Dodaj do ulubionych

Wasza najgorsza wizyta u fryzjera

03.11.06, 21:23
nie wierzę że zawsze byłyście zadowolone z usług fryzjera, kosmetyczki itp.
jeśli przeżyłyście jakiś koszmar to opiszcie( spalone włosy, wycięte całkiem
na krótko, kolor zupełnie iny niż sobie życzyłyście) Ja np zawsze idę do
fryzjera tylko podciąć 5 cm a wychodzę z salonu nie tylko z końcami
ciachniętymi o 15 cm to jeszcze wymodelowanymi jak moja 70 letnia ciotka z
Bydgoszczy i toną lakieru. po czymś takim, jak tylko dotre do domu, głowa
ląduje pod kranem. Na to chyba nie mam rady bo wszędzie mi tak modelują,
nawet w super modnych salonach.
A Wy? czekam na opowieści
Obserwuj wątek
    • cala_w_kwiatkach Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 03.11.06, 21:26
      a dlaczego nie protestujesz jak wylewaja ci na glowe butelke lakieru i np.
      tapiruja wlosy? zamykasz oczy czy jak? nie lepiej jasno powiedziec jakie chcesz
      modelowanie, albo jak wiesz ze i tak po przyjsciu z salonu myjesz wlosy to
      zreygnuj z ich modelowania, bo tylko dodatkowo je stresujesz
      • jutka10 Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 03.11.06, 21:36
        Po podcięciu tych nieszczesnych 15cm, mówię żeby mi tylko trochę podsuszyc i
        delikatnie wymodelować bym jakoś wyglądała jak wyjdę na ulicę. No ale fryzier
        chyba nie rozumie słowa DELIKATNIE bo zawsze, ale to zawsze z nienacka wyjeżdza
        mi z lakierem i nawet nie wiem jak i kiedy okazuje się że z tyłu głowy mam
        niezły tapir:/ zauważyłam też że im bardziej renomowany salon tym fryzjerzy
        mniej słuchają klientów. Pewnie mają "mistrzowie" wizję mojej fryzurki. W tych
        zwykłych osiedlowych wystarczy warknąć na fryzjerkę i po sprawie, zrobi
        dokładnie to czego chcę( ale tam niestety tną na jedno kopyto a farbują
        kiepskimi farbami)
      • evciav Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 03.11.06, 21:37
        No cóż, nie zawsze wychodzilam zadowolona od fryzjera. Rok temu bylam u
        fryzjera - jestem naturalną blondynką, miałam na włosach balejaż z odrostem
        lekkim - jasne refleksy z troszkę ciemniejszym brązem - wyglądało to w miarę
        naturalnie - tylko te odrosty. Ponieważ nie było mojej fryzjerki - zachorowała,
        zajęła się mną inna pani - ale kolory uzgadniała przez telefon z moją
        fryzjerką. Byłam spokojna, bo w końcu to dośc dobry zakład. Jakież zdumienie
        mnie ogarneło gdy zobaczyłam siebie z mokrymi włosami.. no ale pani fryzjerka
        zapewniała mnie - że to mokre włosy i tylko takie wrażenie. Hmmm... po
        wysuszeniu kolor nie uległ zmianie... Wyglądałam strasznie - zrobiono mi zebrę
        na głowie - ciemne włosy i białe paemka - i to dość grube, nierówne... Jak się
        póżniej okazało pani pomylila farby... Płakalam przez 3 dni, nic nie dało się
        zrobić... Omijam ten zakład szerokim łukiem, a tych cholernych pasemek w
        kolorze ciemny brąz (jestem naturalna jasną blondynką z jasną cera i
        niebieskimi oczami- wyglądałam paskudnie)jeszcze nie mogę się pozbyć.

        Teraz chodzę do świetnego salonu - nikt nic nie zrobi bez konsultacji ze mną
        Miła obsługa, profesjonalizm na kazdym kroku - a moimi włosami zajmuje się 1
        fryzjerka i już nigdy nie dam ich dotknąć nikomu w zastępstwie...
        • truskawkowa3 Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 04.11.06, 09:27
          no więc wybrałam się pewnego razu do fryzjerki tzw. osiedlowej. Pomyślałam że
          jeśli to tyklo strzyżenie to mogę to zrobić trochę taniej. Poprosilam tylko
          trochę pocieniować z tyłu a ta wycieła mi z pół włosów i to jeszcze
          niesymetrycznie. Szybko wyszłam z tego "salonu" i zadzwoniłam po przyjaciółkę.
          Ryczałam jaj bóbr. Kumpela zaprowadzila mnie jeszcze tego samego dnia do swojej
          fryzjerki i niestety nie dało rady, zbyt wielkie miałam na głowie spustoszenie,
          tzeba było uciąć na któtko. Fryzurka była nawet fajna, ponosiłam ją z rok ale
          tęsknilam za długimi włosami. Dopiero niedawno urosły do stanu sprzed tej
          tragedii. Tamten feralny zakładzik omijaj dziś baaardzo szerokim łukiem.
          • clockwork.orange Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 04.11.06, 12:27
            miało być podcięcie końcówek, a wyszłam z wycieniowanymi włosami krótszymi o
            jakieś 15 centymetrów. komentarz pani fryzjerki: taka fryzura o wiele bardziej
            do pani pasuje:)) byłam tak zaszokowana jej bezczelnościa, że nie zrobiłam
            awantury. popłakałam się dopiero w domu. to było kilka lat temu i mam już
            długie włosy, ale trauma fryzjerska pozostała i końcówki podcina mi koleżanka.
            • sadecka Kraków klub Maniewskiego - zgroza!!! 04.11.06, 15:52
              wystrzyzony w ultra modny fryz typu "z przeodku krótko z tyłu długo" kretyn
              zmasakrował moje piękne długie włosy, któe zapuszczałam trzy lata - tak, że
              teraz znowu nosze krótkie do karku, bo NIC sie nie z tym czymś nie dało zrobic!

              odradzam wszystkim ten salon - wielkie pozy, fochy, a fryzury nie tylko nie są
              dopasowywane do typu urody, twarzy itd, to jeszcze w dodtaku fatalnie podciete:
              nie układają się, nie trzymają, źle odrastają. Nie polecam. Wizyta u
              Maniewskich to mój najwiekszy fryzjerski koszmar!
              • skorpionica11 ja naszczescie mam dobrego fryzjera 04.11.06, 15:55
                i zawsze chodze tylko na strzyzenie
                bez modelowania bo jest taniej i nie lubie jak ktos robi cos przy moich wlosach
    • mikams75 Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 04.11.06, 16:20
      ja chodze na samo strzyzenie, bo po modelowaniu wygladam zawsze jak miotla i
      wlosy potrzebuja tygodnia zeby dojsc do siebie. Jeszcze zaden fryzjer nie
      poradzil sobie z ulozeniem moich wlosow. Protestuje w momencie kiedy fryzjerka
      bierze szczotke do reki, bo rzeczywiscie, one szybkie sa i zapominaja co
      powiedzialam na poczatku. Po wysuszeniu suszarka mam przewaznie kupe siana na
      glowie. Zima zakladam czapke i ide do domu. Latem wyciagam frotke z torebki i
      tez ide do domu. Wsadzam glowe pod kran i zostawiam w spokoju az same wyschna i
      bede mogla sie pokazac ludziom.
      • shava Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 04.11.06, 17:25
        1.Mam jasną cerę,niebieskie oczy i ciemne włosy.Fryzjerka urządziła mnie
        następująco:całość przefarbowała na rdzawy brąz i dodała wstrętne blond
        pasemka.Wyglądałam jakby mnie nie było.Blada topielica.
        2.Długie włosy prawie do łokcia zostały mi wystrzępione z tyłu-jedno pasmo do
        pasa,drugie do ramion-wygląd jak spod kosiarki.
        3.Loki -chciałam mieć elfickie fale,dostałam supertwarde kable spod lokówki i 2
        tub lakieru.
        • pump_it_up Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 04.11.06, 22:17
          najgorsza wizyta u fryzjera miala miejsce rok temu. moje dlugie wlosy zostaly
          koszmarnie sciete. fryzjerka byla chyba poczatkujaca. scinala mi je brzytwa a w
          zasadzie strzepila. po egzekucji siegaly przed ramiona z przodu, z tylu
          natomiast zostawila dluzsze, mialam tez grzywke, jedyne, co jej wyszlo. po
          ulozeniu przez nia dalo sie jakos to zniesc, ale po umyciu wygladalam jak
          kura;/ to nie byly wlosy lecz piora. od tamtej pory nie robilam zadnej fryzury
          tylko systematycznie podcinam koncowki i grzywke. boje sie sciac wlosy, ktore
          teraz siegaja za polowe plecow, zeby nie zostaly z nich strzepy jak ostatnio.
    • kate-gun Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 04.11.06, 22:55
      hahahha, ja mialam jedna taka tragiczna wizyte, ok 4 lata temu. mialam b.wazna
      impreze, w zasadzie wyjscie, gdzie trzeba bylo sie "pokazac" w towarzystwie,
      wiec kumpela zaciagnela mnie do swojej "super-fryzjerki", do "super-
      renomowanego" i drogiego zakladu.

      stan wyjsciowy:
      dlugie za lopatki wlosy, o naturalnym rudo-brazowym kolorze, lekko cieniowane.

      stan po wyjsciu od fryzjera:
      kask na glowie, czyli dlugosc ledwo za ucho plus "urocza" zebra/skunks[?] na
      glowie, czyli wsciekle platynowe pasemka.

      zaznaczam, ze prosilam tylko o lekkie podciecie i postopniowanie, nadanie
      ksztaltu dlugim wlosom. ponadto poprosilam o lekkie ozywienie koloru zlocistymi
      refleksami. przez cala wizyte rozmawialam z kolezanka dlatego nie zwracalam
      uwagi na to co fryzjerka robila mi na glowie. gdy zobaczylam efekt koncowy to
      lzy naplynely mi do oczu. powstrzymalam placz tylko dlatego, ze nie chcialam
      robic przykrosci kolezance i z bolem serca zaplacilam fryzjerce [choc w myslach
      juz ukladalam pozew]

      buahahhaa... teraz sie z tego smieje, ale wtedy to byla tragedia, wygladalam, a
      co najgorsze - czulam sie jak wlasna ciotka.
      po ok 3 tyg zobaczyla mnie daleka kuzynka i natychmiast zaciagnela do swojego
      fryzjera, na drugi koniec Polski. ufff, ten bardzo awangardowo wygladajacy
      czlowiek uratowal moja prezencje! przez cala wizyte nawet nie probowal ukryc
      swojego rozbawienia, jak mozna bylo tak wszystko spie...yc - zaczynajac od
      koloru, przez razaco krzywe sciecie i na totalnym niedopasowaniu fryzury do
      twarzy wieku i charakteru mlodej osoby konczac. po wizycie u niego
      stwierdzilam, ze bede przemierzac pol Polski tylko po to zeby sie u niego
      strzyc, niestety - pare miesiecy pozniej otrzymal jakas superpropozycje z
      Londynu i teraz podobno strzyze gwiazdy. aha, byl uczniem Leszka Czajki, ale
      chyba przerosl mistrza ;)
    • babunowa Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 05.11.06, 00:06
      ja zazwyczaj jestem niezadowolona;)na szczescie mam wlosy,ktore szybko
      odrastaja,a poza tym maja tendencje do wygladania 'w nieladzie' ;)
      zazwyczaj wkurza mnie,gdy chce podciac konce,koncowki i mowie -max 3 cm albo
      tylko z tylu,a wychodze z krotkimi wlosami;> generalnie prawdziwym hitem bylo
      to,ze weszlam do salonu z wlosami do ramion,a wyszlam obcieta na chlopaka;>tak
      fryzjera zinterpretowala prosbe ' bardzo prosze koncowki tylko podciac' ;)
      • iselle Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 05.11.06, 01:51
        Najgorszy "fryzjer" to moja mama. Nie jest z zawodu fryzjerką ale w ramach
        oszczędności do pierwszych klas liceum byłam skazana na obcinanie włosów przez
        nią :/ Nie znosiła moich długich włosów, koniecznie chciała żebym miała krótkie
        (z zawiści że ona ma cienkie i niezbyt gęste, dlatego ma od prawie zawsze
        krótkie). Jak chciałam żeby mi podcięła 2 cm to podcinała 15 (bo "trzeba
        wyrównać"). Koniecznie jak od garnka i z prostą grzywką też jak od patelni.
        Ostatni raz jak mnie strzygła przed moim pójściem do 1 klasy LO albo pomiędzy
        1 a 2; w ostatni dzień wakacji: jak zobaczyłam się w lustrze to się rozpłakałam
        :((( Miałam wystrzyżone, przykrótkie włosy (mogłam je jedynie wciskać za ucho).
        To była tragedia, myślałam że wstyd mnie spali przed wyjściem z domu
        codziennie. Od tej pory obcinałam się sama (fakt że czasem krzywo ale na pewno
        nie tak okropnie :P), a z czasem zaczęłam chodzić do fryzjerki.
        Dlatego apel do matek: nie krzywdźcie swoich dzieci jeśli wyraźnie widać że
        nie macie talentu do tego co chcecie im/na nich robić!
        Zdarzało mi się poprawiać po fryzjerce, ale naprawdę drobne rzeczy. Czasem
        tylko trudniej mi przywyknąć do jakiejś zmiany, ale zazwyczaj moja to wina bo
        ja tak chcę. No może raz, w ostatnią zimę: wystrzygła mi grzywkę na prosto ale
        bardzo krótko, a ja mam wysokie czoło :/ i marzyłam o tym żeby mi to wreszcie
        odrosło.
        Od miesiąca mam krótkie włosy pomimo traumy z młodych i dziecięcych lat i
        przekonałam się że można tak skrócić włosy, że wszyscy mówią że pasują
        idealnie! I to nie w drogim salonie ;)
    • fr-edza Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 05.11.06, 09:02
      Moja pare lat temu , kiedy poprosiłam o ścięcie 5 cm włosow (miałam do połowy
      pleców) , a wyszłam z włosami do ramion , bo ścieła dobre 20cm , dziś za takie
      cos zrobiła bym ogromna aferę(!) :P , wtedy byłam jeszcze gó..arą:D
    • dominika8 Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 05.11.06, 10:04
      mam od lat zaufanego fryzjera, a najgorsze wizyty były spowodowane tylko moimi
      widzimisię, jak postanowiłam przyciemnić włosy. Za piewszym razem wytrzymalam
      miesiąc, ale czułam się jakbym miała na głowie perukę i nie poznawałam się w
      żadnym lustrze. Teraz chciałam ciemny blond, jak dla mnie wyszedł jasny
      brąz...wytrzymałam jeden wieczór. rano byłam już z powrotem w salonie, prosząc
      o tzw jasne reflexy. Odechciało mi się już eksperymentów
    • arieska Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 05.11.06, 12:33
      jutka10 napisała:
      > Ja np zawsze idę do
      > fryzjera tylko podciąć 5 cm a wychodzę z salonu nie tylko z końcami
      > ciachniętymi o 15 cm

      Niestety klasyka. Niektorzy ida potem w zaparte,ze to przeciez bylo 5 cm ;)
      inni, ze uznali, ze tak lepiej (niewazne, ze wbrew klientce). Teraz nie pozwalam
      sie tak w jajo robic i przy okazji prosby o obciecie konkretnej ilosci koncowek
      opowiadam od niechcenia historie jak to pare razy fryzjer zrobil po swojemu i
      awantura sie skonczylo. Skutkuje-fryzjerka nawet pokazuje mi, w ktorym miejscu
      zamierze ciac i pyta, czy tak moze byc :)

      > Na to chyba nie mam rady bo wszędzie mi tak modelują,
      > nawet w super modnych salonach.

      Moze rozbiegacie sie w rozumieniu hasla "modelowanie"? Ja zawsze prosze tylko o
      wyszuszenie i wyprostowanie wlosow (lub podwiniecie koncowek w ktoras strone).
      Zawsze uwazalam, ze to tez jest modelowanie (bo w koncu fryzjerka bawi sie
      szczotka i suszarka kawalek czasu). Az kiedys jedna (bylo juz wlasciwie po
      zamknieciu salonu i rozumiem, ze padala z nog) po takim zabiegu przeprosila, ze
      tylko wyszuszyla zamiast wymodelowac. Tym sposobem oswiecono mnie, ze
      modelowanie to wlasnie stroszenie, tapirowanie i inne czynnosci przy pomocy tony
      lakieru, a to, czego oczekuje i o co zawsze prosze modelowaniem nie jest-to w
      zasadzie tylko wysuszenie bez efektow specjalnych :)
      • sloneczna.dziewczyna Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 05.11.06, 12:36
        Wizyta w salonie Jean Louis David w Katowicach: niemiło, nieprofesjonalnie, a
        efekt na głowie mierny. Już tam więcej nie pójdę.
        • insolent.red Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 05.11.06, 18:18
          To było wczoraj! Miałam włosy lekko za ramiona i chciałam, żeby fryzjer zrobił
          mi klasycznego tzw. boba, z LEKKIM skosem... z przodu jeszcze nie było aż tak
          bardzo źle..ale jak się zobaczyłam z tyłu to spanikowałam..całość wyglądała tak
          - z przodu dwa wiszące pejsy po bokach, jak długie psie uszy, a z tyłu głowa do
          połowy obcięta na zapałkę! Skos pomiędzy najkrótszymi a najdłuższymi włosami
          około 25-30 cm...brrrr...jakby mnie z punkowej imprezy wyrzucili.
          Ta przyjemność kosztowała mnie 120 PLN (trendowy fryzjer w Wawie)- byłam tak
          zszokowana, że aż mnie zamurowało...nie byłam w stanie się normalnie odezwać :-(
          Wieczorem szłam na imprezę - na głowie miałam 4 wsuwki i opaskę ale i tak
          wyglądało okropnie. Cała sobota spierd..... i jak w tym iść do pracy?
          Dziś pojechałam do Galerii Mokotów i bez problemu babka poprawiła mi fryzurę -
          teraz jest to coś takiego, jak miała Twiggy, lub najnowsza Paris Hilton. Nawet
          jestem zadowolona - poprawka 55 PLN czyli w sumie totalne spierd..... włosów
          kosztowało mnie 175 PLN, trochę łez, chu....nastrój na imprezie i kilka
          przebudzeń w nocy - bo nie dawał mi żyć fakt, że poniedziałek się zbilża :-).
          • kate-gun Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 05.11.06, 18:48
            jak to sie mowi - shit happens

            chyba kazdemu przynajmniej raz w zyciu zdarzylo sie cos takiego, ze po wizycie
            u fryzjera mial ochote kanalami chodzic :)
            • miss10 Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 05.11.06, 22:52
              Ja w zeszłym roku miałam straszną przygodę u fryzjera - w W-wie, chyba fryzjer
              DIVA, koło Alej Jerozolimskich - fryzjer obciął mi całą grztwkę i męczyłam się
              z tym cyba z 8 mcy (bo ponoć zapuszczenie grzywki jest trudne). Zupełnie
              niekompetentne podejśie do klienta - odradzam.
              • tribeka Re: Wasza najgorsza wizyta u fryzjera 05.11.06, 23:37
                Marszałkowska, okolice placy Kostytucji, chyba fryzjer Ryszard, wiem że Panowie
                tam pracujęcy to fachowcy ale chyba już nie chce im się pracować. Dwa lata temu
                nałożyli mi rozjaśniacz a że był straszny upał to chwycił strasznie szybko!
                Nikt nie pilnował i masakra..... Prawie odpadły mi włosy! Tragedia!
    • slodzik1986 sankowski? 05.11.06, 23:11
      to ze zrobil sobie dobra reklame to nie daj sie zaslepic, nie mialam operacji u
      niego ale czytalam mnostwo opinii kobiet ktore poddaly sie operacji u niego i
      teraz zaluja, nawet w gazecie byla opisana historia kobiety ktora oszpecil a
      pozniej olał, dopiero interwencja dziennikarzy spowodowala ze przyznal sie do
      bledu...biedaczka, zreszta dobry chirurg nie potrzebuje reklamy...zal mi was ze
      program was tak zmylil
      • arieska Nie ten watek... 05.11.06, 23:18
        Aczkolwiek zgadzam sie, ze ow pan jest przereklamowany. "Medialny' nie oznacza
        od razu dobry.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka