znana.jako.ggigus
05.02.12, 13:04
Intryguje mnie taki problem. Dlaczego kobiety, które coś napisały, wyreżysowały, namalowały, albo są pytane, albo jak poniżej Szumowska zwierzają się w kontekście rodzinnym.
Szumowska robi to - wg mnie - na granicy eksibicjonizmu.
Tu dwa linki:
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,114757,11032540,Szuma__ty_jestes_facet_.html
wyborcza.pl/1,75480,11027535,Malgorzata_Szumowska__Moj_temat_to_niemoznosc.html
Przypomina mi to tekst Eriki Jong "Artystka jako gospodyni domowa Erica Jong" (b. ciekawy mogę komuś wysłać w wordzie), w którym Jong pisze o problemie twórczości kobiet i o tym, że kobieta zawsze pozostanie c..ą (muszę tak pisać, żeby mnie cenzura nie wywaliła. Czyli kobieta coś robi to zawsze w kontekście osobistym/rodzinnym - przerobiłam rozstanie na film i tak w kółko.
Pomijam fenomen Szumowskiej jako takiej, bo wg mnie robi złe filmy z dobrymi nazwiskami (jak ten z doskonałą niemiecką aktorką Julią Jentsch), ale czy ktoś sobie wyobraża supermacho polskiej literatury kolegę Stasiuka - żeby go ktoś spytał - a jak pan przerobił kolejne gorzkie doświadczenie życiowe na ostatnią książkę?
Ja nie.