Gość: kropeczka
IP: *.dip.t-dialin.net
11.05.03, 21:20
Niedawno spotkalam sie z bardzo niemilym traktowaniem ze strony
ekspedientkiem, jakby mi mowily "nie masz torebki gucciego, nalezysz do
drugiej kategorii, czego szukasz w naszym sklepie" Zdarza sie, ze patrzaly
jak na zlodziejke (powinny obserwowac nieco dyskretniej a nie chodzic przy
mnie i jakby akcentowac to) Mojej kolezance jedna z ekspedientek ktoregos
warszawskiego butiku podajac spodnie powiedziala "ale te spodnie kosztuja xxx
zl" Zrazilam sie do zakupow, choc czasem mam ochote zaszalec i wydac jakas
sumke na extra ciuch, mam obawy, ze wejde do sklepu ze snobkami i one juz
pokaza mi, gdzie jest moje miejsce.. Paradoks jeszcze polega na tym, ze
niektore ekspedientki zarabiaja grosze, zas stroja damy. Stac mnie czasem na
luksus, ale nie jestem typem czlowieka, ktory obnosi sie z tym co ma i
poprzez marki i gadzety pokazuje, do jakiej klasy przynalezy. Szczegolnie w
stolicy odczulam ten snobizm, aby wejsc do jakiegos lepszego sklepu, musialam
ubrac sie jakbym szla na randke czy kolacje, bo w luznym stroju do biegania
po miescie i zakupow, to szanowne ekspedientki traktowaly mnie
niczym "prowincjonalnego szczura". Czy Wasz tez cos podobnego spotkalo ? Jak
sobie z tym radzicie ? Na pyskowki nie mam ochoty, zawsze ustepuje, nigdy sie
nie odgryzam, ale czasem przykro sie robi, odczuwa sie wrazenie, jakby sie
bylo gorszym czlowiekiem, brzydszym, glupszym itp.. A przeciez cholera skoro
ja chce zostawic gdzies pieniadze, to oni powinni troche zadbac o klienta.
Cale szczescie, ze przynajmniej fryzjerzy traktuja mnie przemilo..