Dodaj do ulubionych

SNOBIZM w butikach i innych sklepach..

IP: *.dip.t-dialin.net 11.05.03, 21:20
Niedawno spotkalam sie z bardzo niemilym traktowaniem ze strony
ekspedientkiem, jakby mi mowily "nie masz torebki gucciego, nalezysz do
drugiej kategorii, czego szukasz w naszym sklepie" Zdarza sie, ze patrzaly
jak na zlodziejke (powinny obserwowac nieco dyskretniej a nie chodzic przy
mnie i jakby akcentowac to) Mojej kolezance jedna z ekspedientek ktoregos
warszawskiego butiku podajac spodnie powiedziala "ale te spodnie kosztuja xxx
zl" Zrazilam sie do zakupow, choc czasem mam ochote zaszalec i wydac jakas
sumke na extra ciuch, mam obawy, ze wejde do sklepu ze snobkami i one juz
pokaza mi, gdzie jest moje miejsce.. Paradoks jeszcze polega na tym, ze
niektore ekspedientki zarabiaja grosze, zas stroja damy. Stac mnie czasem na
luksus, ale nie jestem typem czlowieka, ktory obnosi sie z tym co ma i
poprzez marki i gadzety pokazuje, do jakiej klasy przynalezy. Szczegolnie w
stolicy odczulam ten snobizm, aby wejsc do jakiegos lepszego sklepu, musialam
ubrac sie jakbym szla na randke czy kolacje, bo w luznym stroju do biegania
po miescie i zakupow, to szanowne ekspedientki traktowaly mnie
niczym "prowincjonalnego szczura". Czy Wasz tez cos podobnego spotkalo ? Jak
sobie z tym radzicie ? Na pyskowki nie mam ochoty, zawsze ustepuje, nigdy sie
nie odgryzam, ale czasem przykro sie robi, odczuwa sie wrazenie, jakby sie
bylo gorszym czlowiekiem, brzydszym, glupszym itp.. A przeciez cholera skoro
ja chce zostawic gdzies pieniadze, to oni powinni troche zadbac o klienta.
Cale szczescie, ze przynajmniej fryzjerzy traktuja mnie przemilo..
Obserwuj wątek
    • Gość: julia Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.acn.pl / 10.71.2.* 11.05.03, 21:43
      Znam to, bo sama na zakupy ubieram się inaczej niż na randkę;) I mam w nosie
      humory ekspedientek. Po prostu trzeba być pewną siebie, być ponad TO. Jak
      wchodzę do sklepu to myślę o zakupach, a ekspedientki traktuję jak osoby, które
      mogą mi pomóc. Jeśli się narzucaja, to stanowczo mówię:"Dziękuję, tylko
      oglądam". I wcale nie patrzę, czy za mna chodzą. To ich problem. Mam to w
      nosie. Dodam tylko, że często się uśmiecham, nie traktuję ich jak automaty
      (choć tak to może zabrzmiało:). Głowa do góry, silniejszy psychicznie wygrywa,
      nie tylko w sklepie;)
      • Gość: lenka Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.chello.pl 11.05.03, 22:52
        Gość portalu: julia napisał(a):

        > Znam to, bo sama na zakupy ubieram się inaczej niż na randkę;) I mam w nosie
        > humory ekspedientek. Po prostu trzeba być pewną siebie, być ponad TO. Jak
        > wchodzę do sklepu to myślę o zakupach, a ekspedientki traktuję jak osoby,
        które
        >
        > mogą mi pomóc. Jeśli się narzucaja, to stanowczo mówię:"Dziękuję, tylko
        > oglądam".


        Popieram,a najlepiej to nie kupowac tam gdzie obsluga jest niemila lub
        niegrzeczna. Skonczyly sie czasy, ze ekspedientka byla wielka pania.Jak ludzie
        beda omijac sklepy, w ktorych lekcewazy sie klientow to moze sprzedawcy
        szybciej naucza sie kultury.Musze powiedziec, ze zauwazylam pewna prawidlowosc
        jesli chodzi o sklepy kosmetyczne.Im prefumeria bardziej ekskluzywna tym
        obsluga gorsza.W mniejszych sklepikach obsluga jest bardziej uprzejma i
        kulturalna.Nikt nie patrzy na ciebie wilkiem,nie jestes traktowany jak intruz.
        Chetnie wszystko pokaza,doradza,dadza probki.Takie przynajmniej sa moje
        spostrzezenia.
        Pozdrawiam
        • Gość: anika Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.acn.waw.pl 12.05.03, 00:34
          To są typowe "komunistyczne ekspedientki" , które omijam z daleka i jak mnie
          wkurzają to zabijam je wzrokiem... nigdy nie kupiłabym od takiej... fuj, skąd
          one się biorą??? Popieram luźne ubranko na zakupki, sama też tak biegam i
          polewam jak dziewczyny szykują kreacje do galerii mokotów w sobotnie
          popołudnie w pełnym makijazu... Pozdrawiam:-)
          • Gość: kropeczka Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.dip.t-dialin.net 12.05.03, 00:58
            Gość portalu: anika napisał(a):

            > To są typowe "komunistyczne ekspedientki" , które omijam z daleka

            Nie wiem czy komunistyczne, raczej wygladaja mi na takie wielkie swiatowe damy,
            ktore dowartosciowuja sie tym, ze poniza gorzej ubrana klientke. Bynajmniej
            takie moje wrazenie, komunistyczne kojarza mi sie calkiem w innym kierunku.
            Mozna byc sobie cool, moga ubierac sie w paryskich butikach, ale po co do
            cholery ponizaja innych, i to w miejscu pracy, gdzie im sie placi za mila i
            rzetelna obsluge..


            > one się biorą??? Popieram luźne ubranko na zakupki, sama też tak biegam i
            > polewam jak dziewczyny szykują kreacje do galerii mokotów w sobotnie
            > popołudnie w pełnym makijazu... Pozdrawiam:-)


            Moze wlasnie te dziewczyny stroja sie na zakupy, bo sa pod jakas presja tego
            calego kolka, nie chca poczuc sie gorsze i eksponuja to co maja..? Bo jesli
            tak, to rozumiem.. nie kazdy ma ochote byc traktowany jak robak..
      • Gość: kropeczka Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.dip.t-dialin.net 12.05.03, 00:52
        Gość portalu: julia napisał(a):
        >
        > mogą mi pomóc. Jeśli się narzucaja, to stanowczo mówię:"Dziękuję, tylko
        > oglądam". I wcale nie patrzę, czy za mna chodzą. To ich problem. Mam to w
        > nosie. Dodam tylko, że często się uśmiecham, nie traktuję ich jak automaty
        > (choć tak to może zabrzmiało:). Głowa do góry, silniejszy psychicznie
        wygrywa,
        > nie tylko w sklepie;)


        Julio, masz zdrowe podejscie do sprawy, dzieki za to, postaram sie rownie
        spojrzec na to podobnie, niestety nie wiem czy mi sie uda. :(((
        • Gość: julia Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.acn.pl / 10.71.2.* 13.05.03, 08:23
          Kropeczko, "to zdrowe podejście" osiągnęłam po 30-tce;) Przyjdzie z czasem,
          zobaczysz:)
    • Gość: Nitka Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.ipt.aol.com 12.05.03, 01:04
      To sa TYLKO ekspedientki....
      nie warto sie przejmowac....
      Po prostu maja metode na swoje kompleksy...
      • dorenia20 Re: SNOBIZM klientow 13.05.03, 13:46
        Gość portalu: Nitka napisał(a):

        > To sa TYLKO ekspedientki....
        > nie warto sie przejmowac....
        > Po prostu maja metode na swoje kompleksy...


        Hrabianka sie znalazla!
        Ty jestes TYLKO klientka...
        nie warto sie przejmowac...
        • xoxo Re: SNOBIZM klientow 13.05.03, 15:01
          dorenia20 napisała:

          > Hrabianka sie znalazla!
          > Ty jestes TYLKO klientka...
          > nie warto sie przejmowac...

          To chyba zart? :-))))
          Takie podejscie jest nieporozumieniem (tekst jak z filmu "Alternatywy 4") i
          nie gwarantuje wysokich obrotow w sprzedazy.
          Raczej czas pogodzic sie z powiedzonkiem typu "Klient nasz pan", "Klient placi
          i wymaga" czy innymi, mowiacymi o jego generalnym zadowoleniu z obslugi.
          Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze klienci moga byc przykrzy, zwlaszcza gdy
          chodzi o reklamacje, wtedy zachowanie zimnej krwi polecam, a nie ignorancje.
          • dorenia20 Re: SNOBIZM klientow 13.05.03, 20:54
            xoxo napisała:

            > dorenia20 napisała:
            >
            > > Hrabianka sie znalazla!
            > > Ty jestes TYLKO klientka...
            > > nie warto sie przejmowac...
            >
            > To chyba zart? :-))))
            > Takie podejscie jest nieporozumieniem (tekst jak z filmu "Alternatywy 4") i
            > nie gwarantuje wysokich obrotow w sprzedazy.
            > Raczej czas pogodzic sie z powiedzonkiem typu "Klient nasz pan", "Klient
            placi
            > i wymaga" czy innymi, mowiacymi o jego generalnym zadowoleniu z obslugi.
            > Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze klienci moga byc przykrzy, zwlaszcza gdy
            > chodzi o reklamacje, wtedy zachowanie zimnej krwi polecam, a nie ignorancje.


            Rzeczywiscie brzmi jak z "Alternatywy 4" ale to nie zart ; ((
            Chcialam byc zlosliwa w stosunku do autorki poprzedniego postu, ktora pisze
            ze "to TYLKO ekspedientki".
            Tak sie sklada ze w weekendy dorabiam jako ekspedientka. Czasami trudno
            uwierzyc jak chamscy bywaja klienci. To przechodzi ludzkie pojecie! Zawsze
            zachowuje zimna krew i usmiech na twarzy ale w myslach widze siebie mordujaca
            taka wredna klientke ; ))
            W kazdym razie w poniedzialki zrywam sie z samego ranka z usmiechem na ustach
            i pedze na uczelnie. Marze sobie ze juz niedlugo bede mgr i nie bede musiala
            obslugiwac takich wredot ; ))
    • Gość: szpilka Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.proxyplus.cz / 192.168.131.* 13.05.03, 11:02
      Też mam takie odczucia ale zauważyłam że wystarczy zadać kilka dociekliwych
      pytań na temat rzeczy, które te Panie sprzedają i gdzieś to hrabiostwo uchodzi,
      bo nie bardzo potrafią odpowiedzieć - "profesjonalistki" pożal się Boże!!!!
    • Gość: EWOK Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: 213.241.18.* 13.05.03, 12:40
      Kiedyś weszłam do salonu Kruka, szukałam pereł. Była zima, trzaskający mróz,
      byłam ubrana w kilka warstw w tym waciak, w związku z tym płaszcz mi się ledwo
      dopinał, buty miałam wymazane solą do posypywania chodników, a na głowie
      czapkę z pomponem i nauszniki :) Naprawdę wyglądałam jakbym właśnie przywiozła
      kopę jaj z Zielonki na bazar do sprzedania. Panie sprzedawczynie - było ich
      trzy, nawet na mnie nie spojrzały, choć byłam jedyną osobą z zewnątrz w tym
      sklepie. Kiedy zażądałam( bo już byłam wkurzona, więc nie poprosiłam), żeby mi
      pokazały perły,jedna powiedziała, że "te perły kosztują 1.800 zł".
      Odpowiedziałam "to, że panią na nie nie stać nie oznacza, że mnie też" . Złe we
      mnie wstąpiło i przerzuciłam im cały sklep, chociaż byłam zdecydowana na drugi
      z kolei sznurek, jaki mi pokazały. Spędziłam tam ponad godzinę i zgrywałam
      rozparcelowaną hrabinę tak, że na ich miejscu chyba bym zabiła takie babsko,
      jakim byłam. Ale przetrzymały więc kupiłam za te 1.800. A co się naprzyglądały
      mojej karcie kredytowej ! Normalnie kabaret.
      • kropeska Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. 13.05.03, 14:50
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Kiedyś weszłam do salonu Kruka, szukałam pereł. Była zima, trzaskający mróz,
        > byłam ubrana w kilka warstw w tym waciak, w związku z tym płaszcz mi się
        ledwo
        > dopinał, buty miałam wymazane solą do posypywania chodników, a na głowie
        > czapkę z pomponem i nauszniki :) Naprawdę wyglądałam jakbym właśnie
        przywiozła
        > kopę jaj z Zielonki na bazar do sprzedania. Panie sprzedawczynie - było ich
        > trzy, nawet na mnie nie spojrzały, choć byłam jedyną osobą z zewnątrz w tym
        > sklepie. Kiedy zażądałam( bo już byłam wkurzona, więc nie poprosiłam), żeby
        mi
        > pokazały perły,jedna powiedziała, że "te perły kosztują 1.800 zł".
        > Odpowiedziałam "to, że panią na nie nie stać nie oznacza, że mnie też" . Złe
        we
        >
        > mnie wstąpiło i przerzuciłam im cały sklep, chociaż byłam zdecydowana na
        drugi
        > z kolei sznurek, jaki mi pokazały. Spędziłam tam ponad godzinę i zgrywałam
        > rozparcelowaną hrabinę tak, że na ich miejscu chyba bym zabiła takie babsko,
        > jakim byłam. Ale przetrzymały więc kupiłam za te 1.800. A co się
        naprzyglądały
        > mojej karcie kredytowej ! Normalnie kabaret.


        HA HA !! Rewelacja !! :)))
      • Gość: kasia Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.attu.pl / 192.168.6.* 21.05.03, 20:36
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Kiedyś weszłam do salonu Kruka, szukałam pereł. Była zima, trzaskający mróz,
        > byłam ubrana w kilka warstw w tym waciak, w związku z tym płaszcz mi się
        ledwo
        > dopinał, buty miałam wymazane solą do posypywania chodników, a na głowie
        > czapkę z pomponem i nauszniki :) Naprawdę wyglądałam jakbym właśnie
        przywiozła
        > kopę jaj z Zielonki na bazar do sprzedania. Panie sprzedawczynie - było ich
        > trzy, nawet na mnie nie spojrzały, choć byłam jedyną osobą z zewnątrz w tym
        > sklepie. Kiedy zażądałam( bo już byłam wkurzona, więc nie poprosiłam), żeby
        mi
        > pokazały perły,jedna powiedziała, że "te perły kosztują 1.800 zł".
        > Odpowiedziałam "to, że panią na nie nie stać nie oznacza, że mnie też" . Złe
        we
        >
        > mnie wstąpiło i przerzuciłam im cały sklep, chociaż byłam zdecydowana na
        drugi
        > z kolei sznurek, jaki mi pokazały. Spędziłam tam ponad godzinę i zgrywałam
        > rozparcelowaną hrabinę tak, że na ich miejscu chyba bym zabiła takie babsko,
        > jakim byłam. Ale przetrzymały więc kupiłam za te 1.800. A co się
        naprzyglądały
        > mojej karcie kredytowej ! Normalnie kabaret.


        dopiero teraz przeczytalam i HAHAHAHA, jestes swietna, szczegolnie za ten
        waciak :))))))) super opowiastka, taka troszke z moralem ;)
      • Gość: psotka Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.03, 22:04
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Kiedyś weszłam do salonu Kruka, szukałam pereł. Była zima, trzaskający mróz,
        > byłam ubrana w kilka warstw w tym waciak, w związku z tym płaszcz mi się
        ledwo
        > dopinał, buty miałam wymazane solą do posypywania chodników, a na głowie
        > czapkę z pomponem i nauszniki :) Naprawdę wyglądałam jakbym właśnie
        przywiozła
        > kopę jaj z Zielonki na bazar do sprzedania. Panie sprzedawczynie - było ich
        > trzy, nawet na mnie nie spojrzały, choć byłam jedyną osobą z zewnątrz w tym
        > sklepie. Kiedy zażądałam( bo już byłam wkurzona, więc nie poprosiłam), żeby
        mi
        > pokazały perły,jedna powiedziała, że "te perły kosztują 1.800 zł".
        > Odpowiedziałam "to, że panią na nie nie stać nie oznacza, że mnie też" . Złe
        we
        >
        > mnie wstąpiło i przerzuciłam im cały sklep, chociaż byłam zdecydowana na
        drugi
        > z kolei sznurek, jaki mi pokazały. Spędziłam tam ponad godzinę i zgrywałam
        > rozparcelowaną hrabinę tak, że na ich miejscu chyba bym zabiła takie babsko,
        > jakim byłam. Ale przetrzymały więc kupiłam za te 1.800. A co się
        naprzyglądały
        > mojej karcie kredytowej ! Normalnie kabaret.

        NIEZŁA ROBOTA.KIEDYŚ ODWIEDZIŁAM CH1 W CZELADI,W SUMIE CZĘSTO TAM BYWAM,I TO
        SAMO MNIE SPOTKAŁO W 3 STAWACH.OTÓŻ-PRACUJĘ DO PÓŻNA, A WIĘC NIE MAMA CZASU NA
        POWOLNE ZWIEDZANIE SKLEPÓW,WIĘC WSZYSTKO W BIEGU...WCHODZĘ DO JEDNEGO Z
        BUTIKÓW.GODZ.20-55 I SŁYSZĘ:JUŻ 21, OCZYWIŚCIE Z WIELKIM
        NIESMAKIEM...SPOJRZAŁAM NA TĄ IDIOTKĘ,PATRZYŁAM SIĘ NA NIĄ OK.1 MIN. I
        POWIEDZIAŁAM:POROSZĘ O NUMER DO SZEFA,PANI CHYBA CHCE POSZUKAĆ SOBIE INNEJ
        PRACY...POWIEDZIAŁA TYLKO:PRZEPRASZAM Z WIELKIM ALEEEE....I TAK NIC NIE KUPIŁAM.
    • Gość: ani Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: 62.233.242.* 13.05.03, 13:27
      Mnie też to czasem spotyka, niezbyt to miłe, ale "odgrywam się" tym, że
      postanowiłam nigdy nic u niemiłej ekspedientki nie kupować.
      Np. z Sephorą bywa różnie. W CH 3Stawy w Katowicach kiedyś stałam prawie 5
      minut przy kasie, z produktami w ręku, króre sama sobie musiałam wziąć z półki,
      bo żadna do mnie jędza nie podeszła. Ostatecznie jednak zostawiłam im to.
      Natomiast ostatnio w Sephorze przy Auchan w Mikołowie panie obsłużyły mnie
      elegancko, pomogły dobrać cień malując mi oczy, a na koniec jeszcze zapytały,
      ajkie próbki by mnie interesowały, w sumie wydałam niewiele ponad 100zł, aha -
      wyglądać musiałam dziwnie - resztki odżywki na włosach (zauważyłam dopiero
      później!), zwykły shirt i sportowe spodenki, i jeszcze przybrudzony krwią
      plaster na ranie na dłoni... a jednak;)
      Ale w tańszych sklepach też się zdarza chamstwo - w Pimkie niedawno, biorąc
      rzeczy do przymierzania, nie spotkałam żadnej dziewczyny przed przebieralnią,
      co zwykle zabiera wieszaki, no to weszłam z tymi wieszakami do przymierzalni.
      Byłam w trakcie zapinania sukienki, kiedy obsługująca panna bezceremonialnie
      otworzyła mi przymierzalnię mówiąc: proszę oddać wieszaki;)
      • krysia-lubicz Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. 13.05.03, 15:28
        A co wy sobie kurna wyobrażacie.Łażą takie dziadówy po centrach handlowych co
        to wiadomo,że grosza przy dupie jedna z drugą nie ma i jeszcze mają
        pretensje,że są źle obsługiwane.Nie znacie matoły powiedzenia" Jak cię widzą
        tak cię piszą" ? W byle jakich strojach to won na osiedlowy bazar, a nie do
        porządnych butików ! A ta co w puchówce i nausznikach kupiła perły za 1800 zł,
        to dopiero fleja i brudas, buty nosić umazane solą.Tak, kochanieńka perły jak
        znalazł do twojego image.Buhahahaha!
        • Gość: EWOK Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: 213.241.18.* 14.05.03, 10:08
          Jaka puchówka??? Co mnie, kurna, za jakąś damulę uważasz? Waciak zwykły był od
          Wietnamczyków kupiony, prawdziwy warszawski sznyt. A co do butów to się nie
          czepiaj, od kiedy walonki stały się towarem deficytowym to trza se jakoś
          radzić, ot choćby solą wymazać, błotem obryzgać, bo inaczej wstyd wyjść.
          • Gość: karolinek Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: w3cache:* / 192.168.20.* 21.05.03, 22:12
            Hehe. Bardzo sie prawidłowo zachowałaś Ewok. Ja kiedyś w GC chciałam sobie
            wziac do pudełeczka troche podkładu chanelowego, bo już kilkanaście razy
            prosiłam tam o próbkę i zawsze spotykałam sie z odpowiedzią: ŻADNYCH(!!)
            próbek nie mamy [buhahaha] Najpierw chciałam zapytać jakiejś ekspedientki czy
            moge, zeby nie było tak chamsko jakbym kradła czy coś, ale nikogo nie było w
            pobliżu. Pomyślałam sobie, że nie mam zamiaru czekać i zaczęłam elegancko
            nakładać. Wtem błyskawicznie zjawiła się paniusia i mi wyjechała z tekstem,
            że "Producent zastrzega, aby nie nakładać do takich niefirmowych pudełeczek,
            bo podkład może zmienić właściwości" No to się wkurzyłam i jej odpowiedziałam
            z najserdeczniejszym uśmiechem jaki udało mi się wydusić"Ależ to nic!! Jakoś
            sobię poradzę, dziekuję za poradę" i nakładałam dalej.
            • Gość: lenka Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.chello.pl 21.05.03, 22:56
              Gość portalu: karolinek napisał(a):

              > Hehe. Bardzo sie prawidłowo zachowałaś Ewok. Ja kiedyś w GC chciałam sobie
              > wziac do pudełeczka troche podkładu chanelowego, bo już kilkanaście razy
              > prosiłam tam o próbkę i zawsze spotykałam sie z odpowiedzią: ŻADNYCH(!!)
              > próbek nie mamy [buhahaha] Najpierw chciałam zapytać jakiejś ekspedientki
              czy
              > moge, zeby nie było tak chamsko jakbym kradła czy coś, ale nikogo nie było w
              > pobliżu. Pomyślałam sobie, że nie mam zamiaru czekać i zaczęłam elegancko
              > nakładać. Wtem błyskawicznie zjawiła się paniusia i mi wyjechała z tekstem,
              > że "Producent zastrzega, aby nie nakładać do takich niefirmowych pudełeczek,
              > bo podkład może zmienić właściwości" No to się wkurzyłam i jej
              odpowiedziałam
              > z najserdeczniejszym uśmiechem jaki udało mi się wydusić"Ależ to nic!! Jakoś
              > sobię poradzę, dziekuję za poradę" i nakładałam dalej.

              haaaa niezla jestes!
              • Gość: AM Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.uk.ihost.com 22.05.03, 10:14
                Rok temu dziewczyny z Mango w Galerii Mokotow nie dosc, ze byly zawsze
                naburmuszone, to jeszcze chodzily za mna jak cien, patrzac, czy przypadkiem nie
                kradne.
                Na szczescie teraz sie poprawilo.
    • Gość: Nika Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: 195.187.102.* 22.05.03, 10:40
      Niestety, rzecz nie dotyczy wyłącznie wielkich i
      snobistycznych sklepów... Ostatnio weszłam do małego
      sklepiku z bielizną na Chmielnej. Zdaje się, że pracujące
      tam panie (chyba właścicielki, w wieku pod
      pięćdziesiątkę) nie oceniły mnie jako potencjalnie dobrej
      klientki (nie chodzę na zakupy odstawiona jak stróż w
      Boże Ciało). Odpowiadały na odczepnego, z wyrazem twarzy
      "czego chcesz, i tak nie kupisz" - trochę im się
      poprawiło, kiedy zdecydowałam się na kupno jakiejś rzeczy
      i zaczęłam przymierzać inne... Ale w mojej obecności
      weszła nastolatka z matką (fakt, skromnie ubrane),
      zapytały o coś i dostały bardzo niegrzeczną odpowiedź,
      taką na odczepnego. A kiedy wyszły, to panie wymieniały
      na ich temat w mojej obecności komentarze treści "z takim
      cycem i chce B" "taaak i gorsetu jej się zachciewa". Jak
      teraz o tym myślę, to dziwię się sobie, że w końcu
      zostawiłam tam całkiem sporo pieniędzy. Chyba tylko
      dlatego, że akurat miały wszystko co chciałam w moim
      rozmiarze i mogłam mieć całe zakupy z głowy... Ale więcej
      już tam nie pójdę.
      • Gość: AM Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.uk.ihost.com 22.05.03, 10:50
        Niemila jest takze starsza pani w sklepie Whittards w Galerii Lim pod Marriotem.
        Kawa i herbata w tym sklepie sa wysokiej jakosci, ale jak na polskie warunki,
        bardzo drogie.
        Czesto zaopatrywalam sie w slepach tej sieci w Londynie, mam nawet karte
        stalego klienta, ale kiedy spytalam o taka karte w W-wie, ta pani (chyba
        wlascicielka) zmrozila mnie spojrzeniem i byla tak niemila, ze mialam ochote
        napisac do centrali w UK i doniesc na nia.
        • Gość: ania Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: 194.152.95.* 22.05.03, 12:51
          Gość portalu: AM napisał(a):

          > Niemila jest takze starsza pani w sklepie Whittards w Galerii Lim pod
          Marriotem
          > .
          > Kawa i herbata w tym sklepie sa wysokiej jakosci, ale jak na polskie warunki,
          > bardzo drogie.
          > Czesto zaopatrywalam sie w slepach tej sieci w Londynie, mam nawet karte
          > stalego klienta, ale kiedy spytalam o taka karte w W-wie, ta pani (chyba
          > wlascicielka) zmrozila mnie spojrzeniem i byla tak niemila, ze mialam ochote
          > napisac do centrali w UK i doniesc na nia.

          Wiesz, moze trzeba bylo tak zrobic.
          Tak a propos, ja bardzo czesto wpadam do Whittards w Londynie, u ktorego ty
          masz karte stalego klienta? (Nie wiedzialam ze oni to robia - jak bede
          nastepnym razem to ich poprosze).
          • Gość: AM Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.uk.ihost.com 23.05.03, 11:44
            Formularze na taka karte powinny byc w kazdym sklepie, ja akurat najczesciej
            kupowalam w sklepie na Kensington High Street.
            Uprzedzam jednak, ze punkty dostaje sie tylko za swieza kawe, tzn. ta, ktora
            odmierzaja, a nie te gotowa w torebkach. Nie ma tez punktow za kubki i wszelkie
            inne tego typu rzeczy.
      • lidkasuper Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. 22.05.03, 11:53
        Gość portalu: Nika napisał(a):

        > Niestety, rzecz nie dotyczy wyłącznie wielkich i
        > snobistycznych sklepów... Ostatnio weszłam do małego
        > sklepiku z bielizną na Chmielnej. Zdaje się, że pracujące
        > tam panie (chyba właścicielki, w wieku pod
        > pięćdziesiątkę) nie oceniły mnie jako potencjalnie dobrej
        > klientki (nie chodzę na zakupy odstawiona jak stróż w
        > Boże Ciało). Odpowiadały na odczepnego, z wyrazem twarzy
        > "czego chcesz, i tak nie kupisz" - trochę im się
        > poprawiło, kiedy zdecydowałam się na kupno jakiejś rzeczy
        > i zaczęłam przymierzać inne... Ale w mojej obecności
        > weszła nastolatka z matką (fakt, skromnie ubrane),
        > zapytały o coś i dostały bardzo niegrzeczną odpowiedź,
        > taką na odczepnego. A kiedy wyszły, to panie wymieniały
        > na ich temat w mojej obecności komentarze treści "z takim
        > cycem i chce B" "taaak i gorsetu jej się zachciewa". Jak
        > teraz o tym myślę, to dziwię się sobie, że w końcu
        > zostawiłam tam całkiem sporo pieniędzy. Chyba tylko
        > dlatego, że akurat miały wszystko co chciałam w moim
        > rozmiarze i mogłam mieć całe zakupy z głowy... Ale więcej
        > już tam nie pójdę.

        Ja też chyba byłam w tym sklepie co Ty. Byłam raz, starsza Pani obsłuzyła mnie
        w miarę uprzejmie. Kupiłam. Za jakiś czas chciałam znowu kipić w tym sklepie.
        Siedziała pani ok 40-tki i młoda dziewczyna. Widząc mnie dziewczyna wstała z
        wyrazem twarzy: Boże kolejna. Niezrazona poprosiłam konkretne biustonosze w
        konkretnym kolorze . Pani z WIELKĄ ŁASKĄ,omdlewającym krokiem podeszła do
        półki i wyciągnęła stanik, który akurat mam, więc odmówiłam.Pani zrobiła
        naburmuszoną minę, więc podziękowałam i wyszłam.Więcej się tam nie pojawiłam i
        nie pojawię.
      • Gość: lenka Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.chello.pl 23.05.03, 14:52
        Gość portalu: Nika napisał(a):

        > Niestety, rzecz nie dotyczy wyłącznie wielkich i
        > snobistycznych sklepów... Ostatnio weszłam do małego
        > sklepiku z bielizną na Chmielnej. Zdaje się, że pracujące
        > tam panie (chyba właścicielki, w wieku pod
        > pięćdziesiątkę) nie oceniły mnie jako potencjalnie dobrej
        > klientki (nie chodzę na zakupy odstawiona jak stróż w
        > Boże Ciało). Odpowiadały na odczepnego, z wyrazem twarzy
        > "czego chcesz, i tak nie kupisz" - trochę im się
        > poprawiło, kiedy zdecydowałam się na kupno jakiejś rzeczy
        > i zaczęłam przymierzać inne... Ale w mojej obecności
        > weszła nastolatka z matką (fakt, skromnie ubrane),
        > zapytały o coś i dostały bardzo niegrzeczną odpowiedź,
        > taką na odczepnego. A kiedy wyszły, to panie wymieniały
        > na ich temat w mojej obecności komentarze treści "z takim
        > cycem i chce B" "taaak i gorsetu jej się zachciewa". Jak
        > teraz o tym myślę, to dziwię się sobie, że w końcu
        > zostawiłam tam całkiem sporo pieniędzy. Chyba tylko
        > dlatego, że akurat miały wszystko co chciałam w moim
        > rozmiarze i mogłam mieć całe zakupy z głowy... Ale więcej
        > już tam nie pójdę.

        Wiesz,wydaje mi sie ,ze ja tez ten sklepik odwiedzalam.To bylo dobre kilka lat
        temu.Weszlam do sklepu i przegladalam co jest ciekawego.Akurat jakis facet
        kupil kilka drogich rzeczy na prezent dla zony.Gdy wyszedl jedna z pan na caly
        glos przy innych klientach skomentowala:To rozumiem, to jest dopiero
        klient,wydal u nas tyle pieniedzy,a nie to co inni.Ten komentarz zrobil na
        mnie bardzo zle wrazenie.Poczulam sie glupio jako, ze chcialam kupic tylko 1 w
        miare tani stanik. No,ale skoro tacy klienci jak ja sie nie licza,to wyszlam
        nic nie kupujac.Oczywiscie moja noga juz wiecej tam nie postanie.Radze ten
        sklepik omijac szerokim lukiem.
    • Gość: Woman Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. IP: *.acn.pl / 10.67.4.* 22.05.03, 22:42
      Tkie historie jakie przytaczacie nie są niestety rzadkie. Na początku zeszłej
      wiosny zapragnęłam kupić sobie płaszczyk ze skóry, wybrałam sie więc do CH
      Klif. Bła sobota, miałam na sobie luźny stój (napewno jeansy, jakas zwykla
      góra). Nie pamiętam który to był butik, ale już na wejściu siedzącym tam
      Blodnynom wymalowanym jak na Sylwestra, nie spodobało się że tam weszłam. Przy
      oglądaniu jakiejkolwiek rzeczy jedna z Blondyn stała pól kroku za mną i ciężko
      wzdychała, poprawiając ostentacyjnie każdy z wieszaków dotkniętny przeze mnie.
      Druga natomiast bardzo patrzyła mi na ręce, rzeby czasem czegoś nie ukradła.
      Atmosfera robiła się coraz bardziej gesta, a ja coraz bardziej wkurzona, więc
      nie wytrzymałam i powiedziałam do tej co stała za mną "Czy pani zdaniem mam tak
      duże kieszenie, że zmieści się w nich skórzana kurtka?" Zatkało je obie, a ja
      kupiłam płaszczyk w sklepie firmowym Ochnika, gdzie obsługa była
      pierwszorzędna. Oczywiście nie mogłam powstrzymać się od tego rzeby odwiedzić
      ten pierwszy butki po raz drugi i przespacerować się z moim zakupem paniom
      przed oczami, wyciągają z torby raz po raz płaszcz i udając że chcę sobie do
      niego coś dokupić w identycznym kolorze.
    • Gość: EWOK Wiecie... IP: *.acn.waw.pl 22.05.03, 23:13
      Jak to wszystko czytam to mi się przypomina scena z "Pretty woman". Powody
      takiego stanu rzeczy widzę dwa: po pierwsze polskie kobiety nie znają
      pojęcia "strój sportowy", chodzą odstawione od rana do nocy siedem dni w
      tygodniu, co wygląda dośc żałośnie, szczególnie jak takiej damie towarzyszy
      macho w spodniach z krokiem w kolanach i sandałach włożonych na skarpetki. A
      po drugie - ciągłe pozostałości po socjalizmie - wyssane z mlekiem matki
      przekonanie, że klient jest intruzem, czy to w sklepie czy w urzędzie czy u
      lekarza. Dlatego uważam, że przynajmniej w weekendy trzeba dać twarzy i ciału
      odpocząć i postawić na wygodę zamiast na małomiasteczkową elegancję, a w
      sklepach robić awantury za każdym razem kiedy coś nie gra. Bo niestety
      niektóre sprzedawczynie są tak impregnowane na wszelkie delikatniejsze
      przejawy niezadowolenia klientów, że szkoda mięśni twarzy na wymowne miny.
      • kropeska Re: Wiecie... 22.05.03, 23:50
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Jak to wszystko czytam to mi się przypomina scena z "Pretty woman". Powody
        > takiego stanu rzeczy widzę dwa: po pierwsze polskie kobiety nie znają
        > pojęcia "strój sportowy", chodzą odstawione od rana do nocy siedem dni w
        > tygodniu, co wygląda dośc żałośnie, szczególnie jak takiej damie towarzyszy
        > macho w spodniach z krokiem w kolanach i sandałach włożonych na skarpetki. A
        > po drugie - ciągłe pozostałości po socjalizmie - wyssane z mlekiem matki
        > przekonanie, że klient jest intruzem, czy to w sklepie czy w urzędzie czy u
        > lekarza. Dlatego uważam, że przynajmniej w weekendy trzeba dać twarzy i ciału
        > odpocząć i postawić na wygodę zamiast na małomiasteczkową elegancję, a w
        > sklepach robić awantury za każdym razem kiedy coś nie gra. Bo niestety
        > niektóre sprzedawczynie są tak impregnowane na wszelkie delikatniejsze
        > przejawy niezadowolenia klientów, że szkoda mięśni twarzy na wymowne miny.


        Calkowicie popieram !! Widze to dokladnie tak samo ! Faktycznie, smiesznie to
        wyglada kiedy po miescie z torbami biega kobieta w stroju typowo wieczorowym,
        tzn szpilki i francja-elegancja, a obok niej w dresie jej luby. A na ten fakt
        zwrocili mi uwage juz moi zagraniczni znajomi, ze nas podziwiaja, ze my tak o
        kazdej porze dnia i nocy, czy do pracy czy na zakupy latamy wystrojone jak do
        disco. Studiuje sobie za granica, tutaj podoba mi sie to, ze mlodzi ludzie na
        codzien ubieraja sie luzno, studia to nie rewia mody, zas sexy laszki
        dziewczyny zakladaja na randki, imprezy i inne okazje. To pociagajace,
        kolezanke, biegajaca na codzien w obcislych jeansach i klapeczkach, bluzach,
        zobaczyc na imprezce w pelnym makijazu i bardzo sexy. Mysle, ze z czasem i u
        nas sie troszke rozluznia klimaty :))
        Zastanawiam sie kiedy co niektore ekspedientki zrozumieja, ze nawet skromnie
        ubrany klient moze miec pieniadze, i ze nie kazdy lubi pokazac na co go stac.

    • madzia773 Re: SNOBIZM w butikach i innych sklepach.. 23.05.03, 10:17
      Chciałabym dołączyć się do opinii na temat obsługi w sklepie z bielziną na
      Chmielnej.Wiem dokładnie o który sklep chodzi.Nie wiem po co w ogóle ów sklep
      funkcjonuje i dlaczego sprzedają tam starsze panie robiące łaskę i głupie
      miny.Byłam tam raz z koleżanką.To,że na mój rozmiar zareagowała dziwnie (70-A)
      mogę jeszcze zrozumieć,ale moja koleżanka nosi standardowe 75-B a Pani nie
      mogła powstrzymać się od komentarzy na temat jej paramentrów.Sklep jest
      okropny.Nie polecam go nikomu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka