Dodaj do ulubionych

Radosne i wyzwolone feministki z przykrością muszę

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 16:45
was poinformować, że jesteście nie dość postępowe. Inaczej mówiąc zacofane.
Do tej pory uznawałyście, że płód to nie człowiek, że człowiek to dopiero jak
coś z czymś się połączy i do 3 miesiąca człowieka nie ma więc skrobać wolno.
Otóż moje drogie Trybunał w starsburgu uznał dziś, że do 6 miesiąca to nie
człowiek. Biednej kobiecie usunięto przez pomyłkę nie dziecko, ale zlepek
komórek. odpowiedni artykuł jest już na stronach wyborczej, ale ja nie umiem
podać linka. może ktos inny to zrobi. I proszę nie czepiać się moich
sformułowań. Istota problemu i orzeczenia jest niezmiennna
Obserwuj wątek
    • Gość: Obi Van Kenobi Re: Radosne i wyzwolone feministki z przykrością IP: *.aster.pl 08.07.04, 17:39
      Najgorzej, jak jest na przyklad bombardowanie albo ostrzal artyleryjski. Jesli
      sa tam gdzies kobiety to moze byc "zycie poczete" uszkodzone. Musisz cos z tym
      robic.

      Obi Van
      • Gość: bezdenny Re: Radosne i wyzwolone feministki z przykrością IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 17:43
        Gość portalu: Obi Van Kenobi napisał(a):

        > Najgorzej, jak jest na przyklad bombardowanie albo ostrzal artyleryjski.
        Jesli
        > sa tam gdzies kobiety to moze byc "zycie poczete" uszkodzone. Musisz cos z
        tym
        > robic.
        >
        > Obi Van

        Prawda, ale nie na temat
        • tad9 Re: Radosne i wyzwolone feministki z przykrością 08.07.04, 18:48
          gazeta.pl/forum/72,2.html?f=50&w=14045909&v=2&s=0
          • Gość: bezdenny Re: Radosne i wyzwolone feministki z przykrością IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 19:24
            Teraz jest już zmodyfikowana wersja artykułu. W pierwszej wyraźnie napisano, że
            Trybunał orzekł większośćią 14:3, że 6 miesięczny płód nie jest człowiekiem i
            żadne odszkodawania sie nie należą. Poczekajmy na kolejne wersje w innych
            gazetach. Ale i tak sama wymowa wyroku jest przerażająca: nie wiadomo kiedy
            jest człowiek. No więc może 2-tenie dziecko, albo 90-letni starzec to nie
            ludzie? na pewno na podstawie tego orzeczenia można sobie wyskrobac w 6-ym
            miesiącu.
            • empeka Chyba się gorączkujesz nie na temat 08.07.04, 19:41
              Gość portalu: bezdenny napisał(a):

              > Teraz jest już zmodyfikowana wersja artykułu. W pierwszej wyraźnie napisano, że
              > Trybunał orzekł większośćią 14:3, że 6 miesięczny płód nie jest człowiekiem i
              > żadne odszkodawania sie nie należą.

              Nie widziałam poprzedniej 'wersji artykułu', ale obecnie dali cytat:
              << "Sąd był przekonany, że w obecnej sytuacji odpowiedź na abstrakcyjne pytanie, czy
              nienarodzone dziecko jest człowiekiem z punktu widzenia art. 2 konwencji, nie jest ani
              pożądana, ani możliwa". Takiego zdania było 14 z 17 sędziów.

              Ogłoszenie przez Trybunał, że płód jest człowiekiem, otworzyłoby drogę do delegalizacji aborcji
              w Europie. Sąd postanowił nie angażować się w spory, które toczą się w wielu krajach. Wyrok z
              zadowoleniem przyjęły organizacje broniące prawa kobiet do aborcji.>>

              Dane liczbowe dotyczące proporcji głosujących sędziów się zmieniły? Gw nakłamała?
              Nie wierzę, żebyś poprzednią wersję artykułu (nie cytatu) przeczytal bez zniekształcających sens
              emocji. Sędziowie zapewne nie chcieli się angażować w decyzje o charakterze ideologicznym.
              • Gość: bezdenny Re: Chyba się gorączkujesz nie na temat IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 20:09
                empeka napisała:

                > Gość portalu: bezdenny napisał(a):
                >
                > > Teraz jest już zmodyfikowana wersja artykułu. W pierwszej wyraźnie napisan
                > o, że
                > > Trybunał orzekł większośćią 14:3, że 6 miesięczny płód nie jest człowieki
                > em i
                > > żadne odszkodawania sie nie należą.
                >
                > Nie widziałam poprzedniej 'wersji artykułu', ale obecnie dali cytat:
                > << "Sąd był przekonany, że w obecnej sytuacji odpowiedź na abstrakcyjne p
                > ytanie, czy
                > nienarodzone dziecko jest człowiekiem z punktu widzenia art. 2 konwencji, nie
                j
                > est ani
                > pożądana, ani możliwa". Takiego zdania było 14 z 17 sędziów.
                >
                > Ogłoszenie przez Trybunał, że płód jest człowiekiem, otworzyłoby drogę do
                deleg
                > alizacji aborcji
                > w Europie. Sąd postanowił nie angażować się w spory, które toczą się w wielu
                kr
                > ajach. Wyrok z
                > zadowoleniem przyjęły organizacje broniące prawa kobiet do aborcji.>>
                >
                > Dane liczbowe dotyczące proporcji głosujących sędziów się zmieniły? Gw
                nakłamał
                > a?
                > Nie wierzę, żebyś poprzednią wersję artykułu (nie cytatu) przeczytal bez
                znieks
                > ztałcających sens
                > emocji. Sędziowie zapewne nie chcieli się angażować w decyzje o charakterze
                ide
                > ologicznym.

                Obawiam się, że nie rozumiesz co czytasz i ci piszesz. Proporcje nie zmieniły
                się. 14 sędziów z 17 oznacza stosunek 14:3, albowiem niestety bynajmniej
                14sędziów +3 sędziów =17 sędziów. A więc 14 sędziów powiedziało, że 6-
                miesięczny płód to nie człowiek. Oni po prostu nie wiedzą, co to za stwór.
                Poczekamy na relacje z rzeczpospolitej i innych gazet, a może jak ktoś chce
                nawet zagranicznych.
                Możemy się teraz pobawić w rozważania: jest adaś, który rodzi się w 8 miesiącu.
                Adaś to człowiek. I jest Ewunia. Mija 9 miesiąc, ale ewunia się jeszcze nie
                narodziła. Ewunia nie jest człowiekiem.
                • empeka Zdecydowanie nerwy Ci puszczają 08.07.04, 20:28
                  Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                  > Obawiam się, że nie rozumiesz co czytasz i ci piszesz. Proporcje nie zmieniły
                  > się. 14 sędziów z 17 oznacza stosunek 14:3, albowiem niestety bynajmniej
                  > 14sędziów +3 sędziów =17 sędziów.

                  Przecież ja wcale nie zgłaszalam problemów arytmetycznych, czytasz i nie widzisz co? No to jak
                  do Ciebie mowić?
                  Powtarzam co napisalam i pokaż mi gdzie widać moje 'pomyłki' i 'niezrozumienie co to są
                  proporcje':
                  <<Dane liczbowe dotyczące proporcji głosujących sędziów się zmieniły? Gw nakłamała?
                  Nie wierzę, żebyś poprzednią wersję artykułu (nie cytatu) przeczytal bez zniekształcających sens
                  emocji. Sędziowie zapewne nie chcieli się angażować w decyzje o charakterze ideologicznym>>.
                  No więc? Gdzie wspominam cokolwiek o liczbach?

                  Przecież wręcz podkreślam, że dane liczbowe się nie zmieniły!!!

                  A co do płodu powyżej 3 miesięcy to raczej nie ma kraju który by dopuszczał usunięcie ciąży,
                  całkiem słusznie nawiasem mówiąc. Więc Twój przykład jest czystto demagogiczny.
                  • Gość: bezdenny Re: Zdecydowanie nerwy Ci puszczają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.04, 20:39
                    empeka napisała:

                    > Gość portalu: bezdenny napisał(a):
                    >
                    > > Obawiam się, że nie rozumiesz co czytasz i ci piszesz. Proporcje nie zmien
                    > iły
                    > > się. 14 sędziów z 17 oznacza stosunek 14:3, albowiem niestety bynajmniej
                    > > 14sędziów +3 sędziów =17 sędziów.
                    >
                    > Przecież ja wcale nie zgłaszalam problemów arytmetycznych, czytasz i nie
                    widzis
                    > z co? No to jak
                    > do Ciebie mowić?
                    > Powtarzam co napisalam i pokaż mi gdzie widać moje 'pomyłki'
                    i 'niezrozumienie
                    > co to są
                    > proporcje':
                    > <<Dane liczbowe dotyczące proporcji głosujących sędziów się zmieniły? Gw
                    > nakłamała?
                    > Nie wierzę, żebyś poprzednią wersję artykułu (nie cytatu) przeczytal bez
                    znieks
                    > ztałcających sens
                    > emocji. Sędziowie zapewne nie chcieli się angażować w decyzje o charakterze
                    ide
                    > ologicznym>>.
                    > No więc? Gdzie wspominam cokolwiek o liczbach?
                    >
                    > Przecież wręcz podkreślam, że dane liczbowe się nie zmieniły!!!
                    >
                    > A co do płodu powyżej 3 miesięcy to raczej nie ma kraju który by dopuszczał
                    usu
                    > nięcie ciąży,
                    > całkiem słusznie nawiasem mówiąc. Więc Twój przykład jest czystto
                    demagogiczny.

                    No to się nie zrozumieliśmy. Sądziłem, że zarzucasz mi, że pisze 14:3 podczas
                    gdy jest 14 z 17. teraz jużw wiem, że chodziło nam jednak o to samo.
                    I to jest jedyny punkt, w którym możemy się zgodzić. Poprzednia wersja była
                    zupełnie inna, ale istota nie zmieniła się na jotę. Trybunał powiedział
                    wyraźnie 6-miesięczny płód to nie człowiek. Ponadto powiedział, że nie da się
                    powiedzieć, że nienarodzone dziecko to człowiek. Mój przykład nie jest w
                    demagogiczny i niestety bynajmniej nerwy mi nie puszczają. Zamiast 6
                    miesięcznego dziecka wstaw sobie w ta historię 9-miesięczną dziewczynkę z
                    mojego przykładu (jeszcze nienarodzoną) To nie człowiek. Strasznie będziesz
                    musiała się nagimnastykować by uzasadnić sensowność tego beznadziejnie głupiego
                    orzeczenia.
                    • empeka Interpretacje 08.07.04, 21:07
                      Gość portalu: bezdenny napisał(a):
                      > Trybunał powiedział
                      > wyraźnie 6-miesięczny płód to nie człowiek.

                      Tego właśnie nie udaje się wyczytać z tekstu zamieszczonego w serwisie Gazety. Może istnieje
                      w wersji papierowej, tego nie wiem.
                      Poszukam w prasie światowej i jeśli znajdę, to napiszę.

                      > Ponadto powiedział, że nie da się
                      > powiedzieć, że nienarodzone dziecko to człowiek.

                      No cóż, prawnicze sztuczki żeby nie angażować się w sprawy, które panstwa powinny
                      rozwiązywać samodzielnie. Nie cieszysz się z wolności jakiej zażywamy dzięki temu?
                  • sagan2 Re: Zdecydowanie nerwy Ci puszczają 09.07.04, 08:52
                    empeka napisała:


                    > A co do plodu powyzej 3 miesięcy to raczej nie ma kraju który by dopuszcza usu
                    > nięcie ciazy, calkiem slusznie nawiasem mówiac. Więc Twój przyklad jest
                    > czystto demagogiczny.

                    zmartwie Cie, ale w takiej, na przyklad, Grecji, mozna legalnie usunac 6-cio
                    miesieczna ciaze
                    • empeka Re: Zdecydowanie nerwy Ci puszczają 09.07.04, 16:47
                      No tak, oni mieli tę skałę Tarpejską, więc tylko cofnęli prawo o jakieś 3 miesiące... ale żeby nam
                      współcześni... coś podobnego!
          • e_wok Re: Radosne i wyzwolone feministki z przykrością 08.07.04, 21:05
            O ile dobrze zrozumialam, chodzi o to,ze stanowiskiem sadu jest brak stanowiska
            w kwestii "poczatku czlowieczenstwa". Sprawa ta powinna byc ustalana na
            poziomie prawodawstwa poszczegolnych panstw. Wiec o co chodzi? Niedobrze, ze
            sad nie miesza sie w kompetencje parlamentow narodowych? Czy o co?
      • Gość: Luke Skywalker Re: Radosne i wyzwolone feministki z przykrością IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 23:53
        Pisze się: Obi-Wan Kenobi :-) Chyba że to taka nowa wersja Obi'ego - to
        przepraszam.
    • e_wok Czy ktos moze wie...? 08.07.04, 21:08
      czy istnieje praktyka oskarzania lekarza o nieumyslne spowodowanie smierci czy
      zamiast tego funcjonuje "blad w sztuce lekarskiej"?
      • empeka Przykład francuski 08.07.04, 21:56
        Pewnie to zmartwi Bezdennego, ale sprawdzilam w Le Monde, dzienniku z międzynarodową
        reputacją bezstronnego i solidnego, a tam dokładnie taki sam tekst jak w Gazecie oraz
        dodatkowo co następuje:

        <<Le débat sur le statut juridique du f?tus avait été relancé fin 2003 en France par un
        amendement parlementaire au projet de loi Perben sur la grande criminalité, qui visait ? créer un
        délit d'interruption involontaire de grossesse.>>
        Czyli:
        'W celu określenia niedobrowolnego przerwania ciąży jako przestępstwa, przy okazji poprawki
        parlamentarnej do projektu ustawy Perbena o ciężkich przestępstwach, została we Francji
        wznowiona w r.2003 dyskusja nad statusem prawnym płodu.'

        Z tego wynika nie tylko, że dobrowolne przerwanie ciąży (do 3 miesiąca) przestępstwem we
        Francji nie jest, ale przede wszystkim że wypadki związane z zabiciem płodu też nie są
        przestępstwem.
        Pozostaje błąd w sztuce lekarskiej i tego właśnie powinna była dochodzić poszkodowana, a
        wtedy uzyskałaby wyrok na lekarza i zadośćuczynienie.
        • Gość: bezdenny Re: Przykład francuski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 16:55
          le Monde nie ma takiej reputacji ajk mu przypsisujesz, ale mniejsza o to.
          oczywiście nie miałaś racji pisząc, że nie istnieje kraj, w którym byłaby
          dopuszczalna aborcja powyżej 3 miesiąc. Sama GW podaje przykład Grecji i Anglii.
          To co pisze Le monde w ogóle mnie nie martwi. Dziwi mnie, że do tej pory nie
          uznawano we francji za przestępstwo to że mozna było komuś bez jego zgody
          usunąć ciążę.
          Konluzja orzeczenia Trybunału jest prosta i żadne tytuły "Salomonowe" tego nie
          zmienią. Otóż wg trybunału nie da się orzec czy ktoś kto się nie narodził jest
          człowiekiem. Skoro sie nie da orzec tzn. ,że nie jest człwioiekiem, gdyż
          możlwie sa tylko dwie kategorie: człowiek - nieczłowiek. Ergo Ewcia z mojego
          przykładu na godzinę przed urodzeniem się nie jest człowiekiem. le tribunal
          strasburgien e deveni komletmą fu. ce żiuż il są malad et il są pa ażi kom le
          salomą, me kom le pila. ti te suwię la bibl. Le żezu dewą le żiuż. Ti te suwien
          le mo Ecce Homo
          • empeka Re: Przykład francuski 09.07.04, 17:32
            Gość portalu: bezdenny napisał(a):

            > le Monde nie ma takiej reputacji ajk mu przypsisujesz,

            Ma taką reputację.
            tekst był publikowany 8.07 br:
            www.lemonde.fr/web/article/0,1-0@2-3214,36-371963,0.html
            > Konluzja orzeczenia Trybunału jest prosta i żadne tytuły "Salomonowe" tego nie
            > zmienią. Otóż wg trybunału nie da się orzec czy ktoś kto się nie narodził jest
            > człowiekiem. Skoro sie nie da orzec tzn. ,że nie jest człwioiekiem, gdyż
            > możlwie sa tylko dwie kategorie: człowiek - nieczłowiek.

            Doprawdy? Trybunał stwierdził że obecna wiedza nie pozwala na stwierdzenie kiedy zaczyna się
            zycie, a nie czy ktoś jest czy nie jest człowiekiem. Skoro nie da się orzec, to trybunał nie
            przyjmuje wykładni prawniczej. Pozostawia to do decyzji państw. Państwa mają wolność, co
            powinno Ci się podobać. Odczep się od tego trybunału, nie każdy musi działać tak jak Ty i LPR
            byście sobie życzyli.

            > le tribunal
            > strasburgien e deveni komletmą fu. ce żiuż il są malad et il są pa ażi kom le
            > salomą, me kom le pila. ti te suwię la bibl. Le żezu dewą le żiuż. Ti te suwien
            > le mo Ecce Homo

            Bezdenny, masz świetną ortografię, harmonizuje z nickem.
            Biblia mnie nie dotyczy jako źródło prawa.
            • Gość: jendza Re: Przykład francuski IP: *.fbx.proxad.net 09.07.04, 17:42
              Empeko, Le Monde nie ma takiej reputacji, jak mu przypisujesz...

