tad9
23.03.04, 21:29
Barbinator zarzuca mi w pewnym wątku, że umniejszam wartość człowieka, z
drugiej strony, określa się ona jako "ateistka". Trzymajmy się więc
materializmu. Czym szczególnym jest człowiek widziany z takiej perspektywy?
Jest efektem ślepej ewolucji, w ostatecznym rachunku, po prostu efektem
przypadku. Dlaczego miałby być wyniesiony ponad resztę stworzeń? Posiada
oczywiście pewne cechy, charakterystyczne tylko dla niego, ale przecież każdy
gatunek posiada takie cechy. "Człowieczeństwo" odróżnia człowieka tak,
jak "łosiowatość" wyróżnia łosia. Barbinator za szczególnie cenne uznaje taką
cechę człowieka jak sczególnie rozwinęta "świadomość". Czym jest jednak
świadomość z matrialistycznego punktu widzenia? Efektem procesów zachodzących
w mózgu. Wytworem fizjologii. Epifenomenem reakcji bio-chemicznych. Jak to
ujął pewnien - bodajże jeszcze XVIII wieczny - materialista: "mózg wytwarza
myśl, tak jak żołądek wytwarza soki trawienne". Czy owa "świadomość" posiada
jakąś szczególną wartość? Trudno byłoby tego dowieść. Wartości transcendentne
dla ateisty nie istnieją, wartościować może więc tylko człowiek, a takie
wartościowanie jest także efektem działania mózgu, a więc epifenomenem
procesów fizjologicznych. Zresztą, mózg oceniałby tu sam siebie, a cóż wart
jest taki sąd? Produkt fizjologii oceniający sam siebie na podstawie skali
wartości przez samego siebie wytworzonej. Jaki sąd uznałby takie "ocenianie"
za dopuszczalne? Pytam więc: na czym z ateistycznego punktu widzenia polega
szczególna "wartość człowieka"? Chyba nie na tym, że "może wartościować", bo
z materialistycznego punktu widzenia jest to tylko stwierdzenie pewnego faktu
i tak naprawdę znaczy ono mniej więcej tyle, co stwierdzenie, "termity mogą
budować kopce"