym garze kapustę kwaszoną w większej ilości wody
        gotować, młodą poddusić, połączyć, dodać przyprawy. Z młodą kapustą naprawdę
        pycha. Te przepisy juz pewnie były podawane w różnych miejscach - ja tylko
        potwierdzam, że są pyszne, nawet jeśli ktos nie stosuje diety.
    • Gość: M gdzi eznajde szczegolowe zalecenia dr Dabrowskiej? IP: 217.153.132.* 17.06.05, 15:17
      n/txt
    • malwina7 wczasy z dietą dr Dąbrowskiej - linki 20.06.05, 14:13
      Zainteresowały mnie wasze wypowiedzi o diecie dr Dąbrowskiej i poszukałam w
      internecie miejsc gdzie są wczasy z taką dietą. Podaję linki - może komuś się
      zaoszczędzę szukania. Żadnego z tych miejsc (jeszcze) nie sprawdziłam, ale na
      większości stron są opisy ośrodków, cenniki, terminy turnusów itp.
      www.bezeta.psv.pl/oferta.htm
      odchudzanie.az.pl/index.htm
      www.hotelpolaris.pl/pl/witamy.php
      www.sofra.com.pl/index.php?id=oferta
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka