Gość: Ja
IP: 62.148.95.*
05.12.02, 11:36
Na marginesie dyskusji o zapachach..
Kiedyś miałam szczęście być w Operze w Wiedniu; obok siedziała młoda kobietka
o południowym typie urody ok 20-paru lat z menem ala Banderas kolo 40-ki.
Pachniała oszałamiająco czymś nieznanym - a rozeznanie w zapachach miałam
więcej niż dobre. W tym miejscu nie miałam odwagi pytać co to za zapach.
Nie mogę odżałować - na pewno była w tym ambra, piżmo ... i to coś pioruńsko
eleganckiego i sexy. Lekkie ale z wyrażnym tym "czymś"
Trochę podobne do Tresor ale nieporównywalnie lepsze i wyrazistsze.Nie do
pomylenia z niczym innym.
Możliwe, ze to coś tylko z płd. rynków.
Nie macie żadnych skojarzeń czy sugestii?
Strasznie chciałabym to rozszyfrować.Znajoma, z którą byłam twierdzi, ze to
coć Cartiera- sprawdzałam , nie.