Dodaj do ulubionych

Współczucie dla gwałciciela -----

07.09.05, 17:54
-----na marginesie dyskusji "Wabienie"

Bronic chcę gwałciciela, tego najmocniej wykluczanego, najbardziej
znienawidzonego wśród feministycznych "Innych". Sam pomysł podjęcia takiej
obrony wyda się pewnie tutejszym paniom tak kuriozalny, że jego powstanie
przypiszą jednej z dwu przyczyn: uznają, że albo autor obrony dotknięty jest
taką czy inną dewiacją, albo też z takich czy innych powodów chce prowokować.
A jednak ... . Jakiś czas temu pojawił się tutaj wątek poświęcony pewnej
lesbijce-prostytutce, która za morderstwa popełnione na swoich klientach
skazana została na śmierć. Wątek pojawił się przy okazji filmu poświęconego
tej pani, filmu, w którym przedstawiono ją jako ofiarę społeczeństwa, którą
na drogę zbrodni popchnęły "warunki zewnętrzne" - krzywdzona i odrzucana
zaczęła w końcu zabijać. W tamtym wątku znalazły się panie, które uznały, że
wspomniane "czynniki zewnętrzne", jeśli nie usprawiedliwiają w pełni
morderczyni, to przynajmniej są czymś, co należy brać pod uwagę rozważając
jej przypadek. Zresztą, przenoszenie winy na społeczeństwo to zabieg dla
feministek dość zwyczajny. Kobiet - geniuszek jest tyle, co kot napłakał?
Winien jest system. Jakaś panienka zagłodzi się na śmierć - winien
jest "terror urody" fundowany kobietom przez współczesną cywlizację, itd,
itd. Sam gwałt też zyskał w ujęciu feministycznym wymiar "systemowy" -
opisany został jako narzędzie systemu służące utrzymywaniu kobiet w
poddaństwie. Gwałciciel pełni tu rolę funkcjonariusza patriarchatu
wymierzającego kobiecie karę, czy też przeprowadzającego akcję terrorystyczną
mającą zastraszyć zniewolone kobiety. Otóż, jeśli przyjmiemy tak "społeczny"
punkt widzenia, wina gwałciciela jeśli nie niknie, to przynajmniej zostaje w
części przynajmniej przeniesiona na "system". Kultura terroryzuje
kobiety "terrorem urody"? A czyś nie można powiedzieć, że terroryzuje
mężczyzn terrorem "seksu i przemocy"? A jeśli gwał jest narzędziem systemu,
to może gwałciciel nie tyle jest funkcjonariuszem, co częścią tego narzęfzia,
produktem, nie zaś wolnym podmiotem mogącym odpowiadać za swoje czyny?
Zastanówmy się, czy w przypadku gwałtu nie mamy aby do czynienia z dwiema
ofiarami, a nie z ofiarą i sprawcą, jak to najczęsciej widzą feministki.
Obserwuj wątek
    • diablica.26 Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 07.09.05, 18:09
      A propos powszechnego, niestety, pogladu, ze to nie przestepca jest winien,
      tylko spoleczenstwo, ktore go nie dopiescilo i zeslalo na margines, przypomniala
      mi sie anegdotka. Podsadny - morderca i gwalciciel tlumaczyl sie w sadzie mniej
      wiecej w ten sposob: "w moim srodowisku panowalo prawo dzungli, napatrzylem sie
      na gwalty, tak zostalem uksztaltowany przez spolecznosc, w ktorej zylem".
      Uzasadnienie wyroku zas bylo nastepujace: "Sad rozumie trudna sytuacje
      oskarzonego i wspolczuje mu trudnego dziecinstwa. Jednak sad urodzil sie tez w
      pewnym srodowisku, ktore takie czyny potepialo, tak wiec to srodowisko - nie sad
      - jest winne, ze sad musi wydac wyrok smierci".
      • kochanica-francuza Ha , ha 07.09.05, 18:14
        a Daukszewicz - jeśli tad podejrzewa, że to jakaś nowa feministka ., podaję
        pełne dane : satyryk KRZYSZTOF Daukszewicz - napisał opowiadanko, jak to sąd
        uniewinnia dresiarza - złodzieja, bo został sprowokowany przez staruszkę -
        mianowicie przez to, że miała ona przy sobie torebkę...
        • gotlama Re: Ha , ha 07.09.05, 18:49
          Jak zobaczyłam ten tytuł nadany przez Tada,zanim otwarłam tekst, pomyślałam, że
          tak bardzo się przejął zastosowaniem "zębatki" ;)
    • gotlama Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 07.09.05, 18:43
      Kochany Tadzie - po tobie wszystkiego się spodziewamy, także takich tekstów.

      Dokładnie na tej samej zasadzie złodziej jest ofiarą opresyjnego społeczeństwa
      warunków zewnętrznych i terroru "posiadania"

      Uleganie naciskom nie oznacza, że ofiary tego oddziaływania są zwolnione od
      konsekwencji bezrefleksyjnej uległości.


      Tad - proszę - zostaw słowo "terror" dla sytuacji które naprawdę na to
      zasługują :/



      • Gość: Bleman Re: Współczucie dla gwałciciela ----- IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.05, 20:33
        > Dokładnie na tej samej zasadzie złodziej jest ofiarą opresyjnego społeczeństwa
        > warunków zewnętrznych i terroru "posiadania"

        Uzasadnianie i usprawiedliwianie kradziezy ma czesto postac : "ukradl bo jest
        biedny" "ukradl bo nie mial co jesc" itd. itd.

        Zrzucanie winy na jakis abstrakcyjny twor :spoleczenstwo, srodowisko itd.
        jest nagminne.

        • Gość: gotlama Re: Współczucie dla gwałciciela ----- IP: *.proxynet.local / *.167.broadband2.iol.cz 08.09.05, 08:35
          Ja NIE napisałam,że środowisko jest w takiej sytuacji niewinne, ale o tym że
          fakt oddziaływania środowiska nie zwalnia jednostki od odpowiedzaialności za
          swoje czyny. Zaś Tobie wydało się że to argument na rzecz "liberalizmu",który
          niektórzy pojmują jako całkowity brak poczucia odpowiedzialności reszty
          społeczeństwa za warunki kształtowania i życia poszczególnych jednostek.

          Otóż należę do osób, które wolą by ich podatki były wydawane na finansowanie np
          zajęć pozalekcyjnych dla młodzieży, budowę przyszkolnych terenów rekreacyjnych,
          niż na zakładanie więzień.
          Wolę zapłacić za program typu "zero tolerancji" niż później opłacać przewlekłe
          dochodzenia i procesy sądowe związane z poważnymi przestępstwami.
          Nie przesadzajmy z tym liberalizmem, bo całkowity "liberalizm" jest
          zaprzeczeniem korzyści związanych z łączeniem się ludzi w społeczeństwo.
          • trevik Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 08.09.05, 12:14
            > Wolę zapłacić za program typu "zero tolerancji" niż później opłacać przewlekłe
            > dochodzenia i procesy sądowe związane z poważnymi przestępstwami.
            > Nie przesadzajmy z tym liberalizmem, bo całkowity "liberalizm" jest
            > zaprzeczeniem korzyści związanych z łączeniem się ludzi w społeczeństwo.

            To akurat nie jest stawianie sprawy w opozycji do liberalizmu szeroko pojetego a
            obranie polityki karnej. Najwyzej moze byc to poglad opozycyjny do jednego
            "sortu" liberalizmu (sprzecznego z innymi, np. liberalizmem gospodarczym),
            mianowicie socliberalizmu, ktory sobie polityke karna niejako wklepal w kanon a
            jego zwolennicy powtarzaja mantre o socjalizacji i "daniu szansy". W jednym sie
            z nimi zgadzam: najpierw za kazde przestepstwo dotkliwie ukarac a _pozniej_ "dac
            szanse" a nie na odwrot.

            > Nie przesadzajmy z tym liberalizmem, bo całkowity "liberalizm" jest
            > zaprzeczeniem korzyści związanych z łączeniem się ludzi w społeczeństwo.

            W calkowitym liberalizmie nie ma prawa istniec cos takiego jak spoleczenstwo w
            lewicowym rozumieniu tego slowa. Sa tylko obywatele majacy wplyw na panstwo i
            wladze. I nie tworza wirtualnych tworow typu spoleczenstwo (predzej grupy
            interesow), ktore nastepnie sa wykorzystywane do tworzenia innych wirtualnych
            tworow (solidarnosc spoleczna, czy sprawiedliwosc spoleczna, czy nikla
            szkodliwosc spoleczna czynu) tlumaczacych zachowania zazdrosnych leniow i
            lajdakow. Nie oznacza to wszakze zaprzeczenia korzysci z istnienia panstwa oraz
            wspolzycia jego obywateli.

            Gruss, T.
            • Gość: gotlama Re: Współczucie dla gwałciciela ----- IP: *.proxynet.local / *.167.broadband2.iol.cz 08.09.05, 14:00
              Czy ja wspomniałam o społeczeństwie w lewicowym znaczeniu tego słowa czy o
              społeczństwie ;)
              Grupa interesów jest pewną społecznością. Zakładamy, że każdy "interes"
              powoduje wyodrębnienie zbiorów ludzi. Te grupy oczywiście niekoniecznie
              są "rozłączne" (właśnie w takim sensie w jakim używamy tego pojęcia dla
              zbiorów).
              Powiedzmy sobie,że należę do tej grupy, która widzi interes w zapobieganiu
              przestępstwom poprzez ponoszenie wydatków na stwarzanie ludziom szansy na
              omijanie przestępczych ścieżek z daleka (ale metodą uczenia "połowu ryb i
              kredytowania zakupu pierwszej wędki" ;), niż na odstraszaniu od nich surowością
              i nieuchronnością kary. Nie wyklucza to mojej przynależności do tej grupy,
              która domaga się szybkich, nieuchronnych, adekwatnych do rodzaju popełnionego
              przestępstwa kar - to w celu powstrzymania tych którzy ze stworzonych szans
              skorzystać nie chcieli.
              Zdaję sobie sprawę, że moje dywagacje zatrącają idealizmem ( tym w potocznym
              znaczeniu tego słowa), ale tak mniej wiecej, lepiej lub gorzej funkcjonujemy.
              Tylko ty piszesz o kiju i marchewce, a ja wolę odwrotną kolejność.

              Owszem można wsystko sprowadzać do teorii wyboru publicznego, więc tym układzie
              pamiętajny że przez zaniedbania możemy sobie stworzyć zupełnie niepożądaną
              grupę interesu. Taka wizja na chyba odpowiednią "siłę negocjacyjną" ;)


              Co tam z "naszym arbitrażem"? Troszkę wędrowałam po internecie i okazało się,
              że Polki, przy braku "cieplarni" są bardziej przebojowe od Szwedek.
              Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze mnie przekonasz (trochę ;)

              • trevik Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 08.09.05, 17:46
                Polityka karna to sprawa bardzo trudna i bardzo zle, gdy jest nacechowana
                ideologia, bo w tej chwili tak duzo wiadomo na temat resocjalizacji,
                przestepczosci i wszystkiego pozostalego, ze pozostaje tylko politycznie tak
                naprawde dobrac wysokosc wydatkow panstwa (przy zalozeniu nadrzednosci interesu
                spoleczenstwa nad interesem przestepcy, zachowujac dla tego ostatniego
                elementarne prawa) na cel walki z przestepczoscia, niestety zarowno lewica jak i
                prawica wtyka swoje grabie w ten temat, bo jest dla nich z populistycznych i
                ideowych wzgledow atrakcyjny psujac mozliwosci dojscia do optimum. Kiedys
                slyszalem komentarz specjalisty od prawa karnego na temat pomyslow Kaczynskiego
                - w skrocie "sodoma i gomora". Calkiem logiczne: facet daje rozwiazania, ktorych
                sie boja ludzie i przez to mysla, ze ich sie tez boja przestepcy, co byc moze
                jest strasznie naiwne, bo przestepcy, zwlaszcza rasowi mysla inaczej.

                Ja nie twierdze, ze danie mozliwosci to cos zlego - to cos jak najbardziej
                wlasciwego, ale wazne, aby widok kija nie stracil sie przypadkiem niektorym z
                oczu (w europie wielu mlodocianych popelnia przestepstwa dla przygody, np.
                Graficiarze - cale srodowisko ludzi bazgrzacych na scianach, bo towarzyszom temu
                zabawa, aby nie dac sie zlapac). Nie wierze, ze np. w takich Niemczech brakuje
                osrodkow dla mlodziezy - to jest cos, na co oni wydaja potezne budzetowe
                pieniadze a problem ciagle jest, wiec imho moze warto puscic w ruch te kije.

                > Co tam z "naszym arbitrażem"? Troszkę wędrowałam po internecie i okazało się,
                > że Polki, przy braku "cieplarni" są bardziej przebojowe od Szwedek.
                > Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze mnie przekonasz (trochę ;)

                Jak ze Szwedkami, to nie wiem, ale mysle, ze sa bardziej przebojowe od Niemek (
                a juz na pewno bardziej wytrwale pracujace na swoj los i zaangazowane) -
                rownowaga zawsze bedzie istniala, jak popuscisz warunki i oczekiwania to ludzie
                dziadzieja, tak kobiety, jak i mezczyzni. Dlatego uwazam, ze socjalizm na
                dluzsza mete krzywdzi.

                Gruss, T.
    • julla Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 07.09.05, 18:50
      tad9 napisał:

      >Zastanówmy się, czy w przypadku gwałtu nie mamy aby do czynienia z dwiema>
      ofiarami, a nie z ofiarą i sprawcą, jak to najczęsciej widzą feministki.
      ***
      Tak, ciężka jest dola gwałciciela. Jest zmuszony godzinami sterczeć czujnie w
      gęstym listowiu, czy też ciemnym, nieprzyjemnym zaułku;
      niekiedy w deszcz, ziąb czy nawet mróz. Wsytawiony jest, bez żadnych szans na
      obronę, na urazy cielesne typu zadrapania, naraża na zabrudzenie odzież wierzchnią;
      że nie wspomnę nawet o ryzyku związanym z przypadkowym seksem.
      To doprawdy okrutne, że nikt nie pochyli się nad nim z troską i czułym
      współczuciem- zapewne jesteś jedynym światełkiem w tunelu dla wszelkich wampirów
      Pękalskich czy innych rozpruwaczy...
      A poza tym myślę, że nie masz chyba ani siostry, ani żony, ani córki (matkę to
      chyba musisz mieć...)
      skoro tak beztrosko sobie wypisujesz takie bezmyślnie okrutne bzdury.

      -
      >I<
    • Gość: tut turu Re: Współczucie dla gwałciciela ----- IP: *.praganet.pl 07.09.05, 19:02
      Bardzo mi się podoba ten tok rozumowania. Jest w nim wiele racji. To tak jak z
      szukaniem usprawiedliwienia dla krzywdzących swoje dzieci matek.

      Ale chyba na tym forum (sądząc już pod odpowiedziach) nikt tego postu nie
      odbierze właściwie.
    • kocia_noga Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 07.09.05, 19:21
      tad9 napisał:

      Kultura terroryzuje
      > kobiety "terrorem urody"? A czyś nie można powiedzieć, że terroryzuje
      > mężczyzn terrorem "seksu i przemocy"? A jeśli gwał jest narzędziem systemu,
      > to może gwałciciel nie tyle jest funkcjonariuszem, co częścią tego narzęfzia,
      > produktem, nie zaś wolnym podmiotem mogącym odpowiadać za swoje czyny?

      Zgadam się do pewnego stopnia, tadzie.System tworzy i deleguje takie osoby ,
      jednak indywidualna odpowiedzialnośc nadal obowiązuje. Wournous, czy jak jej
      tam było została słusznie skazana i nikt tego nie kwestionował.
      • tad9 przypomnijmy 07.09.05, 20:09
        kocia_noga napisała:

        > Zgadam się do pewnego stopnia, tadzie.System tworzy i deleguje takie osoby ,
        > jednak indywidualna odpowiedzialnośc nadal obowiązuje. Wournous, czy jak jej
        > tam było została słusznie skazana i nikt tego nie kwestionował.


        Przypomnijmy więc jak to wyglądało:


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=19029577&v=2&s=0
        >
        >
        • kocia_noga Re: przypomnijmy 07.09.05, 20:23
          tad9 napisał:

          > kocia_noga napisała:
          >
          > > Zgadam się do pewnego stopnia, tadzie.System tworzy i deleguje takie osob
          > y ,
          > > jednak indywidualna odpowiedzialnośc nadal obowiązuje. Wournous, czy jak
          > jej
          > > tam było została słusznie skazana i nikt tego nie kwestionował.
          >
          >
          > Przypomnijmy więc jak to wyglądało:
          >
          >
          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=19029577&v=2&s=0
          > >
          > >
          Przeczytałam , przypomniałam sobie sprawę. Fakt , kwestionowano ten wyrok ,
          jednak z powodu okoliczności łagodzących -mocno uzasadnione przypuszczenie
          działania w samoobronie oraz inne powody , specyficzne dla tego przypadku.
          Wyrok kwestionowany byl także w konfrontacji z dożywociem dla seryjnego
          mordercy , nie zas z powodu tego , że Wournous była abstrakcyjna ofiarą
          systemu.
          • tad9 Re: przypomnijmy 07.09.05, 21:16
            kocia_noga napisała:


            > Przeczytałam , przypomniałam sobie sprawę. Fakt , kwestionowano ten wyrok ,
            > jednak z powodu okoliczności łagodzących -mocno uzasadnione przypuszczenie
            > działania w samoobronie oraz inne powody , specyficzne dla tego przypadku.
            > Wyrok kwestionowany byl także w konfrontacji z dożywociem dla seryjnego
            > mordercy , nie zas z powodu tego , że Wournous była abstrakcyjna ofiarą
            > systemu.
            • kocia_noga Re: przypomnijmy 07.09.05, 21:26
              tad9 napisał:

              > kocia_noga napisała:
              >
              >
              > > Przeczytałam , przypomniałam sobie sprawę. Fakt , kwestionowano ten wyrok
              > ,
              > > jednak z powodu okoliczności łagodzących -mocno uzasadnione przypuszczeni
              > e
              > > działania w samoobronie oraz inne powody , specyficzne dla tego przypad
              > ku.
              > > Wyrok kwestionowany byl także w konfrontacji z dożywociem dla seryjnego
              > > mordercy , nie zas z powodu tego , że Wournous była abstrakcyjna ofiarą
              > > systemu.
        • julla Re: przypomnijmy 07.09.05, 21:19
          Odpowiedzialność za własne czyny chyba jest oczywista dla każdego normalnie
          myślącego człowieka. Uwarunkowania środowiskowe mogą nieco tłumaczyć kryminalne
          zapędy jednostki, jednak niczego nie usprawiedliwają ani nie stanowią
          okoliczności łagodzącej. Wszyscy wiemy, że za wszelką cenę starasz sie być
          najradykalniejszym radykałem; jednak dopatrywanie się 'ofiary' w agresorze, jak
          dla mnie, świadczy o jakieś umysłowej niedyspozycji...
          • kochanica-francuza Re: przypomnijmy 07.09.05, 21:21
            jednak dopatrywanie się 'ofiary' w agresorze

            ...oczywiście tylko wtedy, jeśli agresor jest mężczyzną...
          • tad9 Radykalizm? 07.09.05, 21:23
            julla napisała:

            > Odpowiedzialność za własne czyny chyba jest oczywista dla każdego normalnie
            > myślącego człowieka. Uwarunkowania środowiskowe mogą nieco tłumaczyć
            >kryminalne zapędy jednostki, jednak niczego nie usprawiedliwają ani nie
            >stanowią okoliczności łagodzącej.

            Powiedz mi - czy istnieje wśród feministek tendencja do obwiniania "systemu" za
            pewne indywidualne przypadki, takie jak np. popadnięcie w anoreksję?


            >Wszyscy wiemy, że za wszelką cenę starasz sie być
            > najradykalniejszym radykałem; jednak dopatrywanie się 'ofiary' w agresorze,
            >jak dla mnie, świadczy o jakieś umysłowej niedyspozycji...

            Mylisz się - wcale nie jestem radykalny, a przynajmniej to, co przedstawiłem
            nie jest szczytem radykalizmu na jaki mnie stać. Jest to właściwie rzecz biorąc
            kalka argumentacji feministycznej ustawiona w kontekście trudnym do łatwego dla
            feministek (czy kobiet) przełknięcia.
            • kocia_noga Re: Radykalizm? 07.09.05, 21:29
              tad9 napisał:

              > julla napisała:
              >
              > > Odpowiedzialność za własne czyny chyba jest oczywista dla każdego normaln
              > ie
              > > myślącego człowieka. Uwarunkowania środowiskowe mogą nieco tłumaczyć
              > >kryminalne zapędy jednostki, jednak niczego nie usprawiedliwają ani nie
              > >stanowią okoliczności łagodzącej.
              >
              > Powiedz mi - czy istnieje wśród feministek tendencja do obwiniania "systemu"
              za
              >
              > pewne indywidualne przypadki, takie jak np. popadnięcie w anoreksję?
              >
              >
              > >Wszyscy wiemy, że za wszelką cenę starasz sie być
              > > najradykalniejszym radykałem; jednak dopatrywanie się 'ofiary' w agresorz
              > e,
              > >jak dla mnie, świadczy o jakieś umysłowej niedyspozycji...
              >
              > Mylisz się - wcale nie jestem radykalny, a przynajmniej to, co przedstawiłem
              > nie jest szczytem radykalizmu na jaki mnie stać. Jest to właściwie rzecz
              biorąc
              >
              > kalka argumentacji feministycznej ustawiona w kontekście trudnym do łatwego
              dla
              >
              > feministek (czy kobiet) przełknięcia.


              Nie, tad.Nawet jakbyś bardzo chciał, to dalece nie to samo. Anorektyczka jest
              ofiarą , krzywdzi siebie , jest chora. Gwałciciel krzywdzi inną osobę.Jest
              zdrowy.
              • tad9 Re: Radykalizm? 07.09.05, 21:32
                kocia_noga napisała:


                > Nie, tad.Nawet jakbyś bardzo chciał, to dalece nie to samo. Anorektyczka jest
                > ofiarą , krzywdzi siebie , jest chora. Gwałciciel krzywdzi inną osobę.Jest
                > zdrowy.

                Wybacz, ale nie chodzi tu o to, kto kogo krzywdzi, ale o kwestię "sterowania
                zewnętrznego". Jeśli ktoś robi coś popychany przez "system" należy to
                powiedzieć, niezależnie od tego, z jakim czynem mamy do czynienia.
                Skoro "system" może skłonić kobietę do zagłodzenia się na śmierć, dlaczego
                odmówić mu mocy skłonienia mężczyzny do popełnienia gwałtu?
                • julla Re: Radykalizm? 07.09.05, 21:46
                  No dobra, system popchnął męzczyznę do gwałtu.
                  No i co z tego?
                  Czy sąd bierze pod uwagę taką linie obrony. Z tego co wiem- to nie. To o czym my
                  dyskutujemy? Równie dobrze i sensownie brzmi argumentacja, że czarny kot
                  przebiegł drogę gwałcicielowi. Jeśli chodzi o anoreksję- to tez jedynie
                  nieinteresujący się problemem moga stwierdzić winę "systemu". Anorektyczki
                  występowały już w średniowieczu, a może jeszcze wcześniej- tylko nie opisane.
                  Sedno sprawy jest gdzie indziej, trudno się do niego dokopać.
                • julla Re: Radykalizm? 07.09.05, 21:58
                  a jesli chodzi o wspólczucie dla gwałciciela, ofiary systemu- to również możemy
                  wspóczuć żarliwym inkwizytorom, nazistom, komunistom - ofiarom systemu
                  mordującym, bo system ich "popchnął"...
                • kocia_noga Re: Radykalizm? 08.09.05, 10:26
                  tad9 napisał:

                  > kocia_noga napisała:
                  >
                  >
                  > > Nie, tad.Nawet jakbyś bardzo chciał, to dalece nie to samo. Anorektyczka
                  > jest
                  > > ofiarą , krzywdzi siebie , jest chora. Gwałciciel krzywdzi inną osobę.Jes
                  > t
                  > > zdrowy.
                  >
                  > Wybacz, ale nie chodzi tu o to, kto kogo krzywdzi, ale o kwestię "sterowania
                  > zewnętrznego". Jeśli ktoś robi coś popychany przez "system" należy to
                  > powiedzieć, niezależnie od tego, z jakim czynem mamy do czynienia.
                  > Skoro "system" może skłonić kobietę do zagłodzenia się na śmierć, dlaczego
                  > odmówić mu mocy skłonienia mężczyzny do popełnienia gwałtu?



                  He he.I co dalej?
    • krolewna_angina Tad, czy ty sam wiesz o co ci chodzi??? 07.09.05, 21:55
      Wiesz Tad, chyba przestanę starać się zrozumieć o co tobie chodzi. Wiesz
      dlaczego? Bo doszłam do wniosku, że ty sam tego nie wiesz;))
      Na wątku "Wabienie" protestowałeś gdy ponoć opacznie zrozumiano twoje poglądy
      (że zgwałcona kobieta ponosi współodpowiedzialność)
      Teraz natomiast piszesz, że w gwałcie są dwie ofiary - czyli że ofiara jest
      współwinna.
      No to jaki ty masz w końcu pogląd na sprawę winy i krzywdy?
      Jakim sposobem gwałciciel moze być ofiarą jeśli jednocześnie zgwałcona nie jest
      współodpowiedzialna? Możesz to jakoś wyjaśnić?
      • tad9 Re: Tad, czy ty sam wiesz o co ci chodzi??? 07.09.05, 22:09
        krolewna_angina napisała:

        > Na wątku "Wabienie" protestowałeś gdy ponoć opacznie zrozumiano twoje
        >poglądy (że zgwałcona kobieta ponosi współodpowiedzialność)

        W tamtym wątku zastanawialiśmy się, czy kobieta jest współodpowiedzialna za
        wykreowanie sytuacji sprzyjającej gwałtowi.

        > Teraz natomiast piszesz, że w gwałcie są dwie ofiary - czyli że ofiara jest
        > współwinna.

        W tym wątku zastanawiamy się, co popchnęło gwałciciela do gwałtu, to znaczy -
        dlaczego w sytuacji sprzyjającej gwałtowi zrealizował się scenariusz gwałtu.
        Ostatecznie sytuacji sprzyjających gwałtowi jest więcej niż gwałtów, więc
        odpowiedź, że do gwałtu doszło bo sytuacja sprzyjała nie może nas w pełni
        zadowolić. Oczywiście, bez tej sytuacji gwałt byłby niemożliwy - ta uwaga znów
        odsyła nas do rozważań o rozkładzie odpowiedzialności za jej kreowanie.

        > No to jaki ty masz w końcu pogląd na sprawę winy i krzywdy?
        > Jakim sposobem gwałciciel moze być ofiarą jeśli jednocześnie zgwałcona nie
        >jest współodpowiedzialna? Możesz to jakoś wyjaśnić?

        Gwałciciel jest ofiarą jeśli działały tu jakieś siły zewnętrzne, które go do
        gwałtu popchnęły, ofiara jest współodpowiedzialna za przebieg procesu, jeśli
        współkreowała sytuację, w której wspomniane siły mogły zadziałać.
        • Gość: tut turu Re: Tad, czy ty sam wiesz o co ci chodzi??? IP: *.praganet.pl 08.09.05, 10:30
          Spokojnie, one robią to, co potrafią najlepiej - mącą. Sprowadzają temat na
          manowce. Dobrze uderzyłeś pierwszym postem, ale nie wdawaj się z dyskusje z
          nimi. Mimo, że to feminy, to wciąż jednak kobiety - potrafią zamącić każdy temat.
          • zly_wilk Re: Tad, czy ty sam wiesz o co ci chodzi??? 08.09.05, 18:00
            Gość portalu: tut turu napisał(a):

            > Spokojnie, one robią to, co potrafią najlepiej - mącą. Sprowadzają temat na
            > manowce. Dobrze uderzyłeś pierwszym postem, ale nie wdawaj się z dyskusje z
            > nimi. Mimo, że to feminy, to wciąż jednak kobiety - potrafią zamącić każdy
            tema
            > t.

            Zgadzam się z tym. Będą udawać, że nie rozumieją, celowo rozumieć opacznie i
            przypisywać Ci słowa, których nie powiedziałeś.

            Pozdrawiam -
            • ggigus och Zly Wilki, mistrzu rzeczowej 08.09.05, 18:23
              dyskusji!
            • ziemiomorze Wspolczucie dla tada 08.09.05, 18:25
              zly_wilk napisał:

              > Zgadzam się z tym. Będą udawać, że nie rozumieją, celowo rozumieć opacznie i
              > przypisywać Ci słowa, których nie powiedziałeś.

              Jesli istotnie Ty jestes cudownym Maciejem K, autorem-wiesz-czego, to w
              zaawansowanych technikach mącenia nie podskoczy Ci zadna kobieta z tego forum,
              rispekt, masz doktorat w Odwracaniu Kota Ogonem.

              Jesli nie - byloby milutko, zebys laskawie wskazal, w ktorych to konkretnie
              fragmentach swoich wypowiedzi dziewczyny 'celowo zrozumialy opacznie'
              i 'przypisaly slowa, ktorych taddy nie powiedzial'.
              A - i jeszcze - skad pewnosc, ze 'celowo'?

              Nie probuje byc zlosliwa ani sie czepiac - po prostu mysle, ze krytyka powinna
              byc konstruktywna. Inaczej to tylko marudzenie - cos jak tych dwoch zrzędliwych
              dziadkow w bocznej lozy Muppet Show,
              • Gość: tut turu Re: Wspolczucie dla tada IP: *.praganet.pl 08.09.05, 18:58
                Haha, ten post zakrawa na farsę. Jesteś może posłanką? Gadasz jak rasowy polski
                polityk.

                Mam nadzieję, że mądzry faceci, którzy tu (niestety) marnują czas nie odpowiedzą
                tej... pani.
    • Gość: . Re: Współczucie dla gwałciciela ----- IP: *.toya.net.pl 07.09.05, 23:34
      Skoro tak uważasz to ok to teraz ja cię zgwałcę (baaardzo brytalnie) i będę
      wtedy ofiarą a ty będziesz współwinny gwałtowi bo się dałeś
    • Gość: 0 Re: Współczucie dla gwałciciela ----- IP: 193.24.200.* 08.09.05, 07:20
      Hej,
      Ujawnij się kim jesteś, ja Cie pobiję, zgwałcę i przypiekę, a potem będę się
      bronić, że jestem biedną ofiarą, gdyż system mnie zmusił,a bezpośrednio Ty mnie
      wkurzyłeś swoją pisanina na forum. Co Ty na to?
      • kochanica-francuza Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 08.09.05, 12:54
        Gość portalu: 0 napisał(a):

        > Hej,
        > Ujawnij się kim jesteś, ja Cie pobiję, zgwałcę i przypiekę, a potem będę się
        > bronić, że jestem biedną ofiarą, gdyż system mnie zmusił,a bezpośrednio Ty mnie
        >
        > wkurzyłeś swoją pisanina na forum. Co Ty na to?

        Pozdrawiam kimkolwiek jesteś.
        • Gość: 0 Re: Współczucie dla gwałciciela ----- IP: 193.24.200.* 08.09.05, 18:52
          A dziękuję,
          Wysoki Sądzie, do tego straszliwego kroku popchnęło mnie społeczeństwo forumowe
          reprezentowane zwłacza przez Kochanicę Francuza :)
          • kochanica-francuza Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 08.09.05, 19:25
            Gość portalu: 0 napisał(a):

            > A dziękuję,
            > Wysoki Sądzie, do tego straszliwego kroku popchnęło mnie społeczeństwo forumowe
            >
            > reprezentowane zwłacza przez Kochanicę Francuza :)

            Ten argument jest nie do odparcia.;-)
    • zona_leona Współczucie to jednak przesada 08.09.05, 12:44
      tad9 napisał

      Bronic chcę gwałciciela, tego najmocniej wykluczanego, najbardziej
      > znienawidzonego wśród feministycznych "Innych".
      Zastanówmy się, czy w przypadku gwałtu nie mamy aby do czynienia z dwiema
      > ofiarami, a nie z ofiarą i sprawcą, jak to najczęsciej widzą feministki.


      A dlaczego tylko feministki? Czy niefeministki lubią gwałcicieli i okazują im
      łagodne współczucie?
      Bez przesady z tym wspołczuciem, w ramach nauki można spróbować zrozumieć,
      dlaczego są właśnie tacy, ale to chyba wystarczy.
      Może mamy z nimi postępować jak z pewnym mordercą z dowcipu, który zadźgal
      nożem matkę i powiesił ojca? Psycholog stwierdził że oskarżony mimo okropnego
      czynu nadal ma umysł dziecka, więc na sali sądowej został powitany słowami:" A
      kto to psisied? Mamusie gili gili a tatusia buj buj buj ?"
    • kr_kap Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 08.09.05, 14:19
      Oczywiście, że gwałcicielowi należy współczyć, bez dwóch zdań. Ale dopóki za
      gwałt się idzie siedzieć a za "prowokowanie", jakkolwiek by go nie rozumieć -
      nie (czy chodzenie nago, z racji bycia naturystą, w okolicy plaży nudystów jest
      prowokowaniem do gwałtu?), na współczuciu społeczeństwo poprzestaje,
      gwałciciela-biedaka wsadzając czym prędzej do pierdla.
      • kochanica-francuza Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 08.09.05, 16:20
        kr_kap napisała:

        > Oczywiście, że gwałcicielowi należy współczyć, bez dwóch zdań. Ale dopóki za
        > gwałt się idzie siedzieć a za "prowokowanie", jakkolwiek by go nie rozumieć -
        > nie (czy chodzenie nago, z racji bycia naturystą, w okolicy plaży nudystów jest
        > prowokowaniem do gwałtu?)

        A czy chodzenie z torebką, w czymkolwiek co nie jest szmatą ze śmietnika, w
        pobliżu grupki sfrustrowanych POlaków, którzy zawsze mają za mało, a "bogatym
        trzeba zabrać" , jest prowokowaniem? Okradli mnie w sklepie.
        • kochanica-francuza Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 08.09.05, 16:20

          >
          > A czy chodzenie z torebką, w czymkolwiek co nie jest szmatą ze śmietnika, w
          > pobliżu grupki sfrustrowanych POlaków, którzy zawsze mają za mało, a "bogatym
          > trzeba zabrać" , jest prowokowaniem? Okradli mnie w sklepie.

          To oczywiście nijak się ma do gwałtu... Musiałam się wygadać.
          • Gość: Diablica Współczucie dla gwałciciela - to żart IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.09.05, 17:05
            Miałam 15 lat, chodziłam w szerokich jeansach, męskich bluzach i miałam krótkie
            włosy. Stwierdzenie, że mogłam prowokować wyglądem - śmiech na sali. Nie
            zostałam zgwałcona tylko dlatego, że mi odpier... obiłam twarz trzem z pięciu
            napastników. Nie wiem jak to zrobiłam. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale
            żałowałam , że ich nie zabiłam, bo jak ich biłam, czułam się cudownie i
            strasznie zarazem. Miałam szczęcie bo okazało się, że gdy kilku najbardziej
            napalonych dostało po ryju reszta zwiała.
            Odpowiadając na twoje pytanie:
            Nie, nie uważam, że cokolwiek może usprawiedliwić gwałt. Nie współczuje
            gwałcicielom. Wiem jak się czuję osoba, która atakuje inną. To straszne i
            jednocześnie niesamowicie euforyczne uczucie. Jakby sie było na haju. Nie chcę
            sie usprawiedliwiać, bo choć to obrona własna, to jednak była to forma
            przemocy. Nie wiem czy dziś bym tak potrafiła, ale przekonałam się, że w każdym
            drzemie zło, taki demon, który żywi się czyimś cierpieniem. To raczej kwestia
            natury ludzkiej, choć społeczeństwo i wychowanie, może tę ciemną naturę wydobyć
            i wzmocnić.
            Jeszcze raz podkreślam, każdy człoiek ma w sobie to zło. Ale nie wszyscy od
            razu idziemy i mordujemy albo gwałcimy, kradniemy itp. Skoro część z nas może
            sobie poradzić z tymi pokusami, to znaczy, że potrafimy wszyscy. A więc
            gwałcicielom mówimy: śmierć!
            • kochanica-francuza Re: Współczucie dla gwałciciela - to żart 08.09.05, 17:07
              Gość portalu: Diablica napisał(a):

              > Miałam 15 lat, chodziłam w szerokich jeansach, męskich bluzach i miałam krótkie
              >
              > włosy. Stwierdzenie, że mogłam prowokować wyglądem - śmiech na sali. Nie
              > zostałam zgwałcona tylko dlatego, że mi odpier... obiłam twarz trzem z pięciu
              > napastników. Nie wiem jak to zrobiłam. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale
              > żałowałam , że ich nie zabiłam, bo jak ich biłam, czułam się cudownie i
              > strasznie zarazem. Miałam szczęcie bo okazało się, że gdy kilku najbardziej
              > napalonych dostało po ryju reszta zwiała.

              Przypuszczalnie obiłaś po ryju przywódcę i ten stracił zapał do działania. A za
              nim reszta dzielych rycerzy, hehe.

              Gratulacje z całego serca!!!!!!!

            • kr_kap Re: Współczucie dla gwałciciela - to żart 09.09.05, 16:40
              Wiesz, miałam coś podobnego jak byłam dzieckiem, 10-11 lat. Facet był sam, więc
              po ruchach wstępnych przestraszył się wchodzących do klatki sąsiadów. Ale nawet
              nie dlatego wkurzają mnie te wszystkie głosy o tym, że "ona prowokowała" (bo
              pedofila już samo bycie dzieckiem, jak sądzę, prowokuje), ale dlatego, że to
              chore, że mój rower samochód mieszkanie torebka prowokują kogokolwiek do
              kradzieży, a mnie, jeśli dostałam w ciemnej ulicy, znaczy, że wpie..się
              należał, bo przecież powinnam chodzić tylko po oświetlonych.

              Moje rzeczy i moje ciało należą do mnie i - wciąż współczując tego trudnego
              dzieciństwa wszelkim dewiantom seksualnym - jestem zdania, że należy ich łapać,
              żeby więcej nie wypuścić.

            • tad9 Zanalizujmy ..... 10.09.05, 08:30
              Gość portalu: Diablica napisał(a):

              > Miałam 15 lat, chodziłam w szerokich jeansach, męskich bluzach i miałam
              krótkie
              >
              > włosy. Stwierdzenie, że mogłam prowokować wyglądem - śmiech na sali. Nie
              > zostałam zgwałcona tylko dlatego, że mi odpier... obiłam twarz trzem z pięciu
              > napastników. Nie wiem jak to zrobiłam. Nie potrafię tego wytłumaczyć, ale
              > żałowałam , że ich nie zabiłam, bo jak ich biłam, czułam się cudownie i
              > strasznie zarazem. Miałam szczęcie bo okazało się, że gdy kilku najbardziej
              > napalonych dostało po ryju reszta zwiała.

              Zastanówmy się jak powyższa anegdota wygląda w świetle teorii o nieistnieniu
              współ odpowiedzialności za kreowanie sytuacji mogących skończyć się dla nas
              przykro. Otóż, przyjmując ten punkt widzenia na poszkodowanych wychodzą
              raczej ... owi mężczyźni. Do gwałtu nie doszło, pobicie jest faktem.
              Trzech z nich zostało pobitych, wszyscy zostali przestraszeni. A nie mówili
              wszak "pobij mnie". Powiecie: sami są sobie winni! Ale czy nie znaczy to tyle,
              co "stworzyli sytuację sprzyjającą pobiciu"? Jak to więc w końcu jest z tą
              odpowiedzialnością za kreowanie sytuacji?

              • zly_wilk :))) n/tx 10.09.05, 08:32
                Pozdrawiam -
              • margot_may Re: Zanalizujmy ..... 10.09.05, 11:17
                tak się składa, że wszyscy w swoim życiu kiedyś tam wykreowaliśmy takie
                sytuacje, i będziemy kreować. dopóki prawa jakiegoś człowieka nie zostały
                naruszone nikt nie jest winny, a te sytuacje nie są warte wzmianki. natomiast
                jeśli komuś przychodzi do łba, żeby je wykorzystać do swoich celów... to wtedy
                on jest winny, ponieważ pierwszy naruszył prawo.
                tak to rozumiem i nie wiem, z czym masz problem tad.
                • tad9 Re: Zanalizujmy ..... 10.09.05, 12:33
                  margot_may napisała:

                  > tak to rozumiem i nie wiem, z czym masz problem tad.

                  Nie mówimy o winie lecz o odpowiedzialności, i nie o odpowiedzialności karnej,
                  ale o odpowiedzialności za kreowanie sytuacji, o których wspomniałaś. Czy ja
                  mam problem? Nie. Twierdzę, że jesteśmy współodpowiedzialni za kreowania tych
                  sytuacji. To Wy macie problem z uznaniem tej tezy.
                  • margot_may Re: Zanalizujmy ..... 10.09.05, 12:45
                    świtenie tad powiedz mi jaką odpowiedzialność ponoszą ludzie, którzy jeżdżą
                    metrem w dobie zamachów bombowych. są współodpowiedzialni czyż nie? i co w
                    związku z tym?
              • diablica.26 Re: Zanalizujmy ..... 10.09.05, 17:03
                tad9 napisał:
                > Zastanówmy się jak powyższa anegdota wygląda w świetle teorii o nieistnieniu
                > współ odpowiedzialności za kreowanie sytuacji mogących skończyć się dla nas
                > przykro. Otóż, przyjmując ten punkt widzenia na poszkodowanych wychodzą
                > raczej ... owi mężczyźni. Do gwałtu nie doszło, pobicie jest faktem.
                > Trzech z nich zostało pobitych, wszyscy zostali przestraszeni. A nie mówili
                > wszak "pobij mnie". Powiecie: sami są sobie winni! Ale czy nie znaczy to tyle,
                > co "stworzyli sytuację sprzyjającą pobiciu"? Jak to więc w końcu jest z tą
                > odpowiedzialnością za kreowanie sytuacji?

                Nie slyszales o czyms takim jak usilowanie gwaltu? To PRZESTEPSTWO, a nie
                "kreowanie sytuacji".
                • tad9 Re: Zanalizujmy ..... 10.09.05, 18:17
                  diablica.26 napisała:


                  > Nie slyszales o czyms takim jak usilowanie gwaltu? To PRZESTEPSTWO, a nie
                  > "kreowanie sytuacji".

                  A czy nie słyszałaś czasem o "prowokowaniu seksualnym"? Nie jest to może
                  przestępstwo, ale nie mówimy tu o odpowiedzialności karnej. Zresztą - co to
                  jest prawo? Konstrukt kulturowy. Czy można się nim przejmować aż tak bardzo w
                  analizach, gdy zdamy sobie już sprawę z jego arbitralnego charaktetu?
                  • diablica.26 Re: Zanalizujmy ..... 10.09.05, 20:10
                    tad9 napisał:
                    > A czy nie słyszałaś czasem o "prowokowaniu seksualnym"? Nie jest to może
                    > przestępstwo, ale nie mówimy tu o odpowiedzialności karnej.

                    Slyszalam. I po raz kolejny, do znudzenia powtarzam: w przypadku gwaltu uzywanie
                    takich stwierdzen to bzdura, wykombinowana dla usprawiedliwiania gwalciciela.
                    Cos takiego, jak "prowokowanie" do gwaltu NIE ISTNIEJE. Przeczytaj jeszcze raz
                    uwaznie definicje prowokacji, gdzies w tym watku Ggigus podawala.
    • margot_may z jakiego powodu mam mu współczuć? 08.09.05, 18:42
      powiedz mi tad... bo nie wiem.
      • diablica.26 Re: z jakiego powodu mam mu współczuć? 08.09.05, 18:46
        hmmm... spoleczenstwo go nie dopiescilo, zeslalo na margines, nie dalo szansy
        bycia aniolem. No i oczywiscie biedak nie mial szans sie wyzyc w sex pogotowiu,
        postulowanym tu kiedys przez pewnego trolla. Koncze, bo az mi sie serce
        scisnelo. ;-)
        • margot_may Re: z jakiego powodu mam mu współczuć? 08.09.05, 18:49
          > hmmm... spoleczenstwo go nie dopiescilo, zeslalo na margines, nie dalo szansy
          > bycia aniolem. No i oczywiscie biedak nie mial szans sie wyzyc w sex
          pogotowiu,
          > postulowanym tu kiedys przez pewnego trolla. Koncze, bo az mi sie serce
          > scisnelo. ;-)

          :DD z tęsknoty za tym trollem co?
          • diablica.26 Re: z jakiego powodu mam mu współczuć? 08.09.05, 18:54
            margot_may napisała:
            > :DD z tęsknoty za tym trollem co?

            Nie, tym razem z zalu nad ciezkim losem biednych gwalcicieli.
            Z trolli bardziej mi brakuje niezapomnianego Tomkapk. ;-)
            • tad9 Odwaga analizy 08.09.05, 19:45
              Drogie panie - zwracam uwagę, że zjawisko gwałtu traci swoją jednoznaczność,
              gdy tylko zaczniemy je analizować. Niechęć do analizy - oto powód, dla którego
              powtarzacie swoje "winien!" tak bezrefleksyjnie. Pewność winy, jaką tu
              prezentujecie jest dobrze uzasadniona tylko na gruncie określonych koncepcji
              tworów takich jak "osoba", "jednostka", "wolna wola", itd - mógłbym jeszcze
              długo wyliczać. Koncepsje te nie są bynajmniej jedynymi z możliwych. Od ponad
              stu lat hermeneuci podejrzeń przekonują nas, że to, co uważamy
              za "oczywiste", "naturalne", czy "obiektywne", to tylko kulturowe konstrukty,
              pod którymi kryje się całe kłębowisko arbitralnych założeń, przesądów,
              nieuświadomionych popędów, czy innych sił miotających człowiekiem. Czy możemy
              abstrahować od ustaleń współczesnej filozofii rozważając przypadek gwałtu? Nie
              wydaje mi się. Pozostawmy na boku te koncepcje, które wogóle nie pozwalają
              mówić o gwałcie, w tym sensie, w jakim my mamy to w zwyczaju. Mam na myśli
              solipsyzmy, czy teorie głoszące, że "wszystko jest jednym" (na ich gruncie
              możemy mówić co najwyżej o - bo ja wiem? - samogwałcie?). Skupmy się na
              teoriach podnoszących znaczenie wpływu społeczeństwa, oraz podważających
              tradycyjną (dla naszej kultury) koncepcję stałej osobowości stanowiącej o
              istocie danej osoby. Czy można mówić o indywidualnej odpowiedzialności, skoro
              kwestionuje się istnienie indywiduum? Chodzi mi o uchwycenie i opisanie
              wszystkich uwikłań, w jakie zaplątani są uczestnicy gwałtu. O rozkład i
              umiejscownienie odpowiedzialności. Być może okaże się, że mamy do czynienia z
              odpowiedzialnością rozproszoną. By się o tym przekonać potrzebujemy jedynie
              trochę odwagi i dystansu do zagadnienia.
              • diablica.26 Re: Odwaga analizy 08.09.05, 20:00
                tad9 napisał:

                > Drogie panie - zwracam uwagę, że zjawisko gwałtu traci swoją jednoznaczność,
                > gdy tylko zaczniemy je analizować. Niechęć do analizy - oto powód, dla którego
                > powtarzacie swoje "winien!" tak bezrefleksyjnie.

                Niechec - owszem, ale nie do analizowania zjawiska, lecz do usprawiedliwiania i
                wyszukiwania "okolicznosci lagodzacych".

                Pewność winy, jaką tu
                > prezentujecie jest dobrze uzasadniona tylko na gruncie określonych koncepcji
                > tworów takich jak "osoba", "jednostka", "wolna wola", itd - mógłbym jeszcze
                > długo wyliczać. Koncepsje te nie są bynajmniej jedynymi z możliwych.

                Nie sa "jedyne z mozliwych", ofkors. Sa natomiast sluszne.

                Od ponad
                > stu lat hermeneuci podejrzeń przekonują nas, że to, co uważamy
                > za "oczywiste", "naturalne", czy "obiektywne", to tylko kulturowe konstrukty,
                > pod którymi kryje się całe kłębowisko arbitralnych założeń, przesądów,
                > nieuświadomionych popędów, czy innych sił miotających człowiekiem. Czy możemy
                > abstrahować od ustaleń współczesnej filozofii rozważając przypadek gwałtu? Nie
                > wydaje mi się. Pozostawmy na boku te koncepcje, które wogóle nie pozwalają
                > mówić o gwałcie, w tym sensie, w jakim my mamy to w zwyczaju. Mam na myśli
                > solipsyzmy, czy teorie głoszące, że "wszystko jest jednym" (na ich gruncie
                > możemy mówić co najwyżej o - bo ja wiem? - samogwałcie?). Skupmy się na
                > teoriach podnoszących znaczenie wpływu społeczeństwa, oraz podważających
                > tradycyjną (dla naszej kultury) koncepcję stałej osobowości stanowiącej o
                > istocie danej osoby. Czy można mówić o indywidualnej odpowiedzialności, skoro
                > kwestionuje się istnienie indywiduum? Chodzi mi o uchwycenie i opisanie
                > wszystkich uwikłań, w jakie zaplątani są uczestnicy gwałtu. O rozkład i
                > umiejscownienie odpowiedzialności. Być może okaże się, że mamy do czynienia z
                > odpowiedzialnością rozproszoną. By się o tym przekonać potrzebujemy jedynie
                > trochę odwagi i dystansu do zagadnienia.

                Opowiadam sie za stosowaniem odpowiedzialnosci indywidualnej.
                • kochanica-francuza Re: Odwaga analizy 08.09.05, 20:04
                  Ale dlaczego tylko dla gwałtu? Jak ktoś tadowi da w łeb, okradnie go i będzie
                  się nad nim znęcał,to ja też poproszę o analizę i stosowanie odp.rozproszonej.
              • margot_may Re: Odwaga analizy 09.09.05, 00:04
                w porządku tad, ale może wypadało by podać jakieś konkrety, co?
                • tad9 gwałt w czasach postmodernizmu - cz. I 09.09.05, 18:14
                  margot_may napisała:

                  > w porządku tad, ale może wypadało by podać jakieś konkrety, co?

                  Konkrety? Spróbuję, to jednak zabierze mi trochę czasu. Spróbujmy rozważyć
                  doświadczenie gwałtu na gruncie teorii społecznej. Teorię społeczną rozumiem
                  tutaj w ten sposób w jaki opisuje ją np. prof. Jonathan Culler. To prawda -
                  Culler twierdzi, że "trudno powiedzieć" czym dokładnie jest teoria społeczna.
                  Jak pisze: "Nie jest to teoria czegokolwiek w szczególności, ani też spójna
                  teoria o charakterze ogólnym", niemniej udaje mu się przynajmniej nakreślić
                  ogólne rysy teorii społecznej: "Głównym skutkiem teorii jest poddanie w
                  wątpliwość "zdrowego rozsądku": zdroworozsądkowych poglądów na znaczenie,
                  pisarstwo, literaturę, doświadczenie. (...). Teoria okazuje się często
                  gwałtowną krytyką pojęć zdroworozsądkowych, co więcej, próbą wykazania, że to,
                  co bierzemy za "zdrowy rozsądek" jest w istocie wytworem historii, pewną
                  określoną teorią, która zaczęła wydawać się tak naturalna, że przestaliśmy ją
                  postrzegać jako teorię". Charakterysykę teorii społecznej uzupełnię uwagami Ch.
                  Lamerta i G. Gillana (z pracy "Michel Foucault, teoria społeczna i
                  transgresja"). Według nich, teoria społeczna "...pragnie flirtu z ideologią,
                  jednak nie jest to antynauka". Chociaż "...odrzuca standardy czystej nauki -
                  obikktywizm, walor niezależności, formalizm, nomotetyzm - w takim stopniu, w
                  jakim są historycznie związane z burżuazyjną nauką społeczną, to jednak ogólnie
                  rzecz biorąc, podobnie jak nauka poszukuje wyjaśnień, wymagając od nich przede
                  wszystkim, by były sprawiedliwe, współczujące i politycznie emancypujące".
                  Jako znaczących autorów, którzy odznaczyli się na gruncie teorii społecznej
                  wspomniamy już J. Culler wymienia Derridę, Foucaulta, Lacana, Irigaray, Butler
                  (są to postacie cenione wielce przez feministki). Rozważając zjawisko gwałtu do
                  dorobku z kręgu tych, i nie tylko tych autorów będziemy się odwoływać. Sporo
                  skorzystamy też z teoretycznych rozważań Kingi Dunin zawartych w jej
                  dziele "Czytając Polskę".
                  • margot_may Re: gwałt w czasach postmodernizmu - cz. I 09.09.05, 19:38
                    ile będzie części? jest szansa, że stworzysz je w najbliższym czasie? mam
                    wrażenie, że zachowujesz się cnotliwa dziewica.
                    • tad9 Re: gwałt w czasach postmodernizmu - cz. I 10.09.05, 12:31
                      margot_may napisała:

                      > ile będzie części? jest szansa, że stworzysz je w najbliższym czasie? mam
                      > wrażenie, że zachowujesz się cnotliwa dziewica.

                      Ile będzie częsci? Trudno przewidzieć. Kiedy skończę? Nie wiem. Czy muszę się
                      spieszyć? Czy nie lepiej, by coś było zrobione dobrze, ale powoli, nie zaś
                      szybko ale licho? Dziś np. dowiedziałem się z "GW", że ukazało się dzieło
                      słynnego filozofa Baudrillarda pt. "Duch terroryzmu", i mam powody
                      przypuszczać, że byłoby ono dla mnie równie użyteczne, jak "Czytając Polskę"
                      Kingi Dunin. Czy nie powinienem więc - zanim zabiorę się do pisania dalszych
                      części - zapoznać się z "Duchem terroryzmu"? Są tam np, tezy w
                      rodzaju "Przymusowe męczeństwo ofiar zamachu nie dowodzi niczego, i jest coś
                      niestosownego, obscenicznego w używaniu ich jako argumentu moralnego". Mam
                      wrażenie, że Baudrillard stanął by po stronie moich rozważań ....
                      • margot_may Re: gwałt w czasach postmodernizmu - cz. I 10.09.05, 16:53
                        tad co się z tobą dzieje? tak na serio pytam. potrzebujesz pomocy medycznej?
                        • tad9 Re: gwałt w czasach postmodernizmu - cz. I 10.09.05, 18:13
                          margot_may napisała:

                          > tad co się z tobą dzieje? tak na serio pytam. potrzebujesz pomocy medycznej?

                          Możesz powiedzieć co masz na myśli?
                          • margot_may Re: gwałt w czasach postmodernizmu - cz. I 10.09.05, 18:23
                            zamiast mi odpowiedzieć na pytanie gadasz i gadasz i nic z tego nie wynika.
                            • Gość: tut turu Re: gwałt w czasach postmodernizmu - cz. I IP: *.praganet.pl 10.09.05, 18:25
                              tak, jak z tej całej dyskusji... kto zaprzeczy?
                              • margot_may Re: gwałt w czasach postmodernizmu - cz. I 10.09.05, 18:26
                                jak to miło, własnie myślałam o tobie.
                                • Gość: tut turu Re: gwałt w czasach postmodernizmu - cz. I IP: *.praganet.pl 10.09.05, 18:29
                                  nawijasz i nawijasz, zamiast odpowiedzieć na pytanie.
                                  • margot_may Re: gwałt w czasach postmodernizmu - cz. I 10.09.05, 18:31
                                    a jakie?
                                    • Gość: tut turu Re: gwałt w czasach postmodernizmu - cz. I IP: *.praganet.pl 10.09.05, 18:34
                                      Błysnęłaś.
                                      • margot_may Re: gwałt w czasach postmodernizmu - cz. I 10.09.05, 18:36
                                        ba, wiedziałam, że ci weny nie starczy, żeby odpowiedzieć na moje pytanie.
                                        • Gość: tut turu Re: gwałt w czasach postmodernizmu - cz. I IP: *.praganet.pl 10.09.05, 18:41
                                          Mandaryna! Bis!
    • Gość: lolyta Re: Współczucie dla gwałciciela ----- IP: *.pbi.bellsouth.net 08.09.05, 21:52
      > części przynajmniej przeniesiona na "system". Kultura terroryzuje
      > kobiety "terrorem urody"? A czyś nie można powiedzieć, że terroryzuje
      > mężczyzn terrorem "seksu i przemocy"?

      Nie.

      O ile w "terrorze urody" jest spora grupa, ktora czerpie z niego wymierne zyski
      i na wylansowaniu takich a nie innych potrzeb jej zalezy bo ma w tym interes, o
      tyle NIE MA GRUPY ktora czerpie zyski z gwaltu, realnego, a nie wirtualnego,
      nikt nie ma wiec interesu w stwarzaniu sztucznego na brutalnosc wobec kobiet
      zapotrzebowania.

      Terror urody i jego konsekwencje w postaci anoreksji ma miejsce glownie w
      reklamie. Za tym ida np. kolorowe cZasopisma, ktore z tej reklamy zyja, wiec
      jase jest, ze lansuja taki a nie inny model. Reklama ma to do siebie, ze wlazi
      wszelkimi szczelinami, czy chcesz, czy nie, przychodzi poczta do domu, wisi na
      billboardach, jest zamieszczona w gazetach i na okladkach czasopism etc. I ma
      druga rzecz do siebie, robia ja fachowcy ktorzy za ciezkie pieniadze ja
      preparuja tak, zeby wytworzyc u potencjalnych klientek potrzebe doscigniecia
      idealu z reklamy, zazwyczaj na jeden z dwoch sposobow: albo mamiac obietnica ze
      zycie zamieni sie w bajke dzieki reklamowanemu produktowi, albo - sposob na
      oporne - sugerujac, ze niestosowanie tego produktu to obciach i brak
      cywilizacyjnej oglady.

      NIE MA takich przekazow dotyczacych gwaltow i przemocy wobec kobiet, serwowanych
      wbrew woli patrzacych. Nikt nie ma w tym interesu. Ani spoleczenstwo, ani
      producenci czegokolwiek.
      Gre komputerowa gdzie sie zabija prostytutke musisz najpiewrw kupic, na strone z
      pornografia musisz wejsc i to zazwyczaj najpierw czytajac ostrzezenie ze zawiera
      adult only content, film epatujacy przemoca wbrew twojej woli sie nei
      wyswietli, jest przy tym zazwyczaj ostrzezenie ze zawira brutalne sceny. Wiec
      nie mozna powiedziec, ze czujesz sie ty czy gwalciciel terroryzowany tym
      przekazem, musisz podjac swiadoma decyzje zeby sie mu poddac. Reklamy odnoszace
      sie do poczucia meskosci raczej nastawione sa na szpanowanie gadzetami a nie
      przemoca. Nawet reklamy armii amerykanskiej raczej pokazuja braterstwo,
      bohaterstwo, ochrone i takie tam, a nie epatuja przemoca.

      Zatem nie mozna zrownac tych dwoch zjawisk.
      • tad9 Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 08.09.05, 22:43
        Gość portalu: lolyta napisał(a):

        > Nie.
        >
        > O ile w "terrorze urody" jest spora grupa, ktora czerpie z niego wymierne
        zyski
        > i na wylansowaniu takich a nie innych potrzeb jej zalezy bo ma w tym interes,
        o
        > tyle NIE MA GRUPY ktora czerpie zyski z gwaltu, realnego, a nie wirtualnego,

        Równie dobrze powiedzieć można, że nie ma grupy, która czerpie zyski z realnej
        anoreksji (chyba, że weźmiemy pod uwagę farmaceutów i psychoterapeutów, ale to
        nie oni tworzą przekaz "terroru urody"). Cała przestrzeń publiczna nasycona
        jest seksem i przemocą, i szczerze mówiąc, nie ma tu wielkiego znaczenia kto
        czerpie z tego zyski. Idzie o to, czy ów fakt nasycenia może mieć skutki
        uboczne, w postaci czynnika popychającego kogoś w kierunku gwałtu. Przykro mi,
        ale to, co napisałaś jest zupełnie "obok" istoty sprawy o jakiej tu mówimy.

        > Terror urody i jego konsekwencje w postaci anoreksji ma miejsce glownie w
        > reklamie.

        A mało to seksu w reklamie?


        > NIE MA takich przekazow dotyczacych gwaltow i przemocy wobec kobiet,
        >serwowanych wbrew woli patrzacych.

        Czyż owa wszędzie wciskająca się reklama nie reklamuje też brutalnych filmów i
        gier? Oczywiście, że nikt nie KAŻE ich kupować, tak, jak nikt nie KAŻE się
        głodzić.
        • ziemiomorze Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 09.09.05, 08:11
          tad9 napisał:

          > > tyle NIE MA GRUPY ktora czerpie zyski z gwaltu, realnego, a nie wirtualne
          > go,
          >
          > Równie dobrze powiedzieć można, że nie ma grupy, która czerpie zyski z
          realnej
          > anoreksji (chyba, że weźmiemy pod uwagę farmaceutów i psychoterapeutów, ale
          to
          > nie oni tworzą przekaz "terroru urody").

          Z populacji anorektyczek czerpia calkiem wymierne zyski producenci lekow
          odchudzajaych i srodkow przeczyszczajacych. Czerpia, dopoki ludzie dotknieci
          anoreksja nie umra, bo smiertelnosc jest wysoka (o ile pamietam - 7 na 10
          przypadkow zaawansowanej anoreksji konczy sie smiercia). Najwazniejsze -
          anorektyczki do gwalciciela nie da sie porownac, bo anoreksja, jak kazde inne
          zaburzenie odzywiania (BED i bulimia) to, paradoksalnie, uzaleznienie od
          jedzenia (a scislej - od niejedzenia). Uzaleznienie, ktore wyleczyc trudniej
          niz nikotynizm czy chorobe alkoholowa. Anorektyczki kompletnie nie maja
          kontroli nad swoja przypadloscia.
          Przed skazaniem natomiast gwalciciela sad ustala, czy byl poczytalny i byl w
          stanie odroznic zlo (cierpienie) od dobra. Jak wiec widzisz, cale Twoje
          rozumowanie jest oparte na niepelnej wiedzy albo zwyklej demagogii.

          Cała przestrzeń publiczna nasycona
          > jest seksem i przemocą, i szczerze mówiąc, nie ma tu wielkiego znaczenia kto
          > czerpie z tego zyski. Idzie o to, czy ów fakt nasycenia może mieć skutki
          > uboczne, w postaci czynnika popychającego kogoś w kierunku gwałtu. Przykro
          mi,
          > ale to, co napisałaś jest zupełnie "obok" istoty sprawy o jakiej tu mówimy.

          Jest gigantyczna roznica miedzy kupieniem sobie trzeciego pudelka
          niedzialajacego kremu na zmarszczki czy spedzaniem trzeciej godziny w tygodniu
          na silowni a brutalnym pobiciem i zbiorowym gwaltem. Ta granica sa normy
          spoleczne, ktore kazdy czlowiek ma zinternalizowane, o ile nie jest psychopata.

          > A mało to seksu w reklamie?

          Hm, a przypomniec Ci kto jest przeciw nad-obecnosci seksu w reklamie? I
          dlaczego?
          Jesli istotnie Ci zal gwalcicieli, to moze zacznij dzialac i przylacz sie do
          nas?

          > Czyż owa wszędzie wciskająca się reklama nie reklamuje też brutalnych filmów
          i
          > gier? Oczywiście, że nikt nie KAŻE ich kupować, tak, jak nikt nie KAŻE się
          > głodzić.

          Nie ma, jak na razie, reklam, ktore by pokazywaly sceny gwaltu. Sceny przemocy
          i gwaltu sa w mediach, ktore ogladamy z wyboru. Czynnik wolnej woli.
          Glodzenie czyli anoreksja czy bulimia natomiast jest kwestia przymusu
          (uzaleznienie) - wiec pudlo,
          • tad9 Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 09.09.05, 16:14
            ziemiomorze napisała:


            > Z populacji anorektyczek czerpia calkiem wymierne zyski producenci lekow
            > odchudzajaych i srodkow przeczyszczajacych.

            Idąc tym tokiem myślenia dochodzimy do wniosku, że z poplacji zgwałconych
            czerpią zyski lekarze, psychoterapeuci i ... feministki (które piszą książki o
            gwałcie).

            > Najwazniejsze -
            > anorektyczki do gwalciciela nie da sie porownac, bo anoreksja, jak kazde inne
            > zaburzenie odzywiania (BED i bulimia) to, paradoksalnie, uzaleznienie od
            > jedzenia (a scislej - od niejedzenia). Uzaleznienie, ktore wyleczyc trudniej
            > niz nikotynizm czy chorobe alkoholowa. Anorektyczki kompletnie nie maja
            > kontroli nad swoja przypadloscia.

            Chdzi o to, że anorektyczki popadają w owo uzależnienie rzekomo pod wpływem
            czynników zewnętrznych. Na jakiej podstawie twierdzisz, że ktoś, pod wpływem
            czynników zewnętrznych nie może posunąć się do agresji? Niekontrolowane wybuchy
            agresji też sie zdarzają.

            > Przed skazaniem natomiast gwalciciela sad ustala, czy byl poczytalny i byl w
            > stanie odroznic zlo (cierpienie) od dobra.

            Na pewno zawsze się to robi, a jeśli nawet, to czy robi się to dokładnie? Może
            mamy tu do czynienia z uprzedzeniem do gwałcicieli?

            > Jest gigantyczna roznica miedzy kupieniem sobie trzeciego pudelka
            > niedzialajacego kremu na zmarszczki czy spedzaniem trzeciej godziny w
            >tygodniu na silowni a brutalnym pobiciem i zbiorowym gwaltem. Ta granica sa
            >normy spoleczne, ktore kazdy czlowiek ma zinternalizowane,

            Tak, jak jest różnica między dietą a zagłodzeniem się na śmierć.

            > Hm, a przypomniec Ci kto jest przeciw nad-obecnosci seksu w reklamie? I
            > dlaczego?

            Kto? Feministki? To nie obowiązuje już reguła "jedne są przeciw, inne za -
            feminizm jest różny"?

            >> Nie ma, jak na razie, reklam, ktore by pokazywaly sceny gwaltu.

            Są reklamy sugerujące przemoc (np - walka o płatki śniadaniowe)

            > Czynnik wolnej woli.
            > Glodzenie czyli anoreksja czy bulimia natomiast jest kwestia przymusu
            > (uzaleznienie) - wiec pudlo,

            Lecz ów przymus wywodzić ma się z perfidnego wpływu czynników zewnętrznych.
            Nadal nie wiem dlaczego wykluczasz wpływ czynników zewnętrznych na ludzką
            agresywność.
          • lolyta walnij sie w leb porzadnie 09.09.05, 16:18
            > > Równie dobrze powiedzieć można, że nie ma grupy, która czerpie zyski z
            > realnej
            > > anoreksji (chyba, że weźmiemy pod uwagę farmaceutów i psychoterapeutów, a
            > le
            > to
            > > nie oni tworzą przekaz "terroru urody").

            Nikt nie pisze o czeraniu zyskow z anoreksji, tylko o czerpaniu zyskow z
            terroryzmu urody. A tutaj zyski sa potezne, ale zeby byly, trzeba sporej grupie
            skutecznie wmowic, ze lansowany wyglad (chudy, bo zadna firma by nie zrobila
            kasy na produktach pogrubiajacych, reklamy zarcia kalorycznego wystarcza) to mus.

            Nikt nie wmawia nikomu _wbrew jego woli_, ze gwalt to mus i kazdy prawdziwy
            facet powinien pogwalcic bo inaczej robi sobie obciach.

            > Cała przestrzeń publiczna nasycona
            > > jest seksem i przemocą, i szczerze mówiąc, nie ma tu wielkiego znaczenia
            > kto
            > > czerpie z tego zyski.

            A, wiesz, moja przestrzen NIE jest nasycona przemoca. Nie wlaczam programow
            ktore pokazuja przemoc na przyklad.

            Kiedy spojrzysz na byle ktory portal to zobaczysz naglowki "zgwalcil i
            zamordowal dwunastolatke" ale musisz KLIKNAC ZEBY TO PRZECZYTAC.
            Zobaczysz tez flaszowe reklamy "herbatki odchudzajace" i musisz KLIKNAC ZEBY
            TEGO **NIE** CZYTAC i zamknac okienko w cholere. Widzisz roznice?

            I zasadnicze znaczenie ma tutaj fakt, z ktorej z tych informacji portal czerpie
            zyski: z tej o odchudzaniu, rzecz jasna.
            Wiec nie pie.. ok?
            • kocia_noga Na mój gust , lolyto 09.09.05, 16:30
              tad to upasiony troll.Nie jest durny , tylko robi sobie dobrze udając
              głupa.Ostatnio się uaktywnił , może musiał doładowac baterie.Pasie się tym ,że
              temat wzbudza w nas emocje , bo gwałt zagraża głównie kobietom.Na FA
              powtórzył ,że mężczyznom więcej wolno .To go rajcuje , może od tego jest
              uzależniony , czerpie potrzebną do życia satysfakcję .Tu pełno takich of
              course , ale on akurat dobrze symuluje chęć dyskusji , sama się nabrałam i to
              nie jeden raz.
              • tad9 Re: Na mój gust , lolyto 09.09.05, 16:46
                kocia_noga napisała:

                > tad to upasiony troll. (..)
                >Na FA powtórzył ,że mężczyznom więcej wolno .

                Zlitujże się - a co innego mówią feministki!?! Mówią: w patriarchacie
                mężczyznok wolno więcej. To już nawet z feministkami nie wypada mi się zgadzać?
                A może wszystkie feministki to upasione trolle? Jest to jakaś teoria....
              • Gość: lolyta Re: Na mój gust , lolyto IP: *.pbi.bellsouth.net 09.09.05, 17:37
                Na moj tez. Wlasciwie wali mnie to (excuse le mot)co on pisze, bo to pierdoly
                strrraszliwe. Ale POZORNIE logiczne. A jako ze to czyta wielu ludzi to ze
                wzgledu na nich sie do jego idiotycznych watkow wpisuje, na wypadek, gdyby ktos
                sie na te pierdoly nabral i zdjelo go wspolczucie dla gwalcicieli.
                • ziemiomorze Re: Na mój gust , lolyto 09.09.05, 21:30
                  Racja, racja, racja. Troll z patologiczna potrzeba kontatktu i skupiania uwagi
                  kobiet. Nigdy wiecej - wrzucam go do kill filla.

                  Plonk,
                  • tad9 Re: Na mój gust , lolyto 10.09.05, 08:41
                    ziemiomorze napisała:

                    > Nigdy wiecej - wrzucam go do kill filla.
                    > Plonk,


                    I niech mi ktoś powie, że bywalczynie tego forum nie uważają przemocy za dobry
                    sposób rozwiązywania problemów.
            • tad9 Re: walnij sie w leb porzadnie 09.09.05, 16:44
              lolyta napisała:

              > Nikt nie pisze o czeraniu zyskow z anoreksji, tylko o czerpaniu zyskow z
              > terroryzmu urody.

              A ja nie piszę o czerpaniu zysku z gwałtu, tylko o tworzeniu środowiska
              nacyconego przkazami pełnymi przemocy i seksu.

              >A tutaj zyski sa potezne, ale zeby byly, trzeba sporej grupie
              > skutecznie wmowic, ze lansowany wyglad (chudy, bo zadna firma by nie zrobila
              > kasy na produktach pogrubiajacych, reklamy zarcia kalorycznego wystarcza) to
              >mus.

              Przemysły tworzące przekaz o którym mówię, też na brak zysku nie narzekają.


              > Nikt nie wmawia nikomu _wbrew jego woli_, ze gwalt to mus i kazdy prawdziwy
              > facet powinien pogwalcic bo inaczej robi sobie obciach.

              Nikt nikomu nie wmawia wbrew woli "zagłódź się na śmierć". Prawda? Chodzi o
              lansowanie postaw. A przekazy o których mówię głoszą: "seks jest jedną z
              najwyższych wartości" i "przemoc jest jednym z najskuteczniejszych sposobów
              rozwiązywania problemów".

              > A, wiesz, moja przestrzen NIE jest nasycona przemoca. Nie wlaczam programow
              > ktore pokazuja przemoc na przyklad.

              Widocznie nie oglądasz reklam, filmów, nie czytasz współczesnej literatury, nie
              widziałaś nigdy współczesnych gier komputerowych, w bardzo ograniczonym stopniu
              używasz internetu. Nie twierdzę, że jest to niemożliwe. Jest, tak samo, jak
              możliwe jest unikanie "terroru urody". Nie mów jednak, że Twój przypadek to
              standard.

              > Kiedy spojrzysz na byle ktory portal to zobaczysz naglowki "zgwalcil i
              > zamordowal dwunastolatke" ale musisz KLIKNAC ZEBY TO PRZECZYTAC.
              > Zobaczysz tez flaszowe reklamy "herbatki odchudzajace" i musisz KLIKNAC ZEBY
              > TEGO **NIE** CZYTAC i zamknac okienko w cholere. Widzisz roznice?

              Nie ma przymusu by je czytać, nie ma przymusu, by wogóle klikać, nie ma
              przymusu, by się tym wszystkim przejmować, nie ma przymusu, by to kupować i
              korzystać. Prawda? Więc jak to jest z tym "terrorem urody"?
              • Gość: lolyta walnij sie jeszcze raz IP: *.pbi.bellsouth.net 09.09.05, 20:49
                > Nikt nikomu nie wmawia wbrew woli "zagłódź się na śmierć". Prawda? Chodzi o
                > lansowanie postaw.


                Nikt nie mowi "zaglodz sie" ale wmawia "schudnij i badz piekna". TO JEST
                lansowanie postaw.
                Nikt nie mowi gwalc. Ewentualnie mozesz przeczytac "stefan zgwalcil marzene",
                ale NIE "badz jak Stefan, zgwalc Marzene". Nikt NIE LANSUJE takiej postawy w
                taki sposob jak odchudzania.
                Nawet nie bede tu pisac ze jesli tej oczywistej roznicy nie widzisz to jestes
                idiota, ten post jest dla tych, ktorzy dadza sie na chwile nabrac temu co
                wypisujesz.


                > Nie ma przymusu by je czytać, nie ma przymusu, by wogóle klikać, nie ma
                > przymusu, by się tym wszystkim przejmować, nie ma przymusu, by to kupować i
                > korzystać. Prawda? Więc jak to jest z tym "terrorem urody"?

                Zwracam uprzejmie uwage ze to ty zaczales o terroryzmie urody.
                Wiec moze sam powiedz, jak to z nim jest? Istnieje? Nie istnieje?
                Nie ma przymusu by kupowac i korzystac, jest polecenie: schudnij, kupuj.
                NIE MA PRZYMUSU by gwalcic. NIE MA polecenia ani sugestii: gwalc, bij.
                Prawda? Wiec jak to jest z ta straszliwa presja spoleczenstwa na gwalcenie,
                ktorej ulega nieszczesny gwalciciel?

                > Przemysły tworzące przekaz o którym mówię, też na brak zysku nie narzekają.

                Ale NEI STWARZAJA SZTUCZNEJ POTRZEBY korzystania z ich produktow, tak, jak to
                sie dzieje np. w wypadku kremu na cellulitis. Zapotrzebowanie na takei produkty
                juz u pomerdanych umyslowo i emocjonalnie osobnikow istnieje, oni tylko na nei
                odpowiadaja.

                jesli twierdzisz inaczej, podaj linki do takich przekazow, ktore lansuja przemoc
                i gwalt (zwracajac sie do adresata w osobie drugiej i polecajac mu gwalcic,
                jednoczesnie bedace ogolnodostepna informacja, na ktora sie trafia wbrew swojej
                woli, czyli najlepiej bedace reklama).
                POTEM mozemy pogadac.
                • tad9 Re: walnij sie jeszcze raz 10.09.05, 08:24
                  Gość portalu: lolyta napisał(a):

                  > Nikt nie mowi "zaglodz sie" ale wmawia "schudnij i badz piekna". TO JEST
                  > lansowanie postaw.

                  Mówi się też "seks jest jednym na najbardziej pożądanych dóbr" i "przemoc jest
                  dobrym sposobem załatwiania spraw". By nie szukać daleko - taki przekaz niesie
                  np. popularny ostatnio film "Sin City". TO JEST lansowanie postaw. Czy uważasz,
                  że tak trudno jest złożyć takie przekazy do kupy tworząc przekaz "przemoc jest
                  dobrym sposobem zdobycia seksu".

                  > Nikt nie mowi gwalc. Ewentualnie mozesz przeczytac "stefan zgwalcil marzene",
                  > ale NIE "badz jak Stefan, zgwalc Marzene". Nikt NIE LANSUJE takiej postawy w
                  > taki sposob jak odchudzania.

                  A czy ja mówię, że "w taki sam sposób"? W podobny. Tak jak z przekazu "terroru
                  urody" wyniknąć może coś nieoczekiwanego, tak samo, coś nie zakładanego przez
                  twórców wyniknąć może z przekazu "Seks/przemoc".

                  > Nawet nie bede tu pisac ze jesli tej oczywistej roznicy nie widzisz to jestes
                  > idiota,

                  Nawiasem mówiąc - czy sama nie ulegasz przekazowi głoszącemu, czy sugerującemu,
                  że przemoc czy siła to dobry sposób rozwiązywania kłopotów? Jak mam rozumieć
                  to "walnij się" w tytule?

                  > Zwracam uprzejmie uwage ze to ty zaczales o terroryzmie urody.
                  > Wiec moze sam powiedz, jak to z nim jest? Istnieje? Nie istnieje?

                  Feministki mówią, że istnieje. Mam im wierzyć czy nie?

                  > Nie ma przymusu by kupowac i korzystac, jest polecenie: schudnij, kupuj.
                  > NIE MA PRZYMUSU by gwalcic. NIE MA polecenia ani sugestii: gwalc, bij.

                  Pisałem o tym wyżej.

                  > podaj linki do takich przekazow, ktore lansuja przemo
                  > c
                  > i gwalt (zwracajac sie do adresata w osobie drugiej i polecajac mu gwalcic,
                  > jednoczesnie bedace ogolnodostepna informacja, na ktora sie trafia wbrew
                  swojej
                  > woli, czyli najlepiej bedace reklama).
                  > POTEM mozemy pogadac.

                  Podaj mi link to tego rodzaju przekazu głoszącego "zagłódź się na śmierć", czy
                  chociażby "odchudzaj się w sposób zagrażający zdrowiu"
                  • lolyta I jezcze raz, bo widac nie starczylo, sie walnij 10.09.05, 15:31
                    By nie szukać daleko - taki przekaz niesie
                    >
                    > np. popularny ostatnio film "Sin City". TO JEST lansowanie postaw.

                    Pod warunkiem ze postanowisz go z wlasnej nieprzymuszonej woli go obejrzec,
                    wydasz pieniazki i poswiecisz czas na obejrzenie tego filmu.


                    > Podaj mi link to tego rodzaju przekazu głoszącego "zagłódź się na śmierć", czy
                    > chociażby "odchudzaj się w sposób zagrażający zdrowiu"

                    Nie. Najpierw ty. I nie zapomnij o tym, ze ma sie zwracac do adresata w drugiej
                    osobie, to wazne.
                    Poniewaz nie znajdziesz, trollu, bo takich nie ma, (takie przekazy na stronach
                    dla dewiantow ktorych trzeba szukac zeby znalezc sie nei licza) jak dla mnie EOT.
                    • tad9 Re: I jezcze raz, bo widac nie starczylo, sie wal 10.09.05, 18:12
                      lolyta napisała:

                      > Pod warunkiem ze postanowisz go z wlasnej nieprzymuszonej woli go obejrzec,
                      > wydasz pieniazki i poswiecisz czas na obejrzenie tego filmu.

                      Rozpoczęcie głodówki także wymaga własnej woli i poświęcenia czasu.
                      Nieprzymuszonej powiadasz? Wydaje się grube miliony, by zachęcać ludzi do
                      oglądania filmów o jakich tu mówię.


                      > Nie. Najpierw ty. I nie zapomnij o tym, ze ma sie zwracac do adresata w
                      >drugiej osobie, to wazne.

                      Nie obiecywałem, że podam taki link. Ty także raczej nie podasz linku do
                      reklamy głoszącej "zagłódź się na śmierć". Podasz? Ani w jednym, ani w drugim
                      przypadku nie chodzi o przekaz formułowany wprost. Chodzi o wytwarzanie pewnej
                      atmosfery, która popychać może ludzi do pewnych działań.

                      > Poniewaz nie znajdziesz, trollu, bo takich nie ma, (takie przekazy na stronach
                      > dla dewiantow ktorych trzeba szukac zeby znalezc sie nei licza) jak dla mnie

                      Wybacz, ale jeśli będziemy domagać się wyłącznie przekazów "wprost" to nie
                      możemy mówić też o "terrorze urody".
                    • zly_wilk Re: I jezcze raz, bo widac nie starczylo, sie wal 10.09.05, 20:13
                      Ależ ty jesteś agresywna i nietolerancyjna... Nie potrafisz uszanować
                      odmienności poglądów. A wydawałoby się, że feministki walczą o tolerancję dla
                      wszelkiej inności...

                      Pozdrawiam -
            • zly_wilk Re: walnij sie w leb porzadnie 10.09.05, 08:35
              lolyta napisała:

              > A, wiesz, moja przestrzen NIE jest nasycona przemoca.

              A skąd ten agresywny tytuł Twojego postu? I gdzie się podziała Twoja
              feministyczna tolerancja wobec osób o odmiennych poglądach?

              Pozdrawiam -
              • margot_may Re: walnij sie w leb porzadnie 10.09.05, 11:22
                co to, zirytować się nie można?
                • tad9 Re: walnij sie w leb porzadnie 10.09.05, 12:35
                  margot_may napisała:

                  > co to, zirytować się nie można?

                  Można. A czy nie można się np. podniecić ......?
              • Gość: lolyta Zirytowac? Bynajmniej. Troska szczera przemawia IP: *.pbi.bellsouth.net 10.09.05, 14:25
                przeze mnie. Moze sie trollowi pouklada co we lbie jak sie nim wtrzasnie raz czy
                dwa.
    • zla-czarownica Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 10.09.05, 19:06
      Na dobry humorek dowcip tematyczny:
      Seryjny morderca i gwałciciel ciągnie kobietę do lasu w celu wiadomym. Kobieta
      krzyczy przerażona:
      - Ale ponuro i ciemno w tym lesie. Bardzo się boję!
      Na to morderca:
      - No, a ja co mam powiedzieć? Będę wracał sam...:-)

      • Gość: Diablica Boski dowcip! :)) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.05, 19:50
        • zla-czarownica Re: Boski dowcip! :)) 10.09.05, 19:55
          cieszę się,że Ci się podobał:-)pozdrawiam
    • Gość: Deva Re: Współczucie dla gwałciciela ----- IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.05, 20:02
      Nie współczuję gwałcicielom, współczuje tylko i wyłącznie ich ofiarom.
      Gwałciciel, to ktoś, kto nie zasługuje na współczucie. tad pisząc
      przeintelektualizowane brednie nt "biednych gwałcicieli" przesadza z
      liberalizmem. Jedno musze rzyznać, w naszym społeczeństwie do niedawna panowała
      (i do końca nie została zwalczona) tendencja do rozgrzeszania mężczyzn z
      szeroko rozumianego typu zachowań, które można określić jako napastowania
      seksualne. Molestowanie - to normalka, w szkołach, w pracy, na studiach. Faceci
      zaczepiajacy w tramwajach na ulicach, proponujący seks "bo taka pani ładna" i
      reagujacy agresywnie gdy mówisz "nie".
      Sądze, że pod tym względem tad ma racje, gdy dopada Cię facet i proponuje
      seks, nie wolno mówić nie, nalezy powiedzieć:
      "spier.... chamie jeden, k...., bo ci flaki wybebesze, ty g....jadzie"
      i kopnąć w wiadome miejsce. Cokolwiek się potem stanie, żaden sąd nie będzie
      mógł uznać, że zachęcałaś do gwałtu.
      pozdrawiam
      • kocia_noga Re: Współczucie dla gwałciciela ----- 10.09.05, 20:04
        :) dobre.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka