Dodaj do ulubionych

Konspiratorki

09.11.09, 23:41

Może kogoś zainteresuje - tvn24 pokaże ten dokument 11XI o 13.10.
Sprawdziłam na szybko, czy coś już tutaj o tym było, bo miałam takie
wrażenie, ale to chyba nie tu było jednak. Wyborcza gdzieś tam przy
okazji wspomniała tylko. Nie wiem na pewno, czy to będzie to, o czym
myślę, bo widziałam tylko ułamek zajawki w tv, ale chyba nie ma
innych Konspiratorek, więc.

Konspiratorki i
inna perspektywa
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Konspiratorki 09.11.09, 23:48
      A na Ale Kino! o polnocy dokument o 'Millenium'. Własnie czekam.
      • easz Re: Konspiratorki 10.11.09, 00:56

        Oglądałam... niedosyt:) Będzie jeszcze kilka powtórek. Nie
        wiedziałam, że też w to wpadłaś:)
        A może oglądałaś film?
        • bene_gesserit Re: Konspiratorki 10.11.09, 01:05
          Pewnie, ze ogladalam :)
          • easz Re: Konspiratorki 10.11.09, 01:35
            bene_gesserit napisała:

            > Pewnie, ze ogladalam :)
            >
            Nonie, noale coś więcej! Zastanawiam się czy cierpię, czy nie
            cierpię kiedy jesteś taka tajemnicza;)'
            • kocia_noga Re: Konspiratorki 10.11.09, 09:07
              Nie mam Ale Kino, więc czy mogłabyś streścić pokrótce? Może być po
              twojemu :>
              A co do kobiet w S.,ruchu oporu podczas I czy II wojny, działalności
              patriotycznej w czasie zaborów to se można znaleźć jak się długo i
              wytrwale pogrzebie, bo oficjalnie temat jakby nieistnieje. Wszystko
              dobre wywalczyli nasi chłopcy, zawsze trzeźwi studenci naprzeciw
              zomowskim czołgom.
              • easz Re: Konspiratorki 11.11.09, 20:36

                kocia_noga napisała:

                > Nie mam Ale Kino, więc czy mogłabyś streścić pokrótce? Może być po
                > twojemu :>

                Ale o Larssonie, tak?
                • kocia_noga Re: Konspiratorki 12.11.09, 06:45
                  easz napisała:

                  >
                  > kocia_noga napisała:
                  >
                  > > Nie mam Ale Kino, więc czy mogłabyś streścić pokrótce? Może być
                  po
                  > > twojemu :>
                  >
                  > Ale o Larssonie, tak?
                  >

                  O KOnspiratorkach też.
                  • easz Amazonki 16.11.09, 17:51

                    Konspiratorki. Film zrobił niemiecki reżyser, po programie był w
                    studiu Kunert i podkreślił, że to ważne – pokazanie powstania oczami
                    cudzoziemca – dla cudzoziemców, prosto, dla widza przeciętnego, poza
                    Polską, bez komentarza właściwie, zbudowanie z samych wypowiedzi
                    uczestniczek, w głównej mierze.

                    Trudno mi powiedzieć na ile cokolwiek tu było nowego, absolutnie nie
                    czuję się kompetentna. Dokument rzeczywiście dosyć prosty, krótki,
                    po łebkach, żeby nie powiedzieć płytki. Wypowiedzi kobiet o
                    kompletach, na których pod pozorem nauki o gospodarstwie domowym
                    uczyły się np. historii, o tym dlaczego wszyscy chcieli powstania –
                    bo okupacja była już tak okropna, tak bardzo nie do zniesienia, że
                    powstanie było wręcz marzeniem. O kanałach, o udziale w egzekucjach
                    itp; ocena powstania w ustach uczestniczek teraz - wiadomo - też
                    bardzo różna, od słów, że nie dało nic i po nic było, przez takie,
                    że potrzebne, konieczne, idea słuszna, po tekst, że to i tak był
                    najpiękniejszy okres życia, młodość, ideały itp.

                    Prawie zabawna była anegdotka, którą opowiedziała jedna z kobiet – o
                    Niemcu, który podczas transportu nie mógł uwierzyć, że eskortuje
                    żołnierki, że w przypadku niemieckich kobiet to by było niemożliwe,
                    że tamte były dobrymi matkami, gospodyniami, ale żeby walczyły?!

                    Ostatecznie najważniejsza i przewodnia myśl tego filmu, to to, że
                    był to pierwszy taki moment w historii militarnej Polski, że
                    kobietom i mężczyznom zrównano w wojsku prawa. Wcześniej już
                    walczyły, ale to teraz po raz pierwszy np. nadano im stopnie
                    wojskowe, wcześniej miewały tylko funkcje, po raz pierwszy eee, szły
                    do niewoli jako żołnierki, z pełnią praw jeńców wojennych (podawano
                    jakieś dekrety, rozporządzenia). Padło tu w wypowiedziach też m.in.
                    coś takiego, że babki dopiero w niewoli się załamywały, kiedy nie
                    mogły walczyć.

                    Obóz jeniecki, ok. 1500-2000 kobiet (nie pamietam dokładnie)
                    wyzwolili Polacy.
                    I nie jest to taki zupełnie OT z Larssonem, po w dokumencie pokazano
                    fragmenty jakiejś kroniki filmowej z tamtego okresu, kanadyjskiej, w
                    której nazwano polski oddział oddziałem amazonek, a to jak wiemy z
                    lektury trzeciej części - ma się;)

                    Film taki sobie, powierzchowny, minimum informacji. Może dlatego, że
                    taki target? A może dla przeciętnego Polaka to też jakieś odkrycie?
                    cdn
                  • easz Amazonki 2, specjalnie dla Ciebie, Kocia:) 16.11.09, 19:32

                    - po zarwanej nocy na powtórkę:)

                    Jako tło – wycieczka zagranicznych turystów oprowadzana szlakiem L.
                    i Millennium. Przerywniki w postaci info z biografii, urywków rozmów
                    z rodziną, przyjaciółmi, współpracownikami. Wypowiedzi partnerki
                    brak, bo zawarła jakąś umowę na wyłączność z kimś innym i tylko raz
                    ją zacytowano, w kwestii spadku i tego, co o tym myśli a myśli nie
                    najlepiej.

                    Larsson dorastał gdzieś pod kołem, wychowywali go początkowo
                    dziadkowie, warunki były raczej trudne. Zacięcie polityczne wyniósł
                    z domu, w którym sporo dyskutowano na takie tematy, spierano się;
                    matka i dziadek byli komunistami. Ponoć zawsze chciał być
                    dziennikarzem lub pisarzem. Kiedy miał 18 lat, na demonstracji
                    przeciwko wojnie w Wietnamie poznał Ewę i tak już razem zostali, na
                    ponad 30 lat. Dużo podróżował, w filmie wspomniana jest jego podróż
                    do Erytrei i pomoc tamtejszym oddziałom partyzanckim, ponoć głównie
                    kobiecym. Niestety zero szczegółów na czym to niby miało polegać.
                    Potem jest o tym, że zakumplował się i popierał Bishopa, kiedy był w
                    Grenadzie, po jego klęsce wrócił do Szwecji i kawał czasu
                    współpracował ze szwedzką agencją informacyjną.

                    W poł. Lat 90. został współzałożycielem fundacji Expo, pod koniec
                    życia był jej dyrektorem i redaktorem naczelnym kwartalnika, który
                    wydawała. Jako dziennikarz śledczy zajmował się przede wszystkim
                    skandalami finansowymi i politycznymi. Piętnował nadużycia władzy,
                    potępiał przemoc, był za prawami kobiet, zajmował się też krytycznie
                    oraz aktywnie ruchem neonazistowskim. O tym było trochę więcej. Np.
                    chodził na demonstracje nn i rozmawiał z członkami ruchu, wypowiadał
                    się w programach tv na ten temat, pisał knigi. Podobno wtedy nie
                    interesowano się za bardzo tą kwestią, nie było badań, tylko te
                    fundacji(?) Zostało powiedziane, że nie robił niczego dla sensacji,
                    brał się za tematy, o których nikt nie chciał mówić, nikogo "nie
                    interesowały". Obecny redaktor odtwarzał na filmie nagrania z
                    pogróżkami nn pod adresem Larssona - chore. Jego przyjaciel,
                    dziennikarz, który zbierał wtedy materiały w środowisku na temat
                    muzyki white power został ranny wraz z synkiem po podłożeniu bomby w
                    jego samochodzie. Także innego jego przyjaciela spotkało coś
                    podobnego, strzelano do okien jego domu. Czyli niewesoło. A ten
                    przyjaciel pojawia się nawet w trzeciej części, z imienia i
                    nazwiska:) Wydawał L. książki przed trylogią.
                    Dlatego podobno L. nie ożenił się z Ewą, żeby nawet nazwisko ich nie
                    łączyło; wracając do domu wysiadał przystanek wcześniej, oficjalnie
                    nie mieszkali razem itp. Redakcja kwartalnika do dziś ma podobne
                    problemy, namiary na nią, łącznie z planami pomieszczeń i takie tam,
                    są na jakiejś stronie redłoczowej.
                    O innych dbał facet, o siebie w ogóle. Pracował po kilkanaście
                    godzin na dobę, siedem dni w tygodniu, żarł fastfudy, zapijał kawą,
                    palił podobno 60-80 papierochów dziennie! To i dostał zawału, w
                    redakcji. Nie przeżył operacji.

                    W książce jest pewien redaktor, nie chcę spoilerzyć, ale kiedy
                    przeczytasz(?) zobaczysz jakie to dziwne, brr. I w ogóle ten motyw,
                    przepracowania, pracoholizmu jest obecny bardzo w tej części.

                    Jest oczywiście trochę o książce i filmie, o wydawnictwie, które
                    zaryzykowało, bo pierwsze, do którego się zgłosił, zorientowane na
                    kryminały - odrzuciło tekst. Miał od razu na wstępie napisane dwa
                    całe tomy, a to niecodzienna ponoć praktyka. Rzeczywiście miało być
                    dziesięć książek. Pani z wydawnictwa pokazała multum egzemplarzy
                    różnojęzycznych, polskiego chyba jeszcze nie było. Gadki o tym jaki
                    to hit, jak Kod Leonarda i Harry Potter, że w Danii sprzedano więcej
                    egzemplarzy niż Biblii... Że książka została właściwie wylansowana
                    przez czytelników. O tym, że wydano trylogię pośmiertnie każdy chyba
                    już wie. O kręceniu filmu zaczęto rozmawiać jeszcze zanim wydano
                    pierwszą książkę. W filmie wypowiadała się Noomi i Michael, że
                    zauroczeni, a jakże:) Lisbeth jest hybrydą Pippi i kuzynki Larssona
                    (która chorowała na anoreksję). Nie wiem jak brać to o Pippi, bo
                    książkowa Lisbeth raczej by za takie porównanie zamordowała;)
                    Zdaniem Noomi, w Lisbeth podoba się ludziom to, że mimo całego zła,
                    które ją spotkało, odrzuca piętno ofiary, walczy. A moim zdaniem i
                    tak i... nie.

                    Potem jest o prawach do własności intelektualnej i kasy - wszystko
                    dostali zgodnie z prawem ojciec i brat, Ewa nic. L. był całe życie
                    biedny, to i nie przewidział, że będzie miał co zapisywać, tak to w
                    filmie tłumaczyli, cóż. Ojciec i brat wydali mi się prostymi
                    ludzikami, być może ich to przerosło, jak gdzieś wyczytałam, ale imo
                    oni przez ostatnie lata byli daleko od L. i chyba nie bardzo na tych
                    samych falach nadawali, i prywatnie, i szerzej. Co teraz mają zrobić
                    ze spadkiem? Póki co, postanowili jakąś nagrodę im. Larssona
                    ustanowić, fundusz, w temacie. Jeśli chodzi o spuściznę, to głosy w
                    Szwecji są podzielone, ale przeważają myślę zdrowe reakcje i w
                    filmie też, np. obecny redaktor, Noomi oraz przyjaciel L. uważają,
                    że te trzy ukończone tomy i filmy na ich podstawie, i szlus, żeby
                    się nie sprzeniewierzać ideom autora.

                    P.S. Dużo rzeczy L. przeniósł do książek z rzeczywistości, dużo jest
                    w nich prostej "symboliki" – np. dom, w którym mieszkała Lisbeth,
                    autentyk, nosi nazwę 'skandaliczny', ponieważ kiedy go wybudowano,
                    rzucał cień na kościół stojący obok:)
                    • kocia_noga O rany, dzięki! 16.11.09, 20:27

                      Za konspiratorki i Millenium.
                      Dawno nie przeczytałam żadnej książki,ze 4 miechy będzie, więc jak
                      będzie w mojej bibliotece , to się rzucę.Normalnie jestem b.
                      ostrożna wobec hitów filmowych/wydawniczych, ale po Waszej
                      rekomendacji...
                      • easz :) tzn. że 16.11.09, 20:52

                        - jesteś przed 1 cz? Ale wiesz, to jednak jest czytadlaste, więc się
                        aż tak nie napalaj, żeby nie było;)

                        kocia_noga napisała:

                        >
                        > Za konspiratorki i Millenium.
                        > Dawno nie przeczytałam żadnej książki,ze 4 miechy będzie, więc jak
                        > będzie w mojej bibliotece , to się rzucę.Normalnie jestem b.
                        > ostrożna wobec hitów filmowych/wydawniczych, ale po Waszej
                        > rekomendacji...
            • bene_gesserit OT Millenium 10.11.09, 11:47

              Otoz film byl fajny, chociaz balam sie, ze nie bedzie, bo
              recenzenci strasznie fukali.

              Widzialam tez Salander na plakatach i strasznie mnie odrzucalo, ze
              zrobili z niej dziecko emo. Aktorka jednak sie broni. W ogole watek
              Liz jest na pierwszym planie, i ten pan, ktory gra Blomkvista
              troche sie plącze z tyłu i generalnie jest niepozorny - Liz zgarnia
              wszystko. Ale obydwoje daja rade i w ogole aktorzy sa swietni i b.
              dobrze dobrani nawet w epizodach (na tyle, na ile da sie skapowac z
              linii jezyka szwedzkiego, który jest bardzo plumkający i trudno sie
              zorientować).

              Sporo z ksiazki obcieli, ale imho akurat to, co sie dało. Pare
              rzeczy mi sie stanowczo nie podobalo, ale nie moge napisac ktore,
              skoro nie bylas jeszcze na filmie :)

              To jeszcze dodam, ze piwnice sobie wyobrazalam zupelnie inaczej,
              ale oni ja zrobili lepiej (=straszniej), niz w moich wyobrazeniach.
              Brrr.
              • easz Re: OT Millenium 11.11.09, 21:03
                bene_gesserit napisała:

                > Otoz film byl fajny, chociaz balam sie, ze nie bedzie, bo
                > recenzenci strasznie fukali.

                Ej, ja tam czytałam i słyszałam raczej zachwyty a przynajmniej, że
                poprawnie zrobiony film. Nawet ostatnio w Tygodniku Kulturalnym na
                tvpKultura się pozytywnie obłożyli tomiszczami.

                > Widzialam tez Salander na plakatach i strasznie mnie odrzucalo, ze
                > zrobili z niej dziecko emo. Aktorka jednak sie broni. W ogole
                watek
                > Liz jest na pierwszym planie, i ten pan, ktory gra Blomkvista
                > troche sie plącze z tyłu i generalnie jest niepozorny - Liz
                zgarnia wszystko. Ale obydwoje daja rade i w ogole aktorzy sa
                swietni i b. dobrze dobrani nawet w epizodach (na tyle, na ile da
                sie skapowac z linii jezyka szwedzkiego, który jest bardzo
                plumkający i trudno sie
                > zorientować).

                Kiedy zaczęłam czytać trylogię, późno, to zaraz zajrzałam na youtube
                i tam raczej też króluje Salander - tak mi zostało, tak ją widziałam
                i widzę jak zagrała ją Noomi. Z fragmentów bardzo mi się podoba jak
                to zrobiła, jej androginiczny wygląd też. Poza filmem aktorka
                również mi pasi, jest śliczna i tak fajnie mówi po angielsku:)
                Plakaty - ha! niby tak, emo, ale ja nie miałam takich skojarzeń, bo
                ten makijaż bardzo imo postarzył aktorkę a przecież emo to małolaty.
                Ostatecznie może być taki kostium jako kostium.

                Mikael ok, choć musiałabym najpierw zobaczyć jak gra a nie tylko jak
                wygląda na zdjęciach;) Jego inaczej sobie wyobrażałam, mam jakąś
                schizę na Mickeya Rurkę - tak jak widzę Rebusa z wyglądem Mikiego z
                Ćmy barowej, tak Blomkvista również. Podstarzałego Rurkę, ale
                postarzałego naturalnie, bez cięć. No nie wiem, tak już mam;) Jeśli
                jest aż tak bardzo z tyłu, za Salander, to trochę szkoda, bo postać
                lubię.
                Erikę też inaczej sobie wyobrażałam, ale filmowa może być. Natomiast
                Bjurmana zupełnie, ale to zupełnie inaczej zdążyłam sobie wyobrazić -
                jako dość młodego, wysportowanego i przystojnego faceta, z
                kwadratową szczęką;) Reszty nie widziałam, nie znam.

                > Sporo z ksiazki obcieli, ale imho akurat to, co sie dało. Pare
                > rzeczy mi sie stanowczo nie podobalo, ale nie moge napisac ktore,
                > skoro nie bylas jeszcze na filmie :)

                Pewnie uda mi się obejrzeć za jakieś pół roku, ale wtedy to już
                bedzie stara i nudna sprawa, i se pewnie już nie pogadamy:/

                > To jeszcze dodam, ze piwnice sobie wyobrazalam zupelnie inaczej,
                > ale oni ja zrobili lepiej (=straszniej), niz w moich
                wyobrazeniach.
                > Brrr.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka