scorn85
19.09.05, 20:17
Witam :)
Przeglądałam na forum posty dotyczące wypadania włosów, ale nie znalazłam
nic, co mogłby mi pomóc, tak więc zakładam swój wątek.
Od kilku miesięcy włosy wypadają mi "masowo" - to istny exodus :/. Nie
zapoczątkowało tego żadne konkretne wydarzenie... Po prostu sam proces zaczał
się z dnia na dzień coraz bardziej nasilać.
No, ale od początku - badałam hormony tarczycy, wszystko jest raczej w
normie, ale USG tarczycy wykazało guzki ze zwapnieniami. Lekarz przepisał mi
jod (preparat Jodox) i powiedział, że dopiero po zakończeniu kuracji (czyli
już niedługo) będzie ze mną rozmawiał o tym "co dalej". Oprócz tego leczę się
także u ginekologa - endokrynologa (policystyczne jajniki + za wysoka
prolaktyna). Badania hormonalne nie wykazały żadnych odchyleń od normy (poza
wspomnianą już prolaktyną). Teraz, po obniżeniu prolaktyny, mam się zgłosić
do ginekologa po receptę na tabletki antykoncepcyjne, by uregulować cykl. No
i tu jest problem... Wiem, że organizm może różnie zareagować - między innymi
wzmożonym wypadaniem włosów. A mi obecnie wypada dziennie około 200... a
czasem pewnie więcej. Dywany w mieszkaniu są nimi "usłane", a ja już nie
wiem, co robić, bo lada dzień będę łysa. Nie farbuję ich, nie męczę żadnymi
wymyślnymi fryzurami. Dermatolog powiedział "brać witaminki i się nie
denerwować"... wiwat służba zdrowia.
Od roku łykam Merz Spezial -> NIC. Nie odchudzam się, nie stresuję. Tabletki
ze skrzypem i tym podobne -> NIC. Przeróżne maseczki z jajka, oleju
rycynowego, płukanki ziołowe i inne "babcine sposoby" - brak efektu.
Piloxidil -> NIC. Dercos Vichy - ...też nic :( Wydaję fortunę, a moje włosy
przypominają warkocz Chińczyka... Płakać się chce :(
Co mam jeszcze zrobić? Do kogo się zgłosić? Jakie jeszcze badania zrobić?
Zaryzykować i zacząć przyjmować hormony? Pomocy :(!