              Ponadto argument w stylu 'odczep sie od tego trybunalu' jest argumentem
              zadnym... delikatnie rzecz ujmujac. Insynuowanie Bezdennemu, czego by on
              sobie zyczyl, polaczone z wyciaganiem przez ciebie ni z gruszki ni z pietruszki
              LPRu jako wsparcia - jest zenujace. A przytyki do Biblii - w tej dyskusji -sa
              bezzasadne.

              Komentowanie nicka Bezdennego - w kontekscie jego zartu jezykowego - majace
              personalnie dokopac interlokutorowi, jest ponizej jakiejkolwiek krtytyki, a
              nadto dowodzi brakow intelektualnych. Twoich oczywiscie.

              Hm, tak naprawde owo chamstwo, ktore wlasnie zaprezentowalas, stad wlasnie
              zapewne pochodzi... To chyba lepiej, niz zalozyc Twoja zla wole?
              • Gość: ggigus do Jendzy i Bezdennego o reputacji Le Monde IP: 194.95.59.* 13.07.04, 16:14
                Skad czerpiecie swoje dane o braku badz o niezbyt duzej reputacji Le monde??
                Dodam, ze sie ta gazeta ukazuje w wielu krajach i w wielu jezykach, co jest
                argumentem ZA reputacja.
                Ja np. czytam LE monde po niem.; jest wersja hiszp., ang, , ba nawet serska
                wersja. Szkoda, ze nie ma polskiej.
                I dodam, ze dawno nie mialam w rece gezety z tak dlugimi i wyczerpujacym
                iartykulami na rozny temat. Zadnych splycen jak czesto gdzie indziej, nic.
                • jendza1 Re: do Jendzy i Bezdennego o reputacji Le Monde 14.07.04, 13:46
                  Widzisz Giggus, chocby z racji miejsca, gdzie sie znajduje (w sensie
                  geograficznym, oczywiscie:), mam okazje wysluchac rozmaitych opinii
                  tutejszych intelektualistow, a poza tym sama pewne sprawy poobserwowac..
                  Zreszta pewno doszlabys i Ty do podobnych wnioskow, gdybys poznala na przyklad
                  kulisy sprawy sadowej, zwiazanej z edycja pt. La face cachee du Monde
                  chocby...
                  Dodam, iz fakt, ze gazeta sie ukazuje w wielu krajach, jest dowodem jedynie na
                  jej
                  stabilnosc, jako 'przedsiebiorstwa', nazbyt czesto nijak sie ma do jej
                  bezstronnosci na przyklad...

                  Bezstronnosc Le Monde nalezy politycznie do zamierzchlej przeszlosci...:(

                  pzdr
                  j.
                  • Gość: ggigus Jendzo... IP: 5.5R* / *.lrz-muenchen.de 14.07.04, 16:46
                    Ze pozwole sobie zastosowac Twoj ulubiony znak przestankowy...
                    Skoro wiesz cos o jakiejs sprawie sadowj, to moze... napisz po prostu, o co
                    chodzi? Bo tak poruszamy sie obie w strefie ciemnosci. Ja z przymusu, bo nie
                    wiem, o co chodzi.
                    Ukazywanie sie tej samej gazety w wielu krajach jest oczywscie dowodem na jej
                    stabilnosc. A czy taka stabilnosc nie jest sama w sobie...reputacja marki?
                    Nieszczesna gazeta Fokus jest np. wydawana w Polsce i Niemczech, to tez marka.
                    Pewnej przynaleznosci politycznej chociazby. ALbo Elle, marka z innej bajki.
                    A czy moglabys jakos ukonkretnic teze o niezaleznosci Le monde? Jesli Le monde
                    jest zalezny, to.. od kogo, na milosc boska? Czy mozesz pomoc mi wyjsc
                    z ..ciemnosci, w jakich wlasnie sobie siedze? O ile znasz droge, bedziesz w
                    stanie mi pomoc, podac arguemtny za zaleznoscia Le monde i organizacja,
                    (osobe), od ktorej ta gazeta jest zalezna, no napisac cos o sadzie.
                    w oczekiwanieu na fakty, fakty, fakty (to niemiecka reklama Fokusa)
                    i niezapominajac o naszym wspolnym, ulubionym znaku przestankowym
                    ...
                    pozdrawiam serdecznie
                    • Gość: jendza Ggigus IP: *.fbx.proxad.net 15.07.04, 09:05
                      Ze pozwole sobie.... uzywajac mego ulubionego znaku przestankowego... jak
                      twierdzisz... zauwazyc...., ze jak na duza dziewczynke... czytajaca w dodatku w
                      wielu jezykach... dostalas wystarczajaco informacji... zeby sobie sama
                      sprawdzic... A ze Ty nie uruchamiasz glowy... to juz nie moj problem... Hm,
                      moze nie masz czego uruchomic...? Gdybys jednak byla mila... to bym CIe
                      oswiecila...
                      Tymczasem jakos Twoj nieuzasadniony sarkazm... oraz zawoalowane chamstwo...
                      mnie zdecydowanie do tego zniechecaja....
                      Jako i do mowienia do Ciebie...

                      I kolejny cytacik:
                      > pozdrawiam serdecznie
                      • Gość: ggigus och...Jendzo IP: *.dip.t-dialin.net 20.07.04, 21:13
                        W ilu jezykach czytam, nie ma nic do rzeczy, kiedy prosze Ciebie o informacje o
                        procesie Le monde.
                        Skoro tak sie wzbraniasz, by mi ten temat przyblizyc, pzyjmujme ze sama nie
                        wiesz. Czasem, ba, czesto, brak jasnej odpowiedzi, jest wazna przeslanka.
                        Dodam, ze nie sprawia mi specjalnie problemu udzielic wyjasnien, gdy ktos pyta.
                        Decyduje o tym byc moze uprzejmosc i szacunek wobec dyskutanta, a wiec powody
                        raczej Ci obce. Tym latwiej mi zrozumiec Twoj brak powaznej odpowiedzi na moje
                        pytanie.
                        mimo to jako osoba dobrze wychowana
                        serdecznie pozdrawiam
                        • jendza1 Re: och...Jendzo 20.07.04, 21:24
                          Gość portalu: ggigus napisał(a):

                          > W ilu jezykach czytam, nie ma nic do rzeczy, kiedy prosze Ciebie o informacje
                          o
                          >
                          > procesie Le monde.
                          > Skoro tak sie wzbraniasz, by mi ten temat przyblizyc, pzyjmujme ze sama nie
                          > wiesz. Czasem, ba, czesto, brak jasnej odpowiedzi, jest wazna przeslanka.

                          Coz, to w zadnym razie nie byla 'prosba':(. A powyzsze Twoje stwierdzenie
                          bardzo jest wygodne,
                          nieprawdaz? Po co wysilac intelekt i uruchamiac wyszukiwarke...? Lepiej jendzy
                          zarzucic niewiedze... I oczywiscie, co juz jest szczegolem, wcale owo
                          zarzucanie nie jest chamskie... (nie moglam sie powstrzymac; tak lubisz te moje
                          wielokropki:))...

                          Oj, Ggigus, Ggigus... Dlugo musialas wymyslac odpowiedz.
                          Nie warto bylo w miedzyczasie poszukac ifnormacji w necie?

                          Konsekwentnie cytujac:
                          > mimo to jako osoba dobrze wychowana
                          > serdecznie pozdrawiam
                          j
                          • ggigus Jendzo po prostu - i znowu pudlo co do procesu 21.07.04, 09:57
                            Wiesz,z ciekawosci zajrzalam, skoro nie chcialas nic napisac (sama nie
                            wiedzialas??).
                            Le monde procesowal sie w 2003 z Frontem Narodowym Le Pena. Procesowac sie z
                            taka organizjaca to w moich liberlanych oczach zaszczyt.
                            I jeszcze czytalam o procesie z ministrem spraw wewnetrznych, chodzilo o
                            podwyzszona liczbe zabojstw policjantow.
                            Czy mozesz mi wyjasnic, co jest takiego obnizajacego reputacje Le monde w
                            procesie z Le Penem?
                            nadal serdecznie pozdrawiam
                            gggigus
                            • Gość: jendza idzmy dalej:) IP: *.fbx.proxad.net 21.07.04, 10:30
                              Skoro juz osiagnelysmy tyle, ze jednak gdzies zajrzalas:),
                              to podpowiem Ci tylko,
                              ze chodzilo o ksiazke panow Pierre Péana (stad ten Le Pen?) oraz Phillippe
                              Cohena...
                              A proces wytoczyl Le Monde i... doszlo do ugody... (Twoje/moje ulubione
                              wielokropki...:)). Zgadnij, dlaczego?

                              Niekoniecznie musisz przyznawac sie do niewiedzy, juz sie na forum
                              feminizm nauczylam, ze panie tego nie robia, ale zeby zaraz zarzucac ja
                              bezpodstawnie komus innemu?

                              Powodzenia w dalszych poszukiwaniach oraz kojarzeniu innych faktow,
                              bo sprawa z ksiazka jest tylko jedna z wielu, potwierdzajacych
                              obecna opinie o "Le Monde"...

                              rownie serdecznie itd.
                              j.
                              • empeka Re: idzmy dalej:) 21.07.04, 17:28
                                Gość portalu: jendza napisał(a):

                                > Skoro juz osiagnelysmy tyle, ze jednak gdzies zajrzalas:),
                                > to podpowiem Ci tylko, ze chodzilo o ksiazke panow Pierre Péana (stad ten Le Pen?) oraz
                                > Phillippe Cohena...

                                Czytałaś? Wątpię.
                                Oto krótka noptka o tej książce (z witryny TV5):

                                LA FACE CACHÉE DU ?MONDE?
                                Du contre pouvoir aux abus de pouvoir
                                DE PIERRE PÉAN, PHILIPPE COHEN
                                Date de publication : 26/2/2003
                                Editeur : Mille et Une Nuits
                                Pages : 631
                                Prix du livre : 24 Euros

                                RÉSUMÉ DU LIVRE

                                Le livre de Péan et Cohen n?a pas été sans défrayer la chronique... Le quotidien français de
                                référence, le journal des intellectuels, n?échappe pas, selon ces auteurs, a la rčgle des médias du
                                XXIčme sičcle. Est-il encore possible aujourd?hui, de faire son métier de journaliste
                                normalement ? Au terme de cet ouvrage, on reste sceptique quant aux possibilités-męme de la
                                liberté de presse.

                                TYLE w skrócie. Chodzi o atak na dziennik intelektualistów, stanowiący tradycyjny punkt
                                odniesienia dla opinii światowej.

                                Le Monde wniósł sprawę o zniesławienie już rok temu, mniej więcej. 7 czerwca br OBIE strony
                                polubownie odstąpiły od sporu, ale ZAPOMNIAŁAŚ, JENDZO, WSPOMNIEĆ że autorzy i wydawca
                                książki ze zniesławieniami zobowiązali się więcej jej nie wznawiać pod rygorem wznowienia
                                sprawy sądowej. Ciekawe, dlaczego, skoro tak świetnie poszło 200 000 egzemplarzy?

                                ==

                                Acha: znak 'č' sam się drukuje zamiast 'e accent grave', jak i kilka innych błędów diakrytycznych,
                                na które nie mam wpływu.
                                • Gość: jendza kolejny wzorzec do nasladowania, jak chodzi IP: *.fbx.proxad.net 21.07.04, 18:23
                                  o kulture dyskusji...

                                  empeka napisała:

                                  > Czytałaś? Wątpię.

                                  Oczywiscie, masz racje. WIem, jak wiadomo powszechnie, z powietrza...
                                  Gdziez bym tam cos przeczytala...:(

                                  i dalej jest tez bardzo sympatycznie:
                                  > ZAPOMNIAŁAŚ, JENDZO, WSPOMNIEĆ że autorzy...

                                  A mozesz mi zdradzic, jak moglam 'pamietac', skoro - Twoim zdaniem - nie
                                  przeczytalam?

                                  wzorem stalych bywalczyn:
                                  pzdr
                                  j.
                                  • empeka Jendzuchna 21.07.04, 18:45
                                    Gość portalu: jendza napisał(a):

                                    > o kulture dyskusji...
                                    >
                                    > empeka napisała:
                                    >
                                    > > Czytałaś? Wątpię.

                                    A co w tym 'niekulturalnego"? Wątpić nie można? I to mówi osoba używająca do mnie słowa
                                    chamstwo. Brawo, brawo, delikatna panieneczko.

                                    > Oczywiscie, masz racje. WIem, jak wiadomo powszechnie, z powietrza...
                                    > Gdziez bym tam cos przeczytala...:(

                                    Ja nie czytałam pozycji obu panów, bo książek wydaje się co roku więcej niż włosów na niełysej
                                    głowie, tylko idiota czyta wszystko jak leci. (To nie do Ciebie, broń boże, sprowadzałaś tę
                                    pozycję, czy mieszkasz we francji?).

                                    >
                                    > i dalej jest tez bardzo sympatycznie:
                                    > > ZAPOMNIAŁAŚ, JENDZO, WSPOMNIEĆ że autorzy...

                                    Rany Julek! Należy dbać o słodki timbre głosu, gdy się przemawia do Jendzy, pamiętajcie!

                                    > A mozesz mi zdradzic, jak moglam 'pamietac', skoro - Twoim zdaniem - nie
                                    > przeczytalam?

                                    Zwyczajnie - o rozwiązaniu sporu piszą nie we wspomnianej książce, (bo i jak?) tylko w prasie
                                    wszelkiej maści pod datą 7.06.2004. Ale Ty wolisz pisać o tym, że Le Monde wycofał skargę i
                                    insynuować inne powody, niż były w rzeczywistości.
                                    • empeka Jest nowy proces 21.07.04, 18:56
                                      Tym razem autorzy ksiązki oskarżają o zniesławienie słynnego dziennikarza z Le Point,
                                      Bernarda- Henri Lévy'ego.
                                      Oni się chyba nudzą, ci dziennikarze :-)
                                      Kto ciekaw, podaję link:
                                      www.liberation.fr/imprimer.php?Article=223327
                                    • Gość: jendza A to juz jest zupelna erupcja IP: *.fbx.proxad.net 21.07.04, 19:18
                                      "grzecznosci", od tytulu postu poczawszy:(.
                                      Chcialas byc zlosliwa - i bylas.
                                      Dlaczego teraz probujesz udawac, ze tak nie bylo?
                                      Myslisz, ze uda Ci sie kogos oszukac?
                                      I jak takie zachowanie nazwac - Twoim zdaniem?
                                      Bo juz nie chamstwem, sorry, nie podpada:(.
                                      Cynizmem? Hipokryzja? Jak wolisz?

                                      Jedna z pan zarzuca tu innymn namietnie brak umiejetnosci czytania
                                      ze zrozumieniem...
                                      Jak tam z tym u Ciebie?
                                      Nie jest moja funkcja na forum oswiecanie Ggigus, czy
                                      kogokolwiek.
                                      Poparlam bodaj Bezdennego (przepraszam, jesli zle pamietam, kogo),
                                      jak chodzi o opinie, jaka cieszy sie Le Monde.
                                      DOstalam mocny odpor, wiec podalam pare wskazowek do zjawisk - na poparcie
                                      mego stanowiska.
                                      Naprawde nie mam obowiazku referowac ze szczegolami wszystkich afer,
                                      ktore sie tu i owdzie wydarzaja, wiec zarzut, ze 'ZAPOMNIALAM...', poza
                                      wszystkim, Empeko, jest po prostu glupi.
                                      Wyglada to tak, ze tak sie cieszysz, iz w zastepstwie Ggigus jakas informacje
                                      jednak znalazlas, iz postanowilas mi tym natychmiast oczka wykluc:(.
                                      Nie przyszlo CI do glowy, ze poza ta informacja sa w necie chocby, ze o
                                      papierowych wydaniach Le Monde nie wspomne, TYSIACE INFORMACJI, o ktorych NIE
                                      WARTO wspominac, chocby dlatego, ze nie temu sluzy forum?

                                      A, i jeszcze jedno, pewno trudno w to uwierzyc, ale nie jestes jedyna osoba,
                                      ktora czyta 'jezykach'...
                                      Skad pisze?
                                      Ano... sprawdz sobie... To latwe. Zawsze lepiej, niz sie wyglupic..

                                      pzdr
                                      j.
                                  • ggigus zwielokropkowana Jendzo 21.07.04, 18:57
                                    przykro mi, koncze z Toba dyskusje, bo nie umiesz dyskutowac. Ja podalam inf. o
                                    innym procesie niz Ty. I tak - jesli nie podasz o jaki proces chodzi-
                                    moglybysmy sobie dyskutowac w nieskonczonosc o dwoch roznych rzeczach.
                                    Moglybysmy, ale beze mnie, bo ja wysiadam.
                                    Przykro mi, ale jesli nie napiszesz dokladnie o jaki proces Ci chodzi, nie
                                    jestem w stanie tego wiedziec, bo a) nie jestem Duchem Sw. i w zwiazku z tym
                                    nie wiem wszystkiego b)nie siedze w Twojej glowie (moze to i lepiej) i nie
                                    wiem, co masz na mysli, piszac o procesie. Logika podpowiada - Le monde mogl
                                    toczyc wiele procesow i mozna bylo gazecie Le monde wiele procesow wytoczyc.
                                    I jeszcze dodam - Jean Marie Le Pen to nie to samo, co Pierre Pean. Nawet
                                    jesli nazwiska sa podobne. Ale tu powracamy do sedna, czyli do tego, ze
                                    kulturalny czlowiek nie moze sie w dyskusji domagac, aby inni wiedzieli, co ma
                                    na mysli. Kulturalny czlowiek takie rzeczy po prostu pisze.
                                    Ale to robia kulturalni ludzie, nie zas Jendza.
                                    pozdrawiam serdecznie, bo nawet wobec osob niekulturalnych obowiazuja zasady
                                    dobrego wychowania.
                                    • Gość: jendza Jak na 'kulturalnego czlowieka' IP: *.fbx.proxad.net 21.07.04, 19:29
                                      to calkiem niezle:(!
                                      "Zwielokropkowana Jendza' dostrzega golym okiem
                                      w 'kulturalnym czlowieku' o nicku Ggigus niezdarne
                                      proby nasladowania forumowego, 'feministyczngo' wzorca pt. Barbinator:
                                      jak sie mianowice nie przyznac do bledu lub niewiedzy, zarazem po chamsku
                                      probujac wykazac glupote/niewiedze/chamstwo interlokutora, niezdarnie w ten
                                      sposob starajac sie ratowac swoja skore,karkolomnie odwracajac kota ogonem?
                                      Jeszcze sie troche musisz pouczyc, nie chce Cie martwic:(,choc Barbi
                                      ostatnio, jak sama sie przyznaje, jakby 'idiocieje'...

                                      Jesli Twoje teksty maja uchodzic za 'kulturalne', to naprawde
                                      wole juz byc 'niekulturalna Jendza', jak zechcialas mnie laskawie i kulturalnie
                                      okreslic.

                                      pzdr tradycyjne
                                      j.
                                      • empeka Na miotłę!!! 21.07.04, 19:50
                                        Gość portalu: jendza napisał(a):

                                        > Jesli Twoje teksty maja uchodzic za 'kulturalne', to naprawde
                                        > wole juz byc 'niekulturalna Jendza', jak zechcialas mnie laskawie i kulturalnie
                                        > okreslic.

                                        Niech żyje jendzowata specjalna edycja grubiaństwa.
                                        Siebie tłumaczyć nie będę, ale czego się czepiasz Ggigus? Zajrzyj do lustra, możesz się
                                        przerazić.

                                        Marta
                                        = =
                                        Czy można to powiedzieć krócej?
                                        • Gość: ggigus hehhe IP: *.dip.t-dialin.net 21.07.04, 20:52
                                          e tam, nie chcem i sie z Jendza gadac juz wiecej.
                                          Zawsze w ktoryms momencie -poznym -dyskusji Jendza zaruuca mi nalsadownictwo -
                                          a to nasladuje Monike, a to Barbinator.
                                          A co ja sie bede z Jendza uzerac?
                                          pozdrawiam Cie Empeko
                                          -GGigus
                                          wierna czytelniczka niemieckiej wersji Le monde
                                        • Gość: bezdenny Re: do tramawaju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 21:55
                                          Wiemy, wiemy że Le monde, czy jak kto woli Świat jest wspaniały.
                                          Niezaleznie od tego co pisze jendza (a opisała dośc głośny skandal związany z
                                          le Monde) pytanie jest nadal aktualne. To że gazety w rózny sposób relacjonuja
                                          te same wydarzenia jest normalne. le Monde jest gazetą lewicową, jeszcze
                                          bardziej na lewo jest Liberation, a jeszcze dalej komunistyczna szmata L
                                          Humanite. Problem jednak pozostaje niezaleznie od tego jak opisuje go GW w
                                          różnych wersjach, jak AP czy jak Le Monde. Chodzi o to - przypomnę - że
                                          Trybunał nie jest w stanie orzec kiedy zaczyna się człowiek/ zycie. Pozostańmy
                                          przy wersji LM. Kiedy zaczyna się zycie. Trybunał tego nie wie, w związku z
                                          czym nie był w stanie rozstrzygnąć czy 6-miesięczna istota zabita przez
                                          pomyłkę, była w ogóle zywa. Taka jest konkluzja orzeczenia Trybunału: nie
                                          wiadomo czy 6-miesięczny płód to coś co zyje.
                                          Mądre to orzeczenie czy głupie? Dobre czy złe?
                                          ja twierdzę, że bezdennie głupie i bezdennie złe i zastanawiam się jakiej
                                          jeszcze ekwilibrystyki umysłowej trzeba, by bronić tak beznadziejnych racji.
                                          Ślepniemy. jeszcze niedawno rozpisywano się, na tym forum że do 3 miesiąca to
                                          nie człowiek, że jak coś się z czymś w układzie nerwowym nie połączy, to nie
                                          człowiek. Dzisiaj dyskusja nie dotyczy juz człowieczeństwa, tylko tego czy 6-
                                          miesięczny płód to coś co w ogóle zyje. was to nie zastanawia? gdzie jest
                                          granica? jak daleko w tym obłędzie mozna się jeszcze posunąć.
                                          Ps.
                                          Proponowałbym zachowanie ostrozności przy wyszydzaniu cudzych ksywek. Ale
                                          oczywiście jesli przyjmiemy taką konwencję to mogę zapytać: czy twoja ksywka
                                          jest od MPK - Miejskie przedsiębiorstwo Komunikacyjnę. Znasz piosenkę Friedmana;
                                          "Konduktorka Elka"?
                                          • Gość: julia68 Re: do tramawaju IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 09:26
                                            > Ślepniemy. jeszcze niedawno rozpisywano się, na tym forum że do 3 miesiąca to
                                            > nie człowiek, że jak coś się z czymś w układzie nerwowym nie połączy, to nie
                                            > człowiek. Dzisiaj dyskusja nie dotyczy juz człowieczeństwa, tylko tego czy 6-
                                            > miesięczny płód to coś co w ogóle zyje. was to nie zastanawia? gdzie jest
                                            > granica? jak daleko w tym obłędzie mozna się jeszcze posunąć.

                                            Jak daleko?
                                            A pamiętasz, jak parę lat temu w "Rzeczpospolitej" (i nie tylko) pisano o
                                            sterylizacji różnych "mniej wartościowych" ludzi w Szwecji? Można się posunąć
                                            aż TAK daleko!

                                            Jak już pisałam, kilkumiesięczny "płód" to DZIECKO. Wiem, bo byłam w ciąży dwa
                                            razy (zamierzam jeszcze być), więc problem znam z własnego doświadczenia :) I
                                            taki 6-miesięczny szkrab w brzuchu z całą pewnością ŻYJE.

                                            Pozdrawiam,
                                            Julia
                                            • Gość: jendza Re: do tramawaju aborcyjnego:( IP: *.fbx.proxad.net 22.07.04, 10:17
                                              Witajcie.
                                              Od zawsze chyba na forum tematem dyzurnym jest aborcja.
                                              Chyba pierwszy watek, w ktorym sie na ten temat wypowiadalam,
                                              nosil tytul "Ratunku, jestem w ciazy, poradzcie cos, prosze",
                                              bodaj na Kobiecie. Jeszcze wtedy bylam 'Milkiem'.
                                              (Dziewczyna ciaze usunela).
                                              Jeszcze wtedy myslalam, ze mozna do ludzi trafic slowem i sercem,
                                              albo na przyklad swiadectwem?
                                              Potem przez pare lat pisalam na ten temat bardzo duzo na forum,
                                              bo mysle, ze stosunek do aborcji jest bezposrednio pochodna czlowieczenstwa.
                                              Tak po prostu.
                                              Juz samo 'peryfrastyczne' okreslanie tej, jednej z najbardziej porazajacych,
                                              ludzkich zbrodni - mianem 'zabiegu' na przyklad - powoduje, ze przecietnie
                                              uczciwemu i troche myslacemu czlowiekowi wlos na glowie sie jezy.
                                              A juz ideologowie/ideolozki w stylu naszych forumowych 'feministek', ktore
                                              walcza o 'prawo' do zbrodni, argumentujac te walke prawem do 'wolnosci',
                                              to kwintesencja zla.
                                              Bo biora na siebie DODATKOWO odpowiedzialnosc za odebrane zycia przez tych,
                                              ktorych PRZEKONALY...
                                              Tak samo jak ow trybunal, o ktorym pisze Bezdenny, i pisze arcyslusznie,
                                              wzial na siebie odpowiedzialnosc za smierc tego szesciomiesiecznego 'plodu' i
                                              setki tysiecy nastepnych smierci... Bo teraz nastapi swoista legitymizacja
                                              aktu, a to legitymizacja zbrodni. Jak na 'postepowa' cywilizacje to...

                                              Byly na forach setki argumentow 'za aborcja', ot chocby - pierwszy z brzegu a
                                              koronny - podobno niechciane dzieci sa nieszczesliwe...
                                              NApisalam dlugi post do Barbi glownie, gdzie 'wywalilam flaki', znaczy dalam
                                              swiadectwo: jednym slowem sama jestem takim dzieckiem, ze
                                              wszelkimi 'szykanami', wlacznie z tymi w aspekcie spolecznym, i WLASNIE DLATEGO
                                              ja mam prawo, by obalic ten argument, bo stoje na pozycji ofiary, w pewnym
                                              sensie podwojnej... I co? I nic, Barbi nie przekonalam, a sprawilam tylko, ze
                                              na widok jednego mego zdania reaguje jak plachta na byka.
                                              Podobnie zreszta ma tu pare innych 'kulturalnych' panienek.
                                              Oczywiscie w kontekscie owego forumowego biograficznego wyznania dostalam w
                                              twarz na odlew - latwo bowiem bic, jak sie zna czyjes slabe punkty...

                                              Mialam przez pare miesiecy dosc - doszlam do wniosku, ze pisanie nie ma
                                              najmniejszego sensu. Przekonal mnie jednak, ze to nie tak... Zly Wilk.
                                              Moze jednak rzeczywiscie warto? Moze to, co robi teraz Bezdenny i Julia,
                                              pozwoli choc jednej osobie sie nad tym wszystkim zastanowic? Moze podjac
                                              wlasciwa decyzje? Moze choc jedno (znaczy dwa, trzy, bo i matki, i ojca)ludzkie
                                              zycie da sie w ten sposob uratowac?
                                              Jesli sie da - to warto sie nadstawiac...

                                              Poprawnosc polityczna poprawnoscia polityczna (to problem owego trybunalu,bo
                                              przeciez trzeba sie liczyc z polityczna sila feministek i rozmaitych innych
                                              ugrupowan 'mniejszosciowych'. Hm, a moze by tak zalozyc ugrupowanie, broniace
                                              interesow niechcianych dzieci?), a prawda prawda.
                                              Prawda ma to do siebie, ze zawsze na wierzch wyjdzie.
                                              Mysle sobie nadto, ze statystycznie zawsze bylo tak samo. Zawsze byl jeden na
                                              Sodome. Bo zeby zyc uczciwie, czyli zyc w prawdzie, trzeba bardzo niewiele w
                                              gruncie rzeczy, choc - jak sie okazuje - dla tak wielu to nie do przeskoczenia:
                                              (.
                                              Trzeba umiec zobaczyc siebie i wlasne akty w swietle tej prawdy.
                                              Ot, odrobina cywilnej odwagi. Dla niektorych, jak sie okazuje, to nie do
                                              zrobienia. WIele razy juz widzialam, jak CALA ZYCIOWA ENERGIE angazowano, by
                                              widziec biale tam, gdzie jest czarne. CO gorsza, to dziala. Naprawde mozna w to
                                              uwierzyc:(. Tylko ze potem coraz trudniej, bo wszystko sie coraz bardziej nie
                                              zgadza...

                                              I jeszcze jedno. Jak dotad zawsze sie okazywalo, ze osoby bardzo silnie
                                              broniace opcji abortywnej to osoby, ktore same tej aborcji dokonaly.
                                              Broniac slusznosci swoich quasi-przekonan bronia tak naprawde tej
                                              kruchej quasi-rownowagi, ktora im sie po zbrodni udalo osiagnac.
                                              Nigdy nie pytalam nikogo, czy sie wyskrobal. A zdarzylo mi sie wiele razy
                                              slyszec ot tak, na zasadzie 'uderz w stol', ze 'ja tego nie zrobilam i nie
                                              zrobie, ale bede bronic prawa innych do...'. Bzdura. Podtekst bowiem jest
                                              oczywisty i jednoznaczny. NIestety:(.
                                              Tak naprawde wypada tylko wspolczuc tym biedaczkom, ktore najpierw
                                              daly sie oszukac/same sie oszukaly. I zabily. I to czestokroc nie raz.
                                              A teraz przekonuja innych (a przede wszystkim siebie), ze to tylko
                                              'zabieg', wyraz ich 'wolnosci', 'mniejsze zlo'
                                              i inne takie bzdedy.
                                              A prawda jest naga i wylazi, co zrobic.

                                              Nie jest gorzej generalnie w kwestii aborcji, niz bylo, mysle. Od czasu do
                                              czasu tylko wiecej widac.
                                              Przychylam sie jednak do zdania Zlego WIlka: trzeba pisac, trzeba o tym mowic w
                                              kolko...

                                              A moje 'okolokulturowe' utarczki z roznymi forumowiczkami?
                                              Otoz... ucze sie techniki pyskowek oraz dystansu:). Jedno i drugie pozyteczne
                                              niezmiernie:) Ostatnim razem, jak pare osob zastosowalo wobec mnie te techniki,
                                              gdy sie zupelnie odkrylam, zwinelam sie jak slimak i zamilklam. Bo poczulam sie
                                              autentycznie dotknieta w samo centrum mnie. A przeciez nie o to chodzi...
                                              NO to postanowilam nauczyc sie, jak brac udzial w pyskowkach, zarazem sie tym
                                              nie przejmujac, he, he... Na miotle? Dobra, moze byc i miotla:)))!
                                              Zeby bylo smieszniej, osoba mnie tam odsylajaca sama sobie swiadectwo
                                              daje...hm, oczywiscie tego tez nie-zauwazajac... BO to taka polityka zyciowa:
                                              nie widziec.

                                              Zycze zatem powodzenia w akcji 'za zyciem'.
                                              A sama tez sie czasem odezwe. Rowniez konstruktywnie, nie tylko
                                              'autodydaktycznie'. Pozdrawiam:)
                                              j.
                                              • Gość: sagan Re: do tramawaju aborcyjnego:( IP: *.desy.de 22.07.04, 13:05
                                                Gość portalu: jendza napisał(a):


                                                > Oczywiscie w kontekscie owego forumowego biograficznego wyznania dostalam w
                                                > twarz na odlew - latwo bowiem bic, jak sie zna czyjes slabe punkty...

                                                Jendzunia, szczerze mowiac nie przypominam sobie (ale moge sie mylic!), aby ktos
                                                Cie atakowal wywlekajac Twoja biografie (nie mowie o atakach w ogole). naprawde
                                                nie moge sobie przypomniec :(
                                                jesli ktos to robil, to jest zwykla swinia.

                                                > Zycze zatem powodzenia w akcji 'za zyciem'.

                                                ja tez zycze. choc uwazam, ze ta akcja, zarowno tutaj na forum, jak i w "realu"
                                                jest fatalnie prowadzona. przez organizacje pro-lajf, przez kosciol... i bardzo
                                                mi smutno z tego powodu, bo uwazam, ze wielu glupcow mozna byc z drogi glupoty
                                                zawrocic :(
                                                akcje, ktore trafiaja "na pierwsze strony gazet", o ktorych jest glosno, ktore
                                                (prawie ze wylacznie) przyciagaja uwage, to nieustanne awanturowanie sie o
                                                ustawe antyaborcyjna, agresja (wszelkiego rodzaju), skierowana na
                                                osoby/organizacje, w jakikolwiek sposob popierajace opcje pro-czojs... chocby
                                                zamachy/morderstwa/pobicia lekarzy (wykonujacych legalne aborcje!), palenie
                                                szpitali, gdzie dokonuje sie aborcji, obrzucanie statkow stekami wyswisk i
                                                twardszymi obiektami...
                                                oklamuje sie ludzi na temat antykoncepcji, na temat lekarzy, na kazdy prawie
                                                temat...
                                                krzyczy sie, ze (w polsce) nowelizacja ustawy bedzie *zla*, ze *ustawa*
                                                dopuszczajaca "aborcje na zyczenie" jest zla...

                                                a ja bym chciala, zeby bylo inaczej.

                                                aby mowilo sie, tlumaczylo (na najrozniejsze sposoby), ze to *aborcja* jest zla,
                                                nie ustawa! jesli kobieta/para NIE bedzie CHCIALA popelnic aborcji (bo to wbrew
                                                ich sumieniu), to jej NIE popelni. a jesli bedzie chciala - zawsze znajdzie sie
                                                sposob :( chocby slynna gorczyca z dzieci arbatu...
                                                obecna ustawa jest fatalna. nie ma zadnych konsekwencji prawnych, nie karze sie
                                                ani kobiet, ani lekarzy; wzmaga sie korupcja, cynizm, wykorzystywanie kobiet "w
                                                potrzebie". a jednoczesnie zastraszone srodowisko lekarskie nie wykonuje
                                                aborcji, ktore w prawie sa dozwolone... za darmo nie wykonuje, bo w gabinecie
                                                prywatnym - jak najbardziej... czy to jest zdrowe podejscie???
                                                kara nie musi byc wielka, musi byc nieuchronna. a jaka jest kara teraz? dla
                                                kobiety? dla lekarza?

                                                dlaczego nie przekonywac kobiet (ich partnerow rowniez!), ze nosza w sobie nowe
                                                zycie, dlaczego nie pokazywac na usg tych kilkutygodniowych plodow, ktore sie
                                                ruszaja, machaja rekami, "plywaja"... (zamiast okrutnych filmow z poznych
                                                aborcji, co robi sie obecnie) dlaczego nie uzmyslowic im faktu, ze w ich
                                                organizmie dokonuje sie cud stworzenia... dlaczego nie dac im zdecydowac - to
                                                JEST moje dziecko, juz teraz, nie moge go zabic...
                                                nie widze takich akcji (a przynajmniej bardzo rzadko); widze tylko albo agresje,
                                                albo psudo-filozoficzne rozwazania z obu stron; oraz zle, nie przestrzegane,
                                                wysmiewane prawo. agresja budzi agresje, dysputy do "zwyklego" czlowieka nie
                                                trafiaja (nawet, jesli je uslyszy/przeczyta, a ilez osob tak robi?...), prawo
                                                jak dziala - wszyscy wiemy (najbardziej ciesza sie lekarze...)

                                                spoczecie na laurach prawa jest, wg mnie, zupelnie niepowazne. aborcje zawsze
                                                byly (zakazane czy dozwolone), prawem sie ich nie zmieni; mozna zmienic
                                                mentalnosc ludzi, ale sie tego nie robi (albo robi bardzo rzadko)
                                                • Gość: linda Re: do tramawaju aborcyjnego:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 13:45
                                                  Gość portalu: sagan napisał(a):

                                                  >bo uwazam, ze wielu glupcow mozna byc z drogi glupoty
                                                  > zawrocic :(

                                                  Tak Sagan, może zacznij od głupców z Trybunału .

                                                  A ja uważałam Cię za jeden z nielicznych (unikalnych wręcz) przykładów
                                                  na myślącego Katolika.
                                                  Bardzo się cieszę, że zdążyłam jeszcze przeczytać ten post. Wiele mi on
                                                  wyjaśnia.

                                                  > obrzucanie statkow stekami wyswisk i
                                                  > twardszymi obiektami...

                                                  Hehe

                                                  Naprawdę, nie chce się wierzyć, że to Ty...



                                                  • sagan2 Re: do tramawaju aborcyjnego:( 22.07.04, 14:13
                                                    Gość portalu: linda napisał(a):

                                                    > Gość portalu: sagan napisał(a):
                                                    >
                                                    > >bo uwazam, ze wielu glupcow mozna byc z drogi glupoty
                                                    > > zawrocic :(
                                                    >
                                                    > Tak Sagan, może zacznij od głupców z Trybunału .

                                                    o co Ci Lindo chodzi?
                                                    gdzie ja pisalam, ze mam na mysli glupcow z trybunalu? lub jakikolwiek trybunal?
                                                    mialam na mysli aborcje popelniane z glupoty, z niewiedzy, dlatego, ze "chlopak
                                                    kazal"
                                                    tak, uwazam, i uwazalam, ze wiele aborcji popelnianych jest z glupoty, z
                                                    niewiedzy, z rozpaczy, ktorej nikt na czas nie umie dostrzec.
                                                    nie uwazasz, ze takie wlasnie osoby (ktore nie chca, ale musza), mozna byc
                                                    uratowac? uratowac ich dzieci, ich sumienia, ich forse, czasami nawet zdrowie
                                                    (pokatne aborcje).
                                                    jesli dla Ciebie aborcja to zabieg, to oczywiscie tak nie uwzasza.
                                                    ja mysle, ze kobiety/pary powinny miec prawo (czy nawet obowiazek) do
                                                    konsultacji przed aborcja. do tego, aby ktos sprobowal im pomoc. nie zmusic do
                                                    niczego, ale wlasnie pomoc. tak to wyglada w niemczech i podoba mi sie to.

                                                    > A ja uważałam Cię za jeden z nielicznych (unikalnych wręcz) przykładów
                                                    > na myślącego Katolika.

                                                    coz, przykro mi, ze Cie zawiodlam
                                                    nie bardzo widze czym
                                                    wytlumacz tylko, prosze, gdzie "nie mysle"

                                                    > Bardzo się cieszę, ze zdazylam jeszcze przeczytać ten post. Wiele mi on
                                                    > wyjasnia.

                                                    a co konkretnie?

                                                    > > obrzucanie statkow stekami wyswisk i
                                                    > > twardszymi obiektami...
                                                    >
                                                    > Hehe
                                                    >
                                                    > Naprawdę, nie chce się wierzyc, ze to Ty...

                                                    nie rozumiem? czy stetek na l (nie potrafie napisac nazwy) z holenderskimi
                                                    feministkami na pokladzie, nie zostal obrzucony stekiem wyswisk, jajkami i
                                                    jogurtami (czy czyms takim)? czy uwazasz to za sluszne? bo ja nie. i przeciwko
                                                    takiej agresji protstuje.
                                                    jak to sie ma do Twojej wiary we mnie? zupelnie nie rozumiem
                                                  • Gość: linda Re: do tramawaju aborcyjnego:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 14:35
                                                    Wybacz, zrozumiałam, że nazywasz głupcami ludzi mających inne
                                                    niż Ty poglądy na aborcję niż Ty. Bardzo się cieszę, że się
                                                    pomyliłam i przepraszam Cię za to.

                                                    Zasadniczo się z Tobą zgadzam, oczywiście są aborcje popełniane z głupoty,
                                                    z tym że wg mnie są również głupie i wyrządzające krzywdę dziecku decyzje
                                                    o jego urodzeniu.

                                                    Jeszcze raz Cie przepraszam. Nie powinnam tak o Tobie pomyśleć.


                                                  • sagan2 Re: do tramawaju aborcyjnego:( 22.07.04, 14:41
                                                    Gość portalu: linda napisał(a):

                                                    > Wybacz, zrozumialam, ze nazywasz glupcami ludzi majacych inne
                                                    > niz Ty poglady na aborcję niz Ty. Bardzo się cieszę, ze się
                                                    > pomylilam i przepraszam Cię za to.

                                                    moze cos zwyczajnie nieskladnie napisalam. bardzo rzadko czytam przed wyslaniem
                                                    (choc moze powinnam ;). moze dlatego czasami zdarzaja sie buraki

                                                    dobrze, ze to sobie wyjasnilysmy :)


                                                    > Zasadniczo się z Toba zgadzam, oczywiscie sa aborcje popelniane z glupoty,
                                                    > z tym ze wg mnie sa równiez glupie i wyrzadzajace krzywdę dziecku decyzje
                                                    > o jego urodzeniu.

                                                    wiesz, byl taki artykul w wyborczej. kobieta nie chciala miec wiecej dzieci (nie
                                                    pamietam, ile juz miala), ale "wpadli". nie zdecydowala sie na aborcje, ale na,
                                                    tak przez niektorych "zalecana", adopcje ("nie musisz wychowywac, urodz i oddaj
                                                    do adopcji"...). zalatwila to prawnie (zrzekla sie praw rodzicielskich razem z
                                                    mezem), idealna sytuacja do adopcji dziewczynki...
                                                    ... i co? zostala obwolana *potworem*!!! no bo jak moze urodzic i oddac??? no
                                                    potwor...
                                                    w obliczu takich sytuacji, takiej wielkiej hipokryzji, trudno zachowac do
                                                    niektorych szacunek

                                                    > Jeszcze raz Cie przepraszam. Nie powinnam tak o Tobie pomyslec.

                                                    ciesze sie :) i juz sie nie kajaj, bo mi glupio :)
                                                  • Gość: linda Dzięki Sagan :)))))))))))))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 14:57
                                                  • Gość: julia68 Re: do tramawaju aborcyjnego:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 15:02
                                                    > (...) oczywiście są aborcje popełniane z głupoty,
                                                    > z tym że wg mnie są również głupie i wyrządzające krzywdę dziecku decyzje
                                                    > o jego urodzeniu.

                                                    Dlaczego decyzja o urodzeniu dziecka ma być dla niego krzywdząca??? Wyjaśnij mi
                                                    to, bo nie bardzo rozumiem.

                                                    Weźmy na przykład Ciebie. Albo mnie, niech będzie. Cieszymy się życiem, prawda?
                                                    Codziennie rano budzimy się, patrzymy w okno, lustro, wychodzimy do szkoły,
                                                    pracy, zaczynamy "kieracik" :) z dziećmi (ja), itp. Mamy dni lepsze i gorsze;
                                                    śmiejemy się, płaczemy, wkurzamy się, kochamy... Robimy mnóstwo rzeczy,
                                                    załatwiamy mnóstwo spraw; rozmawiamy sobie na forach dyskusyjnych, itd., itp.
                                                    Jest ogólnie ok.

                                                    Chciałabyś nigdy tego nie doświadczyć? Czy możesz sobie wyobrazić, że mogłoby
                                                    Cie tu nie być? Raczej nie, jak sądzę. Więc dlaczego odmawiać innym dzieciom
                                                    doświadczania tego wszystkiego?

                                                    Nie chciałabyś, żeby ktos za Ciebie podejmował decyzje, prawda? Może takie
                                                    maleńkie istoty też sobie tego nie życzą?
                                                    Hm?
                                                    .............
                                                    Przepraszam, muszę kończyć - moje mniejsze dziecko właśnie się obudziło i prosi
                                                    o jeść :)
                                                    do uslyszenia,

                                                    Julia


                                                  • Gość: linda Re: do tramawaju aborcyjnego:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 15:20
                                                    Gość portalu: julia68 napisał(a):

                                                    > Nie chciałabyś, żeby ktos za Ciebie podejmował decyzje, prawda? Może takie
                                                    > maleńkie istoty też sobie tego nie życzą?

                                                    Julio, problem polega na tym ,że nie wiemy czego te maleństwa sobie życzą.
                                                    Wiem tylko tyle, że gdybym miała być oddana do domu dziecka (szczególnie
                                                    w Polsce), lub żyć w patologicznej rodzinie (nie wiem czy zdajesz sobie
                                                    sprawę , co spotyka w nich niektóre dzieci), wolałabym się nie urodzić.

                                                    Wiem też, że są ludzie, którzy myślą inaczej. Nie wiem tylko jakie
                                                    jest wyjście z tej sytuacji. Ja nie znam niestety lepszego niż zostawić
                                                    tę decyzję rodzicom.




                                                  • Gość: jendza Lindo IP: *.fbx.proxad.net 22.07.04, 15:42
                                                    Jesli nie wiemy, 'czego te malenstwa sobie zycza', to dlaczego
                                                    dajemy sobie prawo wybierac dla nich smierc?
                                                    A nie zycie?
                                                    Przeciez kazda watpliwosc 'przemawia na korzysc' oskarzonego,
                                                    nie odwrotnie?
                                                    Szczegolnie w przypadku takiego malucha, ktory jeszcze 'oskarzonym' sila faktu
                                                    byc nie moze.... Tym bardziej wiec...

                                                    Czy przeszlas przez patologiczna rodzine, ze stwierdzasz, ze wolalabys
                                                    sie nie urodzic?
                                                    Sadze, ze nie.
                                                    A wiesz dlaczego?
                                                    Bo gdybys przeszla, twierdzilabys inaczej....

                                                    A twierdze tak nie tylko na podstawie wlasnej biografii...
                                                    Dostatecznei duzo pracowalam z dziecmi z domow dziecka

                                                    pozdrawiam

                                                    j.

                                                    Ps - wkrotce odpowiem Sagan:) (wybacz S., ze nie od razu - potrzebuje wiecej
                                                    czasu)Tymczasem tylko sciskam serdecznie!
                                                    j.
                                                  • Gość: julia68 wróciłam - i co widzę...! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 12:56
                                                    > Wiem tylko tyle, że gdybym miała być oddana do domu dziecka (szczególnie
                                                    > w Polsce), lub żyć w patologicznej rodzinie (nie wiem czy zdajesz sobie
                                                    > sprawę , co spotyka w nich niektóre dzieci), wolałabym się nie urodzić.

                                                    Lindo, Ty może rzeczywiście wolałabyś się nie urodzić, ale to nie ma nic do
                                                    rzeczy - i tak decyzja nie należałaby do Ciebie...

                                                    Wiesz, myślę, że jednak lepiej jest "być" niż "nie być". No, sama powiedz
                                                    uczciwie - podoba Ci się życie? Twoje? Z pewnością masz wzloty i upadki, lepsze
                                                    i gorsze dni, ale generalnie życie Ci się podoba, prawda?
                                                    Więc w imię czego chcesz tego odmówić innym?

                                                    I jeszcze jedno. Znam pewnego pana, który pochodzi z tzw. rodziny
                                                    patologicznej. Zaszedł w życiu bardzo wysoko. Jest szefem oddziału dużego
                                                    banku, bardzo sobie chwali swoje życie.

                                                    Moim zdaniem nie można decydować za kogoś. Skąd możesz wiedzieć, jak będzie
                                                    wyglądało czyjeś życie za dziesięć,dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści lat?
                                                    To, jak będzie wyglądało nasze życie, nie jest w 100% uwarunkowane tym, gdzie
                                                    się urodziliśmy. To byłoby straszne, nieprawdaż? TO MY DECYDUJEMY, JAKIE
                                                    BĘDZIE.

                                                    A, jeszcze jedno - wiem, co spotyka niektóre dzieci w patologicznych rodzinach.
                                                    Nie mieszkam na Księżycu! Ale jak sama stwierdziłaś, są to "niektóre" dzieci, a
                                                    nie wszystkie (patrz - przykład powyżej).

                                                    Pozdrawiam,

                                                    Julia

                                                  • sagan2 Re: wróciłam - i co widzę...! 26.07.04, 13:15
                                                    tez nie bardzo podoba mi sie arumentacja typu "wolalbym sie nie urodzic niz zyc
                                                    w rodzinie patologicznej". ale z drugiej strony uwazam twierdzenia takie jak
                                                    "to my decydujemy jakie nasze zycie bedzie" za wkladane na sile rozowe okulary.
                                                    wiele badan naukowych pokazuje, ze w duzej mierze status spoleczny, wiedze,
                                                    wyksztalcenie sie *dziedziczy*. dzieci rodzicow z wyzszym wyksztalceniem takze
                                                    to wyksztalcenie zdobywaja, dzieci rodzicow z marginesu - w marginesie
                                                    pozostaja. oczywiscie sa wyjatki (chocby Twoj znajomy), ale reguly wydaja sie
                                                    przygnebiajace... byl ostatnio w wyborczej artykul o "sekekcji klasowej" w
                                                    szkolach (juz podstawowych!). otoz dzieci "inteligencji" selekcjonuje sie do
                                                    innych klas (z zalozenia lepszych), niz dzieci marginesu/bezrobotnych/slabiej
                                                    wyksztalconych. i te drugie klasy sa z zalozenia gorsze, czyli dzieci z nich
                                                    maja mniejsze szanse (tylko przez swoje pochodzenie spoleczne!) na zdobycie
                                                    dobrego wyksztalcenia. chodzi *oczywiscie* o szkoly panstwowe.
                                                    przy takich przykladach mowienie "my decydujemy o swoim zyciu" wydaje mi sie
                                                    dosc naiwne.
                                                  • Gość: julia68 Re: wróciłam - i co widzę...! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 13:34
                                                    Myślę, że trochę przesadzasz. Wyborcza pewnie też. Moja teściowa jest
                                                    nauczycielką w podstawówce i nigdy o czymś takim nie mówiła. To znaczy inaczej -
                                                    rodzice decydowali, do jakiej klasy zapisać swoje dzieci, jaka nauczycielka
                                                    będzie prowadziła klasę przez pierwsze trzy lata. Brali pod uwagę, jaki poziom
                                                    nauczania dana nauczycielka prezentuje, jaka jest o niej opinia, itd.
                                                    Ale żeby 'odgórnie" dzielić dzieci? Nie, to chyba niemozliwe.
                                                    podaj mi link do tego tekstu, jeśli masz. Z chęcią przeczytam!

                                                    Pozdrawiam,

                                                    Julia
                                                  • Gość: sagan Re: wróciłam - i co widzę...! IP: *.desy.de 26.07.04, 15:57
                                                    prosze, oto link:

                                                    serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2165308.html
                                                  • sagan2 Julia,przeczytalas juz?czy naprawde przesadzam? nt 28.07.04, 10:26
                                                  • Gość: julia68 Re: Julia,przeczytalas juz?czy naprawde przesadza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 11:08
                                                    Poczekaj,
                                                    jutro pogadam z teściową, która uczy w podstawówce. Zapytam, jak to jest... Bo
                                                    to, co przeczytałam, jest co najmniej dziwne :(
                                                    Do usłyszenia.
                                                  • sagan2 Re: Julia,przeczytalas juz?czy naprawde przesadza 30.07.04, 12:09
                                                    wiesz Julia, to na pewno nie jest zjawisko, ktore wystepuje we wszystkich
                                                    szkolach. sama mam rodzine uczaca w gimnazjum i liceum i tez byly zdziwione tym,
                                                    co przeczytalam. ale, mam wrazenie, zjawisko zaczyna sie pojawiac i jest to
                                                    bardzo (bardzo), wg mnie, niebezpieczna sprawa! nawet jesli takich szkol jest
                                                    20-30% to i tak duzo za duzo...

                                                    poza tym (jesli chodzi o rozmowe z tesciowa), to mozliwe jest, ze
                                                    "zainteresowani" nauczyciele nie dostrzegaja problemu (albo nie chca dostrzec).
                                                    nie mowie tu absolutnie nic o Twojej tesciowej, przeciez jej nie znam, ale
                                                    nauczyciele/dyrektorzy w artykule nie widzieli nic zdroznego w swoich
                                                    "praktykach". i to rowniez jest przykre.
                                                  • Gość: bezdenny Re: do tramawaju aborcyjnego:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 14:52
                                                    sagan2 napisała:

                                                    > gdzie ja pisalam, ze mam na mysli glupcow z trybunalu? lub jakikolwiek
                                                    trybunal

                                                    oczywiście, że w tym konkretnym trybunale zasiadali głupcy i tchórze. Sagan -
                                                    powiedz prawdę - to było mądre czy głupie orzeczenie?

                                                    Ps.
                                                    coraz mniej dziwię się agresji. Miękka perswazja, odwołanie się do poczucia
                                                    przyzwoitości, do takich zwykłych pojęć jak dobro i zło, daje coraz mniej.
                                                    Oczywiście, że agresja budzi agresję, ale mam nadzieję, że kiedyś się
                                                    zatrzymamy, że zastanowimy się co robimy z naszym człowieczeństwem. I wtedy
                                                    nikt nie będzie obrzucał jajami żadnych wiedźm z jakiegoś staku. Bo one po
                                                    prostu nie przypłyną. Będą się wstydzić.
                                                    I jeszcze a propos pozytywnych przykładów. Na tym forum pojawiły się takie.
                                                    Świadectwa ludzi, którzy opisale własne decyzje, własne rozterki i emocje.
                                                    Pisali o tym, że mimo pokus podjęli decyzje by rodzić etc. Jak była reakcja
                                                    postępowej i tolerancyjnej części forumowiczów? Autorki postów zostały
                                                    wyszydzone i odesłane do kuchni, żeby dać papu dzieciakom. Wyzwane od kur i
                                                    tłuków. (Nie proś mnie o linki, bo i tak nie będzie mi się chciało szukać.
                                                    Dobrze wiesz o czym piszę)
                                                • Gość: jendza Sagan:) IP: *.fbx.proxad.net 24.07.04, 08:33
                                                  Witam z rana i do tego serdecznie bardzo:)!
                                                  Ech, ta ludzka pamiec:(; sporo czasu zajelo mi szukanie tego
                                                  watku, o ktorym mowilysmy... Nosil tytul 'kobiety w Polsce',
                                                  zalozyla go asia.sthm 09.04.2004. W tym watku, oczywiscie na staly poniekad
                                                  temat:(,napisalam 'wypracowanie' o przemocy. Nawet mi (he, he) nie bylo latwo
                                                  tego wszystkiego napisac, bo pewnych rzeczy w ogole, nawet jesli sa
                                                  'przepracowane', latwo powiedziec nie jest. Opowiedzialm tam spory
                                                  kawalek swojej biografii, a w odpowiedzi - w polemicznym zapale
                                                  pewna miłka poinformowala mnie, ze jej zdaniem zasadniczo lepiej byłoby,
                                                  gdybym sie nie urodziła... Trzeba przyznac dziewczynie, ze gdy po jakims
                                                  czasie zdobylam sie na wysilek, by jej uswiadomic, co zrobila, przeprosila
                                                  mnie:).
                                                  Jednak cala ta sytuacja bardzo wiele mnie nauczyla.
                                                  Naprawde trzeba miec zero zrozumienia i ogromnie wiele w sobie juz sama nie
                                                  wiem czego, zeby decydowac w czyims imieniu, czy powinien zyc, czy nie - i to
                                                  jeszcze, zeby bylo gorzej, argumentujac to 'dobrem' ofiary...

                                                  Miedzy innymi na skutek tej 'rozmowy' troche mi sie zmienily poglady, o czym za
                                                  chwile.
                                                  Bo w pierwszym odruchu chcialam CI po prostu z huraoptymizmem przyznac racje
                                                  w sprawie sposobow walki z aborcja....:). Tak naprawde jednak... juz sama nie
                                                  wiem...
                                                  Bo widzisz, w sprawie podejscia indywidualnych jednostek - oraz spoleczenstw w
                                                  konsekwencji - do sprawy aborcji najbardziej chyba porazajacym jest fakt, jak
                                                  sie pieknie udalo amputowac rzeczywisty wymiar tej zbrodni:((((, zakrzyczec
                                                  prawde argumentami-wytrychami o koniecznosci wolnego wyboru kobiety, o prawie
                                                  do wlasnego brzucha itd, itp.
                                                  W koncu nawet,jesli ktos sobie zdaje sprawe, ze aborcja to zbrodnia, robi sie
                                                  natychmiast 'politycznie poprawny' i zwykle 'nie ma smialosci', zeby jakkolwiek
                                                  zaprotestowac. A przeciez jezeli kobieta, czestokroc zupelnie bezrefleksyjnie,
                                                  decyduje sie na rozdarcie na strzepy wlasnego dziecka, ta kobieta, ktora z
                                                  natury powolana jest do ochrony tego malenstwa, opieki nad nim, wykarmienia go,
                                                  zapewnienia poczucia bezpieczenstwa, milosci itd, czyli tego wszystkiego, co
                                                  kazdemu z nas na starcie sie nalezy po prostu z racji zaistnienia; i do tego ta
                                                  kobieta robi to wowczas, gdy owo dziecko jest NAJBARDZIEJ BEZBRONNE, to
                                                  zabijajac w ten sposob ona zabija tez sama siebie, znaczy robi z siebie
                                                  potwora, tym bardziej, im mniej ma potem swiadomosci tego, co zrobila:(((. BO
                                                  jak wymagac potem od kogos takiego chocby szacunku dla drugiej osoby? Jesli
                                                  stac mnie na rozerwanie w lonie wlasnego dziecka, to potem stac mnie juz na
                                                  wszystko. Juz nie ma zadnych granic. Jesli daje sobie prawo do tego, to czemu
                                                  nie moge sobie potem, jesli mimo to jakies dziecko jednak urodze, dac prawa do
                                                  wszelkiego go wykorzystywania, wlacznie z seksualnym na przyklad? Przeciez to
                                                  MOJE dziecko (tak,jak moj brzuch, moja wolnosc itd.). Bo to ja urodzilam,
                                                  wykarmilam, nie spalam po nocach itd. A jako ze 'moje dziecko' to 'moj teren' -
                                                  wolno mi wszystko:(((
                                                  Mowisz pieknie o koniecznosci pokojowego, kulturalnego prowadzenia akcji 'za
                                                  zyciem', o koniecznosci tlumaczenia, edukowania, oswiecania i jak to tam
                                                  jeszcze nazwiemy. I masz racje... Teoretycznie:(.
                                                  Bo w praktyce... Wczoraj moj maz doniosl mi (maz niekatolik, dodam dla
                                                  wyjasnienia), ze sam sie poczul zdumiony i zaskoczony faktem (jego stosunek do
                                                  aborcji nie jest taki radykalny, jak moj), ze we Francji dokonuje sie ok. 250
                                                  tys aborcji rocznie. We Francji, gdzie wlasciwie nic nie mozna zarzucic
                                                  edukacji seksualnej, gdzie opieka zdrowotna jest w calosci nieledwie
                                                  refundowalna, gdzie nie ma problemow mieszkaniowych, gdzie jest system
                                                  podatkowy, ktory sprawia, ze im wiecej ma sie dzieci, tym mniej sie placi
                                                  podatkow, a od ktoregos tam kolejnego dziecka w ogole nie ma sensu isc do
                                                  pracy...
                                                  Dlaczego tak jest? Bo ludzie aborcje traktuja cos tak, jak wyrwanie zeba. Jak
                                                  rodzaj antykoncepcji. NIe zabezpieczaja sie nie dlatego, ze nie wiedza, ale
                                                  dlatego, ze po prostu tak sobie wybieraja... uwazajac czesto, ze lepiej sie
                                                  wyskrobac, niz na przyklad truc prochami (poza tym o tych prochach trzeba
                                                  pamietac, a to zabiera czas...), a prezerwatywa przeciez ogranicza
                                                  przyjemnosc...
                                                  A poza tym ona ma prawo do swojego brzucha...
                                                  I tlumacz takim... Tlumacz kulturalnie, spokojnie i z miloscia...
                                                  Nie mam juz sily.
                                                  I dlatego nie wiem, czy to jest sluszne.
                                                  BO widzisz, jesli widze na przyklad na ulicy, ze ktos chce zabic kogos innego,
                                                  to powinnam sie starac mu w tym przeszkodzic. Nawet przy uzyciu sily. A nie
                                                  stac grzecznie i tlumaczyc mu z miloscia 'wysoce nieetyczny aspekt jego
                                                  postepowania'. Bo on ma gdzies ow wysoce nieetyczny aspekt swojego postepowania:
                                                  (. On wybral, ze zabije, bo ten drugi na przyklad ma wypchany portfel, ktory to
                                                  portfel nalezy sie agresorowi, w mniemaniu tego ostatniego oczywiscie. Prawie
                                                  tak samo, jak kobiecie nalezy sie jej 'brzuch'.
                                                  Wszystkich potencjalnych mordercow uczymy w szkolach, na religiach itd, uczymy
                                                  my, jako spoleczenstwo, ze mord jest zlem, ze w spoleczenstwie demokratycznym
                                                  kazdy czlowiek ma rowne prawa do zycia itd., a mimo to tak wiele jednostek
                                                  targa sie na zycie innych. Dlatego zreszta mamy prawo do obrony koniecznej,
                                                  ktore w skrajnych przypadkach pociaga za soba konsekwencje zabicia agresora,
                                                  mamy tez spoleczny mechanizm karania przestepcow, ktore to karanie ma miec tez
                                                  aspekt resocjalizacyjny.
                                                  Dlaczego - w kontekscie katow wlasnych dzieci (zarowno: i kobiet, i mezczyzn) -
                                                  mamy byc mili i grzeczni? Przeciez to - poza wszystkim - nie przynosi zadnego
                                                  pozytywnego efektu, bo moralna degeneracja doprowadzila juz do tego, ze sie
                                                  ludzie chetniej decyduja na to, niz na usuniecie zeba (efekt negatywny...
                                                  estetycznie... i bodaj bardziej we Francji rzecz kosztowna... jak sie chce
                                                  wstawic wkreta,albo elegancka koronke z dobrego materialu...)...
                                                  Naprawde - jesli nie jest problemem dla rodzicow tak okrutny mord na
                                                  nienarodzonym - to jaki problem potem niemowle udusic i wsadzic do beczki po
                                                  kapuscie na przyklad? Hm, moze to nawet bardziej humanitarne,smiem twierdzic,
                                                  bo ofiara mniej cierpi?

                                                  WIdzisz, jesli na moich oczach ktos chcialby zabic drugiego, a ja bym mogla
                                                  uratowac to zycie jakims atakiem: krzykiem, uderzeniem, przeklenstwem, rzutem
                                                  pomidorem i nie wiem, czym jeszcze - zrobilabym to. A Ty?

                                                  Jednak mordowaniu lekarzy 'nawet' ja jestem przeciwna.

                                                  Wybacz, ze to takie dlugie, i ze pisze rzeczy oczywiste. Z biegiem
                                                  czasu jednak zaczynam dochodzic do wniosku, ze to, co dla jednych oczywiste,
                                                  dla innych bywa kompletna terra incognita...:(

                                                  Pozdrawiam cieplo
                                                  j.
                                      • Gość: barbinator a naprawdę to było tak... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.07.04, 22:39
                                        wzorca pt. Barbinator:
                                        > jak sie mianowice nie przyznac do bledu lub niewiedzy, zarazem po chamsku
                                        > probujac wykazac glupote/niewiedze/chamstwo interlokutora, niezdarnie w ten
                                        > sposob starajac sie ratowac swoja skore,karkolomnie odwracajac kota ogonem?



                                        Jendzo, przypomnę ci jak to było naprawdę, bo jak widzę jesteś nie tylko
                                        niezwykle mądra i wykształcona, ale masz także bardzo bujną wyobraźnię.
                                        Było tak:
                                        Najpierw ja stwierdziłam, że dla osób wierzących najwazniejsze jest
                                        przykazanie "nie zabijaj".
                                        Ty mi na to odpisałas, że jestem w błędzie gdyż najwazniejsza jest miłość.
                                        Ja ci na to ugodowo odparłam, że nie mam nic przeciwko temu i chętnie przyznam
                                        ci w tej sprawie rację - dodając delikatnie (parę postów później), że nie ma to
                                        większego znaczenia gdyż temat mojego postu był zupełnie inny.
                                        No a wtedy ty zaczełaś z własciwą sobie kulturą wylewać na mnie pomyje. Z
                                        grubsza rzecz ujmując zasugerowałaś, że jestem niedouczona ignorantka i
                                        powinnam sobie poczytać ewangelię. Potem było coraz zabawniej: byłam już bowiem
                                        nie tylko ignorantką ale także prowokatorką która niczego nie kuma i jest
                                        nieuczciwa. Poradziłas mi też bym zastanowiła się nad sobą i poszła po rozum
                                        do głowy zamiast zamiast pisać nieuczciwe i chamskie bzdury oraz mieć czelność
                                        się wypowiadać o sprawach których nie kumam i ... ale to chyba już wystarczy,
                                        prawda? Może powinnaś po prostu przeczytać swoje własne posty i dopiero wtedy
                                        co nieco do ciebie dotrze?
                                        Przypominam, że cały ten twój popis netowego magla pojawił się w odpowiedzi na
                                        mój post w którym PRZYZNAŁAM CI RACJĘ w kwestii zgłoszonych przez ciebie
                                        zastrzeżeń i nie podjełam z nimi żadnej polemiki...

                                        Pozdr. B.
                                        • Gość: jendza Nic mnie juz nie zdziwi:( IP: *.fbx.proxad.net 24.07.04, 06:18
                                          Czy Barbinator liczy na to, ze jak poda swoja
                                          zyczeniowa wersje naszej wymiany 'zdan' - rodem z magla - z innego watku, to
                                          ktos sie na to da nabrac? Albo ze ja tego nie znajde, i ze dlatego jej
                                          sie 'uda', bo czlowiek 'zawsze zapamietuje ostatnia kwestie'?
                                          Moj ty swiecie... i do tego jeszcze to szafowanie 'prawda':((
                                          Eh, Barbi, czy to ta Twoja prawda bardzo prawdziwa, troche prawdziwa, czy
                                          prawdziwa inaczej?

                                          Ewentualnym zainteresowanym (jeszcze to kogos interesuje? dla mnie samej to
                                          czysta strata czasu...:(() podaje linki do postow, kolejno,
                                          najpierw moj ze sprostowaniem, ze najwazniejsza jest milosc
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=14060725&a=14253305
                                          A teraz odpowiedz Barbinator, jej zdaniem 'ugodowa', a moim - nie bylo tam
                                          zadnej 'ugodowosci', ani 'przyznania racji', a jedynie prowokacja:
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=14060725&a=14256332
                                          Wiec w nastepnym poscie napisalam o tym Barbinator otwartym tekstem,
                                          jako i podeslalam konkretny adres biblijny, zeby sobie mogla postudiowac, o co
                                          chodzi z ta miloscia w katolicyzmie, miast stwierdzac bez sensu m.in.,
                                          ze "naturalnie od tego przykazania także jest całe mnóstwo wyjątków czyli
                                          takich sytuacji w których miłość nie może być kryterium decydującym"

                                          itd...

                                          pzdr
                                          j.
                                          • Gość: barbinator Re: Nic mnie juz nie zdziwi:( IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.04, 13:06
                                            Jendzo, jesteś rozbrajająca. Ty naprawdę nie rozumiesz co się do ciebie pisze!
                                            Popełniłam kolejny błąd, bo do tej pory wydawało mi się, że udajesz i stosujesz
                                            różne gierki. Ale teraz widzę, że ty naprawdę nie jarzysz...
                                            Spróbuję ostatni raz, maksymalnie łopatologicznie:
                                            Jeżeli A napisze, że najlepsze kasztany są na placu Pigalle - B mu na to
                                            odpowie, że nie ma racji gdyż na placu Pigalle najlepsze są... hamburgery
                                            powiedzmy - zaś A skwituje to słowami: w porządku, mnie to nawet pasuje...
                                            ...to oznacza, że A zgadza się na hamburgery i nie zamierza się upierać przy
                                            wyższości kasztanów. To znaczy, że zgadza się na przyjęcie autorytetu B w
                                            opisanej sprawie. Nijak nie może być inaczej choćbyś nawet kręciła tym kotem aż
                                            nieborak zdechnie.
                                            Jeżeli zaś teraz, kontynuując nasze porównanie, osoba B mimo opisanej reakcji
                                            osoby A zaczyna wylewać na osobę A pomyje obwiniając ją o chamstwo, dyletanctwo
                                            i ogólną głupotę uzasadniając te obelgi tym, że osoba A rzekomo upiera się przy
                                            tym, że na placy Pigalle najlepsze są kasztany a nie hamburgery - to co należy
                                            pomyśleć o walorach charakteru, intelektu oraz ogłady osoby B...?
                                            Sama sobie odpowiedz.

                                            Pozdr. B.
                                            • Gość: jendza Pala, Barbinator:( IP: *.fbx.proxad.net 24.07.04, 15:02
                                              'Erystyka' do poprawki... badz, jak wolisz:zechciej laskawie
                                              zastosowac do siebie wlasne uwagi o niejarzeniu. Jak sama bowiem
                                              zauwazasz, mozliwe jest jedno z dwojga: albo kocisko Ci w raczkach
                                              zdycha, albo... nie kumasz nic.
                                              Sama nie wiem, co gorsze:(, bo moze sie okazac, iz przy prezentowanej
                                              skrajnej wrecz hipokryzji masz jeszcze glebokie przekonanie, ze
                                              bronisz prawdy. I sama 'naprawde' uwierzylas w to, co piszesz...
                                              A to juz by sie kwalifikowalo do...

                                              Do rzeczy jednak.
                                              W poscie, o ktorym twierdzisz teraz, ze sie 'zgadzasz na przyjecie autorytetu B
                                              w opisanej sprawie', napisalas dokladnie 'Czemu nie? Mnie to nawet odpowiada'.
                                              Pozniej zas, referujac sytuacje w poscie pt 'a naprawdę to było tak... '
                                              stwierdzilas, ze '[mi] na to ugodowo odparła[s], że nie ma[sz] nic przeciwko
                                              temu i chętnie przyzna[sz] [mi] w tej sprawie rację.
                                              NO to sie teraz zdecyduj, czy 1)przyjmujesz stanowisko autorytetu, 2)odpowiada
                                              CI to, lub 3)przyznajesz mi racje.
                                              Bo to sa trzy rozne stanowiska. Jesli nie wierzysz, poszukaj w literaturze.

                                              W trakcie rzeczywistej rozmowy, a nie pozniejszego referowania jej - racji mi
                                              nie przyznalas. Stwierdzilas jedynie, ze Ci to 'pasuje', bez sprawdzania w
                                              stosownej literaturze ani wowczas, ani, jak sadze, potem (choc odeslalam CIe do
                                              stosownego miejsca w Biblii, a ponadto z Twoja inteligencja moglas sobie sama
                                              sprawdzic i w innej literaturze. Czego jednak nie uczynilas:(, jak mniemam z
                                              Twoich pozniejszych wypowiedzi.). Co zrobilas w to miejsce? Otoz - napisalas
                                              wlasna definicje milosci, nie majaca wiele wspolnego z meritum.

                                              Jak dotad, do 'przed chwila' znaczy - nie napisalam, ze mi 'racji nie
                                              przyznalas'. Skad ta Twoja konkluzja zatem? Napisalam jedynie, ze sobie
                                              zaczelas pogrywac, ze chcialas mnie sprowokowac - co zreszta jest faktem, a
                                              jako taki nie ulega zmianom. Zmusilas mnie jednak sama do zestawienia tych
                                              Twoich trzech wersji wypowiedzi, zupelnie roznych, i stad moj wniosek, ze
                                              chcialas sie wykrecic z calej sytuacji przy pomocy wlasnie owej formy trzech,
                                              zupelnie roznych, sformulowan.

                                              Do tego dodajmy jeszcze jeden fakt. Jak dotad nie wykazalas mi, ze jakakolwiek
                                              moja wypowiedz na temat religii byla nieprecyzjna, badz bledna.
                                              A mimo to pozwolilas sobie wielokrotnie na ironizowanie na temat, jakim to
                                              jestem specem w sprawie. Nawet posunelas sie do odsylania do mnie Tada, niby
                                              jako do eksperta, ktory to ekspert by mial przy pomocy religii tlumaczyc
                                              Tadowi, co chcialas powiedziec Ty - przez to, co powiedzialas...
                                              Twoje powyzsze zachowanie postrzegam jako czysta zywa glupote.
                                              'Zlosliwosc' bylaby to wtedy, gdybys mi wczesniej wykazala jakakolwiek
                                              niekompetencje w sprawach religii przy rownoczesnym moim wypowiadaniu sie w
                                              tych sprawach z zadeciem na bycie znawca. Tymczasem ja ani nie wypowiadam sie
                                              zbyt wiele w sprawach religii (na tym forum zaledwie zdarzylo mi sie kilka
                                              razy, i to na przestrzeni paru lat), a takze mi - ani Ty, ani nikt inny, nie
                                              wykazal niewiedzy w tej materii.
                                              Zatem - przestrzelilas.
                                              W zwiazku z powyzszym calkiem zasadnie swoje uwagi koncowe z powyzszego
                                              postu, 'o walorach charakteru, intelektu oraz oglady osoby B', mozesz ze
                                              stoickim sposobem zastosowac do siebie.

                                              pzdr.(tradycyjne)
                                              j.

                                              • Gość: jendza Re: Pala, Barbinator:(-znow korekta:( IP: *.fbx.proxad.net 24.07.04, 15:05
                                                w jednej z ostatnich linijek, zamiast ze stoickim sposobem - ma byc 'ze
                                                stoickim spokojem', oczywiscie
                                              • Gość: barbinator Re: Pala, Barbinator:( IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.07.04, 17:28
                                                NO to sie teraz zdecyduj, czy 1)przyjmujesz stanowisko autorytetu, 2)odpowiada
                                                > CI to, lub 3)przyznajesz mi racje.
                                                > Bo to sa trzy rozne stanowiska. Jesli nie wierzysz, poszukaj w literaturze.
                                                >

                                                A po jakie licho mam tego szukać w literaturze. nie jestesmy na uniwersytecie
                                                tylko na forum. Na forum jak ktos powie "ok, mnie to pasuje" to znaczy że
                                                przystaje na co powiedział przedmówca i nie zamierza z nim w tej kwestii
                                                polemizować. Zabawne jest to twoje pozowanie na... a sama nie wiem na co ty
                                                właściwie pozujesz i co chcesz tym udowodnić (że jesteś dama bywała w świecie i
                                                na łuniwersytetach a my to stado kmiotków?). Kończąc temat: ja przystałam na
                                                twoją opinię w kwestii tego co jest dla katolików najważniejsze, gdyż nie czuję
                                                się w tych zagadnieniach autorytetem a wiem, że ty takim autorytetem
                                                prawdopodobnie jesteś. W kolejnych postach tamtego wątku, tych których już nie
                                                byłaś uprzejma zacytować, pisałam zresztą o tym zupełnie wyraźnie. Ty jednak
                                                nadal wylewałaś na mnie pomyje kompletnie nie licząc się z faktami.


                                                Stwierdzilas jedynie, ze Ci to 'pasuje', bez sprawdzania w
                                                > stosownej literaturze ani wowczas, ani, jak sadze, potem (choc odeslalam CIe
                                                do
                                                >
                                                > stosownego miejsca w Biblii, a ponadto z Twoja inteligencja moglas sobie sama
                                                > sprawdzic i w innej literaturze.


                                                To jest naprawdę niesamowite. Czy możesz mi w końcu wyjaśnić po co ja w ogóle
                                                miałabym sprawdzać w biblii co dla katolików jest najważniejsze? Nie przyszło
                                                ci nigdy do głowy, że ktoś może tego typu wiedzę uważać za kompletnie do
                                                niczego nieprzydatną? Rozumiałabym twoje zacietrzewienie gdyby taka niewątpliwa
                                                i zdeklarowana ignorantka w bliskiej twemu sercu dziedzinie jak ja, upierała
                                                się przy jakimś swoim zdaniu i twierdziła "a ja i tak wiem od ciebie lepiej".
                                                Ale było przecież dokładnie odwrotnie. Skoro ty jako wyedukowana katoliczka mi
                                                coś mówisz (w kwestii faktów, a nie poglądów naturalnie) - to ja przyjmuję to
                                                bez zastrzeżeń. Tak samo zrobiłabym rozmawiając np z Sagan o faktach z
                                                dziedziny fizyki czy z moim mężem o matematyce. Rozmawiając z Tadem o historii
                                                też z reguły nie neguję faktów które on przytacza - co najwyżej kwestionuję
                                                wnioski które z nich wyciąga. Niepojęte, że można czegoś tak oczywistego nie
                                                rozumieć.


                                                Co zrobilas w to miejsce? Otoz - napisalas
                                                > wlasna definicje milosci, nie majaca wiele wspolnego z meritum.


                                                Ja pisałam jakąś definicję miłości????


                                                Napisalam jedynie, ze sobie
                                                > zaczelas pogrywac, ze chcialas mnie sprowokowac


                                                Doprawdy Jendzo, chyba już wszyscy na tym forum wiedzą, że ciebie "prowokuje"
                                                absolutnie wszystko. Wątpię czy w ogóle jestem w stanie napisać coś, czego nie
                                                uznasz za atak i prowokację.


                                                Do tego dodajmy jeszcze jeden fakt. Jak dotad nie wykazalas mi, ze jakakolwiek
                                                > moja wypowiedz na temat religii byla nieprecyzjna, badz bledna.


                                                O święta Petronelo, zlituj się nade mną biedną ateistką i daj mi cierpliwość...
                                                Wyjasnij mi wreszcie dlaczego miałabym ci udowadniać coś czego nigdy nie
                                                twierdziłam? Czy ja gdzieś napisałam, że jakakolwiek twoja wypowiedź na temat
                                                religii jest błędna lub nieprecyzyjna?


                                                A mimo to pozwolilas sobie wielokrotnie na ironizowanie na temat, jakim to
                                                > jestem specem w sprawie. Nawet posunelas sie do odsylania do mnie Tada, niby
                                                > jako do eksperta, ktory to ekspert by mial przy pomocy religii tlumaczyc
                                                > Tadowi, co chcialas powiedziec Ty - przez to, co powiedzialas...


                                                A co mi innego pozostało jak ironizowanie? Mam ci do końca życia udowadniać, że
                                                nie jestem wielbłądem? Kobieto, przecież do ciebie nic nie dociera i wszystko
                                                rozumiesz na opak... Czy jak na ulicy ktoś cię zapyta o godzinę to walisz go
                                                torebką przez łeb i wołasz "łapać zboczeńca"?

                                                Pozdr. B.
                                                • Gość: jendza Onegdaj IP: *.fbx.proxad.net 24.07.04, 21:32
                                                  myslalam, Barbinator, ze o tej prawdzie to ty tak z serca mowisz...:(((
                                                  A to byl tylko cyniczny blef:(((!

                                                  Teraz natomiast mysle, ze wzielas do reki te "Erystyke', coby sie jakos
                                                  wykaraskac, coby twarzy nie stracic... Tylko widzisz, tam gdzie ludzie maja
                                                  zwykle twarz, Ty masz....
                                                  NO wlasnie, sama sobie odpowiedz, co to jest...
                                                  Myslalam tez przez moment, zeby CI polecic cwiczenie szkolne:)
                                                  Otoz moglabys sie sama zdiagnozowac, stwierdzic mianowicie - w oparciu o te
                                                  uczona pozycje - ktorych technik tak niezdarnie uzywasz...
                                                  Potem przyszlo mi jednak do glowy, ze Ty przeciez swoja strategie wymyslilas w
                                                  oparciu o te ksiazke. Po coz wiec CIe odsylac? Kolejnosc dzialan przeciez
                                                  odwrotna jest w istocie: najpierw namotalas, a potem musialas sie jakos
                                                  ratowac, stad ta ksiazkowa inwestycja i ten filozoficzny bidaka...
                                                  Wiesz, swoja droga jestes dla mnie naprawde FENOMENEM.
                                                  Jednak nie pierwszym w zyciu, tak dobrze to nie ma... Pierwszym byla pewna
                                                  uniwersytecka pani profesor. Tez sie deklarowala, ze ona tak te prawde, cala
                                                  prawde i tylko prawde....
                                                  A owa prawda, obnazona, zupelnie tym jej deklaracjom zanegowala...

                                                  Tak samo jest z Toba, to znaczy o tyle gorzej, ze owa pani p. jednak miala
                                                  troche wiecej klasy i techniki - dluzej mnie, co za tym idzie, oszukiwala...

                                                  Najpierw piszesz jedno, potem drugie, a potem trzecie - by w koncu stwierdzic,
                                                  ze i tak powiedzialas czwarte... A teraz jeszcze do tego to rozczarowanie:
                                                  przeciez kolejna technika manipulacji miala CI zapewnic powodzenie w tej
                                                  wymianie pileczek, a tu... skucha...:(. Fuj, wykazalam potrojna niekonsekwencje
                                                  Twojej wypowiedzi, to trzeba mi szurnac, ze niby pozuje - na dame w swiecie
                                                  bywala? Nic z tych rzeczy, Barbinator. Na nikogo nie pozuje. Po prostu
                                                  zacytowalam Twoje wlasne wypowiedzi.Moze to ty chcesz pozowac i projektujesz
                                                  cos na mnie?
                                                  Najpierw starasz sie mnie osmieszyc, robiac ze mnie (i zarazem automatycznie go
                                                  wykpiwajac) eksperta w sprawach religijnych (po jednym moim poscie, skladajacym
                                                  sie z kilku slow), potem starasz sie odwrocic kota ogonem i stwierdzic 'z
                                                  pokora', ze ja rzeczywiscie znam zapewne lepiej te tematyke i Ty traktujesz
                                                  moje zdanie na temat religii na rowni ze zdaniem Sagan o fizyce oraz Twego meza
                                                  o matematyce... O BOGOWIE! I to wszystko tylko dlatego, ze Cie spytalam, jakim
                                                  prawem kpisz, skoro mnie nie przylapalas na zadnym braku wiedzy w tej
                                                  dziedzinie? Z drugiej strony, dodajmy dla wyjasnienia, nie zwierzylam sie
                                                  bynajmniej, ze jestem zawodowym religioznawca, jak na przyklad Sagan -
                                                  fizykiem, czy Twoj maz - matematykiem, jak mniemam... Nie za duzo zaufania na
                                                  wyrost?
                                                  Nie kijem go, to palka, prawda?
                                                  A skoro Cie sprawy katolicyzmu i katolikow nie interesuja i nic o nich nie
                                                  wiesz - to po co sie na ten temat wypowiadasz kategorycznie, jak w postach, do
                                                  ktorych linki tu podalam, a na pewno jeden link? Moze tez podac pozostale?

                                                  Jesli nic nie wiem na temat zycia seksualnego ZUlusow na przyklad, oraz mnie ta
                                                  sprawa nie interesuje, to nie pozwalam sobie na zadne quasi-aksjomatyczne
                                                  stwierdzenia z owymi Zulusami w tle, rowniez traktowanymi jedynie jako
                                                  ilustracja... Ty - wrecz przeciwnie. Ty owych Zulusow uzyjesz dla poparcia swej
                                                  tezy, a raczej uzyjesz swoich WYOBRAZEN o owych Zulusach - tak, jak uzylas
                                                  swoich wyobrazen o katolikach. A potem jeszcze wylejesz wiadro pomyj na kogos,
                                                  kto Ci sie osmieli zwrocic uwage na fakt, ze to nie tak...
                                                  A propos: o milosci 'katolickiej', lub -jesli wolisz-chrzescijanskiej -
                                                  poczytaj sobie 13 rdz 1 Listu do KOryntian. Warto tez rzucic okiem do Piesni
                                                  nad Piesniami... Moze nastepnym razem nie wypalisz tak kompletnie ignoranckiego
                                                  tekstu na jej temat, jak tu (zdaje sie juz 'zapomnialas', ze sie o taka
                                                  definicje tez pewno 'przypadkiem' pokusilas, prawda?)

                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=14060725&a=14256332
                                                  'Naturalnie', jak zobaczylabys, gdybys do reki zechciala wziac Biblie, w 1
                                                  Liscie do Koryntian nie ma mowy o zadnych 'wyjatkach'...
                                                  Zaskoczona? Otoz tak to juz jest, ze nie zawsze rzeczywistosc wyglada tak, jak
                                                  chcialaby Barbinator...

                                                  Itd. itp. Mozna by Ci dlugo i namietnie wykazywac
                                                  niekompetencje, niekonsekwencje, ale przede wszystkim
                                                  zaklamanie do szpiku kosci i hipokryzje.
                                                  Nie wiem, co najgorsze:(.

                                                  Wyglada na to, ze zostaniesz na 'placu boju'.
                                                  Nie bede Ci bowiem wiecej mowic prawdy w oczy, bo ja odrzucasz, bo sie
                                                  zaklamujesz bardzo pracowicie i ogromnie CI to do szczescia potrzebne.
                                                  To po co mam sie wysilac? Perly bez sensu rozrzucac?

                                                  Baw sie zatem dobrze i wierz sobie, w co Ci sie rzewnie podoba!
                                                  W gruncie rzeczy bowiem - i pewno nie bedzie to zbyt 'katolicka' postawa - nie
                                                  na moim swiecie zyjesz, i nie musze, co za tym idzie, tracic czasu i energii na
                                                  Ciebie, oraz inkasowac Twoich ciosow. One wprawdzie na oslep sa, ale patrzec na
                                                  taka, mlocaca raczkami na oslep, osobke, tez przyjemnie nie jest:(
                                                  Jeszcze przez przyadek samej CI zaszkodzi?
                                                  WOle popatrzec na zachod slonca na przyklad...

                                                  pzdr. (tradycyjnie)
                                                  j.
                                                  • Gość: Monika Re: Onegdaj IP: *.chello.pl 24.07.04, 22:39
                                                    Gość portalu: jendza napisał(a):


                                                    > Jesli nic nie wiem na temat zycia seksualnego ZUlusow na przyklad, oraz mnie
                                                    >ta sprawa nie interesuje, to nie pozwalam sobie na zadne quasi-aksjomatyczne
                                                    > stwierdzenia z owymi Zulusami w tle, rowniez traktowanymi jedynie jako
                                                    > ilustracja... Ty - wrecz przeciwnie. Ty owych Zulusow uzyjesz dla poparcia
                                                    >swej tezy, a raczej uzyjesz swoich WYOBRAZEN o owych Zulusach - tak, jak
                                                    >uzylas swoich wyobrazen o katolikach. A potem jeszcze wylejesz wiadro pomyj
                                                    >na kogos, kto Ci sie osmieli zwrocic uwage na fakt, ze to nie tak...

                                                    Ja też niewiele wiem o katolikach i sobie kształtuję wyobrażenie o nich na
                                                    podstawie postów jendzy. Chyba dobrze robię ?
                                                  • Gość: Ale-draka Re: Onegdaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.07.04, 01:39
                                                    ta wasza koleżanka Jendza chyba bardzo chora.
                                                    Dajcie spokój kobiecie, może się uspokoi. Tyle co ona prezentuje podejrzliwości i obrzucania
                                                    blotem można usprawiedliwić tylko poważnymi zaburzeniami psychicznymi.

                                                    Zal mi barbinator, ale po co tak uparcie odpowiada tej biednej Jendzy?
                                                  • Gość: jendza Jest to znacznie mniej uzasadnione, IP: *.fbx.proxad.net 25.07.04, 08:55
                                                    niz gdybym ja na podstawie postow Barbinator, Moniki, GGigus, Milki czy Empeki
                                                    na przyklad - ksztaltowala sobie wyobrazenie o feministkach.
                                                    Bo to nie forum 'katolicyzm', po prostu.

                                                    Jednakowoz... jak sie nauczylam na tym forum... feministkom mozna wszystko.

                                                  • Gość: barbinator papierek lakmusowy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.07.04, 11:17
                                                    > A skoro Cie sprawy katolicyzmu i katolikow nie interesuja i nic o nich nie
                                                    > wiesz - to po co sie na ten temat wypowiadasz kategorycznie,


                                                    Nigdy nie wypowiadam się kategorycznie w sprawach na których się nie znam. W
                                                    opisanym przypadku też tak było. Użyłam nawiązania do katolicyzmu wyłącznie
                                                    jako przykładu i pouczona przez ciebie, że mój przykład był błędny natychmiast
                                                    się z niego wycofałam. W żaden sposób nie umniejszyło to zresztą znaczenia
                                                    tego, o czym w tamtym wątku pisałam i co z katolikami nie miało nic wspólnego -
                                                    a czego ty zwyczajnie nie zrozumiałaś.
                                                    Spróbuję ci opisać to na przykładzie.
                                                    Wyobraź sobie Jendzo, że rozmawiamy o tym, że różne narody mają pewne trudne do
                                                    zaakceptowania przez Polaków zwyczaje żywieniowe. W trakcie rozmowy ja daję
                                                    przykład Francuzów i stwierdzam, że ich ulubioną potrawą są ślimaki. Ty jako
                                                    autorytet w sprawach Francji poprawiasz mnie twierdząc iż ulubioną potrawą
                                                    Francuzów są żabie udka... Ja przyznaję ci rację polegając na twojej wiedzy w
                                                    tej dziedzinie (w końcu to ty mieszkasz we Francji a nie ja). No i co się
                                                    dzieje? Ano nic szczególnego. Sensu mojej tezy (tezą było to, że inne nacje
                                                    jadają rzeczy zdaniem Polaków niejadalne) i tak to nie zmieni. Temat rozmowy
                                                    był zupełnie inny. Ktoś kto tego nie rozumie, ośmiesza się - ty właśnie już w
                                                    tym momencie rozmowy się ośmieszyłaś, jeszcze zanim zaczełaś (ku powszechnej
                                                    uciesze skądinąd) namawiać mnie do czytania ewangelii oraz wylewać na mnie
                                                    pomyje. Dlaczego? Bo wszystko zaczeło się od tego, że nie zrozumiałaś iż moje
                                                    nawiązanie do katolików było tylko przykładem i traktowałaś to
                                                    nieszczęsne "przykazanie miłości" jako właściwy temat moich postów.
                                                    Temat uważam za skończony i nie będę się dłużej wypowiadać - i tobie też to
                                                    doradzam. Doprawdy Jendzo, żeby skompromitować niektórych ludzi wystarczy po
                                                    prostu dać im mówić, mówić, mówić...
                                                    Nieco off topic: czasami w rozmowach z ludźmi stosuję pewną podpuchę, rodzaj
                                                    papierka lakmusowego. Piszę na przykład, że jestem straszną idiotką i na niczym
                                                    się nie znam... Człowiek rozsądny i kulturalny pomija takie uwagi milczeniem
                                                    (najwyżej w milczeniu przyzna mi rację;)) Natomiast osobnicy prostaccy i
                                                    upierliwi z wielkim upodobaniem chwytają ten haczyk który im w niecnych
                                                    zamiarach podsuwam. Piszą wtedy np tak: "barbinator sama mówi o sobie, że
                                                    ostatnio idiocieje" - i zupełnie nie widzą jakie tym samym wystawiają sobie
                                                    świadectwo.
                                                    Papierek lakmusowy, Jendzo... pamiętaj o tym na przyszłość.

                                                    Pozdr. B.
                                                  • Gość: julia68 Re: papierek lakmusowy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 13:29
                                                    Podpuszczasz ludzi w rozmowie, naprawdę? I tak strasznie Cię to bawi? O rany!
                                                    To może Ty wcale nie jesteś żadną fanką feministek? Może wszyskie Twoje listy,
                                                    to tylko jedna wielka podpucha - takie wprawki w prowadzeniu dyskusji? Wsadzamy
                                                    kij w mrowisko i patrzymy, co będzie! Fajna strategia, serio. Bardzo ciekawa.
                                                    Taka "dziennikarska prowokacja". No no no!

                                                    Julia
            • Gość: bezdenny Re: Przykład francuski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 18:16
              empeka napisała:

              > Doprawdy? Trybunał stwierdził że obecna wiedza nie pozwala na stwierdzenie
              kied
              > y zaczyna się
              > zycie, a nie czy ktoś jest czy nie jest człowiekiem. Skoro nie da się orzec,
              to
              > trybunał nie
              > przyjmuje wykładni prawniczej. Pozostawia to do decyzji państw.

              bzdura, za bzdurą, za bzdurą
              Znowu nie rozumiesz co czytasz, więc zacytuję dużymi literami, żeby się
              utrwaliło:"SĄD BYŁ PRZEKONANY, ŻE W OBECNEJ SYTUACJI ODPOWIEDŹ NA ABSTRAKCYJNE
              PYTANIE, CZY NIENARODZONE DZIECKO JEST CZŁWOIEKIEM Z PUNKTU WIDZENIA ART 2
              KONWENCJI, NIE JEST POŻĄDANA ANI MOZLIWA" To fragment z uzasadnienia do
              werdyktu. Nie chodzi o to, kiedy jest zycie, tylko kiedy jest człowiek.
              Ja nie watpię, że niedługo w rewolucyjnym zapale ty i tobie podobni zaczną
              udowadniać, że płód nie żyje, że płód jest martwy. Ha, ha ha "Trybunał
              stwierdził, że obecna wiedza nie pozwala na stwierdzenie, kiedy zaczyna się
              życie..." ha, ha, ha. jest jeszcze smieszniej i straszniej niż można to było
              sobie wyobrazić.

              . Odczep się od tego trybunału, nie każdy musi działać ta
              > k jak Ty i LPR
              > byście sobie życzyli.

              od trybunału się nie odczepię bo nie chcę by w moim imieniu jacyś debile
              wydawali takie orzeczenia. Może nie zawuważyłaś ale świat nie dzieli się na
              feministki/proaborcjonistki oraz LPR i mnie.
              >
              > > le tribunal
              > > strasburgien e deveni komletmą fu. ce żiuż il są malad et il są pa ażi ko
              > m le
              > > salomą, me kom le pila. ti te suwię la bibl. Le żezu dewą le żiuż. Ti te s
              > uwien
              > > le mo Ecce Homo
              >
              > Bezdenny, masz świetną ortografię, harmonizuje z nickem.

              > Biblia mnie nie dotyczy jako źródło prawa.

              Nie podoba ci się moja ortografia. ha, ha . ty naprawdę nie czujesz blusa, nic
              nie jarzysz. A co do Biblii. Możesz sobie pi9sać co chcesz, ale niestety i dla
              ciebie biblia jest źródłem prawa. Możesz nosić sztandary rewolucji i
              wywrzaskiwać na zlotach fanatyków postępu, ale nic nie zmieni faktu, że jak na
              razie nasz system prawa wywodzimy z biblii - dekalogu. I raczej się z tego
              ciesz. jak na razie udaje ci się korzystać z dobrodziejstw przykazania : nie
              zabijaj.
              A tak naprawdę to chodzi o to, że znów nie zrozumiałaś tego co napisałem. Tytył
              w wyborczej "salomonowy wyrok" nawiązuje do biblii. Więc tylko dlatego
              nawiązałem, z ta jednak różnicą, że określiłem ich zachowanie jako zachowanie
              Piłata. Ecce homo. Oto człowiek. A on co? Umył ręcę i powiedział: róbta co
              chceta.
              De tą zą tą il fo reflechir. O debu pa boku. pur se abitue. e apre lontmą on pe
              esseje de pense ę pe pli. me il fo pa se ate. Tu dusemą.
              • empeka Re: Przykład francuski 09.07.04, 19:02
                Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                > bzdura, za bzdurą, za bzdurą

                Dzięki za 'kulturalny' odpor.

                > Znowu nie rozumiesz co czytasz,

                Ja rozumiem co czytam, Ty cytujesz co innego niż bylo w LM.

                > więc zacytuję dużymi literami, żeby się
                > utrwaliło:"SĄD BYŁ PRZEKONANY, ŻE W OBECNEJ SYTUACJI ODPOWIEDŹ NA ABSTRAKCYJNE
                > PYTANIE, CZY NIENARODZONE DZIECKO JEST CZŁWOIEKIEM Z PUNKTU WIDZENIA ART 2
                > KONWENCJI, NIE JEST POŻĄDANA ANI MOZLIWA"

                A gdzie to znalazłeś? TEGO NIE MA W LE MONDE !
                A skoro Le Monde Ci nie odpowiada, to może chociaż AFP jest obiektywna?

                <<La Cour européenne ne reconnaît pas de statut juridique au f?tus

                LEMONDE.FR | 08.07.04 | 12h59


                La non-reconnaissance par la France de la personnalité juridique du f?tus ne constitue pas une
                violation de l'article 2 de la Convention européenne


                La Cour européenne des droits de l'homme a débouté jeudi 8 juillet une femme de 37 ans qui
                accusait la France de violer le "droit ? la vie" en refusant de reconnaître comme "homicide
                involontaire" une fausse couche provoquée par une erreur médicale.


                La juridiction du Conseil de l'Europe a estimé, ? une majorité de 14 juges contre trois, que
                l'absence de personnalité juridique du f?tus ne constituait pas une violation de l'article 2 de la
                Convention européenne qui garantit le droit ? la vie.


                "Le point de départ de la vie rel?ve de l'appréciation des Etats",notent les juges, tout en
                soulignant "l'absence de consensus européen sur la définition scientifique et juridique des
                débuts de la vie".

                PAS DE PERSONNALITÉ JURIQUE POUR LE F?TUS EN FRANCE

                Thi-Nho Vo, une Française d'origine vietnamienne, avait perdu son enfant au sixi?me mois de
                grossesse en 1991 ? cause de l'intervention erronée d'un médecin de l'Hôtel-Dieu de Lyon qui
                l'avait confondue avec une homonyme ? qui il devait ôter un stérilet.


                La cour d'appel de Lyon avait condamné le praticien ? six mois de prison avec sursis et 10 000
                francs d'amende (1 500 euros) pour homicide involontaire mais la Cour de cassation avait cassé
                l'arr?t en 1999 en considérant que l'homicide involontaire ne pouvait s'appliquer au cas
                d'esp?ce.


                Evoquant le cas particulier de la requérante, la Cour européenne des droits de l'homme estime
                que, "? supposer m?me" que l'article 2 de la Convention européenne puisse s'appliquer, ses
                droits n'ont pas été méconnus par la France.


                La Cour "constate en effet que l'enfant ? naître n'est pas privé de toute protection en droit
                français", notent les juges pour qui la protection des individus en mati?re de santé publique
                "n'exige pas nécessairement un recours de nature pénale". "La requérante avait la possibilité
                d'engager un recours administratif qui avait de sérieuses chances de succ?s", ajoutent-ils.


                Le débat sur le statut juridique du f?tus avait été relancé fin 2003 en France par un
                amendement parlementaire au projet de loi Perben sur la grande criminalité, qui visait ? créer un
                délit d'interruption involontaire de grossesse.


                Présenté par le député UMP Jean-Paul Garraud, l'amendement avait été abandonné lors de
                l'examen du texte au Sénat, ? la demande du gouvernement.

                Avec AFP>>

                DOTĄD JEST CYTAT zaczerpnź^ty co prawda przez Le Monde ale z AFP.
                Dalej odpowiadam na Twoje zarzuty.


                > To fragment z uzasadnienia do
                > werdyktu. Nie chodzi o to, kiedy jest zycie, tylko kiedy jest człowiek.

                No więc właśnie niczego takiego w tym tekście nie ma. Sędziowie piszą o punkcie od którego
                zaczyna się życie, nie od ktorego zaczyna się człowiek.

                > Ja nie watpię, że niedługo w rewolucyjnym zapale ty i tobie podobni zaczną
                > udowadniać, że płód nie żyje, że płód jest martwy.

                To się zagalopowałeś. Niczego takiego nie twierdziłam. Odwrotnie, napisalam że nie popieram
                aborcji. a ja wiem, że gorszej inwektywy niż rewolucyjność być nie może, ale ja wcale rewolucji
                nie lubię - wyobraź sobie. To ci dopiero niespodzianka!

                > Ha, ha ha "Trybunał
                > stwierdził, że obecna wiedza nie pozwala na stwierdzenie, kiedy zaczyna się
                > życie..." ha, ha, ha. jest jeszcze smieszniej i straszniej niż można to było
                > sobie wyobrazić.

                Bardzo dobrze, że się bawisz, miłe to niezmiernie. Co poradzę na to że tak właśnie stwierdził
                Trybunał w Strasburgu?

                > >
                > > > le tribunal
                > > > strasburgien e deveni komletmą fu. ce żiuż il są malad et il są pa aż
                > i ko
                > > m le
                > > > salomą, me kom le pila. ti te suwię la bibl. Le żezu dewą le żiuż. Ti
                > te s
                > > uwien
                > > > le mo Ecce Homo
                > >
                > > Bezdenny, masz świetną ortografię, harmonizuje z nickem.

                To co napisałeś niby-dowcipnie, jest czystą bzdurą, a Twoja przewaga polega na tym, że nikt
                prawie nie mógł zrozumieć. Nie dość że francuski mało rozpowszechniony, to jeszcze zapis
                jajcarski... Jakoś mnie ten dowcip nie śmieszy, ale to dlatego że nie uważam żeby ''trybunal
                strasburski kompletnie zwariował - sędziowie byli chorzy - jezuz przed sędziami - przypomnij
                sobie - i nie postąpili jak salomon ale jak pilat. - przypomnij sobie słowa Ecce Homo>>

                Uff, przetłumaczyłam na potrzeby innych. Fajny tekst, bezdenny!

                > Nie podoba ci się moja ortografia. ha, ha . ty naprawdę nie czujesz blusa, nic
                > nie jarzysz. A co do Biblii. Możesz sobie pi9sać co chcesz, ale niestety i dla
                > ciebie biblia jest źródłem prawa.

                Jarzyć nie zamierzam, wolno mi.

                > Możesz nosić sztandary rewolucji i
                > wywrzaskiwać na zlotach fanatyków postępu, ale nic nie zmieni faktu, że jak na
                > razie nasz system prawa wywodzimy z biblii - dekalogu.

                Na szczęście tylko częściowo. Bo tak się składa, że wszystkie religie zawierają te same
                postawowe zasady organizujące życie społeczne. I należy do nich szacunek do życia (bez
                wchodzenia w detale, bo skąd wojny i kara śmierci?)


                > A tak naprawdę to chodzi o to, że znów nie zrozumiałaś tego co napisałem. Tytył
                > w wyborczej "salomonowy wyrok" nawiązuje do biblii.

                A ja nie o tym tytule pisałam, wcale nie pisałam o Gazecie, to Ty niczego nie pojąłeś. Ogromny
                brak kojarzenia, bezdenny. Ogromny. Jak to możliwe przy Twojej wielkiej inteligencji? Tytuł w Le
                Monde nie nawiązywał do Biblii, Francuzi nie muszą stale się nią podpierać, pamiętają że świat
                zamieszkują wyznawcy innych religii oraz niewierzący.

                > Więc tylko dlatego
                > nawiązałem, z ta jednak różnicą, że określiłem ich zachowanie jako zachowanie
                > Piłata.

                To nawiązałeś nie na temat, niestety. Mamy właśnie podwątek "Przykład francuski', który
                zaczęłam od tego:
                <<Pewnie to zmartwi Bezdennego, ale sprawdzilam w Le Monde, dzienniku z międzynarodową
                reputacją bezstronnego i solidnego, a tam dokładnie taki sam tekst jak w Gazecie oraz
                dodatkowo co następuje:>>


                > De tą zą tą il fo reflechir. O debu pa boku. pur se abitue. e apre lontmą on pe
                > esseje de pense ę pe pli. me il fo pa se ate. Tu dusemą.

                Merci, mon choux. La prochaine fois mets-toi en tete que c'est pas tj toi qui a raison ! Du calme.
                • Gość: bezdenny Re: Przykład francuski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 19:35
                  ma ptit szenuj. że słi tre kalm. mła żem bię la lang aitien. ze sper ke tła osi
                  ę żur va prądr gu a set bel lang de duwalie.
                  Ani LM ani AFP nie będzie dla nas odnośnikiem. Ich rozważania na temat statusu
                  nienarodzonego , czy to osoba prawna (takie sformułowanie całkowicie
                  bezsensowne pojawiło się w pierwszej wersji GW) czy chodzi o podmiot praw nie
                  dotyczą tak naprawde istoty sporu. Sedno jest sedno - nie potrafia powiedzieć
                  czy 6 miesięczny człowiek to człowiek i czy ma prawo do zycia. Koniec kropka.
                  Odnosimy sie do tego co jest w GW bo w ten sposób może także inni będe mieli na
                  dany temat coś do powiedzenia.
                  Dla mnie równie bzdurna a nawet jeszcze bzdurniejsza jest konkluzja za LM - że
                  nie da się stwierdzić kiedy rozpczyna się życie. Konsekwencje takiego myslenia
                  są oczywiste - można uznać, że zyjący w ciele matki człowiek to coś co nie jest
                  zywe. I tyle.
                  Ps.
                  Nie zaczynaj od wycieczek osobistych, to nie będę się rewanożwał. jak już
                  podejmujesz się tłumaczyć z haitańskiego na polski to bardzo proszę czyń to
                  rzetelnie. Nie upraszczaj i nie pomijaj, bo pomyślę sobie, że chcesz
                  przedstawić mnie w niezbyt korzystnym swietle.
                  A na pożegnanie tradycyjne haitańskie gro bizu
                  • empeka Przykład haitański 13.07.04, 16:35
                    Sam się przedstawiasz w niezbyt korzystnym świetle.

                    A przy okazji: początek życia jest na pewno wcześniej niż w 6 miesiącu ciąży. Nie ustalono tylko
                    dokładnie kiedy oraz tego kiedy ZACZYNA SIĘ człowiek. I co z tego?

                    A zapis fonetyki 'haitańskiej' przypomina idiotyczne zabawy z postawówki, gdzie myślą że na
                    całym wielkim świecie <<ą>> jest powszechnie obowiązującą lierą na Haiti.
                    • Gość: bezdenny Re: Przykład haitański IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 17:15
                      empeka napisała:
                      A zapis fonetyki 'haitańskiej' przypomina idiotyczne zabawy z postawówki, gdzie
                      > myślą że na
                      > całym wielkim świecie <<ą>> jest powszechnie obowiązującą lierą
                      > na Haiti.
                      Nic z tego nie zrozumiałem, ale nie szkodzi.
    • nadszyszkownik.kilkujadek Trybunal 08.07.04, 22:01
      Rozumiem, ze Trybunal nie powinien sie mieszac w to, co jest jurysdyckcja
      krajowa. Chyba, ze po 'naszej stronie'?
      • e_wok Re: Trybunal 09.07.04, 18:40
        To skomplikowana sprawa. Poniewaz oczywiscie Trybunal sie miesza. W kwestie
        kary smierci na przyklad. Albo tego, ze na wieznia powinno przypadac iles tam
        metrow kwadratowych przestrzeni. A w inne sie nie miesza. Pytanie brzmi - czy
        powinien sie mieszac we wszystko? Poszczegolne stany USA calkiem dobrze
        funkcjonuja jako calosc, pomimo roznic w prawodawstwie. A roznice sa znaczne -
        poczawszy od kary grzywny na Florydzie za spiewanie w kostiumie kapielowym
        poprzez prawo rozwodowe, traktowanie zwiazko homoseksualnych do ustalen dot.
        statusu plodu.
        • Gość: ggigus Trybunal, Stany i Europa IP: 194.95.59.* 13.07.04, 16:11
          ale trudno porownywac funkcjonowanie jednego kraju z roznym prawodawstwem w
          poszcz. stanach z funkcjonowaniem roznych krajow z bardzo roznym prawodawstwem.
          Np. gdyby pozwolic na kare smierci w Polsce, a jest ona w pozostalej czesci
          Europy zakazana. A przeciez z kara smierci w roznych stanach USa jest roznie.
    • Gość: Do Barbinator Re: Radosne i wyzwolone feministki z przykrością IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 09.07.04, 06:44
      Barbi, w dyskusjach nt. życia poczetego twierdziłąś, że płód staje się
      człowiekiem po wykształceniu się u niego układu nerwowego (jeśli błądzę,
      przepraszam). Mam więc, jak laik, 2 pytania:
      1. Czy u 6-miesięcznego ldu/dizeka jest juz wykształcony układ nerwowy?
      2. Jeżeli tak, to czy w związku z orzeczeniem owego trybunału zmodyfikujesz
      swoje zdanie, czy uznasz ów werdykt za ludobóczy?
      (ew. inny, ale krytycznie!)?
      P.

      ps. Prosiłbym o jaknajkrótsze, KONKRETNE wypowiedzi (np. tak-tak, nie-nie), o
      ile to mozliwe.
      • Gość: Piter Do Barbinator IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 09.07.04, 06:49
        Nie tak wyszło. Taki jak tu miał być tytuł i autor posta.
        P.
    • Gość: bezdenny Re: problem pozostaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 13:24
      niezależnie od konwencji w jakiej tu sobie pisujemy i niezależnie od żartów,
      problem pozostaje:
      Trybunał w strasburgu orzekł, że nie wiadomo czy 6-miesięczne nienarodzone
      dziecko to człowiek. Albow jak woli empeka za le monde - trybunał orzekł, że
      nie wiadomo kiedy zaczyna się życie, więc nie wiadomo czy 6-miesięczny płód
      jest żywą istotą, czy też nie.
      Pytania są proste:
      orzeczenie trybunału jest mądre, czy głupie
      dobre czy złe?
      • Gość: melmire Re: problem pozostaje IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 12.07.04, 21:57
        Dobre. Uznanie prawnie plodu za czlowieka moim prywatnym zdaniem przynioslo by
        straszne skutki.
        Prawnikiem nie jestem, ale wydaje mi sie ze jezeli umiera czlowiek, to w karcie
        zgonu(?) wpisuje sie przyczyne. Jezeli przyczyne jest naturalna to ok, jezeli
        nie, to trzeba znalezc i ukarac sprawce tejze smierci.
        Czyli po kazdym poronieniu/urodzeniu kalekiego dziecka nalezaloby ustalic kto
        jest temu winny - matka (bo zjadla wolowinke z toksoplazmoza,bo palila
        papierosy, bo tanczyla na imprezie), kierowca autobusu (bo zarzucilo, kobieta
        upadla i poronila), ojciec (bo prowadzil samochod i mial stluczke) i tak dalej
        i tak dalej.
        Ja w takiej sytuacji nie zblizylabym sie na dlugosc kija do kobiety w ciazy,
        tak na wszelki wypadek. Podejrzewam ze zaden przewoznik nie chcialby ich wozic
        (chyba ze po podpisaniu oswiadczenia ze kobieta bierze na siebie ryzyko), zaden
        lekarz badac, zaden pracodawca zatrudniac - mnie sie do takiego swiata nie
        spieszy.
        • Gość: bezdenny Re: problem pozostaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.04, 22:06
          wiw la frans
          Co za bzdury.
          • Gość: melmire Re: problem pozostaje IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 12.07.04, 23:50
            Ah, jaki interesujacy i pelen argumentow nie do odparcia komentarz :)
            • Gość: bezdenny Re: problem pozostaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 11:42
              A niby o czym mam dyskutoważ z kimś kto uważa, że jesli uznamy płód za
              człowieka, to ciężarne nie będą mogły jeździć autobusami? A niby jakich
              argumentów można oczekiwać? jasne płód to nie człwoiek, więc ciężarna może
              chlać i ćpać. Sie zobaczy co sie urodzi.
              Alą z ąfą de la patri le żur de gluar et ariwe
              • Gość: melmire Re: problem pozostaje IP: *.w82-125.abo.wanadoo.fr 13.07.04, 23:17
                Ja tak widze konsekwencje uznania prawnie plodu za czlowieka, a ty mysl jak
                chcesz.
                A ciezarne, chwalic boga, moga jeszcze palic, cpac i zalewac robaka nie
                obawiajac sie procesu :)
    • Gość: joń ro jes Re: Radosne i wyzwolone feministki z przykrością IP: *.it / 62.233.189.* 13.07.04, 17:43
      Ly oda ina aziecigry ry akipsyzo, es apelinipu oluć apem ikus mloniutr lów
      odrelin o czyf ow etlylinę!
    • Gość: zdziwiony Re: Radosne i wyzwolone feministki z przykrością IP: *.prawo.uni.wroc.pl 15.07.04, 12:39
      uczyć się kochani, uczyć się:)
      1: W USA aborcja dozwolona praktycznie do samego końca ciąży- tzw. partial
      birth abortion
      2: Le Monde (a zwłaszcza Le Monde Diplomatique) to gazeta bardzo mocno
      lewicowa. Zapewne "niezależna", ale o bardzo wykrystalizowanych poglądach. W
      sprawach aborcji, globalizacji itp. nie powinna być traktowana jako wyrocznia
      3: ilość tłumaczeń danej gazety miernikiem jakości? E viva Playboy...;)
      4: trybunał nie wypowiedział się w sprawie aborcji. Ja tam akurat się ciesze,
      bo gdyby miał sie wypowiedzieć merytorycznie to podejrzewam, że nakazałby
      państwom jej nieograniczona dostępność. To już lepiej żeby umywali ręce
      5: kwestia człowieczeństwa płodu....Zwolennicy depenalizacji aborcji nie są w
      stanie w ŻADEN sensowny sposób odpowiedzieć na pytanie czym rózni się 7-
      miesięczne dziecko w łonie matki od siedmiomiesięcznego dziecka w inkubatorze.
      6: a co będzie w sytuacji gdy nauka pójdzie tak do przodu że 2-miesięczne płody
      będzie można podtrzymać przy zyciu i umożliwić im rozwój poza organizmem matki
      (na skalę masową)?
      7: co do konsekwencji uznania płodu za człowieka (bodaj melmire o tym pisała).
      Po części masz rację, ale nie do końca. Niewątpliwie uznanie plodu za człowieka
      narzucałoby konieczność przestrzegania przez kobiety w ciąży pewnych
      standardów, ale te standardy nie musiałyby byc zakreślone tak szeroko jak
      piszesz. Palenie papierosów przy dzieciach narodzonych nie jest penalizowane,
      • tad9 ludzie i psy 15.07.04, 15:51
        "We Włoszech za porzucenie psa lub kota grozi rok więzienia i 10 tys. euro
        grzywny. Nowe prawo przewiduje też karę za zabijanie i torturowanie zwierząc,
        organizowanie walki psów, oraz niezarejestrowaną hodowlę zwierząt futerkowych"
        "Europejski Trybunał Praw Człowieka nie uznał statusu prawnego płodu, oddalając
        skargę kobiety, która domagała się odszkodowania po stracie dziecka wskutek
        błędu lekarskiego"
        (informacje z rubryki "Postępy postępu", ostatni numer NCz!)
        • Gość: julia68 Re: ludzie i psy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 14:25
          A to dobre!
          Ja widziałam "preparaty" z nienarodzonych dzieci w korytarzu jakiejś
          pracowni/katedry Akademii Medycznej w Warszawie. Byłam wtedy jeszcze dość
          młodziutka. I do tamtego momentu przyjmowałam do wiadomośi wszystkie
          argumenty "za" jesli chodzi o przerywanie ciąży. Ale wiecie, co? Zobaczyłam
          kilkutygodniowe, pływające w formalinie DZIECI. Miały rączki, nóżki. Maleńkie
          to wszystko było strasznie, ale tak niesamowicie wzruszające! Stałam przed taką
          wielką przeszkloną szafą z tymi "preparatami", patrzyłam na nie i - łzy mi
          ciekły po policzkach. Bo co te dzieci robiły w szafie AM? Czy pochodziły z
          wypadków (tak cały czas chcę myśleć), czy może raczej z zabiegów, o które tak
          zajadle walczą niektóre dziewczyny?
          Od tamtej pory nikt mi nie powie, że to, co kobieta nosi w brzuchu do porodu,
          to zlepek tkanki, płód, czy jakkolwiek to nazwą. W brzuchy rośnie i rozwija się
          DZIECKO - na każdym etapie ciąży. I żaden Trybunał gdziekolwiek na świecie tego
          nie zmieni!

          Żeby było jasne - nie jestem sluchaczką Radia Maryja, nie jestem wojującą
          katoliczką, itp. Mam dwóch synków, którzy są "ubocznym efektem...
          orgazmu"*) :)))) Kocham ich nad życie.

          Nie dajmy się zwariować, w brzuchu kobieta nosi dziecko. I miejmy nadzieję, że
          za jakiś czas wszystko wróci do normy, a poglądy dzisiejszych feministek pójdą
          do lamusa. Na zawsze.
          Czego nie tylko sobie życzę,

          Julka

          *) Bo wiecie, że ktoś nazwał dziecko w brzuchu "ubocznym efektem
          zapłodnienia"? (sic!)
          • Gość: bezdenny Re: ludzie i psy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 14:36
            Gość portalu: julia68 napisał(a):

            > A to dobre!
            > Ja widziałam "preparaty" z nienarodzonych dzieci w korytarzu jakiejś
            > pracowni/katedry Akademii Medycznej w Warszawie. Byłam wtedy jeszcze dość
            > młodziutka. I do tamtego momentu przyjmowałam do wiadomośi wszystkie
            > argumenty "za" jesli chodzi o przerywanie ciąży. Ale wiecie, co? Zobaczyłam
            > kilkutygodniowe, pływające w formalinie DZIECI. Miały rączki, nóżki. Maleńkie
            > to wszystko było strasznie, ale tak niesamowicie wzruszające! Stałam przed
            taką
            >
            > wielką przeszkloną szafą z tymi "preparatami", patrzyłam na nie i - łzy mi
            > ciekły po policzkach. Bo co te dzieci robiły w szafie AM? Czy pochodziły z
            > wypadków (tak cały czas chcę myśleć), czy może raczej z zabiegów, o które tak
            > zajadle walczą niektóre dziewczyny?
            > Od tamtej pory nikt mi nie powie, że to, co kobieta nosi w brzuchu do porodu,
            > to zlepek tkanki, płód, czy jakkolwiek to nazwą. W brzuchy rośnie i rozwija
            się
            >
            > DZIECKO - na każdym etapie ciąży. I żaden Trybunał gdziekolwiek na świecie
            tego
            >
            > nie zmieni!
            >
            > Żeby było jasne - nie jestem sluchaczką Radia Maryja, nie jestem wojującą
            > katoliczką, itp. Mam dwóch synków, którzy są "ubocznym efektem...
            > orgazmu"*) :)))) Kocham ich nad życie.
            >
            > Nie dajmy się zwariować, w brzuchu kobieta nosi dziecko. I miejmy nadzieję,
            że
            > za jakiś czas wszystko wróci do normy, a poglądy dzisiejszych feministek
            pójdą
            > do lamusa. Na zawsze.
            > Czego nie tylko sobie życzę,
            >
            > Julka
            >
            > *) Bo wiecie, że ktoś nazwał dziecko w brzuchu "ubocznym efektem
            > zapłodnienia"? (sic!)

            Kocham Cię
            • Gość: julia68 Re: ludzie i psy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 15:07
              > Kocham Cię

              :)))))))))) Serio? A za co?

              Julka
              • Gość: bezdenny Re: ludzie i psy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 15:14
                Gość portalu: julia68 napisał(a):

                > > Kocham Cię
                >
                > :)))))))))) Serio? A za co?
                >
                > Julka
                Za całokształt
                • Gość: julia68 Re: ludzie i psy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 15:15
                  to miłe :)
                • Gość: julia68 ?! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.04, 12:10
                  No i wygląda na to, że zakończyliśmy dyskusję :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka