Dodaj do ulubionych

Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji

IP: 195.117.242.* 22.04.04, 12:05
Bo olbrzymia wiekszosc kobiet z pokolenia powojennego usuwala ciaze. Wynikalo
to z braku skutecznych srodkow antykoncepcyjnych i slabego uswiadomienia. Na
szczescie w dziesiejszych czasach jest nieco lepiej, ale mimo to dostep do
pigulek bywa czesto utrudniony (lekarze odmawiaja wypisywania recept no i KK
potepia ta metode) no i z uswiadomieniem tez nie najlepiej. Nie o tym jednak
chce sie rozpisywac, chce tylko zwrocic uwage na to ze jest wielce
prawodpodobne ze wasza babcia (cioteczna babcia itp) usunela ciaze. Czy w
zwiazku z tym uznalibyscie ja za potwora? Za psychiczna? Za morderczynie?
Moze jednak rozmowa z nia zmienilaby wasz poglad na temat aborcji? Bo
deklaracje zacieklych antyaborcjonistow brzmia pieknie w teorii ale nijak
odnosza sie do zycia.
Obserwuj wątek
    • Gość: Dosia Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji IP: 195.217.253.* 22.04.04, 12:29
      A czy potepienie aborcji musi sie rownac z potepieniem osoby, ktora jej
      dokonuje?

      Czy nie mozemy przyjac zasady: jestem przeciwko aborcji jako takiej, ale nie
      chce i nie bede uzurpowac sobie prawa do oceniania ludzi, ktorzy sie jej
      dopuszczaja?
      • Gość: Lena Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji IP: *.dip.t-dialin.net 22.04.04, 12:40
        Babciami?!
        Pamietam jak na zabieg usuwania ciazy mozna bylo pojsc do Sanitasu.
        Jakos wtedy nikt nie krzyczal o ochronie zycia poczetego, choc ludzie moze
        tlumniej chodzili do kosciola niz teraz.
        • mlody.panicz Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji 22.04.04, 13:00
          Gość portalu: Lena napisał(a):

          > Babciami?!
          > Pamietam jak na zabieg usuwania ciazy mozna bylo pojsc do Sanitasu.
          > Jakos wtedy nikt nie krzyczal o ochronie zycia poczetego, choc ludzie moze
          > tlumniej chodzili do kosciola niz teraz.

          taaaak... w ogole wtedy to byl porzadek. nie to co teraz: bezholowie i
          rozpusta. komuno wroc!
          z partyjnym pozdrowieniem
          mp
    • Gość: jendza Zaden argument, Breskvo, IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 22.04.04, 14:37
      nawet gdybym mogla jeszcze z ktoras porozmawiac...
      (obie nie zyja).
      Czy fakt, ze wszyscy kradna, automatycznie oznacza,
      ze kradziez jest/moze byc dobra?
      Czy jesli nazwiemy kradziez 'organizowaniem'
      cokolwiek to zmieni?
      Jesli pan x zabil z premedytacja pana y, ale w sadzie
      zostal uniewinniony z jakichs powodow, to zmienia
      to jakkolwiek fakt, ze zabil?

      pozdrawiam
      j.
      • Gość: breskva Re: Zaden argument, Breskvo, IP: 195.117.242.* 22.04.04, 16:09
        Ciekawe czy porownalabys swoja babcie do zlodzieja gdybys dowiedziala sie ze
        miala aborcje. Nie mozna porownywac aborcji do przestepstw bo dokonujace jej
        kobiety nie dokonuja z premedytacja zlego czynu. Tym bardziej nie na miejscu
        wydaje mi sie porownanie kobiety dokonujacej aborcji do mordercy zabijajacego
        kogos siekiera... Zeby kogos zarabac trzeba miec naprawde zaburzona psychike.
        Zeby dokonac aborcji-nie. Ale osoby odpowiadajace na moj watek najwidoczniej
        tak uwazaja-ze 50 mln kobiet (rocznie) to osoby o moralnosci mordercy rabiacego
        kogos siekiera.
        A porozmawiac z babcia nadal radze, a zwlaszcza o tym jak ona sie czula i czemu
        to zrobila. i czy zaluje. I zrozumiec ze aborcja towarzyszyla kobietom zawsze i
        ze powinny miec zawsze wolny wybor.
        • Gość: Dosia Re: Zaden argument, Breskvo, IP: 195.217.253.* 22.04.04, 16:18
          Breskvo. Potepienie aborcji i potepienie osoby, ktora aborcje dokonala to nie
          sa tozsame pojecia. Mamy prawo potepiac aborcje, a z drugiej strony wspolczuc
          osobie, ktora tego dokonala (gdyz jak mowisz, najczesniej kryje sie za tym
          dramat ludzki).

          Szkoda mi kobiet, ktore musza to zrobic i bardzo im wspolczuje. Mimo, ze
          uwazam, ze nie powinny dokonywac aborcji, nie potepiam ich za to. Nie zmienia
          to faktu, ze uwazam aborcje za zlo.

          Podobnie zapewne, gdyby moje dziecko kogos zabilo, pewnie wcale nie
          przestalabym go kochac :(
          • Gość: breskva Re: Zaden argument, Breskvo, IP: 195.117.242.* 22.04.04, 18:06
            TO jakas schizofrenia. Przeciez aborcja sama sie nie robi, tylko decyduje o
            niej kobieta. Tak wiec potepiasz czyn ktorego dokonala kobieta.
            Oczywiscie masz prawo uwazac aborcje za zlo i sama na pewno nigdy jej nie
            zrobisz.
        • jendza1 Re: Zaden argument, Breskvo, 22.04.04, 16:22
          Gość portalu: breskva napisał(a):

          > Ciekawe czy porownalabys swoja babcie do zlodzieja gdybys dowiedziala sie ze
          > miala aborcje.

          A gdzie ja 'porownalam' cokolwiek z czymkolwiek? I czemu znow mialabym
          porownywac babcie do zlodzieja?


          Nie mozna porownywac aborcji do przestepstw bo dokonujace jej
          > kobiety nie dokonuja z premedytacja zlego czynu.

          Nie zawsze. Zalezy od kobiety.

          Tym bardziej nie na miejscu
          > wydaje mi sie porownanie kobiety dokonujacej aborcji do mordercy zabijajacego
          > kogos siekiera... Zeby kogos zarabac trzeba miec naprawde zaburzona psychike.

          Ponawiam pytanie: gdzie porownalam - tym razem 'kobiete dokonujaca aborcji do
          mordercy zabijajacego kogos siekiera'? Podasz namiary?
          I kolejne pytanie: jak zdefiniowac kogos, kto ma 'naprawde zaburzona psychike'?


          > Zeby dokonac aborcji-nie.

          Zalezy od przyjetej definicji.Podaj takowa, to sie zastanowimy, co Twoja
          definicja jest warta i jak w jej swietle wyglada sprawa aborcji.

          Ale osoby odpowiadajace na moj watek najwidoczniej
          > tak uwazaja-ze 50 mln kobiet (rocznie) to osoby o moralnosci mordercy
          rabiacego
          >
          > kogos siekiera.

          To Twoja czysta zywa supozycja, delikatnie rzecz ujmujac. Zadna osoba
          odpowiadajaca na Twoj watek nie wyrazila takiego przekonania. Odsylam do
          ponownej lektury postow.

          > A porozmawiac z babcia nadal radze, a zwlaszcza o tym jak ona sie czula i
          czemu
          >
          > to zrobila. i czy zaluje.

          Nie porozmawiam, bo obie nie zyja. Za to rozmawialam z wieloma innymi
          kobietami... Jedne maja ciezkie poczucie winy, inne wypieraja, inne znow sa z
          tego dumne... samo zycie...:(...

          I zrozumiec ze aborcja towarzyszyla kobietom zawsze i
          >
          > ze powinny miec zawsze wolny wybor.
          Wolny wybor w sprawie ciazy kobieta ma, zanim w nia zajdzie.
          Potem jest... cos zupelnie innego...


          pozdrawiam
          j.
          • Gość: breskva Re: Zaden argument, Breskvo, IP: 195.117.242.* 22.04.04, 18:24
            Do mordercy z siekiera odniosl sie Tad(taki z niego zartownis) Przepraszam za
            pomieszanei 2 watkow.

            > I kolejne pytanie: jak zdefiniowac kogos, kto ma 'naprawde zaburzona
            psychike'?
            >
            >
            > > Zeby dokonac aborcji-nie.
            >
            > Zalezy od przyjetej definicji.Podaj takowa, to sie zastanowimy, co Twoja
            > definicja jest warta i jak w jej swietle wyglada sprawa aborcji.

            Znam kilka kobiet i zapewne Ty tez ktore mialy aborcje, i kazda z nich jest
            normalna kobieta-maja normalne rodziny, domy i prace. jedna z nich ma coreczke
            i musiala usunac druga ciaze ze wzgledu na ciezka chorobe (toczen) z ktorej
            powodu tez nie mogla brac pigulek. bylo jej smutno, ale wiedziala ze nie ma
            innego wyjscia. Inna miala lat 47 i nie chciala ryzykowac rodzenia w tak poznym
            wieku. Inna wpadla w wieku lat 17, pekla prezerwatywa. TO sa naprawde normalne
            kobiety ktore podjely pewne decyzje dotyczace ich zycia. Nie cierpia na
            choroby psychiczne ani na zaburzenia psychiczne.

            Znam tez kobiete ktora zostala zmuszona do urodzenia. nie chciala byc matka, i
            moim zdaniem miala racje. BO matka byla fatalna, jej syn ma olbrzymie problemy
            psychiczne z tego powodu, jest w depresji, jest samotny, cierpi na nerwice
            natrectw, nie potrafi zbudowac zadnego zwiazku ani znalezc szczescia w zyciu.

            > Wolny wybor w sprawie ciazy kobieta ma, zanim w nia zajdzie.
            > Potem jest... cos zupelnie innego...
            >
            Nie ma 100% skutecznego srodka antykoncepcyjnego (a sterylizacja jest w Polsce
            zakazana, ale i w takich przypadkach zdarzaly sie ciaze). Trudo mowic tu wiec o
            wolnym wyborze. Chyba ze uwazasz ze celibat jest wyjsciem dla kobiet ktore nie
            chca miec dzieci lub nie chca miec wiecej dzieci?
            • tad9 Re: Zaden argument, Breskvo, 22.04.04, 18:35
              Gość portalu: breskva napisał(a):


              > Znam kilka kobiet i zapewne Ty tez ktore mialy aborcje, i kazda z nich jest
              > normalna kobieta-maja normalne rodziny, domy i prace.

              Myślisz, że wszyscy mordercy są "nienormalni"? Zapewniam, że wielu ma "normalne
              rodziny, domy i pracę".
      • ggigus zaden argument,jendzo 22.04.04, 16:37
        Przypominam, ze dyskutujemy nie o kradziezy czy zabiciu kogos, a o aborcji.
        Jakiekolwiek porownania do przestepstw nie maja racji bytu wobec osob, ktoe
        aborcji za przestepstwo nie uwazaja. A sa takie i to wiele.
        pozdrawiam
        ggigus
        • jendza1 Re: zaden argument,jendzo 22.04.04, 16:44
          Przypominam, ze to nie porownanie, tak dla porzadku.
          Ponadto dodam, ze tak samo wiele osob nie uwaza kradziezy
          za przestepstwo, co nie zmienia faktu, ze w kodeksach karnych wielu
          panstw tak wlasnie ono zostalo sklasyfikowane.
          pozdrawiam
          j.
          • Gość: nglka Re: zaden argument,jendzo IP: 213.155.175.* 23.04.04, 17:13
            Przypominam, że kradzież cudzej własności ma niewiele wspólnego z całym życiem
            kobiety - w przeciwieństwie do ciąży i macieżyństwa.
    • dokowski Antyaborcjonizm ma swoje źródło w ekspresji władzy 22.04.04, 14:38
      Gość portalu: breskva napisał(a):

      > deklaracje zacieklych antyaborcjonistow brzmia pieknie w teorii ale nijak
      > odnosza sie do zycia.

      Ciemnogród dorwał się do władzy i delektuje się nią często w sposób okrutny,
      tak jak czerwoni w PRL. Kto żyje nienawiścią, ten lubi dokopać tym
      nieszczęśliwym kobietom.
    • Gość: Dosia Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji IP: 195.217.253.* 22.04.04, 14:46
      Bo
      > deklaracje zacieklych antyaborcjonistow brzmia pieknie w teorii ale nijak
      > odnosza sie do zycia.


      Deklaracje zacieklych przeciwnikow morderstw tez brzmia pieknie w teorii ale
      nijak nie odnosza sie do zycia. Z tego, ze wielu ludzi zabija nie wynika, ze
      nalezy akceptowac zabijanie.

      Deklaracje zacieklych przeciwnikow zlodziejstwa tez brzmia pieknie w teorii ale
      nijak nie odnosza sie do zycia. Z tego, ze wielu ludzi kradnie nie wynika, ze
      nalezy akceptowac zlodziejstwo.
      • dokowski To są tylko chamskie insynuacje osoby ... 22.04.04, 16:14
        Gość portalu: Dosia napisał(a):

        > deklaracje zacieklych antyaborcjonistow
        >
        > Deklaracje zacieklych przeciwnikow morderstw
        >
        > Deklaracje zacieklych przeciwnikow zlodziejstwa

        ... chorej z nienawiści. Zestawianie nieszczęśliwych i niewinnych kobiet ze
        złodziejami czy mordercami jest charakterystyczne dla stylu dyskusji damskich
        bokserów
        • Gość: Dosia Re: To są tylko chamskie insynuacje osoby ... IP: 195.217.253.* 22.04.04, 16:22
          Czytaj! Nie porownuje kobiet przeprowadzajacych aborcje do mordercow i
          zlodziei. Wykazuje jedynie BLEDNOSC rozumowania przedstawionego przez
          zalozycielke watku, poprzez podanie innych przykladow.
          • Gość: szmaja Re: To są tylko chamskie insynuacje osoby ... IP: *.wroclaw.mm.pl 01.05.04, 07:46
            kiedy ktos jest glodny, to kradnie.

            kiedy kos czuje sie zagrozony, boi sie - moze zabic.
    • tad9 Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji 22.04.04, 15:25
      Gość portalu: breskva napisał(a):

      > Bo olbrzymia wiekszosc kobiet z pokolenia powojennego usuwala ciaze. Wynikalo
      > to z braku skutecznych srodkow antykoncepcyjnych i slabego uswiadomienia. Na
      > szczescie w dziesiejszych czasach jest nieco lepiej, ale mimo to dostep do
      > pigulek bywa czesto utrudniony (lekarze odmawiaja wypisywania recept no i KK
      > potepia ta metode) no i z uswiadomieniem tez nie najlepiej. Nie o tym jednak
      > chce sie rozpisywac, chce tylko zwrocic uwage na to ze jest wielce
      > prawodpodobne ze wasza babcia (cioteczna babcia itp) usunela ciaze. Czy w
      > zwiazku z tym uznalibyscie ja za potwora? Za psychiczna? Za morderczynie?
      > Moze jednak rozmowa z nia zmienilaby wasz poglad na temat aborcji? Bo
      > deklaracje zacieklych antyaborcjonistow brzmia pieknie w teorii ale nijak
      > odnosza sie do zycia.


      Dziecinna jesteś Breskvo. To tak jakbyś mówiła: "gdyby mój tatuś zarąbał kogoś
      siekierą, to przecież nie nazwałabym tego morderstwem, bo to w końcu mój
      tatuś".
      • Gość: ? Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.04, 16:46
        armyofgod.com/
    • Gość: BRvUngern-Sternber Nie kazdy mial babcie z UB... IP: *.bg.am.lodz.pl 22.04.04, 17:16
      Albo inna komunistke.Dawniej przynajmniej jak ja znam to ludzie mieli po 3-4
      dziecie a jeszcze dawniej to po 5-6.Oczywiscie byly tez srodowiska mordujace
      dzieciatka ale uogolnianie tego na wszystkich to razace naduzycie...
      • Gość: mmm Re: Nie kazdy mial babcie z UB... IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 22.04.04, 18:58
        ja sie zastanawiam jak normalna kobieta nie stosujaca zadnych zabezpieczen moze
        sie ograniczyc do 5-6 dzieci skoro co miesiac ma dni plodne przez ponad 25 lat.
        wiec liczac okres ciazy jako nieplodny i 1,5 roku laktacji (tez duza szansa na
        obnizenie plodnosci) oznacza zajscie w ciaze 12 razy w zyciu dla pechowych
        (szczesciar) na skraju bezplodnosci, a ok. 30 razy dla bardziej wydajnych
        kobiet. a jeszcze nalezy wziac pod uwage, ze jest szansa na blizniaki albo i
        trojaczki. wiec albo czestotliwosc kontaktow seksualnych tych kobiet byla
        znikoma (raz na 5 lat) albo jednak cos tu bylo nie tak jak sie ci wydaje. chyba
        ze ktos wierzy w tzw. metody naturalne (w ufoludki tez mozna wierzyc, nikomu
        nie zabraniam)
        • Gość: natka Re: Nie kazdy mial babcie z UB... IP: *.torun.mm.pl 22.04.04, 21:52
          To już jest przesada. Jak wynika z twoich obliczeń każda bez wyjątku kobieta
          przerywała ciążę ok.25 razy.
          Ja rozmawiałam z moją babcią, mówi, że są takie sposoby, że nigdy się nie
          zajdzie w ciążę i miała dwoje dzieci. Co to za sposoby nie śmiałam pytać myślę,
          że pewnie stosunek przerywany no bo co? Moi teściowie na przykład na tym
          bazowali i mieli jedno dziecko. Myślisz, że moja babcia miała 28 razy aborcję?
          Ludzie nie byli wtedy wcale tacy głupi jak nam się nieraz wydaje mieli na
          wszystko sposoby. Sąsiadki sobie opowiadały. Rutę podobno się piło. Nie można
          też wykluczać, że ludzie się okresowo powstrzymywali. Myślisz, że jakbyś miała
          dwoje lub troje dzieci i wszystko w jednym pokoju to by ci się chciało?
          Poza tym nawet ludzie nie stosujący żadnych zabezpieczeń, tacy też istnieją
          cały czas, ja znam jedną taką parę nie zachodzą w ciążę co roku. Jakoś tak
          jest,że są okresy niepłodności. U bardzo wielu osób spada też płodność po
          trzydziestce, dlatego bardzo wiele par, które za długo odkładają decezję o
          potomku czeka rok i dłużej, a czasem wcale się nie doczekują.
          A uświadomiła mnie w tym niedawno moja mama, która już po trzydziestce, jak
          mówi, nie mogła zajść w ciążę.
          • Gość: mmm Re: Nie kazdy mial babcie z UB... IP: *.waw.pl 23.04.04, 16:28
            nie pisalam wprost o aborcji bo nie uwazam jej (chyba prawidlowo) za sposob
            zapobiegania ciazy. pisalam ogolnie o tym, ze bez zapobiegania ciazy i bez
            aborcji kobieta statystycznie zajdzie w ciaze 12-30 razy w zyciu jezeli
            prowadzi regularne wsplzycie. zatem albo wspolzycie naszych przodkin bylo
            bardzo rzadkie (czego nie wykluczam - dawniej seks traktowano mniej przychylnie
            niz obecnie) albo stosowaly jakies metody zapobiegania ciazy (mozliwe, choc
            malo prawdopodobne - niedostepnosc nowoczesnych metod + niska skutecznosc metod
            naturalnych (picie ruty???) albo jednak aborcje byly duzo czestsze niz nam sie
            wydaje. dopuszczam mozliwosc ze w danym przypadku (np. twojej babci) ilosc
            dzieci udalo sie ograniczyc wstrzemiezliwoscia i stosowaniem tzw. metod
            naturalnych (jezeli oboje partnerzy byli b. odpowiedzialni, zdrowi i malo
            aktywni seksualnie) ale w skali spoleczenstwa - malo prawdopodobne.
            a na potwierdzenie moich obliczen wystarczy sie zastanowic - jak to jest ze 200-
            300 lat temu przecietna kobieta rodzila kilkanascioro dzieci (z czego
            przezywala czesc) a obecnie przecietna dzietnosc waha sie w okolicach 2 dzieci
            na kobiete?
            ze plodnosc spada po 30 (ale nie zanika!)- to prawda lecz jednak wiekszosc
            ludzi zaczyna aktywnosc seksualna w wieku ok. 20 lat - wiec ma sporo czasu na
            dzieci
            moze bys jednak spytala babcie o te metody i przy okazaji sytala o praktyke ich
            stosowania - to moglby byc bardzo pouczajace (sama bym sie chetnie dowiedziala -
            ale niestety z babcia juz o tym ni porozmawiam)
            • Gość: Dosia Re: Nie kazdy mial babcie z UB... IP: 195.217.253.* 23.04.04, 16:37
              Skoro obliczylas, ze statystycznie kazda kobieta zajdzie w ciaze 12-30 razy to:

              - odejmij od tego te przypadki, kiedy ciaza ulegnie samoistnemu poronieniu do 3
              trymestru (ok. 40%, choc niektorzy uwazaja, ze i 50%). Przyjmijmy jednak, ze
              30% oznacza to, ze statystyka obnizyla sie przez to do 4-10 ciaz w ciagu zycia.

              To po pierwsze. Po drugie. Aby doszlo do zaplodnienia przy kazdym "dostepnym"
              jajeczkowaniu, musilibysmy miec gwarancje, ze wszystkie kobiety jak jeden maz
              uprawiaja seks codziennie, a przynajmniej robia to ZAWSZE gdy maja dni plode -
              co jest oczywiscie bardzo grubym przypuszczeniem...

              Po trzecie - nie kazdy cykl kobiety jest owulacyjny...

              Mozna z tego wysnuc wniosek, ze:

              - kiedys kobiety byly zdrowsze i dojrzewalo wiecej jajeczek;

              - kiedys uprawialy seks czesciej (taka byla rola kobiety wszakze, zeby rodzic
              dzieci);

              - nie znaly sie na regulacji urodzin. Tymczasem juz ogolna swiadomosc tego, ze
              w polowie cyklu jest jajeczkowanie, sklania wiele kobiet do unikania ciazy
              wlasnie w tych dniach - drastycznie wiec maleja szanse zajscia w ciaze.
              • Gość: Dosia Re: Nie kazdy mial babcie z UB... IP: 195.217.253.* 23.04.04, 16:39
                Sorki oczywiscie zle policzylam. Z 12-30 ciaz obnizymy sie do 8-20.
              • Gość: Monika Re: Nie kazdy mial babcie z UB... IP: *.chello.pl 23.04.04, 16:45
                Do tego trzeba doliczyć dość wysoką śmiertelnośc noworodków. Bardzo często
                wogóle ich nigdzie nawet nie notowano. Daltego z chrztem czekano jakiś okres
                czasu, jak przezyło to się szło do koscioła, jak nie to raczej nigdzie tego nie
                rejestrowano. Trochę więcej wiedzy mamy na temat tych noworodków, które
                umierały już po ochrzeczeniu, ale o reszcie mamy dość mgliste pojęcie.

              • Gość: mmm Re: Nie kazdy mial babcie z UB... IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 25.04.04, 11:31
                dla mnie "kiedys" oznaczalo czasy do polowy XIX wieku a nie poczatek wieku XX
                (czasy naszych babc). w XX wieku chyba swiadomosc kazdej kobiety obejmowala
                temat skad sie biora dzieci. nie twierdze, ze twoje wnioski sa calkiem bledne
                ale mam zastrzezenia: - kobiety dawniej (mam na mysli czasy do XIX w.) byly
                moze zdrowsze (choc nie sadze, po prostu choroby byly inne), ale zyly krocej i
                wczesniej tracily atrakcyjnosc seksualna (kobieta ok. 40 byla juz staruszka); -
                uporawialy seks czesciej - watpie, choc nie jestem w stanie stwierdzic czy ktos
                to w ogole badal; nie trzeba uprawiac seksu zawsze gdy ma sie dni plodne zeby
                zajsc w ciaze - wystarczy raz w tygodniu (dni plodne trwaja okolo 1/4 cyklu, co
                jest powszechnie wiadome)
                dla mnie istotna jest zbieznosc czasowa upowszechnienia sie "sztucznej"
                antykoncepcji i aborcji przeprowadzanej przez lekarzy zamiast "babki" (co
                oznacza dostepnosc, bezpieczenstwo, skutecznosc aborcji) a spadkiem liczby
                urodzen - a moim zdaniem ta zbieznosc jest ewidentna - oba zjawiska pojawily
                sie na przelomie XIX i XX wieku.
          • Gość: nglka Re: Nie kazdy mial babcie z UB... IP: 213.155.175.* 23.04.04, 17:18
            No no, moja mama też się zasugerowała, że po 30tce trudniej zajść i zaszła ;)
        • Gość: nglka Re: Nie kazdy mial babcie z UB... IP: 213.155.175.* 23.04.04, 17:16
          Tłumaczy to słaba opieka medyczna, sporo poronień i ogromna umieralność wśród
          noworodków.
      • Gość: Siostra B. Re: Nie kazdy mial babcie z UB... IP: *.localdomain / 193.129.161.* 23.04.04, 14:28
        Wynika z tego ,ze cize usuwaly jedynie babcie z UB oraz komunistki.
        Jestes chorym, smiesznym maniakiem!
    • Gość: natka Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji IP: *.torun.mm.pl 23.04.04, 23:19
      Nie wiem czy uda mi się jeszcze o tym z babcią porozmawiać, ona ma 78 lat i
      miała niedawno operację.
      Ale jeśli mówiła, że były sposoby to widocznie tak było. Ludzie mieli na
      wszystko sposoby leczyli się ziołami i to nieraz bardzo skutecznie.
      Jeśli za najstarszy zawód świata uważa się prostytutkę to ona musiała się
      jakoś zabezpieczyć, inaczej mogłaby się utrzymać w zawodzie przez miesiąc albo
      dwa. Kondomy są bardzo stare. Polański pisał, że leżały na ulicach getta. Ale z
      tego, co mi wiadomo to jeszcze starszy wynalazek. Podobno można też było włożyć
      do pochwy kawałek cytryny, gdzieś to wyczytałam. Pamiętam też z książki, że
      gejsze piły zioła.
      Aborcje oczywiście też były, ale nie ryzykowałabym twierdzenia, że więcej niż
      dziś. Nie wydaje mi się, kobieta mogła wtedy przypłacić aborcję życiem, więc
      musiała już być naprawdę zdesperowana np. niezmężna panna. A mężatki pewnie
      raczej rodziły, bo była też inna mantalność. Kariery kobiety nie robiły a
      dzieci były wartością i powodem do dumy. Porażką natomiast było ich nie
      posiadać.
      • Gość: Monika Re: historia aborcji I IP: *.chello.pl 24.04.04, 00:40
        Już dawałam ten tekst ale chyba nie wszyscy przeczytali.

        Zwięzły rys historii aborcji [część 1]

        Jean-Jacques Amy *)

        Sztuczne poronienie to zjawisko powszechne, na przestrzeni dziejów ludzkości
        spotykane we wszystkich społeczeństwach: od najprymitywniejszych do najbardziej
        cywilizowanych. Postawy wobec takiego sposobu zakończenia ciąży zmieniały się,
        zależnie od panujących stosunków społeczno-politycznych i kulturowych. Historia
        aborcji dobitnie ukazuje, do jakich radykalnych sposobów, wobec braku
        efektywnych metod zapobiegania ciąży, kobiety były zmuszone się uciekać w celu
        zapanowania nad swoją płodnością.

        Starożytność

        Najstarszą znaną wzmianką o stosowaniu środków poronnych jest chiński tekst
        z roku 2700 przed nasza erą. Stary Testament o przerywaniu ciąży nie wspomina.
        Bardziej współcześnie datowany Talmud nadmienia, że owoc poczęcia może zostać
        poświęcony dla ratowania życia matki.
        Problem aborcji w starożytnej Grecji pozostaje nie do końca jasny z powodu
        prozaicznego faktu, że grecki język nie odróżniał w pełni znaczeniowo
        poronienia sztucznego od samoistnego. Prawdopodobnie, analogicznie jak w innych
        współczesnych Grekom społeczeństwach, współistniały dwoiste postawy. Przysięga
        Hipokratesa, pochodząca przypuszczalnie z czwartego stulecia przed naszą erą,
        jednoznacznie zakazywała stosowania środków służących poronieniu. Ten zakaz
        aborcji przypisywany jest wpływom Szkoły Pitagorejskiej, która przyjmowała
        uczłowieczenie zarodka (czyli posiadanie przez niego duszy) od momentu
        poczęcia. Aczkolwiek ta interpretacja może być poprawna, to nie można wykluczyć
        innej, wywodzącej zakaz aborcji przede wszystkim z faktu, że nie dysponowano
        ówcześnie środkami i sposobami przeprowadzania aborcji na tyle bezpiecznymi, by
        nie niosły one ze sobą wysokiego ryzyka trwałego, a czasami nawet śmiertelnego
        okaleczenia kobiety.
        Większość filozofów greckich z powodów eugenicznych i demograficznych
        popierała kontrolę urodzeń, w tym aborcję. Platon uważał, że jedynie ludzie w
        pełni zdrowi powinni być dopuszczeni do reprodukcji, przyjmując odpowiednio
        wiek dla mężczyzn między 35. a 45. rokiem życia, dla kobiet zaś między 20. a
        40. Zalecał on usunięcie ciąży albo porzucenie dziecka, gdy rodzice nie
        odpowiadali wyżej wymienionym kryteriom wiekowym, tak aby ustrzec się przed
        pomnażaniem ułomnego rodu. Arystoteles ze swej strony polecał przerwanie ciąży
        u kobiety starszej niż czterdziestoletnia, czy też u kobiety, która miała już
        wystarczającą liczbę dzieci.

        W starożytnej Grecji płód był uznawany za istotę ludzką jedynie po
        zasiedleniu go przez duszę. Pitagorejczycy wierzyli, że ma to miejsce w chwili
        poczęcia, Platon zaś i Arystoteles uważali, że proces ten zakończy się dopiero
        w chwili narodzin. Dopóki to nie nastąpi, płód może być usunięty.
        Włączenie zakazu praktyk aborcyjnych, a ściślej - stosowania środków
        poronnych, do tekstu przysięgi Hipokratesa przyjmowane jest przez niektórych za
        dowód przepisywania przez lekarzy starożytnych tychże środków bądź dokonywania
        przez nich przerwań ciąży. Mimo że środki poronne nie były zalecane w żadnym z
        traktatów zebranych w Corpus Hippocraticum, dziele przypisywanym wielkiemu
        medykowi z wyspy Kos, to jednak wspomina się w nim o metodach przerywania ciąży
        czy też o metodach antykoncepcji przy użyciu krążków dopochwowych, a opis
        rozszerzadeł szyjkowych, przypominających te wymyślone w XIX-tym wieku przez
        dyrektora kliniki chorób kobiecych we Freiburgu Bryzgowijskim Alfreda Hegera
        (1830-1914), był najprawdopodobniej autorstwa samego Hipokratesa.

        Prawodawstwo starożytnego Rzymu, tak jak w przypadku antycznej Grecji,
        pozostawiało decyzję co do usunięcia ciąży głowie rodziny, nie obwiniając w
        żaden sposób za ten czyn. Jednak z początkiem ery chrześcijańskiej aborcja
        stała się przedmiotem rosnących kontrowersji. Soranos z Efezu (98-138),
        największy ginekolog i położnik starożytności, wspomina o występowaniu
        skrajnych zapatrywań, całkowicie zakazujących aborcji bądź usprawiedliwiających
        ją jedynie wówczas, gdy w grę wchodzi zdrowie kobiety. On też jako pierwszy
        ustalił wyraźną różnicę między środkami zapobiegającymi ciąży a poronnymi.
        Zalecał, aby kobieta, która pragnie poronić, "poruszała się energicznie, była
        potrząsana przez zwierzęta pociągowe, skakała w górę i w dół, dźwigała
        przedmioty za ciężkie dla niej; powinna także zażywać długich kąpieli, jeść
        niewiele, powstrzymywać się od picia wina, stosować środki moczopędne, które
        mogłyby spowodować u niej krwawienie, zakładać środki dopochwowe tak, aby
        rozszerzyć szyjkę macicy i spowodować obfite krwawienie". O przebyciu tak
        wywołanego poronienia wiedziano, że może być powodem niepłodności.

        Niewiele wiemy o prawdziwych powodach, dla których kobieta w starożytności
        decydowała się na usunięcie ciąży, ale chęć zachowania młodzieńczego wyglądu,
        uniknięcie zagrożeń dla zdrowia i życia związanych w tamtym okresie z ciążą i
        porodem oraz cudzołóstwo należały zapewne do najważniejszych przyczyn.
        Prostytutki, z racji uprawianego procederu, prawdopodobnie najczęściej uciekały
        się do usuwania niepożądanej ciąży. Juvenalis (60-140), poeta rzymski, w
        sławnej szóstej satyrze opisał, jak bogate Rzymianki w pierwszych dwu
        stuleciach naszej ery mogły "być uczynione niepłodnymi, a nawet zabić dziecko w
        swym łonie", przez poddanie się pewnym praktykom, czy też stosując leki, na
        które współczesne im kobiety z niższych warstw społecznych nie mogły sobie
        pozwolić.
        Wzierniki pochwowe i zgłębniki maciczne, które mogły mieć zastosowanie
        podczas zabiegów przerywania ciąży znaleziono w czasie prac archeologicznych w
        Pompejach Herkulanum.

        Tłumaczenie i opracowanie: lek. med. Maciej S. Kowalczyk

        *) Referat wygłoszony podczas XIII Światowego Kongresu Ginekologii i
        Położnictwa we wrześniu 1991 r. w Singapurze; autor jest profesorem Szpitala
        Akademickiego Wolnego Uniwersytetu w Brukseli.
        • Gość: Monika Re: historia aborcji II IP: *.chello.pl 24.04.04, 00:46
          Zwięzły rys historii aborcji [część 2]

          Jean-Jacques AMY

          Referat wygłoszony podczas XIII Światowego Kongresu Ginekologii i
          Położnictwa we wrześniu 1991 r. w Singapurze; autor jest profesorem Szpitala
          Akademickiego Wolnego Uniwersytetu w Brukseli.)

          Nauki Chrześcijaństwa i Islamu

          Nowy Testament nie wspomina o przerywaniu ciąży, ale niektóre z
          najwcześniejszych pism chrześcijańskich zaliczają aborcję do grzechów
          najcięższych, niezależnie od zaawansowania usuniętej ciąży.
          Zgodnie z naukami Tertuliana (ok. 160-220 n.e.) - myśliciela urodzonego w
          Kartaginie, skądinąd jednak wroga wiedzy i rozumu (stosunek płciowy między
          kobietą i mężczyzną określał jako "haniebny"), i Aecjusza z Amidy żyjącego w VI-
          ym wieku n.e. (zalecał noszenie fragmentu lwiej macicy w naczyniu z kości
          słoniowej jako sposób na uniknięcie niepożądanej ciąży), chrześcijanie uważali
          płód za istotę ludzką i, odmiennie niż w czasach wcześniejszych,
          przeprowadzanie przez osoby praktykujące medycynę przerwań wczesnej ciąży oraz
          dokonywanie działań niszczących dojrzały płód było przez nich zabronione.
          Między V a XII wiekiem liczne sobory jednogłośnie potępiały usuwanie
          ciąży. Jednak stopniowo zaczęto czynić różnicę między "nieukształtowanym"
          produktem zapłodnienia, który nie został zasiedlony przez duszę (foetus
          inanimatus), a "uformowanym" mającym duszę płodem (foetus animatus). Koncepcje
          te, wywodzące się jeszcze od Arystotelesa, a następnie rozwinięte przez św.
          Augustyna z Hippony (354-430), z czasem wprowadzono do doktryny Kościoła.
          Rozróżnienie to było przedmiotem wiary do czasu opublikowania w 1140 roku przez
          Gracjana, mnicha z Bolonii, pierwszego w pełni usystematyzowanego zbioru
          kościelnego ustawodawstwa - nota bene obowiązującego aż do wprowadzenia w 1917
          roku Kodeksu Prawa Kanonicznego, tak zwanego Decretum. W Decretum zastrzeżono,
          że "nie jest mordercą (i nie podlega ekskomunice) ten, kto dokonuje aborcji,
          nim dusza wstąpi do ciała" (a trzeba pamiętać, że według większości Ojców
          Kościoła, także św. Tomasza z Akwinu, dusza wstępuje do płodu męskiego w
          czterdziestym, do żeńskiego zaś (sic!) w osiemdziesiątym dniu od poczęcia -
          tzw. sukcesywne obdarowywanie duszą).

          Między XV a XVIII wiekiem teolodzy katoliccy próbowali zdefiniować
          postawę uwzględniającą współistnienie dwóch bytów, które byłyby brane pod
          uwagę: płodu jako efektu poczęcia i kobiety jako matki. Niektórzy z nich
          uważali aborcję za dopuszczalną wówczas, gdy przeprowadzano ją w celu ratowania
          życia kobiety, na płodzie nie w pełni "ukształtowanym". Jednak w 1869 roku
          papież Pius IX, zresztą przeciwnik Powstania Styczniowego z 1863 roku przeciwko
          carskiej Rosji, w Bulle Apostolicae sedis uczynił kościelne prawo dużo bardziej
          restrykcyjnym pod tym względem. Od tego czasu doktryna katolicka przestała
          rozróżniać "ukształtowane" i "nieukształtowane" efekty poczęcia. Aborcja stała
          się zakazana jako zabójstwo - nawet wtedy, gdy dalszy rozwój ciąży zagrażał
          życiu kobiety.
          Papież Paweł VI w encyklice Humanae vitae (1968) potwierdził całkowity
          zakaz aborcji, z wyjątkiem przypadków współistniejącego z ciążą raka szyjki
          macicy i ciąży pozamacicznej.

          Także mahometanie wraz z upływem czasu zmieniali postawy wobec
          przerywania ciąży. Prawo islamu nie uważa płodu za istotę ludzką, dopóki nie
          osiągnie on wyraźnie ludzkiego wyglądu. Stąd aborcja była dozwolona w czasie
          pierwszych czterech miesięcy ciąży, zwłaszcza, gdy ta ostatnia stanowiła
          poważne zagrożenie dla zdrowia kobiety bądź sytuacji pozostających pod jej
          opieką dzieci. Perski lekarz Rhazes (850-923), aczkolwiek wierzył, że po
          wyglądzie kostek u nóg kobiety ciężarnej można przewidzieć liczbę mającego
          przyjść na świat potomstwa, opisał również tampony z nasiąkliwego materiału
          (laminaria) wprowadzane do szyjki macicy dla wywołania poronienia. Jednak z
          chwilą pojawienia się ruchów płodu przerwanie ciąży było zabronione bez względu
          na okoliczności.
          W 1964 roku, Wielki Mufti Jerozolimy ponownie ogłosił, że dozwolone jest
          sztuczne poronienie "nieukształtowanego" produktu poczęcia, co interpretuje się
          jako pierwsze cztery miesiące ciąży.
          A jednak, choć aborcja jest zalegalizowana w Tunezji i dopuszczalna z
          szeroko rozumianych wskazań zdrowotnych w Jordanii i Maroku, inne kraje
          muzułmańskie albo w ogóle nie zezwalają na przedwczesne zakończenie ciąży, albo
          jedynie po to, by ratować życie kobiety, bądź ze wskazań eugenicznych.
          W przeciwieństwie do dogmatycznego stanowiska hierarchii katolickiej,
          postawa kościołów protestanckich od 1930 roku bardzo się zmieniła. Znaczna
          część spośród nich uznała wczesne stadia wewnątrzmacicznego rozwoju zarodka i
          płodu za czysto biologiczne i, w momencie powstania konfliktu interesów,
          przyznaje pierwszeństwo osobie rozwiniętej nad istotą dopiero się rozwijającą.

          Postawa autorytetów religijnych miała duży wpływ na legalizację aborcji.
          Świadczy o tym zapoczątkowanie liberalizacji ustaw antyaborcyjnych w tych
          krajach europejskich, w których dominującą religią jest protestantyzm, na wiele
          dziesięcioleci wcześniej, nim stało się to w krajach katolickich: na Islandii
          zreformowane prawo zostało przyjęte już w 1935 roku.

          Tłumaczenie i opracowanie: lek. med. Maciej S. Kowalczyk

          • Gość: Monika Re: historia aborcji III IP: *.chello.pl 24.04.04, 00:52
            Zwięzły rys historii aborcji (część III)
            Jean-Jacques AMY

            Dziewiętnasty wiek: punkt zwrotny
            W średniowieczu niektóre społeczeństwa karały śmiercią spowodowanie
            poronienia; jednak od XVI wieku przeważała postawa pragmatyczna i tolerancyjna.
            Angielskie prawo zwyczajowe rozgraniczało wczesne i późne poronienie  granicę
            stanowił moment wyczuwania pierwszych ruchów płodu. Rozróżnienie to przyjęto
            także w brytyjskich koloniach. Do XIX wieku wczesne poronienie nie było uważane
            za czyn podlegający karze, a przerywanie ciąży nawet po wystąpieniu ruchów
            płodu nie było surowo karane. Elżbietańska jurysta Sir Edward Coke (155-1634)
            traktował poronienie po pojawieniu się ruchów płodu jako wykroczenie, nie jako
            zabójstwo.
            Od początków starożytności aż do wieku XIX metody kontroli urodzeń były
            dostępne jedynie dla zamożnej części społeczeństw. Dopiero w XIX wieku w
            zachodnim świecie nastąpiły wydarzenia, które radykalnie zmieniły atmosferę
            wokół aborcji i jej stosowania w praktyce. Nowo powstający wielkomiejski
            proletariat uznał, że z powodu ciężkich warunków życia, musi drastycznie
            ograniczyć liczebność potomstwa. Powszechne uciekanie się do stosunku
            przerywanego i usuwania ciąży doprowadziło między 1850 a 1950 rokiem do
            postępującego spadku wskaźnika urodzin w uprzemysłowionych krajach. Przerywanie
            ciąży wykonywano na wielką skale i w skandalicznych warunkach. Nieznajomość
            anatomii narządu rodnego, nieprzestrzeganie podstawowych zasad aseptyki i inne
            niebezpieczeństwa związane z pokątnym przerwaniem ciąży, powodowały częste
            powikłania i częste przypadki zgonów kobiet, zwłaszcza ubogich. Kobiety zamożne
            poddające się przeprowadzanym lege artis zabiegom wyłyżeczkowania jamy macicy w
            gabinetach lekarskich - czy to we własnym kraju, czy w sąsiednich - unikały
            podobnego ryzyka. Ta upokarzająca, jak w każdej dziedzinie, dyskryminacja
            społeczna była szczególnie odrażająca, gdyż dotyczyła dostępu do zabiegów
            medycznych bezpiecznych dla zdrowia i życia.

            Restrykcyjne prawodawstwo
            Wywodzące się z Kodeksu Napoleońskiego restrykcyjne ustawy, których
            głównym celem było skłonienie ludzi do posiadania potomstwa, rozpowszechniły
            się w Europie kontynentalnej, a później we francuskich koloniach i przetrwały
            aż po dwa ostatnie dziesięciolecia. Przyjęta w Anglii w 1861 roku ustawa
            antyaborcyjna objęła automatycznie całe Imperium Brytyjskie. Konstytuujące się
            dopiero narody Środkowej i Południowej Ameryki, a nawet Syjam (Tajlandia),
            Persja (Iran) i Cesarstwo Wschodzącego Słońca (Japonia), które nigdy nie były
            europejskimi koloniami, wszystkie przyjęły ustawy antyaborcyjne na wzór
            zachodni.

            Po uzyskaniu niepodległości, w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej
            porady dotyczące środków poronnych były szeroko dostępne, a lekarze dokonywali
            aborcji tak ze wskazań medycznych, jak i na życzenie. Należy jednak podkreślić,
            że częstość przeprowadzanych w USA do początku XIX wieku przerwań ciąży nie
            była większa niż w Europie. Gwałtowny wzrost miał miejsce dopiero po 1830 roku,
            gdy zaczął się obniżać wskaźnik urodzeń. W tym czasie z marginalnej praktyki
            służącej nielicznym zdesperowanym kobietom poronienie przekształciło się w
            szeroko stosowaną metodę regulacji płodności. Od 1840 roku komercjalizacji
            uległo wszystko, co służyło zapewnieniu dostępu do poronienia: usługi aborcyjne
            i środki poronne były reklamowane w codziennej prasie, a lokalni aptekarze
            robili błyskotliwe interesy na różnych emmenagoga i innych podobnych
            preparatach, mających pomagać kobietom w razie opóźnienia miesiączki. Zasada
            dopuszczalności przerywania ciąży do momentu wystąpienia pierwszych
            wyczuwalnych ruchów płodu, zasadniczo nie zmieniona od czasów ustanowienia
            kolonialnego prawa zwyczajowego, utrzymała się w Stanach Zjednoczonych do końca
            Wojny Domowej (1865). Według większości relacji, zakaz aborcji był głównie
            rezultatem kampanii prowadzonej przez American Medical Association, do której
            dołączyli członkowie "krucjaty antyobscenicznej" oraz protestancki i katolicki
            kler. Lekarze, owszem, sprzeciwiali się aborcji jako niezgodnej z ich etyką
            zawodową określoną w przysiędze Hipokratesa, ale kampania ta pozwoliła im
            zwłaszcza ukrócić wpływy konkurentów "z branży": położnych, aptekarzy i różnych
            handlarzy, którzy często oferowali specyfiki o domniemanym działaniu poronnym.
            Wykorzystując swoje kontakty polityczne, lobby lekarskie skłaniało stanowych
            prawodawców do kwestionowania dotychczasowych zasad i immunitetów prawa
            zwyczajowego dla kobiet poddających się aborcji. Do 1900 roku udało się
            osiągnąć status prawny, wedle którego prawie każda aborcja była działaniem
            bezprawnym i karalnym. Przepisy stanowe wprowadzone po Wojnie Domowej uległy w
            zasadzie zmianom do wczesnych lat siedemdziesiątych XX-ego wieku. Choć problemu
            aborcji nie udało się załatwić, zamężne białe Amerykanki zaczęły skutecznie
            kontrolować swoją płodność za pomocą antykoncepcji. Wzrost częstości aborcji
            nastąpił w Stanach Zjednoczonych między 1900 a 1940 rokiem, ze szczytowym
            nasileniem w okresie Wielkiego Kryzysu. Każdego roku setki kobiet ginęło z
            powodu powikłań w następstwie nielegalnego zabiegu przerwania ciąży. Mimo to
            aborcja nie powróciła jako problem polityczny aż do późnych lat
            sześćdziesiątych. Do 1973 roku zostały stworzone społeczne i polityczne
            podstawy do uchylenia stanowych restrykcyjnych ustaw antyaborcyjnych.

            18 listopada 1920 roku w Związku Radzieckim uchwalono pierwszą liberalną
            ustawę aborcyjną. Opierała się na rewolucyjnej zasadzie równości kobiet i
            poszanowania ich prawa do stanowienia o własnej płodności. Dla kontrastu,
            totalitarne systemy nadchodzących dziesięcioleci zdecydowanie zakazywały
            usuwania ciąży. We Włoszech faszystowski rząd uczynił ustawodawstwo dotyczące
            antykoncepcji i aborcji jeszcze surowszym. W nazistowskich Niemczech zamknięto
            kliniki planowania rodziny i zagrożono karą od 6 do 15 lat więzienia lekarzom,
            którzy podjęliby się przerwania ciąży. Stalin w 1936 roku cofnął poprzednią
            liberalną ustawę. We Francji w czasie II wojny światowej kolaboracyjny rząd
            Vichy uchwalił ustawę uznającą aborcję za zabójstwo karane śmiercią. Madame
            Giraud skazana za 26 przerwań ciąży została ścięta w lutym 1942 roku.

            Liberalizacja prawodawstwa antyaborcyjnego
            Jak wielka jest kobieca determinacja w dążeniu do usunięcia niechcianej
            ciąży, niechaj świadczy to, że większość kobiet nie waha się narazić na ryzyko
            związane z nielegalną aborcją, jeśli są do tego zmuszone przez ograniczenia
            prawne i bezwładność służby zdrowia. Ujęcie tego faktu w kategoriach zdrowia
            publicznego, łącznie z uznaniem demokratycznych zasad równości i wolności
            kobiet, spowodowało zmianę stanowiska polityków i lekarzy. Za przykładem
            Islandii, większość wschodnich i zachodnich państw europejskich, Stany
            Zjednoczone, Kanada, Tunezja, Zambia, Japonia, Chińska Republika Ludowa,
            Singapur, Indie, Korea, Australia i Nowa Zelandia zliberalizowały swoje
            ustawodawstwo w kwestii aborcji. W przypadku kilku spośród wymienionych wyżej
            państw, na przykład Kanady i Belgii, do liberalizacji doszło po długiej i
            zaciętej batalii politycznej i prawnej.

            W większości państw, jak dotąd, ciąża może być usunięta tylko przez
            kwalifikowany personel medyczny, z użyciem właściwych narzędzi i ogólnie
            przyjętymi metodami. W tych okolicznościach ryzyko zachorowalności zostało
            znacznie zmniejszone. W krajach uprzemysłowionych śmiertelność kobiet w związku
            z przerywaniem ciąży w pierwszym trymestrze z zastosowaniem aspiratora
            próżniowego wynosi 0,2 na 100 tys. zabiegów, gdy na 100 tys. porodów w terminie
            umiera 5-10 matek.

            200 000 zgonów
            Na świecie dokonuje się co roku ponad 50 milionów przerwań ciąży, co
            oznacza 300 sztucznych poronień na 1000 ciąż. Tragedią jest, że znaczną część
            spośród nich przeprowadzają nielegalnie osoby be
            • Gość: Monika Re: historia aborcji III IP: *.chello.pl 24.04.04, 00:58
              200 000 zgonów

              Na świecie dokonuje się co roku ponad 50 milionów przerwań ciąży, co
              oznacza 300 sztucznych poronień na 1000 ciąż. Tragedią jest, że znaczną część
              spośród nich przeprowadzają nielegalnie osoby bez żadnego przygotowania
              fachowego, szczególnie w krajach rozwijających się. Stąd tragiczny plon w
              postaci 200 tysięcy zgonów kobiet rocznie i jeszcze liczniejsze przypadki
              poważnych powikłań.

              Tłum. lek. med. Maciej S. KOWALCZYK.
              • tad9 Re: historia aborcji III 27.04.04, 15:58
                Gość portalu: Monika napisał(a):

                > 200 000 zgonów
                >
                > Na świecie dokonuje się co roku ponad 50 milionów przerwań ciąży, co
                > oznacza 300 sztucznych poronień na 1000 ciąż. Tragedią jest, że znaczną część
                > spośród nich przeprowadzają nielegalnie osoby bez żadnego przygotowania
                > fachowego, szczególnie w krajach rozwijających się. Stąd tragiczny plon w
                > postaci 200 tysięcy zgonów kobiet rocznie i jeszcze liczniejsze przypadki
                > poważnych powikłań.
                >


                A kto te kobiety zmusza do przerywania ciąży? Oczywiście są wypadki przymusu
                aborcyjnego (np. w Chinach), ale w dużej cześci przypadków kobiety SAME chcą
                popełnić dzieciobójstwo. Ponoszą konsekwencje swoich czynów.
                • Gość: Monika Re: historia aborcji III IP: *.chello.pl 28.04.04, 01:27
                  tad9 napisał:

                  > A kto te kobiety zmusza do przerywania ciąży? Oczywiście są wypadki przymusu
                  > aborcyjnego (np. w Chinach), ale w dużej cześci przypadków kobiety SAME chcą
                  > popełnić dzieciobójstwo. Ponoszą konsekwencje swoich czynów.

                  Ja tylko przytoczyłam artykuł, nie mojego autorstwa. Autora nie znam, nie
                  przeprowadzałam z nim wywiadu. Nie chcę się wypowiadać w cudzym imieniu.
          • tad9 Re: historia aborcji II 27.04.04, 19:32
            Gość portalu: Monika napisał(a):

            Jednak w 1869 roku
            > papież Pius IX, zresztą przeciwnik Powstania Styczniowego z 1863 roku
            przeciwko
            >
            > carskiej Rosji, w Bulle Apostolicae sedis uczynił kościelne prawo dużo
            bardziej
            >
            > restrykcyjnym pod tym względem.

            Papież miał rację zarówno w odniesieniu do powstania styczniowego, jak i w
            odniesieniu do kwestii płodu.
            • Gość: Monika Re: historia aborcji II IP: *.chello.pl 28.04.04, 01:29
              tad9 napisał:

              > Papież miał rację zarówno w odniesieniu do powstania styczniowego, jak i w
              > odniesieniu do kwestii płodu.

              Opinia jak każda inna. Znam i takich co są przeciwstawnego zdania. Ale
              przyjęłam do wiadomości.
        • tad9 Re: historia aborcji I 24.04.04, 19:27
          Gość portalu: Monika napisał(a):

          > Już dawałam ten tekst ale chyba nie wszyscy przeczytali.
          >
          > Zwięzły rys historii aborcji [część 1]
          >
          > Jean-Jacques Amy *)
          >
          > Sztuczne poronienie to zjawisko powszechne, na przestrzeni dziejów
          ludzkości
          >
          > spotykane we wszystkich społeczeństwach: od najprymitywniejszych do
          najbardziej
          >
          > cywilizowanych.

          Zzzupełnie jak morderstwo.
          • Gość: barbinator Re: historia aborcji I IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.04.04, 20:33
            > Zzzupełnie jak morderstwo.


            Przeczytaj cały tekst to przekonasz się, że zupełnie nie "tak samo".
            A może uważasz, że potępienie dla zjawiska morderstwa było przez stulecia tak
            samo dyskutowane i tak samo kontrowersyjne jak potępienie (lub częściej brak
            potępienia) dla aborcji?
            Ilu potrafisz wymienić filozofów czy ojców Kościoła którzy nie uznawali
            morderstwa za przestępstwo?
            • tad9 Re: historia aborcji I 27.04.04, 15:56
              Gość portalu: barbinator napisał(a):

              > > Zzzupełnie jak morderstwo.
              >
              >
              > Przeczytaj cały tekst to przekonasz się, że zupełnie nie "tak samo".
              > A może uważasz, że potępienie dla zjawiska morderstwa było przez stulecia tak
              > samo dyskutowane i tak samo kontrowersyjne jak potępienie (lub częściej brak
              > potępienia) dla aborcji?
              > Ilu potrafisz wymienić filozofów czy ojców Kościoła którzy nie uznawali
              > morderstwa za przestępstwo?

              Droga B. to, że "coś jest powszechnie spotykane", nie znaczy, że to coś jest
              właściwe. Tyle miałem na myśli.

              • Gość: barbinator postępowość prolajfowców IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 27.04.04, 18:58
                Natomiast ja miałam na myśli to, że jeśli coś przez tych parę tysiącleci
                ludzkiej historii było powszechnie uznawane za rzecz dyskusyjną czyli nie przez
                wszystkich potępiane - to znaj proporcjum mocium panie i nie udawaj, że "to
                coś" nie różni się niczym od morderstwa, które było potępiane zawsze i wszędzie.
                Nie wiem czy masz świadomość tego, że właściwie prolajfowcy w kwestii swojego
                potępienia dla aborcji mogą zostać uznani za (tak przez sibie zazwyczaj
                pogardzanych...) "postępowców" - podczas gdy ja spokojnie mogę zadeklarować
                wierność tradycji i przywiązanie do myśli św. Augustyna czy Arystotelesa, dajmy
                na to...;)))
                Warto pamiętać o historii naszego (my:ludzkość;)) stosunku do aborcji -
                zwłaszcza gdy ktoś lubi sobie czasami palnąć coś o rzekomej głupocie
                poglądu "człowieczeństwa od trzeciego miesiąca".
                W tekście Moniki padają nazwiska różnych ludzi, którzy z całą pewnością
                głupcami nie byli, a jednak nie byli też prolajfowcami (tak jak my to rozumiemy)
                Nie byli też ani mordercami, ani zwyrodnialcami, ani prymitywami.
                Nie byli też głupsi od współczesnych - bo i dlaczego mieliby być głupsi?
                Prolajfowcy mają skłonność do zapominania o tym fakcie i zachowują się tak,
                jakby byli głosicielami prawdy nie dość, że jedynie słusznej - to jeszcze w
                dodatku odwiecznie słusznej. Doradzałabym odrobinę pokory...

                Pozdr. |B.
                • tad9 Re: postępowość prolajfowców 27.04.04, 19:30
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):


                  > Warto pamiętać o historii naszego (my:ludzkość;)) stosunku do aborcji -
                  > zwłaszcza gdy ktoś lubi sobie czasami palnąć coś o rzekomej głupocie
                  > poglądu "człowieczeństwa od trzeciego miesiąca".

                  Ponieważ - wybacz - jest to pogląd dość głupi (nie piszę, by Cię urazić).



                  > W tekście Moniki padają nazwiska różnych ludzi, którzy z całą pewnością
                  > głupcami nie byli, a jednak nie byli też prolajfowcami (tak jak my to
                  >rozumiemy

                  Mylili się w tej sprawie. Zdarza się i niegłupim - prawda?

                  > Nie byli też ani mordercami, ani zwyrodnialcami, ani prymitywami.
                  > Nie byli też głupsi od współczesnych - bo i dlaczego mieliby być głupsi?

                  Nie byli głupsi. Mieli mniej informacji.


                  > Prolajfowcy mają skłonność do zapominania o tym fakcie i zachowują się tak,
                  > jakby byli głosicielami prawdy nie dość, że jedynie słusznej - to jeszcze w
                  > dodatku odwiecznie słusznej. Doradzałabym odrobinę pokory...

                  Ponieważ głoszą prawdę. Skoro jest to prawda, to jest ona "jedynie słuszna"
                  i "odwieczna". Czy z faktu, że niegłupi Ptolemeusz głosił takie a nie inne
                  teorie astronomiczne wyciągasz wniosek, że Ziemia ma kształt "dyskusyjny"?



                  > Pozdr.
                  • Gość: jendza Re: postępowość prolajfowców IP: *.w81-50.abo.wanadoo.fr 28.04.04, 08:20
                    tad9 napisał:

                    > Ponieważ głoszą prawdę. Skoro jest to prawda, to jest ona "jedynie słuszna"
                    > i "odwieczna". Czy z faktu, że niegłupi Ptolemeusz głosił takie a nie inne
                    > teorie astronomiczne wyciągasz wniosek, że Ziemia ma kształt "dyskusyjny"?
                    >

                    Ja rozumiem, ze wszyscy, ktorzy dzis 'wierza', iz Ziemia jest okragla, choc
                    przez tysiaclecia koncepcje na temat jej ksztaltu byly... rozne, wyznaja po
                    prostu 'postepowy poglad' i - co wiecej - maja rowne prawo do takiego
                    przekonania, jak i ci ze wspolczesnych, ktorzy maja w tej sprawie poglad
                    odmienny...

                    I niech sobie zwolennicy kulistych ksztaltow nie roszcza prawa do tego, iz
                    wyznaja jedynie sluszna prawde, bo przeczy temu chocby na przyklad...
                    TRADYCJA...

                    pozdrawiam
                    j.
                    >
                    >
                    • Gość: alfa Re: postępowość prolajfowców IP: 168.143.113.* 30.04.04, 05:07
                      Gość portalu: jendza napisał(a):

                      > tad9 napisał:
                      >
                      > > Ponieważ głoszą prawdę. Skoro jest to prawda, to jest ona "jedynie słuszna
                      > "
                      > > i "odwieczna". Czy z faktu, że niegłupi Ptolemeusz głosił takie a nie inne
                      >
                      > > teorie astronomiczne wyciągasz wniosek, że Ziemia ma kształt "dyskusyjny"?
                      >
                      > >
                      >
                      > Ja rozumiem, ze wszyscy, ktorzy dzis 'wierza', iz Ziemia jest okragla, choc
                      > przez tysiaclecia koncepcje na temat jej ksztaltu byly... rozne, wyznaja po
                      > prostu 'postepowy poglad' i - co wiecej - maja rowne prawo do takiego
                      > przekonania, jak i ci ze wspolczesnych, ktorzy maja w tej sprawie poglad
                      > odmienny...
                      >
                      > I niech sobie zwolennicy kulistych ksztaltow nie roszcza prawa do tego, iz
                      > wyznaja jedynie sluszna prawde, bo przeczy temu chocby na przyklad...
                      > TRADYCJA...
                      >
                      > pozdrawiam
                      > j.
                      > >

                      Otoz to,trafilas w sedno.
                      Ten Tad to gada jak nieprzytomny,i slusznie to zauwazylas.
                      Dlatego pro-choice zawsze bedzie lepszym od pro-life,jak slusznie
                      udowadniasz.
                      pozdr
                  • Gość: barbinator Re: postępowość prolajfowców IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.04.04, 12:36
                    > Gość portalu: barbinator napisał(a):
                    >
                    >
                    > > Warto pamiętać o historii naszego (my:ludzkość;)) stosunku do aborcji -
                    > > zwłaszcza gdy ktoś lubi sobie czasami palnąć coś o rzekomej głupocie
                    > > poglądu "człowieczeństwa od trzeciego miesiąca".
                    >
                    > Ponieważ - wybacz - jest to pogląd dość głupi (nie piszę, by Cię urazić).


                    Ależ oczywiście, że nie piszesz tego po to aby mnie urazić. Po prostu ty wiesz
                    na pewno, że masz rację, a każdy kto się z tobą nie zgadza to idiota. Na
                    świecie jest parę miliardów takich idiotów. Doliczając ludzi żyjących w
                    minionych stuleciach nawet kilkanaście miliardów. Jakie to proste, oczywiste i
                    miłe dla postępowego, prolajfowskiego ucha...;))


                    > > W tekście Moniki padają nazwiska różnych ludzi, którzy z całą pewnością
                    > > głupcami nie byli, a jednak nie byli też prolajfowcami (tak jak my to
                    > >rozumiemy
                    >
                    > Mylili się w tej sprawie. Zdarza się i niegłupim - prawda?



                    Ale niegłupim zdarza się to znacznie rzadziej. Zaś jeśli tych niegłupich jest
                    bardzo wielu, to tylko w głupcu nie wzbudzi to wątpliwości.


                    >
                    > > Nie byli też ani mordercami, ani zwyrodnialcami, ani prymitywami.
                    > > Nie byli też głupsi od współczesnych - bo i dlaczego mieliby być głupsi?
                    >
                    > Nie byli głupsi. Mieli mniej informacji.



                    Nie byli głupsi i nie brakowało im żadnych informacji. Wiedzieli wszystko co
                    jest konieczne do wyrobienia sobie zdania na istotę człowieczeństwa.
                    Najzwyczajniej w świecie utożsamiali człowieczeństwo ze świadomością nie zaś z
                    poczęciem - podobnie jak współczesny pro-choice.
                    Czy tobie się wydaje, że ludzie zyjący w dawnych wiekach nie rozumieli czym
                    jest ciąża i skąd się biorą dzieci?
                    >
                    >
                    > > Prolajfowcy mają skłonność do zapominania o tym fakcie i zachowują się tak
                    > ,
                    > > jakby byli głosicielami prawdy nie dość, że jedynie słusznej - to jeszcze
                    > w
                    > > dodatku odwiecznie słusznej. Doradzałabym odrobinę pokory...
                    >

                    > Ponieważ głoszą prawdę. Skoro jest to prawda, to jest ona "jedynie słuszna"
                    > i "odwieczna".



                    Nawet gdybym bardzo chciała wyśmiać i wykpić opcję pro-life (a w
                    przeciwieństwie do ciebie ja nie dążę do ośmieszania poglądów moich rozmówców)
                    to nie zrobiłabym tego tak skutecznie jak ty sam - pisząc te dwa powyższe
                    zdania. Nie rozumiesz o czym mówię? Trudno, inni zrozumieją...



                    Czy z faktu, że niegłupi Ptolemeusz głosił takie a nie inne
                    > teorie astronomiczne wyciągasz wniosek, że Ziemia ma kształt "dyskusyjny"?
                    >


                    Zjawiska fizyczne można udokumentować w sposób naukowy i bezdyskusyjny -
                    stosunku do istoty człowieczeństwa NIE MOŻNA.

                    Pozdr. B.
                    • tad9 Re: postępowość prolajfowców 28.04.04, 15:59
                      Gość portalu: barbinator napisał(a):

                      > Na
                      > świecie jest parę miliardów takich idiotów. Doliczając ludzi żyjących w
                      > minionych stuleciach nawet kilkanaście miliardów.

                      W tej sprawie o której piszemy, te miliardy nie mają racji.

                      > Ale niegłupim zdarza się to znacznie rzadziej. Zaś jeśli tych niegłupich jest
                      > bardzo wielu, to tylko w głupcu nie wzbudzi to wątpliwości.

                      U kogoś, kto ma pojecie o biologii, budzi to tyle wątpliwości ile powszechne
                      poparcie dla systemu Ptolemeusza w przeszłości budzi dziś wątpliwości w
                      stosunku do współczesnej astronomii.

                      > Nie byli głupsi i nie brakowało im żadnych informacji.

                      Rozumiem. Studiowali też genetykę?





                      Wiedzieli wszystko co
                      > jest konieczne do wyrobienia sobie zdania na istotę człowieczeństwa.
                      > Najzwyczajniej w świecie utożsamiali człowieczeństwo ze świadomością nie zaś
                      z
                      > poczęciem - podobnie jak współczesny pro-choice.

                      Chodziło im o "człowieczeństwo"? A może o moment "wniknięcia duzy", czy
                      o "osobę"? Jak to było?

                      > Czy tobie się wydaje, że ludzie zyjący w dawnych wiekach nie rozumieli czym
                      > jest ciąża i skąd się biorą dzieci?

                      A co to ma do rzeczy?


                      > > Nawet gdybym bardzo chciała wyśmiać i wykpić opcję pro-life (a w
                      > przeciwieństwie do ciebie ja nie dążę do ośmieszania poglądów moich rozmówców)
                      > to nie zrobiłabym tego tak skutecznie jak ty sam - pisząc te dwa powyższe
                      > zdania. Nie rozumiesz o czym mówię? Trudno, inni zrozumieją...

                      A jeśli nie zrozumieją? Lepiej to wytłumacz.


                      > Zjawiska fizyczne można udokumentować w sposób naukowy i bezdyskusyjny -
                      > stosunku do istoty człowieczeństwa NIE MOŻNA.


                      Nie "istoty człowieczeństwa" lecz po prostu człowieczeństwa. Mylisz się pisząc,
                      to co napisałaś. Biologia mówi nam kto jest a kto nie jest człowiekiem.


                      > Pozdr.
                      • linda11 Re: postępowość prolajfowców 28.04.04, 17:17
                        tad9 napisał:
                        > U kogoś, kto ma pojecie o biologii, budzi to tyle wątpliwości ile powszechne
                        > poparcie dla systemu Ptolemeusza w przeszłości budzi dziś wątpliwości w
                        > stosunku do współczesnej astronomii.

                        > Nie "istoty człowieczeństwa" lecz po prostu człowieczeństwa. Mylisz się
                        pisząc,
                        >
                        > to co napisałaś. Biologia mówi nam kto jest a kto nie jest człowiekiem.

                        Ciekawe, czy o tym wiedzą biolodzy? Trzeba ich chyba wysłać do Ciebie na
                        korepetycje, bo np. prof. Tarkowski, podobno "twórca współczesnej
                        embriologii" nie ma widać pojęcia o biologii:

                        "Głównym powodem zasadniczego sprzeciwu niektórych środowisk i osób przeciwko
                        otrzymywaniu zarodkowych komórek macierzystych jest to, że ich uzyskanie wymaga
                        przerwania rozwoju zarodka, który potencjalnie (i w zasadzie tylko
                        potencjalnie) mógłby stać się w przyszłości istotą ludzką.(...)
                        Zarówno w sporach jakie w całym cywilizowanym świecie toczą między sobą
                        zwolennicy i przeciwnicy wykorzystywania wczesnych ludzkich zarodków do
                        uzyskiwania zarodkowych komórek macierzystych (perspektywa użycia tych komórek
                        w celach terapeutycznych wydaje się nie mieć dla przeciwników istotnego
                        znaczenia), jak i w przyjmowanych w różnych krajach rozwiązaniach
                        ustawodawczych decydujące znaczenie odgrywają argumenty światopoglądowe."

                        www.kbn.gov.pl/komorki_macierzyste/20040217.html
                        A już całkowitym skandalem jest, że _wszyscy_ przedstawiciele nauk
                        biologicznych biorący udział w tej dyskusji podzielaja jego poglądy.
                        Widocznie na biologii znają się tylko filozofowie z KUL-u i historycy(też KUL?).





                        • tad9 Re: postępowość prolajfowców 28.04.04, 18:40
                          linda11 napisała:


                          > Ciekawe, czy o tym wiedzą biolodzy? Trzeba ich chyba wysłać do Ciebie na
                          > korepetycje, bo np. prof. Tarkowski, podobno "twórca współczesnej
                          > embriologii" nie ma widać pojęcia o biologii:
                          >
                          > "Głównym powodem zasadniczego sprzeciwu niektórych środowisk i osób przeciwko
                          > otrzymywaniu zarodkowych komórek macierzystych jest to, że ich uzyskanie
                          wymaga
                          >
                          > przerwania rozwoju zarodka, który potencjalnie (i w zasadzie tylko
                          > potencjalnie) mógłby stać się w przyszłości istotą ludzką.(...)


                          Jeśli coś takiego palnął - poniosła go pasja ideologiczna. Przykre.
                          • Gość: Monika Re: postępowość prolajfowców IP: *.chello.pl 28.04.04, 19:39
                            tad9 napisał:

                            > Jeśli coś takiego palnął - poniosła go pasja ideologiczna. Przykre.

                            A może to ciebie ponosi pasja ideologiczna ?
                            • Gość: wiadomo kto Re: postępowość prolajfowców IP: *.lnet.pl 28.04.04, 19:55
                              pasja ideologiczno - dyktatorska
      • Gość: mmm Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji IP: *.klaudyny.waw.pl / *.waw.pl 25.04.04, 11:39
        odnosnie aborcji tez podejrzewam ze obecnie przprowadza sie w polsce tyle samo
        aborcji co w czasach naszych babc a moze nawet wiecej. tylko ze obecnie lekarz,
        przyjaciolka, partner moze isc do wiezienia za aborcje. a kobieta po
        przeprowadzeniu aborcji- jest narazona na upokarzajace przesluchania, ogledziny
        itp sluzace ustaleniu "dowodow przestepstwa". mentalnie wrocilismy do
        czasow "babek zielarek" - tylko ich role musza pelnic dyplomowani lekarze.
      • Gość: BD Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji IP: 195.136.36.* 28.04.04, 09:24
        Witam,

        Gość portalu: natka napisał(a):

        > Nie wiem czy uda mi się jeszcze o tym z babcią porozmawiać, ona ma 78 lat i
        > miała niedawno operację. Ale jeśli mówiła, że były sposoby to widocznie tak
        > było.

        Zapewne było. Zazwyczaj niedoceniamy inteligencji tych, którzy byli przed nami.
        Twierdzenia o "wielkiej powszechności aborcji", które usiłuje tu głosić breskva
        można zapewne miedzy bajki włożyć.

        Dlaczego? Z faktu, że ludzie nie mieli kiedyś pigułek niewiele bowiem wynika.
        Istnieje bowiem pewne fundamentalne niezrozumienie czegoś takiego
        jak "skuteczności antykoncepcji". Tym nieporozumieniem jest wskaźnik Pearla.
        Jeśli dla pigułki wynosi on 1%, a dla stosunku przerywanego dajmy na to 25%, to
        czy pigułka jest "25 razy skuteczniejsza". Oczywiście, że nie. Antykoncepcja
        służy nie zajściu w ciążę, więc miarą jest skuteczności jest (1 - Pearl). 99%
        dla pigułki i 75% dla stosunku przerywanego. Pigułka jest więc tylko o 1/3
        skuteczniejsza. Jeszcze poprawniejszy byłby wskaźnik (99% - z)/(75% - z), gdzie
        z to prawdopodobieństwo nie zajścia w ciąże bez stosowania żadnych technik
        (pewnie z 15% do 20% dla młodej kobiety), ale to niewiele zmienia.

        Jeśli ktoś stosuje "tak zawodną" metodę jak stosunek przerywany, to przez 20
        lat współżycia urodzi średnio pięcioro dzieci. W praktyce mniej, bo karmienie
        piersią (wtedy dość długie) też zmniejsza szansę zajścia w ciążę. Ergo
        historycznie obserwowaną płodność można spokojnie tłumaczyć bez
        sugerowania "aborcji u olbrzymiej większości kobiet". Nawet bez aborcji w
        ogóle :)

        pozdrawiam,

        BD
        • Gość: miłka Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji IP: *.chello.pl 28.04.04, 09:51
          Ale czy rozmawiałeś ze swoja babcią? Zresztą czy tobie powiedziałaby prawdę?
          Moja usuwała ciążę.
    • skamienialy Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji 24.04.04, 04:37
      Gość portalu: breskva napisał(a):

      > Bo olbrzymia wiekszosc kobiet z pokolenia powojennego usuwala ciaze. Wynikalo
      > to z braku skutecznych srodkow antykoncepcyjnych i slabego uswiadomienia. Na
      > szczescie w dziesiejszych czasach jest nieco lepiej, ale mimo to dostep do
      > pigulek bywa czesto utrudniony (lekarze odmawiaja wypisywania recept no i KK
      > potepia ta metode) no i z uswiadomieniem tez nie najlepiej. Nie o tym jednak
      > chce sie rozpisywac, chce tylko zwrocic uwage na to ze jest wielce
      > prawodpodobne ze wasza babcia (cioteczna babcia itp) usunela ciaze. Czy w
      > zwiazku z tym uznalibyscie ja za potwora? Za psychiczna? Za morderczynie?
      > Moze jednak rozmowa z nia zmienilaby wasz poglad na temat aborcji? Bo
      > deklaracje zacieklych antyaborcjonistow brzmia pieknie w teorii ale nijak
      > odnosza sie do zycia.

      Aborcja,jest naszym blogoslawienstwem,po poprzez nia mozemy ustrzec te
      niewinne istoty od meki i cierpienia,jakie niewatpliwie spotkaloby ich
      gdyby sie narodzily.
      To tylko dzieki Bogu,mamy dzis tak wspaniala opieke medyczna i fachowy
      personel lekarzy,ktorzy moga ta operacje wykonac profesjonalnie,a nie jak
      kiedys.
      Za co trzeba dziekowac Bogu bezustannie,ocierajac nasze lzy.

      :(

      • Gość: Cute Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.04, 01:38
        ciocia mojej matki byla ginekologiem za komuny , byla to profesja bardzo
        dochodowa, antykoncepcji nikt nie znal, klientek nigdy nie brakowalo i nie byly
        to raczej ubice czy czerwone ale normalne kobiety biedne , bogate, rozne...

        skrobanka to bylo cos wstydliwego ale powszechnego /jak dzisiaj np agencje- nie
        korzystaja z nich tylko zboczency i byli komunisci jak by chcial wmowic kosciol/
      • Gość: laki Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji IP: *.zabiniec.sdi.tpnet.pl 28.04.04, 10:17
        no to pooglądaj sobie te niewinne istoty pobłogosławione przez swoje mamusie.
        Rzeczywiście- męki i cierpienia im "oszczędzono".
        www.seva.sotiko.pl/harek/texts/aborcja2.html
        A jeżeli myslicie że w czasach dowolnej aborcji kobietom które trafiały na
        tzw. "zabieg" do szpitala kłaniano się w pas - to sie bardzo mylicie.
        • Gość: gruba Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji IP: *.tarnowskie-gory.sdi.tpnet.pl 01.05.04, 16:46
          Gość portalu: laki napisał(a):

          > A jeżeli myslicie że w czasach dowolnej aborcji kobietom które trafiały na
          > tzw. "zabieg" do szpitala kłaniano się w pas - to sie bardzo mylicie.
          Kobietom decydującym się na urodzenie dziecka też nikt nie kłania się w pas.
          Wręcz przeciwnie. Są zdeptane do roli "jednostki matczyno-płodowej" bez prawa
          do głosu, bez prawa do ludzkiej godności. Nie bez powodu powstała akcja o
          wymownej nazwie "rodzić po ludzku". Przykre, że po tylu latach akcji nadal
          wiele kobiet jest traktowanych tak, że włos na głowie sie jeży. :(((
          • Gość: Babcia Re: Porozmawiajcie ze swoimi babciami o aborcji IP: *.uz.zgora.pl 04.05.04, 14:23
            No więc warto porozmawiać z babciami, które jeszcze mają trochę pamięci i
            odwagi. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, zanim w Polsce pojawiły
            się pierwsze tabletki antykoncepcyjne (najpierw były jeszcze - bardzo zresztą
            zawodne - globulki "Zet"), a i później (bo te tabletki były nie dla wszystkich -
            wyłącznie na receptę, o którą było trudno, a w dodatku były prawdziwymi
            bombami hormonalnymi, więc nie wszystkie kobiece organizmy były w stanie je
            znosić) - skrobanki były właściwie na porządku dziennym. Było Towarzystwo
            Świadomego Macierzyństwa - trzeba było tam udać się na rozmówkę w celu
            uzyskania skierowania do szpitala (dawali parę rad na przyszłość i ewentualnie
            receptę na tabletki). W szpitalu traktowali niezbyt dobrze, ale i nie okropnie -
            to znaczy, w ogóle w szpitalu położniczo-ginekologicznym kobiety traktowano
            wtedy jak przedmioty i bez szczególnej życzliwości. Skrobankę w szpitalu
            robiono bez znieczulenia (co najwyżej "głupi jaś", czyli zastrzyk lekko
            oszałamiający), a na drugi dzień wypisywano do domu. Jśli kobietę było stać,
            robiła skrobankę prywatnie. Lekarz był miły. Telefonicznie ustalało się termin
            i hodzinę, lekarz żądał, aby przyjść z jakąś osobą mogącą się zaopiekować i
            odwieźć do domu. Dostawało się krótkotrwałą narkozę, a pół godziny później
            wracało się do domu.
            Robiłam to raz w szpitalu i trzy razy prywatnie. Z moich znajomych robiło to co
            najmniej raz siedem osób. NIGDY nie żałowałam. Oprócz tego urodziłam dwoje
            dzieci.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka