Dodaj do ulubionych

Życie i człowiek

20.09.05, 22:01
Witam,

Zajrzałem dzisiaj do kilku dyskusji na tym forum (zwłaszcza "Kiedy kończy się
aborcja a kiedy zaczyna mord." i "Referendum") i musze przyznać, że bardzo
się rozczarowałem merytorycznym poziomem dyskusji. Odniosłem wrażenie, iż
adwersarze wypowiadają się na temat, na który nie mają zbyt wiele do
powiedzenia, zatem posiłkują się fragmentaryczną wiedzą, próbując sklecać
jakieś wydumane teorie, rzekomo poparte naukowymi dowodami. Włączyłem się w
dyskusję "Kiedy kończy się..." z myślą, że może się ona rozwinie, jednak
lepszym pomysłem będzie stworzenie nowego wątku. Wklejam tamten tekst i
postarajcie się do niego jakoś ustosunkować. Postaram się odpowiadać w miarę
szybko. Chciałbym, aby dyskusja dotyczyła jedynie problemu definiowalności
życia i człowieczeństwa zarówno z punktu widzenia biologa jak i filozofa oraz
teologa.

Z punktu widzenia nauki (pomijam nauki humanistyczne) na człowieka można
patrzeć dwojako 1) człowiek jako gatunek i 2) człowiek jako osobnik.

1) Jeśli chodzi o gatunek (Homo sapiens) to powstał on ok. 200 - 150 tys. lat
temu, przynajmniej wtedy szacuje się, żyła "mitochondrialna Ewa".

2) Człowiek jako osobnik zaczyna się od zygoty, która jest jedokomórkową
postacią zarodka, później następuje bruzdkowanie, gastrulacja, organogeneza,
zmienia się kształt ciała, następuje dalszy wzrost, następnie zachodzi moment
porodu, a później okres noworodkowy, niemowlęcy, poniemowlęcy, przedszkolny,
szkolny, dojrzewania, młodzieńczy, życia dojrzałego, starzenia się i
starości. Proste jak drut. Jakiekolwiek próby wskazywania terminu powstania
człowieka w etapach postzygotycznych (np. w 4 tyg. ciąży) są tylko
arbitralnym orzekaniem. Każdy nowy osobnik powstaje z pojedynczej komórki bo
właśnie jednokomórkowi byli nasi przodkowie, a ontogeneza powtarza
filogenezę. Gdyby człowiek zaczynał się od jakiegoś "etapu wielokomórkowego",
to co powiedzielibyśmy o pantofelku, który "skończył" tylko na jednej
komórce? Nie jest osobnikiem, tylko czymś innym? Mamy jednokomórkowych
przodków i od jednej komórki zaczynamy.
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • baltazarus Re: Życie i człowiek 20.09.05, 22:10
      Kilka osób na tym forum uważa, że człowiek zaczyna się w momencie, który oni
      wskażą. Takie antynaukowe podejście przypomina mi działania Hitlera, który
      jednym podpisem zamieniał Żydów w Niemców przyznając semitom świadectwa krwi
      niemieckiej.
      • nietakasama Re: Życie i człowiek 20.09.05, 22:14
        Ale ty też starasz się wskazac kiedy zaczyna sie człowiek.
        Nie wskazuj palcem, bo ty też masz swoja ideologię, i ty też okreslasz ten
        moment.
        Skąd tyle jadu, i po co te porównania do Hitlera?
        Piszesz o naukowości, ale sam/a kierujesz sie glównie emocjami.
        I to tymi najgorszymi, tymi ktora każą ci porownywać twoich oponentów do
        hitlerowców.
        :(
        Z rozmowy prowadzonej w taki sposób *nigdy* nic nie będzie.
        • baltazarus Re: Życie i człowiek 21.09.05, 07:47
          "Ale ty też starasz się wskazac kiedy zaczyna sie człowiek."
          To nie ja wskazuję, a udowadnia to nauka.

          Co do porównań do Hitlera to są bardzo na miejscu (emocje sama odsuń na bok)
          był podobnie jak dzisiejsci aborcjoniści lewicowcem i wskazywał wrogów
          przeznaczonych do eksterminacji. Aborcjoniści wskazują nienarodzone dzieci.
      • kr_kap Re: Życie i człowiek 21.09.05, 15:23
        baltazarus napisał:

        > Kilka osób na tym forum uważa, że człowiek zaczyna się w momencie, który oni
        > wskażą.

        W pewnym sensie tak, a na pewno człowiek żyjący w społeczeństwie; jeśli rzecz
        dotyczy na przykład dopuszczalność aborcji, będzie to jeszcze jedna z wielu umów
        społecznych. Podobnie jak złodziejem jest ten, którego wskaże kodeks, a o tym,
        czy ktoś jest mordercą czy tylko zabójcą nieumyślnym, też zadecyduje palec. Z
        całym szacunkiem dla prawa.

        Takie antynaukowe podejście przypomina mi działania Hitlera, który
        > jednym podpisem zamieniał Żydów w Niemców przyznając semitom świadectwa krwi
        > niemieckiej.

        "Naukowe podejście"? Co oznacza "kiedy zaczyna się człowiek"? Co oznacza
        "człowieczeństwo", co oznacza "początek" i jakie ma znaczenie owo "zaczynanie
        się człowieka", bo to równie istotne. Szczerze mówiąc mnie wystarczyłoby
        stwierdzenie, że "człowiek to byt posiadający nieśmiertelną duszę", wcale nie
        potrzebuję "naukowego podejścia". Mogę powiedzieć tak: dusza ludzka jest
        nieśmiertelna i od momentu, w którym otrzymuje ciało (połączenie dwóch komórek),
        mam obowiązek się nią opiekować. Z tym, że to może wystarczać mnie. To o duszy i
        o nieśmiertelności. Szczególnie, jeśli owa nowa duszyczka zalęgła się we mnie.
        Ale mogę nie wierzyć w istnienie duszy i w nieśmiertelność. Jak wobec tego
        przekonają mnie argumenty o obowiązku opieki nad nieśmiertelną duszą? Czy wobec
        tego dotyczy mnie kodeks ceniących życie ludzkie - z uwagi na tę duszę właśnie -
        ponad wszystko? Jeśli żyję w społeczeństwie muszę z innymi dojść do
        porozumienia, które wypracujemy w ten sposób, że niezależnie od wyznawanej przez
        jego członków wiary, niezależnie od specyfiki religii, którą praktykują i
        niezależnie od kodeksów moralnych obowiązujących każdego z nich w ramach tej
        religii (w społeczeństwie katolickim można by sobie darować te wszystkie
        artykuły o kradzieżach, zabójstwach i gwałtach, prawda? A jednak je mamy) oraz
        niezależnie od tego czy członkowie owego społeczeństwa wyznają jakąkolwiek
        wiarę, spiszemy listę działań, o których wiemy, że szkodzą społeczeństwu jako
        całości i poszczególnym jego członkom, takich, które je scalają i sprawiają, że
        się rozwija i takich, które są dla niego raczej obojętne. Określimy sankcje za
        nieprzestrzeganie umów społecznych i zadecydujemy (do pewnego stopnia
        arbitralnie, tak) która konsekwencja czynu, na dłuższą metę, będzie społecznie
        mniej szkodliwa (mamy człowieka z dożywociem, nigdy nie wyjdzie na wolność. Czy
        go trzymać na koszt wszystkich, karmić i odziewać czy zabić? Czy zapudlić na
        dekady złodzieja państwowych milionów, jeśli jest to genialny informatyk, który
        przydałby się wszelkim organizmom państwowym, gdybu mu jednak darować wolność,
        bo inaczej nie chce robić? I tak dalej).

        Tam gdzie organizm składa się z wielu jednostek potrzeba innych "ponieważ",
        takich, które mogą być zrozumiałe i przekonywujące dla wszystkich. Cierpienie?
        Stopniowalność tego ciepienia? A może coś innego?


    • zly_wilk Re: Życie i człowiek 20.09.05, 22:23
      vaab napisał:

      > 2) Człowiek jako osobnik zaczyna się od zygoty,

      To oczywiste dla każdego, kto: (1) uważał na biologii w szkole, (2) uznaje, że
      prawdy nie można naginać, jak mu akurat wygodnie.

      Więcej mam zrozumienia dla osób gotowych dokonać aborcji, ale przyznających, że
      usuwane dziecko jest cżłowiekiem, niż dla osób, które się okłamują w tej
      sprawie.

      Pozdrawiam -
    • nietakasama Re: Życie i człowiek 20.09.05, 22:23
      Bez urazy, ale dla mnie taka dyskusja nie ma sensu.
      Bo do niczego nas nie zaprowadzi. Watków z cyklu- kiedy zaczyna się życie było
      już naprawde dużo.
      Skończy sie a jednej wielkiej kłótni, na wyzwiskach i porównaniach do
      Hitleryzmu.

      Jeszcze raz powtorze, choć to pewnie też sporowokuje ataki: świat naukowy sam
      jest podzielony co do tego, kiedy z punktuwidzenia nauki własnie mozna mówic o
      człowieku.

      Tak, zaraz ktoś mi zarzuci tekstem naukowca który twierdzi że od zapłodnienia.
      A ja zaręczam ze na każdego naukowca ktory tak twierdzi znajdzie się jeden
      który ma przeciwne zdanie.
      I mozna sie tak licytowac bez końca.

      My, laicy, możemy jedynie wszczynać quasi-nukowe spory, które podgrzane do
      temperatury wrzenia skończą się na atakach personalnych, na demagogii, dzikiej
      ideologi lub przeciwnie- wypieraniu sie ideologi.
      Taką przyszłość wróżę temu wątkowi, przykro mi.

      I jeszcze tylko dwa słowa odnosnie samego sensu poruszania takich kwesti;
      jeśli uda sie stwierdzić (zakladam niemozliwe) że:
      a/ życie zaczyna się od zaplodnienia
      b/ życie zaczyna sie od porodu

      to szczerze watpię że prolajfpowcy w wersji b/ przyjęliby to do wiadomości i
      zmienili zdanie, lub proaborcjoniści w wersji a/ tez nagle się nawrócili i
      zaczeli sprzeciwiać aborcji.

      Ten watek zje wlasny ogon, i to w bardzo nieprzyjemnej atmosferze, przy wtorze
      wyzwisk i zarzutów.
      Za co, jako moderator szczerze "dziękuję", bo to oznacza wiecej pracy ;-)
      • zly_wilk Re: Życie i człowiek 20.09.05, 22:43
        nietakasama napisała:


        > Jeszcze raz powtorze, choć to pewnie też sporowokuje ataki: świat naukowy sam
        > jest podzielony co do tego, kiedy z punktuwidzenia nauki własnie mozna mówic
        o
        > człowieku.

        To nieprawda. Możesz uzasadnić to twierdzenie? Ilu biologów tak uważa jak Ty?

        Pozdrawiam -
        • nietakasama Re: Życie i człowiek 20.09.05, 22:55
          "KIEDY ZACZYNA SIĘ ŻYCIE CZŁOWIEKA
          Wątpliwości biorą się z niezrozumienia biologii. Kiedy próbuje się nam wmawiać,
          że człowiek powstaje tylko w trakcie stosunku. To, że plemnik zapłodni komórkę
          jajową o niczym jeszcze nie świadczy. Owszem, powstanie zarodek, który może,
          ale nie musi, się rozwinąć. Który może, choć nie musi, zagnieździć się w
          macicy. Który może, ale nie musi, dalej w niej rosnąć. Który może, ale nie
          musi, stworzyć tzw. puste jajo płodowe. Pęcherzyk ciążowy, który w środku nie
          ma dziecka. I to najsilniejszy dowód, że życie człowieka, jako istoty, zaczyna
          się trochę później niż w momencie zapłodnienia.
          To, co warunkuje skuteczność leczenia, niezależnie od wyników badań, to
          potencjał rozwojowy zarodka. I to ów potencjał można nazwać tchnieniem boskim.
          Bo tylko jeden na wiele zarodków otrzymuje zadanie: idź i daj nowe życie."


          To jest cytat z artykułu w miesięczniku "żyjmy dłużej".

          W odpowiedzi na te opinielekarza, możesz mi odpisac cytatem z takiego naukowca,
          który ma przeciwne zdanie. Ja moge podesłac inne cytaty, ty kolejne, i tak
          dalej.
          Wniosek?
          _Zgodności w tym temacie nie ma_

          I nie pisz proszę, ze dla każdego kto uważal na biologi jest oczywiste ze
          człowiek zaczyna się od zygty, bo w szkole nas uczyli że od zygpty zaczyna sie
          rozwój człwieka.To, czy na ty poziomie owego rozwoju mozemy już mówic o
          człowieku czy jescze nie, jest dyskusyjne.

          Odpowiedź wclae niejest jednoznaczna.
          • nietakasama Dla jasności: 20.09.05, 22:59
            Nie będ się juz więcej wypowiadać w tym temacie.
            Nie chce dalszych licytacji i dyskusji zmierzających do nikąd.
            Bpo chyba najbadziej zdymiewają mie osoby ktorym trudno zroumiec że ktos moze
            miec inne zdanie, bo temat jest trudny do rozwikłania.
            Jest na tym forum wiele ospob dla których ten temat jest prosty jak drut, i
            wychodzac z założenia ze znają uniwersalne i genialne odpowiedzi zaczynają-
            predziej lub później - obrazac oponentów.

            To jest manicheizm dla mnie niestrawny. A chyba nie ma tematu bardziej
            prowokujacego do wypowiedzi manicheistów, niz ten tutaj poruszony.

            Srewus.
            • zlotoslanos Re: Dla jasności: 20.09.05, 23:39
              będ
              Bpo zdymiewają mie zroumiec
              ospob
              predziej
              manicheizm
              manicheistów,
              Srewus.

              nietakasama(? :-))))) i Ty się dziwisz,że niektórzy nierozumią? :D:D:D
              • nietakasama Re: Dla jasności: 20.09.05, 23:45
                Mam tipsy, goraczkę, i przyklejone od zaschniętej herbaty 4 litery na
                klawiaturze < ;) >

                I im bardziej się denerwuję tym więcej błędow robię.

                Tym niemniej przepraszam.
                • zlotoslanos Re: Dla jasności: 20.09.05, 23:49
                  No co Ty literówki ,ale fajny nomen omen :-)I do łóżka biegiem .
                  • nietakasama Re: Dla jasności: 20.09.05, 23:53
                    Strepsils dolointensive, Coldrex, Rutinoscorbin, woda utleniona, herbata z
                    miodem w termosie, skarpeciory na nogach, sweterek na grzbiecie. 38,6 na
                    termometrze.
                    Mam dosyć leżenia w łóżku.


                    Za kryptoreklamę i offtopic przepraszam.
              • nietakasama Ale 20.09.05, 23:57
                manicheizm i manicheiści poprawnie są napisani!
                :]]]

                Ale "srewus" mógł kogoś powaznie obrazić, za co z góry przepraszam... :P
                • zlotoslanos Re: Ale 21.09.05, 10:26
                  manicheizm wzięłam za mechanizm a manicheistę za maszynistę <lol> hehehe A co
                  robisz z wodą utlenioną? Gardło płuczesz kilkoma kroplami?Zrób jeszcze syrop z
                  cebuliczosnku i łyżki miodu lub cukru.Naturalny antybiotyk z tym,że po nim
                  <cmok> lepiej nie :-)
                  • nietakasama Re: Ale 22.09.05, 01:04
                    Z wody utlenionej robię roztwór i płukam :)
                    Maltretuję się też sokiem z czarnego bzu dolewanym do herbaty.

                    Autor tego wątku mnie znajdzie i zastrzeli ;P
          • vaab Re: Życie i człowiek 21.09.05, 13:49
            nietakasama napisała:

            > "KIEDY ZACZYNA SIĘ ŻYCIE CZŁOWIEKA
            > Wątpliwości biorą się z niezrozumienia biologii. Kiedy próbuje się nam
            wmawiać,
            >
            > że człowiek powstaje tylko w trakcie stosunku. To, że plemnik zapłodni
            komórkę
            > jajową o niczym jeszcze nie świadczy. Owszem, powstanie zarodek, który może,
            > ale nie musi, się rozwinąć. Który może, choć nie musi, zagnieździć się w
            > macicy. Który może, ale nie musi, dalej w niej rosnąć. Który może, ale nie
            > musi, stworzyć tzw. puste jajo płodowe. Pęcherzyk ciążowy, który w środku nie
            > ma dziecka. I to najsilniejszy dowód, że życie człowieka, jako istoty,
            zaczyna
            > się trochę później niż w momencie zapłodnienia.
            > To, co warunkuje skuteczność leczenia, niezależnie od wyników badań, to
            > potencjał rozwojowy zarodka. I to ów potencjał można nazwać tchnieniem
            boskim.

            Idąc tym tokiem rozumowania, można ciągnąć: może ale nie musi się urodzić, może
            ale nie musi dożyć 20 roku życia itd. Wczesne etapy rozwoju są szczególnie
            uzależnione od warunków zewnętrznych (np. zdrowia kobiety) i od "zdrowia" samej
            zygoty/zarodka. Nie oznacza to jednak, że zarodek nie jest tym, czym jest.

            > Bo tylko jeden na wiele zarodków otrzymuje zadanie: idź i daj nowe życie."

            Zgadza się, gdyby tak nie było byłoby nas nie tylko więcej, ale rodzilibyśmy
            się z licznymi wadami często nie przeżywając pierwszego dnia po porodzie. To co
            jest po dwukropku jest błędnym uproszczeniem, aż wstyd, że to lekarz pisał.

            > To jest cytat z artykułu w miesięczniku "żyjmy dłużej".
            >
            > W odpowiedzi na te opinielekarza, możesz mi odpisac cytatem z takiego
            naukowca,
            >
            > który ma przeciwne zdanie. Ja moge podesłac inne cytaty, ty kolejne, i tak
            > dalej.
            > Wniosek?
            > _Zgodności w tym temacie nie ma_
            >
            > I nie pisz proszę, ze dla każdego kto uważal na biologi jest oczywiste ze
            > człowiek zaczyna się od zygty, bo w szkole nas uczyli że od zygpty zaczyna
            sie
            > rozwój człwieka.To, czy na ty poziomie owego rozwoju mozemy już mówic o
            > człowieku czy jescze nie, jest dyskusyjne.
            >
            > Odpowiedź wclae niejest jednoznaczna.

            O jakim człowieku tu mowa? Jeśli o osobniku, to odpowiedź jest jednoznaczna.
    • kocia_noga Re: Życie i człowiek 20.09.05, 22:25
      vaab napisał:

      >, organogeneza,
      > zmienia się kształt ciała, następuje dalszy wzrost, następnie zachodzi moment
      > porodu, a później okres noworodkowy, niemowlęcy, poniemowlęcy, przedszkolny,
      > szkolny, dojrzewania, młodzieńczy, życia dojrzałego, starzenia się i
      > starości.

      Pominąłeś śmierć i istnienie ciała ( zwłok) po smierci.


      • vaab Re: Życie i człowiek 21.09.05, 13:22
        kocia_noga napisała:

        > vaab napisał:
        >
        > >, organogeneza,
        > > zmienia się kształt ciała, następuje dalszy wzrost, następnie zachodzi mo
        > ment
        > > porodu, a później okres noworodkowy, niemowlęcy, poniemowlęcy, przedszkol
        > ny,
        > > szkolny, dojrzewania, młodzieńczy, życia dojrzałego, starzenia się i
        > > starości.
        >
        > Pominąłeś śmierć i istnienie ciała ( zwłok) po smierci.

        Śmierć nie jest jednym z etapów życia organizmu, a stanem, który po życiu
        następuje. W medycynie śmierć to podwójna ciągła elektroencefalografu, która
        nie zmienia się po reanimacji.
        • kocia_noga Re: Życie i człowiek 21.09.05, 14:10
          vaab napisał:

          > >
          > > Pominąłeś śmierć i istnienie ciała ( zwłok) po smierci.
          >
          > Śmierć nie jest jednym z etapów życia organizmu, a stanem, który po życiu
          > następuje. W medycynie śmierć to podwójna ciągła elektroencefalografu, która
          > nie zmienia się po reanimacji.


          To sprawa umowna , niejednoznaczna nawet w medycynie .Wiesz o co mi chodzi.
          Oprócz medycznego , będącego przedmiotem dyskusji i badań - sa inne spojrzenia
          na tę sprawę. Prawo karze stosunek płciowy ze zwłokami , karalne jest
          zbezczeszczenie zwłok ludzkich. Zwłoki ludzkie sa traktowane z szacunkiem. Na
          cmentarzu leżą ludzie .DNA , jedyne i niepowtarzalne nadal istnieje - jest
          podstawą np do identyfikacji .Dopiero całkowity rozkład DNA może być granica
          unicestwienia człowieka jako indywiduum.
          • kocia_noga Re: Życie i człowiek 21.09.05, 14:13
            Dodam jeszcze , że był przypadek wykorzystania martwego dziecka do odtworzenia
            czegoś w rodzaju jego klonu
            w łonie matki .Dokładnie nie pamietam już , w jaki sposób to zrobiono , ale
            fakt pamietam - rozpisywały się o tym gazety.
            • vaab Re: Życie i człowiek 21.09.05, 14:19
              kocia_noga napisała:

              > Dodam jeszcze , że był przypadek wykorzystania martwego dziecka do
              odtworzenia
              > czegoś w rodzaju jego klonu
              > w łonie matki .Dokładnie nie pamietam już , w jaki sposób to zrobiono , ale
              > fakt pamietam - rozpisywały się o tym gazety.

              Wiesz, można przyjąć, że człowiek to jego DNA i rzeczywiście, dopiero całkowity
              rozkład DNA danego osobnika można by potraktować jako jego smierć.
              • kocia_noga Re: Życie i człowiek 21.09.05, 14:39
                vaab napisał:

                > kocia_noga napisała:
                >
                > > Dodam jeszcze , że był przypadek wykorzystania martwego dziecka do
                > odtworzenia
                > > czegoś w rodzaju jego klonu
                > > w łonie matki .Dokładnie nie pamietam już , w jaki sposób to zrobiono , a
                > le
                > > fakt pamietam - rozpisywały się o tym gazety.
                >
                > Wiesz, można przyjąć, że człowiek to jego DNA i rzeczywiście, dopiero
                całkowity
                >
                > rozkład DNA danego osobnika można by potraktować jako jego smierć.


                Otóż to.Na dzisiejszy stan wiedzy to dobra definicja , moim zdaniem.
                Powiedziałabym tak : człowiek to pewien proces w czasie - za punkty graniczne
                uznac można utworzenie nowego DNA i jego rozpad. Ten proces można sztucznie
                podzielić na rózne fazy ; wszak nawet tworzenie listków zarodkowych jest czymś
                ciągłym i dzielenie go na fazy jest cokolwiek arbitralne.
                • vaab Re: Życie i człowiek 21.09.05, 15:31
                  > Otóż to.Na dzisiejszy stan wiedzy to dobra definicja , moim zdaniem.
                  > Powiedziałabym tak : człowiek to pewien proces w czasie

                  Każdy proces zachodzi w czasie ;)

                  > - za punkty graniczne
                  > uznac można utworzenie nowego DNA

                  Tutaj należy sprecyzować - nie utworzenie nowego DNA, ale powstanie jądra
                  zawierającego DNA właściwe danemu osobnikowi. "Utworzenie nowego DNA" zachodzi
                  każdorazowo podczas podziału komórki, nawet u dorosłego osobnika.

                  > i jego rozpad. Ten proces można sztucznie
                  > podzielić na rózne fazy ; wszak nawet tworzenie listków zarodkowych jest czymś
                  >
                  > ciągłym i dzielenie go na fazy jest cokolwiek arbitralne.
                  • kocia_noga Re: Życie i człowiek 21.09.05, 15:38
                    vaab napisał:

                    >> Każdy proces zachodzi w czasie ;)
                    Oczywiście.Napisałam o czasie po zastanowieniu , bo gdybym użyła samego
                    słowa "proces' jego czasowośc mogłaby umknąć coponiektórym.
                    >
                    > > - za punkty graniczne
                    > > uznac można utworzenie nowego DNA
                    >
                    > Tutaj należy sprecyzować - nie utworzenie nowego DNA, ale powstanie jądra
                    > zawierającego DNA właściwe danemu osobnikowi. "Utworzenie nowego DNA"
                    zachodzi
                    > każdorazowo podczas podziału komórki, nawet u dorosłego osobnika.


                    Jasne , to jest doprecyzowanie.
                    >
                  • vaab Re: Życie i człowiek 21.09.05, 15:40
                    > Tutaj należy sprecyzować - nie utworzenie nowego DNA, ale powstanie jądra
                    > zawierającego DNA właściwe danemu osobnikowi. "Utworzenie nowego DNA"
                    zachodzi
                    > każdorazowo podczas podziału komórki, nawet u dorosłego osobnika.

                    Żeby było jeszcze precyzyjniej, to nowe DNA tworzy się zanim komórka się
                    podzieli, a przed drugim podziałem mejotycznym DNA nie powstaje, bo powstało
                    przed pierwszym.
    • bleman Re: Życie i człowiek 20.09.05, 23:26
      A co za roznica kiedy zaczyna sie "człowiek" a kiedy nie ?
      Pytaniem jest to czy stawiamy interes finansowy ponad interes biologiczny.

      Aborcja to zabicie potencjalnego czlowieka, często konieczne(kobieta powinna
      miec do tego prawo) i nie bojmy sie tego tak nazwac.
      Czy wy naprawde, musicie sobie wmawic jakies pseudohumanitarne bzdury zeby "czuc
      sie lepiej" ?
      • zly_wilk Re: Życie i człowiek 20.09.05, 23:32
        bleman napisał:

        > Czy wy naprawde, musicie sobie wmawic jakies pseudohumanitarne bzdury
        zeby "czu
        > c
        > sie lepiej" ?

        Tak, zapewne tak. Łatwiej jest zabić, jeśli wcześniej pozbawi się zabijanego
        cżłowieczeństwa.

        Pozdrawiam -
    • dokowski Słyszałeś o bliźniakach jednojajowych? 21.09.05, 10:52
      vaab napisał:

      > Jakiekolwiek próby wskazywania terminu powstania
      > człowieka w etapach postzygotycznych (np. w 4 tyg. ciąży) są tylko
      > arbitralnym orzekaniem. Każdy nowy osobnik powstaje z pojedynczej komórki bo
      > właśnie jednokomórkowi byli nasi przodkowie, a ontogeneza powtarza
      > filogenezę.

      To demagogia, nie każda komórka ludzka jest człowiekiem. Kontrowersje na temat
      aborcji nie dotyczą gastrulacji, zagnieżdżania się płodu w macicy ani innych
      banalnych faktów, które wymieniłeś, ale dotyczą nabywania praw przez dziecko.
      Gdybyś poczytał troszkę o zapłodnieniu in vitro, to dowiedziałbyś się, że
      kilkudniowy embrion nie jest w żaden sposób jeszcze podmiotem prawa, można go
      zabijać, zamrażać, robić z nim co się chce - nie ma żadnych praw.

      I nie bądź tchórzem, napisz śmiało o co ci chodzi, bo przecież nie o to, żeby
      rzucić kilka trywialnych uwag na temat biologii, żeby zainspirować swoich
      uczniów do samodzielnej lektury.
      • vaab Re: Słyszałeś o bliźniakach jednojajowych? 21.09.05, 13:11
        1. Prawa można zmieniać, nadawać je lub odbierać. Faktom zaprzeczyć się nie da.
        A są one takie, że osobnik ludzki na każdym etapie rozwoju jest żywym,
        podkreślam żywym osobnikem, nawet jeśli w początkowych etapach rozwoju z jednej
        zygoty może powstać nawet kilka osobników, nie znaczy, że rozwijają się one z
        pominięciem któregokolwiek z etapów ontogenezy.

        2. Ja nie napisałem nigdzie o aborcji i nie była moim celem dyskusja o niej,
        więc nie wiem skąd to zdanie na temat kontrowersji jakie wywołuje. Założyłem
        ten wątek po to aby uzmysłowić niektórym osobom, że używają naukowych terminów
        nie bardzo wiedząc co one oznaczają. Najczęstsze jednak jest stosowanie
        pojęcia "człowiek" na zmianę w kontekście taksonomicznym, anatomicznym,
        auksologicznym, etologicznym, filozoficznym, teologicznym itd. Chciałbym
        zauważyć, że pojęcie człowiek funkcjonuje na różnych poziomach myślowych, lecz
        dla niektórych jest to bardzo trudne do pojęcia.

        3. Nie jestem tchórzem, tylko biologiem. I nie zbijam ciężkiej kasy na
        badaniach in vitro, więc nie muszę dokonywać redefinicji podstawowych pojęć,
        żeby się poczuć z punktu widzenia nauki usprawiedliwionym. Zresztą, to, że
        zarodki są szatkowane, mrożone i robi się z nimi różne inne rzeczy wcale nie
        oznacza, że że nie są osobnikiem na jednym z etapów rozwoju.
        • dokowski A to jest w tej kwestii fakt najważniejszy 21.09.05, 17:54
          vaab napisał:

          > 1. Prawa można zmieniać, nadawać je lub odbierać. Faktom zaprzeczyć się
          > nie da.


          Blastula nie ma żadnych praw, nie jest podmiotem etyki, nie jest nawet ciekawym
          obiektem do dyskusji na tematy, które interesują ludzi.

          > Ja nie napisałem nigdzie o aborcji i nie była moim celem dyskusja o niej,
          > więc nie wiem skąd to zdanie na temat kontrowersji jakie wywołuje.

          Nie bądź obłudny. Napisałeś do których wątków nawiązujesz, więc się nie
          wykręcaj.

          > Założyłem ten wątek po to aby uzmysłowić niektórym osobom, że używają
          > naukowych terminów nie bardzo wiedząc co one oznaczają.

          Mylisz terminologię prawniczą z terminologią naukową. Biologiczny opis
          człowieka (a nie definicja tego terminu) nie jest tematem żadnej dyskusji na
          tym forum. Chcesz podyskutować o biologii, to wejdź np. na forum Nauka. Tutaj
          nie uda ci się schować głowy w piasek i udawać, że nie wiesz, że dyskusja
          dotyczy karalności aborcji i termin człowiek jest używany jako termin prawniczy.

          A jako biolog powinieneś wiedzieć, że z punktu widzenia biologii aborcja jest
          dobra wtedy, gdy przejściowo pogorszyły się warunki i ciąża zwiększa
          prawdopodobieństwo śmierci głodowej czy trwałej utraty zdrowia przez matkę

          > taksonomicznym, anatomicznym, auksologicznym, etologicznym, filozoficznym,
          > teologicznym itd. Chciałbym zauważyć, że pojęcie człowiek funkcjonuje na
          > różnych poziomach myślowych

          ale nie wszystkie naraz w każdej dyskusji

          > nie zbijam ciężkiej kasy na badaniach in vitro, więc nie muszę dokonywać
          > redefinicji podstawowych pojęć, żeby się poczuć z punktu widzenia nauki
          > usprawiedliwionym

          Nagle okazuje się, że nawet na gruncie biologii istnieją kontrowersje wokół
          podstawowych pojęć. Widzisz jak się wysypałeś, nie udało ci się nas nabrać na
          swój rzekomy autorytet
    • kohol Re: Życie i człowiek 21.09.05, 11:00
      A co Ty na to, że niektórzy ludzie w takim razie "zaczynają się" po ok. 14
      dniach od momentu zapłodnienia?

      "Swoistą rewolucją w doktrynie katolickiej było ogłoszenie w 1988r. książki
      teologa katolickiego Normana M. Forda, w której dowodzi on, że początkiem
      naszego indywidualnego istnienia wcale nie jest moment zapłodnienia, lecz
      moment zagnieżdżenia sie zygoty w ściankach macicy" (Zbigniew Szawarski)

      Mam rozwinąć?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka