Dodaj do ulubionych

Feminizm, a wolny wybór ...

11.12.09, 15:36
Szanowne Panie Feministki, powiedzcie proszę, czy dla Was wolny wybór stanowi wartość, o którą warto walczyć?
pytam serio.
Obserwuj wątek
    • grand_bleu Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 09:23
      grand_bleu napisała:

      > Szanowne Panie Feministki, powiedzcie proszę, czy dla Was wolny
      wybór
      st
      > anowi wartość, o którą warto walczyć?
      > pytam serio.

      Odpowiedzi brak, szkoda.

      Nie będę ukrywała, że wolny wybór, albo krócej - wolność - to
      wartość, która szalenie cenię. Obserwując działalność pań
      feministek, z ubolewaniem stwierdzam, że ta wartość jest krok po
      kroku niszczona. To przykre.
      • easz Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 18:11

        Zmyliły mnie te szanowne panie, nie myślałam, że to do mnie. Zawsze
        jest 'drogie', czasem 'tanie', czyli jednak rzeczywiście świeży
        powiew, hłehłe.

        Przykładowa odpowiedź, z połowy listopada,
        czyli miesiąc minął raptem
        . Wyszukiwarka nie boli, tak jak
        czytanie. Niańczenie dorosłych i samodzielnych jest takie sobie.
    • black-emissary Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 09:44
      To odpowiem jako nie-feministka: wolność to wartość najwyższa.
      Także wolność od stereotypów i narzucanych ról. Wszelakich, a więc nie tylko
      tradycyjnych, ale i tych, które starają się narzucać wszelakie inne
      opcje, w tym i feministyczna. Żałuję, że obecny feminizm nie koncentruje się
      właśnie na wolności wyboru, a stara się wolność ograniczać.
      • grand_bleu Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 09:58
        black-emissary napisała:

        > To odpowiem jako nie-feministka: wolność to wartość najwyższa.
        > Także wolność od stereotypów i narzucanych ról. Wszelakich, a więc
        nie tylko
        > tradycyjnych, ale i tych, które starają się narzucać
        wszelakie inne
        > opcje, w tym i feministyczna. Żałuję, że obecny feminizm nie
        koncentruje się
        > właśnie na wolności wyboru, a stara się wolność ograniczać.

        Dokładnie tak.
        Swoją drogą symptomatyczne jest, że żadna feministka w tym wątku nie
        zabrała głosu.

        pozdrawiam:)
        • sabinac-0 Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 11:19
          A po co mialabym zabierac glos, jesli juz dawno sama udzielilas sobie odpowiedzi.

          Po co Ci moje zdanie, skoro uwazasz, ze i tak wiesz, co powiem?
          Szukasz kogos, by ucielesnic obraz feministki istniejacy w Twojej wyobrazni?

          • black-emissary Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 11:46
            A gdzie ten potworny obraz znalazłaś? Autorka wątku tylko pyta.
            • kontodopisanianaforum Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 13:52
              Przecież obraz już ma, już wie, co robią feministki, toteż ma również i
              odpowiedź na swoje pytanie:

              grand_bleu napisała:
              > Obserwując działalność pań feministek, z ubolewaniem stwierdzam,
              > że ta wartość jest krok po kroku niszczona.
              • black-emissary Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 13:56
                kontodopisanianaforum napisała:
                > Przecież obraz już ma

                Obraz już ma, bo zadała pytanie?
                I kto tutaj łatwo osądza? :)

              • marouder.eu Nie ma:) Gdyby miala, nie pytalaby:) 12.12.09, 13:57
                Trudno nie odniesc wrazenia, ze nie bardzo chcecie, czy tez nie bardzo umiecie,
                dziewczeta, ubrac w slowa syntetyczny obraz ludzkiej wolnosci w ujeciu
                feministycznym.
                Moze zreszta nie ma go jeszcze, moze dopiero powstaje?
                Jak wiec jest naprawde?
          • grand_bleu Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 12:33
            sabinac-0 napisała:

            > A po co mialabym zabierac glos, jesli juz dawno sama udzielilas
            sobie odpowiedzi.
            >
            > Po co Ci moje zdanie, skoro uwazasz, ze i tak wiesz, co powiem?

            wcale tak nie uważam i odpowiadzi nie udzieliłam :)
            owszem mam swoje zdanie, ale chęć poznania zdania innych, ścieranie
            sie w dyskusji, jest naturalną skłonnością myślącego człowieka ...
            Ty tak nie uważasz?
            • bene_gesserit Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 14:00
              O, pewnie dlatego zarzucilas nasza urocza wymiane w watku o
              biolożce?

              Skusze się wiec na powtorzenie pytania do ciebie z tamtego wątku:
              w jaki sposob feministki ci zabierają wolność?
              • marouder.eu Moze jednak nie biegaj miedzy watkami.. 12.12.09, 14:07
                ...ze swoim absurdalnym pytaniem a skus sie i wypowiedz na temat. ten jeden raz,
                Bene:)
              • grand_bleu Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 16:45
                bene_gesserit napisała:

                > O, pewnie dlatego zarzucilas nasza urocza wymiane w watku o
                > biolożce?
                >
                > Skusze się wiec na powtorzenie pytania do ciebie z tamtego wątku:
                > w jaki sposob feministki ci zabierają wolność?


                współczesny feministki - polskie, bo o nich rozmawiamy - wprowadzają
                tylnymi drzwiami socjalizm. Socjalizm z natury rzeczy ogranicza
                wolny wolny wybór, czytaj - wolność.

                Czy taka odpowiedź Cię satysfakcjonuje?
                • kocia_noga Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 16:58
                  grand_bleu napisała:

                  > > w jaki sposob feministki ci zabierają wolność?
                  >
                  >
                  > współczesny feministki - polskie, bo o nich rozmawiamy -
                  wprowadzają
                  > tylnymi drzwiami socjalizm. Socjalizm z natury rzeczy ogranicza
                  > wolny wolny wybór, czytaj - wolność.
                  >
                  > Czy taka odpowiedź Cię satysfakcjonuje?
                  >
                  >
                  >
                  Mnie usatysfakcjonowała bardzo, nawet wyznam, że dawno tak
                  usatysfakcjonowana nie byłam :D
                  • six_a Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 17:12
                    > Mnie usatysfakcjonowała bardzo, nawet wyznam, że dawno tak
                    > usatysfakcjonowana nie byłam :D

                    :)
                    ja to chyba zapytam jeszcze czy końcówki żeńskie są socjalistyczne.
                    ale raczej po kolacji.
                  • grand_bleu OT, o parytetach. 12.12.09, 17:35

                    Kocia,
                    napisałaś w tym wątku 6 postów, ani jeden nie był merytoryczny. I
                    nie piszę tego, by czynić Ci wyrzuty, chciałam tylko zwrócić uwagę,
                    że kiedy dyskutuję z męzczyznami, posty niemerytoryczne zdarzaja sie
                    niezmiernie rzadko ... taka jest różnica. I to jest kolejny powód,
                    dla którego uważam, że nie powinno być parytetów w polityce.


                    kocia_noga napisała:

                    >
                    • kocia_noga Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 17:45
                      grand_bleu napisała:

                      >
                      > Kocia,
                      > napisałaś w tym wątku 6 postów, ani jeden nie był merytoryczny. I
                      > nie piszę tego, by czynić Ci wyrzuty, chciałam tylko zwrócić
                      uwagę,
                      > że kiedy dyskutuję z męzczyznami, posty niemerytoryczne zdarzaja
                      sie
                      > niezmiernie rzadko ... taka jest różnica. I to jest kolejny powód,
                      > dla którego uważam, że nie powinno być parytetów w polityce.

                      Rozumiem. Mężczyźni dyskutują merytorycznie i dlatego im się należy
                      władza polityczna. Trzeba tak było od razu, tak jest rzetelniej, a
                      nie pleść o wstydzie :)
                      • grand_bleu Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 17:50
                        kocia_noga napisała:

                        > grand_bleu napisała:
                        >
                        > >
                        > > Kocia,
                        > > napisałaś w tym wątku 6 postów, ani jeden nie był merytoryczny.
                        I
                        > > nie piszę tego, by czynić Ci wyrzuty, chciałam tylko zwrócić
                        > uwagę,
                        > > że kiedy dyskutuję z męzczyznami, posty niemerytoryczne zdarzaja
                        > sie
                        > > niezmiernie rzadko ... taka jest różnica. I to jest kolejny
                        powód,
                        > > dla którego uważam, że nie powinno być parytetów w polityce.
                        >
                        > Rozumiem. Mężczyźni dyskutują merytorycznie i dlatego im się
                        należy
                        > władza polityczna.

                        Sorry, ale nie zrozumiałaś, nikomu nie należy się władza.
                        • kocia_noga Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 18:07
                          grand_bleu napisała:


                          > Sorry, ale nie zrozumiałaś, nikomu nie należy się władza.


                          To mnie przykro, jak zwykle, gdy nie rozumiem :(, ale spróbuję raz
                          jeszcze. Władzę dzierżą mężczyźni - dotychczas tak było i jest
                          nadal.Kobiety, choć jest nas więcej, nie mają swojej reprezentacji
                          we władzy i starają się to zmienić poprzez wprowadzenie parytetów na
                          listach wyborczych.
                          Ja napisałam 6 niemerytorycznych postów w wątku, a mężczyni nie.
                          Dodatkowo mężczyźni (o ile pamiętam takie masz doświadczenia
                          życiowe) wypowiadają się w wątkach w sposób merytoryczny.A więc
                          jesteś przeciwna parytetom.
                          No więc, hmm... rozumiem.
                          • grand_bleu Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 19:57
                            kocia_noga napisała:

                            > grand_bleu napisała:
                            >
                            >
                            > > Sorry, ale nie zrozumiałaś, nikomu nie należy się władza.
                            >
                            >
                            > To mnie przykro, jak zwykle, gdy nie rozumiem :(, ale spróbuję raz
                            > jeszcze. Władzę dzierżą mężczyźni - dotychczas tak było i jest
                            > nadal.Kobiety, choć jest nas więcej, nie mają swojej reprezentacji
                            > we władzy i starają się to zmienić poprzez wprowadzenie parytetów
                            na
                            > listach wyborczych.

                            Hmm ... widzisz, dla mnie polityk nie ma płci, podobnie jak nie ma
                            określonej narodowości i orientacji seksualnej. To nie są kryteria,
                            którymi kieruję się przy urnie wyborczej.
                            I choć rozumiem intencje osób popierajacych parytety, uważam, że w
                            efekcie końcowym parytety przyniosą więcej szkody niż pożytku.
                            Kobiety, jeśli chcą zajmować się polityką, to się nią zajmują, jest
                            na to wiele przykładów. Często, niestety bardzo negatywnych, tu
                            jeden z nich

                            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,6897072,Fedak_do_podwladnej__Zabciu__siedz_cicho.html

                            i zauważ, ta kobieta weszła do polityki bez parytetu.

                            A odnośnie braku reprezentacji ... w sytuacji, kiedy kobiety
                            uzyskały równe prawa z męzczyznami, wystarczy zadbać o ich
                            egzekwowanie, a to, kto to będzie robił, jest mi dokładnie
                            obojętne ... byle była to osoba mądra i kompetentna :) uśmiechnęłam
                            się, bo obie chyba wiemy, że o takie osoby najtrudniej.

                            Podsumowując, tak, czy siak, wszystko roazgrywa sie przy urnach,
                            i właśnie przy urnach kobiety odrzuciły "swoje reprezentantki" z
                            Partii Kobiet.


                            > Ja napisałam 6 niemerytorycznych postów w wątku, a mężczyni nie.

                            no ... włączyli się - żeby bronić mnie przed niemerytorycznymi
                            atakami :)
                            • kocia_noga Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 21:27
                              grand_bleu napisała:


                              > > Ja napisałam 6 niemerytorycznych postów w wątku, a mężczyni nie.
                              >
                              > no ... włączyli się - żeby bronić mnie przed niemerytorycznymi
                              > atakami :)
                              >

                              Nic o związku 6 postów z parytetami, klasyczne 'rakiem na z góry
                              upatrzone pozycje'.
                              Niemerytoryczne ataki cię dotknęły? Nie wiedziałam, i co, włączyli
                              się twoi mężczyźni i obronili?
                              W zasadzie odpowiadac nie musisz, zwłaszcza że żegnasz się z nami
                              wzbogacona o wiedzę tajemną, a i poznany mężczyzna pewnie też czeka.
                              • grand_bleu Re: OT, o parytetach. 13.12.09, 10:28

                                Ponieważ słowem nie odniosłaś się do części merytorycznej, rozumiem,
                                że ten temat mamy zakończony.
                                • bene_gesserit Re: OT, o parytetach. 13.12.09, 10:47
                                  Ja bym sie chciala odniesc merytorycznie!
                                  Ale nadal nie rozumiem, o co chodzi :D
                                  • kocia_noga Re: OT, o parytetach. 13.12.09, 12:57
                                    bene_gesserit napisała:

                                    > Ja bym sie chciala odniesc merytorycznie!
                                    > Ale nadal nie rozumiem, o co chodzi :D

                                    No że parytety są złe, bo napisałam 6 postów niemerytorycznych.Co do
                                    związku pomiędzy tymi dwoma faktami, to jest on wiedzą tajemną GB.
                                    Możnaby zrobić jeden wąt z cytatami obrazującymi - obyczaje (tu
                                    przejawy chamstwa naprzemian z witaniem się), inteligencję (tu
                                    nieliczne 'argumenty'i ugruntowqane stereotypy popularne w
                                    nieeleganckim towarzystwie oraz całkowitą bezradność w konfrontacji
                                    z rzeczywistością doskonale pokazujące poziom umysłowy oraz
                                    nieudolnośc intelektualną) oraz sposobem prowadzenia dyskusji (tu
                                    rzucane oskarżenia bez uzasadnień, wycofywanie się po napotkanej
                                    pierwsxzej trudności, wtręty, aluzje, insynuacje,brak odpowiedzi na
                                    merytoryczne pytania ).Niezbyt mi się chce trudzić.
                                    • bene_gesserit Re: OT, o parytetach. 13.12.09, 13:19
                                      Aaaa. Parytety. A. Kurka, w zyciu bym nie wpadla.

                                      To parytety sa socjalistyczne <nieposiadanie sie ze zdumienia>

                                      Demokratycznie i zgodnie z prawem (wliczajac w to konstytucje)
                                      przeprowadzana akcja jako odbieranie wolnosci obywatelkom?
                                      To sie do Rzecznika Praw Obywatelskich nadaje!!! Trzeba zmienic
                                      konstytucje, ustroj czy bo ja wiem - moze wszystko naraz?!

                                      I najlepiej, zeby sie tym feministki zajęly! Z kopytka.
                                      • kocia_noga Re: OT, o parytetach. 13.12.09, 13:43
                                        bene_gesserit napisała:

                                        > Aaaa. Parytety. A. Kurka, w zyciu bym nie wpadla.
                                        >
                                        > To parytety sa socjalistyczne <nieposiadanie sie ze zdumienia>
                                        >
                                        > Demokratycznie i zgodnie z prawem (wliczajac w to konstytucje)
                                        > przeprowadzana akcja jako odbieranie wolnosci obywatelkom?
                                        > To sie do Rzecznika Praw Obywatelskich nadaje!!! Trzeba zmienic
                                        > konstytucje, ustroj czy bo ja wiem - moze wszystko naraz?!
                                        >
                                        > I najlepiej, zeby sie tym feministki zajęly! Z kopytka.
                                        >


                                        Bene, kariera typowego trolla wyglada podobnie - wchodzi
                                        przekonany/a że łatwo będzie osiągnąć to, co sobie zamierzył/a, a
                                        następnie gdy doznaje licznych porażek ZOSTAJE żeby się odegrać,
                                        dokładnie tak, jak gracz w pokera czy ruletkę.
                                        Proponuję bana za chamskie zachowanie dopóki nie przeprosi.I
                                        powstrzymanie się od odpowiadania na niemerytoryczne wtręty -
                                        zaczynam od siebie.
                                        • easz Re: OT, o parytetach. 13.12.09, 18:26
                                          kocia_noga napisała:

                                          > Proponuję bana za chamskie zachowanie dopóki nie przeprosi.I
                                          > powstrzymanie się od odpowiadania na niemerytoryczne wtręty -
                                          > zaczynam od siebie

                                          Teraz to już będzie trudno. Ale jestem za. Brawo.
                                        • bene_gesserit Re: OT, o parytetach. 13.12.09, 22:01
                                          Ja bym do tego dodala 'granie Bambi', co bylo czeste np na forum
                                          psychologia.
                                          Ze wchodzi sie z impertynenckim przytupem, zostaje sie
                                          potraktowanym z impertynenckim przytupem i wtedy jest pora na łezki
                                          i drżący podbródek w rodzaju ja...ja... ale dlaczego?... co ja
                                          wam zrobilam... Chamstwo takie sie pleni, a gdzie fanfary? i wiwaty?


                                          Moze w swieta odkopie panopticum trolli i nad nim popracujemy?
                                          • easz Re: OT, o parytetach. 13.12.09, 23:22
                                            bene_gesserit napisała:

                                            > Moze w swieta odkopie panopticum trolli i nad nim popracujemy?

                                            TAK! Znów bym się chciała trochę pobawić.
                                  • easz Re: OT, o parytetach. 13.12.09, 18:17
                                    bene_gesserit napisała:

                                    > Ja bym sie chciala odniesc merytorycznie!
                                    > Ale nadal nie rozumiem, o co chodzi :D

                                    Aż by się chciało rzec - jaka merytoryka, tak merytoryczne
                                    odpowiedzi, ale to by było jednak nie fair w stosunku do odpowiedzi
                                    i odpowiadających:)
                    • karolana Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 19:18
                      grand_bleu napisała:

                      > chciałam tylko zwrócić uwagę,
                      > że kiedy dyskutuję z męzczyznami, posty niemerytoryczne zdarzaja sie
                      niezmiernie rzadko ... taka jest różnica. I to jest kolejny powód, dla którego
                      uważam, że nie powinno być parytetów w polityce.

                      Wiesz, mnie zawsze zastanawiało dlaczego kobiety (niektóre) tak bardzo lubią
                      podkreślać, że "bawią się" z chłopcami.
                      Nie wiem, czy kiedykolwiek działałaś w polityce lub czy znasz kogoś, kto działa.
                      Jeśli znasz bądź sama się tym zajmujesz (zajmowałaś), powinnaś wiedzieć, że
                      chłopcy lubią bawić się we własnym towarzystwie. Dziewczynki są wg. nich
                      "głupie" i nadają się tylko do robienia kanapek. Oczywiście chłopcy przy
                      dziewczynkach są mili, szarmanccy, całują po łapkach, ładnie się uśmiechają i
                      panują nad językiem (przy damach wszak należy uważać na formę), ale prawdziwe
                      rozmowy, takie przy użyciu niecenzuralnego słownictwa, zostawiają sobie na
                      moment, kiedy "panie udadzą się na kawę do salonu, a panowie na cygaro i
                      kieliszek porto do sali bilardowej lub biblioteki". Powinnaś wiedzieć, że
                      decyzje bardzo często nie są podejmowane w wyniku merytorycznej dyskusji, ale
                      przy wódeczce w klubie, w którym dziewczynki są, owszem... na scenie kręcąc tym
                      i owym.
                      Parytety w polityce powinny być choćby po to, żeby wyeliminować lub chociaż
                      ograniczyć tego typu praktyki.
                      Tak samo, jak powinny być wprowadzone obowiązkowe, przynajmniej częściowe,
                      urlopy wychowawcze dla ojców żeby złamać stereotyp kobiety, która zajdzie w
                      ciążę i zniknie z rynku pracy na kilka lat oraz stereotyp mężczyzny, którego
                      celem jest tylko zarabianie na rodzinę.
                      Tak samo jak jeszcze w kilku innych przypadkach.
                      Pamiętaj Wielki Błękicie, że brak równości jest bronią obosieczną, która
                      wyciągana jest w najmniej spodziewanym momencie.
                      A to dziewczynka, która całe życie pogardzała "babami" jako istotami
                      niemerytorycznymi i przedkładała chłopców jako bardziej konkretnych usłyszy od
                      niedoszłego pracodawcy "z babami to zawsze problem, bo są mniej odporne
                      psychicznie i zaraz ciąże, zaraz zwolnienia..."
                      A to chłopiec, który całe życie twierdził, ze miejsce kobiety jest w domu przy
                      garach i dzieciach, a jemu, jako panu stworzenia przynależy kariera dowiaduje
                      się w trakcie rozprawy rozwodowej, że dzieci to owszem, on może, a nawet musi
                      nadal utrzymywać, ale spotykać się z nimi będzie wtedy, kiedy mu szanowna
                      mamusia dzieci łaskawie zezwoli zaś w efekcie dziatki lube będą traktować go jak
                      chodzący bankomat i poza okolicami świąt będą go miały serdecznie w dupie.
                      A to jeszcze jakiś inny, ciekawszy scenariusz się przytrafi.

                      Wolność absolutna jest mitem, społeczeństwo podlega pewnym normom, które zawsze
                      określane były przez prawo.
                      • easz Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 19:26
                        karolana napisała:

                        > grand_bleu napisała:
                        >
                        > > chciałam tylko zwrócić uwagę,
                        > > że kiedy dyskutuję z męzczyznami, posty niemerytoryczne zdarzaja
                        sie
                        > niezmiernie rzadko ... taka jest różnica. I to jest kolejny powód,
                        dla którego uważam, że nie powinno być parytetów w polityce.

                        Poza tym jest w tym coś nielogicznego, że kobieta potrafi to w takim
                        razie ocenić, tę merytorykę. Musi być naprawdę więc wyjątkowa;) Albo
                        męska, no nie wiem.
                        • karolana Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 19:30
                          easz napisała:
                          >
                          > Poza tym jest w tym coś nielogicznego, że kobieta potrafi to w takim
                          > razie ocenić, tę merytorykę. Musi być naprawdę więc wyjątkowa;) Albo
                          > męska, no nie wiem.

                          Może ma męski typ mózgu ;)
                        • vargtimmen Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 20:00
                          easz napisała:

                          > Poza tym jest w tym coś nielogicznego, że kobieta potrafi to w takim
                          > razie ocenić, tę merytorykę. Musi być naprawdę więc wyjątkowa;)


                          Yhm :)


                          > Albo męska, no nie wiem.


                          To niebezepieczna ścieżka: konkretna, inteligenta, interesująca, atrakcyjna = męska?
                          • easz Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 20:13
                            vargtimmen napisał:

                            > > Albo męska, no nie wiem.
                            >
                            >
                            > To niebezepieczna ścieżka: konkretna, inteligenta, interesująca,
                            atrakcyjna = męska?

                            Hyhy, feministka normalnie.
                            Nie, miałam na myśli - podobna, odbierająca na tych samych falach,
                            ehehe równiacha.
                            Ale wniosek forumowiczki nadal pozostaje nielogiczny i naciągany, na
                            temat merytoryki, na nią prawie wyłączności, wiec.
                      • black-emissary Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 20:03
                        karolana napisała:
                        > Jeśli znasz bądź sama się tym zajmujesz (zajmowałaś), powinnaś wiedzieć, że
                        > chłopcy lubią bawić się we własnym towarzystwie. Dziewczynki są wg. nich
                        > "głupie" i nadają się tylko do robienia kanapek. Oczywiście chłopcy przy
                        > dziewczynkach są mili, szarmanccy, całują po łapkach, ładnie się uśmiechają i
                        > panują nad językiem (przy damach wszak należy uważać na formę), ale prawdziwe
                        > rozmowy, takie przy użyciu niecenzuralnego słownictwa, zostawiają sobie na
                        > moment, kiedy "panie udadzą się na kawę do salonu, a panowie na cygaro i
                        > kieliszek porto do sali bilardowej lub biblioteki".

                        Tak z ciekawości - a co Ty, jako kobieta, wiesz o tych spotkaniach, o których kobietom wiedzieć nie wolno? :)

                        > Parytety w polityce powinny być choćby po to,
                        > żeby wyeliminować lub chociaż ograniczyć tego typu praktyki.

                        Przecież w tej dziedzinie parytety kompletnie nic nie zmienią.

                        > Tak samo, jak powinny być wprowadzone obowiązkowe, przynajmniej częściowe,
                        > urlopy wychowawcze dla ojców żeby złamać stereotyp kobiety, która zajdzie w
                        > ciążę i zniknie z rynku pracy na kilka lat oraz stereotyp mężczyzny, którego
                        > celem jest tylko zarabianie na rodzinę.

                        Zamiast tego dostaniemy stereotyp kobiety, która zajdzie w ciążę i zniknie z runku pracy na kilka lat minus krótki okres tacierzyńskiego, w czasie którego i tak będzie mało użyteczna, bo wciąż będzie musiała chłopu pomagać.
                        • easz Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 20:09
                          black-emissary napisała:

                          > Tak z ciekawości - a co Ty, jako kobieta, wiesz o tych
                          spotkaniach, o których kobietom wiedzieć nie wolno? :)

                          No mi na ten przykład nie chciał kiedyś kolega o czymś dosłownie
                          opowiedzieć, bo w męskim gronie to ponoć mężczyźni rozmawiają takim
                          językiem, że..! I tak nie poznałam fajnej anegdotki, czy fajnego
                          dowcipu, czy co to tam było, co se w męskim gronie opowiedziano.
                        • karolana Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 20:11
                          > Tak z ciekawości - a co Ty, jako kobieta, wiesz o tych spotkaniach, o których
                          kobietom wiedzieć nie wolno? :)

                          A gdzie ja napisałam, że nie wolno kobieto WIEDZIEĆ?

                          > Przecież w tej dziedzinie parytety kompletnie nic nie zmienią.

                          A skąd wiesz?

                          > Zamiast tego dostaniemy stereotyp kobiety, która zajdzie w ciążę i zniknie z
                          runku pracy na kilka lat minus krótki okres tacierzyńskiego, w czasie którego i
                          tak będzie mało użyteczna, bo wciąż będzie musiała chłopu pomagać.

                          Po pierwsze jeśli pracodawca będzie wiedział, ze niezależnie od płci pracownik
                          może zniknąć na wychowawczym, nie będzie aż tak bardzo przywiązywał wagi do płci.
                          Po drugie naprawdę wydaje Ci się, że mężczyźni nie potrafią zajmować się domem i
                          dziećmi? Masz ich za aż takich debili, że kobieta musi im POMAGAĆ w zajmowaniu
                          się dzieckiem? Mam zupełnie inne doświadczenia w tym temacie i miałam jak
                          najlepsze zdanie o umiejętnościach mężczyzn zajmujących się domem i dziećmi...
                          Niesłusznie? Czyli naprawdę nadają się tylko do płacenia rachunków? Hmmmm...
                          • black-emissary Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 20:28
                            karolana napisała:
                            > A gdzie ja napisałam, że nie wolno kobieto WIEDZIEĆ?

                            Żeby WIEDZIEĆ trzeba się jakoś DOWIEDZIEĆ. A jako że - wedle Twoich rewelacji - mężczyźni przed kobietami cały czas grają to jak kobieta może wiedzieć co rzeczywiście w swoim gronie robią?

                            > A skąd wiesz?

                            Fakt, nie wiem. Nie mam też 100% pewności, że codzienne jedzenie przeze mnie marchewki spowoduje, że na świecie zapanuje pokój. Ale obawiam się, że to jednak nie pomoże, bo nie ma żadnego związku przyczynowo-skutkowego między jednym a drugim.
                            Z parytetami jako lekiem na patologie w polityce jest podobnie.

                            > Po pierwsze jeśli pracodawca będzie wiedział, ze niezależnie od płci pracownik
                            > może zniknąć na wychowawczym, nie będzie aż tak bardzo przywiązywał wagi do płc
                            > i.

                            Jeżeli w przypadku kobiety będzie to powiedzmy dwa i pół roku w przypadku kobiety i pół roku w przypadku mężczyzny to wagę wciąż przywiązywać będą.

                            > Po drugie naprawdę wydaje Ci się, że mężczyźni nie potrafią
                            > zajmować się domem i dziećmi?

                            Nie, nie wydaje mi się. Mam jednak spore podejrzenia, że ci, którzy do takich obowiązków zostaną prawnie zmuszeni nie będą się z nich specjalnie dobrze wywiązywać.
                            • easz Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 20:52
                              black-emissary napisała:

                              > karolana napisała:
                              > > A gdzie ja napisałam, że nie wolno kobieto WIEDZIEĆ?
                              >
                              > Żeby WIEDZIEĆ trzeba się jakoś DOWIEDZIEĆ. A jako że - wedle
                              Twoich rewelacji - mężczyźni przed kobietami cały czas grają to jak
                              kobieta może wiedzieć co rzec zywiście w swoim gronie robią?

                              Z podglądactwa? :)
                              • black-emissary Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 21:20
                                easz napisała:
                                > Z podglądactwa? :)

                                O! I to jest odpowiedź! Dziękuję.
                            • kocia_noga Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 21:39
                              black-emissary napisała:

                              > Żeby WIEDZIEĆ trzeba się jakoś DOWIEDZIEĆ. A jako że - wedle
                              Twoich rewelacji -
                              > mężczyźni przed kobietami cały czas grają to jak kobieta może
                              wiedzieć co rzec
                              > zywiście w swoim gronie robią?

                              Literatura światowa, pamiętniki, filmy, nawet dokumentalne,
                              wspomnienia osobiste znajomych, wzmianki przemycane tu i ówdzie w
                              wywiadach - nie wiem, czy wszytsko wyliczyłam, dużo tego.
                              Pożyjesz dłużej najlepiej na prowincji, bo tam wszytsko się o
                              wszystkim wie, to zobaczysz jakimi kanałami nadawana jest władza -
                              od posady dyrektora państwowej albo zależnej od państwa firmy do
                              miejsca na liście. Alianse przy wódzie, proboszcz, lokalni notable -
                              q. złodziej, ksiądz dobrodziej, przy czym q. to nie znaczy kobieta -
                              to męskie towarzystwo.
                              • black-emissary Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 22:00
                                Czyli jednak ta męska zmowa nie jest taka szczelna! Q.E.D.
                            • easz Re: OT, o parytetach. 12.12.09, 21:59

                              A to Karolanie nie miała odpowiedzieć Grandbleu? Co się na tym
                              świecie wyrabia.
                      • grand_bleu Karolana 13.12.09, 10:20
                        karolana napisała:

                        > grand_bleu napisała:
                        >
                        > > chciałam tylko zwrócić uwagę,
                        > > że kiedy dyskutuję z męzczyznami, posty niemerytoryczne zdarzaja
                        sie
                        > niezmiernie rzadko ... taka jest różnica. I to jest kolejny powód,
                        dla którego
                        > uważam, że nie powinno być parytetów w polityce.
                        >
                        > Wiesz, mnie zawsze zastanawiało dlaczego kobiety (niektóre) tak
                        bardzo lubią
                        > podkreślać, że "bawią się" z chłopcami.

                        Napisałam, że mężczyźni są bardziej merytoryczni, Ty odczytałaś, że
                        że "podkreślam, że sie bawię ..." , zastanaów się dlaczego TO
                        właśnie wyczytałaś z mojego postu.


                        > Nie wiem, czy kiedykolwiek działałaś w polityce lub czy znasz
                        kogoś, kto działa
                        > .
                        > Jeśli znasz bądź sama się tym zajmujesz (zajmowałaś), powinnaś
                        wiedzieć, że
                        > chłopcy lubią bawić się we własnym towarzystwie.

                        No tak, powinno się tego zabronić. To nie do pomyślenia, żeby ludzie
                        sami decydowali o tym, z kim lubią się bawić :/



                        > Dziewczynki są wg. nich
                        > "głupie" i nadają się tylko do robienia kanapek. Oczywiście
                        chłopcy przy
                        > dziewczynkach są mili, szarmanccy, całują po łapkach, ładnie się
                        uśmiechają i
                        > panują nad językiem (przy damach wszak należy uważać na formę),
                        ale prawdziwe
                        > rozmowy, takie przy użyciu niecenzuralnego słownictwa, zostawiają
                        sobie na
                        > moment, kiedy "panie udadzą się na kawę do salonu, a panowie na
                        cygaro i
                        > kieliszek porto do sali bilardowej lub biblioteki".

                        Fascynujące jest to co piszesz. Fascynujące, że zamiast prowadzić
                        prawdziwe rozmowy w salonie, w końcu nie miejsce się liczy tylko
                        ludzie - nb jeśli będziesz miała coś do powiedzenia, mężczyźni sami
                        przyjdą - jęczysz, że mężczyźni nie używają niecenzuralnych słów
                        przy kobietach i między niecenzuralnym językiem a prawdziwymi
                        rozmowami stawiasz znak równości.

                        BTW, z zasady nie używam i nie życzę sobie, żeby ktoś w moim
                        towarzyswie używał niecenzuralnych słów => jeśli ktoś chce porzucać
                        mięsem, niech wyjdzie z salonu.


                        > Parytety w polityce powinny być choćby po to, żeby wyeliminować
                        lub chociaż
                        > ograniczyć tego typu praktyki.

                        Rozumiem, czyli teraz parytety w polityce, potem w klubach ... nie
                        jestem zdziwiona.


                        > Tak samo, jak powinny być wprowadzone obowiązkowe, przynajmniej
                        częściowe, urlopy wychowawcze dla ojców

                        - totalitaryzm w czystej postaci.


                        > żeby złamać stereotyp kobiety, która zajdzie w
                        > ciążę i zniknie z rynku pracy na kilka lat oraz stereotyp
                        mężczyzny, którego
                        > celem jest tylko zarabianie na rodzinę.

                        Stereotypów nie łamie się nakazami i zakazami, poza tym żaden
                        przepis nie zmieni faktu, że to kobieta zachodzi w ciążę, rodzi
                        dziecko i je karmi.
                        Choć z tym karmienie różnie może być ... kto Was tam wie, może już
                        niedługo wprowadzicie obowiązkowe zażywanie żeńskich hormonów przez
                        tatusiów, po to, żeby mógli nakarmić piersią dziecko w czasie, kiedy
                        matki będą fedrować w kopalniach.


                        > Tak samo jak jeszcze w kilku innych przypadkach.
                        > Pamiętaj Wielki Błękicie, że brak równości jest bronią obosieczną,
                        która
                        > wyciągana jest w najmniej spodziewanym momencie.

                        Karolano, jedyna dopuszczalna równość, na którą państwo powinno mieć
                        wpływ, to równość wobec prawa, natomiast pomysły odgórnego
                        sterowania prywatnym życiem ludzi to TOTALITARYZM.


                        > A to dziewczynka, która całe życie pogardzała "babami" jako
                        istotami
                        > niemerytorycznymi i przedkładała chłopców jako bardziej
                        konkretnych usłyszy od
                        > niedoszłego pracodawcy "z babami to zawsze problem, bo są mniej
                        odporne
                        > psychicznie i zaraz ciąże, zaraz zwolnienia..."

                        Stwierdzenie faktu, nie jest równoznaczne z pogardą, a faktem jest,
                        że mężczyźni jako zasada, są bardziej merytoryczni, oraz faktem
                        jest, że kobiety zachodzą w ciąże, potem biorą zwolniena i jest z
                        tym problem.


                        > Wolność absolutna jest mitem, społeczeństwo podlega pewnym normom,
                        które zawsze określane były przez prawo.
                        >

                        Nie oczekuję wolności absolutnej.

                        Wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się
                        wolność drugiego człowieka.
                        Feministki tę wolność krok po kroku
                        odbierają, przykładem jest choćby obowiązkowy urlop tacierzyński.
                        • karolana Re: Karolana 13.12.09, 11:32
                          grand_bleu napisała:
                          > Napisałam, że mężczyźni są bardziej merytoryczni, Ty odczytałaś, że
                          > że "podkreślam, że sie bawię ..." , zastanaów się dlaczego TO
                          > właśnie wyczytałaś z mojego postu.

                          Napisałaś, że kiedy rozmawiasz z mężczyznami, oni są bardziej merytoryczni, ergo
                          - bawisz się z chłopcami :) Jeśli nie chciałaś tego powiedzieć, po co pisałaś?

                          > No tak, powinno się tego zabronić. To nie do pomyślenia, żeby ludzie
                          > sami decydowali o tym, z kim lubią się bawić :/

                          Nadinterpretacja. Nigdzie nie pisałam o zakazie, jedynie stwierdziłam fakt.

                          > Fascynujące jest to co piszesz. Fascynujące, że zamiast prowadzić
                          > prawdziwe rozmowy w salonie, w końcu nie miejsce się liczy tylko
                          > ludzie - nb jeśli będziesz miała coś do powiedzenia, mężczyźni sami
                          > przyjdą - jęczysz, że mężczyźni nie używają niecenzuralnych słów
                          > przy kobietach i między niecenzuralnym językiem a prawdziwymi
                          > rozmowami stawiasz znak równości.

                          O dżizus, nawet mi się nie chce tłumaczyć :/ Czepiasz się formy zamiast
                          zastanowić się nad treścią. Poza tym gratuluję wiary w to, że kiedy ktoś mówi z
                          sensem, wszyscy dosłownie spijają to z jego/jej ust :)

                          > Rozumiem, czyli teraz parytety w polityce, potem w klubach ... nie
                          > jestem zdziwiona.

                          Nadinterpretacja.

                          > Stereotypów nie łamie się nakazami i zakazami,

                          A czym?

                          > poza tym żaden
                          > przepis nie zmieni faktu, że to kobieta zachodzi w ciążę, rodzi
                          > dziecko i je karmi.

                          Czy ktoś temu zaprzecza? W tym celu jest urlop MACIERZYŃSKI, przeznaczony tylko
                          dla kobiety w połogu, ale WYCHOWAWCZY może wziąć już dowolny rodzic.

                          > Choć z tym karmienie różnie może być ... kto Was tam wie, może już
                          > niedługo wprowadzicie obowiązkowe zażywanie żeńskich hormonów przez
                          > tatusiów, po to, żeby mógli nakarmić piersią dziecko w czasie, kiedy
                          > matki będą fedrować w kopalniach.

                          Miało być śmiesznie? Nie wyszło. Poza tym matki już pracują w kopalniach.

                          > Karolano, jedyna dopuszczalna równość, na którą państwo powinno mieć
                          > wpływ, to równość wobec prawa, n

                          Tjaaa, problem tylko w tym, że prawo nie stosowane w praktyce można o kant tyłka
                          rozbić.

                          > Stwierdzenie faktu, nie jest równoznaczne z pogardą, a faktem jest,
                          > że mężczyźni jako zasada, są bardziej merytoryczni, oraz faktem
                          > jest, że kobiety zachodzą w ciąże, potem biorą zwolniena i jest z
                          > tym problem.

                          Takie stwierdzenie to nie stwierdzanie faktu (zwłaszcza to o mniejszej
                          odporności psychicznej kobiet) tylko uprzedzenia i dyskryminacja, które, o ile
                          pamiętam, są niezgodne z prawem pracy. Poza tym chciałam zwrócić uwagę, że są
                          kobiety, które NIGDY nie zajdą w ciążę, bo a) nie mają ochoty, b) nie mogą.

                          > Wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się
                          > wolność drugiego człowieka.


                          Zgadzam się.

                          > Feministki tę wolność krok po kroku
                          > odbierają, przykładem jest choćby obowiązkowy urlop tacierzyński.

                          Moja droga, urlop tacierzyński nie został póki co wprowadzony, więc nie wiem jak
                          Ci te wredne feministki wolność odbierają. A poza tym Urlop macierzyński jest
                          dostępny tylko dla kobiety. A co jeśli ja po urodzeniu dziecka NIE CHCĘ zostać
                          na urlopie, a mój facet chce? I NIE MOŻE! Czy to nie jest ograniczanie naszej
                          wolności? Tego się jakoś nie czepiasz...
                          • grand_bleu Re: Karolana 14.12.09, 10:06
                            karolana napisała:

                            > grand_bleu napisała:
                            > > Napisałam, że mężczyźni są bardziej merytoryczni, Ty odczytałaś,
                            że
                            > > że "podkreślam, że sie bawię ..." , zastanaów się dlaczego TO
                            > > właśnie wyczytałaś z mojego postu.
                            >
                            > Napisałaś, że kiedy rozmawiasz z mężczyznami, oni są bardziej
                            merytoryczni, erg
                            > o
                            > - bawisz się z chłopcami :) Jeśli nie chciałaś tego powiedzieć, po
                            co pisałaś?

                            Napisałam to, ponieważ uważam, że mężczyźni są bardziej
                            merytoryczni - to, i tylko to chciałam powiedzieć.
                            Nawiasem mówiąc, fascynujące jest to, jak odbieracie moje
                            wypowiedzi – uśmiecham się do znajomego, znaczy: podwalam się,
                            piszę, że mężczyźni są bardziej merytoryczni, znaczy: podkreślam, że
                            się z nimi bawię ... bez obrazy, ale jest to dość infantylny
                            sposób myślenia nie sądzisz? :)


                            > Poza tym gratuluję wiary w to, że kiedy ktoś mówi z
                            > sensem, wszyscy dosłownie spijają to z jego/jej ust :)

                            no nie, za długo jestem na forum, żeby w coś takiego wierzyć;)


                            > > Rozumiem, czyli teraz parytety w polityce, potem w klubach ...
                            nie
                            > > jestem zdziwiona.
                            >
                            > Nadinterpretacja.

                            raczej obawa przed nadchodzącym totalitaryzmam.


                            > > Stereotypów nie łamie się nakazami i zakazami,
                            >
                            > A czym?

                            wiedzą ... bliższym poznaniem ludzi, bądź zagadnienia, których
                            stereotyp dotyczy.

                            > > poza tym żaden
                            > > przepis nie zmieni faktu, że to kobieta zachodzi w ciążę, rodzi
                            > > dziecko i je karmi.
                            >
                            > Czy ktoś temu zaprzecza? W tym celu jest urlop MACIERZYŃSKI,
                            przeznaczony tylko
                            > dla kobiety w połogu, ale WYCHOWAWCZY może wziąć już dowolny
                            rodzic.

                            może, nie równa się musi, a feministki domagaja się obowiązkowego
                            urlopu "ojcierzyńskiego" .
                            BTW, skoro już bawimy się w wymyślanie słownych potworków – urlop
                            ojcierzyński podoba mi się bardziej niż tacierzyński :)


                            > > Choć z tym karmienie różnie może być ... kto Was tam wie, może
                            już
                            > > niedługo wprowadzicie obowiązkowe zażywanie żeńskich hormonów
                            przez
                            > > tatusiów, po to, żeby mógli nakarmić piersią dziecko w czasie,
                            kiedy
                            > > matki będą fedrować w kopalniach.
                            >
                            > Miało być śmiesznie? Nie wyszło. Poza tym matki już pracują w
                            kopalniach.

                            wcale nie, pomysły, żeby mężczyźni karmili dzieci piersią już są
                            .


                            > Poza tym matki już pracują w kopalniach.

                            świetnie, to tylko kolejny dowód na to, że rola feministek już się
                            wyczerpała – kobiety mają takie same prawa, jak mężczyźni.


                            > > Karolano, jedyna dopuszczalna równość, na którą państwo powinno
                            mieć
                            > > wpływ, to równość wobec prawa, n
                            >
                            > Tjaaa, problem tylko w tym, że prawo nie stosowane w praktyce
                            można o kant tyłka
                            > rozbić.

                            TO i tylko to jest problemem.
                            Nb, czytając to forum zauważyłam, że feministki prawo, regulaminy i
                            zasady mają w nosie. Komuniści też mieli.


                            >. Poza tym chciałam zwrócić uwagę, że są
                            > kobiety, które NIGDY nie zajdą w ciążę, bo a) nie mają ochoty, b)
                            nie mogą.

                            to, że istnieją kobiety, które nie mogą mieć dzieci, nie zmienia
                            faktu, że kobiety zachodzą w ciążę, kobiety rodzą i karmią
                            piersią.



                            > > Wolność jednego człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się
                            > > wolność drugiego człowieka.

                            >
                            > Zgadzam się.

                            bardzo się cieszę, że w kwestii podstawowej się zgadzamy, to daje
                            nadzieję na porozumienie.


                            > > Feministki tę wolność krok po kroku
                            > > odbierają, przykładem jest choćby obowiązkowy urlop tacierzyński.
                            >
                            > Moja droga, urlop tacierzyński nie został póki co wprowadzony,

                            no to co, że nie został? ważne jest, że feministki chcą go
                            wprowadzić i to jako obowiązkowy, co ewidentnie świadczy o
                            totalitarnych zapędach feministek.

                            pozdrawiam:)
                            • six_a Re: Karolana 14.12.09, 10:45
                              uwaga ogólna: męczące jest wietrzenie we wszystkim totalitaryzmu. widocznie
                              efekt zahaczenia o komunizm. też zahaczyłam, a tak nie mam.

                              a teraz konkret:
                              >to, że istnieją kobiety, które nie mogą mieć dzieci, nie zmienia
                              faktu, że kobiety zachodzą w ciążę, kobiety rodzą i karmią
                              piersią.

                              a co dla Ciebie wynika z faktu, że sprawcami ciąż są niewątpliwie mężczyźni? ustawienie ich
                              w roli bankomatu i odstawienie od dziecka na jakieś pół roku do roku, aż
                              mężczyzna się będzie nadawał do roli opiekuna, czyli kobieta przestanie karmić?
                              serio faceci marzą o roli niedzielnego tatusia i zwalenia na nich obowiązku
                              utrzymania powiększonej rodziny? w urlopach rodzicielskich nie matka czy ojciec
                              są na pierwszym planie, ale dziecko i konieczność zapewnienia mu opieki
                              rodziców. stąd przymus. dlaczego ten przymus dotyczy tylko matki, a ojca już nie?

                              nie ma żadnego totalitaryzmu w przyznaniu mężczyźnie prawa do zajmowania się
                              własnym dzieckiem już od wczesnego etapu jego rozwoju. dodatkowo, rozwiązanie to
                              uwzględnia realia, czyli fakt, że najczęściej na dom zarabiają i ojciec, i
                              matka. jeżeli z powodu dziecka z pracy znika tylko matka, jest to niekorzystne
                              dla wszystkich kobiet, nawet tych, które nie mają planów rodzicielskich.
                              niezależnie od planów i chęci pracodawca zawsze podejrzewa kobietę o "chęć
                              zniknięcia" na macierzyńskim, a matkę o notoryczne branie chorobowego na dzieci.
                              gdyby urlopy obowiązkowe przysługiwały i matce i ojcu, a ojcowie równie chętnie
                              siedzieli z dziećmi podczas choroby, nie byłoby problemu z równiejszym
                              traktowaniem rodziców w pracy. pomijam już to, chociaż ważne, że pracodawcy
                              także mężczyzn traktują jak woły robocze, które przyjdą zawsze - bo przecież
                              dzieci i rodzina nie są na ich głowie. kiedyś jak pracowałam na etacie - w
                              wiglię do domu wcześniej szły tylko kobiety, a mężczyźni z krzywymi minami
                              zostawali do końca.
                              • grand_bleu Six_a 14.12.09, 11:32
                                six_a napisała:

                                > uwaga ogólna: męczące jest wietrzenie we wszystkim totalitaryzmu.

                                to nie jest wietrzenie, to umiejętność przewidywania.

                                Co do reszty, masz wiele racji ... ale ja nie napisałabym, że
                                sprawcami ciąż są męzczyźni, napisałabym, że ciąża jest wynikiem
                                wspólnie podjętej decyzji.

                                Podobnie, opieki nad dzieckiem nie nazwałabym obowiązkiem, tylko
                                przywilejem. Tak, mamy ten przywilej, że w pierwszych miesiącach
                                życia dziecka to my, kobiety, jesteśmy dla dzieci niezastąpione.

                                Męzczyźni, których znam, w miarę możliwości też opiekują się
                                dziećmi, czerpiąc z tego przyjemność. Ta przyjemność zniknie, kiedy
                                stanie się obowiązkiem. Nie mówiąc o tym, że nie bardzo wyobrażam
                                sobie mozliwośc pogodzenia karmienia piersią z obowiązkowym pójściem
                                do pracy przez kobiety, bo do tego sprowadza się obowiązkowy urlop
                                tacierzyński.
                                Jestem za małżeństwem partnerskim, ale dla mnie partnerstwo nie
                                oznacza, że oboje rodzice (małżonkowie) muszą robić to samo =>
                                uważam, ze każdy powinien robić, to co lubi i co wychodzi mu
                                najlepiej. Taki model nie wyklucza sytuacji, że ojciec zajmuje się
                                dzieckiem, a matka zarabia pieniądze. Ja postuluję, żeby rodziny
                                rodziny zostawić w spokoju i niech same decydują o modelu, który im
                                pasuje najbardziej.

                                > nie ma żadnego totalitaryzmu w przyznaniu mężczyźnie prawa do
                                zajmowania się
                                > własnym dzieckiem już od wczesnego etapu jego rozwoju.

                                czym innym jest "prawo do", czym innym obowiązek.


                                > jeżeli z powodu dziecka z pracy znika tylko matka, jest to
                                niekorzystne
                                > dla wszystkich kobiet, nawet tych, które nie mają planów
                                rodzicielskich.

                                wiesz, życie nie jest sprawiedliwe i nigdy nie będzie, a próby
                                naprawiania świata zbyt często prowadziły do zniewolenia jednostek.
                                Dlatego trzeba bardzo uważać, zanim wprowadzi się prawo, odgórnie
                                narzucające ludziom jakieś działania.

                                Ktos tu wyżej napisał, że pracodawcyy pytaja kobiety o ich plany
                                macierzyńskie. To nieprawda, obecne prawo zakazuje pracodawcy
                                zadanie takiego pytania. I tu widzę problem, bo ten zakaz, który z
                                założenia miał chronić kobiety, de facto obraca sie przeciwko nim,
                                bo pracodawca nie znając tych planów, na wszelki wypadek woli
                                zatrudnić mężczyznę ... czyli tracą na tym kobiety, które nie
                                mają planów rodzicielskich
                                - te, w trosce o które wprowadzany
                                jest nakaz urlopów tacierzyńskich.
                                Widzisz więc sama, że są różne sposoby sprawowania rządów, jeden -
                                nakazując i zakazują, drugi - pozostawiając wybór ludziom. Który wg
                                Ciebie jest lepszy? Ja zawsze wybiorę ten, który daje ludziom wolny
                                wybór.


                                > kiedyś jak pracowałam na etacie - w wiglię do domu wcześniej szły
                                > tylko kobiety, a mężczyźni z krzywymi minami zostawali do końca.

                                przepraszam, ale nie rozumiem, wolałabyś, żeby kobiety też musiały
                                zostawać do końca?

                                pozdrawiam
                                • six_a Re: Six_a 14.12.09, 12:52
                                  hmm, no przewidywać można na podstawie wcześniejszych doświadczeń, a że
                                  doświadczeń z obowiązkowymi urlopami na dzieci dla ojców nie mamy, to dla mnie
                                  jest to przewidywanie z fusów.

                                  >jest wynikiem wspólnie podjętej decyzji.
                                  to tym bardziej logiczne wydaje się wspólne sprawowanie opieki nad dzieckiem,
                                  dzielenie obowiązkowego urlopu itakdalej.

                                  > Podobnie, opieki nad dzieckiem nie nazwałabym obowiązkiem, tylko
                                  > przywilejem.
                                  jasne, z tym, że od strony zatrudnienia nazywa się to: obowiązkowy urlop
                                  macierzyński. nie widzę problemu z rozszerzeniem przywileju na ojców.

                                  >Ta przyjemność zniknie, kiedy stanie się obowiązkiem.
                                  ciekawe. a to z jakich badań wynika? czyli u matek, które w czasie trwania
                                  macierzyńskiego nie mogą tknąć się pracy zawodowej, przynajmniej teoretycznie,
                                  przyjemność zanika? czy te przyjemności jakoś inaczej działają w zależności od płci?

                                  >muszą robić to samo uważam, ze każdy powinien robić,
                                  oczywiście, że nie, nie sądzę, by urlop ojcowski przewidywał karmienie piersią.
                                  można rozdzielić czasowo - pierwszy okres wymagający zwykle karmienia dla matki
                                  - drugi, gdy wprowadzane są już inne pokarmy, a matka może mleko zostawić i
                                  wyjść do pracy - dla ojca. a dla tych co z góry planują inne żywienie i dziecko
                                  np. w ogóle nie jest karmione piersią - podział czasowy do uzgodnienia.

                                  > uważam, ze każdy powinien robić, to co lubi i co wychodzi mu
                                  > najlepiej.
                                  w tej chwili to Ty decydujesz, że opieka nad dzieckiem jest totalitaryzmem dla
                                  ojców, bo z zasady nie umieją i stracą przyjemność, fair? no nie bardzo.

                                  > Ja postuluję, żeby rodziny rodziny zostawić w spokoju i niech same decydują o
                                  modelu
                                  obecne prawo właśnie tego wyboru nie zakłada. model jest z góry narzucony. urlop
                                  ojcowski jest, ale nieobowiązkowy i jakoś jego szczególną karierę trudno mi
                                  sobie wyobrazić w tych warunkach.
                                  • vargtimmen Re: Six_a 14.12.09, 14:16
                                    six_a napisała:

                                    > hmm, no przewidywać można na podstawie wcześniejszych doświadczeń,

                                    > a że doświadczeń z obowiązkowymi urlopami na dzieci dla ojców nie
                                    > mamy, to dla mnie jest to przewidywanie z fusów.


                                    Hej, obowiązkowy urlop tacierzyński = zbranie części matkom, które chcą, części
                                    urlopu macierzyńskiego.

                                    To tak proste, że nie może być prostsze: przymus = mniejszy wybór.


                                    >
                                    > >jest wynikiem wspólnie podjętej decyzji.
                                    > to tym bardziej logiczne wydaje się wspólne sprawowanie opieki nad dzieckiem,
                                    > dzielenie obowiązkowego urlopu itakdalej.
                                    >
                                    > > Podobnie, opieki nad dzieckiem nie nazwałabym obowiązkiem, tylko
                                    > > przywilejem.
                                    > jasne, z tym, że od strony zatrudnienia nazywa się to: obowiązkowy urlop
                                    > macierzyński. nie widzę problemu z rozszerzeniem przywileju na ojców.
                                    >
                                    > >Ta przyjemność zniknie, kiedy stanie się obowiązkiem.
                                    > ciekawe. a to z jakich badań wynika? czyli u matek, które w czasie trwania
                                    > macierzyńskiego nie mogą tknąć się pracy zawodowej, przynajmniej teoretycznie,
                                    > przyjemność zanika? czy te przyjemności jakoś inaczej działają w zależności od
                                    > płci?
                                    >
                                    > >muszą robić to samo uważam, ze każdy powinien robić,
                                    > oczywiście, że nie, nie sądzę, by urlop ojcowski przewidywał karmienie piersią.


                                    > można rozdzielić czasowo - pierwszy okres wymagający zwykle karmienia dla matki
                                    > - drugi, gdy wprowadzane są już inne pokarmy, a matka może mleko zostawić i
                                    > wyjść do pracy - dla ojca. a dla tych co z góry planują inne żywienie i dziecko
                                    > np. w ogóle nie jest karmione piersią - podział czasowy do uzgodnienia.
                                    >


                                    Hej, a nie lepiej zostawić to rodzicom do decyzji kto i ile urlopu potrzebuje?
                                    Kto dał feministkom prawo do zarządzania prywatnymi sprawami cudzych rodzin?



                                    > > uważam, ze każdy powinien robić, to co lubi i co wychodzi mu
                                    > > najlepiej.
                                    > w tej chwili to Ty decydujesz, że opieka nad dzieckiem jest totalitaryzmem dla
                                    > ojców, bo z zasady nie umieją i stracą przyjemność, fair? no nie bardzo.
                                    >

                                    > obecne prawo właśnie tego wyboru nie zakłada. model jest z góry
                                    > narzucony. urlop ojcowski jest, ale nieobowiązkowy i jakoś jego
                                    > szczególną karierę trudno mi sobie wyobrazić w tych warunkach.
                                    >


                                    Czyli chcesz, żeby państwo załatwiło to za Ciebie i zdyscypliowało Twojego
                                    mężczyznę, a przy okazji, przymusowo odebrało część urlopu kobietom, które mają
                                    inne priorytety? Wg Ciebie, to w porządku?

                                    Zmuszać do czegoś wszystkich, żeby załatwić swoją prywatną sprawę?
                                    • six_a Re: Six_a 14.12.09, 15:01
                                      > To tak proste, że nie może być prostsze: przymus = mniejszy wybór.
                                      już raz o to pytałam - skąd Ci/Wam przychodzi do głowy, że obecnie przymusu nie
                                      ma, jeśli jest ewidentny.

                                      > Hej, a nie lepiej zostawić to rodzicom do decyzji kto i ile urlopu potrzebuje?
                                      Heeeeeeeeej, jasne że tak, zlikwiduj przymusowy macierzyński, wtedy będziesz
                                      miał pozostawione do decyzji, powodzenia!
                                      • vargtimmen Re: Six_a 14.12.09, 15:09
                                        six_a napisała:

                                        > > To tak proste, że nie może być prostsze: przymus = mniejszy wybór.

                                        > już raz o to pytałam - skąd Ci/Wam przychodzi do głowy, że obecnie przymusu nie
                                        > ma, jeśli jest ewidentny.

                                        Jaki przymus Ty masz na myśli?

                                        Ja piszę o feministycznej propozycji, by urlop po urodzeniu dzieka musiał być
                                        dzielony na dwoje rodziców w pewnej proporcji, bo inaczej jego część przepada.


                                        >
                                        > > Hej, a nie lepiej zostawić to rodzicom do decyzji kto i ile urlopu potrze
                                        > buje?

                                        > Heeeeeeeeej, jasne że tak, zlikwiduj przymusowy macierzyński, wtedy będziesz
                                        > miał pozostawione do decyzji, powodzenia!
                                        >

                                        Racja, przymusowy macierzyński to bzdura.
                                      • grand_bleu Re: Six_a 14.12.09, 15:10
                                        six_a napisała:

                                        > > To tak proste, że nie może być prostsze: przymus = mniejszy
                                        wybór
                                        .
                                        > już raz o to pytałam - skąd Ci/Wam przychodzi do głowy, że obecnie
                                        przymusu nie
                                        > ma, jeśli jest ewidentny.
                                        >

                                        przepraszam, ale gdzie masz przymus obecnie?


                                        > > Hej, a nie lepiej zostawić to rodzicom do decyzji kto i ile
                                        urlopu potrzebuje?

                                        > Heeeeeeeeej, jasne że tak, zlikwiduj przymusowy macierzyński,
                                        wtedy będziesz
                                        > miał pozostawione do decyzji, powodzenia!

                                        macierzyński jest przymusowy? powiem szczerze nie wiem, bo sie tym
                                        nie interesowałam, jesli tak, prosze bardzo walczcie o zniesienie
                                        przymusowego macierzyńskiego ... walczcie o mniej przymusu, a nie
                                        więcej.

                                        wyżej napisałam, że nie ma przymusu, zanim przeczytałam drugą
                                        część ... powiem tak, zawsze wydawało mi się, że kiedy kobieta rodzi
                                        dziecko, to chce się nim zajmować, te trzy pierwsze "przymusowe"
                                        miesiące były zdaje się tym, o co walczyły feministki kiedyś.
                                        • grand_bleu jeszcze jedno 14.12.09, 15:13

                                          ten przymus urlopu - 18 tyg. - jest bardziej dla pracodawcy, po to,
                                          żeby nie mógł zmusić kobiety presją do pracy.
                                          • vargtimmen Re: jeszcze jedno 14.12.09, 15:15
                                            grand_bleu napisała:

                                            >
                                            > ten przymus urlopu - 18 tyg. - jest bardziej dla pracodawcy, po to,
                                            > żeby nie mógł zmusić kobiety presją do pracy.
                                            >

                                            Czyli on jest wprowadzony dla ochrony kobiet???
                                            • grand_bleu Re: jeszcze jedno 14.12.09, 15:23
                                              vargtimmen napisał:

                                              > grand_bleu napisała:
                                              >
                                              > >
                                              > > ten przymus urlopu - 18 tyg. - jest bardziej dla pracodawcy, po
                                              to,
                                              > > żeby nie mógł zmusić kobiety presją do pracy.
                                              > >
                                              >
                                              > Czyli on jest wprowadzony dla ochrony kobiet???

                                              tak, tak mi sie zdaje. podobnie jak ograniczenia wykonywania
                                              ciężkich prac i wcześniejsza emerytura. to kiedyś były zdobycze
                                              socjalne dla kobiet.
                                              • vargtimmen Re: jeszcze jedno 14.12.09, 15:40
                                                grand_bleu napisała:

                                                > vargtimmen napisał:
                                                >
                                                > > grand_bleu napisała:
                                                > >
                                                > > >
                                                > > > ten przymus urlopu - 18 tyg. - jest bardziej dla pracodawcy, po
                                                > to,
                                                > > > żeby nie mógł zmusić kobiety presją do pracy.
                                                > > >
                                                > >
                                                > > Czyli on jest wprowadzony dla ochrony kobiet???
                                                >
                                                > tak, tak mi sie zdaje. podobnie jak ograniczenia wykonywania
                                                > ciężkich prac i wcześniejsza emerytura. to kiedyś były zdobycze
                                                > socjalne dla kobiet.
                                                >


                                                OK, zaczynam chyba rozumieć, w postulatach feministycznych nie chodzi o to, żeby
                                                kobietom odebrać przywileje, tylko by poprawić ich pozycję na rynku pracy
                                                poprzez zmuszenia mężczyzn, by korzystali z identycznie kłopotliwych dla
                                                pracodawcy przywilejów. Skoro sami z siebie nie chcą, to trzeba ludzi prawnie
                                                zmusić, by byli tacy sami (nie równi, bynajmniej, a tacy sami).


                                                Hmmm, jednego się boję, w takim układzie pracodawcy zaczęliby unikać
                                                zatrudniania potencjalnych matek i ojców, a preferowaliby ludzi starszych. Jak
                                                poradzić sobie z taką, z kolei, dyskryminacją?
                                                • grand_bleu Re: jeszcze jedno 14.12.09, 15:52

                                                  > OK, zaczynam chyba rozumieć, w postulatach feministycznych nie
                                                  chodzi o to, żeby
                                                  > kobietom odebrać przywileje,

                                                  noo nie do końca tak, bo feministki postulują zniesienie tych
                                                  różnic, co ciekawe nie postulują obniżenia wieku emerytalnego
                                                  mężczyznom, tylko podniesienia kobietom ...

                                                  Korwin ma na ten temat swoją teorię, że feministki to agentki
                                                  męzczyzn ... zaczynam go rozumieć ;)))

                                                  > tylko by poprawić ich pozycję na rynku pracy
                                                  > poprzez zmuszenia mężczyzn, by korzystali z identycznie
                                                  kłopotliwych dla
                                                  > pracodawcy przywilejów.

                                                  no tak, wszyscy powinni mieć źle po równo, a najgorzej pracodawca ;)

                                                  BTW, chętnie dowiedziałabym się, jaki jest procent pracodawców wśród
                                                  feministek, oceniam, że oscyluje koło jednego.


                                                  > Hmmm, jednego się boję, w takim układzie pracodawcy zaczęliby
                                                  unikać
                                                  > zatrudniania potencjalnych matek i ojców, a preferowaliby ludzi
                                                  starszych. Jak
                                                  > poradzić sobie z taką, z kolei, dyskryminacją?

                                                  to bardzo proste, pracodawcy zaczną zatrudniać na umowy-zlecenia.
                                                  kobiety stracą etaty (i wynikające z nich prawa), tak to się skończy.

                                                  i tu mam dla Ciebie zagadkę, kto na tym zyska? :)
                                                  • vargtimmen Re: jeszcze jedno 14.12.09, 16:20
                                                    grand_bleu napisała:

                                                    >
                                                    > > OK, zaczynam chyba rozumieć, w postulatach feministycznych nie
                                                    > chodzi o to, żeby
                                                    > > kobietom odebrać przywileje,
                                                    >
                                                    > noo nie do końca tak, bo feministki postulują zniesienie tych
                                                    > różnic, co ciekawe nie postulują obniżenia wieku emerytalnego
                                                    > mężczyznom, tylko podniesienia kobietom ...
                                                    >


                                                    A ja postulowałbym zniesienie wieku emerytalnego, co Ty na to?

                                                    >
                                                    > Korwin ma na ten temat swoją teorię, że feministki to agentki
                                                    > męzczyzn ... zaczynam go rozumieć ;)))
                                                    >


                                                    No tak, chcą zagnać kobiety do pracy, wyzwolić nas od dokładania do emerytur
                                                    kobiet, zapewnić nam bezpieczny seks i jeszcze dać długie, dodatkowe płatne
                                                    urlopy, a politykom zapewnić damskie towarzystwo w miejscu pracy. Jest to nawet
                                                    kuszące, ale nawet za takie przywileje, ja piersią karmił nie będę.



                                                    > > tylko by poprawić ich pozycję na rynku pracy
                                                    > > poprzez zmuszenia mężczyzn, by korzystali z identycznie
                                                    > kłopotliwych dla
                                                    > > pracodawcy przywilejów.
                                                    >
                                                    > no tak, wszyscy powinni mieć źle po równo, a najgorzej pracodawca ;)
                                                    >


                                                    ... i pracodawczyni. Pracodawcy wyzyskują i dyskryminują kobiety (niechętnie
                                                    zatrudniają, mniej płacą), należy im się.



                                                    > BTW, chętnie dowiedziałabym się, jaki jest procent pracodawców
                                                    > wśród feministek, oceniam, że oscyluje koło jednego.
                                                    >


                                                    Dobre pytanie, nie mam pojęcia.


                                                    >
                                                    > > Hmmm, jednego się boję, w takim układzie pracodawcy zaczęliby
                                                    > unikać
                                                    > > zatrudniania potencjalnych matek i ojców, a preferowaliby ludzi
                                                    > starszych. Jak
                                                    > > poradzić sobie z taką, z kolei, dyskryminacją?
                                                    >
                                                    > to bardzo proste, pracodawcy zaczną zatrudniać na umowy-zlecenia.
                                                    > kobiety stracą etaty (i wynikające z nich prawa), tak to się skończy.
                                                    >

                                                    Ale mężczyźni też stracą, przy okazji!

                                                    >
                                                    > i tu mam dla Ciebie zagadkę, kto na tym zyska? :)
                                                    >

                                                    Hmmm, polityczni obrońcy praw pracowników, bezrobotnych, kobiet?
                                                  • grand_bleu Re: jeszcze jedno 15.12.09, 10:13
                                                    vargtimmen napisał:

                                                    >
                                                    > A ja postulowałbym zniesienie wieku emerytalnego, co Ty na to?

                                                    Jak wiesz, jestem za zniesieniem przymusu ubezpieczeń, a jeżeli to,
                                                    za zniesieniem przymusu emerytur.
                                                    Człowiek sam powinien decydować o sobie, w tym, o zabezpieczeniu na
                                                    stare lata.


                                                    > > Korwin ma na ten temat swoją teorię, że feministki to agentki
                                                    > > męzczyzn ... zaczynam go rozumieć ;)))
                                                    >
                                                    >
                                                    > No tak, chcą zagnać kobiety do pracy, wyzwolić nas od dokładania
                                                    do emerytur
                                                    > kobiet, zapewnić nam bezpieczny seks i jeszcze dać długie,
                                                    dodatkowe płatne
                                                    > urlopy, a politykom zapewnić damskie towarzystwo w miejscu pracy.
                                                    Jest to nawet
                                                    > kuszące, ale nawet za takie przywileje, ja piersią karmił nie będę.

                                                    no i wyszedł z Ciebie egoista ;)))



                                                    > > > tylko by poprawić ich pozycję na rynku pracy
                                                    > > > poprzez zmuszenia mężczyzn, by korzystali z identycznie
                                                    > > kłopotliwych dla
                                                    > > > pracodawcy przywilejów.
                                                    > >
                                                    > > no tak, wszyscy powinni mieć źle po równo, a najgorzej
                                                    pracodawca ;)
                                                    > >
                                                    >
                                                    >
                                                    > ... i pracodawczyni. Pracodawcy wyzyskują i dyskryminują kobiety
                                                    (niechętnie
                                                    > zatrudniają, mniej płacą), należy im się.

                                                    Pracodawcy to w ogóle wrzód na d... społeczeństwa obywatelskiego,
                                                    powinno się ich wygnać z kraju ;)

                                                    > > BTW, chętnie dowiedziałabym się, jaki jest procent pracodawców
                                                    > > wśród feministek, oceniam, że oscyluje koło jednego.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Dobre pytanie, nie mam pojęcia.

                                                    Ale przyznasz, że śmiało można założyć, ze ten procent jest znikomy,
                                                    pracodawcy po prostu wiedzą, jakie konsekwencje niosą za sobą
                                                    socjalistyczne pomysły feministek ... pomysły, które de facto
                                                    najbardziej szkodzą kobietom.



                                                    > > > Hmmm, jednego się boję, w takim układzie pracodawcy zaczęliby
                                                    > > unikać
                                                    > > > zatrudniania potencjalnych matek i ojców, a preferowaliby
                                                    ludzi
                                                    > > starszych. Jak
                                                    > > > poradzić sobie z taką, z kolei, dyskryminacją?
                                                    > >
                                                    > > to bardzo proste, pracodawcy zaczną zatrudniać na umowy-
                                                    zlecenia.
                                                    > > kobiety stracą etaty (i wynikające z nich prawa), tak to się
                                                    skończy.
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Ale mężczyźni też stracą, przy okazji!

                                                    Tak, ale rozmawiamy tu o kobietach, dlatego Was pominęłam :)


                                                    > > i tu mam dla Ciebie zagadkę, kto na tym zyska? :)
                                                    > >
                                                    >
                                                    > Hmmm, polityczni obrońcy praw pracowników, bezrobotnych, kobiet?

                                                    Brawo :)

                                                    Zyskają lewicowi działacze, w tym działaczki feministyczne. Państwo
                                                    już nie ma pieniędzy na wypłacenie sie ze zobowiązań, dusi więc
                                                    społeczeństwo coraz to większymi ukrytymi podatkami. Do tego
                                                    dochodza durne przepisy niszczące przedsiębiorczość oraz polityka
                                                    społeczna niszcząca rodziny ... rzesza ludzi potrzebujących pomocy
                                                    będzie rosła – lewicowi działacze będą cieszyć się coraz większym
                                                    poparciem ...
                                                    socjalizm dzielnie bedzie walczył z problemami, które stworzył, po
                                                    to by na końcu użyc broni wobec zdziwionego tłumu. Zdziwonego, bo
                                                    przecież nie tak miało być.

                                                    ale póki co, muzyka gra ...
                                                  • vargtimmen Re: jeszcze jedno 15.12.09, 10:43
                                                    grand_bleu napisała:

                                                    > vargtimmen napisał:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > A ja postulowałbym zniesienie wieku emerytalnego, co Ty na to?
                                                    >
                                                    > Jak wiesz, jestem za zniesieniem przymusu ubezpieczeń, a jeżeli to,
                                                    > za zniesieniem przymusu emerytur.
                                                    > Człowiek sam powinien decydować o sobie, w tym, o zabezpieczeniu na
                                                    > stare lata.

                                                    Odhaczone :)

                                                    >
                                                    >
                                                    > > > Korwin ma na ten temat swoją teorię, że feministki to agentki
                                                    > > > męzczyzn ... zaczynam go rozumieć ;)))

                                                    (...)

                                                    > Jest to nawet kuszące, ale ja piersią karmił nie będę.
                                                    >
                                                    > no i wyszedł z Ciebie egoista ;)))
                                                    >

                                                    Ups... a to dobrze, czy źle? ;)

                                                    >
                                                    >
                                                    > > > > tylko by poprawić ich pozycję na rynku pracy
                                                    > > > > poprzez zmuszenia mężczyzn, by korzystali z identycznie
                                                    > > > kłopotliwych dla
                                                    > > > > pracodawcy przywilejów.
                                                    > > >
                                                    > > > no tak, wszyscy powinni mieć źle po równo, a najgorzej
                                                    > pracodawca ;)
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > ... i pracodawczyni. Pracodawcy wyzyskują i dyskryminują kobiety
                                                    > (niechętnie
                                                    > > zatrudniają, mniej płacą), należy im się.
                                                    >
                                                    > Pracodawcy to w ogóle wrzód na d... społeczeństwa obywatelskiego,
                                                    > powinno się ich wygnać z kraju ;)
                                                    >


                                                    O, jak pięknie lewicujesz, Paczulko ;)



                                                    > > > BTW, chętnie dowiedziałabym się, jaki jest procent pracodawców
                                                    > > > wśród feministek, oceniam, że oscyluje koło jednego.
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > > Dobre pytanie, nie mam pojęcia.
                                                    >
                                                    > Ale przyznasz, że śmiało można założyć, ze ten procent jest znikomy,
                                                    > pracodawcy po prostu wiedzą, jakie konsekwencje niosą za sobą
                                                    > socjalistyczne pomysły feministek ... pomysły, które de facto
                                                    > najbardziej szkodzą kobietom.
                                                    >

                                                    To prawda, wiem. Każdy pracodawca, z którym rozmawiałem zna ten problem, już
                                                    miał kłopoty z tego powodu lub się ich obawia. Co ciekawe, skargi na
                                                    wykorzystywanie ciążowych przywilejów słyszałem także od współpracowniczek
                                                    młodych kobiet w instytucji publicznej.
                                                    Bo cała robota spadła...


                                                    >
                                                    >
                                                    > > > > Hmmm, jednego się boję, w takim układzie pracodawcy zaczęliby
                                                    >
                                                    > > > unikać
                                                    > > > > zatrudniania potencjalnych matek i ojców, a preferowaliby
                                                    > ludzi
                                                    > > > starszych. Jak
                                                    > > > > poradzić sobie z taką, z kolei, dyskryminacją?
                                                    > > >
                                                    > > > to bardzo proste, pracodawcy zaczną zatrudniać na umowy-
                                                    > zlecenia.
                                                    > > > kobiety stracą etaty (i wynikające z nich prawa), tak to się
                                                    > skończy.
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > Ale mężczyźni też stracą, przy okazji!
                                                    >
                                                    > Tak, ale rozmawiamy tu o kobietach, dlatego Was pominęłam :)
                                                    >

                                                    No jakże mogłaś pominąć to, że się nam pogorszy? Czyż samo to nie wystarczy, by
                                                    polubić tę regulację? Bo jeśli nam jest lepiej, a się nam pogorszy, to będzie
                                                    równiej, czyli, per saldo, będzie lepiej.


                                                    >
                                                    > > > i tu mam dla Ciebie zagadkę, kto na tym zyska? :)
                                                    > > >
                                                    > >
                                                    > > Hmmm, polityczni obrońcy praw pracowników, bezrobotnych, kobiet?
                                                    >
                                                    > Brawo :)
                                                    >
                                                    > Zyskają lewicowi działacze, w tym działaczki feministyczne. Państwo
                                                    > już nie ma pieniędzy na wypłacenie sie ze zobowiązań, dusi więc
                                                    > społeczeństwo coraz to większymi ukrytymi podatkami. Do tego
                                                    > dochodza durne przepisy niszczące przedsiębiorczość oraz polityka
                                                    > społeczna niszcząca rodziny ... rzesza ludzi potrzebujących pomocy
                                                    > będzie rosła – lewicowi działacze będą cieszyć się coraz większym
                                                    > poparciem ...


                                                    Cóż, można by się obawiać, że to stereotyp, ale... kiedy myślę o przywilejach
                                                    ciążowych, w pierwszym kroku, za którymi idą skargi, że pracodawcy nie chcą
                                                    zatrudniać kobiet, bo mają przywileje, więc trzeba dodawać kolejne przywileje...
                                                    to... myślę, że to, niestety, prawda.


                                                    > socjalizm dzielnie bedzie walczył z problemami, które stworzył, po
                                                    > to by na końcu użyc broni wobec zdziwionego tłumu. Zdziwonego, bo
                                                    > przecież nie tak miało być.


                                                    Jak wiadomo, wraz z rozwojem socjalizmu, walka ideologiczna się zaostrza.


                                                    > ale póki co, muzyka gra ...

                                                    Coraz ciszej, statystycznei starzejemy się w starej Europie. Statystycznie,
                                                    pracujemy coraz więcej, mamy coraz mniej dzieci i coraz mniej udane życie
                                                    rodzinne, dogania nas gospodarczo prężny i ekspansywny niegdysiejszy "trzeci
                                                    świat".
                                  • grand_bleu Re: Six_a 14.12.09, 15:21
                                    > >muszą robić to samo uważam, ze każdy powinien robić,
                                    > oczywiście, że nie, nie sądzę, by urlop ojcowski przewidywał
                                    karmienie piersią.
                                    > można rozdzielić czasowo - pierwszy okres wymagający zwykle
                                    karmienia dla matki
                                    > - drugi, gdy wprowadzane są już inne pokarmy, a matka może mleko
                                    zostawić i
                                    > wyjść do pracy - dla ojca. a dla tych co z góry planują inne
                                    żywienie i dziecko
                                    > np. w ogóle nie jest karmione piersią - podział czasowy do
                                    uzgodnienia.
                                    >

                                    Urlop macierzyński trwa 18 tygodni, podczas których dziecko powinno
                                    byc karmione piersią "na zawołanie", gdzie tu widzisz miejsce dla
                                    zamiany matki na ojca?



                                    > > Ja postuluję, żeby rodziny rodziny zostawić w spokoju i niech
                                    same decydują o modelu


                                    > obecne prawo właśnie tego wyboru nie zakłada. model jest z góry
                                    narzucony. urlop
                                    > ojcowski jest, ale nieobowiązkowy i jakoś jego szczególną karierę
                                    trudno mi
                                    > sobie wyobrazić w tych warunkach.

                                    sama piszesz, że urlop ojcowski jest, a zatem jest wybór - ojciec
                                    może pomagać przy dziecku lub pracować.

                                    a jeśli kobieta nie może poświęcić dziecku 18 tygodni z powodu
                                    kariery, no to sorry, nie powinna być matką. ma wybór.
                                • kontodopisanianaforum post niemalże niemerytoryczny 14.12.09, 17:52
                                  grand_bleu napisała:

                                  > Podobnie, opieki nad dzieckiem nie nazwałabym obowiązkiem, tylko
                                  > przywilejem. Tak, mamy ten przywilej, że w pierwszych miesiącach
                                  > życia dziecka to my, kobiety, jesteśmy dla dzieci niezastąpione.

                                  > Męzczyźni, których znam, w miarę możliwości też opiekują się
                                  > dziećmi, czerpiąc z tego przyjemność. Ta przyjemność zniknie, kiedy stanie się
                                  obowiązkiem.

                                  Powiedz im, że to specjalny niezwykły przywilej i problem z głowy :)
                                  A poważniej: dlaczego uważasz, że dla kobiety przymus opiekowania się dzieckiem
                                  to przyjemność, a dla mężczyzny już nie?
                                  • bene_gesserit Re: post niemalże niemerytoryczny 14.12.09, 18:29
                                    Dla kobiety taki przymus to przyjemnosc. Jak dla ktorej taki
                                    przymus to nie jest przyjemnosc, to nie jest kobietą.

                                    W sumie proste jak drut.
                                    • easz Re: post niemalże niemerytoryczny 14.12.09, 19:57
                                      bene_gesserit napisała:

                                      > Dla kobiety taki przymus to przyjemnosc. Jak dla ktorej taki
                                      > przymus to nie jest przyjemnosc, to nie jest kobietą.
                                      >
                                      > W sumie proste jak drut.

                                      A ponieważ jest równouprawnienie, to - dla mężczyzny taki przymus to
                                      byłaby nieprzyjemność. Jak dla którego taki przymus to by była
                                      przyjemność, to nie jest mężczyzną.
                                      Też proste.
                                      • kontodopisanianaforum Re: post niemalże niemerytoryczny 14.12.09, 20:05
                                        Ponieważ odpowiedziałyście na pytanie skierowane do kogoś innego, to pewnie
                                        zaraz się okaże, żeście nieokrzesane i zgorzkniałe :>
                                        • bene_gesserit Re: post niemalże niemerytoryczny 14.12.09, 20:07
                                          E tam, nie musze sie bac - desant w postaci blue i vargiego juz
                                          mnie zdemaskował, więc pobite szklanki.
                                  • grand_bleu Re: post niemalże niemerytoryczny 14.12.09, 22:03
                                    kontodopisanianaforum napisała:

                                    > grand_bleu napisała:
                                    >
                                    > > Podobnie, opieki nad dzieckiem nie nazwałabym obowiązkiem, tylko
                                    > > przywilejem. Tak, mamy ten przywilej, że w pierwszych miesiącach
                                    > > życia dziecka to my, kobiety, jesteśmy dla dzieci niezastąpione.
                                    >
                                    > > Męzczyźni, których znam, w miarę możliwości też opiekują się
                                    > > dziećmi, czerpiąc z tego przyjemność. Ta przyjemność zniknie,
                                    kiedy stanie się
                                    > obowiązkiem.
                                    >
                                    > Powiedz im, że to specjalny niezwykły przywilej i problem z
                                    głowy :)

                                    specjalny niezwykły przywilej nie może być przymusowy.

                                    > A poważniej: dlaczego uważasz, że dla kobiety przymus opiekowania
                                    się dzieckiem to przyjemność, a dla mężczyzny już nie?

                                    bo mężczyzna i kobieta, wbrew temu co Wam się wydaje, różnią się
                                    troszeczkę, czy naprawdę muszę tu tę różnicę wykładać?
                                    • grand_bleu "Mój brzuch - moja sprawa !" 14.12.09, 22:12

                                      czy nie jest to hasło, które uparcie lansujecie?

                                      skoro mówicie A, należałoby powiedzieć B, macierzyństwo to też
                                      sprawa kobiety...

                                      bądźcie konsekwentne.
                                    • kontodopisanianaforum Re: post niemalże niemerytoryczny 14.12.09, 22:17
                                      grand_bleu napisała:
                                      > bo mężczyzna i kobieta, wbrew temu co Wam się wydaje, różnią się
                                      > troszeczkę, czy naprawdę muszę tu tę różnicę wykładać?

                                      Po pierwsze - nie wciskaj komuś, że mu się coś wydaje.

                                      Po drugie - co miałoby przesądzać o tym, że kobieta "ma przywilej" opieki, a
                                      mężczyzna "przymus"? Tylko proszę bez żarcików o karmieniu piersią.
                                      • grand_bleu Re: post niemalże niemerytoryczny 14.12.09, 23:05
                                        kontodopisanianaforum napisała:

                                        > grand_bleu napisała:
                                        > > bo mężczyzna i kobieta, wbrew temu co Wam się wydaje, różnią się
                                        > > troszeczkę, czy naprawdę muszę tu tę różnicę wykładać?
                                        >
                                        > Po pierwsze - nie wciskaj komuś, że mu się coś wydaje.

                                        nie no, trochę różnic zauważacie, ale da się je zniwelować
                                        likwidując czytanki o mamusi czekającej na dziecko z obiadem.


                                        > Po drugie - co miałoby przesądzać o tym, że kobieta "ma przywilej"
                                        opieki, a mężczyzna "przymus"? Tylko proszę bez żarcików o
                                        karmieniu piersią.

                                        natura.
                                        • kontodopisanianaforum Re: post niemalże niemerytoryczny 14.12.09, 23:17
                                          grand_bleu napisała:

                                          > kontodopisanianaforum napisała:
                                          > > Po drugie - co miałoby przesądzać o tym, że kobieta "ma przywilej" opieki, a
                                          mężczyzna "przymus"? Tylko proszę bez żarcików o karmieniu piersią.
                                          >
                                          > natura.

                                          A może rozwiniesz, co masz na myśli?
                                          • grand_bleu Re: post niemalże niemerytoryczny 14.12.09, 23:32


                                            W dzisiejszych czasach coraz częściej zdarzają się kobiety, które
                                            tak bardzo chcą mieć dziecko, że decydują się na samotne
                                            macierzyństwo. Do dawcy materiału genetycznego nic nie muszą czuć,
                                            mogą go nawet nie znać. Czy słyszałaś o mężczyźnie, który
                                            zdecydowałby się na taki krok?

                                            Matka kocha dziecko bo jest, kocha je bezwarunkowo, instynktownie
                                            wie, jak trzeba je pielęgnować ... mężczyzna, też kocha dziecko, ale
                                            w początkowym okresie dlatego, że jest owocem jego miłości do
                                            kobiety, dopiero z czasem dziecko staje się samodzielnym bytem i
                                            mężczyzna kocha je niezależnie od uczuć, jakie żywi do matki.
                                            Dlatego będzie uwielbiał widok ukochanej kobiety karmiącej dziecko,
                                            ale sam pozostawiony z noworodkiem czułby się bezradny. Uczucie
                                            bezradności nie jest uczuciem przyjemnym.
                                            • vargtimmen Re: post niemalże niemerytoryczny 15.12.09, 00:21

                                              Tak się zastanawiam, jak to wygląda z perspektywy maleńkiego dziecka. Z czym się
                                              takiemu maleństwu kojarzy zapach matki? Jak na nie działa?

                                              Pokarm, ciepło, bezpieczeństwo?

                                              A zapach ojca?

                                              Jak mówią do niemowlęcia młode matki, a jak młodzi ojcowie?

                                              Jak je dotykają?

                                              I kto jest dzieckiem bardziej zżyty? Ktoś, kto je nosił w sobie przez 9
                                              miesięcy, czy ktoś, kto je właśnie zobaczył?

                                              Kto więcej dał z siebie, by dziecko się urodziło, a zatem, jest z niemowlęciem
                                              bardziej związany?

                                              Czy to można, czy to trzeba zmieniać, mieszając do tego obcych ludzi, czyli państwo?

                                              Bardzo serdecznie :)
                                              • easz gdzie jest Corgan, gdzie jest Pyzz..! gdzie 15.12.09, 01:16

                                                - gdzie, kuźwa, kiedy by się przydali!
                                                • bene_gesserit Re: gdzie jest Corgan, gdzie jest Pyzz..! gdzie 15.12.09, 01:24
                                                  Nie boj nic, vargi pisal juz o strasznych sądach, ktore z
                                                  tajemniczych powodow odbieraja dzieci ojcom.
                                                  Chyba ze myle go z innym, glowy nie dam, oni wszyscy sa do siebie
                                                  mocno podobni :(
                                                  • vargtimmen Re: gdzie jest Corgan, gdzie jest Pyzz..! gdzie 15.12.09, 08:55
                                                    bene_gesserit napisała:

                                                    > Nie boj nic, vargi pisal juz o strasznych sądach, ktore z
                                                    > tajemniczych powodow odbieraja dzieci ojcom.

                                                    Niemowlęta odbierają? To całkiem rozsądnie.


                                                    > Chyba ze myle go z innym, glowy nie dam, oni wszyscy sa do siebie
                                                    > mocno podobni :(
                                                    >

                                                    No popatrz, bez żadnej złośliwości, też mam ten problem, tyle że w odniesieniu
                                                    do większosći pań tutaj. Osobowości indywidualne spotkane na tym forum, takie
                                                    jak Black, Październik czy Dzikowy, identyfikuje bez trudu, ale poza tym, bywa
                                                    krucho.

                                                    Podobne zjawisko zachodzi, gdy odwiedzasz np. Japonię. Na początku, różnice
                                                    indywidualne są całkiem zatarte, widać tylko różnice kolektywne.
                                                  • six_a Re: gdzie jest Corgan, gdzie jest Pyzz..! gdzie 15.12.09, 09:20
                                                    rzeczywiście, hahaha, trudno się nie zgodzić, to są indywidua,
                                                    nierozumiane przeważnie i jęczące. takie poltergeisty w zasadzie.
                                                    jedno np. chodzi i stuka o pani od polskiego jakby to naszakasza co najmniej
                                                    była, drugie o startreku stuka, a trzecie stuka pozostałym akompaniament.
                                                  • bene_gesserit Re: gdzie jest Corgan, gdzie jest Pyzz..! gdzie 15.12.09, 21:09
                                                    > Podobne zjawisko zachodzi, gdy odwiedzasz np. Japonię. Na
                                                    początku, różnice
                                                    > indywidualne są całkiem zatarte, widać tylko różnice kolektywne.

                                                    Pewnie dlatego, kiedy ci sie skoncza argumenty, przestajesz brac
                                                    udzial w rozpetanej przez siebie dyskusji, zamiast grzecznie
                                                    przyznac racje :DDD
                                                  • kocia_noga Re: gdzie jest Corgan, gdzie jest Pyzz..! gdzie 15.12.09, 22:32
                                                    vargtimmen napisał:

                                                    Osobowości indywidualne spotkane na tym forum, takie
                                                    > jak Black, Październik czy Dzikowy, identyfikuje bez trudu, ale
                                                    poza tym, bywa
                                                    > krucho.


                                                    Wszystkie te osobowości mają wspólną cechę.


                                                    www.youtube.com/watch?v=wmOGBgntnAA
                                              • grand_bleu Poruszyłeś bardzo ważną sprawę - dziecko. 15.12.09, 09:53

                                                Feministki zdają sie zapominać, że dziecko jest istotą czującą i
                                                bezbronną. Tak naprawdę, to dobro dziecka powinno być zabezpieczone
                                                na pierwszym miejscu.

                                                Feministki domagają się, obiowiązkowego urlopu tacierzyńskiego,
                                                pytanie - kto zarobi na rodzinę, jeśli oboje rodzice będą
                                                siedzieli w domu?


                                                Feministki bezustannie czegoś się od państwa domagają, pytanie,
                                                co oferują w zamian?


                                                Dzień dobry :)
                                                • vargtimmen Re: Poruszyłeś bardzo ważną sprawę - dziecko. 15.12.09, 10:12
                                                  grand_bleu napisała:

                                                  >
                                                  > Feministki zdają sie zapominać, że dziecko jest istotą czującą i
                                                  > bezbronną. Tak naprawdę, to dobro dziecka powinno być zabezpieczone
                                                  > na pierwszym miejscu.
                                                  >

                                                  Oczywiście, że dobro małego dziecka jest kluczową sprawą. Kwestia wpływu
                                                  pierwszych miesięcy na rozwoj fizyczny, umysłowy, na rozwój jego osobowości,
                                                  bezbronność, pełna zależność. Dla rodziców jest to, na ogół oczywiste, nasza
                                                  ludzka natura temu pomaga na wszelkie sposoby. Więc, na ogół, rodzice zabiegają
                                                  o dobro małego dziecka najlepiej jak potrafią. Komu jak komu, ale im przecież
                                                  zależy. Dlatego urzędnik zza biurka i ideolog z wiecowej mównicy winni się
                                                  trzymać jak najdalej od tego, by ingerować prawem w wybory rodzin.


                                                  > Feministki domagają się, obiowiązkowego urlopu tacierzyńskiego,
                                                  > pytanie - kto zarobi na rodzinę, jeśli oboje rodzice będą
                                                  > siedzieli w domu?



                                                  Chodzi Ci o to, że pracodawcy zaczęliby niechętnie zatrudniać młodych mężczyzn,
                                                  z obawy przed tacierzyńskim? To możliwe.


                                                  > Feministki bezustannie czegoś się od państwa domagają, pytanie,
                                                  > co oferują w zamian?

                                                  Świetne pytanie, może warto go zadać w odrębnym wątku?



                                                  >
                                                  > Dzień dobry :)
                                                  >

                                                  Witaj :)
                                            • kontodopisanianaforum Re: post niemalże niemerytoryczny 15.12.09, 10:11
                                              grand_bleu napisała:
                                              >
                                              > Matka kocha dziecko bo jest, kocha je bezwarunkowo, instynktownie
                                              > wie, jak trzeba je pielęgnować ... mężczyzna, też kocha dziecko, > ale w
                                              początkowym okresie dlatego, że jest owocem jego miłości do
                                              > kobiety, dopiero z czasem dziecko staje się samodzielnym bytem i
                                              > mężczyzna kocha je niezależnie od uczuć, jakie żywi do matki.
                                              > Dlatego będzie uwielbiał widok ukochanej kobiety karmiącej
                                              > dziecko, ale sam pozostawiony z noworodkiem czułby się bezradny. > Uczucie
                                              bezradności nie jest uczuciem przyjemnym.

                                              Rozbawiłaś mnie od samego rana, uczucie rozbawienia jest uczuciem przyjemnym,
                                              nie mam więcej pytań, dziękuję za uwagę...

                                              PS
                                              Poczytaj sobie choćby w necie historie matek, które instynktownie nie wiedzą,
                                              jak pielęgnować dziecko i popadają z tego powodu we frustrację i inne takie
                                              depresje poporodowe. Może coś do ciebie dotrze.
                • bene_gesserit Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 19:21
                  grand_bleu napisała:

                  > bene_gesserit napisała:
                  >
                  > > O, pewnie dlatego zarzucilas nasza urocza wymiane w watku o
                  > > biolożce?
                  > >
                  > > Skusze się wiec na powtorzenie pytania do ciebie z tamtego
                  wątku:
                  > > w jaki sposob feministki ci zabierają wolność?
                  >
                  >
                  > współczesny feministki - polskie, bo o nich rozmawiamy -
                  wprowadzają
                  > tylnymi drzwiami socjalizm. Socjalizm z natury rzeczy ogranicza
                  > wolny wolny wybór, czytaj - wolność.
                  >
                  > Czy taka odpowiedź Cię satysfakcjonuje?

                  Nie, bo nic z tego nie rozumiem.

                  WIdze tylko, ze jakims tajnym podstepem probujemy urzadzic w kraju
                  drugi PRL. Ale jak? Jakbys mogla poleciec konkretem.
          • marouder.eu Sabino, to, ze ktos ma wlasny sad o sprawie.. 12.12.09, 13:35
            ..inny przy tym od twojego, nie przeczy wartosci tego, co ty uznajesz za
            najwazniejsze:)
            Wystarczy wyartykulowac swoje mysli, ewentualnie bronic ich za pomoca argumentow
            i niektorych zabiegow erystycznych.
        • kocia_noga Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 13:59
          grand_bleu napisała:

          > Swoją drogą symptomatyczne jest, że żadna feministka w tym wątku
          nie
          > zabrała głosu.
          >


          Symptomatyczne jest to, że nie wsparli cię koledzy. Jak widzisz, nie
          ma symetrii w waszych stosunkach - ty atakujesz nas, gdy twój kolega
          ma kłopoty z argumentacją, potakujesz i wspierasz; twoi koledzy mogą
          zawsze liczyć na ciebie, siebie nawzajem i trolli tu bytujących, a
          do twojego wątku pies z kulawą nogą nie zajrzał, dopóki nie
          znalazła się inna kobieta. To bardzo symptomatyczne.
          Ale widzę, ciebie nie razi, w końcu spotkałaś mężczyznę i czujesz
          się wywyższona, a oni przecież nie będą się schylać.
          • marouder.eu Hmmm, widac po tym poscie, Kocia Nogo.. 12.12.09, 14:05
            ..ktore nicki wrzucilas do kategorii ukrytych nieprzyjaciol:))
            Oraz rzecz jasna dalsza probe amatorskiego manipulowania Paczula widac takze jak
            na dloni:)

            kocia_noga napisała:

            Symptomatyczne jest to, że nie wsparli cię koledzy. Jak widzisz, nie
            > ma symetrii w waszych stosunkach - ty atakujesz nas, gdy twój kolega
            > ma kłopoty z argumentacją, potakujesz i wspierasz; twoi koledzy mogą
            > zawsze liczyć na ciebie, siebie nawzajem i trolli tu bytujących, a
            > do twojego wątku pies z kulawą nogą nie zajrzał, dopóki nie
            > znalazła się inna kobieta. To bardzo symptomatyczne.
            > Ale widzę, ciebie nie razi, w końcu spotkałaś mężczyznę i czujesz
            > się wywyższona, a oni przecież nie będą się schylać.
            >
            • kocia_noga Re: Hmmm, widac po tym poscie, Kocia Nogo.. 12.12.09, 15:02
              marouder.eu napisał:

              > ..ktore nicki wrzucilas do kategorii ukrytych nieprzyjaciol:))

              ależ widzę cię doskonale. Co do reszty to zgadzasz się ze mną, że
              koledzy nawalili, chociaz gdy wąt zakłada jeden z was, reszta
              reaguje stadnie. Kobieta jednakże nie jest członkinią( to akurat
              oczywiste) a nawet za przeproszeniem członkiem waszego stada.
              • marouder.eu Moze cie nieco oswiece w materii moich relacji z.. 12.12.09, 16:16
                ..Paczula:)
                Znamy sie tylko w sieci. Jestesmy dobrymi, netowymi znajomymi, traktujacymi sie
                z szacunkiem i sympatia. Tylko kilkakroc zdazylo mi sie w tym czasie spieszyc
                jej z pomoca. Nigdy w sprawach merytorycznych. Natomiast z kazdy z tych wypadkow
                mial u podstawy niewybredny, klamliwy i szkalujacy atak, przypuszczany na nia
                przez postepowe trolle.

                Roznimy sie swiatopogladem, stosunkiem do roznych organizacji i sympatiami
                politycznymi.
                Nigdy jednak nie poroznilismy sie ze soba:)
                Czy tyle wystarczy?
                • kocia_noga Re: Moze cie nieco oswiece w materii moich relacj 12.12.09, 17:08
                  marouder.eu napisał:

                  > ..Paczula:)
                  > Znamy sie tylko w sieci. Jestesmy dobrymi, netowymi znajomymi,
                  traktujacymi sie
                  > z szacunkiem i sympatia. Tylko kilkakroc zdazylo mi sie w tym
                  czasie spieszyc
                  > jej z pomoca. Nigdy w sprawach merytorycznych. Natomiast z kazdy z
                  tych wypadko
                  > w
                  > mial u podstawy niewybredny, klamliwy i szkalujacy atak,
                  przypuszczany na nia
                  > przez postepowe trolle.
                  >
                  > Roznimy sie swiatopogladem, stosunkiem do roznych organizacji i
                  sympatiami
                  > politycznymi.
                  > Nigdy jednak nie poroznilismy sie ze soba:)
                  > Czy tyle wystarczy?

                  Nie szło mi o charakterystykę waszej znajomości, nie szło mi nawet
                  o ciebie konkretnie, tylko o zjawisko.Faceci o konserwatywnych
                  postawach będą dążyć do utrzymania statusquo, czyli swojej
                  dominującej pozycji w społeczeństwie i w tym celu połączą się do
                  walki z wrogiem. Kobieta o konserwatywnych skłonnościach wspiera
                  konserwatywnych facetów, ale nie może liczyć na solidarność
                  męską ,jedynie na wsparcie innej kobiety-konserwy.
                  • grand_bleu Kocia ... 12.12.09, 17:26

                    Faceci o konserwatywnych
                    > postawach będą dążyć do utrzymania statusquo, czyli swojej
                    > dominującej pozycji w społeczeństwie i w tym celu połączą się do
                    > walki z wrogiem. Kobieta o konserwatywnych skłonnościach wspiera
                    > konserwatywnych facetów, ale nie może liczyć na solidarność
                    > męską ,jedynie na wsparcie innej kobiety-konserwy.

                    w tym wątku nie trzeba było mnie bronić, w każdym razie nie w
                    momencie, kiedy przypuściłyście atak na mężczyzn, szukając
                    potwierdzenia dla swoich teorii. Zarówno Marouder, jak i Vargtimmen
                    doskonale ocenili sytuację.

                    Ale skoro rozmawiamy juz o potrzebie obrony, to bardziej
                    interesujące wydaje mi się pytanie przed kim, faceci muszą
                    bronić kobietę o konserwatywnych poglądach?
                    :)
                    • kocia_noga Re: Kocia ... 12.12.09, 17:30
                      grand_bleu napisała:


                      > Ale skoro rozmawiamy juz o potrzebie obrony, to bardziej
                      > interesujące wydaje mi się pytanie przed kim, faceci muszą
                      > bronić kobietę o konserwatywnych poglądach?
                      > :)
                      >
                      przecież maruder pisał o tym ciut wyżej.
                      • grand_bleu Re: Kocia ... 12.12.09, 17:47
                        kocia_noga napisała:

                        > grand_bleu napisała:
                        >
                        >
                        > > Ale skoro rozmawiamy juz o potrzebie obrony, to bardziej
                        > > interesujące wydaje mi się pytanie przed kim, faceci
                        muszą
                        > > bronić kobietę o konserwatywnych poglądach?
                        > > :)
                        > >
                        > przecież maruder pisał o tym ciut wyżej.

                        mhm ...

                        Marouder napisał: " kilkakroc zdazylo mi sie w tym czasie spieszyc
                        jej z pomoca. Nigdy w sprawach merytorycznych. Natomiast z kazdy z
                        tych wypadkow mial u podstawy niewybredny, klamliwy i szkalujacy
                        atak, przypuszczany na nia przez postepowe trolle."

                        tak, to prawda, Marouder często stawał w mojej obronie przed
                        napastliwymi trollami, ale teraz jesteśmy na forum Feminizm i
                        Marouder znowu mnie broni, przed kim tym razem?
                        • kocia_noga Re: Kocia ... 12.12.09, 18:10
                          grand_bleu napisała:

                          > tak, to prawda, Marouder często stawał w mojej obronie przed
                          > napastliwymi trollami, ale teraz jesteśmy na forum Feminizm i
                          > Marouder znowu mnie broni, przed kim tym razem?
                          >

                          Może spytasz marudera, bo ja na pytanie odpowiedziałam.
              • grand_bleu Re: Hmmm, widac po tym poscie, Kocia Nogo.. 12.12.09, 16:30
                kocia_noga napisała:

                > marouder.eu napisał:
                >
                > > ..ktore nicki wrzucilas do kategorii ukrytych nieprzyjaciol:))
                >
                > ależ widzę cię doskonale. Co do reszty to zgadzasz się ze mną, że
                > koledzy nawalili,

                a czy ja moge się nie zgodzić? piszesz o braku wsparcia ... jakiego
                wsparcia? przecież nikt mnie nie atakuje :)

          • bene_gesserit Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 14:14
            Moim zdaniem to jest piękne.
            Forumowa sztama miedzy blue i marusiem oraz szybkie dokoptowanie do
            paczki vargiego i - werble - blaki.
            To takie ozywczo inne od normalnej, pelnej sporow i pieciu tysiecy
            pogladow atmosfery forum. Swiezy zefir. Podejrzewam, ze blue z
            marusiem zawitali do nas, bo zgadzac sie razem na ich starych
            smieciach bylo nudno - teraz wiec zgadzaja sie ze soba przeciw
            nam
            , wiec jest im ciekawiej.
            :)

            Ja sie normalnie odstosunkuje od tego fora albo przeniose swoj
            szezląg na alternatywę.
            • black-emissary Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 14:21
              A może zamiast bawić się w ploteczki odpowiesz na pytanie? :)
            • grand_bleu Bene ... 12.12.09, 16:25

              o czym Ty piszesz?!?!?

              co to wszystko ma wspólnego z tematem wątku?

              > Ja sie normalnie odstosunkuje od tego fora albo przeniose swoj
              > szezląg na alternatywę.

              och! proszę, nie odchodź, lubię ludzi ciekawych, a Ty jak
              najbardziej się do nich zaliczasz ;)
            • marouder.eu Na Aleternatywe Jarka Milewczyka? 12.12.09, 16:34
              Znam czlowieka osobiscie. Ladnych juz pare lat:)))))))))) Jarecki, pozdrawiam:))
            • kocia_noga Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 17:13
              bene_gesserit napisała:

              > Ja sie normalnie odstosunkuje od tego fora albo przeniose swoj
              > szezląg na alternatywę.
              >

              Turbo zniknęła we mgle...ale zawsze można wejść pogadać.
              • bene_gesserit Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 19:28
                Po turbo nosze zalobe do dzisiaj.
                Ona to potrafila - i jasno, i inteligentnie i jakos tak fajnie.
                Ech.
              • evita_duarte Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 22:21
                > Turbo zniknęła we mgle...ale zawsze można wejść pogadać.

                Chyba do niej napiszę, choć z tego co mi wiadomo to może być zajęta.
            • easz Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 18:16
              bene_gesserit napisała:

              > Moim zdaniem to jest piękne.
              > Forumowa sztama miedzy blue i marusiem oraz szybkie dokoptowanie
              do
              > paczki vargiego i - werble - blaki.
              > To takie ozywczo inne od normalnej, pelnej sporow i pieciu tysiecy
              > pogladow atmosfery forum. Swiezy zefir. Podejrzewam, ze blue z
              > marusiem zawitali do nas, bo zgadzac sie razem na ich starych
              > smieciach bylo nudno - teraz wiec zgadzaja sie ze soba przeciw
              > nam
              , wiec jest im ciekawiej.
              > :)
              >
              > Ja sie normalnie odstosunkuje od tego fora albo przeniose swoj
              > szezląg na alternatywę.

              To dlaczego na moją propozycję nic nie odpowiedziałaś, tylko poszłam
              na żer:(
              I zostawisz wszystko? bez uprzedzenia może?

              A jeszcze niedawno chciałam, żeby coś było, żeby jakaś nowa krew,
              czycuś, omamo. Ja to nawet nie jestem Kasandrą, jakaś Demeter
              normalnie, trzeba się w czerwone wstążki zaopatrzyć przede mną:/
              • kocia_noga Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 18:28
                easz napisała:

                > A jeszcze niedawno chciałam, żeby coś było, żeby jakaś nowa krew,
                > czycuś, omamo. Ja to nawet nie jestem Kasandrą, jakaś Demeter
                > normalnie, trzeba się w czerwone wstążki zaopatrzyć przede mną:/
                >

                Ech, nie pękaj, gorzej bywało. Miałyśmy tu już inwazje z akwanetu
                dużo dużo gorsze, teraz to można rzec elita nam się zjawiła.
                Mnie się to towarzystwo podoba i co chwilę mam salwę smiechu, a
                śmiech wzmacnia przeponę i powoduje dopływ jakichś hormonów czy
                innych kormoranów.
                Dużo gorsze są rodzime trolle, których już nie trawię, chodzący na
                skargę,że się źle czują bo wciąż wytykamy im brak logiki albo inne
                duperele.Nawet dzikowy w końcu znalazł argument, w sygnaturkę go
                wsadził, nie do zbicia, a dalej skamle.Zero godności.Ale same
                upasłyśmy go, mea (też) kulpa.Przy tym napływie krwi świeżej to i
                dawne upiory zawitały (nie wiem, czy to psychotyczne zwidy, czy ś.p.
                Kaleson nas wizytował, ale tad był). Zjazd rodzinny jednym słowem.
                Uważam,że to szansa na ożywienie forum, bo z dotychczasowymi ględami
                nie szło wytrzymać z nudów. Spory między nami też ostatnio jakieś
                takie bez życia były...
                • easz Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 18:56
                  kocia_noga napisała:

                  > Ech, nie pękaj, gorzej bywało. Miałyśmy tu już inwazje z akwanetu
                  > dużo dużo gorsze, teraz to można rzec elita nam się zjawiła.
                  > Mnie się to towarzystwo podoba i co chwilę mam salwę smiechu, a
                  > śmiech wzmacnia przeponę i powoduje dopływ jakichś hormonów czy
                  > innych kormoranów.

                  Ty to nie ja, ja inaczej reaguję, więc. I to chyba pierwszy taki mój
                  raz. Ale skoro Ciebie to bawi i starczy, to co ja mogę, okej. Jak
                  usłyszałam przymusu czytania nie ma, więc obowiązku uczestniczenia i
                  bycia też, tym bardziej.

                  > Dużo gorsze są rodzime trolle, których już nie trawię, chodzący na
                  > skargę,że się źle czują bo wciąż wytykamy im brak logiki albo inne
                  > duperele.Nawet dzikowy w końcu znalazł argument, w sygnaturkę go
                  > wsadził, nie do zbicia, a dalej skamle.Zero godności.Ale same
                  > upasłyśmy go, mea (też) kulpa.Przy tym napływie krwi świeżej to i
                  > dawne upiory zawitały (nie wiem, czy to psychotyczne zwidy, czy
                  ś.p.
                  > Kaleson nas wizytował, ale tad był). Zjazd rodzinny jednym słowem.
                  > Uważam,że to szansa na ożywienie forum, bo z dotychczasowymi
                  ględami
                  > nie szło wytrzymać z nudów. Spory między nami też ostatnio jakieś
                  > takie bez życia były...

                  Cóż, nudę również zwykłam inaczej zwalczać a teraz zresztą to nadal
                  jest nudno jak cholera, imo jałowe mantrowanie tego samego, dla mnie
                  nawet nudniej, w dodatku niesympatycznie. Poza tym strata czasu,
                  szkoda zdrowia a mimo to tanio, itp, itd. Ja wolę starą wiarę, jaka
                  by nie była, ew. kogoś z jakimkolwiek sensem, intencje se sama
                  odróżniam i biorę. Myślałam więc o kimś nowym-interesującym.
                  A to, co jest teraz akurat, to uważasz że wpływa na to jak jest
                  między nami i że nie nudno? Hm.
                  Ale foro się kręci, więc dobrej zabawy. Przynajmniej Evita rozwiała
                  moją jedną wątpliwość - wolno jest określenia 'trol' używać na
                  określanie trola, amen.
                  Zresztą co ja się tam znam, coś mnie się zdaje, to nie moje przecież.
                • bene_gesserit Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 19:31
                  Nie wiem, nie wiem.

                  O ile jedna zjawa sprawia, ze jest zabawnie, o tyle ich
                  wszechswiatowy zlot sprawia, ze zaczyna sie robic cokolwiek za
                  glosno. Te wszystki szczęki łancuchami, ponure wycie i odglosy
                  donosnego tupania zagluszają rozmowę.
                  • kocia_noga Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 21:46
                    bene_gesserit napisała:

                    > Nie wiem, nie wiem.
                    >
                    > O ile jedna zjawa sprawia, ze jest zabawnie, o tyle ich
                    > wszechswiatowy zlot sprawia, ze zaczyna sie robic cokolwiek za
                    > glosno. Te wszystki szczęki łancuchami, ponure wycie i odglosy
                    > donosnego tupania zagluszają rozmowę.
                    >
                    W@szechświatowy zlot byłby gdyby się tu zeszły wszystkie koreczki,
                    bubu, waldi mi ktotamjeszcze. Przyszło 3 osoby na krzyż, z czego
                    jedna bardzo zabawna, a z inną da się pogadać.
                    Wolę ich niż nasze łebki zakute, znane na pamięć.
                    • easz Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 22:06
                      kocia_noga napisała:

                      > W@szechświatowy zlot byłby gdyby się tu zeszły wszystkie koreczki,
                      > bubu, waldi mi ktotamjeszcze.

                      Kocia!!
                      Dobra, ja tam se zawiązałam już czerwoną wstążkę.

                      > Przyszło 3 osoby na krzyż, z czego
                      > jedna bardzo zabawna, a z inną da się pogadać.

                      To rzeczywiście zabawne, jedno i drugie:)

                      > Wolę ich niż nasze łebki zakute, znane na pamięć.

                      Sęk w tym, że myślimy o takich, czy innych trolikach w kontekście
                      rozmowy a nie o forumowiczach. Ale skoro tak cienko z owymi, to cóż.
                      • bene_gesserit Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 22:11
                        Sęk w tym, ze mamy tutaj trolle zasiedziale, a doszedl jeszcze
                        desant. Dla mnie to za malo cukru w cukrze.
                        • easz Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 22:18
                          bene_gesserit napisała:

                          > Sęk w tym, ze mamy tutaj trolle zasiedziale, a doszedl jeszcze
                          > desant. Dla mnie to za malo cukru w cukrze.

                          To co z alternatywą? Aczkolwiek to był emocjonalny odruch, więc bo
                          ja wiem?
                          • bene_gesserit Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 23:58
                            Nie wiem, kurna.
                            Mamy bandzie z obcego podworka oddac nasza piaskownicę?
                            • easz Re: Feminizm, a wolny wybór ... 13.12.09, 02:08
                              bene_gesserit napisała:

                              > Nie wiem, kurna.
                              > Mamy bandzie z obcego podworka oddac nasza piaskownicę?

                              Absolutnie nie, toż chciałam niedawno powiedzieć, tylko nie chciałam
                              się narzucać i racja, bo teraz nagadałam, to i się Kocia, i może
                              jeszcze Sixa poobrażją/ły. Nie, ale nie strzelaj na drugi raz focha
                              i nie znikaj, pliz. A jak tak, to daj cynk, plii.
                              A alternatywa jako odskocznia by się może przydała i tak. No bo skąd
                              ona się tak w ogóle wzięła?
                              • marouder.eu Moze troche luzu, dziewczeta, bo.. 13.12.09, 02:17
                                ..o czym wy bedziecie rozmawiac na tej alternatywie?
                                Wedle mego zdania utrwalila sie wsrod was raczej kolejnosc dziobania nizli chec
                                autentycznego argumentoania za czyms, przeciw czemus, czy tez proste pytania o
                                alternatywy wobec jednego i drugiego.
                                • easz Re: Moze troche luzu, dziewczeta, bo.. 13.12.09, 02:28
                                  marouder.eu napisał:

                                  > ..o czym wy bedziecie rozmawiac na tej alternatywie?
                                  > Wedle mego zdania utrwalila sie wsrod was raczej kolejnosc
                                  dziobania nizli chec
                                  > autentycznego argumentoania za czyms, przeciw czemus, czy tez
                                  proste pytania o alternatywy wobec jednego i drugiego.

                                  Kiepsko śledzisz foro:)

                                  Trole nie są do niczego potrzebne, a do szczęścia to już w ogóle.
                                  Mnie natomiast dziwi, że ktoś deklaruje, że przyszedł na chwilę a
                                  wali kolosalne posty na dwa metry i pół, i takie e, zaangażowane. I
                                  jeśli za chwilę pójdzie stąd rzeczywiście precz, to to jest naprawdę
                                  zabawne:)
                                  Poza tym tak szybko opadły rurki, wyprztykały się argumenty i nawet
                                  tzw. argumenty? hmm.
                                  • marouder.eu Wyobrazmy sobie:) 13.12.09, 03:06
                                    Forum, po slowiansku mesto, miejsce, gdzie sie handluje i dyskutuje. Pozniej
                                    miasto..Kolezanki nie biora pod uwage w ogole wiekomnej "Slowianszczyzny"
                                    profesoressy- matki, Marii Janion, rzeczy o dzisieciolecialecia sposznionej i
                                    wtornej (to najslabsza obelga!)
                                  • easz Re: Moze troche luzu, dziewczeta, bo.. 13.12.09, 18:26
                                    easz napisała:

                                    > Mnie natomiast dziwi, że ktoś deklaruje, że przyszedł na chwilę a
                                    > wali kolosalne posty na dwa metry i pół, i takie e, zaangażowane.
                                    I jeśli za chwilę pójdzie stąd rzeczywiście precz, to to jest
                                    naprawdę zabawne:)

                                    Aj..! Widzę, że jednak nie kto sieję burzę, tylko kto rzuca na
                                    wiatr. Czy wszyscy już mają te czerwone wstążeczki? zanim powiem
                                    cokolwiek więcej.
              • marouder.eu Droga Easz, wyjasnisz mi jedno? 12.12.09, 23:26
                Co jest przyczyna, ze ubodlo was proste pytanie o granice swobody wyboru?
                • black-emissary Re: Droga Easz, wyjasnisz mi jedno? 12.12.09, 23:55
                  No, Easz, wyjaśnisz? Tylko mi nie wyjaśniasz czy generalnie masz z tym problem?
                • easz Re: Droga Easz, wyjasnisz mi jedno? 13.12.09, 02:19
                  marouder.eu napisał:

                  > Co jest przyczyna, ze ubodlo was proste pytanie o granice swobody
                  wyboru?

                  Drogi Marouder.eu, jakie was i jakie ubodło? Odpowiedź dałam, choć
                  założycielka wąta początkowo mnie zmyliła, trzeba czytać uważniej.
                  Koleżanki też jak widzę poodpowiadały były tu i ówdzie. Więc?
                  Poza tem - wyszukiwarka i polskarzeczpospolitaludowa, to samo od
                  nowa, to samo od nowa - to tak, jakby komuś rzeczywiście i naprawdę
                  zależało.
                  Poza tem, zgadzam się z forumowiczkami i jednym bodaj forumowiczem,
                  faktem jest, że założycielka sama sobie odpowiedziała zasadniczo,
                  więc ja cóż, też zasadniczo odpowiedziałam sama sobie.
                  Nie, nie musisz mi wyjaśniać, co znowuż ubodło was. Sama se odpowiem
                  na to pytanie. Jak mawiał Kamil Kurant, lubię sobie pogadać czasem z
                  kimś jenteligientnym.

                  Pozdrawiam 'personalnych'!
          • vargtimmen Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 14:47
            kocia_noga napisała:

            > grand_bleu napisała:
            >
            > > Swoją drogą symptomatyczne jest, że żadna feministka w tym wątku
            > nie
            > > zabrała głosu.
            > >
            >
            >
            > Symptomatyczne jest to, że nie wsparli cię koledzy.
            >

            Ehm, nie wiem, czy zauważyłaś, pytanie zwrócone było do feministek, więc z
            szacunku dla autorki i współforumowiczów, nie chciałem się wtrącać, zanim nie
            rozwinie się dyskusja.


            Jak widzisz, nie
            > ma symetrii w waszych stosunkach - ty atakujesz nas, gdy twój kolega
            > ma kłopoty z argumentacją, potakujesz i wspierasz; twoi koledzy mogą
            > zawsze liczyć na ciebie, siebie nawzajem i trolli tu bytujących, a
            > do twojego wątku pies z kulawą nogą nie zajrzał, dopóki nie
            > znalazła się inna kobieta. To bardzo symptomatyczne.
            > Ale widzę, ciebie nie razi, w końcu spotkałaś mężczyznę i czujesz
            > się wywyższona, a oni przecież nie będą się schylać.
            >


            Niezła tyrada, bardzo zabawna. Paczulę znam już długo i cenię niezwykle wysoko.
            No i różnie to bywa, zwykle poziomo, nie pionowo, a jak pionowo, to też różnie,
            raz na górze ona, a innym razem ja.
            • kocia_noga Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 15:13
              vargtimmen napisał:

              > > Symptomatyczne jest to, że nie wsparli cię koledzy.
              > >
              >
              > Ehm, nie wiem, czy zauważyłaś, pytanie zwrócone było do
              feministek, więc z
              > szacunku dla autorki i współforumowiczów, nie chciałem się
              wtrącać, zanim nie
              > rozwinie się dyskusja.

              Rozbawiłeś mnie, a to trudna sztuka.
              Schemat jest taki: wchodzi ktoś i zapytuje feministki, na co
              skwapliwie odpowiadają pierwsi bytujący tu trolle, następnie
              zaglądający tu antyfeminiści; często, jak i w ostatnich dwóch dniach
              bawią się w swoim własnym gronie.
              Blue zadała pytanie na które ZAWSZE gdy pyta facet dostaje chór
              odpowiedzi innych, nieprzyjaznych nam facetów wypowiadających się w
              naszym imieniu albo o nas ponad naszymi głowami. Ty sam też bierzesz
              w takich akcjach udział.
              Miałeś jeszcze szansę wesprzeć koleżankę co mężczyznę spotkała w
              momencie, gdy sama udzieliła sobie odpowiedzi ( czyli pytanie było
              retoryczne) basując jej na jeden ze znanych sposobów - taki życzliwy
              pomruk potwierdzający, że nadal jesteście w jednej drużynie. Ona tak
              robi - wita, daje sygnały wsparcia.
              • vargtimmen Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 16:28
                kocia_noga napisała:

                > vargtimmen napisał:
                >
                > > > Symptomatyczne jest to, że nie wsparli cię koledzy.
                > > >
                > >
                > > Ehm, nie wiem, czy zauważyłaś, pytanie zwrócone było do
                > feministek, więc z
                > > szacunku dla autorki i współforumowiczów, nie chciałem się
                > wtrącać, zanim nie
                > > rozwinie się dyskusja.
                >
                > Rozbawiłeś mnie, a to trudna sztuka.
                > Schemat jest taki: wchodzi ktoś i zapytuje feministki, na co
                > skwapliwie odpowiadają pierwsi bytujący tu trolle, następnie
                > zaglądający tu antyfeminiści; często, jak i w ostatnich dwóch dniach
                > bawią się w swoim własnym gronie.
                > Blue zadała pytanie na które ZAWSZE gdy pyta facet dostaje chór
                > odpowiedzi innych, nieprzyjaznych nam facetów wypowiadających się w
                > naszym imieniu albo o nas ponad naszymi głowami. Ty sam też bierzesz
                > w takich akcjach udział.
                > Miałeś jeszcze szansę wesprzeć koleżankę co mężczyznę spotkała w
                > momencie, gdy sama udzieliła sobie odpowiedzi ( czyli pytanie było
                > retoryczne) basując jej na jeden ze znanych sposobów - taki życzliwy
                > pomruk potwierdzający, że nadal jesteście w jednej drużynie. Ona tak
                > robi - wita, daje sygnały wsparcia.


                Dziękuję za objaśnienie zasad, teraz już wiem, że powinienem basować Grand_bleu,
                a bojkotować lub wykpiwać wątki przeciwnej drużyny :)))

                Problem tylko w tym, że ja znam ten schemat i znam Grand_Bleu, wiem, że
                Grand_Bleu takie basowanie nie jest do niczego potrzebne, jest świetna i
                świetnie daje sobie radę bez takich podpórek.

                Zadała pytanie Wam, drogie Panie, byłem szczerze ciekaw Waszych odpowiedzi,
                których wciąż brak.

                To co sądzisz o wolności wyboru, Kocia_Nogo?
                • kocia_noga Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 17:21
                  vargtimmen napisał:

                  > Dziękuję za objaśnienie zasad, teraz już wiem, że powinienem
                  basować Grand_bleu
                  > ,
                  > a bojkotować lub wykpiwać wątki przeciwnej drużyny :)))

                  Żartujesz sobie z pospolitego błędu ( wiesz, ze implikacja nie jest
                  relacją symetryczną), a to prawdziwa plaga.



                  > Problem tylko w tym, że ja znam ten schemat i znam Grand_Bleu,
                  wiem, że
                  > Grand_Bleu takie basowanie nie jest do niczego potrzebne, jest
                  świetna i
                  > świetnie daje sobie radę bez takich podpórek.

                  Cóż,nie znam waszego towarzystwa, nie wiedziałam, że maruder jest
                  czymś w rodzaju dziecięcia specjalnej troski.



                  > To co sądzisz o wolności wyboru, Kocia_Nogo?
                  >

                  Czyżby Blue się myliła, albo przypisywała mnie/nam rozmyślnie
                  niemiłe sobie poglądy?
                  • vargtimmen Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 17:43
                    kocia_noga napisała:

                    > vargtimmen napisał:
                    >
                    > > Dziękuję za objaśnienie zasad, teraz już wiem, że powinienem
                    > basować Grand_bleu
                    > > ,
                    > > a bojkotować lub wykpiwać wątki przeciwnej drużyny :)))
                    >
                    > Żartujesz sobie z pospolitego błędu ( wiesz, ze implikacja nie jest
                    > relacją symetryczną), a to prawdziwa plaga.
                    >


                    Żartuję sobie z podejścia i wymyślnych interpretacji, zawierających sporo
                    ciekawych projekcji, jak mi się zdaje.


                    >
                    >
                    > > Problem tylko w tym, że ja znam ten schemat i znam Grand_Bleu,
                    > wiem, że
                    > > Grand_Bleu takie basowanie nie jest do niczego potrzebne, jest
                    > świetna i
                    > > świetnie daje sobie radę bez takich podpórek.
                    >
                    > Cóż,nie znam waszego towarzystwa, nie wiedziałam, że maruder jest
                    > czymś w rodzaju dziecięcia specjalnej troski.
                    >

                    Wg mnie, Marouder jest dobrym forumowym partnerem, na którym można polegać i
                    ciekawym rozmówcą. Skąd wzięłaś to, co wyżej?


                    >
                    >
                    > > To co sądzisz o wolności wyboru, Kocia_Nogo?
                    > >
                    >
                    > Czyżby Blue się myliła, albo przypisywała mnie/nam rozmyślnie
                    > niemiłe sobie poglądy?


                    Nie wiem dokładnie, co Grand_Bleu sobie pomyślała, nie wiem dokładnie, jakie są
                    uczestniczki tego forum. Ciekaw jestem Waszych odpowiedzi.
                    • kocia_noga Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 18:00
                      vargtimmen napisał:

                      Grand_Bleu takie basowanie nie jest do niczego potrzebne, jest
                      > > świetna i
                      > > > świetnie daje sobie radę bez takich podpórek.
                      > >
                      > > Cóż,nie znam waszego towarzystwa, nie wiedziałam, że maruder
                      jest
                      > > czymś w rodzaju dziecięcia specjalnej troski.
                      > >
                      >
                      > Wg mnie, Marouder jest dobrym forumowym partnerem, na którym można
                      polegać i
                      > ciekawym rozmówcą. Skąd wzięłaś to, co wyżej?

                      Z zachowania Blue - weszła za nim do nas i wspierała jego poczynania
                      niemiłymi i niemerytorycznymi uwagami o nas i do nas...więc
                      widocznie potrzebował wsparcia.
                      > > Czyżby Blue się myliła, albo przypisywała mnie/nam rozmyślnie
                      > > niemiłe sobie poglądy?
                      >
                      >
                      > Nie wiem dokładnie, co Grand_Bleu sobie pomyślała,

                      Przecież wyraźnie to napisała! Czyżbyś więc jej nie wierzył (opisała
                      nasze poglądy na tę sprawę) albo przypisywał oszczercze intencje?



                      nie wiem dokładnie, jakie są
                      > uczestniczki tego forum. Ciekaw jestem Waszych odpowiedzi.
                      >

                      Teamt raczej na długie wałkowanie dla studiujących filozofię - rózne
                      koncepcje wolności od starożytności po, powiedzmy, Merleau-Ponty'ego
                      czy Berlina, a nawet Teilharda de Chardin.
                      W dwa dni i sto postów dyskutanci ujawnią swoje skłonności ku
                      którejś z koncepcji wytykając sobie nieścisłości...
                      • vargtimmen Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 18:31
                        kocia_noga napisała:

                        > vargtimmen napisał:
                        > Skąd wzięłaś to, co wyżej?
                        >
                        > Z zachowania Blue - weszła za nim do nas i wspierała
                        > jego poczynania niemiłymi i niemerytorycznymi
                        > uwagami o nas i do nas...więc widocznie potrzebował
                        > wsparcia.


                        Marouder potrzebował wsparcia?! Na FF?! Świat się wali... ;)))

                        Tak na serio, to lekko żartobliwa gra konwencją na początku pozwala dowiedzieć
                        się dużo o forum i jego uczestnikach. Co do uszczypliwości i nieprzyjemnych
                        uwag, to mam inny niż Ty obraz sytuacji.


                        > > > Czyżby Blue się myliła, albo przypisywała mnie/nam rozmyślnie
                        > > > niemiłe sobie poglądy?
                        > >
                        > >
                        > > Nie wiem dokładnie, co Grand_Bleu sobie pomyślała,
                        >
                        > Przecież wyraźnie to napisała! Czyżbyś więc jej nie wierzył (opisała
                        > nasze poglądy na tę sprawę) albo przypisywał oszczercze intencje?
                        >

                        Przejrzałem wątek, widzę już, co masz na myśli - posty Grand_Bleu wewnątrz
                        wątku, w których prezentuje swój odbiór polskiego feminizmu. Ale przecież, tu
                        piszą konkretne osoby, które mają konkretne, indywidualne poglądy, a to trochę
                        coś innego, niż ogólny odbiór pewnego środowiska.

                        Jest też inna kwestia: istnieje feminizm liberalny i równościowy, ciekaw jestem,
                        który i dlaczego wybieracie.


                        >
                        >
                        > nie wiem dokładnie, jakie są
                        > > uczestniczki tego forum. Ciekaw jestem Waszych odpowiedzi.
                        > >
                        >
                        > Teamt raczej na długie wałkowanie dla studiujących filozofię - rózne
                        > koncepcje wolności od starożytności po, powiedzmy, Merleau-Ponty'ego
                        > czy Berlina, a nawet Teilharda de Chardin.
                        > W dwa dni i sto postów dyskutanci ujawnią swoje skłonności ku
                        > którejś z koncepcji wytykając sobie nieścisłości...
                        >

                        A tak, po ludzku napisać się nie da?

                        Ustawić wolność w hierarchii ważności, określić, czy chodzi o wolność społeczną,
                        czy ekonomiczną, zaznaczyć kiedy i przed czym ma ustępować?
                        • kocia_noga Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 23:01
                          vargtimmen napisał:


                          > Marouder potrzebował wsparcia?! Na FF?! Świat się wali... ;)))
                          >
                          > Tak na serio, to lekko żartobliwa gra konwencją na początku


                          Nie, nie była to żadna gra konwencją tylko proste chamstwo. Wejść do
                          cudzego domu, przywitać się ze znajomkiem i robić uwagi do i o
                          gospodarzach, zupełnie niemerytoryczne za to prostackie i durne,
                          opierające się na stereotypach spod budki z piwem rodem.

                          pozwala dowiedzieć
                          > się dużo o forum i jego uczestnikach. Co do uszczypliwości i
                          nieprzyjemnych
                          > uwag, to mam inny niż Ty obraz sytuacji.

                          Obraz jest cały czas na ekranie, do wglądu.


                          >
                          > Przejrzałem wątek, widzę już, co masz na myśli - posty Grand_Bleu
                          wewnątrz
                          > wątku, w których prezentuje swój odbiór polskiego feminizmu.

                          "Nie będę ukrywała, że wolny wybór, albo krócej - wolność - to
                          wartość, która szalenie cenię. Obserwując działalność pań
                          feministek, z ubolewaniem stwierdzam, że ta wartość jest krok po
                          kroku niszczona. To przykre."

                          Przeoczyłeś? To przez ten inny odbiór?
                          Oczywiście zarzuty gołosłowne, dęte i bezczelne.Jako ktoś, kto
                          wchodzi na nasze forum, wyśmiewa nasz sposób wyrażania się, sugeruje
                          że jesteśmy głupsze ( może nie orientujesz się, ale to nie jest
                          przyjęty wśród ludzi wstęp do dyskusji) próbuje narzucić nam
                          słownictwo które uważa za dobre, nieodpowiada na niewygodne pytania
                          a na końcu ubolewa nad łamaniem przez nas wolności, zasługuje na
                          ignora za bezczelność.
                          I jak widzisz - ja piszę o konkretnych zachowaniach, wpisach -
                          łatwych i prostych do sprawdzenia.
                          • vargtimmen Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 23:35
                            kocia_noga napisała:

                            > vargtimmen napisał:
                            >
                            >
                            > > Marouder potrzebował wsparcia?! Na FF?! Świat się wali... ;)))
                            > >
                            > > Tak na serio, to lekko żartobliwa gra konwencją na początku
                            >
                            >
                            > Nie, nie była to żadna gra konwencją tylko proste chamstwo. Wejść do
                            > cudzego domu, przywitać się ze znajomkiem i robić uwagi do i o
                            > gospodarzach, zupełnie niemerytoryczne za to prostackie i durne,
                            > opierające się na stereotypach spod budki z piwem rodem.
                            >


                            Sorry, w ten sposób rozmawiać nie będę. Twój tekst, język, rodzaj ataku mówi
                            dużo o Tobie.

                            Tamtą sytuację odebrałem zupełnie inaczej. Forum jest publiczne, redakcyjne,
                            stali forumowicze nie mają prawa własności, miłe przywitanie ze znajomym to
                            przejaw grzeczności, a nie chamstwa. Pozwolę sobie powstrzymać od szczegółowych
                            ocen tamtej sytuacji i Twojego postu, nie chcę być niegrzeczny.



                            > pozwala dowiedzieć
                            > > się dużo o forum i jego uczestnikach. Co do uszczypliwości i
                            > nieprzyjemnych
                            > > uwag, to mam inny niż Ty obraz sytuacji.
                            >
                            > Obraz jest cały czas na ekranie, do wglądu.
                            >


                            Otóż to.


                            >
                            > >
                            > > Przejrzałem wątek, widzę już, co masz na myśli - posty Grand_Bleu
                            > wewnątrz
                            > > wątku, w których prezentuje swój odbiór polskiego feminizmu.
                            >
                            > "Nie będę ukrywała, że wolny wybór, albo krócej - wolność - to
                            > wartość, która szalenie cenię. Obserwując działalność pań
                            > feministek, z ubolewaniem stwierdzam, że ta wartość jest krok po
                            > kroku niszczona. To przykre."
                            >
                            > Przeoczyłeś? To przez ten inny odbiór?
                            > Oczywiście zarzuty gołosłowne, dęte i bezczelne.Jako ktoś, kto
                            > wchodzi na nasze forum, wyśmiewa nasz sposób wyrażania się, sugeruje
                            > że jesteśmy głupsze ( może nie orientujesz się, ale to nie jest
                            > przyjęty wśród ludzi wstęp do dyskusji) próbuje narzucić nam
                            > słownictwo które uważa za dobre, nieodpowiada na niewygodne pytania
                            > a na końcu ubolewa nad łamaniem przez nas wolności, zasługuje na
                            > ignora za bezczelność.
                            > I jak widzisz - ja piszę o konkretnych zachowaniach, wpisach -
                            > łatwych i prostych do sprawdzenia.
                            >

                            Cóż, od dawna jestem pod wrażeniem przenikliwości Grand_Bleu. Ten Twój post
                            znakomicie potwierdza jej przypuszczenia.

                            Dobranoc :)
                            • black-emissary Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 23:59
                              vargtimmen napisał:
                              > Forum jest publiczne, redakcyjne,
                              > stali forumowicze nie mają prawa własności

                              Trafiłeś chyba w sedno problemów tego forum.
                            • bene_gesserit Re: Feminizm, a wolny wybór ... 13.12.09, 00:03
                              Czwarty z kolejnosci post bleu:

                              Jak wiesz, wczoraj byłam zajęta, więc dopiero dzisiaj rzuciłam
                              okiem
                              na ten wątek :) i muszę powiedzieć, że takiej dawki feministycznego
                              bełkotu, to ja dawno nie czytałam, ubawiłam się bardzo ;)))


                              Przedstawila sie dopiero potem.
                              • kocia_noga Re: Feminizm, a wolny wybór ... 13.12.09, 08:36
                                bene_gesserit napisała:

                                > Czwarty z kolejnosci post bleu:
                                >
                                > Jak wiesz, wczoraj byłam zajęta, więc dopiero dzisiaj rzuciłam
                                > okiem
                                > na ten wątek :) i muszę powiedzieć, że takiej dawki
                                feministycznego
                                > bełkotu, to ja dawno nie czytałam, ubawiłam się bardzo ;)))

                                >
                                > Przedstawila sie dopiero potem.
                                >
                                >
                                >
                                Otóż trolle tym się różnią od uczciwych ludzi, że na dowody nie
                                reagują.Nie mają najmniejszego zamiaru dyskutować, czyli wystawiać
                                swoje skostniałe lub jeszcze nie przeświadczenia i przesądy na
                                światło dnia; mają zaś wielką chęć na WYGRANĄ w bitwie.
                                Dlatego nie zrobiłam jednego wątu z cytatami ilustrującymi jak
                                przebiegała kariera chamówy&co na naszym forum - same pzrejawy
                                prostactwa i głupoty to pikuś, nie każdaq/y odebrał/a kindersztubę -
                                bardziej znamienne rzucanie gołosłownych oskarżeń, brak odpowiedzi
                                na kłopotliwe pytania, porzucanie wątków i tematów gdzie poległy
                                ich "argumenty". No i na końcu, podsumowywanie przygotowane od
                                początku - triumfalne ogłoszenie zwycięstwa moralnego i
                                merytorycznego.
                                • easz Re: Feminizm, a wolny wybór ... 13.12.09, 18:24
                                  kocia_noga napisała:

                                  > Otóż trolle tym się różnią od uczciwych ludzi, że na dowody nie
                                  > reagują.Nie mają najmniejszego zamiaru dyskutować, czyli wystawiać
                                  > swoje skostniałe lub jeszcze nie przeświadczenia i przesądy na
                                  > światło dnia; mają zaś wielką chęć na WYGRANĄ w bitwie.

                                  Jak tak nad tym co napisałaś podumać, to można dojść do wniosku, że
                                  i ja np. czasem troluję, a i parę innych fajnych pisaczek i pisaczy
                                  na forum mogłabym podciągnąć czasem. Pardon, nie dałam rady się
                                  powstrzymać, można mnie obić.

                                  > bardziej znamienne rzucanie gołosłownych oskarżeń, brak odpowiedzi
                                  > na kłopotliwe pytania, porzucanie wątków i tematów gdzie poległy
                                  > ich "argumenty".
                                  • kocia_noga Re: Feminizm, a wolny wybór ... 14.12.09, 09:29
                                    easz napisała:

                                    > > światło dnia; mają zaś wielką chęć na WYGRANĄ w bitwie.
                                    >
                                    > Jak tak nad tym co napisałaś podumać, to można dojść do wniosku,
                                    że
                                    > i ja np. czasem troluję, a i parę innych fajnych pisaczek i
                                    pisaczy
                                    > na forum mogłabym podciągnąć czasem.


                                    Kwestia proporcji i właśnie wyboru co ważniejsze. O ile dyskutantom
                                    zależy i na tym i na tym, to trollom tylko na wygranej. No i wybór
                                    metod.

                                    Pardon, nie dałam rady się
                                    > powstrzymać, można mnie obić.

                                    Ta część wypowiedzi juest charakterystyczna dla twojego sposobu
                                    traktowania forum.
                                    • easz Re: Feminizm, a wolny wybór ... 14.12.09, 10:37
                                      kocia_noga napisała:

                                      > Pardon, nie dałam rady się
                                      > > powstrzymać, można mnie obić.
                                      >
                                      > Ta część wypowiedzi juest charakterystyczna dla twojego sposobu
                                      > traktowania forum.

                                      Kocia, zlituj się. Co masz na myśli?
                                      • kocia_noga Re: Feminizm, a wolny wybór ... 14.12.09, 15:00
                                        easz napisała:

                                        > kocia_noga napisała:
                                        >
                                        > > Pardon, nie dałam rady się
                                        > > > powstrzymać, można mnie obić.
                                        > >
                                        > > Ta część wypowiedzi juest charakterystyczna dla twojego sposobu
                                        > > traktowania forum.
                                        >
                                        > Kocia, zlituj się. Co masz na myśli?
                                        >


                                        Mam na myśli to,że częśto wchodzisz w bardziej osobisty typ
                                        kontaktu, pewnie jesteś bardziej towarzyska niż ja, bo zwracasz
                                        uwagę na to czy twój pogląd będzie dobrze odebrany przez innych.
                                        Od razu piszę, że nie krytykuje ciebie, broń Bogini, po prostu tym
                                        się róznimy.Pamiętam naszą dłuższą wymianę zdań nt Ghost Worldu,
                                        gdzie gotowa byłaś ustąpić ze swojej oceny estetycznej; to mnie
                                        uderzyło, ja to widzę jako dążęnie do uzgodnienia stanowisk po to,
                                        żeby w jakimś stopniu stopić się z grupą lub choćby inną osobą, albo
                                        objaw skłonności do submisji w ogóle. Ale tak sobie chrzanię, ja się
                                        na tym nie znam, w każdym razie ty tak IMO działasz.
                                        • easz Re: Feminizm, a wolny wybór ... 15.12.09, 20:52

                                          kocia_noga napisała:

                                          > Mam na myśli to,że częśto wchodzisz w bardziej osobisty typ
                                          > kontaktu, pewnie jesteś bardziej towarzyska niż ja, bo zwracasz
                                          > uwagę na to czy twój pogląd będzie dobrze odebrany przez innych.

                                          To nie musi być powodem, no i nie jest, bo towarzyska nie jestem. To
                                          jest raczej mała sprzecznosć, kiedy nie chcę kogoś urazić a wiem, że
                                          mogę to zrobić, że jest prawdopodobieństwo, ale jednak mówię co mam
                                          powiedzieć, bo gdybym się powstrzymała, dotknęłoby to mnie - że się
                                          nie odezwałam, że zostało w zawieszeniu. A przez to tę osobę też
                                          trochę, bo by tego czegoś nie wiedziała. Jakoś tak. W związku z
                                          czymś, co bierę akurat do siebie, czy w okolice.
                                          Lub być może jest to psie.

                                          > Od razu piszę, że nie krytykuje ciebie, broń Bogini, po prostu tym
                                          > się róznimy.Pamiętam naszą dłuższą wymianę zdań nt Ghost Worldu,

                                          > gdzie gotowa byłaś ustąpić ze swojej oceny estetycznej; to mnie
                                          > uderzyło, ja to widzę jako dążęnie do uzgodnienia stanowisk po to,
                                          > żeby w jakimś stopniu stopić się z grupą lub choćby inną osobą,
                                          albo
                                          > objaw skłonności do submisji w ogóle. Ale tak sobie chrzanię, ja
                                          się na tym nie znam, w każdym razie ty tak IMO działasz.

                                          Z tym filmem nie do końca było tak. Nie byłam pewna, czy dobrze to
                                          pamiętam, czy prędzej pamiętam moje wrażenia przefiltrowane, więc za
                                          bardzo się aż upierać nie chciałam pewnie, że głoszę coś
                                          obiektywnego. Że byłam gotowa ustąpić, jeśli ustąpić - to pewnie nie
                                          było nic aż tak wielkiego, to był film. Wolę w ważniejszych
                                          kwestiach upierać się do absurdu;)
                                          Stopić się z grupą lub osobą, cóż. Ogólnie to o tym pomyślę, ale to
                                          nie do końca tak, uprzedzam. I możesz się naciąć z tą submisją. Poza
                                          tym dość już o mnie, następnym razem analizujemy Ciebie!
                            • bene_gesserit Re: Feminizm, a wolny wybór ... 13.12.09, 00:07

                              Nie sadze, aby ktokolwiek sie upieral, ze jest wladca forum (jesli
                              sie myle, to prosze o konkrety - dlaczego tak uwazasz).
                              Konfrontacyjny i bardzo nieuprzejmy sposob rozmowy narzucila bleu,
                              w poscie, z ktorego cytat powyzej. Bardzo to zachowanie pasuje do
                              metafory, uzytej przez kocia - nowy gosc przychodzi do klubu, siada
                              obok znajomego i glosno, mocno impterynenckim tonem komentuje
                              zachowania bywalców.

                              Mamy w tym poscie i grubo nieuprzejme sformulowania i
                              protekcjonalny ton. Rozumiem, iz niektorzy uwazaja, ze
                              polityka 'pluja mi w twarz, a ja mowie ze to deszcz pada' jest ok,
                              ale ja tego zdania nie podzielam. Jesli ktos ustawia sie w tego
                              typu mocno nieuprzejmej opozycji, nie jest traktowany ulgowo i
                              uniżenie.
                              • black-emissary Re: Feminizm, a wolny wybór ... 13.12.09, 00:13
                                bene_gesserit napisała:
                                > Bardzo to zachowanie pasuje do
                                > metafory, uzytej przez kocia - nowy gosc przychodzi do klubu, siada
                                > obok znajomego i glosno, mocno impterynenckim tonem komentuje
                                > zachowania bywalców.

                                Ale "kocia" nie mówiła o klubie, a o domu...
                              • grand_bleu Re: Feminizm, a wolny wybór ... 13.12.09, 01:00


                                To nie klub, to magiel :)

                                dobranoc



                                bene_gesserit napisała:

                                >
                                • marouder.eu Przesadzasz, Paczulo.. 13.12.09, 01:10
                                  ..kazde z nas na codzien probuje brac udzial w gorszym maglu..jak sie to mowi po
                                  psychologicznemu, spietrzyly sie Panie troszkie:)
                                • bene_gesserit Re: Feminizm, a wolny wybór ... 13.12.09, 01:18
                                  Rozumiem, ze przyjemniej i latwiej ci zajac sie naszymi
                                  domniemanymi wadami.

                                  A moze zamiast tego spraw sobie lustereczko, specjalistko od
                                  dobrych manier?
                                  Na poczatku swojej bytnosci na forum pokazalas brudne pazurki, wiec
                                  nie zostalas potraktowana milutko.I to nasza wina, bosmy baby z -
                                  jak to ujelas - magla, ktore w dodatku, jak to opisalas -
                                  feministycznie belkoczą.

                                  Kto wiatr sieje... ;)
                                  • marouder.eu Mowienie ci o tym, ze znasz sie na ludziach i.. 13.12.09, 01:32
                                    ..ich intencjach jak kura na pieprzu pewnie na nic sie nie zda ale powtorze:
                                    Bene, znasz sie na tym dokladnie tak, jak wyzej napisalem. Zauwaz przy tym, ze
                                    doslownie kazdy, kto zechcial brac udzial w gettoizacji ruchu, ktory mial byc w
                                    zamysle ruchem w miare powszechnym a nie zaistnial byl, uzywa wlasnie podobnych
                                    do twoich technik "odstraszajacych".
                                  • grand_bleu Re: Feminizm, a wolny wybór ... 13.12.09, 09:32
                                    bene_gesserit napisała:

                                    >
                                    > Kto wiatr sieje... ;)
                                    >

                                    Przekonałaś mnie, zpostaję.
                                • kocia_noga Re: Feminizm, a wolny wybór ... 13.12.09, 08:39
                                  grand_bleu napisała:

                                  >
                                  >
                                  > To nie klub, to magiel :)
                                  >


                                  teraz , po przyjściu baby z magla - tak.
          • grand_bleu cześć Kocia :) 12.12.09, 16:19
            kocia_noga napisała:

            > grand_bleu napisała:
            >
            > > Swoją drogą symptomatyczne jest, że żadna feministka w tym wątku
            > nie
            > > zabrała głosu.
            > >
            >
            >
            > Symptomatyczne jest to, że nie wsparli cię koledzy.

            w czym?
            w zadawaniu pytań? :)


            > do twojego wątku pies z kulawą nogą nie zajrzał,

            e tam, nie wierzę, że nie zajrzałaś :)

            pozdrawiam :)
      • six_a Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 16:34
        o, wyszłaś ze studni?

        a można wiedzieć, dlaczego odpowiadasz, skoro pytanie nie jest najwyraźniej
        skierowane do ciebie, bleki?
    • six_a Re: Feminizm, a wolny wybór ... 12.12.09, 16:27
      a co u szanownego pani dziś na kolację?
      • grand_bleu kosz :) 12.12.09, 16:33

        i chyba nie muszę tlumaczyć dlaczego.
        • six_a Re: kosz :) 12.12.09, 16:46
          przepraszam, ale ostatnio wplotłaś kolację do dyskusji, to pytam, bo chyba ważny
          aspekt taka kolacja. sama siebie też klikasz mam nadzieję do kosza?

          koszowy wnioskuje o kosz - piękne. no zobaczymy, powinno się udać. nie mam w
          każdym razie nic przeciwko.
          • vargtimmen Re: kosz :) 12.12.09, 16:55

            Wydaje mi się, że netykieta nie zabrania zawołać na kolację, natomiast zabrania
            ataków personalnych, prawda?
            • six_a Re: kosz :) 12.12.09, 17:04
              słuszna uwaga, wydaje Ci się.

              mógłbyś doprecyzować? ten atak personalny w którym był miejscu?
              • marouder.eu Alez wy sie zle czujecie... 12.12.09, 17:07
                ..w towarzystwie inteligentnej kobiety o innej niz wy hierarchii wartosci:(
                I skad ta dziwna dla mnie postawa sie bierze, jak sadzisz Sixo?
                • six_a Re: zmyślasz 12.12.09, 17:18
                  ja się wyśmienicie czuję. pytanie wprost tryska elokwencją plus szalenie mi
                  imponuje nowatorska interpunkcja.
                  a odpowiedź - ta z socjalizmem tylnymi drzwiami - dorównuje błyskotliwością, i
                  lśni inną hierarchią wartości aż oślepnąć od tego idzie. serio.
                  to będzie wspaniały wątek.
                  takie mam przeczucie.
                  • marouder.eu Wcale, ze nie! 12.12.09, 17:37
                    Nie zmyslam. Dookreslenie obszarow tematycznych moim zdaniem powinno byc wasza
                    sprawa. Pytanie postawione zostalo po to szeroko, by kazda osoba pragnaca sie
                    wypowiedziec sama precyzowala odniesienia.

                    Dla mnie zgadnienie swobod w ujeciu feministycznym takze wydaje sie niejasne i
                    zapewniam cie, ze nie szykowalem sie na zlosliwa krytyke a chcialem po prostu o
                    tym od was uslyszec.
                    • six_a Re: Wcale, ze nie! 12.12.09, 17:45
                      serio? czyli jak ktoś zada pytanie: feminizm a deszcz, to na mnie spoczywa
                      obowiązek odnalezienia związku i dookreślenia obszarów tematycznych?
                      wolne żarty, ale: gratuluję, odkryłeś właśnie "tajemnicę" powszechnego braku
                      odpowiedzi poza jedną zastrzeżoną jako nie-feministyczna.
                      • marouder.eu Re: Wcale, ze nie! 12.12.09, 18:03
                        Mysle, ze strzelasz sobie w stopke:)
                        Swoboda wyboru i jej granice, to temat podstawowy dla kazdego ruchu spolecznego.
                        Inaczej rzecz sie ma ze zjawiskami atmosferycznymi.
                        • six_a Re: Wcale, ze nie! 13.12.09, 00:08
                          ja myślę, że Ty nie za bardzo doczytałeś to pytanie podobnie jak nie doczytałeś,
                          co jest bleh fois gras czy śmietnik.

                          po wczytaniu się, olśni Cię być może, że jest to pytanie zamknięte z potencjalną
                          odpowiedzią tak/nie, z tym że raczej oczekiwana jest odpowiedź "nie", sądząc po
                          wcześniejszych wpisach na temat feminizmu/feministek. ergo pani/panu od pytania
                          nie zależy na zgłębianiu tematu, a wnikać w to, na czym zależy, raczej nie będę.

                          idea nikczemna to i odzew marny, nie wiem w ogóle skąd takie zdziwko.
                          • marouder.eu Re: Wcale, ze nie! 13.12.09, 00:39
                            Idea nie jest nikczemna!
                            Podejrzewam, ze Paczula chciala sie autentycznie dowiedziec o granice swobody
                            wyboru w okreslonych kategoriach. Ja zreszta tez wiem na ten temat malo. Tzn.
                            materialow, ktore sugerowalaby, ze feministki sa raczej za rozwiazaniami
                            socjalistycznymi badz etatystycznymi w warstwie gospodarczej jest sporo..ale
                            mnie intersowalyby tez inne zakresy wolnosci. Zaluje, ze temat skonczyl sie na
                            zlosliwostkach.
                            • six_a Re: Wcale, ze nie! 13.12.09, 01:27
                              >ale mnie intersowalyby tez inne zakresy wolnosci.
                              no widzisz, najwyraźniej panią bleu bleu zupełnie co innego interesuje. może
                              uzgodnijcie interesy przed wejściem na forum, a potem pytania stawiajcie.
                              chociaż uważam, że po niezwykle ą i ę wypowiedziach typu: jaja sobie robicie?
                              oraz: takiego bełkotu nie czytałam, punkt: stawianie pytań można sobie spokojnie
                              darować. pies z kulawą nogą nie odpowie.
                              • marouder.eu Re: Wcale, ze nie! 13.12.09, 01:45
                                Do diabla, o czym ty mowisz Sixo?
                                Bylem zainteresowany, bo wiem, ze srodowisko feministek jest dosc pod tym
                                wzgledem niespojne, indywidualnymi wypowiedziami. Ani chcialem z nimi "walczyc"
                                ani im przytakiwac.
                                Moze po prostu odstapmy od zlosliwosci, a?
                                Poza tem, nie stanowimy grupy:)
                                • six_a Re: Wcale, ze nie! 13.12.09, 01:53
                                  > Do diabla, o czym ty mowisz
                                  czy występują u Ciebie jakieś zakłócenia w śledzeniu drzewka?

                                  > Bylem zainteresowany,
                                  eee, wyszukiwarka forumowa albo konkretniejsze pytania.

                                  >od zlosliwosci, a?
                                  hahaha, i kto to mówi. może by kolega maroudzący przeczytał wypowiedzi w tym
                                  wątku - wszystkie z wybujałymi hipotezami w temacie: dlaczego nikt nie odpowiada
                                  jakiejś tam paczuli. i se żartów nie stroi o zaprzestaniu.

                                  >nie stanowimy grupy:)
                                  jak nie? myślałam, że jesteście grupa trzymająca kolację? nie? to przepraszam.
                                  • marouder.eu Wszystkiego nie czytam.. 13.12.09, 02:05
                                    ..no bo mi sie nie chce:)
                                    Jak wyobrarzasz sobie wolnosc ekonomiczna?
                                    Czy i ewentualnie w jakich dziedzinach poza moze przemyslami zwanymi obronnym i
                                    energetycznym chcesz ingerencji panstwa badz tez udzialu panstwa jako np
                                    akcjonariusza lub inwestora?
                • kocia_noga Re: Alez wy sie zle czujecie... 12.12.09, 17:27
                  marouder.eu napisał:

                  > ..w towarzystwie inteligentnej kobiety o innej niz wy hierarchii
                  wartosci:(


                  To przecież jasne - inteligentna kobieta poznała mężczynę, więc
                  zazdrość nas zżera - to takie ludzkie...poza tym inteligencją bije
                  nas na głowę, a kto to lubi?
                  • marouder.eu No, ze ciebie cos zzera, Kocia Noga.. 12.12.09, 17:40
                    ..to dla mnie nawet az zbyt jasne, bowiem nie dajesz mi o tym przykrym fakcie
                    zapomniec.
                    • kocia_noga Re: No, ze ciebie cos zzera, Kocia Noga.. 12.12.09, 18:13
                      marouder.eu napisał:

                      > ..to dla mnie nawet az zbyt jasne, bowiem nie dajesz mi o tym
                      przykrym fakcie
                      > zapomniec.
                      >
                      ? Przeciez to mnie zżera.
                      • marouder.eu Egzaktly, ciebie:) 12.12.09, 18:20
                        I ty wlasnie nie dajesz o tym przykrym skadinad fakcie zapomniec:)
                        • kocia_noga Re: Egzaktly, ciebie:) 12.12.09, 18:30
                          marouder.eu napisał:

                          > I ty wlasnie nie dajesz o tym przykrym skadinad fakcie zapomniec:)

                          No jak zapomnieć, że inne mają mężczyznę a nawet dziecko? Jak?
                          • bene_gesserit Re: Egzaktly, ciebie:) 12.12.09, 19:39
                            Nie da sie.

                            Rzeczą wiadomą jest, że te, ktore mężczyzny nie poznały, zostają
                            feministkami dozywotnio. Ewentualnie do chwili, kiedy jednak
                            jakiegos poznają.
                            Poki co, my, nieszczesne dziewice, pozbawione dzieci i bliskosci z
                            poznanym mezczyzna, jestesmy niejako skazane na feminizm.

                            Zagrajcie mi cos, jakaś pieśń żałobną.
                          • marouder.eu Akurat nie o tym nieszczesciu myslalem:) 12.12.09, 20:42
                            kocia_noga napisała:

                            > marouder.eu napisał:
                            >
                            > > I ty wlasnie nie dajesz o tym przykrym skadinad fakcie zapomniec:)
                            >
                            > No jak zapomnieć, że inne mają mężczyznę a nawet dziecko? Jak?
              • vargtimmen Re: kosz :) 12.12.09, 17:34
                six_a napisała:

                > słuszna uwaga, wydaje Ci się.
                >
                > mógłbyś doprecyzować? ten atak personalny w którym był miejscu?
                >


                W miejscu, w którym przekręcasz płeć rozmówcy.
                • bene_gesserit Re: kosz :) 12.12.09, 19:42
                  W rzeczy samej, sixa byla złosliwawa.

                  POwinna wszak napisac 'szanowna pani forumowiczu'.
                  • grand_bleu Re: kosz :) 12.12.09, 19:50
                    bene_gesserit napisała:

                    > W rzeczy samej, sixa byla złosliwawa.
                    >
                    > POwinna wszak napisac 'szanowna pani forumowiczu'.

                    :)
                    po co, skoro jest forma 'forumowiczka'.
                    I zobacz, ta forma powstała w sposób naturalny, a naukowczyni? ...
                    litości! czy pytałyście kobiety będace naukowcami, czy życzą sobie
                    zostać naukowczyniami?
                    :)
                    • bene_gesserit Re: kosz :) 12.12.09, 19:54
                      Strasznie mi pochlebia twoja wiara we wszechmoc feministek, ale my
                      niestety nie mamy wladzy, zeby zabrac naukowczyniom mozliwosc
                      samodefiniowania sie jako 'panie naukowcy'.

                      Nie bardzo wiec rozumiem, z czym masz problem.
                      • grand_bleu Re: kosz :) 13.12.09, 20:18
                        bene_gesserit napisała:

                        > Strasznie mi pochlebia twoja wiara we wszechmoc feministek, ale my
                        > niestety nie mamy wladzy, zeby zabrac naukowczyniom mozliwosc
                        > samodefiniowania sie jako 'panie naukowcy'.
                        >
                        > Nie bardzo wiec rozumiem, z czym masz problem.

                        np. z tym, że zamiast same zakasać rękawy ciągle domagacie sie
                        pomocy, i cóż, że od państwa.
                • six_a Re: kosz :) 13.12.09, 00:17
                  płci to ja, prawdę rzekłszy, przez okienko wiadomości, określić nie potrafię,
                  ale końcówki męskie i żeńskie w odmianie czasownika jako tako rozróżniam. się
                  pisze raz tak, raz śmak, to potem nie należy mieć pretensji.

                  i to ma być ten atak?
          • black-emissary Re: kosz :) 12.12.09, 16:57
            six_a napisała:
            > przepraszam, ale ostatnio wplotłaś kolację do dyskusji

            Na FF nic się nie zmienia... :)
          • kocia_noga Re: kosz :) 12.12.09, 17:25
            six_a napisała:

            > przepraszam, ale ostatnio wplotłaś kolację do dyskusji, to pytam,
            bo chyba ważn
            > y
            > aspekt taka kolacja. sama siebie też klikasz mam nadzieję do kosza?
            >
            > koszowy wnioskuje o kosz - piękne. no zobaczymy, powinno się udać.
            nie mam w
            > każdym razie nic przeciwko.
            >
            >
            Przestańcie o tym żarciu! Kurde mole człowiek się stara zgubić te
            kilogramy, a tu na pokuszenie wodzą.
            • marouder.eu A bylo jechac na oboz Girls Rock! 12.12.09, 17:49
              Tam siostry nauczaja o przeciwdzialniu wrazej symbolice oraz opresyjnym
              wizerunkom. Po takim obozie nie musialabys niczego gubic a znalezienie
              nastepnych kilogramow nie wiazalo by sie z trauma.
              • kocia_noga Re: A bylo jechac na oboz Girls Rock! 12.12.09, 18:16
                marouder.eu napisał:

                > Tam siostry nauczaja o przeciwdzialniu wrazej symbolice oraz
                opresyjnym
                > wizerunkom. Po takim obozie nie musialabys niczego gubic a
                znalezienie
                > nastepnych kilogramow nie wiazalo by sie z trauma.


                Widzę,że znasz te sprawy. Jesteś odważny, nie tak jak ja - po tym,
                jak paździo opisał ten dziecięcy koszmar, trzymam pod poduszką
                środki obrony koniecznej na wypadek porwania mnie przez feministkę
                do obozu koncentracyjnego Girls Rock.
            • bene_gesserit ot ot ot 12.12.09, 19:41
              Mam kilka receptur na niskokaloryczne posilki, z kaloria wyliczoną
              co do jednej, w dodatku latwe do zrobienia i nie za drogie.

              Priv?
              • marouder.eu Jesli smaczne, mnie tez przeslij.. 12.12.09, 20:46
                ..jestem z mezczyzn gotujacych i lubiacych te czynnosc:)

                bene_gesserit napisała:

                > Mam kilka receptur na niskokaloryczne posilki, z kaloria wyliczoną
                > co do jednej, w dodatku latwe do zrobienia i nie za drogie.
                >
                > Priv?
              • kocia_noga Re: ot ot ot 12.12.09, 21:53
                bene_gesserit napisała:

                > Mam kilka receptur na niskokaloryczne posilki, z kaloria wyliczoną
                > co do jednej, w dodatku latwe do zrobienia i nie za drogie.
                >
                > Priv?
                >

                E, żarłok po prostu jestem i teraz prawie się nie ruszam, a nawet
                gorzej - 2 razy w tygodniu daję sobie w kośc na siłce, a potem
                siedzę.
                No ale jak tu się nie skusić jak z tego siedzenia w domu wciąż coś
                pichcę i to smaczne rzeczy?
        • marouder.eu Re: kosz :) 12.12.09, 16:58
          A mozna bylo powiedziec, ze np. dzis na kolacje przygotowujesz foie gras z
          figowa konfitura:)
          • six_a Re: kosz :) 12.12.09, 17:10
            no nie? a zamiast tego jakiś kosz, bleeeeeeh.
            • marouder.eu Re: kosz :) 12.12.09, 17:14
              Foie gras nie jest bleeeh!
              Mimo, ze weganscy ekolozkowie nie zgodzili by sie ze mna.
              • six_a Re: kosz :) 12.12.09, 17:20
                nie zrozumiałeś. przeczytaj jeszcze raz.
                • marouder.eu Zrozumialem, tyle, ze odwracam kota ogonem:) 12.12.09, 17:31
                  Apeluje o jaki-taki luzik:)
    • benek231 Czy mmy napisac wypracowanie za Ciebie? :O) 12.12.09, 18:07
      grand_bleu napisała:

      > Szanowne Panie Feministki, powiedzcie proszę, czy dla Was wolny wybór
      stanowi wartość, o którą warto walczyć? pytam serio.
      >
      >
      *No a ja mam watpliwosci co do tego "serio" albowiem wolnosc i wolny wybor to
      wartosci, powiedzialym, same w sobie. Zwracanie sie wiec do feministek z podobnm
      pytaniem jest odpowiednikiem spytania chlopczyka czy woda jest dla niego
      wartoscia. Bo jeszcze chlopcow nie pytalas wiec nie masz zielonego pojecia.

      Z drugiej strony moze to byc prowokacyjne pytanie nasaczone sarkazmem czy kpina.
      Bo Ty uwazasz, iz Tobie to te feministki do piet nie siegaja, a juz szczegolnie
      z punktu widzenia wartosci: wolnosci i wolny wybor (mysle, ze wolnosc pokrywa
      wszystko). Bo Ty jestes np. rewolucyjna feministka anarchistka i ten ich
      feminizm to dla Ciebie mdly kisiel, oraz tym podobne pici paci. Bo to on
      popchnal Ciebie na antyfeministyczne pozycje, choc tak naprawde to wlasnie Ty
      feministka z krwi i kosci jestes. :O))

      • marouder.eu Fi donc, Ksysiu! 12.12.09, 18:13
        Bardziej niz tobie, chyba juz sie nie uda nikomu odleciec w tym coraz
        popularniejszym watku.
        ...Ale z drugiej strony bardzo ciekawie "projektujesz" na pania Paczule..moze
        wiec sie sprez i jeszcze jakis tekst wygotuj:)
        • grand_bleu Re: Fi donc, Ksysiu! 12.12.09, 19:12
          > ...Ale z drugiej strony bardzo ciekawie "projektujesz" na pania
          Paczule..moze

          hej! pamiętasz jeszcze nasza rozmowę o ciotkach rewolucji, które
          wyszły z mody? :)
          • marouder.eu Re: Fi donc, Ksysiu! 12.12.09, 20:43
            Szczerze? Zapomnialem:(
      • grand_bleu Re: Czy mmy napisac wypracowanie za Ciebie? :O) 12.12.09, 19:08
        benek231 napisał:

        > grand_bleu napisała:
        >
        > > Szanowne Panie Feministki, powiedzcie proszę, czy dla Was [b]
        wolny wybór[
        > /b]
        > stanowi wartość, o którą warto walczyć? pytam serio.
        > >
        > >
        > *No a ja mam watpliwosci co do tego "serio" albowiem wolnosc i
        wolny wybor to
        > wartosci, powiedzialym, same w sobie.

        Dla totalitarysty też?



        > Z drugiej strony moze to byc prowokacyjne pytanie

        nie to nie była prowokacja.


        > feminizm to dla Ciebie mdly kisiel, oraz tym podobne pici paci. Bo
        to on
        > popchnal Ciebie na antyfeministyczne pozycje, choc tak naprawde to
        wlasnie Ty
        > feministka z krwi i kosci jestes. :O))

        prawie mnie rozszyfrowałeś:)
        tylko, że ten rodzaj feministki, o którym piszesz, ja nazywam
        postfeministką.

        Feministka walcząca o równe prawa to, IMHO, przeżytek, konstytucja
        nam te prawa gwarantuje => jako kobieta jestem w równej z
        mężczyznami sytuacji wobec prawa, a obyczaj mnie faworyzuje. Nie
        leży w moim interesie zmiana tego stanu :)
        • benek231 Re: Czy mmy napisac wypracowanie za Ciebie? :O) 12.12.09, 21:17
          grand_bleu napisała:
          > > >
          > > *No a ja mam watpliwosci co do tego "serio" albowiem wolnosc i
          > wolny wybor to wartosci, powiedzialym, same w sobie.
          >
          > Dla totalitarysty też?
          >
          *Alez oczywiscie, ze tez. Totalitarysta pragnie miec wolnosc totalna.:)
          >
          >
          > prawie mnie rozszyfrowałeś:)
          > tylko, że ten rodzaj feministki, o którym piszesz, ja nazywam
          > postfeministką.
          >
          > Feministka walcząca o równe prawa to, IMHO, przeżytek, konstytucja
          > nam te prawa gwarantuje => jako kobieta jestem w równej z
          > mężczyznami sytuacji wobec prawa, a obyczaj mnie faworyzuje. Nie
          > leży w moim interesie zmiana tego stanu :)
          >
          *Konstytucja nawet za komuny gwarantowala wiele pieknych rzeczy. Chodzi jedynie
          o to by konstytucyjne gwarancje przekladaly sie wprost na praktyke. A z tym bywa
          roznie. Podobnie jak z faworyzowaniem przez obyczaj, ktory, owszem, kaze calowac
          Cie po rekach, ustapic miejsca w tramwaju ale juz na rynku pracy taki
          wielkoduszny nie jest.
          Wierze jednakze, iz masz to szczescie, i nie musialas doswiadczac tych przykrych
          stron zycia codziennego. Ba, pewnie nie Ty jedna taka szczesciara jestes. Ale
          tez wielu kobietom ciagle rzucane sa pod nogi klody, instalowane szklane sufity,
          oraz oferowana nizsza niz mezczyznom placa za te sama prace. Ja z cala pewnoscia
          wiem ze tak wlasnie jest, a Ty uwazasz, ze skoro Tobie sie uklada to oczywiscie
          i wszystkim pozostalym kobetom. No coz, takze myslec tak masz prawo. Dlaczego
          jednak nie chcesz zmieniac tego stanu i miec jeszcze lepiej? :)

          Nadal nie chwytam o co Ci chodzilo z ta wolnoscia - w sensie prawa wyboru - w
          kontekscie feministek :O)
          • kontodopisanianaforum Re: Czy mmy napisac wypracowanie za Ciebie? :O) 14.12.09, 18:08
            benek231 napisał:
            > *Konstytucja nawet za komuny gwarantowala wiele pieknych rzeczy. Chodzi
            jedynie o to by konstytucyjne gwarancje przekladaly sie wprost na praktyke. A z
            tym bywa roznie. Podobnie jak z faworyzowaniem przez obyczaj, ktory, owszem,
            kaze calowac Cie po rekach, ustapic miejsca w tramwaju ale juz na rynku pracy
            taki wielkoduszny nie jest.

            Ale jej przecież nie zależy na np. równych płacach, tylko na miłych (dla niej)
            obyczajach. Taki jej wolny wybór :>
            • grand_bleu Bingo !!! 14.12.09, 21:43
              kontodopisanianaforum napisała:


              > Ale jej przecież nie zależy na np. równych płacach, tylko na
              miłych (dla niej)
              > obyczajach. Taki jej wolny wybór :>

              O to mi właśnie chodzi.

              Tylko, że to co napisałaś Ty, ja ujęłabym słowami:
              zależy mi na całkowicie wolnym rynku i uczciwych zasadach
              .

              wiem, że to jest dla Was trudne do pojęcia, ale na tym mi właśnie
              zależy.
              • grand_bleu Re: Bingo !!! 14.12.09, 21:48

                zależy mi również na tym, by móc podać rękę mojemu przeciwnikowi,
                niezależnie od wyniku gry.


                a teraz się śmiejcie, bo to jest bardzo śmieszne, że komuś zależy na
                dobrym obyczaju.
              • kontodopisanianaforum Re: 14.12.09, 22:14
                grand_bleu napisała:

                > wiem, że to jest dla Was trudne do pojęcia, ale na tym mi właśnie
                > zależy.

                A może idź poimputować głupotę komu innemu?
                • grand_bleu Re: 14.12.09, 23:08

                  zrozumiałaś to co napisałam? to świetnie :)
                • bene_gesserit Re: 15.12.09, 01:25
                  ...takiego nieskladnego belkotu dawno nie czytalas?
                  Ja tez.
    • izabel-777 Re: Feminizm, a wolny wybór ... 14.12.09, 12:40
      Oczywiście!! Każda kobieta powinna mieć prawo do wyboru! czy np. chce mieć
      dzieci czy nie? Czy chce być panią domu czy bizneswoman? Niestety często
      społeczeństwo narzuca nam często pewne zachowania!, ba wręcz wymusza! A cała
      kultura pisana jest z pozycji męskiej dominacji...
      • vargtimmen Re: Feminizm, a wolny wybór ... 15.12.09, 00:27
        izabel-777 napisała:

        > Oczywiście!! Każda kobieta powinna mieć prawo do wyboru! czy np. chce mieć
        > dzieci czy nie? Czy chce być panią domu czy bizneswoman? Niestety często
        > społeczeństwo narzuca nam często pewne zachowania!, ba wręcz wymusza!


        Tak jest... czy np. w ten sposób:



        Mnie się wydaje, że nastolatki w zasadzie to zostały już wstępnie
        zindoktrynowane.
        Podejrzewam, że prawie każda gimnazjalistka, a nawet uczennica
        podstawówki ma niejako wdrukowane to, że musi skończyć szkołę, zdobyć
        zawód, iść
        do pracy i zarabiać pieniądze. A odsetek panien snujących wizje o bogatym
        zamążpójściu jest niewielki. Czyli niejako jakaś praca u podstaw została
        zrobiona.


        Zadaniem współczesnego feminizmu jest zmobilizowanie kobiet do robienia karier
        zawodowych.
        Bo póki co większości z nich wystarcza byle jaka praca za
        byle jakie
        pieniądze. A głównym sponsorem gospodarstwa domowego wciąż jest mężczyzna.





        > A cała kultura pisana jest z pozycji męskiej dominacji...


        Pozwolisz, że to zapożyczę?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka