Dodaj do ulubionych

Niedyskretne pytanie

16.09.02, 15:51
Na forum Uroda zaglądam z ciekawością od jakiegoś czasu. Muszę przyznać, że
sporo się dowiaduję od Was o nowych kosmetykach, pielegnacji, ciuchach,
itp. "babskich rzeczach". Fajnie się czyta Wasze rady, czasem tylko
niepotrzebne są te słowne przepychanki, ale ja nie o tym. Zaintrygował mnie
wątek "warszawski sznyt". Po części zgadzam się z autorką, tzn. nie ma we
mnie żadnej zazdrości ani zawiści, ale niejednokrotnie czytając Wasze posty
dotyczące np. jesiennych zakupów, albo kupowanych kosmetyków, zastanawiałam
się skąd bierzecie na to kasę, ile zarabiacie. Bo przecież trzeba jeszcze
jakoś żyć. Sama mieszkam w Warszawie, wynajmuję niedużą kawalerkę na
Żoliborzu (1000 PLN miesięcznie), mam 27 lat, skończyłam dwa kierunki
studiów, pracuję w dość dużej firmie, jednak nie zarabiam tyle, abym mogła
pozwolić sobie na comiesięczne zakupy w Promod, Zarze, itp. sklepach plus do
tego markowe kosmetyki i zabiegi fryzjersko-kosmetyczne. Nie zrozumcie mnie
źle, nie mam zamiaru krytykować nikogo że dobrze zarabia i stać go na to - to
bardzo dobrze! Ciekawa jestem po prostu ile zarabiacie. Mam nadzieje że
pytanie to nie jest zbyt niedyskretne i rowiniecie ten wątek konstruktywnie.

pozdrawiam

p.s. ja zarabiam 2500 netto
Obserwuj wątek
    • hokusai Re: Niedyskretne pytanie 16.09.02, 15:55
      Takich watkow bylo juz tu kilka i zaden nie skonczyl sie dobrze... WIec
      wsadzasz kij w mrowisko. POzdrawiam i zmykam, bo nic tu po mnie.
      • Gość: Marta Re: Niedyskretne pytanie IP: *.pl 16.09.02, 15:57
        Uważam,że nie wypada pytać kogokolwiek o jego zarobki.
    • Gość: Joasia Re: Niedyskretne pytanie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 16:27
      uwazaj,bo zaraz ci się dostanie!one są bardzo wyczulone na te pytania i chociaz
      ja sama się temu dziwię ile to trzeba zarabiac,nie pytam bo biorą sobie zbyt
      osobiście(jakbyc pytała imiennie konkretnie)
      poza tym uwazam,ze są to zwykłe przechwałki,niekoniecznie zgodne z prawdą
      • Gość: Nell Re: Niedyskretne pytanie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 16:30
        Gość portalu: Joasia napisał(a):

        > uwazaj,bo zaraz ci się dostanie!one są bardzo wyczulone na te pytania i
        chociaz
        >
        > ja sama się temu dziwię ile to trzeba zarabiac,nie pytam bo biorą sobie zbyt
        > osobiście(jakbyc pytała imiennie konkretnie)
        > poza tym uwazam,ze są to zwykłe przechwałki,niekoniecznie zgodne z prawdą
        ktore trzeba traktowac z przymrozeniem oka...
        ppapa
        • Gość: palumpalum Re: Niedyskretne pytanie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.02, 16:50
          hmmm pytanie jest bardzo dobre, i ja sie także nieraz nad nim zastanawiałam,
          zwlaszcza ze tez zarabiam 2500 na rekę, spłacam rate za samochód i mam co
          prawda własne, ale drogie w utrzymaniu mieskzanie. Ale nie mieszkam w wawie,
          co może mi cos ułatwia (choć nie sądzę.)

          • Gość: Nell Re: Niedyskretne pytanie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 16:59
            Gość portalu: palumpalum napisał(a):

            > hmmm pytanie jest bardzo dobre, i ja sie także nieraz nad nim zastanawiałam,
            > zwlaszcza ze tez zarabiam 2500 na rekę, spłacam rate za samochód i mam co
            > prawda własne, ale drogie w utrzymaniu mieskzanie. Ale nie mieszkam w wawie,
            > co może mi cos ułatwia (choć nie sądzę.)

            Wiesz, niektore kobiety zamiast samochodu, domu, dzialki letniskowej kupuja
            ciuchy z zary...wolno im, to ich sprawa na co wydaja pieniadze.
            Np.ja wole urzadzic luksusowo moj 300m dom, ktos inny kupic tone kosmetykow,
            wolny wybor.
            >
            • agul1 Re: Niedyskretne pytanie 16.09.02, 17:01
              Gość portalu: Nell napisał(a):
              > Wiesz, niektore kobiety zamiast samochodu, domu, dzialki letniskowej kupuja
              > ciuchy z zary...wolno im, to ich sprawa na co wydaja pieniadze.
              > Np.ja wole urzadzic luksusowo moj 300m dom, ktos inny kupic tone kosmetykow,
              > wolny wybor.
              > >

              A są też takie, która i wyposażenie domu mają luksusowe i extra samochód i tony
              kosmetyków, nie wspominając o ciuchach wypadających z szafy. Nawet wam to do
              głowy nie przyszło, co?
              • Gość: Nell Re: Niedyskretne pytanie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 17:06
                agul1 napisała:

                > Gość portalu: Nell napisał(a):
                > > Wiesz, niektore kobiety zamiast samochodu, domu, dzialki letniskowej kupuj
                > a
                > > ciuchy z zary...wolno im, to ich sprawa na co wydaja pieniadze.
                > > Np.ja wole urzadzic luksusowo moj 300m dom, ktos inny kupic tone kosmetyko
                > w,
                > > wolny wybor.
                > > >
                >
                > A są też takie, która i wyposażenie domu mają luksusowe i extra samochód i
                tony
                >
                > kosmetyków, nie wspominając o ciuchach wypadających z szafy. Nawet wam to do
                > głowy nie przyszło, co?

                Uderz w stol, a nozyce sie odezwa:)))))))
                Gdziesz bym smiala twierdzic, ze jest inaczej, oh blagam, blagam o wybaczenie
                nasza forumowa krezusko.:)))) Idz pozbieraj te wypadajace ciuchy, albo zaplac
                komus, by je poukladal..
                pappa
    • Gość: marta Re: Niedyskretne pytanie IP: *.mc.tenbit.pl 16.09.02, 16:57
      ja sama zarabiam 3 tys, i wszystko - no moze 95% idzie na oplaty (mieszkanie-
      kredyt, 2 samochody, czynsze, tel, itd). gdyby nie zarabiajacy dobrze mąż i
      bogaci rodzice sama bym zginęla (oczywiscie nie bralabym tak drogiego
      mieszkania i jezdzilabym 1 autem:)
      na pewno dużo z nas na forum ma podpore w męzach, narzeczonych, rodzicach itd.
      czesc z pewnoscia jest calkowicie na ich utrzymani, w czym nie ma oczywiscie
      nic złego.
      w kazdym razie zastanawial mnie fakt, ze ktos idzie i jednorazowo robi zakupy
      (jak sama wyliczylam) na kilka tys zl... hmmm. .. tylko pozazdroscic.
      • Gość: sonique Re: Niedyskretne pytanie IP: 217.98.105.* 16.09.02, 17:16
        Juz kiedys byl taki watek.
        Ja pracuje w szkole, ucze niemieckieo - w zeszlym roku mialam 840 na reke, w
        tym licze, ze bedzie 1000.
        Ale kiedys pracowalam w firmie i tez nie zarabialam cudow - 1100 netto.
        Datego stwierdzilam,ze bardziej mi sie oplaca byc w szkole, bo mam wiecej czasu
        i 2 miesiace wakacji.
        Generalnie zyje na garnuszku rodzicow, bo sama nie dalabym rady z takimi
        zarobkami.
        Pozdrawiam serdecznie i zycze wszystkim satysfakcjonujacych zarobkow;-)
    • Gość: Joasia Re: Niedyskretne pytanie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 17:13
      brawo Nell!
      własnie takiej reakcji się spodziewałam(bynajmniej nie z twojej strony:-))
      • Gość: Nell Re: Niedyskretne pytanie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 17:20
        Gość portalu: Joasia napisał(a):

        > brawo Nell!
        > własnie takiej reakcji się spodziewałam(bynajmniej nie z twojej strony:-))

        pzrewrazliwienie siakies, czy cos????? Post moj byl calkiem neutralny, a trafil
        kogos w czuly punkt...nawet nikogo nie zaatakowalam...
        • goga.74 Re: Niedyskretne pytanie 16.09.02, 17:30
          Gość portalu: Nell napisał(a):

          > Gość portalu: Joasia napisał(a):
          >
          > > brawo Nell!
          > > własnie takiej reakcji się spodziewałam(bynajmniej nie z twojej strony:-))
          >
          > pzrewrazliwienie siakies, czy cos????? Post moj byl calkiem neutralny, a
          trafil
          >
          > kogos w czuly punkt...nawet nikogo nie zaatakowalam...

          Chyba przewrazliwienie... A duzo racji mials . Oczywiscie sa osoby Bardzo
          Bogate co maja pieniadze na wszytsko (i niech sobie kupuja co chca, mi nic do
          tego) ale u wiekszosci ludzi to na co przeznaczyc pieniadze jest kwestia ich
          wyboru. Sama mialm kiedys drogo ubrana znajoma, ktora wydawala naprawde mase
          kasy na kosmetyki i ciuchy a nie jezdziala na fajne wakacje tweirdzac, ze nie
          ma na to pieniedzy. Wiec to ile kto pieniedzy jest w stanie wydac na ciuchy nie
          zaley tylko od tego ile ich zarabia ale tez jaki ma styl zycia. Jeden na ciuchy
          inny na drogie hobby. Ja tak zrozumialam to co napisalas, chyba dobrze? Izeby
          mnie tez dobrze zrozumiano- ja tutaj nikogo nie krytykuje.
          • Gość: Nell Re: Niedyskretne pytanie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 17:34
            goga.74 napisała:

            > Gość portalu: Nell napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Joasia napisał(a):
            > >
            > > > brawo Nell!
            > > > własnie takiej reakcji się spodziewałam(bynajmniej nie z twojej stron
            > y:-))
            > >
            > > pzrewrazliwienie siakies, czy cos????? Post moj byl calkiem neutralny, a
            > trafil
            > >
            > > kogos w czuly punkt...nawet nikogo nie zaatakowalam...
            >
            > Chyba przewrazliwienie... A duzo racji mials . Oczywiscie sa osoby Bardzo
            > Bogate co maja pieniadze na wszytsko (i niech sobie kupuja co chca, mi nic do
            > tego) ale u wiekszosci ludzi to na co przeznaczyc pieniadze jest kwestia ich
            > wyboru. Sama mialm kiedys drogo ubrana znajoma, ktora wydawala naprawde mase
            > kasy na kosmetyki i ciuchy a nie jezdziala na fajne wakacje tweirdzac, ze nie
            > ma na to pieniedzy. Wiec to ile kto pieniedzy jest w stanie wydac na ciuchy
            nie
            >
            > zaley tylko od tego ile ich zarabia ale tez jaki ma styl zycia. Jeden na
            ciuchy
            >
            > inny na drogie hobby. Ja tak zrozumialam to co napisalas, chyba dobrze? Izeby
            > mnie tez dobrze zrozumiano- ja tutaj nikogo nie krytykuje.

            Tak, o to mi dokladnie chodzilo...:)
            pozdrawki:)
    • Gość: Joasia Re: Niedyskretne pytanie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 17:35
      je tez nikogo niekrytykuję,ale pisanie o zakupie 3 torebek,paru markowych szmat
      i kilku kosmetyków na raz to zwykłe przechwalanie
      • Gość: Nell Re: Niedyskretne pytanie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 17:40
        Gość portalu: Joasia napisał(a):

        > je tez nikogo niekrytykuję,ale pisanie o zakupie 3 torebek,paru markowych
        szmat
        >
        > i kilku kosmetyków na raz to zwykłe przechwalanie
        A gdyby nawet to byla prawda:
        niech kupuja, jezeli czerpia z tego radosc? Ja wole dobra bardziej trwale, a
        mam poprostu inna mentalnosc:)Nie potzrebuje 150 bluzek, wole kilka, jak
        zlochram- to kupuje nowe i tak jest ze wszystkim.Mysle, ze to kwestia
        wychowania.
        pozdro
        • anexxa Re: Niedyskretne pytanie 16.09.02, 17:46
          nie zgodzilabym sie, ze kupowanie ciuchow a nie
          urzadzanie domu to kwestia wychowania. raczej osobistych
          preferencji. ja bym sie nie skusila na figurke za 5000
          pln, tudziez na fotel starcka. mieszkanie chwilowo stoi
          puste, bo nic mi sie z nim nie chce robic, poza tym nie
          lubie blokowisk. mieszkam z babcia, rodzicami i psem w
          domu z ogrodem. jesli mysle o domu, to raczej o tym -
          planujemy z ojcem superbrame, nowe ogrodzenie, z matka
          kupujemy kwiaty do ogrodu... ubrania i kosmetyki to dla
          mnie rzecz niezbedna - po dwoch dniach odpuszczania sobie
          pielegnacji czuje sie podle i nie znosze tego uczucia.
          natomiast mojemu domowi nie szkodzi brak secesyjnego
          biureczka tudziez tatami prosto z japonii na podlodze.

          no i przynajmniej nie musze sie obawiac, ze przyjda
          zaprzyjaznione dzieci sasiadow i mi sluka drogocenna
          kolekcje porcelanowych pastereczek. tudziez zaryzuja
          piekna podloge. dom jest dla ludzi, nie na odwrot. moim
          zdaniem.

          xx.
          • Gość: Nell Re: Niedyskretne pytanie IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 16.09.02, 17:58
            anexxa napisała:

            > nie zgodzilabym sie, ze kupowanie ciuchow a nie
            > urzadzanie domu to kwestia wychowania. raczej osobistych
            > preferencji. ja bym sie nie skusila na figurke za 5000
            > pln, tudziez na fotel starcka. mieszkanie chwilowo stoi
            > puste, bo nic mi sie z nim nie chce robic, poza tym nie
            > lubie blokowisk. mieszkam z babcia, rodzicami i psem w
            > domu z ogrodem. jesli mysle o domu, to raczej o tym -
            > planujemy z ojcem superbrame, nowe ogrodzenie, z matka
            > kupujemy kwiaty do ogrodu... ubrania i kosmetyki to dla
            > mnie rzecz niezbedna - po dwoch dniach odpuszczania sobie
            > pielegnacji czuje sie podle i nie znosze tego uczucia.
            > natomiast mojemu domowi nie szkodzi brak secesyjnego
            > biureczka tudziez tatami prosto z japonii na podlodze.
            >
            > no i przynajmniej nie musze sie obawiac, ze przyjda
            > zaprzyjaznione dzieci sasiadow i mi sluka drogocenna
            > kolekcje porcelanowych pastereczek. tudziez zaryzuja
            > piekna podloge. dom jest dla ludzi, nie na odwrot. moim
            > zdaniem.
            >
            > xx.
            Osobiste preferencje wynikaja chyba w jakiejs mierze z wychowania...tego, co
            wpoja nam rodzice...ale nic to, bo znowu ktos mi napisze, ze tu nie forum
            psychologia...a tak poza tym, tez masz racje anexxo:)kazdy wybiera to, co mu
            odpowiada. Tym nie mniej napewno nie przedkladam pielegnacji domu, nad
            pielegnacje buzki, zbyt prozna jestem, ale wszystko w rozsadnych granicach.
            pozdrawiam:)
            • anexxa Re: Niedyskretne pytanie 16.09.02, 18:03
              bo ja wiem, moze i po trosze wynikaja, ale na pewno nie
              jest to proste przelozenie.

              ale faktycznie, nie ma co tego kontynuowac...

              xx.
        • Gość: kas Re: Niedyskretne pytanie IP: *.velocity.net 16.09.02, 17:50
          no tak, ja mialam taki etap jeszcze do niedawna, ale pewnego dnia wrocilam do
          domu (swego wlasnego i piknego)i patrzac na "siaty" porozscielane na podlodze
          rzeklam zdziwiona:"i po cholere mi tyle szmat?".
    • Gość: olik Re: Niedyskretne pytanie IP: 213.77.11.* 16.09.02, 20:59
      Nie chcę wnikać czy ktoś rzeczywiście kupuje te wszystkie rzeczy czy nie. Ja
      nie kupuję bo nie czuję takiej potrzeby. Super ciuchy czy super kosmetyki
      zupełnie nie są mi do szczęścia potrzebne (ani w ogóle nie są mi potrzebne). I
      żeby ktoś nie zrozumiał mnie źle o urodę dbam ale nie zauważyłam różnicy w
      jakości kremu za 200 a za 60 zł, więc różnicę pieniężną wolę przeznaczyć na coś
      innego. Ale jak tu już zostało wspomniane każdy ma wybór i na coś przeznacza
      pieniądze. Ja na naukę.
      • kariokas Re: Niedyskretne pytanie 16.09.02, 21:41
        Gość portalu: olik napisał(a):

        > żeby ktoś nie zrozumiał mnie źle o urodę dbam ale nie zauważyłam różnicy w
        > jakości kremu za 200 a za 60 zł, więc różnicę pieniężną wolę przeznaczyć na
        coś
        >
        > innego. Ale jak tu już zostało wspomniane każdy ma wybór i na coś przeznacza
        > pieniądze. Ja na naukę.

        misia 60 zl to tez za duzo....
        • anexxa Re: Niedyskretne pytanie 16.09.02, 21:45
          sa tez kremy bielendy po 6 zlotych.

          xx.
      • Gość: mag Re: Niedyskretne pytanie IP: *.194-200-80.adsl.skynet.be 16.09.02, 21:46
        Mikawi poruszyla po raz kolejny jeden z bardziej drazliwych tematow, ktore
        przewinely sie dotychczas na forum. I chyba po raz pierwszy pojawilo sie kilka
        wypowiedzi ktore trafija w sedno problemu (Nell) Bo problemem nie jest to ile
        kto z nas zarabia, a na co wydaje swoja pensje. Wydaje mi sie ze spora czesc
        piszacych na forum kobiet jest stosunkowo mloda. W tym okresie zycia ma sie
        ochote "korzystac" z pieniedzy, nacieszyc sie ich posiadaniem poprzez przyjemne
        zakupy.I jest to normalne. Pozniej podejscie to sie czesto zmienia. Jezeli
        chce sie miec wlasne mieszkanie (zwlaszcza w Warszawie), lub dom, i nie liczy
        sie przy tym na pomoc rodziny to nie ma innej rady jak tylko oszczedzac.
        Podobnie jezeli planuje sie dziecko (wydatki sa znaczne)czy bardziej
        prozaiczny zakup samochodu. Nie wspomne juz o koniecznosci odlozenia pieniedzy
        na tzw "czarna godzine" Jezeli ktoras z was ma w rodzinie osobe przewlekle
        chora, to wie o czym mowie. Moj post jest moze nazbyt powazny, ale mysle warto
        pamietac o tym ze nie zawsze jest sie mlodym i zdrowym. Ja wole nie liczyc na
        panstwowa sluzbe zdrowia. Wiec przy srednio dobrej pensji naprawde malo zostaje
        mi na przyjemnosci. Ale jest to moj osobisty wybor, ktorego absolutnie nikomu
        nie narzucam. Po prostu czytajac niektore posty, nie myslmy z zazdroscia "skad
        one na to maja" ale zastanowmy sie co my mamy w zamian. Cos za cos :))
        Pozdrawiam
        • Gość: Syrenka Re: Niedyskretne pytanie IP: *.dip.t-dialin.net 16.09.02, 23:02
          Czasem jak czytam wlasnie wypowiedzi odnosnie kosmetykow, ze dziewczyny kupuja
          szminki za ponad 100 zl i to jako drobiazg, do tego masa innych kosmetykow.
          Wowczas taka zawartosc kosmetyczki wydaje sie byc warta ok. 2000 zl. Hmm...
          troche to duzo, tzn musicie byc kurcze bogate babki, mnie tam na takie luksusy
          nie stac hehe :-)))
          Akurat na rodzine nie mam co liczyc, bo pochodze z biednej rodziny, jak bylam
          mlodsza to uzywalam najtanszych produktow do higieny, a o upiekszaniu czy
          perfumach nie bylo mowy. Dzisiaj mieszkam w Niemczech, dorabiam sobie dorywczo,
          2-3 razy w tygodniu i mam z tego 400 euro miesiecznie. Ucze sie i na razie mi
          tyle starczy, poniewaz wynajmujemy male mieszkanko z moim facetem, on pracuje i
          oplaca czynsz, ubezpieczenie, samochod, oraz kupuje jedzenie dla nas i psa.
          Dlatego te moje 400 euro pozostaja mi do pelnej dyspozycji, z tego 50
          przeznaczam na pomoc mojej mamie, jakies 150 na ciuchy, kosmetyki wlasnie,
          pozostale 200 ida na bilety, kino, przekaski na miescie, ksiazki, karte do
          telefonu i inne wydatki, ktore niby sa drobne ale ogalacaja ma kieszen.
          Takze jak widzicie, mam malo ale kupie raz w miesiacu z reguly 2 jakies drogie
          kosmetyki, Clinique, Chanel czy Ester Lauder (juz chyba wiecie, ze kupuje te
          nietestowane na zwierzakach hihi), i teraz napalilam sie na blyszczyk do ust
          E.Lauder, jest na mojej liscie. Bogata jednak nie jestem, chociazby tak mogl
          sobie ktos pomyslec, jesli poczyta moje wypowiedzi odnosnie kosmetykow. Po
          prostu w przeciagu roku uzbiera sie ich troche, a na jednorazowych zakupach nie
          wydaje z reguly wiecej niz 150 euro. pozdrowka :-)))
    • Gość: olik Re: Niedyskretne pytanie IP: 213.77.11.* 16.09.02, 23:17
      Ja kosmetyków z wyższej półki w ogóle nie kupuję. Czasem dostaję od cioci, ale
      wcale nie uważam, że to jakieś rewelacje. Jestem w stanie za dobry krem
      zapłacić 60 zł. Ale nie za balsam, szampony do włosów itp. A już na pewno nie
      za kosmetyki kolorowe. Dla mnie jest to ewidentne wyrzucanie pieniędzy. Tak
      zostałam wychowana. Miałabym po protu wyrzuty sumienia. Zwłaszcza, że wiem, że
      na wsi pod moim miastem są dzieci, które latem biegają na bosaka bo rodziców
      nie stać na sandałki. A matka tych dzieci przyjmie każdą część garderoby, nawet
      poważnie zużyty stanik... Taka niestety jest rzeczywistość.
      • Gość: Kaśka Re: Niedyskretne pytanie IP: *.smochowice.sdi.tpnet.pl 17.09.02, 00:40
        Wlasnie...
        Dbanie o siebie i zakupy to nic zlego, kazdy wydaje tyle ile moze/chce, ale nie
        w tym rzecz. Sa ludzie, dla ktorych problem braku pieniedzy na nowe kosmetyki
        po prostu nie istnieje - martwia sie co wlozyc do garnka. Najgorzej jest na
        wsiach, nie wiemy o tych ludziach, bo oni nie zebrza na ulicach i dworcach.
        Rzadko o nich myslimy. Mamy pieniadze, stac nas na kosmetyki, ubrania, wakacje.
        Mamy swoje problemy: dior czy lancome, Tunezja czy Turcja... Nic w tym zlego,
        bo kazdy zyje tak, jak sobie zapracowal... Wiadomo, bogaty nie rozda
        wszystkiego biednym, bo nie tedy droga. Ale chcialabym do Was zaapelowac -
        pomyslcie czasem o innych, moze macie biedna rodzine na wsi, ktora ucieszy sie
        z paczki pelnej uzywanych (Wam nie potrzebnych) ubran? Moze Waszej sasiadce,
        samotnej matce podrzucicie dla jej dzieci zbedne Wam zabawki (zawsze sie gdzies
        w domu znajda)...
        Nikogo nie krytykuje, bo nikogo stad tak naprawde nie znam. Nie mowie, ze nie
        pomagacie, bo wiem, ze wiele ludzi pomaga sobie nawzajem... Chcialabym
        przypomniec wszystkim, ktorym dbanie o urode przyslonilo swiat - nie zyjemy na
        ksiezycu, wokol sa ludzie. Czasem dobry uczynek, radosc sprawiona drugiemu
        czlowiekowi lepiej dziala na nasze samopoczucie niz maseczka czy nowy ciuch, a
        poza tym sprawia ze piekniejemy... wewnetrznie :)
        Pozdrawiam
        Kaśka
    • aneta-k Re: Niedyskretne pytanie 17.09.02, 01:29
      Jeszcze nie czytalam co Tobie pozostale formulowiczki napisaly,ale przeczytam
      pozniej.
      Ja mieszkam w USA i zarabiam netto okolo 800 $tygodniowo(dlaczego mialaby byc
      to wielka tajemnica,ja nie zarabiam kolosow),ponadto mam meza,jestesmy
      bezdzietni i moj malzonek zarabia o wiele wiecej ode mnie.
      Mamy rachunki do placenia jak kazdy i licze sie z pieniedzmi.Owszem lubie
      dobre marki kosmetykow i ciuchow ,ale dlugo sie zastanawiam nad tym co mam
      kupic.Najpierw musze sie dobrze przekonac ,jesli chodzi o kosmetyki.I to
      forum w tym bardzo mi pomaga.
      A skad biora dziewczyny z Warszawy pieniadze?Sadze ,ze swietnie
      zarabiaja,maja wspaniale zawody ,prace i maja swoja druga polowe.pozdr


    • casper_ Re: Niedyskretne pytanie 17.09.02, 08:10
      Hmmm. Moja mama nienawidzi jak "ktos jej siedzi w kieszeni". Poniekad sie z nia
      zgadzam, ale tez mnie czasem nachodzi pytanie ile te dziewczyny maja dochodu?
      Tylko ze faktycznie nie zastanawiam sie juz jakim kosztem sie to odbywa. Ja
      pracuje za 1100 zl netto ale po 8 godzinach zamykam drzwi i nic mnie nie
      interesuje. Fakt ze czasem zdarzaja sie nadgodziny, ale potem moge je wybrac.
      Ponadto jak widac moge od czasu do czasu wejsc na net i nikt mnie za to nie
      goni, bo prawie nalezy to do moich obowiazkow. Nikt tez nie stoi nade mna i nie
      pogania batem - jak sobie uloze dzien pracy to moja sprawa. jak to w tej chwili
      czytam to dochodze do wniosku ze jest mi niezle :)
      Aha i nasunela mi sie taka mysl - moze dziewczyny ktore maja male dochody -
      nawet szczerze zainteresowane kosmetykami - nie maja dostepu do internetu?
      Patrzac na moich znajomych dochodze do wniosku ze to wcale nie jest takie
      powszechne medium. A bynajmniej nie sa to ludzie malo inteligentni, choc takich
      paru takze znam i lubie. Przypuszczam zreszta ze dla kogos kto zarabia np. 600
      zl wydanie 5 w kawiarence internetowej niekoniecznie jest dobrympomyslem.
      Zreszta prawda jest taka, ze mnie takze nie byloby stac na internet w domu
      (przynajmniej na stale lacze, a na modemie siedziec nie bede - praca mnie
      rozpuscila:)) a na kawiarenke nie ma czasu...
      Ech swietnie zarabiajace dziewczyny zazdroszcze Wam nie kasy, a tego
      szczesliwego splotu okolicznosci (choc nie odmawiam waminteligencji i pracy)
      ktory pozwolil Wam byc tam gdzie jestescie :)
      Pozdrowka
      • Gość: olik Re: Niedyskretne pytanie IP: 213.77.11.* 17.09.02, 09:11
        postanowiłam napisać o tej zazdrości bo przewija się to przez wiele wątków
        ja nie zazdroszczę
        byłam w podobnej sytuacji
        tzn. mój mąż zarabia tyle, że nie muszę pracować aby (może nie na wysokim
        poziomie) ale całkiem godnie żyć
        przez około rok rzeczywiście nie pracowałam, albo pracowałam mało
        i miałam kupę czasu na latanie po sklepach ploty z przyjaciółkami, nakładanie
        maseczek itp. a pracowałam trochę przy komputerze, kiedy chciałam
        zupełnie mi to nie odpowiadało, po prostu takie życie mnie nudzi, nie daje
        poczucia spełnienia, czułam, że tracę czas
        teraz dużo pracuję, trochę zajmuję się domem, znajduję codziennie trochę czasu
        na rozmowę z mężem i siostrami, koleżanki mam przez telefon i mniej więcej
        jeden wieczór w tygodniu
        mam mniej czasu (po sklepach prawie wcale nie chodzę) ale jestem dużo
        szczęśliwsza niż wtedy
        może to, że nie czuję zazdrości wynika z tego, że mam wybór
        a może z tego, że doświadczyłam takiej sytuacji
      • Gość: Iwonka Re: Niedyskretne pytanie IP: 213.17.175.* 17.09.02, 09:12
        Kiedys zarabiałam sporo (jak na moje potrzeby) - 2600 zł. do ręki. Starczało mi
        bo moje potrzeby ograniczały się tylko do ciuchów i kosmetyków.
        Teraz zarabiam 1800 zł. do ręki. Mam samochód wzięty na kredyt więc co miesiąc
        wpłacam do banku 1200 zł. Zostaje mi 600 zł. z czego 400 zł. muszę wydać na
        benzynę bo daleko mam do pracy. No i ostatecznie zostaje mi 200 zł. na swoje
        drobne wydatki... Z drogich kremów przerzucić się musiałam na te najtańsze
        (polecam Ziaje Aretna Q 10 :)). Przyznam, ze tęskno mi często do dawnych
        luksusów-ale przynajmniej mam samochód. Dzięki Bogu, że mieszkam na razie u
        rodziców to odchodzi mi sporo opłat.
        Niedawno zdecydowaliśmy się, z moim facetem, na mieszkanie-na razie on je
        spłaca bo ja nie dałabym rady.Jak spłacę samochód to się przyłącze.
        Drogie Panie-z bólem mówie- kosmetyki szybko się zużywają a samochód czy
        mieszkanie zostaje na długo. (Jeszcze raz się przyznaję, iż miewam momenty
        kryzysu, gdy nie mog sobie kupić czegoś na co mam ochotę-tak jak dawniej. )
        Pozdrawiam
        Iwonka
        • Gość: Anja Re: Niedyskretne pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.02, 09:41
          Dziewczyny, 95% moich kosmetyków to Ziaja, Eris itd., polskie, po kilka
          złotych. Mam kilka drogich - jeden z pielęgnacyjnych, kilka do makijażu. Każdy
          z drogich kosmetyków to rzeczy kupione bądź na wolnocłowych (-40%), bądź na
          allegro za 1/2 ceny. Każdy to zakup przemyślany. Przeliczyłam sobie, ile
          wydawałam na duperele, np. na soczki, drożdżówki do pracy. Niby niewiele, bo 2-
          5 zł dziennie, ale teraz, gdy biorę z domu kanapki i trzymam się planu, mam
          dodatkowo ponad 100 zł miesięcznie, za co kupuję sobie coś miłego.

          Moja koleżanka, studentka, w ciągu roku akademickiego żyje raczej skromnie,
          nawet bardzo;gdyby nie jedzenie przywożone od rodziców, jadłaby raczej
          niewiele. Pracuje jako opiekunka za 600 zł. W wakacje pracuje w Norwegii
          (zarabia na studia), i po powrocie na promie kupuje zawsze 2-3 butelki perfum,
          bo to dla niej jedyna okazja. Jak więc widzicie, drogie kosmetyki kupują nie
          tylko bogate osoby, ale i takie, które na nie długo oszczędzają, bądź rezygnują
          z innych rzeczy.
          • Gość: Ewelina Re: Niedyskretne pytanie IP: 217.11.143.* 17.09.02, 10:04
            Jest na to wszystko bardzo madre przyslowie ...biednego nie stac na tanie...
            chyba sie ze mna zgodzicie, jesli chodzi o ubrania to nie wyobrazam sobie
            kupowania tanich i co za tym idzie tandetnych rzeczy bardzo czesto (po dwoch
            praniach takie rzeczy przeciez laduja w koszu), a rzeczy markowe i dobrej
            jakosci jesli sa ponadczasowe to mozna nosic i kilka lat.
            Pozdrawiam goraco :))
    • miriam_73 Re: Niedyskretne pytanie 17.09.02, 11:30
      Tak sobie czytam i czytam i aż mnie korci o dorzucenie "paru kamyczków do
      ogródka". Zacznę może od tego, że na pytanie zadane przez autorkę wątku nie
      odpowiem, ponieważ nie mogę, niemnej wydaje mi się, że można sobie wyrobic
      pogląd co do tego ile można w Polsce zarabiać na różnych stanowiskach, nawet
      np. analizując coroczną listę płac GW. Zresztą ranking zarobków był na forum
      Praca - można zajrzeć.

      Zgadzam się z tymi, które piszą że wszystko jest kwestią wyboru. Patrząc z
      perspektywy czasu, na pewno jeśli chodzi o wydatki mam znacznie więcj swobody,
      niż gdy zaczynałam pracę zawodową, co oczywiście nie oznacza iż (i) szastam
      pieniędzmi, (ii) mam ich w nadmiarze. Ktoś kupuje samochód - jego wybór. Mnie
      to niepotrzebne, zatem to, co przeznaczałabym np. na spłatę czterech kółek mogę
      wydać na inne cele. Ja uważam samochód za zbędną fanaberię. Natomiast lubię
      dbac o siebie i chętnie w to inwestuję (acz bez przesady). To jest wszystko
      kwestia priorytetów, oceny własnych potrzeb, zainteresowań itp. Ja np. chętnie
      wydaję na podróże, ponieważ uwielbiam to.

      Lubię dobre kosmetyki i przestałam mieć z tego powodu wyrzuty sumienia.
      Dlaczego? Ponieważ wydaję swoje, bardzo ciężko zarobione pieniądze. Nikomu ich
      nie kradnę, nie spadają mi z nieba, uważam, że zarabiając je nie krzywdzę
      nikogo. Na codzień rezygnuję z własnych przyjemności czy zainteresowań,
      ponieważ mój cały czas pochłania praca zawodowa. Na pewno można pracować 8
      godzin dziennie i wychodzić, nie oglądając się na nic - jest to kwestia wyboru.
      Ja ostatnio zrezygnowałam z czegoś takiego. Wybrałam taki a nie inny zawód (nb.
      wymagający ustawicznego kształcenia) i nie żałuję, a to co w zamian otrzymuję
      jest rekomensatą za mój czas, wysiłek, wiedzę.

      Zdaję sobie sprawę z tego, że wokoło jest dużo biedy, są ludzie i instytucje,
      które wymagają wsparcia. Ale na Boga, czy z tego powodu mam sie umartwiać?
      Pomagam wedle swego wyboru i na tyle, ile uznam za stosowne. Nikt mi w życiu
      nic nie dał za darmo, a to co mam dziś jest efektem mojej ciężkiej intensywnej
      kilkuletniej pracy. Czy mam z tego powodu przepraszać wszystkich którzy "maja
      gorzej"? Oczywiście - jest to też kwestia szczęcia, okoliczności, ludzi czy
      środowiska. Na to jednak, skąd pochodzę i co "wyniosłam z domu" tak do końca
      nie miałam wpływu. Moge tylko dziękować Opatrzności i moim mądrym i kochanym
      rodzicom. Ale nie zamierzam nikogo przepraszać.

      Oczywiście dom, samochód itp. rzeczy są ważne. Doceniam to - sama właśnie
      zainwestowałam we własne M. Z tym, że okoliczności pozwalają mi na podjęcie
      tego wysiłku finansowego bez drastycznych "cięć w budżecie" tzn. mam nadzieję
      nadal mieć na tyle swobody, by móc od czasu do czasu pozwolić sobie na dobry
      kosmetyk, wyjazd czy fajny ciuszek. Czy to źle?
      • Gość: nela Re: Niedyskretne pytanie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.09.02, 13:10
        m., dzieki za to, co napisalas
        pozdrawiam goraco
        nela
    • annika_vik Re: kurtka puchowa-prać???? 17.09.02, 12:34
      Ha! tak samo zrobiłam się w koło, kiedy 2 lata temu kupiłam kurtkę puchową w
      Cubusie. Kurtka jak dla mnie była droga (jakieś 3 stówki - tyle na ciuchy nie
      wydaję jednorazowo) i w momencie, kiedy nadszedł prania czas... okazało się, że
      nie można jej prać chemicznie! Nic gorszego, mówię wam. Znalezienie pralni,
      która puchową kurtkę upierze w wodzie to była mordęga. W końcu udało mi się
      znaleźć pralnię, gdzie ją wzięli "na moją odpowiedzialność" (chamstwo i to za
      35 zł!!!!). Mojej kurtce nic się nie stało (za wyjątkiem nieco zbitego pierza
      na plecach), ale w kurtce mojego ówczesnego porwali troki. I reklamacja na nic.
      Na szczęście mam pralkę z suszarką i od tego czasu uprawiam pranie własne.
      Uprzedzam, że jeżeli nie masz suszarki to pranie kurtki puchowej w domu równa
      się (no, nie zawsze, ale w 70 % przypadków) stracie kurtki. Do bębna wkładam
      piłeczki tenisowe w liczbie ok. 12 sztuk, zapakowane każda osobno w czarną
      skarpetkę. Na przepisie prania poleca się jeszcze włożenie do bębna tenisówek,
      ale nie mam takich :). Potem wkład dodatkowy wyjmuję i właczam suszarkę. Trwa
      to i trwa, a kurtka nie jest taka puchata jak być powinna.
      Jeżeli nie masz suszarki polecam użycie dmuchawy i kaloryfera. Pierzesz kurtkę
      i bardzo solidnie odwirowujesz. Następnie kładziesz na gorący kaloryfer i
      podstawiasz od dołu dmuchawę. Co pół godziny trzepiesz i szczypiesz kurtkę,
      żeby rozbić pierze. Chodzi o to, żeby kurtka wyschła jak najszybciej, inaczej
      pierze... zgnije. To się zdażyło mojej koleżance, która zostawiła kurtkę
      puchową po praniu po prostu do wyschnięcia.
      Jeżeli podczas suszenia nie będziesz szczypać kurtki, to wyschnie całkiem
      płaska.
      Powodzenia, ale już współczuję ci tej roboty
    • annika_vik Re: Niedyskretne pytanie 17.09.02, 12:37
      Zaraz mnie szlag trafi!!! Ten post miał iść zupełnie gdzie indziej! I ja go
      gdzie indziej wysłałm! Jak on tu trafił????? Boże! Sorry, dziewczyny, mam
      nadzieję, że to jakoś da się usunąć!!!
    • nido Re: Niedyskretne pytanie 17.09.02, 13:53
      Proponuję jeszcze wysłac link do tego wątku ministrowi Kołodce. Zdaje się, że
      jego też nurtują podobne pytania..
    • forty Re: Niedyskretne pytanie 17.09.02, 14:55
      Muszę przyznać, że czytając listy zakupów wyciekło mi trochę łez i żółci z tego
      powodu. Nie dlatego, że mam za złe dziewczynom, ale dlatego, że dla mnie
      skończyły się "tłuste" lata.Zakupy robiłam kosztem innych rezygnacji, ale
      zawsze coś tam kupiłam. A teraz FIGA (czyt.g.....o) i na dodatek debeciki.
      Moja sygnaturka nic mi nie pomaga.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka