Dodaj do ulubionych

ha!! uprałam puchówkę

IP: proxy / *.radio.com.pl 15.10.02, 18:03
Po wyjęciu z pralki - wyglądała tragicznie. Pierza nie było, wyglądała jak
szmatka. Byłam załamana. Ale wzięłam suszarkę, farelka, grzejący kaloryferek
i tym sposobem po 5 godzinach wyglądała jak nowa. Nic się nie zmieniła.
Roztrzepałam puch i jest śliczna. Dzięki za patent z piłkami do tenisa,
prawdę mówiąc nie wiem, czy to coś pomogło. Najważniejsze to przyłożyć się do
suszenia.
Obserwuj wątek
    • damona Re: ha!! uprałam puchówkę 15.10.02, 20:09
      jak bede prala swoja to zglosze sie do Ciebie po dokladne wskazowki - a
      niestety ten dzien sie zbliza:)
      • Gość: renia Re: ha!! uprałam puchówkę IP: proxy / *.radio.com.pl 15.10.02, 20:36
        Jasne Damona. Ja oczywiście zanim uprałam zarzuciłam wątek na forum. Gdzieś
        można się do niego dokopać. Zdania były podzielone, ale udało się. Więc do
        usług.
        • Gość: Donata Re: ha!! uprałam puchówkę IP: *.biezanow.sdi.tpnet.pl 16.10.02, 10:44
          Renia bardzo proszę powiedz jak tego dokonałaś ??? Ja odkładam to już od
          jakiegoś czasu ale w końcu będę musiała wyprać moją "puchóweczkę". Powiedz ilu
          piłek użyłaś, czy wirowałaś, na jakim programie prałaś itp. Mam nadzieję, że i
          mnie się uda dzięki Twoim wskazówką :-) Czekam więc niecierpliwie na rady.
          Pozdrawiam
          • Gość: renia Re: ha!! uprałam puchówkę IP: proxy / *.radio.com.pl 17.10.02, 19:35
            No więc: uprałam na programie do delikatnego prania, 30 stopni. Plamki z
            podkładu troche przez to słabo zeszły, ale generalnie jest czyściutka.
            Wrzuciłam 3 piłki. Wirowałam najpierw w pralce, ale to słabo. Potem wrzuciłam
            ją do takiej starej wirówki, którą mam po babci. No i potem suszyłam, suszyłam
            i suszyłam. W między czasie rozdzielałam pierze, ale musiało najpierw trochę
            przeschnąć, bo inaczej się nie dało. Nie załamywać się! Jakby nie wyglądała po
            wyjęciu z pralki - wschnie. Ale nie sama. Wolałam nie ryzykowac wieszania na
            kaloryferze. Pierze by zgniło, ktoś mi tak napisał. Wierzę.
    • annika_vik Re: ha!! uprałam puchówkę 16.10.02, 11:58
      Ha! Widzę, że skorzystałaś z moich rad! Cieszę się, że wszystko poszło dobrze.
      Swoją drogą fajna ta kurtka, że wyschła w 5 godzin (moja schła tą metodą całą
      noc - siedziałam przy niej jak przy niemowlęciu). Piłki tenisowe są potrzebne,
      żeby w czasie kąpieli puch się nie zbił w jednym miejscu - potem to jest nie do
      rozdarcia. Powodzenia w praniu puchówek życzę również reszcie publiki!




      • roodanaserio Re: ha!! uprałam puchówkę 16.10.02, 12:05
        No to macie szczescie. Ja zawsze po praniu puchowek mialam jeden podstawowy
        klopot i nie bylo nim zbite pierze, czy schniecie. Wieszalam kurtke, plaszcz
        [bo mam takowy, dlugasny do ziemi] lub kamizelke na wieszaku w przedpokoju i
        pieknie schlo. Do tego trzepalam boki co kilka godzin i puch sie pieknie
        rozkladal.


        Problemem byl niedoprany tluszcz [pralam zawsze na 30/40 stopni], ktorego plamy
        pieknie wylazily po wyschnieciu. [Z oparow spalin i benzyny, to jest w kazdym
        wierzchnim okryciu]. Zawsze na dole, zawsze zacieki. Na plaszczu nie bylo to
        zbyt widoczne - na bialej kamizelce - bardzo, bo byly zolte :/

        Od tego czasu wszystko piore w pralni [znam w okolicy dosc tania], a kamizelka
        jest zalatwiona raz na zawsze - zazolcona i nie da sie tego usunac. Sluzy mi na
        sobotnie wypady do sklepu po bulki.


        r
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka