Gość: na maxa
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
19.10.05, 14:04
Hejka- dziś przypadkowo weszłam do ciuchlandu. Nieczęsto robię tam zakupy-
ostatnio chyba z pół roku temu, ale mama mnie namówiła, więc poszłam. Wizyta
była owocna bo kupiłam siobie rewelacyjne dzinsy dolce&gabbana (nowe) za 5zł,
płaszczyk zimowy versace za 10zł spódnicę morgana (nową) za 4zł i kilka
bluzek GAP po 2-3 zyle. Czasem wiec warto słuchać mamy ;))
Nie mam problemów z kupowaniem używanych rzeczy, ale jedno mnie przeraziło.
Masa młodych, fajnie ubranych dziewczyn grzebiących w koszu z bielizną i
skarpetkami. Nawet spojrzałam w ten kosz bo niektóre wzory były fajne ale o
ile kilka ubrań kupiłam z metkami, tak w bieliźnie wszystko było używane.
Jakoś mi się to nie mieści w głowie. Bluzkę, spodnie, kurtkę - mozna uprać -
ale bieliznę...Poskręcane figi i stringi jakby zdjete z dupy fuuuu, męskie
galoty ubrudzone w kroku na żółto, perwersyjne pasy do pończoch zsupełkowane
na całej długości, źle doprane staniki z połamanymi fiszbinami
bleeee....Jeszcze rozumiem te stare baby co w tym grzebią ale tam szarpały
sie młode dziewczyny. Co Wy na to???