Dodaj do ulubionych

Niemiecki pomysł

05.01.05, 14:01
"Niemiecka minister sprawiedliwości chce zakazać mężczyznom przeprowadzania
genetycznych testów na potwierdzenie ojcostwa bez pisemnej zgody matki.
Zamierza zabiegać o to również w całej UE.
W wywiadzie udzielonym niedawno tygodnikowi "Brigitte", minister Brigitte
Zypries (SPD) opowiedziała się za karami grzywny lub pozbawienia wolności do
jednego roku dla osób zlecających potajemnie takie badania. Minister wyraziła
równocześnie oburzenie z powodu działalności laboratoriów, które
robią "doskonałe interesy" reklamując się "nawet w metrze". - Jest to ciężkie
naruszenie strefy intymnej - oceniła.
Zypries chce zabiegać o uregulowanie tego problemu w całej Unii Europejskiej,
ponieważ w innym wypadku chętni będą mogli wykonać takie badanie za granicą.
Zdaniem Zypries, w niemieckim społeczeństwie należy przeprowadzić dyskusję na
temat braku zaufania mężczyzn do kobiet.
Z sondaży wynika, że większość mężczyzn skłonna byłaby w przypadku
wątpliwości co do ojcostwa przeprowadzić test w tajemnicy przed matką. 93
proc. ankietowanych nie zaakceptowałoby dziecka, gdyby okazało się, że nie
jest jego biologicznym ojcem.
Jak podaje "Die Welt", rocznie przychodzi na świat 70 tysięcy dzieci, których
prawny ojciec nie jest identyczny z ojcem biologicznym. Testy przeprowadzają
także kobiety, które nie są pewne, kto jest ojcem ich dziecka.

fakty.interia.pl/news?inf=578109"
Mam nadzieję, że tak głupi pomysł nie zostanie wprowadzony w życie w
Niemczech a tym bardziej w całej UE.
Minister sprawiedliwości uznała za konieczne chronić mężczyzn przed wiedzą,
że ich żona jest dziwką. Rzeczywiście taka wiedza to "ciężkie naruszenie
sfery intymnej" :)
Czekam na dalsze pomysły pani minister.
Obserwuj wątek
    • e_wok Re: Niemiecki pomysł 05.01.05, 14:17
      Oczywiscie, ze kobieta ma pelne prawo miec pozamalzenskie dziecko, ktore bedzie
      wychowywal jej obecny partner, a jemu nic do tego. Czy to wina tej kobiety, ze
      zyciowy partner ma kiepskie geny?
      • hans123 Re: Niemiecki pomysł 05.01.05, 14:36
        e_wok napisała:

        > Oczywiscie, ze kobieta ma pelne prawo miec pozamalzenskie dziecko, ktore
        >bedzie wychowywal jej obecny partner, a jemu nic do tego. Czy to wina tej
        >kobiety, ze zyciowy partner ma kiepskie geny?

        Ciekawa obrona dziwek, przepraszam "kobiet troszczących się o przyszłość dzieci"
        Czyli : kobieta nie tylko może zdradzać, ale mieć dziecko z innym facetem, a
        swojego męża okłamywać przez cały czas trwania związku. On ma z radością
        akceptować, że żona potrafiła zatroszczyć się o powstanie produktu najwyższej
        jakości- nowego dziecka. Poza tym dlaczego żona zostaje z tym "wybrakowanym
        genetycznie", czy jedną z przyczyn nie może być to, że choć on sam jest wadliwy
        to pieniądze nie mają kodu dna więc się nadają?
        I na koniec czy jesteś równie chętna do uznania tego, że kobieta podczas
        okresu, choroby, ciąży może być uznana za mniej sprawną/niesprawną seksualnie,
        a mąż może pójść do agencji towarzyskiej i skorzystać z obsługi na wyższym
        poziomie niż zapewnia mu to w tym czasie "wybrakowana" żona?

        • darr.darek niemiecka rewolucja bolszewicka - TO JUŻ BYŁO 05.01.05, 14:53
          hans123 napisał:
          >Poza tym dlaczego żona zostaje z tym "wybrakowanym genetycznie", czy jedną z
          >przyczyn nie może być to, że choć on sam jest wadliwy to pieniądze nie mają
          >kodu dna więc się nadają?

          Analogią do lewackiej głupoty napisanej przez e_wok byłoby jednak
          żądanie "wybrakowanego genetycznie mężą" aby spłodzone dziecko nie pochodziło z
          jaja produkowanego przez jego "wybrakowaną genetycznie żonę" lecz z zakupionych
          jaj osobniczek o medycznie potwierdzonej doskonałości genetycznej.

          • hans123 Re: niemiecka rewolucja bolszewicka - TO JUŻ BYŁO 05.01.05, 15:10
            darr.darek napisał:

            > Analogią do lewackiej głupoty napisanej przez e_wok byłoby jednak
            > żądanie "wybrakowanego genetycznie mężą" aby spłodzone dziecko nie pochodziło
            >z jaja produkowanego przez jego "wybrakowaną genetycznie żonę" lecz z
            >zakupionych jaj osobniczek o medycznie potwierdzonej doskonałości genetycznej.

            Pod warunkiem, że wcześniej poda się żonie jakiś środek nasenny, żeby nie
            obudziła się w trakcie i wszczepi zapłodnione jajo bez jej wiedzy. Zdaniem ewok
            kobieta nie powinna mieć pretensji, jeśli po jakimś czasie dowie się prawdy,
            nie powinna mieć też możliwości sprawdzenia czy jest biologiczną matką :)
      • darr.darek lewicowa hołota zwycięża w Berlinie - TO JUŻ BYŁO 05.01.05, 14:44
        e_wok napisała:
        >Oczywiscie, ze kobieta ma pelne prawo miec pozamalzenskie dziecko, ktore bedzie
        >wychowywal jej obecny partner, a jemu nic do tego. Czy to wina tej kobiety, ze
        >zyciowy partner ma kiepskie geny?

        I oto jest cały feminizm.
        Małżonka ma pełne prawo być szmatą, puszczać się i jednocześnie udawać przed
        mężem, że nie produkuje dzieci z nieprawego łoża i że on wychowuje i utrzymuje
        swoje dzieci.
        Małżonek jednak, nie ma prawa tego sprawdzić - pod karą więzienia.

        Patrząc na postępy czerwonego cyrku lewicowej hołoty jewropejskiej, coraz
        bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że normalna cywilizacja przetrwa jedynie
        w USA i za kilka pokolen dopiero stamąd rozprzestrzeni się z powrotem na
        pogrążoną w nędzy i bezprawiu Europę.

      • Gość: Edytka Re: Niemiecki pomysł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 14:48
        Alez ja uwielbiam czytac takie posciki. Wydalo mi sie - nie wiem skad - ze
        swiat juz znormalnial i zniknely zen wszelkie pierdoly i glupoty. A tu prosze
        niechcacy znowu sie nadzialam na rozhisteryzowana feministke ktora potrzebuje
        chlopa coby jej naklepal po dupsku :)
    • Gość: EWOK Nie rozumiem o co cale zamieszanie IP: *.crowley.pl 05.01.05, 14:54
      Meska zdrada od wiekow jest spolecznie akceptowalna ze wzgledu na "geny". A
      kobieca czyms sie rozni?
      • Gość: bezdenny Re: Nie rozumiem o co cale zamieszanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 14:58
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Meska zdrada od wiekow jest spolecznie akceptowalna ze wzgledu na "geny". A
        > kobieca czyms sie rozni?

        Niezłe. Ale ja np. nie przypominam sobie, żeby ktoś proponował wsadzać do
        więzienia zonę, której mąż chodzi na dziwki. Chociaz kto wie, może to i byłoby
        dobre rozewiązanie. Muszę zapytać warschawiaka.
      • darr.darek Nie rozumiem o co..-widzę,że NICZEGO nie rozumiesz 05.01.05, 15:00
        Gość portalu: EWOK napisał(a):
        > Meska zdrada od wiekow jest spolecznie akceptowalna ze wzgledu na "geny". A
        > kobieca czyms sie rozni?

        A gdzie Ty słyszałaś o obowiązku żon utrzymywania i wychowywania obcych dzieci,
        spłodzonych przez męża i jego kochankę ???

        Cała lewica opiera się na głupocie - głupocie naiwności, głupocie niewiedzy i
        głupocie nieumiejętności wyciągania logicznych wniosków.

        • na_tasza Re: Nie rozumiem o co..-widzę,że NICZEGO nie rozu 06.01.05, 16:43
          Ale słyszałam o tym, że facet musi także utrzymywać swoje nieślubne - i co?
          komu wtedy odbiera?!????
          Ps. Także uważam, że pomysł jest - delikatnie mówiąc - mocno nietrafiony.
          • darr.darek Re: Nie rozumiem o co..-widzę,że NICZEGO nie rozu 06.01.05, 17:59
            na_tasza napisała:
            > Ale słyszałam o tym, że facet musi także utrzymywać swoje nieślubne - i co?
            > komu wtedy odbiera?!????
            > Ps. Także uważam, że pomysł jest - delikatnie mówiąc - mocno nietrafiony.

            Facet musi utrzymywać wszyskie dzieci, które spłodził. Mowa tutaj o tym, że
            cholernym oszustwem jest wrabianie faceta w utrzymywanie przez 20 lat nie jego
            dziecka - i mowa tu też o tym, że idiotka z niemieckiego rządu uważa, że nie
            tylko nie jest oszustwem wrabianie faceta w utrzymywanie nie swojego dziecka
            lecz należy wręcz karać więzieniem tych mężczyzn, którzy chcą wyjaśnić takie
            oszustwo.

            P.S. Cieszę się, że większość kobiet na tym forum widzi paranoję takiego
            lewackiego sposobu działania.
    • Gość: EWOK A poza tym IP: *.crowley.pl 05.01.05, 14:57
      Jesli facet boi sie, ze dostanie na wychowanie cudze dziecko to niech sie
      zabezpiecza przez niechcianym ojcostwem. Nie zabezpiecza sie - to niech ponosi
      konsekwencje.
      • Gość: Edytka Re: A poza tym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 15:01
        Tobie kochanie estrogen cieknie juz z nosa czy gdzies tam jeszcze. Zamow jakas
        prenumeratke sobie - na pewno cos tam sobie wynajdziesz, a jak Ci sie bedzie
        juz i z tym nudzic to poobieraj sobie troche kartofli:)
        Jejku jak ja Cie Ewoczku uwielbiam:)) Pozdrawiam slodko moja Ty trzpiotko:)
      • darr.darek A coś głupszego potrafisz napisać ??? 05.01.05, 15:08
        Gość portalu: EWOK napisał(a):
        >Jesli facet boi sie, ze dostanie na wychowanie cudze dziecko to niech sie
        >zabezpiecza przez niechcianym ojcostwem. Nie zabezpiecza sie - to niech ponosi
        >konsekwencje.

        Jak ma się zabezpieczać facet przed bękartem od żony-szmaty, która parzy się z
        kilkoma różnymi mężczynami w ciągu tygodnia ???

        Jakaś feministka napisała, że logika jest partiarchalnym ograniczeniem
        kobiecej "swobody myślenia". U Ciebie Ewok nie istnieją "zabezpieczenia"
        logicznej spójności wypowiedzi w przedstawianych postulatach - jesteś w pełni
        feministką.

        • Gość: EWOK Sprawa jest naprawde prosta IP: *.man.polbox.pl 05.01.05, 15:24
          Nie chcesz dzieci to ich nie miej.
          • darr.darek Re: Sprawa jest naprawde prosta 05.01.05, 15:39
            Gość portalu: EWOK napisał(a):
            > Nie chcesz dzieci to ich nie miej.

            Powiedz to tym, którzy nie chcięli mieć dzieci i po jednym dupczeniu chętnej
            lali dowiadywali się, że teraz czeka ich 20 lat płacenia alimentów na dziecko.
            Fakt, że lala zmajstrowała dziecko wcześniej z kimś "nie posiadającym
            stabilności alimentacyjnej", nie stanowił problemu ani dla wrabiajającej,
            kłamliwej lali ani dla zatwierdzającego oszustwo Sądu
            lewackiej "sprawiedliwości".
            Tylko mi nie pisz, że te 20 lat płacenia alimentów na nie swoje dziecko to
            zapłata dla kłamliwej dziwki za jedno dupczenie - rynkowa cena za dupczenie
            uczciwych prostytutek jest średnio tysiąc razy niższa.
            • kocia_noga Re: Sprawa jest naprawde prosta 05.01.05, 15:53
              Heh, nareszcie dowiedziałam się, jak to jest po tej drugiej stronie barykady -
              jakie to uczucie zaatakować i śmiać się do rozpuku z rozeźlonych
              zaatakowanych .E-Woczku , dzięki ci stokrotne!!!! Masz u mnie dużą buźkę ,
              szampana i czekoladę z orzechami.
              • Gość: trevik Re: Sprawa jest naprawde prosta IP: *.dip.t-dialin.net 17.01.05, 19:33
                Tym samym atakujacy zrownal sie w slusznosci "swojej sprawy" z atakowanymi. Az
                dziw bierze, ze tak sie ladnie cieszycie, jak potraficie odwrocic polozenie
                apropos dyskryminacji w druga strone - dobrze, ze nie jestescie facetami, bo
                bylybyscie mizoginami, ze az niemilo patrzec.
          • hans123 Re: Sprawa jest naprawde prosta 05.01.05, 15:42
            Gość portalu: EWOK napisał(a):

            > Nie chcesz dzieci to ich nie miej.

            Dziękuję za poprawienie mi nastroju twoimi wypowiedziami w tym wątku.
            A co do twojej powyższej "myśli" to dziwne jest założenie, że mówiąc do żony,
            że chcę mieć z nią dziecko twoim zdaniem mam na myśli: idź i daj dupy sąsiadowi.
            Feministyczny romantyzm :)
      • Gość: Anna Re: A poza tym IP: *.elisa-laajakaista.fi 14.01.05, 22:04
        Pewnie! Sam sobie winien, ze swojej babie zapomnial zalozyc pas cnoty..
    • Gość: barbinator ale odlot... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.05, 15:38
      Cudowny wątek, naprawdę cudowny. Ewok jaja sobie robi a panowie i panie atakują
      ją z pianą na ustach i nadęci niczym ropuchy wygłaszają mądrości typu "oto
      prawdziwa twarz feminizmu"
      :))))))))))))))))))))))))
      Polecam ten wątek wszystkim nabzdyczonych pretensjami do feministek o brak
      poczucia humoru i nadętych w poczuciu własnej wyższości... (ukłony dla Amelii)

      Pozdr. B.
      • nadszyszkownik.kilkujadek Re: ale odlot... 05.01.05, 15:45
        Jedna jaskółka wiosny nie czyni. Ale z pewnością miło zobaczyć ptaszynkę na
        niebie w środku zimy-niezimy.
        Zważ, że Ewok ma nie tylko 'iskrę bożą', ale i wieloletni trening pod okiem
        starodawnych dowcipasów forum Feminizm za sobą. Osobiście uważam, że
        największym żartownisiem w okolicy jest Dokowski. A jego niemal wszyscy
        traktują serio...
      • Gość: bezdenny Re: ale odlot... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 15:48
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > Cudowny wątek, naprawdę cudowny. Ewok jaja sobie robi a panowie i panie
        atakują
        >
        > ją z pianą na ustach i nadęci niczym ropuchy wygłaszają mądrości typu "oto
        > prawdziwa twarz feminizmu"
        > :))))))))))))))))))))))))

        Ależ nie. Ewok jest całkiem serio w przeciwieństwie do mnie, na co dowodem jest
        jej post pod pytaniem do warshawiaka. Ponadto najzupełniej serio jest niemiecka
        ministra i najzupełniej serio znajdą się postepowe kwoki, którym ten światły
        pomysł sie spodoba. uważaj z tym "żartami" bo czasami "Śmiech nam zamiera na
        ustach". Nie ma wątpliwości, że niejeden skrajnie głupi pomysł przejdzie w UE i
        w Polsce.
        Ale oczywiście możemy zaraz zaczxąć dyskusję na temat tego co ewok napisała
        bądź nie napisała (casus Środy) i ja gotów jestem całkowicie zgodzic się ze
        wsztskim czego nie napisała w języku którego nie zna.
      • darr.darek Re: ale odlot... 05.01.05, 15:54
        Gość portalu: barbinator napisał(a):
        >Cudowny wątek, naprawdę cudowny. Ewok jaja sobie robi a panowie i panie atakują
        >ją z pianą na ustach i nadęci niczym ropuchy wygłaszają mądrości typu "oto
        >prawdziwa twarz feminizmu"

        Ehhh, barbinator, gdybyż Świat był naprawdę tak wolny od głupoty i po każdym
        kretyństwie pojawiłąby się napis "mamy cię".

        Tobie się zdaje, że zaraz e_wok napisze : to wszystko żart, nigdy nie
        poparłabym takiego kretyństwa. Może też wydaje Ci się, że czerwona ministra z
        Berlina zakrzyknie nagle "bitte, lachen" i wytłumaczy się, że rozsądny człowiek
        nie mógłby uwierzyć na serio w brednię jaką wypuściła na Świat. I może wydaje
        Ci się, że czerwony cyrk w którym uczestniczymy (musisz dostrzegać jakieś
        przejawy tego cyrku) to musi być z pewnością jakieś wielkie wrabianie w
        program "Mamy Cię".
        Pobudka ! Ta czerwona hołota wokół nas działa na serio, a ja dziwię się tylko,
        jakim cudem, zawałoby się nieupośledzona umysłowo, większość gawiedzi
        wyborczej, daje się wieść takim lewicowym ciemniakom niczym barany na
        strzyżenie.

        • darr.darek do Barbinator optymistycznie ! 05.01.05, 16:39
          darr.darek napisał:
          > Gość portalu: barbinator napisał(a):
          > >Cudowny wątek, naprawdę cudowny. Ewok jaja sobie robi a panowie i panie at
          > >ją z pianą na ustach i nadęci niczym ropuchy wygłaszają mądrości typu "oto
          > >prawdziwa twarz feminizmu"
          >Ehhh, barbinator, gdybyż Świat był naprawdę tak wolny od głupoty i po każdym
          >kretyństwie pojawiłąby się napis "mamy cię".

          Cieszę się jednak, że dla Ciebie ten projekt ustawy berlińskiej ministry jest
          zbyt głupi, aby normalny człowiek potraktował go na serio.
          Może zbyt daleko idę na tym forum, podpowiadając wyznawczyniom lewicowej
          ideologii, że popierają bzdurę, jednak cieszyć się wypada, że ocena
          największych głupot nadchodzących z jEUropy może być zbieżna nawet dla
          przeciwnych strony polskich zapatrywań politcznych.

      • hans123 Re: ale odlot... 05.01.05, 15:55
        Mnie nie bawi pisanie głupot, czekanie na odpowiedzi a później w następnym
        poście: żartowałem

        Poza tym o tym czy ewok żartuje czy nie niestety nie wiem, a skoro taki pomysł
        ma niemiecka minister sprawiedliwości i to całkiem na poważnie to nie widzę
        powodu, żeby zakładać, że głos ją popierający musi być żartem.
        • kocia_noga Re: ale odlot... 05.01.05, 16:06
          Witaj hans raz dwa trzy , lubię cię czytać .Pomysł karania według mnie jest
          hm...chybiony.Co mnie niepokoi, to nie to,że jakiegoś ciekawskiego gościa
          dosięgnie kara, ale to ,że cwane laboratoria zgarną fortuny i zapanuje moda
          na testy - ale może to nie takie głupie? W końcu kobiety też mogłyby na tym
          skorzystać , np w slimaczących się sprawach o ustalenie ojcostwa .
          Dla mnie posty e_wok nie były zwykłym żartem, tylko odwróceniem sytuacji.I
          bardzo komfortowo się poczułam - jak to fajnie nadepnąć komuś na odcisk , a
          gdy jęczy z bólu udawać , że nie ma sprawy - człowiek czuje się wtedy
          cuuudooownieee!! No więc fajnie było, ale ja na tym poprzestanę - nie chcę tu
          zostać jakimś tadem , to uzaleznia.
          • hans123 Re: ale odlot... 05.01.05, 16:44
            kocia_noga napisała:

            > Witaj hans raz dwa trzy , lubię cię czytać.

            Dzięki

            Pomysł karania według mnie jest
            > hm...chybiony.Co mnie niepokoi, to nie to,że jakiegoś ciekawskiego gościa
            > dosięgnie kara, ale to ,że cwane laboratoria zgarną fortuny i zapanuje moda
            > na testy - ale może to nie takie głupie? W końcu kobiety też mogłyby na tym
            > skorzystać , np w slimaczących się sprawach o ustalenie ojcostwa.

            Jeśli chodzi o sytuację prawną to może przyspieszyć ,ale tylko na początku
            sprawy. Mężczyzna może dowiedzieć się czy to jego dziecko bez konieczności
            informowania kobiety, zarzucania mu, że jej nie ufa czy też bez problemu życia
            z wątpliwościami w sytuacji gdy nie zdecyduje się na "oficjalne" testy. Kobieta
            może się dowiedzieć kto jest ojcem. Później normalna droga sądowa i
            oczywiście "oficjalne" testy.
            Ja jestem zwolennikiem odwrotności tego co w Niemczech.
            Patrząc na rozwój medycyny, mam nadzieję że kiedyś każde dziecko będzie miało
            zaraz po/przed urodzeniem robione testy genetyczne, wykrywające choroby, ale
            przy okazji mówiące wszystko co wynika z genów o jego przyszłości. W domu
            rodzice siadają przed komputerem i kończą się spory podczas rodzinnych spotkań:
            oczy ma po tacie, uśmiech po mamie. Oby tylko nie miał czegoś od sąsiada :)

            > Dla mnie posty e_wok nie były zwykłym żartem, tylko odwróceniem sytuacji.I
            > bardzo komfortowo się poczułam - jak to fajnie nadepnąć komuś na odcisk , a
            > gdy jęczy z bólu udawać , że nie ma sprawy - człowiek czuje się wtedy
            > cuuudooownieee!! No więc fajnie było, ale ja na tym poprzestanę - nie chcę tu
            > zostać jakimś tadem , to uzaleznia.

            Czym był to już sam nie wiem. Jednak jest w Niemczech minister o takich
            poglądach, znajdą się zwolennicy w Polsce. Zakładając, że to żart to trochę
            poćwiczyłem przed spotkaniem z prawdziwymi.
            Oczywiście mogę pisać mając jako motto przysłowie: "Kiedy na świętego Prota
            jest pogoda albo słota, na św.Nikodema jest pogoda albo nie ma.",
            ale to nie sprzyja wymianie poglądów.
      • kocia_noga Re: ale odlot... 05.01.05, 15:56
        Ta "amelia" i "Edytka" jakoś na panie nie wyglądają.
        • Gość: bezdenny Re: ale odlot... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 16:15
          kocia_noga napisała:

          > Ta "amelia" i "Edytka" jakoś na panie nie wyglądają.

          Nie wyglądają na feministki. Wypoiadają się z inteligentnie i dowcipnie. maja
          dystans. To absolutnie mogą być panie pochodzące z niefeministycznych kręgów.
          Aczklowiek niczego nie należy wykluczać. Łącznie z tym , że ja tak naprawdę
          jestem feministką w ostatnim stadium walki z patriarchatem. czyli niechlujną,
          owłosioną niemiecką ekshibicjonistką.
          • kocia_noga Re: ale odlot... 05.01.05, 16:22
            biedaku....ten brak dystansu by na to wskazywał , ale z kolei , skoro masz go
            na tyle,żeby zauważyć jego brak u feministek , to nie możesz być jedną z nich ,
            ale znowu , skoro masz wyraźny deficyt dystansu egzaltując swą wypowiedź , toby
            wskazywało...kurcze, zagwozdka, jak wstęga Moebiusa.
            • Gość: bezdenny Re: ale odlot... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 11:26
              kocia_noga napisała:

              > biedaku....

              Tego raczej się nie da o mnie powiedzieć.

              ten brak dystansu by na to wskazywał , ale z kolei , skoro masz go
              > na tyle,żeby zauważyć jego brak u feministek , to nie możesz być jedną z
              nich ,
              >
              > ale znowu , skoro masz wyraźny deficyt dystansu egzaltując swą wypowiedź ,
              toby
              >
              > wskazywało...kurcze, zagwozdka, jak wstęga Moebiusa.

              Wprowadzenie motywu "egzaltowanej wypowiedzi" zeszpeciło twoje dość
              wyrafinowane rozumowanie. Wystarczyło prościej: jestem feministką (bezdenny)
              która ma dystans i potrafi dostzregać brak dystansu u feministek czyli także
              brak dystansu u siebie. Skoro więc mam brak dystansu to skąd mam ów dystans
              pozwalający mi stwierdzić, że dystansu mi brak ...etc
              • kocia_noga Re: ale odlot... 06.01.05, 11:38
                tak jest.
        • Gość: monikaannaj Re: ale odlot... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 17:14
          Dlaczego nie wyglądają na panie? Bo uwazaja pomysł z zakazem badań za durny? Ja
          tez uważam, że to kretyństwo, a "panią" jestem.
          A dowcipasne komentarze ewoka - niesmieszne wcale.
          • nkosikazi Re: ale odlot... 05.01.05, 17:33
            Gość portalu: monikaannaj napisał(a):

            > Dlaczego nie wyglądają na panie? Bo uwazaja pomysł z zakazem badań za durny?


            Oczywiście że nie dlatego, juz ci wyjasniam dlaczego. Jeżeli jedna z nich pisze
            o kobietach jako o istotach mających problemy z logicznym myśleniem a druga
            uważa, że pewnej pani przydałby się chłop który by jej dobrze złoił skórę żeby
            przestała gadać głupoty - to ja nie wierzę by któraś z nich była kobietą.Nigdy
            nie spotkałam kobiety tak się odnoszącej do własnej płci. jeśliby jednak one
            naprawdę były kobietami(w co wątpie) to bardzo prymitywnymi.

            Ja
            >
            > tez uważam, że to kretyństwo, a "panią" jestem.
            > A dowcipasne komentarze ewoka - niesmieszne wcale.

            Nie sądzę by one miały być z założenia śmieszne.Dowcip E-wok polegał raczej na
            pokazaniu cudzego rozumowania w krzywym zwierciadle. Jeżeli to był dowcip ,to
            raczej w gogolowskim stylu - tak ja to przynajmniej zrozumiałam.
            pzdr
            • draggon_fly Re: ale odlot... 05.01.05, 19:46
              nkosikazi napisała:

              > a druga
              > uważa, że pewnej pani przydałby się chłop który by jej dobrze złoił skórę żeby
              > przestała gadać głupoty - to ja nie wierzę by któraś z nich była kobietą.Nigdy
              > nie spotkałam kobiety tak się odnoszącej do własnej płci. jeśliby jednak one
              > naprawdę były kobietami(w co wątpie) to bardzo prymitywnymi.

              jeżeli to było odnośnie mojego postu do er_el - to już wyjaśniam w czym rzecz,
              bo nie zakumałaś niestety :(

              jestem kobietą
              a napisałam to, co napisałam (w wątku kuby_halforda?), bo IMCO to właśnie er_el
              kobietą nie jest (jak poczytasz jej posty, to sama się przekonasz) :)
              pozdr. df
              • draggon_fly Re: ale odlot... 05.01.05, 19:49
                draggon_fly napisała:


                > kobietą nie jest (jak poczytasz jej posty, to sama się przekonasz) :)

                a raczej: JEGO posty ;)


                pozdr. df
              • nkosikazi Re: ale odlot... 05.01.05, 21:27
                draggon_fly napisała:

                > nkosikazi napisała:
                >
                > > a druga
                > > uważa, że pewnej pani przydałby się chłop który by jej dobrze złoił skórę
                > żeby
                > > przestała gadać głupoty - to ja nie wierzę by któraś z nich była kobietą.
                > Nigdy
                > > nie spotkałam kobiety tak się odnoszącej do własnej płci. jeśliby jednak
                > one
                > > naprawdę były kobietami(w co wątpie) to bardzo prymitywnymi.
                >
                > jeżeli to było odnośnie mojego postu do er_el - to już wyjaśniam w czym rzecz,
                > bo nie zakumałaś niestety :(
                >
                > jestem kobietą
                > a napisałam to, co napisałam (w wątku kuby_halforda?), bo IMCO to właśnie
                er_el
                > kobietą nie jest (jak poczytasz jej posty, to sama się przekonasz) :)
                > pozdr. df


                Nie!! To nie było o tobie tylko o gostku podpisującym się "Edytka" który
                napisał tak
                "A tu prosze niechcacy znowu sie nadzialam na rozhisteryzowana feministke ktora
                potrzebuje chlopa coby jej naklepal po dupsku :)"
                Twojej rozmowy z Er_el nie czytałam ale co do tej panny..(bo to jednak imo jest
                panna a nie chłopczyk)
                Może ujmę to tak: jak ją czytam to przestaję się dziwić antyfeministom:-)
                pzdr

                • draggon_fly Re: ale odlot... 06.01.05, 02:10
                  nkosikazi napisała:

                  > Twojej rozmowy z Er_el nie czytałam (...)

                  no widzisz - a ja właśnie tej waszej z Edytką; bywa :)

                  >ale co do tej panny..(bo to jednak imo to jest panna a nie chłopczyk)

                  sądzę, że to jednak chłopczyk, ale się nie upieram, bo wszystko możliwe

                  pozdr. df

    • Gość: chicarica Re: Niemiecki pomysł IP: 213.199.221.* 06.01.05, 18:30
      Ale chyba cały czas nie czaicie jednej rzeczy, panowie.
      Tu nie chodzi o całkowity zakaz robienia testów. Chodzi tylko o ukrócenie
      robienia testów cichcem, bo dotyczą one domyślnie wspólnego dziecka. Prawo do
      decydowania o dziecku należy do obojga rodziców.
      Tak więc, miśki, macie wątpliwości co do prowadzenia się żonki, to marsz do
      sądu, złożyć wniosek o ustalenie ojcostwa - jak mężczyzna, a nie jak mięczak co
      knuje za żoninymi plecami. Wykażcie się męskim honorem i odwagą ;) Miejcie jaja
      i przyznajcie się przed żonką, że jej nie ufacie.
      Inna sprawa, że po cholerę było się żenić z niunią która ma problem z
      utrzymaniem majtek na odpowiedniej wysokości? Zawsze mnie śmieszą faceci, co
      sobie znajdą lalę w majtkach uszytych chyba z pokrzyw, bo ma fajne cycki, a
      potem się zastanawiają czy potomstwo aby na pewno jest ich... ;) Jak ktoś się
      żeni z cyckami, zamiast z kobietą, to takie są efekty.

      I nie martwcie się, kobiety i tak mają bardziej przekichane - one nie mogą
      sprawdzić sądownie czy mężuś nie moczy kija na boku.
      • darr.darek i co na to powiesz BARBINATOR ? to też podpucha ? 06.01.05, 18:56
        Gość portalu: chicarica napisał(a):
        > Ale chyba cały czas nie czaicie jednej rzeczy, panowie.
        > Tu nie chodzi o całkowity zakaz robienia testów. Chodzi tylko o ukrócenie
        > robienia testów cichcem, bo dotyczą one domyślnie wspólnego dziecka. Prawo do
        > decydowania o dziecku należy do obojga rodziców.
        > Tak więc, miśki, macie wątpliwości co do prowadzenia się żonki, to marsz do
        > sądu, złożyć wniosek o ustalenie ojcostwa

        Ładnie tu kręcisz temat w bawełnę, że jakoby o wyłapywanie "mężczyzn-mięczaków"
        chodzi, bo zgodnie z Twoją logiką (?), każdy mężczyna, który chce bez żadnej
        urzędniczej bandy, sam za własne pieniądze potwierdzić ojcostwo, to taki
        mężczyna jest ... mięczakiem. Nie to co ten, który o każdą sprawę prosi Sąd o
        zgodę - taki to jest twardzielem wg Ciebie.
        Wiesz co, tylko od takiego "okręcania tematu bawełną" i kierowania na inne
        tory, to ... rzygać się chce.

        > i przyznajcie się przed żonką, że jej nie ufacie.
        > Inna sprawa, że po cholerę było się żenić z niunią która ma problem z
        > utrzymaniem majtek na odpowiedniej wysokości?

        Jedni się z takimi żenią a jeszcze inni przez 20 lat płacą za to, że Niunia-
        oszustka w ciąży dała się raz wydupczyć temu facetowi o ustabilizowanej
        sytuacji alimentacyjnej.
        Tu nie chodzi o karanie puszczalskich - chodzi o lewackie niedopuszczanie do
        ujawnienia oszustwa tejże Niuni. Niedopuszczanie do ujawnienia oszustwa idzie
        tak daleko, że przewiduje karę więzienia dla śmiałka, który chciałby oszustwo
        zdemaskować. I własnie o tym mowa - każdy system prawny, który podnosił poziom
        cywilizacyjny Świata dążył do ujawniania oszustów, karania tychże oszustów i
        dawania rekompensaty oszukanym. Były też systemy prawne, które mijały się z
        tymi celami i one jedynie pogrążały państwa i narody w haosie i nędzy.
        Czerwona hołota, która od ponad 80 lat rządzi nieprzerwanie w róźnych państwach
        Świata (począwszy od Związku Sowieckiego, który skończył jak skończył) tworzyła
        i tworzy system bezprawia zwanego prawem. I do tego sprowadza się ta dyskusja.

        > I nie martwcie się, kobiety i tak mają bardziej przekichane - one nie mogą
        > sprawdzić sądownie czy mężuś nie moczy kija na boku.

        Czy potrafisz myśleć logicznie ?
        Ten temat naprawdę nie jest o zdradzaniu ! Nawet gdyby był, to zrozum,
        że "owocna" zdrada męża kończy się w 99.9% przypadków wielką wsypą, kochanką
        pokazującą żonie swój wielki brzuch i alimentami kochasia. Natomiast "owocna"
        zdrada żon skutkuje pewnie w 99% przypadków OSZUKIWANIEM MĘŻA - oszukiwaniem,
        że to dziecko małżeńskie.
        I taki jest właśnie feminizm - zero logiki - najbardziej oczywiste przykłady
        faktycznej przewagi kobiet opisywane są jako przykłady dyskryminacji kobiet.
        Ehhh, szkoda słów.


        • en.door.fina Re: i co na to powiesz BARBINATOR ? to też podpuc 06.01.05, 19:29
          Sorry, że ja się wpie***am między wódkę a cośtam, ale pragnę nieśmiało zauważyć,
          że "wszystkie dzieci nasze są"... ;-P
          Kali nie rozumieć, o co tyle szumu?

          Pozdr. E.
          • Gość: bezdenny Re: i co na to powiesz BARBINATOR ? to też podpuc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 21:40
            en.door.fina napisała:

            > Sorry, że ja się wpie***am między wódkę a cośtam, ale pragnę nieśmiało
            zauważyć
            > ,
            > że "wszystkie dzieci nasze są"... ;-P
            > Kali nie rozumieć, o co tyle szumu?
            >
            > Pozdr. E.

            Mylisz się. Moje dzieci napewno nie są twoje. Ale jak chcesz zawsze możesz
            dorzucić się z jakąś kasą.
            • en.door.fina Re: i co na to powiesz BARBINATOR ? to też podpuc 06.01.05, 23:56
              OK. Podaj numer konta.

              Ale, swoją drogą, twoja zachłanność mnie zdumiewa, mało ci tego szmalu, bo ponoć
              młody i bogaty jesteś? ;-)
              • Gość: bezdenny Re: i co na to powiesz BARBINATOR ? to też podpuc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 11:57
                en.door.fina napisała:

                > OK. Podaj numer konta.
                >
                > Ale, swoją drogą, twoja zachłanność mnie zdumiewa, mało ci tego szmalu, bo
                pono
                > ć
                > młody i bogaty jesteś? ;-)

                Przecież to nie dla mnie. To dla naszych dzieci.
                • Gość: endorfina Re: i co na to powiesz BARBINATOR ? to też podpuc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 12:30
                  No, dobra - to, co z tym numeram konta?
                  • Gość: bezdenny Re: i co na to powiesz BARBINATOR ? to też podpuc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.05, 13:29
                    Wpisz adres www.hospicja.pl. Znajdź numery kont i wpłać jakąś sumę dla
                    hospicjum dziecięcego.
                    • Gość: endorfina Re: i co na to powiesz BARBINATOR ? to też podpuc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 18:00
                      Dobrze. Ale mam nadzieję, że ty zrobisz to samo (i to nie raz).

                      Pozdr. E.
          • darr.darek Re: i co na to powiesz BARBINATOR ? to też podpuc 07.01.05, 10:30
            en.door.fina napisała:
            >Sorry, że ja się wpie***am między wódkę a cośtam, ale pragnę nieśmiało zauważyć
            >że "wszystkie dzieci nasze są"... ;-P

            Uwierzyłaś/-eś w hasło, które jest bzdurą.
            Powtórzę to samo co powiedział bezdenny : moje dziecko nie jest Twoim i nie
            masz do niego żadnych praw. Dodam jeszcze, żę Twoje dziecko nie jest i nie
            będzie nigdy moim.

            Dlaczego ludzie powtarzają bzdury beż żadnej reflaksji ? Aby popisać się
            swoiście rozumianą "dobrocią" ? No to ja podrzucę następne głupie hasło "pełne
            empatycznej dobroci" : Twoje życie jest moim życiem.
            Rozpropaguj to hasło i nie miej potem pretensji do wścibskiej sąsiadki i
            obleśnego osobnika płci odmiennej "wchodzącego" w Twoje życie.

            • en.door.fina Re: i co na to powiesz BARBINATOR ? to też podpuc 07.01.05, 13:13
              darr.darek napisał:

              > Uwierzyłaś/-eś w hasło, które jest bzdurą.

              W nic nie uwierzyłem/uwierzyłam. (Czy wiesz do czego służą emotikonki?)

              > Powtórzę to samo co powiedział bezdenny : moje dziecko nie jest Twoim i nie
              > masz do niego żadnych praw. Dodam jeszcze, żę Twoje dziecko nie jest i nie
              > będzie nigdy moim.

              Chyba, że będziemy mieć je razem... ;-)
              (Mam jednak nadzieję, że nie potraktujesz tego jako oświadczyn, bo wiesz ta
              emotikonka...)

              > empatycznej dobroci" : Twoje życie jest moim życiem.
              > Rozpropaguj to hasło i nie miej potem pretensji do wścibskiej sąsiadki i
              > obleśnego osobnika płci odmiennej "wchodzącego" w Twoje życie.

              Wściupskich sąsiadek itp. u nas dostatek. Nie potrzebują one jednak jakiś
              specjalnych przyzwoleń i haseł czy to z mojej strony, czy ze strony reszty
              społeczeństwa. Tak po prostu jest. Czaisz?
              • kocia_noga A co na to obrońcy rodzin ? 07.01.05, 16:57
                Wyobrażam sobie, co będzie potem .ojcowie rzucą się na testy .Na niewierne żony
                padnie blady strach .Oszukani, kiedy to skonstatują , pewnie zechcą rozwodu i
                zwrotu nałożonych kosztów , a kto wie, czego jeszcze.Dojdą ich kłopoty
                zdrowotne - takie sprawy nie przechodzą bezbolesnie .Kancelarie adwokackie będą
                miały powodzenie.Rozwiedzione z własnej winy żony staną przed problemem skąd
                wziąć pieniądze na dzieci .Wreszcie same dzieci...tu odechciewa mi się lekkiego
                tonu.Takich mamy latoś dzielnych obrońców rodziny i cichutko siedzą - dlaczego?
                • Gość: endorfina Re: A co na to obrońcy rodzin ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.05, 18:10
                  Szkoda, że na pewne sprawy nie patrzy się nieco spoza siebie, czy swoich
                  "egoistycznych genów". Ale wątpię, żeby się to zmieniło - więzy krwi są i będą
                  najsilniejszymi więzami. Może i nie bez racji.

                  Pozdr. E.
                • milka30 Re: A co na to obrońcy rodzin ? 07.01.05, 18:54
                  kocia_noga napisała:

                  > Takich mamy latoś dzielnych obrońców rodziny i cichutko siedzą - dlaczego?

                  Och, trafne spostrzeżenie. Ciekawa jestem jak też kościół na to spojrzy. Czy w
                  tej sprawie równieeż opowie się za rodziną, czy może nagle zmieni się optyka
                  kleru, kiedy okaźe się, że to męzczyźni powinni się poswięcić dla dobra
                  rodziny, a nie kobiety? Bardzo jestem ciekawa.
                  Pozdrowienia.
                • hans123 Re: A co na to obrońcy rodzin ? 07.01.05, 20:40
                  kocia_noga napisała:

                  > Wyobrażam sobie, co będzie potem .ojcowie rzucą się na testy.

                  Wobec reklamy jaką robi minister w Niemczech, ale również zrobi w całej UE,
                  popyt pewnie wzrośnie. Trzeba będzie "przerobić" klientów obecnych, jak i tych
                  którzy od dawna mieli wątpliwości.


                  >Na niewierne żony padnie blady strach .Oszukani, kiedy to skonstatują , pewnie
                  >zechcą rozwodu i
                  > zwrotu nałożonych kosztów , a kto wie, czego jeszcze.Dojdą ich kłopoty
                  > zdrowotne - takie sprawy nie przechodzą bezbolesnie .Kancelarie adwokackie
                  będą
                  >
                  > miały powodzenie.Rozwiedzione z własnej winy żony staną przed problemem skąd
                  > wziąć pieniądze na dzieci .Wreszcie same dzieci...tu odechciewa mi się
                  lekkiego
                  >
                  > tonu.

                  Policja ma nową metodę wykrywania narkotyków, która pozwala je zlokalizować z
                  dużej odległości. Na wszystkich zaangażowanych w ich produkcję i dystrybucję
                  pada blady strach. Policja wyłapuje wszystkich, część bezpośrednio, część
                  dzięki zeznaniom juz złapanych. Zdrowie przestępców zdecydowanie się pogarsza,
                  a ich przewidywana dalsza długość życia i jego jakość spadają. Rodziny tracą
                  źródło dochodów, muszą znaleźć nowe źródło utrzymania.

                  Pojawiają się głosy, że lepiej zostawić przestępców w spokoju, bo za co będą
                  żyły ich żony i dzieci :)

                  >Takich mamy latoś dzielnych obrońców rodziny i cichutko siedzą - dlaczego?

                  Może dlatego, że zakaz testów przyczyni się do pogorszenia wzajemnych relacji w
                  rodzinach.
                  • kocia_noga Re: A co na to obrońcy rodzin ? 07.01.05, 21:34
                    hans123 napisał:

                    > Policja ma nową metodę wykrywania narkotyków, która pozwala je zlokalizować z
                    > dużej odległości. Na wszystkich zaangażowanych w ich produkcję i dystrybucję
                    > pada blady strach. Policja wyłapuje wszystkich, część bezpośrednio, część
                    > dzięki zeznaniom juz złapanych. Zdrowie przestępców zdecydowanie się
                    pogarsza,
                    > a ich przewidywana dalsza długość życia i jego jakość spadają. Rodziny tracą
                    > źródło dochodów, muszą znaleźć nowe źródło utrzymania.
                    >
                    > Pojawiają się głosy, że lepiej zostawić przestępców w spokoju, bo za co będą
                    > żyły ich żony i dzieci :)
                    No , hans , porównanie jak porównanie , ale spróbuj policzyć koszta :na
                    wyłapaniu i unieszkodliwieniu handlarzy narkotyków stracą oni i ich rodziny ,
                    ale zyskają tysiące ludzi , ich potencjalnych klientów .Owszem , handlarze są
                    złymi ludźmi i zdradzające kobiety też - powinna spotkać ich kara - chyba tą
                    drogą szła twoja myśl.Handlarze niszczą zdrowie i życie wielu ludzi - niewierne
                    żony kłamią mężowi - tu już twoje porównanie jest do kitu .Jeszcze inaczej - co
                    zyska społeczeństwo , a co straci ? Dobrze,że jest temat rzeczywiście
                    angażujący emocjonalnie mężczyzn , bo widać wyraźnie , że chęć ukarania góruje
                    nad rozsądkiem .Nie stoję po stronie kobiet - przewiduję po prostu
                    konsekwencje .Odgórny zakaz jest głupi , i jeszcze całą tę histerię nakręci ,
                    ale rozumiem ,że można się niepokoić .
                    Może Ojciec Święty zaapeluje do ojców, jak niegdyś do zgwałconych Bośniaczek -
                    w nim jedyna nadzieja.
                    >
                    > >Takich mamy latoś dzielnych obrońców rodziny i cichutko siedzą - dlaczego?
                    >
                    > Może dlatego, że zakaz testów przyczyni się do pogorszenia wzajemnych relacji
                    w
                    >
                    > rodzinach.
                    Nie sądzę , żeby pogorszył , myślę,że tylko nakręci popyt ( o czym pisałam
                    wyżej ), ale w rodzinach , gdzie jest dobra atmosfera ludzie sobie ufają, a
                    tam , gdzie chcą sprawdzać , nawet pozytywne wyniki testów wiele nie pomogą .
                    • hans123 Re: A co na to obrońcy rodzin ? 07.01.05, 22:24
                      kocia_noga napisała:

                      > No , hans , porównanie jak porównanie , ale spróbuj policzyć koszta :na
                      > wyłapaniu i unieszkodliwieniu handlarzy narkotyków stracą oni i ich rodziny ,
                      > ale zyskają tysiące ludzi , ich potencjalnych klientów .Owszem , handlarze są
                      > złymi ludźmi i zdradzające kobiety też - powinna spotkać ich kara - chyba tą
                      > drogą szła twoja myśl.Handlarze niszczą zdrowie i życie wielu ludzi -
                      niewierne
                      >
                      > żony kłamią mężowi - tu już twoje porównanie jest do kitu .

                      Ty piszesz jak skuteczne wykrycie oszustwa wpływa negatywnie na oszukujących i
                      oszukiwanych, ja widzę innyc przykład na to samo. Przecież rodzina przestępcy
                      nie zawsze musi wiedzieć jak ojciec zarabia. Co do szkód to przykład
                      rzeczywiście trochę nietrafiony. Handlarze sprzedają towar obcym osobą,
                      zarabiając na rodzinę, kobiety robią krzywdę teoretycznie najbliższym jej
                      osobą, wobec reszty społeczeństwa mogą być całkiem w porządku.


                      Jeszcze inaczej - co
                      >
                      > zyska społeczeństwo , a co straci ?

                      W przypadku testów mężczyźni zyskają dostęp do wiedzy która jest czymś
                      oczywistym dla kobiet. Nie będą inwestować czasu i pieniędzy w dzieci innych.
                      Stracą zdradzające żony, ich dzieci.

                      Dobrze,że jest temat rzeczywiście
                      > angażujący emocjonalnie mężczyzn , bo widać wyraźnie , że chęć ukarania
                      góruje
                      > nad rozsądkiem.

                      Przede wszystkim w odróżnieniu od niemieckiej minister nie mówię o karze w
                      sensie prawnym. A to, że mąż dowie się o zdradzie żony podczas testów, zobaczy
                      jej brak szacunku dla jego uczuć i odejdzie to chyba nic dziwnego.

                      Nie stoję po stronie kobiet - przewiduję po prostu
                      > konsekwencje .Odgórny zakaz jest głupi , i jeszcze całą tę histerię nakręci ,
                      > ale rozumiem ,że można się niepokoić.

                      A może powszechność testów sprawi,że wrabianie faceta w cudze dziecko
                      przestanie się opłacać.

                      > Może Ojciec Święty zaapeluje do ojców, jak niegdyś do zgwałconych Bośniaczek -

                      > w nim jedyna nadzieja.

                      Znalazłem coś takiego:

                      "Rok 1993
                      27 lutego - list do arcybiskupa Sarajewa wzywający zgwałcone przez Serbów
                      Bośniaczki, by przemieniły "akt przemocy w akt miłości""

                      Jeśli o to Ci chodziło to cóż :(
                      Nie ma sensu komentować.

                      > >
                      > > >Takich mamy latoś dzielnych obrońców rodziny i cichutko siedzą - dla
                      > czego?
                      > >
                      > > Może dlatego, że zakaz testów przyczyni się do pogorszenia wzajemnych rel
                      > acji
                      > w
                      > >
                      > > rodzinach.
                      > Nie sądzę , żeby pogorszył , myślę,że tylko nakręci popyt ( o czym pisałam
                      > wyżej ), ale w rodzinach , gdzie jest dobra atmosfera ludzie sobie ufają, a
                      > tam , gdzie chcą sprawdzać , nawet pozytywne wyniki testów wiele nie pomogą.

                      Cytując klasyka:"Kontrola najwyższą formą zaufania" :)
                      Ja w przyszłości mam zamiar sprawdzić bez względu na atmosferę.
                      Doświadczenie kolegów pokazuje, że nikomu nie można ufać na 100%.
                      1 przykład: ciąża, on czuje się odpowiedzialny za to co "zrobił", ślub. W tym
                      wypadku nie trzeba było testów, pomogła natura. Urodził się mały murzynek.
                      Okazało się, że obecnie już była żona aktywnie wypoczywała w Hiszpanii.
                      • kocia_noga Re: A co na to obrońcy rodzin ? 09.01.05, 12:00
                        hans123 napisał:

                        > Handlarze sprzedają towar obcym osobą,
                        > zarabiając na rodzinę, kobiety robią krzywdę teoretycznie najbliższym jej
                        > osobą, wobec reszty społeczeństwa mogą być całkiem w porządku.
                        Kobiety robią krzywdę tylko swoim mężom - i to krzywdę , o której poszkodowani
                        nie wiedzą.Za to robią wielką przysługę dzieciom .Porównaj z handlarzami
                        narkotyków.


                        > W przypadku testów mężczyźni zyskają dostęp do wiedzy która jest czymś
                        > oczywistym dla kobiet.

                        A to niekoniecznie .Czasem żona sama nie wie , z kim ma dziecko :))
                        Przypomniałam sobie o tych licznych żonach wysyłanych przez mężów do roboty pod
                        latarnię .Teraz taki palant zyska argument ,żeby ją i dziecko zostawić na
                        lodzie.
                        Nie będą inwestować czasu i pieniędzy w dzieci innych.
                        > Stracą zdradzające żony, ich dzieci.
                        Ja uważam ,że ci zdradzeni mężowie też stracą .


                        > Przede wszystkim w odróżnieniu od niemieckiej minister nie mówię o karze w
                        > sensie prawnym. A to, że mąż dowie się o zdradzie żony podczas testów,
                        zobaczy
                        > jej brak szacunku dla jego uczuć i odejdzie to chyba nic dziwnego.
                        Oczywiście, że nic dziwnego , i dlatego przewiduję,że po czymś takim jeszcze
                        długo sie nie będą mogli pozbierać psychicznie .Co do przyszłych korzyści -
                        moim zdaniem sprawa jest bezdyskusyjna - skończy się wrabianie w cudze dziecko
                        i bardzo dobrze!

                        > > Może Ojciec Święty zaapeluje do ojców, jak niegdyś do zgwałconych Bośniac
                        > zek -
                        >
                        > > w nim jedyna nadzieja.
                        >
                        > Znalazłem coś takiego:
                        >
                        > "Rok 1993
                        > 27 lutego - list do arcybiskupa Sarajewa wzywający zgwałcone przez Serbów
                        > Bośniaczki, by przemieniły "akt przemocy w akt miłości""
                        >
                        > Jeśli o to Ci chodziło to cóż :(
                        > Nie ma sensu komentować.
                        A dlaczego nie ma sensu komentować ? List uroczo nazwany, ale g... żeby nie
                        wiem jak perfumowane, to przecież g... i nic więcej.Jeśli apeluje do
                        torturowanych i gwałconych kobiet ,żeby urodziły oprawcom dzieci , to niech
                        zaapeluje do facetów, żeby się wznieśli ponad swoje egoistyczne odruchy w imię
                        aktu miłości - no, precyzuję - dla dobra rodziny, dzieci .




                        >
                        > Cytując klasyka:"Kontrola najwyższą formą zaufania" :)
                        > Ja w przyszłości mam zamiar sprawdzić bez względu na atmosferę.
                        > Doświadczenie kolegów pokazuje, że nikomu nie można ufać na 100%.
                        > 1 przykład: ciąża, on czuje się odpowiedzialny za to co "zrobił", ślub. W tym
                        > wypadku nie trzeba było testów, pomogła natura. Urodził się mały murzynek.
                        > Okazało się, że obecnie już była żona aktywnie wypoczywała w Hiszpanii.
                        Rozumiem cię , chyba sama , gdybym była na twoim miejscu , też chciałabym
                        sprawdzić . Mowa jest jednak o już istniejących rodzinach , żyjących
                        dzieciach.Mężowie mają prawo wiedzieć - to jasne , ale czy koszta tego nie
                        pzrewyższą korzyści ?
                        • hans123 Re: A co na to obrońcy rodzin ? 09.01.05, 16:30
                          kocia_noga napisała:

                          > Kobiety robią krzywdę tylko swoim mężom - i to krzywdę , o której
                          poszkodowani
                          > nie wiedzą.Za to robią wielką przysługę dzieciom .Porównaj z handlarzami
                          > narkotyków.

                          To że mężowie nie wiedzą nie zmienia tego, że jest to krzywda. Zawsze zresztą
                          mogą się dowiedzieć.
                          Co do dzieci to oprócz problemów np. z przeszczepem w przypadku choroby
                          (oczywiście dotyczy to tylko pewnej grupy), pojawia się problem jak czuje się
                          dziecko gdy dowie się prawdy. I jak wpłynie na nie zachowanie ojca.
                          Zresztą krzywda to sprawa indywidualna i każdy odczuwa to inaczej. Nie można
                          jej zmierzyć.


                          >
                          > A to niekoniecznie .Czasem żona sama nie wie , z kim ma dziecko :))

                          Tak :)
                          Ale wie, że jest jej.

                          > Przypomniałam sobie o tych licznych żonach wysyłanych przez mężów do roboty
                          pod
                          >
                          > latarnię .Teraz taki palant zyska argument ,żeby ją i dziecko zostawić na
                          > lodzie.

                          Skoro żona zarabiała w ten sposób to w wypadku rozstania finansowo straci mąż :)

                          > Nie będą inwestować czasu i pieniędzy w dzieci innych.
                          > > Stracą zdradzające żony, ich dzieci.
                          > Ja uważam ,że ci zdradzeni mężowie też stracą .

                          Oczywiście. Poznają prawdę, a nie zawsze jest ona przyjemna.
                          Mogą z tego wyniknąć duże problemy w dalszym życiu.

                          >
                          >
                          > > Przede wszystkim w odróżnieniu od niemieckiej minister nie mówię o karze
                          > w
                          > > sensie prawnym. A to, że mąż dowie się o zdradzie żony podczas testów,
                          > zobaczy
                          > > jej brak szacunku dla jego uczuć i odejdzie to chyba nic dziwnego.
                          > Oczywiście, że nic dziwnego , i dlatego przewiduję,że po czymś takim jeszcze
                          > długo sie nie będą mogli pozbierać psychicznie .Co do przyszłych korzyści -
                          > moim zdaniem sprawa jest bezdyskusyjna - skończy się wrabianie w cudze
                          dziecko
                          > i bardzo dobrze!

                          I o to chodzi.

                          >
                          > > > Może Ojciec Święty zaapeluje do ojców, jak niegdyś do zgwałconych B
                          > ośniac
                          > > zek -
                          > >
                          > > > w nim jedyna nadzieja.
                          > >
                          > > Znalazłem coś takiego:
                          > >
                          > > "Rok 1993
                          > > 27 lutego - list do arcybiskupa Sarajewa wzywający zgwałcone przez Serbów
                          >
                          > > Bośniaczki, by przemieniły "akt przemocy w akt miłości""
                          > >
                          > > Jeśli o to Ci chodziło to cóż :(
                          > > Nie ma sensu komentować.
                          > A dlaczego nie ma sensu komentować ?

                          Na głupoty szkoda czasu.

                          List uroczo nazwany, ale g... żeby nie
                          > wiem jak perfumowane, to przecież g... i nic więcej.Jeśli apeluje do
                          > torturowanych i gwałconych kobiet ,żeby urodziły oprawcom dzieci , to niech
                          > zaapeluje do facetów, żeby się wznieśli ponad swoje egoistyczne odruchy w
                          imię
                          > aktu miłości - no, precyzuję - dla dobra rodziny, dzieci .

                          Nie ma co liczyć na równe traktowanie kobiet i mężczyzn przez kościół.

                          > > Cytując klasyka:"Kontrola najwyższą formą zaufania" :)
                          > > Ja w przyszłości mam zamiar sprawdzić bez względu na atmosferę.
                          > > Doświadczenie kolegów pokazuje, że nikomu nie można ufać na 100%.
                          > > 1 przykład: ciąża, on czuje się odpowiedzialny za to co "zrobił", ślub. W
                          > tym
                          > > wypadku nie trzeba było testów, pomogła natura. Urodził się mały murzynek
                          > .
                          > > Okazało się, że obecnie już była żona aktywnie wypoczywała w Hiszpanii.
                          > Rozumiem cię , chyba sama , gdybym była na twoim miejscu , też chciałabym
                          > sprawdzić . Mowa jest jednak o już istniejących rodzinach , żyjących
                          > dzieciach.Mężowie mają prawo wiedzieć - to jasne , ale czy koszta tego nie
                          > pzrewyższą korzyści ?

                          Dla tych, którzy sprawdzają po wielu latach, gdy dziecko jest już duże
                          rzeczywiście koszty mogą być ogromne. Jeśli jednak dzięki temu popularne staną
                          się testy zaraz po narodzinach, a w tym przypadku koszty emocjonalne powinny
                          być niższe to moim zdaniem warto.
                • Gość: Anna Re: A co na to obrońcy rodzin ? IP: *.elisa-laajakaista.fi 14.01.05, 22:12
                  Moim zdaniem te testy sa OK. Jak facet ma watpliwosci (czy babka) moze sprawdzic
                  po cichu i dopiero jesli bedzie mial czarno na bialym moze pomyslec co z tym
                  zrobic. Tak chyba lepiej niz robic afere , gdy nie jest sie pewnym.
                  Uwazam,ze celowe "wrobienie" mezczyzny w dziecko to zwykle dranstwo. Powinno byc
                  karane.
        • Gość: barbinator Re: i co na to powiesz BARBINATOR ? to też podpuc IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.05, 21:49
          Mała uwaga na boku: gdybyś się mniej podniecał, to może lepiej byś rozumiał
          sens wypowiedzi swoich rozmówców. Zaś gdybyś poskromił nieco swoją antylewacką
          frazeologię to twoje teksty zyskałyby bardzo na przejrzystości.
          A w sumie to w całej tej sprawie oczywiście masz rację...

          Pozdr. B.
    • Gość: she Re: Niemiecki pomysł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.05, 19:54
      Slyszalam o tym w radiu. Kogos naprawde musialy wkurzyc te robiace swietne
      interesy laboratoria, ze az im chce utrzec nosa w ustawowy sposob.

      A na powaznie - czysty nonsens. Mezczyzna musi przeciez wiedziec czy dziecko
      jest jego, czy nie. Za dziecko odpowiada wszak ten, kto je zrobil. Jak kobieta
      nie ma nic do ukrycia, to czemu mialaby protestowac przeciwko testowi ? Powinna
      wrecz chciec aby zostal on przeprowadzony. Naruszanie strefy intymnej itp. to
      wzniosle brzmiace bzdury. Zreszta, procedura z tym testem jest stosowana
      przeciez przy sprawach o alimenty, jesli facet podejrzewa ze kobieta go wrabia
      w placenie na nie swoje dziecko. To ktora freundin wyrazi zgode na badanie,
      jesli czuje pismo nosem ze dzieciaka zmajstrowala z innym ?

      Hansie123 - upraszam o umiar w szafowaniu pejoratywnym okresleniem "dziwka".
      Bez przesady. Czasem jednorazowy niezabezpieczony pozamalzenski skok w bok
      konczy sie ciaza kobiety, ale to nie rowna jej do pan lekkich obyczajow.
      Zreszta nie byloby dziwek, jakby nie bylo dziwkarzy.
      • mammilla Re: Niemiecki pomysł 06.01.05, 21:21
        Zgadzam się to totalny idiotyzm i w dodatku szkodliwy dla całego ruchu
        feministycznego.Jeszcze więcej tak durnych pomysłów a nikt nie będzie pamiętał
        normalnych postulatów feministek a tylko bezcelowe , nadmuchane, farmazony
        nadające się z powodzeniem do programów satyrycznych.
    • e_wok Co za retoryka 07.01.05, 22:43
      odnosnie osob, ktore nienajlepiej sie czuja w monogamicznych zwiazkach -dziwka,
      szmata, dawac dupy... Uprasza sie o troche delikatnosci - przeciez warshawiak
      moze to czytac i poczuc sie dotkniety takimi komentarzami na swoj temat.
    • dokowski Trochę wyobraźni! 07.01.05, 23:12
      hans123 napisał:

      > "Niemiecka minister sprawiedliwości chce zakazać mężczyznom przeprowadzania
      > genetycznych testów na potwierdzenie ojcostwa bez pisemnej zgody matki.

      Właśnie wyobraziłem sobie, że przychodzę do laboratorium, wyrywam sobie włos z
      głowy i daję go do zbadania, a laborant mówi mi; „niestety, nie mogę przyjąć
      tego włosa, muszę go pobrać własnoręcznie, aby mieć pewność, że to pański
      włos”. Co ja na to? co byście sobie pomyśleli?

      Wyobraźcie sobie, że mówię: „To jest włos mojego syna, chyba mam prawo
      dowiedzieć się czegoś i genach mojego syna?.

      „A dlaczego mam panu wierzyć, że to włos pańskiego syna? Proszę go
      przyprowadzić, muszę pobrać włos pańskiemu synowi własnoręcznie. Każdy może
      powiedzieć, że to włos jego syna, a potem wykorzystać wyniki badań np.
      przeciwko swojemu pracownikowi”.

      Nadążacie? Jeśli tak, to mamy pierwszy wniosek oczywisty, że chcąc zbadać
      czyjeś geny, trzeba mieć jego zgodę. Chcesz zbadać geny swojego pracownika,
      musisz mieć jego zgodę.

      Jeśli jednak chcesz zbadać geny dziecka, to musisz mieć zgodę jego rodziców.
      podobnie matka nie powinna mieć prawa dać do badania geny swojego dziecka bez
      zgody ojca. To co mamy w genach to nasza najintymniejsza tajemnica. Tylko zgoda
      obydwojga rodziców lub wszystkich opiekunów prawnych, niezależnie od tego, kto
      jest biologicznymi rodzicami, może być podstawą badania genów dziecka.

      No i jak, dotarło?

      Śmieliście się głupio z pani minister, a byliście tylko ciemniakami z dzikiego
      wschodu – homo sovieticusy nastawione wrogo do wolnego świata, krytykujące z
      zasady wszystko, co wymyślą na zachodzie. Na szczęście macie na tym forum mnie,
      który was oświeca.
      • hans123 Re: Trochę wyobraźni! 08.01.05, 01:01
        dokowski napisał:

        > Właśnie wyobraziłem sobie, że przychodzę do laboratorium, wyrywam sobie włos
        z
        > głowy i daję go do zbadania, a laborant mówi mi; „niestety, nie mogę przy
        > jąć
        > tego włosa, muszę go pobrać własnoręcznie, aby mieć pewność, że to pański
        > włos”. Co ja na to? co byście sobie pomyśleli?

        Jeśli zanieczyszczenia, które możesz mieć na dłoni i przenieść je na włos nie
        przeszkadzają w otrzymaniu wiarygodnych wyników to jego postawa nie jest
        zrozumiała.
        Może chce pokazać, że on tu rządzi, albo taką ma procedurę wykonania badania?

        >
        > Wyobraźcie sobie, że mówię: „To jest włos mojego syna, chyba mam prawo
        > dowiedzieć się czegoś i genach mojego syna?.
        > „A dlaczego mam panu wierzyć, że to włos pańskiego syna? Proszę go
        > przyprowadzić, muszę pobrać włos pańskiemu synowi własnoręcznie. Każdy może
        > powiedzieć, że to włos jego syna, a potem wykorzystać wyniki badań np.
        > przeciwko swojemu pracownikowi”.

        Dobrze. Kiedy mam zgłosić się z synem?

        > Nadążacie? Jeśli tak, to mamy pierwszy wniosek oczywisty, że chcąc zbadać
        > czyjeś geny, trzeba mieć jego zgodę.

        Chyba, że tej zdgody nie może wyrazić.

        >Chcesz zbadać geny swojego pracownika,
        > musisz mieć jego zgodę.

        Oczywiście.

        > Jeśli jednak chcesz zbadać geny dziecka, to musisz mieć zgodę jego rodziców.
        > podobnie matka nie powinna mieć prawa dać do badania geny swojego dziecka bez
        > zgody ojca. To co mamy w genach to nasza najintymniejsza tajemnica. Tylko
        >zgoda obydwojga rodziców lub wszystkich opiekunów prawnych, niezależnie od
        >tego, kto jest biologicznymi rodzicami, może być podstawą badania genów
        >dziecka.

        "Kodeks etyki lekarskiej Art. 15.
        1.Postępowanie diagnostyczne, lecznicze i zapobiegawcze wymaga zgody pacjenta.
        Jeżeli pacjent nie jest zdolny do świadomego wyrażenia zgody, powinien ją
        wyrazić jego przedstawiciel ustawowy lub osoba faktycznie opiekująca się
        pacjentem.
        2.W przypadku osoby niepełnoletniej, lekarz powinien starać się uzyskać także
        jej zgodę, o ile jest ona zdolna do świadomego wyrażenia tej zgody.
        3.Wszczęcie postępowania diagnostycznego, leczniczego i zapobiegawczego bez
        zgody pacjenta może być dopuszczone tylko wyjątkowo w szczególnych przypadkach
        zagrożenia życia lub zdrowia pacjenta lub innych osób.
        4.Badanie bez wymaganej zgody pacjenta lekarz może przeprowadzić również na
        zlecenie organu lub instytucji upoważnionej do tego z mocy prawa, o ile nie
        stwarza ono nadmiernego ryzyka zdrowotnego dla pacjenta.
        5.W razie nie uzyskania zgody na proponowane postępowanie, lekarz powinien
        nadal, w miarę możliwości, otaczać pacjenta opieką lekarską."

        Z tego bierze się praktyka, że wystarczy 1 przedstawiciel ustawowy aby pójść z
        dzieckiem do lekarza, pobrać krew do badań, wykonać zabiegi nie zagrażające
        jego zdrowiu czy życiu.
        Mogę sam pójść i zrobić dziecku test na wirusa HIV czy żółtaczkę, mniej groźne
        dla jego zdrowia jest pobranie próbki do testu DNA.


        > No i jak, dotarło?

        Dotarło, ale się z tym nie zgadzam.

        >
        > Śmieliście się głupio z pani minister, a byliście tylko ciemniakami z
        dzikiego
        > wschodu – homo sovieticusy nastawione wrogo do wolnego świata, krytykując
        > e z
        > zasady wszystko, co wymyślą na zachodzie.

        Ja nie krytykuę wszystkiego tylko wybrane pomysły.
        Zastanawiam się jak daleko jesteś na zachodzie w porównaniu ze mną. Może w
        Moskwie :)

        Na szczęście macie na tym forum mnie,
        >
        > który was oświeca.

        Świeć jak najdłużej. Zaoszczędzę prąd.
        • ggigus wiesz, Hans 08.01.05, 01:07
          1) dane o ilus tam tysiacach podrzuconych dzieic nie opieraja sie na niczym, to
          tylko szacunkowe i bardzo ostroznie do przyjecia liczby- Die Welt podawalo
          bodajze 70.000. ALe nikt nie badal latami calej populacji swiezo narodzonych
          dzieci i nikt nie musial uwzglednic skutkow rewolucji obyczajowej chociazby.
          To sa skutki bardzo komercyjnego podejscia do medycyny i badan DNA; w konsu te
          proste badania kosztuja mase forsy. A jak widac po dyskusji, latwo mezczyznom
          wmowic rozne niebezpieczenstwa.
          2) Dokowski ma racje - min. Zypries chodzi o zgode dziecka na badanie swojego
          materialu genetycznego. To co innego, niz pojscie do lekarza albo test na
          zoltaczke.
          • hans123 Re: wiesz, Hans 08.01.05, 01:24
            ggigus napisała:

            > 1) dane o ilus tam tysiacach podrzuconych dzieic nie opieraja sie na niczym,
            to
            >
            > tylko szacunkowe i bardzo ostroznie do przyjecia liczby- Die Welt podawalo
            > bodajze 70.000. ALe nikt nie badal latami calej populacji swiezo narodzonych
            > dzieci i nikt nie musial uwzglednic skutkow rewolucji obyczajowej chociazby.
            > To sa skutki bardzo komercyjnego podejscia do medycyny i badan DNA; w konsu
            >te proste badania kosztuja mase forsy. A jak widac po dyskusji, latwo
            mezczyznom
            > wmowic rozne niebezpieczenstwa.

            Dlaczego wmówić. Niech każdy oceni ryzyko sam i zdecyduje się lub nie na
            badanie. Czy karanie więzieniem jest ochroną tych słabych i podatnych na
            manipulacje?

            > 2) Dokowski ma racje - min. Zypries chodzi o zgode dziecka na badanie
            swojego
            > materialu genetycznego. To co innego, niz pojscie do lekarza albo test na
            > zoltaczke.

            Czyli mogę sprawdzić czy dziecko ma HIV czy żółtaczkę. Mogę mu zrobić test na
            grupę krwi, który również może wykluczyć moje ojcostwo, ale zbadać jego geny w
            tym samym celu już nie?

        • dokowski Otóż to. 08.01.05, 01:29
          hans123 napisał:

          > "Kodeks etyki lekarskiej Art. 15.
          > 1.Postępowanie diagnostyczne, lecznicze i zapobiegawcze wymaga zgody
          pacjenta.
          > Jeżeli pacjent nie jest zdolny do świadomego wyrażenia zgody, powinien ją
          > wyrazić jego przedstawiciel ustawowy lub osoba faktycznie opiekująca się
          > pacjentem.

          Dlatego matka ma naturalną przewagę nad ojcem, jako osoba faktycznie opiekująca
          się. Zwróć też uwagę, że sformułowanie "Postępowanie diagnostyczne, lecznicze i
          zapobiegawcze" wskazuje wyraźnie na zdrowotny aspekt.

          > Z tego bierze się praktyka, że wystarczy 1 przedstawiciel ustawowy

          Właśnie, "wystarczy" pokazuje, że rozwinięcie Twojej myśli jest
          następujące: "gdy względy zdrowotne wymagają pośpiechu, wtedy nie czeka się na
          zgodę obydwojga rodziców, jeśli czekanie byłoby ze szkodą dla zdrowia dziecka".

          Jednak w wypadku badania DNA, które nie ma odniesienia do ratowania zdrowia
          dziecka, nie ma żadnych podstwa, aby kombinować coś z dzieckiem za plecami
          matki. Ojciec, który prowadzi dziecko do genetyka na badania w tejemnicy przed
          matką, jest w moich oczach spiskowcem i zdrajcą demoralizującym dziecko. Po
          czymś takim, gdybym był kobietą, to natychmiast wystąpiłbym o rozwód, napluł
          chamowi na mordę, przepędził z domu i wystąpił do sądu o odszkodowanie za
          zatruwanie duszy mojemu dziecku. Wyniki badań kazałbym zniszczyć, aby nigdy
          nikt (np. ubezpieczyciel) nie mógł ich wykorzystać przeciwko nam.

          Zazdrosnym ciemniakom zdaje się badanie DNA to drobiazg, jak splunąć. Nie zdają
          sobie sprawy, że świat nie kręci wokół ich zazdrości, ale wokół pieniędzy.
          Każde zbadane DNA, to potencjalnie cenna informacja, którą kiedyś pracodawca,
          ubezpieczyciel, agent rządowy czy ktokolwiek inny może chcieć wykrzystać.
          Rodzice, którzy dają DNA dziecka do zbadania bez ważnego powodu zdrowotnego, są
          zdrajcami dziecka, tak jakby już je sprzedali.
          • hans123 Re: Otóż to. 08.01.05, 01:50
            dokowski napisał:

            >
            > Dlatego matka ma naturalną przewagę nad ojcem, jako osoba faktycznie
            opiekująca się.

            Matka nie ma żadnej przewagi. Z osobą faktycznie opiekującą się mamy do
            czynienia w przypadku braku przedstawiciela ustawowego.

            >Zwróć też uwagę, że sformułowanie "Postępowanie diagnostyczne, lecznicze i
            >
            > zapobiegawcze" wskazuje wyraźnie na zdrowotny aspekt.

            Badanie DNA to diagnostyka.

            >
            > > Z tego bierze się praktyka, że wystarczy 1 przedstawiciel ustawowy
            >
            > Właśnie, "wystarczy" pokazuje, że rozwinięcie Twojej myśli jest
            > następujące: "gdy względy zdrowotne wymagają pośpiechu, wtedy nie czeka się
            na
            > zgodę obydwojga rodziców, jeśli czekanie byłoby ze szkodą dla zdrowia
            dziecka".


            Mogę chcieć zbadać dziecku poziom cholesterolu lub cukru. Kontrolnie, raz w
            roku. Pójdę za miesiąc czy za dwa nic się nie stanie. A nawet wtedy wystarczy 1
            osoba.

            >
            > Jednak w wypadku badania DNA, które nie ma odniesienia do ratowania zdrowia
            > dziecka, nie ma żadnych podstwa, aby kombinować coś z dzieckiem za plecami
            > matki.

            Jeśli ojciec myśli o badaniu to ma to jakieś uzasadnienie.

            >Ojciec, który prowadzi dziecko do genetyka na badania w tejemnicy przed
            > matką, jest w moich oczach spiskowcem i zdrajcą demoralizującym dziecko. Po
            > czymś takim, gdybym był kobietą, to natychmiast wystąpiłbym o rozwód, napluł
            > chamowi na mordę, przepędził z domu i wystąpił do sądu o odszkodowanie za
            > zatruwanie duszy mojemu dziecku. Wyniki badań kazałbym zniszczyć, aby nigdy
            > nikt (np. ubezpieczyciel) nie mógł ich wykorzystać przeciwko nam.
            >
            > Zazdrosnym ciemniakom zdaje się badanie DNA to drobiazg, jak splunąć. Nie
            zdają
            >
            > sobie sprawy, że świat nie kręci wokół ich zazdrości, ale wokół pieniędzy.
            > Każde zbadane DNA, to potencjalnie cenna informacja, którą kiedyś pracodawca,
            > ubezpieczyciel, agent rządowy czy ktokolwiek inny może chcieć wykrzystać.
            > Rodzice, którzy dają DNA dziecka do zbadania bez ważnego powodu zdrowotnego,

            >
            > zdrajcami dziecka, tak jakby już je sprzedali.

            Matka zdradza męża, on sprzedaje dziecko. Co za świat.
            • dokowski Zależy od wartości wyników 08.01.05, 22:43
              hans123 napisał:

              > Mogę chcieć zbadać dziecku poziom cholesterolu lub cukru. Kontrolnie, raz w
              > roku. Pójdę za miesiąc czy za dwa nic się nie stanie. A nawet wtedy

              Tutaj słowa "nawet" użyłeś niepoprawnie. Te badania, o których piszesz są
              niewinne i niegroźne, chyba że istniałaby jakaś mafia skupująca dzieci, ale
              tylko takie, które mają jakieś określone wyniki takich badań. Wtedy sytuacja by
              się zmieniła, nagle każdy ojciec, który w tajemnicy przed matką robi takie
              badania, staje się podejrzany.
      • darr.darek skąd się biorą dokowscy na Świecie ? 09.01.05, 12:18
        dokowski napisał:
        >To co mamy w genach to nasza najintymniejsza tajemnica. Tylko zgoda
        >obydwojga rodziców lub wszystkich opiekunów prawnych, niezależnie od tego, kto
        >jest biologicznymi rodzicami, może być podstawą badania genów dziecka.
        >No i jak, dotarło?
        >Śmieliście się głupio z pani minister, a byliście tylko ciemniakami z dzikiego
        >wschodu – homo sovieticusy nastawione wrogo do wolnego świata, krytykując
        >zasady wszystko, co wymyślą na zachodzie. Na szczęście macie na tym forum mnie,
        >który was oświeca.

        dokowski(-ska?), swoją głupotą przebiłeś tu wszystkie zqolenniczki lewackiej
        ministry z Berlina. Styl masz ten sam : tak kręcić, aby wyszły zupełnie inne
        cele "światłej decyzji ministry" niż owa lewaczka faktycznie miała na myśli.

        Pytanie 1. : co lewacka idiotka miała na celu postulując sój projekt ustawowy ?
        Odpowiedź na pyt.1. : celem było niedopuszczenie do ujawniania kobiecych
        oszustw w przypisaniu ojcostwa.

        Co z kolei, dokowski uznał za cel działań lewackiej ministry z Berlina ?
        Dokowski w swej bezbrzeżnej niewiedzy uznał, że ojciec po zbadaniu genotypów
        (?!)swojego i dziecka siądzie wraz 100-ką ekspertów od genetyki nad
        kilometrowymi wydukami genotypu dziecka i będzie na pohybel swemu dziecku
        wynotowytwał wszystkie zagrożenia genetyczne jakie współcześni genetycy sa w
        stanie wykryć, aby podzielić się tym ze "złymi tego świata" i zniszczyć w
        przyszłości swoje dziecko.

        Dokowski nie wie, że test na pokrewieństwo dwóch próbek DNA, sprawdza WYŁACZNIE
        badzo ZGRUBNE cechy genetyczne POTWIERDZAJĄCE lub ZAPRZECZAJĄCE
        pokrewieństwu !!!
        Dokowski nie wie, że test na pokrewieństwo dwóch próbek DNA, NIE JEST W STANIE
        dać odpowiedzi na pytania o zgrożenia w przyszłości zawałem lub innymi
        nieszczęsciami u dziecka.
        Dokowski nie wie, że nawet cholernie drogie testy genetyczne na owe "wszelkie
        nieszczęścia" w tym przyszłe zawały itp. dadzą MNIEJ wiedzy niż widoczna
        wszystkim za 20 lat informacja czy dziecko tego człowiek będzie się obżerało i
        dążyło do otyłości, czy będzie paliło papierosy - czynniki wielokrotnie więcej
        mówiące o "nabyciu" pewnych chorób niż analizowany przez 1000 genetyków genotyp
        (dokładne prześledzenie genotypu JEDNEGO człowieka było zadaniem okreslonym dla
        laboratoriów zatrudniających tysiące genetyków, jako zadanie na bodaj 20 lat -
        udało się tego dokonac w czasie niewiele krótszym).

        Koniec końców, dokowski po takim zagmatwaniu tematu nie proponuje ustawow
        nakazywać laboratoriom, aby przy teście na pokrewieństwo dwóch próbek DNA (i
        przy teście na OB, morfologię, zawartość holesterolu i cukru itd.itd.itd.), nie
        wykonywały one ŻADNEGO rozszerzonego badania genetycznego ! Tak, aby temat
        ujawniania prawdy o ojcostwie znalazł wreszcie swój szczęśliwy finał : żadnemu
        urzędasowi nic do tego czy ojciec chce sprawdzić pokrewieństwo z dzieckiem.
        Nie ! Dokowski po takim dokumentnym zgmatwaniu sprawy "tryumfuje", że oto
        w "cywilizowanym świecie" żadnemu ojcu nie bedzie już wolno potwierdzić
        ojcostwa, bo nichybnie laboratoria zroviłyby dzicku test na zagrożenie zawałem
        i za 20 lat podrzuciłyby wynik zagrożeń do przyszłego pracodawcy dziecka.
        Dokowski nie idzie dalej, zabraniając dziecku pobrać krew, obciąć włosy u
        fryzjera czy otworzyć usta do narzędzia loaryngologa czy stomatologa - każda
        taka uzyskana próbka mogłaby posłużyć do badań genetycznych, ale po co dokowski
        ma ukazywać głupotę swych rozważań w pełni ? On powiedział swoje i na swoim
        odcinku uporał się z ideologicznymi wrogami. Lenin doceniał nawet
        socjaldemokratów, choć ich nie cenił i doceniał to że na swoim odcinku
        wykonywali dobrą robotę, nazywał ich "pożytecznymi durniami".


        • dokowski Dlaczego darku udajesz, że nie umiesz czytać 10.01.05, 22:35
          darr.darek napisał:

          > dokowski napisał:
          > >To co mamy w genach to nasza najintymniejsza tajemnica.
          >
          > dokowski(-ska?), swoją głupotą przebiłeś tu

          Popolemizujmy, a przekonasz się, że jesteś głupi. Kilka argumentów pozwoli ci
          powiedzieć sobie: „ale byłem głupi, ale już przeżyłem oświecenie” – to ci mogę
          obiecać. Ale najpierw mała dygresja – nawiązanie do tytułu. Zapomniałeś
          zupełnie o argumencie spiskowania ojca przeciwko matce, bo jak inaczej
          wyjaśnisz dziecku, które prowadzisz na badania, że robicie to w tajemnicy przed
          mamą, powiesz mu „podejrzewam, że nie jestem twoim tatusiem”. Jednak spośród
          wielu wątków, które pojawiły się w mojej argumentacji wybrałeś najtrudniejszy
          pojęciowo, licząc na zrobienie ludziom wody z mózgu, aby stali się wrogami
          kobiet. Do tego nie dopuszczę.

          > wszystkie zqolenniczki lewackiej ministry z Berlina.

          A swoją drogą to ciekawe, że nasz socjalistyczny wschodni ciemnogród nazywa
          zachód „lewakami”. Ale do rzeczy.

          > ojciec po zbadaniu genotypów
          > (?!)swojego i dziecka siądzie wraz 100-ką ekspertów

          Nie pajacuj. Ojciec co najwyżej sprzeda prawo do wykorzystania materiału
          genetycznego do dalszych badań. Zupełnie inni eksperci zupełnie innej firmy
          siądą.

          > test na pokrewieństwo dwóch próbek DNA, sprawdza WYŁACZNIE
          > badzo ZGRUBNE cechy genetyczne

          To oczywiste, o tym wie każdy.

          > Dokowski nie wie, że nawet cholernie drogie testy genetyczne

          Testy były bardzo drogie i nadal są drogie, ale ...

          > laboratoriów zatrudniających tysiące genetyków, jako zadanie na bodaj 20 lat

          Dlatego dawniej ustawodawcy nie zajmowali się ochroną danych genetycznych. To
          się jednak zmienia.

          > aby przy teście na pokrewieństwo dwóch próbek DNA (i
          > przy teście na OB, morfologię, zawartość holesterolu i cukru itd.itd.itd.),
          nie
          > wykonywały one ŻADNEGO rozszerzonego badania genetycznego !

          Bo to byłaby puste prawo, niemożliwe do przestrzegania. Tylko socjalistyczny
          ciemniak ze wschodu może proponować takie ustawy. Nie da się nauce nałożyć
          takiego kagańca.

          > urzędasowi nic do tego czy ojciec chce sprawdzić pokrewieństwo z dzieckiem.

          A skąd urzędas ma mieć pewność, że to jest ojciec, jeśli on sam deklaruje, że
          nie wie.

          > w "cywilizowanym świecie" żadnemu ojcu nie bedzie już wolno potwierdzić
          > ojcostwa,

          Będzie można, głupku. Która żona odmówi mężowi takiej zgody? Jeśli odmówi, to
          swoją odpowiedź facet już ma, bo skoro odmawia, to znaczy, że go zdradzała.

          Spróbuj sobie wyobrazić małżeństwo, które pokłóciło się u genetyka. On krzyczy,
          że stanowczo żąda, aby zbadano geny dziecka, bo on jest ślubnym mężem matki,
          więc ma prawo wiedzieć, czyje dzieci ma jego żona. A żona z kolei krzyczy, że
          absolutnie się nie zgadza, aby badać geny jej dziecka, bo dziecko nie jest
          dzieckiem jej męża, ale zupełnie innego faceta, a ona nie chce, aby ujawnione
          zostało, kto jest ojcem, bo mąż groził, że „zabije tego, który zrobił bachora
          jego żonie”. Dziecko tymczasem siedzi i słucha tej awantury, bo ojciec je
          przyciągnął do laboratorium.

          Nadal jeszcze masz wątpliwości, czy laboratorium powinno przyjąć geny dziecka?
          Jeśli jeszcze masz wątpliwości, to pisz śmiało, objaśnię jeszcze przystępniej.
          Tylko pisz uczciwie i bez tych głupich ozdobników o głupocie interlokutora, bo
          sam widzisz, że to tylko przedłuża posty, głupku.

          > Lenin doceniał nawet

          I nie kompromituj się takimi aluzjami, bo tylko demaskujesz swoje partyjne
          wychowanie. Skup się na meritum, jeśli potrafisz.

          • Gość: BD Re: Dlaczego darku udajesz, że nie umiesz czytać IP: 195.164.48.* 11.01.05, 10:22
            Witam,

            > Będzie można, głupku. Która żona odmówi mężowi takiej zgody? Jeśli odmówi, to
            > swoją odpowiedź facet już ma, bo skoro odmawia, to znaczy, że go zdradzała.

            To jest sensowny argument, ale tylko pod jednym warunkiem - że odmowa przez
            żonę wykonania testów DNA będzie przez sąd trakowana tak samo, jak zaprzeczenie
            ojcostwa na podstawie testu DNA.

            pozdrawiam,

            BD
            • kocia_noga Re: Dlaczego darku udajesz, że nie umiesz czytać 11.01.05, 10:54
              W sądzie , jeśli facet odmawia poddania się badaniom w celu ustalenia
              ojcostwa , stanowi to poważną przesłankę - nie dowód , ale tak jakby.Gdy zona
              odmówi, powinno być podobnie .
          • darr.darek Dlaczego udajesz, że nie rozumiesz CELÓW działania 11.01.05, 16:25
            Próbujesz zacząć "ambitnie", jednak błędy jakie popełniłeś podałem Ci na samym
            początku, dalej było tylko rozwinięcie.
            Powtórzę.
            Pytanie 1. : co lewacka idiotka miała na celu postulując swój projekt ustawowy ?
            Odpowiedź na pyt.1. : celem było niedopuszczenie do ujawniania kobiecych
            oszustw w przypisaniu ojcostwa.

            Co z kolei, dokowski uznał za cel działań lewackiej ministry z Berlina ?
            Uznałeś, że CELEM działania niemieckiej lewaczki nie było niedopuszczenie do
            ujawniania kobiecych lecz ... ochrona materiału genetycznego przed potajemnymi
            testami DNA na różnego typu defekty genetyczne. TAK czy NIE ???
            Zakładając, że nie zaczniesz kręcić i wić się w dyskusji, taki właśnie opisałeś
            po swojemu CEL działań niemieckiej minister.

            I widzisz jak na dłoni swoją bzdurę ! Prawda ?
            Celem deklarowanym przez lewicową, niemiecką minister było właśnie
            NIEDOPUSZCZANIE DO UJAWNIANIA OSZUSTW W PRZYPISANIU OJCOWSTWA.

            A może pójdziesz drogą prawdziwej polemiki i potwierdzając powyższe
            stwierdzisz, że Twoim zdaniem jedynym celem lewicowej minister było jednak
            uchronienie próbek materiału genetycznego przed rozległymi badaniami DNA ?
            Tak ? No to czekam co wybierzesz ?

            Zanim odpowiesz, przypomiam, że próbkę do takich rozległych badań DNA stanowią
            nie tylko próbki przekazane na test pokrewieństwa przez mężczynzę i dziecko,
            ale również próbki typu :
            - krew do badań OB, morfologię, zawartość holesterolu i cukru itd.itd.itd.,
            - włosy z cebulkami jakie są do zebrania z odzienia lub w czasie wizyty u
            fryzjera,
            - materiał w ślinie, którą zostawia na narzędziach każdy pacjent laryngologa
            lub stomatologa,
            - itd.itd.itd. .

            > > aby przy teście na pokrewieństwo dwóch próbek DNA (i
            > > przy teście na OB, morfologię, zawartość holesterolu i cukru itd.itd.itd.
            > > i nie wykonywały one ŻADNEGO rozszerzonego badania genetycznego !
            >Bo to byłaby puste prawo, niemożliwe do przestrzegania. Tylko socjalistyczny
            >ciemniak ze wschodu może proponować takie ustawy. Nie da się nauce nałożyć
            >takiego kagańca.

            No to jeśli nie jesteś ciemniakiem to zrozum, że pobranie materiału do
            rozszerzonych badań DNA jest możliwe NIE TYLKO w czasie testu na pokrewieństwo
            lecz również w czasie zwykłej wizyty w przychodni lub u fryzjera lub podczas
            wizyty sprzątaczki w domu dziecka.
            Dociera do Ciebie, że przy postawieniu Twojego celu : "ustrzeżenie materiału
            genetycznego przed pobraniem", należałoby zakazać również wizyt u lekarzy u
            fryzjera ? Dociera czy nie ?

            P.S.
            >Ale najpierw mała dygresja – nawiązanie do tytułu. Zapomniałeś
            >zupełnie o argumencie spiskowania ojca przeciwko matce, bo jak inaczej
            >wyjaśnisz dziecku, które prowadzisz na badania, że robicie to w tajemnicy przed
            >mamą, powiesz mu „podejrzewam, że nie jestem twoim tatusiem”.

            A jaki psycholog powiedział Ci, że paroletniemu (lub parotygodniowemu) dziecku
            należy wszystko tłumaczyć zgodnie z rzeczywistością ?
            Gdy zamykasz się w celu zabaw seksualnych z żoną to też będziesz tłumaczył
            dziecku co macie zamiar robić ? Gdy parolatek odkryje w matki szafce wibrator,
            to też będziesz tłumaczył do czego on służy ?
            Gdy znajdziesz w lesie trupa pod gałęziami, to też pokażesz dziecku i
            wytłumaczysz co to takiego ?
            Zmień tego lekarza-psychologa bo Cię oszukuje.

            > sam widzisz, że to tylko przedłuża posty, głupku.

            Sam widzisz głupku, że upierasz się przy bzdurze i tylko na pobocznych wątkach
            chcesz sobie "pogadać".

            • nkosikazi Re: Dlaczego udajesz, że nie rozumiesz CELÓW dzia 11.01.05, 18:12
              > Pytanie 1. : co lewacka idiotka miała na celu postulując swój projekt
              ustawowy
              > ?
              > Odpowiedź na pyt.1. : celem było niedopuszczenie do ujawniania kobiecych
              > oszustw w przypisaniu ojcostwa.


              Tak?A właściwie to skąd to wiesz? Przecież prasa podawała co innego-Zyperis
              chce tylko uniemożliwić dokonywanej badań genetycznych bez zgody osoby której
              te badania dotyczą. Intencją ustawy było uniemożliwienie dostępu do takich
              badań pracodawcom i firmom ubezpieczeniowym bez zgody pracowbika czy
              ubezpieczającego się.Sprawa ojców wynikła przy okazji, po prostu dziecko nie
              może samo wyraziź zgody na takie badanie i konieczna jest zgoda prawnych
              opiekunów czyli rodziców.
              Obojga rodziców żeby było jasne. W przeciwnym razie trzeba by albo zmienić
              przepisy albo odebrać konkretnej kobiecie prawa rodzicielskie(a ciekawe z
              jakiego powodu..)A zmiana tych przepisów to dopiero byłoby lewactwo - chciałbyś
              odebrać rodzicom prawo decydowania o dziecku????
              Powtarzam pytanie-skąd twoja wiedza na temat rzekomych podłych intencji pani
              Zyperis.
              Moim zdaniem poniosła cię fantazja;-)
              pzdr

              • Gość: BD Re: Dlaczego udajesz, że nie rozumiesz CELÓW dzia IP: 195.164.48.* 13.01.05, 09:41
                Witam,

                nkosikazi napisała:

                > te badania dotyczą. Intencją ustawy było uniemożliwienie dostępu do takich
                > badań pracodawcom i firmom ubezpieczeniowym bez zgody pracowbika czy
                > ubezpieczającego się.

                Po pierwsze - to, czy firma ubezpieczeniowa będzie mogła wykorzystać informacje
                gentyczne zależy nie od ich dostępności, ale od obiowiązującego prawa. Te
                rzeczy są bardzo ściśle regulowane i kontrowalne przez instytucje zewnętrzne.

                Po drugie - gdyby firmy mogły korzystać z informacji genetycznych,
                ubezpieczenia dla przeciętnego Kolwaskiego byłyby tańsze. Brak tych informacji
                generuję tzw. premie za ryzyko dla instytucji ubezpieczeniowej. To akurat dobry
                przykład jak lewackie rozwiązania okazują się typową "niedźwiedzą przysługą".

                pozdrawiam,

                BD
                • nkosikazi Re: Dlaczego udajesz, że nie rozumiesz CELÓW dzia 14.01.05, 21:46
                  Po pierwsze - to, czy firma ubezpieczeniowa będzie mogła wykorzystać informacje
                  >
                  > gentyczne zależy nie od ich dostępności, ale od obiowiązującego prawa. Te
                  > rzeczy są bardzo ściśle regulowane i kontrowalne przez instytucje zewnętrzne.


                  I niemiecka ustawa ma być właśnie jednym z takich uregulowań, tak to
                  przynajmniej podawała prasa zanim skoncentrowała się na tym co najlepiej
                  podbija nakład czyli na skrzywdzonych ojcach.


                  Po drugie - gdyby firmy mogły korzystać z informacji genetycznych,
                  > ubezpieczenia dla przeciętnego Kolwaskiego byłyby tańsze. Brak tych
                  informacji
                  > generuję tzw. premie za ryzyko dla instytucji ubezpieczeniowej.


                  Możliwe, tylko że to już nieco inny temat(mam na ten temat takie samo zdanie).
                  Jednak opinie na temat udostępniania danych genetycznych ubezpieczycielom są
                  mocno podzielone i..


                  To akurat dobry
                  >
                  > przykład jak lewackie rozwiązania okazują się typową "niedźwiedzą przysługą".


                  ..i nie mają nic wspólnego z "lewactwem".W wielu krajach jest wręcz tak, że to
                  własnie partie prawicowe sprzeciwiają się udostępnieniu badań genetycznych
                  firmom ubezpieczeniowym podczas gdy lewica i liberałowie są za.
                  pzdr


                  >
                  > pozdrawiam,
            • dokowski Nie będę powtarzał treści cudzych postów, część .. 12.01.05, 00:47
              ... wyjaśniła Ci nkonazi czy jak jej tam.

              darr.darek napisał:

              > jeśli nie jesteś ciemniakiem to zrozum, że pobranie materiału do
              > rozszerzonych badań DNA jest możliwe NIE TYLKO w czasie testu

              Byłaby to kradzież, to zupełnie co innego niż oddanie przez ojca próbek do
              badań.

              > zakazać również wizyt u lekarzy u fryzjera?

              W obawie przed kradzieżą DNA?

              > paroletniemu (lub parotygodniowemu) dziecku
              > należy wszystko tłumaczyć zgodnie z rzeczywistością ?

              To zależy od wieku. Ja podałem przykład dziecka, które pyta "dlaczego?". Chcesz
              kłamać? Poza tym nie odniosłeś się do opisanej przeze mnie sytuacji, która
              pokazuje jasno, że genetyk nie może badać DNA dziecka, gdy matka się temu
              sprzeciwia.
          • Gość: trevik Re: Dlaczego darku udajesz, że nie umiesz czytać IP: *.dip.t-dialin.net 12.01.05, 00:47
            > Zapomniałeś
            > zupełnie o argumencie spiskowania ojca przeciwko matce, bo jak inaczej
            > wyjaśnisz dziecku, które prowadzisz na badania, że robicie to w tajemnicy przed
            >
            > mamą, powiesz mu „podejrzewam, że nie jestem twoim tatusiem”.

            I nie tylko przeciwko matce - przeciwko dziecku tez!!! ZAKAZAC W CALEJ
            ROZCIAGLOSCI TAKIEGO SPISKOWANIA !!
            (juz widzisz absurd takiego uzasadniania jakie podales, czy jeszcze nie?)

            > A swoją drogą to ciekawe, że nasz socjalistyczny wschodni ciemnogród nazywa
            > zachód „lewakami”. Ale do rzeczy.

            Hmmm... zyje w Niemczech i co nieco moge na temat tego kraju powiedziec.
            Etatyzm to tutaj plaga i mieszanie urzednikow w cokolwiek jest czyms
            najzupelniej normalnym a akurat ta ceche panstwa lacze z lewica a nie prawica.

            > Nie pajacuj. Ojciec co najwyżej sprzeda prawo do wykorzystania materiału
            > genetycznego do dalszych badań. Zupełnie inni eksperci zupełnie innej firmy
            > siądą.

            O czym Ty teraz piszesz? Przeciez mowa jest o testach porownawczych, bardzo
            ograniczonych. Czy nie mozna napisac prostego wyjatku w ustawie, ze testy
            porownawcze moga byc przeprowadzane w tej sytuacji a wyniki posrednie i probki
            maja byc bezwzglednie zniszczone pod kara itd. itp. i nie moga sluzyc do badan
            genetycznych sense stricto? Od razu zaczynasz ze "sprzedaza", "ekspertami" itd.
            - bez przesady.

            > Bo to byłaby puste prawo, niemożliwe do przestrzegania. Tylko socjalistyczny
            > ciemniak ze wschodu może proponować takie ustawy. Nie da się nauce nałożyć
            > takiego kagańca.

            To, ze bedzie mozna wziac probki DNA i zanalizowac na podstawie plynow
            ustrojowych np. ze szklanki w knajpie automatycznie wg. Ciebie implikuje
            absurdalnosc ustawowych ograniczen wykorzystania pewnych 'probek', ktore gdzies
            pozostawiasz do badan genetycznych? Masz ciekawy sposob rozumowania.

            > A skąd urzędas ma mieć pewność, że to jest ojciec, jeśli on sam deklaruje, że
            > nie wie.

            Tym bardziej urzedas powinien to chcec sprawdzic a panstwo ulatwic badanie, czyz
            nie?

            > Spróbuj sobie wyobrazić małżeństwo, które pokłóciło się u genetyka. On krzyczy,
            > że stanowczo żąda, aby zbadano geny dziecka, bo on jest ślubnym mężem matki,
            > więc ma prawo wiedzieć, czyje dzieci ma jego żona. A żona z kolei krzyczy, że
            > absolutnie się nie zgadza, aby badać geny jej dziecka, bo dziecko nie jest
            > dzieckiem jej męża, ale zupełnie innego faceta, a ona nie chce, aby ujawnione
            > zostało, kto jest ojcem, bo mąż groził, że „zabije tego, który zrobił bac
            > hora
            > jego żonie”.

            No wlasnie nie potrafie sobie wyobrazic tej sytuacji - zona musialaby byc
            totalna idiotka, ktora nie ma zielonego pojecia o porownawczych testach
            genetycznych w celu ustalenia ojcostwa, ale wtedy nawet pan laborant moglby jej
            rzecz wytlumaczyc, ze nie da sie z wynikow tych badan ustalic _kto_ jest ojcem
            dziecka a mozna jedynie sprawdzic, czy dwie osoby badane sa z pewnym
            prawdopodobienstwem (graniczacym z pewnoscia) w relacji ojciec/syn - dokladnie
            tak, jak ja to teraz Tobie tlumacze.

            Dlatego uwazam, ze stawianie szlabanu na takie testy incognito jest zamachem na
            wolnosc Mezczyzny (wielkim szlabanem) a zamachem zadnym na prawa dziecka (bo
            wyniki wprost dziecku zaszkodzic nie moga, chyba, ze chodzi o mozliwa strate
            tzw. "ojca").

            Te testy gen. bezposrednio maja znaczenie w relacji ojciec-dziecko, w relacji
            ojciec-matka tylko w sensie mozliwej utraty zaufania do partnera i ew.
            konsekwencji _utraty owego zaufania_ a w relacji matka-dziecko znaczenia nie
            maja zadnego. Gdy idzie sie z dzieckiem na badanie krwii nie trzeba zgody obojga
            rodzicow i nikomu to nie przeszkadza a konsekwencje wynikow sa znacznie
            grozniejsze - niech np. wyjdzie, ze dziecko ma AIDS.

            Oczywiscie mozna powiedziec, ze prawnym opiekunem dziecka jest takze kobieta i
            ona rowniez powinna miec zdanie w tej sprawie jesli chce, ale z uwagi na
            delikatnosc stosunkow miedzyludzkich nie weryfikuje sie w malzenstwie
            prawdomownosci partnera wprost i nie ma co strugac idioty z tym koniecznym
            stawianiem sprawy otwarcie - w momencie, gdyby facet sie mylil mozliwie wyrzadzi
            kobiecie krzywde samym pytaniem, jesli ojcem dziecka bedzie, bo robotami to
            raczej nie jestesmy i to tylko chodzi z tymi badaniami "incognito".

            Niech sie moze wypowie ktoras, ktora tak duzo gada o tych "facetach z jajami" a
            sama nie zareagowalaby negatywnie na samo pytanie meza "czy moge pojsc kochanie
            na badanie genetyczne z naszym dzieckiem w celu ustalenia mojego ojcostwa?"
            • dokowski Te argumenty zbiłem w innych postach, ale co tam.. 12.01.05, 21:16
              Gość portalu: trevik napisał(a):

              > Etatyzm to tutaj plaga i mieszanie urzednikow w cokolwiek jest czyms
              > najzupelniej normalnym a akurat ta ceche panstwa lacze z lewica a nie prawica

              W kraju o wieloletnich tradycjach demokratycznych jest inna, naturalna
              perspektywa oceny co jest na tym tle lewicowe a co prawicowe. Porównaj to z
              USA. Liberalizm Niemcom wydaje się prawicowy, a Amerykananom lewicowy. Jesz
              większe różnice są między Polską a zachodem - poglądy które wolnym ludziom z
              zachodu wydają się lewicowe, są w półsocjalistycznej Polsce poglądami
              prawicowymi. Ale dość tych dywagacji.

              Wyjaśnij mi dlaczego matkę nazywasz urzędniczką, a władzę i opikę matki nad
              dzieckiem nazywasz etatyzmem. Mówiąc po poslku: co ma piernik do wiatraka?!

              > O czym Ty teraz piszesz? Przeciez mowa jest o testach porownawczych

              Ty o zupie, a ja o du... Też mogę Ci tak napisać: Przecież mowa jest nie o
              jakichs szczegółach ale o samym fakcie pobrania i udostępnienia cudzych genów
              do badań.

              > Czy nie mozna napisac prostego wyjatku w ustawie, ze testy
              > porownawcze moga byc przeprowadzane w tej sytuacji a wyniki posrednie i probki
              > maja byc bezwzglednie zniszczone pod kara itd. itp.

              Nie można. Takie prawo jest chore, jest źródłęm bezprawia, etatyzmu i
              biurokracji.

              > To, ze bedzie mozna wziac probki DNA i zanalizowac na podstawie plynow
              > ustrojowych np. ze szklanki w knajpie automatycznie

              Nie można, to zupełnie inne przestępstwo, to kradzież cudzego materiału
              genetycznego. My zaś dyskutujemy o świadomym udostępnianiu cudzego materiału
              genetycznego do badań genetycznych, to tak jakby ujawniać czyjeś
              najintymniejsze tajemnice. Geny to informacja najintymniejsza z możliwych.
              Oddanie cudzych genów do badań, to gorzej niż jakby dać komuś do czytania cudzy
              najskrytszy pamiętnik.

              Pobranie czyichś genów ze szklanki w barze, to tak jak kradzież pamiętnika czy
              listów miłosnych. Pobranie genów dziecka bez zgody matki, to tak jakby zanieść
              pamiętnik dziecka do wydawnictwa bez zgody matki. Spróbuj najpierw pojąć, czy
              są geny. To nie zwykła substancja chemiczna jak glukoza czy inne coś
              rozpuszczone we krwi. Geny to najintymniejsza informacja, to dokumentacja
              medyczna o wstydliwych chorobach, upodobaniach, zboczeniach. Rozumiem, że gen
              to pojęcie nowe, nierozumiane jeszcze przez masy, dlatego właśnie oświecam
              tutaj. Nie wolno DNA traktować jak zwyczajnej substancji chemicznej, DNA to
              informacja poufna i intymna.

              > absurdalnosc ustawowych ograniczen wykorzystania pewnych 'probek',
              > ktore gdzies pozostawiasz do badan genetycznych?

              Nie zostawiam ich do badań. Moje zostawione gdzieś DNA to coś jak zgubione
              listy miłosne - nikomu nie wolno do nich zaglądać.

              > Masz ciekawy sposob rozumowania.

              To wiem. Zaciekawiam i oświecam.

              > Tym bardziej urzedas powinien to chcec sprawdzic

              Urzędas może to sprawdzić w urzędzie stanu cywilnego czy gdzie tam się
              rejestruje teraz małżeństwa w czasach fanatyzmu katolickiego.

              > a panstwo ulatwic badanie, czy nie?

              Państwo jest od ochrony praw obywateli, a nie od ułatwiania ich łamania.

              > pan laborant moglby jej rzecz wytlumaczyc, ze nie da sie z wynikow
              > tych badan ustalic _kto_ jest ojcem

              Pan laborant by skłamał. Mąż dałby nielegalnie do zbadania ukradzione geny
              swojego sąsiada i porównałby wyniki.

              > Dlatego uwazam, ze stawianie szlabanu na takie testy incognito jest
              > zamachem na wolnosc Mezczyzny (wielkim szlabanem)

              Teraz kiedy już wiesz, że DNA nie jest tylko substancją chemiczną, pewnie już
              się domyślasz, że testy incognito to zamach na intymność. Wolność mężczyzny nie
              polega na wolności do zaglądania w cudze DNA.

              > Gdy idzie sie z dzieckiem na badanie krwii nie trzeba zgody obojga

              Teraz już wiesz dlaczego i na czym polega różnica - takie badanie nie obejmuje
              czytania informacji zapisanej na DNA, jest zwyczajnym badaniem chemicznym.
              • nietakasama Re: Te argumenty zbiłem w innych postach, ale co 12.01.05, 23:26
                > > Masz ciekawy sposob rozumowania.
                >
                > To wiem. Zaciekawiam i oświecam.

                Zaciekawiasz- tak... z tym oswieceniem mogłabym sie spierac...

                I nie zgodze się że zbileś wymienione argumenty.mNie przynajmniej twoje próby
                zbicia nie przekonują...
              • darr.darek czy nieumiejętność LOGICZNEGO MYŚLENIA to kalectwo 13.01.05, 10:13
                dokowski napisał:
                > W kraju o wieloletnich tradycjach demokratycznych jest inna, naturalna
                > perspektywa oceny co jest na tym tle lewicowe a co prawicowe. Porównaj to z
                > USA. Liberalizm Niemcom wydaje się prawicowy, a Amerykananom lewicowy.

                Jak Ty bredzisz. "Liberal" w USA to zwykły lewak głoszący wyższość inwestycji
                państwowych nad prywatnymi i głoszący potrzebę angażowania się państwa w
                gospodarkę i stosunki społeczne - w Europie ktoś dokładnie taki sam, nazywany
                jest "socjaldemokratą". W Europie liberałem, a dokładniej konserwtywnym
                liberałem nazywany jest ktoś, kto jest zwolennikiem państwa minimum i w pełni
                liberalnej gospodarki. W USA taki ktoś jest nazywany albo "republikanianem"
                albo zwyczajnie "konserwatystą".
                I TO JEST CAŁA RÓŻNICA ! Różnica w znaczeniowym użyciu jednego angielskiego
                słowa "liberal".

                >Jesz
                >większe różnice są między Polską a zachodem - poglądy które wolnym ludziom z
                >zachodu wydają się lewicowe, są w półsocjalistycznej Polsce poglądami
                >prawicowymi.

                A potrafisz pisać jeszcze większe brednie ?

                > > Czy nie mozna napisac prostego wyjatku w ustawie, ze testy
                > > porownawcze moga byc przeprowadzane w tej sytuacji a wyniki posrednie i
                > > próbki maja byc bezwzglednie zniszczone pod kara itd. itp.
                >Nie można. Takie prawo jest chore, jest źródłęm bezprawia, etatyzmu i
                >biurokracji. (..)
                > > To, ze bedzie mozna wziac probki DNA i zanalizowac na podstawie plynow
                > > ustrojowych np. ze szklanki w knajpie automatycznie
                >Nie można, to zupełnie inne przestępstwo, to kradzież cudzego materiału
                >genetycznego. My zaś dyskutujemy o świadomym udostępnianiu cudzego materiału
                >genetycznego do badań genetycznych

                Czy Ty nie widzisz, że piszesz jak idiota - bez ładu i składu logicznego ?
                Byleby tylko coś odpowiedzieć.

                > > Masz ciekawy sposob rozumowania.
                > To wiem. Zaciekawiam i oświecam.

                Napiszę Ci tylko, że dobrze wkomponowałeś się w to forum. Jak każdy zauważył
                większość feministek daje argumenty bez najmniejszej dbałości o spójność
                logiczną całości wypowiedzi. Ty jesteś klasycznym przykładem anty-logika.

                Ciekawe tylko czy Ty nie dostrzegasz problemów jakie przysparza Ci brak logiki ?
                Kobita z Berlina przedstawia jawny cel działań : "niedopuszczania do ujawniania
                oszustw przypisania ojcostwa", a Ty dostrzegłeś w tym skrajnie odmienny
                cel : "niedopuszczania do zostawienia w klinice badawczej jakiejkolwiek próbki
                DNA".
                Jak Ty funkcjonujesz w życiu z kompletnie wyłączoną percepcją logiczną ?


                • dokowski Wszystko pokręciłeś 14.01.05, 21:14
                  darr.darek napisał:

                  > "Liberal" w USA to zwykły lewak głoszący wyższość inwestycji
                  > państwowych nad prywatnymi i głoszący potrzebę angażowania się państwa w
                  > gospodarkę i stosunki społeczne - w Europie ktoś dokładnie taki sam, nazywany
                  > jest "socjaldemokratą".

                  "wyższość inwestycji państwowych nad prywatnymi" - to dość dobra definicja
                  socjalizmu, natomiast socjaldemokracja to z definicji pogląd, że z budżetu
                  państwa należy wydawać duzo na cele socjalne a mało na inne cele.
                  Socjaldemokracja jest wrogiem socjalizmu z prostej przyczyny - państwowe firmy
                  mają marne zyski, a więc płacą małe podatki, natomiast prywatne firmy mają duże
                  zyski, więc można ściągnąć od nich więcej pieniędzy z podatków.

                  Jak widać, nie rozumiełeś do tej pory podstawowych pojęć, nic dziwnego, że
                  zagadnienie tła zupełnie cię przerosło. Spróbuj sobie wyobrazić niemieckich
                  socjaldemokratów w ZSRR, może zrozumiesz, że na tle sowietów byłaby to partia
                  prawicowa.

                  > A potrafisz pisać jeszcze większe brednie ?

                  Nie masz już agrumentów?

                  > Czy Ty nie widzisz, że piszesz jak idiota - bez ładu i składu logicznego ?
                  > Byleby tylko coś odpowiedzieć.

                  Wygląda na to, że nie masz.

                  > Ty jesteś klasycznym przykładem anty-logika.

                  Chyba na pewno nie jesteś zdolny do agrumentowania

                  > Kobita z Berlina przedstawia jawny cel działań : "niedopuszczania do
                  > ujawniania oszustw przypisania ojcostwa", a Ty dostrzegłeś w tym
                  > skrajnie odmienny cel

                  To już wytłumaczył ci dokładnie ktoś inny. Spróbuj ją zrozumieć, zamiast się tu
                  wypłakiwać, żeś głupi.
                • dokowski Poczytaj darku poniżej polemikę trevika, może ... 14.01.05, 21:42
                  ... się czegoś nauczysz
                  • Gość: trevik Re: Poczytaj darku poniżej polemikę trevika, może IP: *.dip.t-dialin.net 17.01.05, 15:30
                    Nie oczekuje darku, ze czegos sie nauczysz, ale przynajmniej jak przeczytasz
                    pelny kontekst zobaczysz, dlaczego nie ma sensu pewnych dyskusji prowadzic, ale
                    to moze juz nawet i wiesz, bo jednak nie odpisujesz w tym watku... ja
                    przynajmniej nie widzialem sensu kontynuowania tamtego watku, choc sa pewnie i
                    tacy, ktorzy mysla, ze argumentow mi braklo.
                    • darr.darek Re: Poczytaj darku poniżej polemikę trevika, może 17.01.05, 17:34
                      Gość portalu: trevik napisał(a):
                      >Nie oczekuje darku, ze czegos sie nauczysz, ale przynajmniej jak przeczytasz
                      >pelny kontekst zobaczysz, dlaczego nie ma sensu pewnych dyskusji prowadzic, ale
                      >to moze juz nawet i wiesz, bo jednak nie odpisujesz w tym watku... ja
                      >przynajmniej nie widzialem sensu kontynuowania tamtego watku, choc sa pewnie i
                      >tacy, ktorzy mysla, ze argumentow mi braklo.

                      Dokładnie z tego samego powodu co Ty przerwałem dyskusję z dokowskim.
                      Chłopak pomija podstawy i skupia się na bzdurnej gadaninie. Kilkukrotne,
                      powtórne kierowanie dyskusji na tory jego błędu odczytania CELU berlińskiej
                      lewaczki, spełzło na niczym.
                      Ja, właściwie, nie posądzam go o to, że nie zrozumiał prawdziwego celu owego,
                      lewackiego projektu ustawowego. Nie posądzam go, że nie rozumie, że celem ma
                      być niedopuszczanie do ujawniania oszustw przypisania ojcostwa (dla dobra
                      rodziny, rzecz jasna - lewacy wszystko robią dla dobra ludu pracującego miast i
                      wsi). Posądzanie go o takie niezrozumienie celów ludzkiego działania, byłoby
                      równoznaczne z uznaniem go debilem, który ma problemy podstawami percepcji i
                      podstawami zrozumienia relacji społecznych. Dostrzec można, że on jednak
                      debilem nie jest i dlatego tym bardziej żałosne staje się uczestnictwo w
                      jego "manierze" typowo babskiego zagadywania tematu i odchodzenia od meritum w
                      kierunku pogadania sobie choćby o badaniach genetycznych, których znajomość
                      można opisać zasadą : "jak mały Kazio wyobraża sobie badanie DNA".

              • Gość: trevik Re: Te argumenty zbiłem w innych postach, ale co IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.05, 11:26
                > Jesz większe różnice są między Polską a zachodem - poglądy które wolnym ludziom z
                > zachodu wydają się lewicowe, są w półsocjalistycznej Polsce poglądami
                > prawicowymi. Ale dość tych dywagacji.

                Nie ma takich pogladow. To, ze w Polsce partie, ktore zwa sie prawicowe maja
                wiele pomyslow lewicowych (etatystycznych) o niczym jeszcze nie swiadczy. Sa
                pewne niezmienne na calym swiecie atrybuty lewicy i etatyzm do nich nalezy i to
                nalezy _wszedzie_.

                > Ty o zupie, a ja o du... Też mogę Ci tak napisać: Przecież mowa jest nie o
                > jakichs szczegółach ale o samym fakcie pobrania i udostępnienia cudzych genów
                > do badań.

                Jak pobieraja Tobie krew, to niestety rowniez pobieraja i geny do badan. To, ze
                nie badaja DNA a czynniki chemiczne krwii sprawy nie zmienia _pobieraja DNA a Ty
                udostepniasz_. W ten sposob to juz nawet nie rozmawiamy "ja o dupie, Ty o zupie"
                a raczej ty argumentujesz "raz o dupie, raz o zupie".

                > > Czy nie mozna napisac prostego wyjatku w ustawie, ze testy
                > > porownawcze moga byc przeprowadzane w tej sytuacji a wyniki posrednie i p
                > robki
                > > maja byc bezwzglednie zniszczone pod kara itd. itp.
                >
                > Nie można. Takie prawo jest chore, jest źródłęm bezprawia, etatyzmu i
                > biurokracji.

                Czyli np. tak jak istnieje prawo o ochronie danych osobowych, w Polsce ostre, w
                innych krajach niby lagodniejsze, ale tez jeszcze dosyc ostre.

                Ale odbiegnijmy od tego prawa... teraz sobie wyobraz bank, ktory spokojnie
                dziala, ma dane klientow (lacznie z sumami na kontach), ale w celu podniesienia
                swoich zyskow sprzedaje te informacje inne firmie a ta np. dalej zlodziejom.

                W tym momencie ja pisze na liste dyskusyjna, powiedzmy na forum feminizm, ze
                owszem, trzeba wprowadzic prawo, ktore jednoczesnie umozliwi dzialalnosc bankowa
                a z drugiej strony zakaze robienia takiej dzialalnosci, jak handel danymi
                osobowymi a odzywa sie bardzo (jego zdaniem tylko) oswiecony gosc o nicku,
                powiedzmy, dokowski, ktory wali z grubej rury: zakazac dzialalnosci bankowej, bo
                prawa takiego, ktore regulowaloby to nie da sie wprowadzic, bo jest chore, jest
                zrodlem bezprawia i generuje etatyzm i nie da sie ekonomii zalozyc takiego kaganca.

                Przyznaj prosze, ze nasz hipotetyczny dyskutant dokowski argumentuje jak idiota.

                > Pan laborant by skłamał. Mąż dałby nielegalnie do zbadania ukradzione geny
                > swojego sąsiada i porównałby wyniki.

                I tak nastepnie ze wszystkimi znajomymi swojej zony .... a swistak siedzi i
                zawija je (te geny) w te sreberka.
                Juz pomijajac absurdalnosc takiej sytuacji (choc powiedzmy ktos bardzo bogaty
                moglby sobie pozwolic na taki kaprys), to akurat moznaby wprowadzic proste
                prawo, ze w probkach oddawanych do badan jedna probka pod kara taka i owaka musi
                nalezec do oddajacego probki i pobiera je laboratorium na miejscu - i caly
                problem z glowy.

                > Teraz już wiesz dlaczego i na czym polega różnica - takie badanie nie obejmuje
                > czytania informacji zapisanej na DNA, jest zwyczajnym badaniem chemicznym.

                Badanie na ew. pokrewienstwo rowniez nie obejmuje odczytania informacji
                zapisanej w DNA. To test porownawczy pewnych grup genow - nie czyta sie ich a
                tylko porownuje, czy pewne sekwencje w obu badanych przypadkach sa takie same.
                Nic mniej, nic wiecej, ale to trzeba chcec zrozumiec a nie ciepac sie na
                cokolwiek, co ma DNA w nazwie.
                • dokowski Skup się 14.01.05, 21:40
                  Gość portalu: trevik napisał(a):

                  > Jak pobieraja Tobie krew, to niestety rowniez pobieraja i geny do badan.

                  Nieprawda. Badania chemiczne są zupełnie czym innym niz czytanie książki.
                  Badanie składu chemicznego atramentu to co innego, niż czytanie cudzej
                  korespondencji

                  > Czyli np. tak jak istnieje prawo o ochronie danych osobowych

                  O widzisz, coś zaczynasz rozumnieć. Prawo do ochrony DNA powinno być jeszcze
                  bardziej surowe.

                  > Ale odbiegnijmy od tego prawa... teraz sobie wyobraz bank, ktory spokojnie
                  > dziala, ma dane klientow

                  Dane te uzyskał za zgodą klientów, nie są to dane o dzieciach uzyskane
                  podstępnie bez zgody matki. Analogia jest głupia.

                  > nasz hipotetyczny dyskutant dokowski argumentuje jak idiota

                  Przyznaję. Pewnie łatwiej się polemizuje w wymyślonym głupim dyskutantem niż z
                  prawdziwym

                  > I tak nastepnie ze wszystkimi znajomymi swojej zony

                  Nie pajacuj. Piszę o mężu, który dobrze wie z kim żona się spotyka.

                  > To test porownawczy pewnych grup genow - nie czyta sie ich a
                  > tylko porownuje

                  To tak, jakbyś chciał sprawdzić, czy jeden tekst jest kserokopią innego tekstu.
                  Możesz udawać, że nie czytasz, ale nikt ci nie uwierzy.

                  Nie mam nic przeciwko badaniom chemicznym, niech ojcowie sobie wykluczają
                  ojcostwo, jeśli chcą, byle nie używali do tego metody czytania DNA.

                  Wyobraź sobie dwa przepisy na ciasto, które są tajemnicą kocharzy. Masz dwa
                  podobne wypieki. Jeśli chcesz się przekonać, czy kocharze używają tego samego
                  przepisu, czy innego, nie musisz czytać tekstów tych przepisów. Kucharze
                  zresztą nie dadzą Ci ich do czytania, choćbyś zapewniał, że będziesz je tylko
                  porównywał litera po literze, bez ich czytania.

                  Weź próbki każdego ciasta i zbadaj ich skład chemiczny, a przekonasz się, czy
                  przepisy są różne czy któryś ukradł przepis drugiemu.

                  DNA jest jak książka kucharska zawierająca tylko jeden przepis - przepis na
                  człowieka. Badanie chemiczne jest bezpieczne z punktu widzenia ochrony danych
                  osobowych, nie ujawnia treści przepisu, a mimo to pozwala wykryć istnienie
                  różnic. Wykluczanie ojcostwa należy robić metodami chemicznymi, a nie
                  genetycznymi.
    • mike1980 Re: Niemiecki pomysł 14.01.05, 11:16
      1)Rozumiem, że ojciec też może nie zgodzić się na badanie jeżeli matka chce sprawdzić czy on jest ojcem. Jeśli tak, to jak wygląda sytuacja prawna przy ustalaniu alimentów jeżeli nie można udowonić ojcostwa?
      2) Jeżeli przyjmiemy, że przy decydowaniu o lasach dziecka potrzeba jest zgoda obojga rodziców, to czy nie powinno się wymagać zgody mężczyzny gdy kobieta chce dokonać aborcji/urodzić dziecko ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka