maaax
25.12.04, 16:47
CHRZEŚCIJAŃSKA FILOZOFIA ŻYCIA
O. Tilman Pesch SI
Nasze przeznaczenie
1. Dla nas wszystko od tego zawisło, żebyśmy spełnili cel życia swego. Co mi
pomoże wszystko na świecie, jeżeli się rozminę z moim celem, z mym
przeznaczeniem?
Im bardziej zdumiewamy się nad wielkością wszechświata, tak w drobnych jak i
we wspaniałych jego przejawach, tym żywiej narzuca się nam pytanie: Po co to
wszystko? Jakie ma znaczenie człowiek pośród bezgranicznego świata? Jakie ma
znaczenie życie ludzkie na szerokich i niestałych falach wielkich i małych
wypadków? Dokąd dążę? Czy życie moje w ogóle ma jakieś przeznaczenie, jakiś
cel, jakąś wartość?
Jeżeli Bóg działa, to musi mieć w tym jakiś zamiar, jakiś cel. Działać
bezcelowo znaczy tyle, co działać bezrozumnie. Człowiek, który się nam wydaje
postępować bez celu, wzbudza w nas litość. O ileż przeto więcej Bóg,
nieskończenie doskonała inteligencja, musi mieć jakiś cel!
Radości, cierpienia tego życia dowodzą, że użycie doczesności nie może być
celem mojego życia.
Jakiż tedy cel miał Bóg, kiedy postanowił powołać mię do bytu? Bóg jest
nieskończenie doskonały i pod każdym względem niezależny. Pierwsza pobudka
Jego postępowania może się tylko do Niego samego odnosić. Bóg, że się tak
wyrazimy, jest związany własną istotą. Jest zaś Bóg prawdą, porządkiem,
sprawiedliwością. A prawda, porządek, sprawiedliwość wymagają, aby Bóg miał
na celu przede wszystkim siebie.
Ostatecznym celem Boga musi być coś, co Boga dotyczy, jakieś Boskie dobro.
Tym zaś dobrem nie może być nic innego, jedno zewnętrzna Jego cześć,
uwielbienie. Święć się Imię Twoje! Czci tej musi Bóg szukać dla siebie
samego: nie z potrzeby, lecz dlatego, że ona Mu się należy. Wszystko Pan
stworzył dla siebie samego.
2. Bóg ma upodobanie we wszystkich swoich doskonałościach, w swej
samowystarczalności, a także w możności łaskawego udzielania się. Ta chęć
udzielania się skłoniła Boga, w sposób oczywiście zupełnie wolny, do
stworzenia świata. Tak więc z powodów najgłębszych nie jestem dla siebie,
lecz jestem dla Boga. Bóg z siebie jest wszystkim, ja z siebie jestem niczym.
Każde stworzenie jest ze swej natury objawieniem Boskiej doskonałości, jest
uczczeniem Boga. – Gwiazdy na niebie i ździebełka trawy opowiadają chwałę
Boga; mają one swoje przeznaczenia w Bogu, którego sławią, jak dzieło sławi
swego sprawcę.
To się odnosi i do mnie. Jeżeli człowiek chce być wiernym przeznaczeniu swej
natury, musi Boga, Stwórcę swego, czcić i wielbić. Bo chociaż człowiek stoi
nieskończenie niżej od Boga, to jednak wznosi się nieskończenie wyżej ponad
inne stworzenia świata widzialnego. Jest w szczególniejszy sposób obrazem
Boga, objawieniem boskiej Jego doskonałości. Jako zewnętrzne zjawisko jest
poszczególny człowiek nikłym pyłkiem we wszechświecie, lecz pod względem
swojej wartości wewnętrznej jest on czymś najwyższym.
Jako dzieło Boga, jako stworzenie, musi człowiek i to z żelaznej konieczności
być narzędziem Bożej chwały, musi Boga uwielbić, czy chce czy nie chce.
Jakkolwiekby postępował, musi ten swój cel zasadniczy spełnić. Bo jeśli w
pysze swojej wyrwie się z porządku Bożej miłości, to wpadnie w porządek
Boskiej sprawiedliwości i w tym porządku będzie na zawsze narzędziem Bożej
chwały.
3. Lecz ponad tym zasadniczym porządkiem uczczenia Boga, spod którego żadne
stworzenie wyłamać się nie może, buduje się w człowieku wedle miary danej mu
od Boga natury wyższy porządek. Człowiek nie jest tylko takim stworzeniem,
jak kamień lub zwierzę; nie, jest on stosownie do swojej natury, przeznaczony
do tego, ażeby w sposób szczególny i sobie właściwy czcił Boga; do tego czuje
się zobowiązany i w tym ma znaleźć szczęście swoje.
Bóg, mój Stwórca, oczekuje więc ode mnie takiej czci, jaka odpowiada naturze,
którą mi dał. W naturze mojej leży nieskończony popęd do szczęścia; leży w
niej sumienie i wolność woli.
4. Czegóż więc Bóg ode mnie oczekuje? Oczekuje, abym Go z dobrej woli
chwalił, czcił, Jemu służył i abym na tej drodze osiągnął wreszcie szczęście,
do którego mnie przeznaczył. Chwalić znaczy tyle, co godne szacunku przymioty
i zalety drugiego uznawać. Chwalić Boga to znaczy uznawać, że On jest
najwyższą istotą, najwyższym dobrem, źródłem wszystkich dóbr naszych, że do
Niego zupełnie należymy. To uznanie musi się okazać w zewnętrznej i
wewnętrznej czci, w pokornym i głębokim szacunku, w świętej bojaźni, by Boga
nigdy nie obrazić.
Ta cześć musi się przekształcić w służbę Bogu. Służba zaś polega na poddaniu
swej woli i swego postępowania woli tego, komu służymy. Wolę swoją objawia
nam Bóg przez sumienie, w przykazaniach swoich, w obowiązkach stanu, a także
w różnych dopuszczeniach i zrządzeniach. Powinnością naszą jest poddać się w
tym wszystkim pokornie Bogu. Cokolwiek ofiarować możemy Bogu z zupełnego
zdania się na Niego, z dobrowolnej służby Jego Boskiemu Majestatowi,
poczynając od zachowania przykazań, dobrej intencji aż do najwyższego dążenia
ku doskonałości, wszystko to mieści się w obrębie tej chwały i służby, w
obrębie przeznaczenia ludzkiego.
Bóg jest moim dobrem jedynym i całkowitym. Kto Boga kocha, ten potrafi
wszędzie dobro znaleźć i ocenić.
Kto się nie potrzebuje obawiać wzroku Boga, ten i wzrok każdego człowieka
wytrzymać potrafi.
Znajdziesz Boga tam, gdzie sam siebie opuścisz; gdy zaś samego siebie poza
Bogiem szukać będziesz, Boga utracisz.
Teraz powinieneś zrozumieć, do czego ci stosunki ze światem służyć mają.
Powinny cię prowadzić do twego przeznaczenia, chronić od pychy i podnosić do
Boga.
Świat nie jest dla ciebie celem, lecz środkiem do celu. Ma on ci dostarczyć
wszystkiego, co konieczne dla doczesnego życia, ma ci dostarczyć jakby
materiału dla twoich dążności, ma być przedmiotem poznania dla twego umysłu,
z niego masz czerpać coraz lepsze poznanie o swym przeznaczeniu.
5. Przeznaczeniem człowieka jest również osobiste jego szczęście. Wynika to z
najgłębszych właściwości człowieka. Jak bowiem czuje w sobie jakąś świętą
potęgę, nakazującą mu dobro, a zabraniającą złego, tak też czuje w sobie
nieprzezwyciężony pęd do szczęścia. Tego pędu nie dał sobie sam człowiek, jak
sobie nie dał sumienia. Jedno i drugie: sumienie i pęd do szczęścia tkwi w
jego ludzkiej naturze; jedno i drugie pochodzi od Tego, który stworzył
naturę; jedno i drugie jest człowiekowi nieodzowne, stąd płynie ów podwójny
święty imperatyw: moralności i szczęścia.
Ów popęd do szczęścia właściwy ludzkiej naturze wynika także z natury Boga.
Bóg jest miłością. Kiedy tworzy, to dlatego, żeby stworzenia w miarę ich
natury uczynić podobnymi do siebie. Człowiek zaś mocą swej natury zdolny jest
do pełni szczęścia. A zatem Bóg stwarzając człowieka, stworzył go dlatego,
żeby był szczęśliwy. Pęd do szczęścia nieskończonego ma człowieka utrzymywać
stale na drodze obowiązku i po niej go prowadzić.
Wszystko jedno, czy się powie: stworzeni jesteśmy, żeby Bogu służyć, czy też:
celem naszego życia jest szczęście. Nie chce jakieś stworzenie z wolnej woli
służyć Bogu, jako Stwórcy swemu, gotuje sobie zgubę, ale wielbić Boga nawet w
tej zgubie nie przestanie, gdyż miłość Boska nie może być zmniejszona przez
złość ludzką i zamiarów Bożych żadne stworzenie udaremnić nie zdoła.
Szuka stworzenie czci Bożej, już tym samym znajduje własne szczęście. Bóg
bowiem nie wymaga nigdy dla siebie takiej służby, która by nam pożytku nie
przynosiła i nie wymaga takiej czci, która by jednocześnie nie służyła ku
naszej własnej czci.
6. Oto więc prawda, którą ci chrystianizm głosi we wszystkich swoich naukach
i urządzeniach. Człowiek nie jest na ziemi dlatego, aby jadł, pił, żenił się,
ziemię nawoził i o to tylko się starał, aby on sam, jego bliźni i następcy
mogli tu żyć jak najwygodniej.
Nie, człowiek jest do czegoś wyższego stworzony. Jako do Boga należący ma on