jutka10
16.10.06, 20:41
Witam Was dziewczyny. To znów ja, wiecznie borykająca się z trądzikiem Jutka.
Kto mnie i moich problemów nie zna odsyłam do wyszukiwarki postów pt:
załamania oraz leczenie moczem. Tym dziewczyną, które mnie znaja chciałabym
zrelacjonować moją walkę o piękną buźkę tak niezwykłym lekarstwem jakim jest
własny mocz. otórz, początek terapi to istny koszmar, jestem przyzwyczajona
że moja twarz to tragedia ale to co zrobiło mi się po kilku dniach okładów z
uryny przeszło moje największe obawy. Masakra.Wiedziałam jednak że to oznacza
iż cera się oczyszcza, że i tak te krosty by mi wyskoczyły tylko troche
później. Po ok. 2 tygodniach zaczęło się poprawiać. Cera była coraz
czyściejsza aż na przełomie kwietnia i maja mogłam smiało paradować z czysta
buźką. Byłam wprost wniebowzieta. Mogłam się bawic, uśmiechać, żartować,
flirtować... Latem nawet wybrałam się na plażę, było super. Stałam się
zupełnie inną dziewczyną. Wszyscy pytali mnie czym się leczyłam ale nikomu
nie przyznałam sie co tak naprawdę mnie wyleczyło i cieszyłam się że
znalazłam w końcu cudowny środek, które w dodadku nic nie kosztował:) No ale
to juz przeszłość. Moja cera znów pogarsza się i to z dnia na dzień. Chyba
wróci do dawnego stanu. Problem w tym że teraz mam chłopaka a on nie znał
mnie wczesniej i nie wie jakie miałam problemy. Przygotowuje go do tego
psychicznie i wiem że mnie kocha mimo wszystko ale to i tak upakarzające dla
dziewczyny. Chciałabym być dla niego piękna:(
Co do samej uryny to chyba przestała na mnie działać. Chyba odstawię ją na
jakieś pół roku i potem znów spróbuję. Generalnie polecam ją wszystkim
trądzikowcom, mimo wszystko.
Ale sie rozpisałam. Pozdrawiam wszystkich serdecznie( zwłaszcza pewna
Karolinę, która mnie bardzo wspierała na tym forum).