Gość: pola5
IP: *.attu.pl / 192.168.0.*
01.08.02, 21:43
Bylam dzisiaj u fryzjera... niby nic takiego, ale... odkrylam fantastyczny
salon, pelen profesjonalizm i kultura na najwyzszym poziomie: najpierw piekne
powitanie pana na "bramce", krociutka rozmowa i posadzono mnie na eleganckim
foteliku, potem przyszla pani stylistka i dokladnie (doslownie: na tysiac
sposobow) obejrzala moje wloski, wypytala o historie operacji na nich
robionych, a potem zadecydowala, ze ich kondycja jest na tyle zadowalajaca,
ze moge sobie pozwolic na zabieg. Zabieg to farbowanie ( grube pasma jasny
blond), ktore tutaj zwa kontrastem. Ta sama pani nakladala farbe (aha, metoda
malowania wlosow zaskakujaco inna: po prostu mazniecia grubym pedzlem, a na
calosc nalozona plachta foliowa i tak warstwami, jakos sie nie posklejalo,
nie poplamilo wokol, a ile czasu mniej ;)) ), myla i czesala. Po ostatnim
ruchu szczotka pelne wdzieku slowa " zakonczylysmy prace, prosze bardzo ", a
ja ... noooo pieknie to wyszlo! Dobrze, ze jednak nie kombinowalam z
henna ;). Salon byl firmy Jean Louis David i miescil sie w Gdansku w
multikinie Krewetka... Polecam goraco, naprawde.