Dodaj do ulubionych

Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też!

01.10.05, 08:51
Jeżeli kobieta ma prawo, już wiedząc, że jest w ciąży, decydować, czy ma
ochotę to dziecko urodzić, czy nie

to w takim razie facet, dowiedziawszy się od niej o ciąży, również ma prawo
decydować, czy ma ochotę to dziecko uznać i na nie łożyć.
Obserwuj wątek
    • gotlama Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 01.10.05, 09:34
      Napisz sobie tę deklarację na czole i idź na podryw ;D
    • marcypanna Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 01.10.05, 10:01
      A kto ci zabrania zajść sobie w ciążę i samemu decydować czy urodzisz czy
      usuniesz?;)))
      Jest jakieś prawo, które zabrania mężczyznom zachodzić w ciążę...?
      • zly_wilk Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 01.10.05, 14:40
        marcypanna napisała:

        > A kto ci zabrania zajść sobie w ciążę i samemu decydować czy urodzisz czy
        > usuniesz?;)))
        > Jest jakieś prawo, które zabrania mężczyznom zachodzić w ciążę...?

        Słusznie, skoro facet w ciążę nie zachodzi, to w ogóle nie ma z ciążą nic
        wspólnego. Zatem obowiazek alimentacyjny jest bzdurą i powinien zostać
        zlikwidowany.

        Pozdrawiam -
        • nietakasama Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 01.10.05, 17:17
          > Słusznie, skoro facet w ciążę nie zachodzi, to w ogóle nie ma z ciążą nic
          > wspólnego. Zatem obowiazek alimentacyjny jest bzdurą i powinien zostać
          > zlikwidowany.

          Ale to dziecko płodzi (jest do tedgo niezbedny) wiec jezeli to dziecko juz
          przyjdziena swiat, to ma zakichany obowiazek wspomoc matke tego dziecka jesli
          nie w wychowaniu, to chociaz finansowo.
        • marcypanna Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 01.10.05, 17:30
          zly_wilk napisał:

          > marcypanna napisała:
          >
          > > A kto ci zabrania zajść sobie w ciążę i samemu decydować czy urodzisz czy
          >
          > > usuniesz?;)))
          > > Jest jakieś prawo, które zabrania mężczyznom zachodzić w ciążę...?
          >
          > Słusznie, skoro facet w ciążę nie zachodzi, to w ogóle nie ma z ciążą nic
          > wspólnego. Zatem obowiazek alimentacyjny jest bzdurą i powinien zostać
          > zlikwidowany.


          Obowiązek alimentacyjny ojca wobec matki dziecka oraz matki wobec ojca - jak
          najbardziej;)
          Ale dlaczego ma zostac zlikwidowany obowiązek alimentacyjny rodziców wobec
          dzieci? Nie widzę ku temu najmniejszego powodu...



          >
          > Pozdrawiam -
          • zly_wilk Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 02.10.05, 14:38
            marcypanna napisała:

            > Ale dlaczego ma zostac zlikwidowany obowiązek alimentacyjny rodziców wobec
            > dzieci? Nie widzę ku temu najmniejszego powodu...

            Obowiązek matki - jak najbardziej istnieje. Przecież zasz ła w ciąże i urodziła.
            Ale - zgodnie z Twoją, pokrętną "logiką", mężczyzna w ciążę nie zachodzi. A
            więc nie ma żadnego obowiązku alimentacyjnego. CBDU.

            Pozdrawiam -
            • diablica.26 Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 02.10.05, 15:33
              Nie zachodzi, ale to dziecko spłodził. I ma takie same obowiązki jak matka.
              Trzeba było się zabezpieczać.
              • viatora Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 02.10.05, 16:11
                To samo się tyczy kobiety. Już będąc w ciąży nie ma prawa do decydowania:
                urodzić czy nie.
                Trzeba się było zabezpieczać.
                • diablica.26 Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 02.10.05, 16:15
                  ??? Dyskutujemy o aborcji, czy o alimentach? To są dwie rózne sprawy.
                  A tak na marginesie: jestem przeciwniczką aborcji.
                • kociamama Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 03.10.05, 10:14
                  Już będąc w ciąży nie ma prawa do decydowania:
                  > urodzić czy nie.
                  > Trzeba się było zabezpieczać.

                  A wlasnie, ze kobieta moze decydowac urodzic, czy nie, bo to ona naraza swoj
                  organizm bedac w ciazy, bo niewatpliwie jest to obciazenie dla organizmu.
                  Mozliwosc aborcji jest jednym z praw czlowieka i juz teraz kobieta moze usunac
                  ciaze za pieniadze nielegaklnie w polsce lub legalnie w innych krajach unii, a
                  i jak skoncza sie rzady prawicy, prawo to przywrocone zostanie kobietom w
                  polsce, i nic na to nie poradzisz.

                  Jak jestes przeciwna aborcji to jej nie przeprowadzaj, a od innych sie odczep.

                  PZdr,
                  KOciamama.
      • john_malkovitch Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 01.10.05, 15:27
        I to jest właśnie najbardziej jaskrawy z mozliwych
        przejawów seksizmu..
        Kobiety nie da się tak poniżyć ze względu na płeć, jak faceta..
        Postulat jest pod względem "równouprawnienia" całkiem słuszny,
        ponieważ oddając kobiecie prawo do wyłącznego decydowania o ciąży
        ubezwłasnowolnia się ojca (podobno partnera)..
        Nie jest możliwy układ partnerski, w którym jedna ze stron decyduje o
        życiu drugiej (i trzeciej).
        • gotlama Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 01.10.05, 15:48
          Ok. załóżmy, że dostanie takie prawo. I dochodzi do sytuacji, kiedy "ona" nie
          chce nosić ciąży, ale będzie do tego zmuszona. Traci dochody z pracy, a
          przynajmniej ulegają one obniżeniu. W skrajnym przypadku traci pracę.
          Czy przewidujesz w takiej sytuacji rekompensatę finansową dla owej pani?
          Poza tym - odwracając sytuację - jeśli dziecko przyszło na świat wbrew jej
          woli - to czy powinna być zwolniona z obowiązku alimentacyjnego - tak jak to
          postulował autor pierwszego wpisu w stosunku do mężczyzny który nie mógł mieć
          udziału w podejmowaniu decyzji o urodzeniu ?
          • john_malkovitch Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 01.10.05, 16:07
            No właśnie problem polega na tym, że niezależnie kto ma to prawo,
            ktoś będzie do czegoś zmuszany.
            Dlatego najlepsze jest wyjście postulowane przez autora wątku,
            bo wtedy obie strony mają równe prawa przynajmniej w kwestii
            niechcenia dziecka. Wtedy nikt, nikogo, do niczego zmuszać mógł nie będzie.
            Jeśli dziecko przychodzi na świat wbrew woli któregos z rodziców,
            to uważam, że prawo powinno zwalniać go z odpowiedzialności bez problemów,
            jeżeli druga strona chce wychowywać dziecko (pomijam kwestie ludzkie).
            Natomiast, jeżeli kobitka chce nosić ciążę, bo uważa, że znalazła
            łosia, który ją będzie z dzieckiem utrzymywał, czy tego chce, czy nie chce,
            to, za pszeproszeniem, "Pewna część ciała jej w pewną część ciała"
            (oczywiście z prawnego punktu widzenia ;-)
            • gotlama Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 01.10.05, 16:16
              john_malkovitch napisał:

              > No właśnie problem polega na tym, że niezależnie kto ma to prawo,
              > ktoś będzie do czegoś zmuszany.
              > Dlatego najlepsze jest wyjście postulowane przez autora wątku,
              > bo wtedy obie strony mają równe prawa przynajmniej w kwestii
              > niechcenia dziecka.

              A co zrobisz z cwaniaczkami - rozwodnikami którzy oznajmią że oni tak naprawdę
              to niechcieli dzieci, tylko że żona mówiła, że jest "zabezpieczona"?
              (nawet zabezpieczona może mieć wpadkę)
            • marcypanna Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 01.10.05, 17:18
              > No właśnie problem polega na tym, że niezależnie kto ma to prawo,
              > ktoś będzie do czegoś zmuszany.
              > Dlatego najlepsze jest wyjście postulowane przez autora wątku,
              > bo wtedy obie strony mają równe prawa przynajmniej w kwestii
              > niechcenia dziecka.


              Równe prawa mają i bez tego. Bredzisz coś o seksizmie a nie odpowiedziałes na
              proste pytanie: czy istnieje prawo zabraniające mężczyźnie zachodzenia w ciążę?
              O ile mi wiadomo takie prawo nie istnieje.
              Więc wygląda mi na to, ze kwestie prawne mamy tym samym załatwione.
              Rozmowa może dotyczyć co najwyżej układu miedzy potencjalnym rodzicami, w który
              prawo nie powinno ingerować bo niby na jakiej zasadzie? Ja uważam, ze o
              urodzeniu lub usunięciu powinni decydowac oboje rodzice, jednak zupełnie nie
              wyobrażam sobie wpisania tego do jakiegokolwiek kodeksu. To kwestia dobrej woli
              obojga partnerów.



              Wtedy nikt, nikogo, do niczego zmuszać mógł nie będzie.
              > Jeśli dziecko przychodzi na świat wbrew woli któregos z rodziców,
              > to uważam, że prawo powinno zwalniać go z odpowiedzialności bez problemów,
              > jeżeli druga strona chce wychowywać dziecko (pomijam kwestie ludzkie).


              A niby dlaczego? Co dziecko obchodzi, czy tatuś chciał go miec czy nie chciał.
              Dziecku należą się alimenty od obojga rodziców a ty nie przedstawiłes żadnego
              logicznego powodu przemawiającego za tym, by jakakolwiek osoba trzecia (matka
              lub ojciec) mogła decydować o odebraniu dziecku jego praw. Czy gdyby twój
              dziadek chciał ci zapisac w spadku dom, to uważasz że rodzice mieliby prawo w
              twoim imieniu odmówic przyjęcia spadku? Najwyraźniej tak własnie uważasz, bo
              taka jest konsekwencja twojego rozumowania...



              > Natomiast, jeżeli kobitka chce nosić ciążę, bo uważa, że znalazła
              > łosia, który ją będzie z dzieckiem utrzymywał,


              Co za głupstwa wypisujesz. Alimenty należą się na dziecko, nie na matkę. W
              dodatku zazwyczaj zasądzane są w takiej wysokości że i na dziecko nie
              wystarczą. Radziłabym ci najpierw poznać realia a potem dopiero się wypowiadać.
              Może w Ameryce tak bywa jak napisałes ale na pewno nie w Polsce.


        • marcypanna Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 01.10.05, 17:27
          john_malkovitch napisał:

          > I to jest właśnie najbardziej jaskrawy z mozliwych
          > przejawów seksizmu..
          > Kobiety nie da się tak poniżyć ze względu na płeć, jak faceta..


          No co ty nie powiesz.... Ale założyć się mogę, ze jak była rozmowa o tym, czy
          to sprawiedliwe że kobiety są gorzej opłacane, to miałes buzię pełną frazesów o
          tym, ze takie już jest zycie i nic się na to nie poradzi... skoro to kobiety
          rodzą dzieci to pracodawcy mają prawo się zabezpieczać i gorzej im płacić.
          Zgadłam, tak właśnie pisałeś, prawda?
          No to o co teraz to święte oburzenie? Podobno liczy się tylko prawo stanowione
          a z naturą nie mozna walczyć...
          A ja powtarzam pytanie: czy jakiekolwiek prawo stanowione zabrania mężczyznom
          zachodzić w ciążę?
          Nie zabrania. No to w czym problem?



          >
          • zona_leona Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 01.10.05, 18:15
            W tej chwili ani kobieta ani facet nie ma prawa decydować o tym czy dziecko ma
            sie urodzić czy nie. Żeby można było rozważać sytuację opisaną w pierwszum
            poście musiałaby być możliwośc 100% uniknięcia niechcianej ciąży i to w sposob
            pozwalający na kontrolę "stanu zabezpieczenia" obu stronom oraz dozwolone
            ewentualne usunięcie ciązy "z wypadku"
            A teraz? Chyba jest możliwa taka sytuacja, gdy matka nie chce wychowywać
            dziecka tylko ojciec, ktory sądownie domaga sie od niej alimenów na potomka.
            • marcypanna Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 01.10.05, 18:41
              Toteż to jest raczej dyskusja teoretyczna. Podejrzewam, ze problem wypączkował
              w swoim czasie z jakiejś aborcyjnej pyskówki, na zasadzie - skoro wy, wredne
              feministki chcecie mordowac nasze dzieci, to my wam odbierzemy alimenty.
              Prawdopodobnie miał to być argument przeciwko legalizacji aborcji.
          • john_malkovitch Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 02.10.05, 14:22
            marcypanna napisała:
            > No co ty nie powiesz.... Ale założyć się mogę, ze jak była rozmowa o tym, czy
            > to sprawiedliwe że kobiety są gorzej opłacane, to miałes buzię pełną frazesów o
            >
            > tym, ze takie już jest zycie i nic się na to nie poradzi... skoro to kobiety
            > rodzą dzieci to pracodawcy mają prawo się zabezpieczać i gorzej im płacić.
            > Zgadłam, tak właśnie pisałeś, prawda?
            Przejżałem wczoraj, na wszelki wypadek, wszystkiem moje posty z tego forum..
            Co wygrałem..?
            Wobec powyższego nie czuję się obowiązany odpowiadać na żadne z twoich pytań,
            gdyż już sama zrobiłaś z siebie.. osobę o niskiej kulturze dialogu..
            Zajmuję stnowisko w tej sprawie, gdyż sytuacja wygląda tak,że
            kobiety chcą sobie z góry zagwarantować prawo do podejmowania decyzji, ale
            oczekują, że odpowiedzialność facet poniesie, jak jej się spodoba, to tak,
            a jak nie, to nie, i to też chcą mieć zagwarantowane przez prawo..
            I naprawdę nie robi różnicy czy to jest 300 zł, czy 3000..
            • sir.vimes Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 02.10.05, 18:59
              A facet oczekuje że będzie mógł sobie pohasać i pójść wswoją stronę,
              tak??????????????
            • marcypanna Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 02.10.05, 21:21
              john_malkovitch napisał:

              > marcypanna napisała:
              > > No co ty nie powiesz.... Ale założyć się mogę, ze jak była rozmowa o tym,
              > czy
              > > to sprawiedliwe że kobiety są gorzej opłacane, to miałes buzię pełną fraz
              > esów o
              > >
              > > tym, ze takie już jest zycie i nic się na to nie poradzi... skoro to kobi
              > ety
              > > rodzą dzieci to pracodawcy mają prawo się zabezpieczać i gorzej im płacić
              > .
              > > Zgadłam, tak właśnie pisałeś, prawda?
              > Przejżałem wczoraj, na wszelki wypadek, wszystkiem moje posty z tego forum..
              > Co wygrałem..?


              Wygrałes prawo do wyrażenia teraz swojej opinii na ten temat. Coś dziwnie
              spokojna jestem jaka ona będzie;)




              > Wobec powyższego nie czuję się obowiązany odpowiadać na żadne z twoich pytań,


              Myślę, ze nie odpowiadasz, bo tak ci wygodniej. Raczej nie umiałbyś znaleźc
              sensownej odpowiedzi na to co napisałam.



              > gdyż już sama zrobiłaś z siebie.. osobę o niskiej kulturze dialogu..



              Nie bądź śmieszny, nie napisałam niczego co by uzasadniało taką opinię.



              > Zajmuję stnowisko w tej sprawie, gdyż sytuacja wygląda tak,że
              > kobiety chcą sobie z góry zagwarantować prawo do podejmowania decyzji,


              To natura zagwarantowała im takie prawo. Tak się bowiem składa, ze jajeczko
              jest u siebie a plemnik jest gościem a nie odwrotnie. Chcesz z tym walczyć?
              Zmień płeć i zajdź w ciążę...
              Albo zrób inaczej: walcz konsekwentnie czyli propaguj przepisy prowadzące do
              wyeliminowania wszelkich "naturalnych niesprawiedliwości". Nazwą cię lewakiem,
              ale przynajmniej będziesz konsekwentny...


              ale
              > oczekują, że odpowiedzialność facet poniesie, jak jej się spodoba, to tak,
              > a jak nie, to nie, i to też chcą mieć zagwarantowane przez prawo..



              Kobiety niczego nie mają zagwarantowane przez prawo, bo alimenty należą się
              dziecku a nie matce. Na jakiej podstawie chcesz okraść dziecko z należnych mu
              praw?


              > I naprawdę nie robi różnicy czy to jest 300 zł, czy 3000..


              Ale robi różnicę komu sąd zasądza alimenty.
              Sąd przyznaje pieniądze wyłącznie dla dziecka, nigdy dla matki.



              >
              >
              • john_malkovitch Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 03.10.05, 01:19
                marcypanna napisała:

                > Wygrałes prawo do wyrażenia teraz swojej opinii na ten temat. Coś dziwnie
                > spokojna jestem jaka ona będzie;)

                W końcu wiem kto przyznaje ludziom prawo na publicznych forach,
                do wyrażania swoich opiniii..
                Jak dotąd robiłem to nielegalnie, teraz już mogę..
                Mam nadzieję, że innym też już dałaś pozwolenie..

                > Myślę, ze nie odpowiadasz, bo tak ci wygodniej. Raczej nie umiałbyś znaleźc
                > sensownej odpowiedzi na to co napisałam

                Nie odpowiadam, ponieważ umieściłaś mnie na dzieńdobry w konwencji, której
                nie reprezentuję i z tego puktu widzenia mnie atakujesz absurdalnymi pytaniami..
                Czy uważasz za zasadne dyskutowanie z takim problemem:
                Nie ma w Polsce stanowionego prawa, które zabrania zarabiać kobietom mniej
                niż mężczyźni.

                > Nie bądź śmieszny, nie napisałam niczego co by uzasadniało taką opinię.

                Taką opinię uzasadnia fakt, że nie mając pojęcia o tym kim jest
                twój rozmówca nie tylko od razu zakładasz z góry jakie są jego
                poglądy, ale i wkładasz mu w usta nie jego słowa. Nazywanie tego
                brakiem kultury, to i tak eufemizm..

                > To natura zagwarantowała im takie prawo. Tak się bowiem składa, ze jajeczko
                > jest u siebie a plemnik jest gościem a nie odwrotnie. Chcesz z tym walczyć?
                > Zmień płeć i zajdź w ciążę...

                To raczej medycyna dała wam taką okazję..
                Gdyby zrobiła to natura, aborcji dokonywało by się siłą woli..

                > Albo zrób inaczej: walcz konsekwentnie czyli propaguj przepisy prowadzące do
                > wyeliminowania wszelkich "naturalnych niesprawiedliwości". Nazwą cię lewakiem,
                > ale przynajmniej będziesz konsekwentny...

                No i znowu się czepiasz..
                Zajmij się tematem proszę, a swoje kąśliwe uwagi zostaw na lepszą okazję..
                (No bo przecież nie napiszę, że na pyskówki na targu)

                > Kobiety niczego nie mają zagwarantowane przez prawo, bo alimenty należą się
                > dziecku a nie matce. Na jakiej podstawie chcesz okraść dziecko z należnych mu
                > praw?

                Poruszałem sprawę alimentów tylko na tle decydowania o życiu dziecka
                i w tym wątku będę konkretyzował swoje stanowisko tylko w poruszanym
                wcześniej kontekście..

                > Ale robi różnicę komu sąd zasądza alimenty.
                > Sąd przyznaje pieniądze wyłącznie dla dziecka, nigdy dla matki.
                >

                Biorąc pod uwagę, że nie tylko faceci "cwaniakują" z alimentami, ale
                i z paniami różnie bywa, myślę, że ktoś powinien bardzo dokładnie rozliczać
                z alimentów panie (bo to w końcu one dostają te pieniądze) korzystające
                z tych świadczeń i w sumie sprawa dla mnie jest załatwiona..

                Wszystko oczywiście jak zwykle zależy od ludzi..
                Mój znajomy rozwiódł się 10 lat temu (dość burzliwie) i
                nie dośc, że płaci alimenty na bliźniaków, to w dodatku wszystkie
                wydatki typu: obozy, zajęcia pozaszkolne i inne takie dzieli z ex po
                pół i nie dlatego, że musi, tylko chce, bo to jego dzieci..
                Szczerze podziwiam faceta..
                • gotlama Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 03.10.05, 08:35
                  "szczerze podziwiam faceta"
                  A ja szczerze się dziwię co tu jest do podziwiania.
                  Jego dzieci? - jak ma wątpliwości to niech sprawdzi.
                  Uważasz że elementarna przyzwoitość to u mężczyzn "rara avis", że trzeba
                  specjalnego podziwu ?
                  Znam wielu mężczyzn którzy mimo ze po rozwodzie nie mieszkają z dziećmi, to
                  pamiętają,że są ojcami.
                  Znam takiego (wówczas stanu "wolnego"), który na rozprawie alimentacyjnej
                  rozbrajająco wyznał,że "zapomniał zapytać, czy się zabezpieczyła" ale żenił się
                  nie będzie, bo nie obiecywał. Pani nie zanegowała tej wersji;)
                  Dziecko jest tak do niego podobne,że raczej nie było wątpliwości czyje ;)
                  Alimenty płaci, z dzieckiem ma bardzo dobry kontakt co roku zabiera na wspólne
                  wakacyjne wyjazdy by przebywała też w towarzystwie przyrodniego rodzeństwa i
                  nie uważa by z tego powodu miał być obiektem "szczerego podziwu"

                  John - nie odpowiedziałeś mi na pytanie - co z cwaniaczkami którzy na rozprawie
                  rozwodowej będą "udowadniać" że oni dzieci nie chcieli, tylko żona ich
                  podstępem "podeszła" - Czy też w myśl twych zasad mają być zwolnieni z
                  obowiązku alimentacyjnego?
                • marcypanna Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 03.10.05, 09:17
                  john_malkovitch napisał:

                  >
                  > W końcu wiem kto przyznaje ludziom prawo na publicznych forach,
                  > do wyrażania swoich opiniii..
                  > Jak dotąd robiłem to nielegalnie, teraz już mogę..
                  > Mam nadzieję, że innym też już dałaś pozwolenie..


                  Nie, na razie tylko tobie. I czekam niecierpliwie aż z niego skorzystasz, bo to
                  bardzo ułatwi rozmowę. Więc jak - jesteś za tym, by np prawo nakazywało ojcom
                  brać połowę macierzyńskiego i połowę zwolnień chorobowych na opiekę nad
                  dziećmi, pod groźbą sankcji naturalnie? A jeśli nie, to chciałabym wiedzieć
                  dlaczego nie. Przecież generalnie pomysł wyrównywania naturalnych nierówności
                  na drodze ustawowej ci się podoba...


                  > > To natura zagwarantowała im takie prawo. Tak się bowiem składa, ze jajecz
                  > ko
                  > > jest u siebie a plemnik jest gościem a nie odwrotnie. Chcesz z tym walczy
                  > ć?
                  > > Zmień płeć i zajdź w ciążę...
                  >
                  > To raczej medycyna dała wam taką okazję..


                  Medycyna sprawia, że dochodzi do spotkania jajeczka i plemnika? To dziwne, bo
                  mnie się zawwsze wydawało ze do tego wystarczy bara-bara;))


                  > Gdyby zrobiła to natura, aborcji dokonywało by się siłą woli..


                  Nie widzę związku. Ja nie pisałam o metodach przeprowadzania aborcji tylko o
                  tym, że nie istnieje prawny zapis zabraniający mężczyznom zachodzenia w ciążę i
                  usuwania jej. Twoim zdaniem istnieje? Bo moim zdaniem ta nierówność ma
                  charakter naturalny, nie prawny.


                  >
                  > > Albo zrób inaczej: walcz konsekwentnie czyli propaguj przepisy prowadzące
                  > do
                  > > wyeliminowania wszelkich "naturalnych niesprawiedliwości". Nazwą cię lewa
                  > kiem,
                  > > ale przynajmniej będziesz konsekwentny...
                  >
                  > No i znowu się czepiasz..
                  > Zajmij się tematem proszę, a swoje kąśliwe uwagi zostaw na lepszą okazję..
                  > (No bo przecież nie napiszę, że na pyskówki na targu)


                  Jestem jak najbardziej w temacie za to ty nie odpowiadasz na pytania. Jeśli ta
                  rozmowa zmierza w kierunku pyskówki to na pewno nie z mojej winy. Rozumiem, ze
                  nie jest ci miło być przyciskanym do muru, ale przecież zaczynając tę rozmowę
                  musiałes się z tym liczyć. Zakładam, że jesteś dorosłym facetem i rozumiesz, że
                  dyskusja nie polega na wygłaszaniu kwestii i czekaniu na oklaski, tylko na
                  bronieniu swoich racji? Jeśli tego nie rozumiesz, to lepiej skończmy rozmowę.


                  >
                  > > Kobiety niczego nie mają zagwarantowane przez prawo, bo alimenty należą s
                  > ię
                  > > dziecku a nie matce. Na jakiej podstawie chcesz okraść dziecko z należnyc
                  > h mu
                  > > praw?
                  >
                  > Poruszałem sprawę alimentów tylko na tle decydowania o życiu dziecka
                  > i w tym wątku będę konkretyzował swoje stanowisko tylko w poruszanym
                  > wcześniej kontekście..


                  To odpowiedz mi - na dowolnym tle - dlaczego uważasz, że z winy osób trzecich,
                  lub na życzenie osób trzecich można człowieka pozbawić należnych mu praw
                  majątkowych. Alimenty czy spadek po rodzicach to prawo należne każdemu
                  człowiekowi. Można co prawda dziecko wydziedziczyć ale tylko powołując się na
                  jego niewdzięczność, złe traktowanie rodzica itp. Ty chciałbyś dziecko
                  wydziedziczyć z mocy ustawy i miałaby to być kara za winy jego matki (bo nie
                  chciała przerwać ciąży mimo że przyszły tatuś nie chciał dziecka) To jest
                  własnie to co eufemistycznie nazywasz "tłem";)) Zapewne znowu się oburzysz, ale
                  tak własnie twój pogląd wygląda jak się usunie ozdobniki - wtedy wychodzi na
                  jaw jego istota czyli czysty egoizm. Chcesz to się teraz obrażaj, ale takie są
                  fakty.


                  >
                  > > Ale robi różnicę komu sąd zasądza alimenty.
                  > > Sąd przyznaje pieniądze wyłącznie dla dziecka, nigdy dla matki.
                  > >
                  >
                  > Biorąc pod uwagę, że nie tylko faceci "cwaniakują" z alimentami, ale
                  > i z paniami różnie bywa, myślę, że ktoś powinien bardzo dokładnie rozliczać
                  > z alimentów panie (bo to w końcu one dostają te pieniądze) korzystające
                  > z tych świadczeń i w sumie sprawa dla mnie jest załatwiona..


                  Przeciętna suma zasądzanych alimentów to ok. 300 zł - na dzienne utrzymanie
                  dzieciaka wychodzi 10 zł. Twoim zdaniem można z tych pieniędzy utrzymać dziecko
                  i jeszcze sobie "zacwaniakować"? Rada bym się dowiedzieć jak;)))

                  >
                  > Wszystko oczywiście jak zwykle zależy od ludzi..
                  > Mój znajomy rozwiódł się 10 lat temu (dość burzliwie) i
                  > nie dośc, że płaci alimenty na bliźniaków, to w dodatku wszystkie
                  > wydatki typu: obozy, zajęcia pozaszkolne i inne takie dzieli z ex po
                  > pół i nie dlatego, że musi, tylko chce, bo to jego dzieci..
                  > Szczerze podziwiam faceta..


                  A jak wysokie alimenty płaci? Jeśli tak wysokie, że wystarczają na wszystkie
                  wydatki, także obozy (średnio 800-1200 na jedno dziecko) i zajęcia pozaszkolne
                  (angielski 300-600, tenis 400 itp), plus naturalnie normalne koszty utrzymania
                  dzieci - wtedy i ja go podziwiam. Jeśli natomiast alimenty są skromne, to co tu
                  podziwiać? Matka i tak z pewnością ponosi większe koszty, ją też podziwiasz?


                  >
    • nietakasama A kto będzie rodził? 01.10.05, 17:15
      i kto będzie chodził w ciąży?

      A uznanie dziecka bądź nie nie jest żadną łaską- można tego dochodzić za
      posrednictwem sądu.

      Samo porównanie jest dosc smieszne bo w genezie obu decyzji leżą inne przyczyny.
      • marcypanna Re: A kto będzie rodził? 01.10.05, 17:33
        nietakasama napisała:

        > i kto będzie chodził w ciąży?


        Zły Wilk i jego kumple. Oni tak strasznie zazdroszczą kobietom posiadania
        macicy, ze powinni poddać się operacji zmiany płci. Będą wtedy mogli decydować
        do woli - w dodatku zostaną bogaczami, bo sąd im przyzna 300 zł alimentów na
        dziecko;)))



        >
        > A uznanie dziecka bądź nie nie jest żadną łaską- można tego dochodzić za
        > posrednictwem sądu.
        >
        > Samo porównanie jest dosc smieszne bo w genezie obu decyzji leżą inne
        przyczyny
        > .
    • dokowski Już nie raz nowi popełniają ten błąd logiczny 03.10.05, 09:51
      Podmiotem prawa do opieki jest dziecko, rodzice mają więc obowiązek opiekowania
      się dzieckiem lub łożenia na nie, a nie jakieś prawo wyboru w tej kwestii.
      Równość wobec prawa obojga rodzicó powoduje, że żadne z rodziców nie może
      uchylać się od tego obowiązku, niezależnie od tego, co robi drugie z rodziców.
      • marcypanna Re: Już nie raz nowi popełniają ten błąd logiczny 03.10.05, 10:20
        > Podmiotem prawa do opieki jest dziecko, rodzice mają więc obowiązek
        opiekowania
        >
        > się dzieckiem lub łożenia na nie, a nie jakieś prawo wyboru w tej kwestii.
        > Równość wobec prawa obojga rodzicó powoduje, że żadne z rodziców nie może
        > uchylać się od tego obowiązku, niezależnie od tego, co robi drugie z rodziców.


        Dokładnie tak. A w związku z tym wszelkie argumenty zwolenników migania się
        tatusiów od płacenia alimentów tracą sens.
    • trevik Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 03.10.05, 17:58
      Dyskutowalismy na ten temat calkiem niedawno. Na konsekwencje w mysleniu nie
      licz... slowo kluczowe: obowiazek alimentacyjny dawcow nasienia.

      Gruss, T.
      • marcypanna Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 03.10.05, 18:05
        > Dyskutowalismy na ten temat calkiem niedawno. Na konsekwencje w mysleniu nie
        > licz...

        ????
        Co niekonsekwentnego jest w tym, że prawo do alimentów ma dziecko a nie matka
        oraz że nie mozna pozbawiac dziecka jego praw w imię rzekomej sprawiedliwości
        dla egoistycznego tatusia?
        Ja nie widzę zadnej, najmniejszej konsekwencji w rozumowaniu zwolenników
        migania się tatusiów od płacenia na WŁASNE dziecko.



        slowo kluczowe: obowiazek alimentacyjny dawcow nasienia.


        Mógłbyś to rozwinąć? Bo zapachniało demagogią...
        • bleman Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 03.10.05, 18:44
          > Mógłbyś to rozwinąć? Bo zapachniało demagogią...

          W kilku krajach, matki(sztucznie zaplodnione) zarzadaly na rzecz swoich dzieci
          alimenty od dawcow nasienia(jak one te dane z banku spermy wyciagnely ?).
          I wygraly w sadzie.
          Teraz dawca albo dawcy...nie pamietam czy to byl 1 przypadk czy takich spraw
          bylo wiecej, musi placic alimenty...a bank spermy obiecywal mu anonimowosc itd.

          Jesli takie praktyki stana sie nagminne ;-) to czarno to widze ;-)
          • marcypanna Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 03.10.05, 19:55
            bleman napisał:

            > > Mógłbyś to rozwinąć? Bo zapachniało demagogią...
            >
            > W kilku krajach, matki(sztucznie zaplodnione) zarzadaly na rzecz swoich dzieci
            > alimenty od dawcow nasienia(jak one te dane z banku spermy wyciagnely ?).
            > I wygraly w sadzie.
            > Teraz dawca albo dawcy...nie pamietam czy to byl 1 przypadk czy takich spraw
            > bylo wiecej, musi placic alimenty...a bank spermy obiecywal mu anonimowosc
            itd.
            >
            > Jesli takie praktyki stana sie nagminne ;-) to czarno to widze ;-)


            Jeśli takie praktyki staną się nagminne, to skończy się zabawa w in vitro bo
            nie będzie chętnych do dawania nasienia.
            Co w sumie wcale nie będzie takie złe - do dziś czuję niesmak na wspomnienie
            tej 60-letniej Włoszki która postanowiła zostać mamusią i udało jej się.
            Tyle ze związek z tematem "normalnych" alimentów jest raczej wątły. A już
            zupełnie nie rozumiem dlaczego ta sprawa miałaby być "kluczowa".
          • dokowski Nasienie ukradzione nie powinno skutkować alimenta 04.10.05, 11:30
            To byłby bardzo śmieszny absurd, gdyby tysiąc kobiet ukradło z banku spermy
            nasienie jakiegoś przystojniaka, a on musiałby płacić 1000 alimentów.
            Sędziowie, którzy zasądzili alimenty w takich przypadkach są idiotami, w głowie
            mi się nie mieści, że sędzia może być takim kretynem
            • trevik Re: Nasienie ukradzione nie powinno skutkować ali 11.10.05, 13:38
              Calkiem prosto: z samego paragrafu bycia biologicznym rodzicem wynika obowiazek
              utrzymania dziecka. Nic wiecej nie trzeba dowodzic oprocz wlasnie wiezow krwi.
              Dawcy nasienia (i jajeczek tez) sa biologicznymi rodzicami i placa alimenty,
              albo ich nie placa - w kazdym razie jesli placa to ok i zasada nakazujaca
              kazdemu biologicznemu rodzicowi placenie na dzieci jest zachowana (a
              zaplodnienia in-vitro przechodza do historii jako krotkotrwaly incydent) albo
              nie i wtedy masz niekonsekwencje w rozumowaniu.
              Proste jak konstrukcja cepa.

              Gruss, T.

              PS: Byl na ten temat watek pare miesiecy temu - nie chce mi sie szukac. Tam
              wiecej przypadkow opisalem, rowniez i taki, gdzie dawczyni jajeczka zarzadala
              przekazania jej opieki nad dzieckiem, bo tez ma w sumie do tego prawo.
              • dokowski Nie rozumiesz istoty prawa 11.10.05, 14:27
                trevik napisał:

                > Calkiem prosto: z samego paragrafu bycia biologicznym rodzicem wynika
                > obowiazek utrzymania dziecka

                Obowiązek nigdy nie wynika z biologii, z biologii wynikają tylko prawa.
                Podmiotem obowiązku może być tylko osoba zobowiązana, nawet jeśli jest to tylko
                domniemanie. Ofiara złodzieja nie może być ukarana za to, że została ofiarą.

                > Proste jak konstrukcja cepa.

                Gdyby prawo było takie proste, to nie wymagałoby studiowania i nie byłoby tylu
                kontrowersji.

                > Byl na ten temat watek pare miesiecy temu - nie chce mi sie szukac. Tam
                > wiecej przypadkow opisalem, rowniez i taki, gdzie dawczyni jajeczka zarzadala
                > przekazania jej opieki nad dzieckiem, bo tez ma w sumie do tego prawo.

                I ja też zakładałem na ten temat wątki, w których objaśniałem istotę prawa
                dziecka do opieki. Zdarzały mi się uproszczenia, ale nigdy nie aż takie, jak
                konstrukcja cepa. Poza tym nie odniosłeś się do przykładu gdy tysiąc kobiet
                ukradnie facetowi plemniki - czy chcesz, żeby płacił każdej z nich po złotówce
                alimentów?
                • trevik Re: Nie rozumiesz istoty prawa 11.10.05, 17:57
                  > Obowiązek nigdy nie wynika z biologii, z biologii wynikają tylko prawa.
                  > Podmiotem obowiązku może być tylko osoba zobowiązana, nawet jeśli jest to tylko

                  Widzisz tylko jedna strone medalu, mianowicie prawo dziecka do opieki. Ale z tym
                  prawem wiaze sie czyjs obowiazek jego utrzymania. Ten obowiazek jest ustalany
                  m.in. wiazami krwi: te wiezy sa najwazniejsze i obowiazek w pierwszej kolejnosci
                  tak jest wlasnie przekladany. Z tego wynika obowiazek alimentacyjny ojca, nawet
                  wtedy, gdyby przespal sie z przyszla mamusia tylko jeden raz i nawet nie znal
                  jej imienia i nie chcial zostawac zadnym ojcem. Tak jest po prostu ustalone jego
                  pierwszenstwo.

                  Poza tym dyskutuje o pewnej konsekwencji w ustalaniu tego wszystkiego a prawo
                  jest prawem i nie pierwszy raz moze byc kompletnie niekonsekwentne z niczym:
                  samo w sobie po prostu jest koniunkturalne i o tym dyskutowac nie zamierzam.
                  Jednak proby uzasadniania takiej a nie innej konstrukcji prawa na jakiejs
                  plaszczyznie swiatopogladowej (o tym glownie dyskutujemy, przynajmniej ja
                  dyskutuje) sa z gory skazane na porazke,


                  > I ja też zakładałem na ten temat wątki, w których objaśniałem istotę prawa
                  > dziecka do opieki. Zdarzały mi się uproszczenia, ale nigdy nie aż takie, jak
                  > konstrukcja cepa. Poza tym nie odniosłeś się do przykładu gdy tysiąc kobiet
                  > ukradnie facetowi plemniki - czy chcesz, żeby płacił każdej z nich po złotówce
                  > alimentów?

                  Sam pisales kiedys taki post, z ktorego wynika, ze dziecko jest podmiotem,
                  ktoremu nalezy sie opieka i kradziez nasienia nie zwalnia go z utrzymania.
                  Chcesz, to go Tobie przytocze, chyba, ze w miedzyczasie zmieniles poglady (jak
                  dla mnie i tak bardzo niespojne),

                  Gruss, T.
                  • dokowski O to mi właśnie chodziło 12.10.05, 11:44
                    trevik napisał:

                    > Widzisz tylko jedna strone medalu, mianowicie prawo dziecka do opieki.
                    > Ale z tym prawem wiaze sie czyjs obowiazek jego utrzymania.

                    Śmieszne jest takie odwracanie kota ogonem, bo przecież ja ci to właśnie
                    tłumaczyłem w kilku różnych wątkach, nie tylko tutaj. Ale cieszę się, że
                    wreszcie zrozumiałeś.

                    > Ten obowiazek jest ustalany m.in. wiazami krwi: te wiezy sa najwazniejsze
                    > i obowiazek w pierwszej kolejnosci tak jest wlasnie przekladany.

                    Nie jest dokładnie tak jak piszesz, gdyż w pierwszej kolejności ojcem zostaje
                    mąż matki, nawet jeśli wiadomo, że ojcem naturalnym jest kto inny. Jest to
                    naturalna zasada, oczywista szczególnie wtedy, gdy małżeństwo ma już dzieci i
                    tworzą rodzinę, a żona rodzi kolejne dziecko, tym razem z jakichś przyczyn
                    losowych (może być zwykła zdrada, a może być to np. efekt jakiejś imprezy z
                    orgią, albo skutek gwałtu) naturalnym ojcem jest inny facet.

                    > > czy chcesz, żeby płacił każdej z nich po złotówce alimentów?
                    >
                    > Sam pisales kiedys taki post, z ktorego wynika, ze dziecko jest podmiotem,
                    > ktoremu nalezy sie opieka

                    Tak napisałem

                    > i kradziez nasienia nie zwalnia go z utrzymania.

                    Jak to nie zwalnia?! Aby zwolnić kogoś z obowiązku, najpierw obowiązek musi
                    powstać. Nie próbuj zmieniać tematu, bo to jest dyskusja o powstawaniu
                    obowiązku opieki, a w szczególności o powstawaniu obowiązku alimentacyjnego.
                    Duch prawa, zasady państwa prawa implikują, że ofiara kradzieży jest przez
                    prawo chroniona przed dalszymi negatywnymi jej skutkami - ofiary przestępstw
                    powinny być przez prawo traktowane tak, żeby ich krzywdy były naprawiane a
                    starty rekompensowane. Okradziony z nasienia facet tylko w ostateczności może
                    zostać obciążony obowiązkiem opieki wbrew swej woli. W państwie prawa obowiązek
                    alimentacyjny powinnna przejąć firma, która nie upilnowała banku spermy, albo
                    państwo, które nie zapewnia obywatelom ochrony przed złodziejami.

                    > Chcesz, to go Tobie przytocze, chyba, ze w miedzyczasie zmieniles poglady

                    Tylko tępaki nie zmieniają poglądów, chciałbym zmienić poglądy, bo to zawsze
                    oznacza wzrost mądrości. Dlatego proszę o cytat.

                    > (jak dla mnie i tak bardzo niespojne)

                    Jeśli czegoś nie rozumiesz, to objaśnię to przystępniej.

                    I nie bój się, napisz, czy ojciec tysiąca niechcianych dzieci, ofiara kradzieży
                    nasienia, wg ciebie powinien płacić 1000 alimentów?
                    • trevik Re: O to mi właśnie chodziło 12.10.05, 14:14
                      > Śmieszne jest takie odwracanie kota ogonem, bo przecież ja ci to właśnie
                      > tłumaczyłem w kilku różnych wątkach, nie tylko tutaj. Ale cieszę się, że
                      > wreszcie zrozumiałeś.

                      Nie - obowiazek utrzymania dziecka to ja widze w pelni i od poczatku do konca.
                      To Ty go raczej widzisz czesciowo - ja tutaj nie mam nic do rozumienia. Chyba,
                      ze chodzilo tobie o to przekomarzanie sie kiedys, co do spojnosci pogladow, ale
                      to inna bajka - jakie sam mam poglady napisalem w tym watku, ktory kiedys
                      zalozyles, aby "oswiecac" (ja to nazywam sciemniac).

                      > Nie jest dokładnie tak jak piszesz, gdyż w pierwszej kolejności ojcem zostaje
                      > mąż matki, nawet jeśli wiadomo, że ojcem naturalnym jest kto inny. Jest to
                      > naturalna zasada, oczywista szczególnie wtedy, gdy małżeństwo ma już dzieci i

                      Ta zasada to archaizm. Wynikajaca z pewnej kostrukcji prawa i ograniczonych
                      srodkow technicznych. Przede wszystkim ojcem domniemanym jest maz matki, ale z
                      tego, co ja wiem, to i tak musi dziecko uznac i mysle, ze trzeba tylko poczekac,
                      az znajdzie sie taki, ktory to prawo zasadzi jako lamanie jego elementarnych
                      praw (wiedzac, ze jest technologia umozliwiajaca weryfikacje).
                      A juz na pewno ta zasada nie jest "naturalna" - mam nadzieje, ze czujesz, o co
                      chodzi.

                      > Duch prawa, zasady państwa prawa implikują, że ofiara kradzieży jest przez
                      > prawo chroniona przed dalszymi negatywnymi jej skutkami - ofiary przestępstw
                      > powinny być przez prawo traktowane tak, żeby ich krzywdy były naprawiane a
                      > starty rekompensowane

                      I znowu zagalopowales sie zdrowo w tej demagogii, ale nie szkodzi - za kazdem
                      razem demagogia innego typu, co jest dosc ciekawe. Aby przypomniec, co pisales,
                      zapodam:

                      "Jednak matka złamała prawo A. mężczyzny i to złamanie jego praw naraziło go
                      na koszty. Może więc on wytoczyć jej proces cywilny i żądać odszkodowania za
                      wyrządzone szkody. Jako że jest to jej wina, dziecko nie może ucierpieć z
                      powodu wyroku. Wykonanie wyroku, czyli wypłata odszkodowania w wysokości
                      przynajmniej sumy alimentów, powinno nastąpić po zaprzestaniu sprawowania
                      opieki przez matkę."

                      Pisales, przypomne o kwestii "kradziezy nasienia" - jasne? Dla mnie jasne. I kto
                      tu wykreca kota ogonem.
                      I jeszcze jedno - jak sie masz za takiego prawicowca, to wiedz, ze panstwo nie
                      jest kompania ubezpieczniowa, aby komus cos wyplacac, chyba, ze to taki lewicowy
                      nalot w tej "prawicowosci".

                      > nasienia, wg ciebie powinien płacić 1000 alimentów?

                      Nie wg. mnie - wg. ciebie.

                      Gruss, T.
                      • dokowski Znów unik 12.10.05, 15:09
                        trevik napisał:

                        > Ta zasada to archaizm. (...)ta zasada nie jest "naturalna" - mam nadzieje,
                        > ze czujesz, o co chodzi

                        Podałem konkretny przykład, kiedy przykładne małżeństwo, bedące rodziną ze
                        swoimi naturalnymi dziećmi, od czasu do czasu zabawia się na imprezach z innymi
                        takimi zaprzyjaźnionymi małżeństwami (mam nadzieję, że czujesz, o co chodzi)
                        ale wolałeś zrobić unik i nie ustosunkowałeś się do tego kluczowego argumentu.
                        Naturalne jest, że ojcem zostaje mąż matki, bez sensu byłoby robienie
                        sztucznego zamieszania wokół biologicznego ojcostwa.

                        A teraz przeczytaj ze zrozumieniem poniższe, skup się!

                        > wypłata odszkodowania w wysokości
                        > przynajmniej sumy alimentów, powinno nastąpić po zaprzestaniu sprawowania
                        > opieki przez matkę."

                        Dlaczego należy mu się odszkodowanie, o którym piszę? Pomyśl chwilę! Dlatego,
                        że został ofiarą, że jego prawa zostały złamane. Jak widzisz, to co pisze jest
                        spójne, facet najpierw został okradziony a potem naciągnięty na alimenty,
                        należy mu się odszkodowanie.

                        > I jeszcze jedno - jak sie masz za takiego prawicowca, to wiedz, ze panstwo nie
                        > jest kompania ubezpieczniowa, aby komus cos wyplacac

                        A ty? Prawicowcy nie polemizują sloganami ani demagogią, to metoda lewicy.

                        Znów skonstruuję przykład. Wyobraź sobie, że w biały dzień, na oczach policji
                        jakiś menel napadł cię, wyrwał ci pieniądze, zniszczył ubranie i samochód, a
                        uciekając zginął potrącony przez inny samochód. Okazuje się, że facet nie miał
                        żadnego majątku ani żadnych krewnych. Pogląd prawicowy mówi, że w takim wypadku
                        państwo jest ci winne odszkodowanie.

                        > chyba, ze to taki lewicowy nalot w tej "prawicowosci"

                        Troche naiwne są te próby wczuwania się w prawicowca. Nie wystarczy nauczyc się
                        na pamięć sloganu: "panstwo nie jest kompania ubezpieczniowa", żeby udawać
                        prawicowca.

                        > Nie wg. mnie - wg. ciebie.

                        nie pajacuj
                        • trevik "kluczowy" argument 12.10.05, 16:06
                          Tym argumentem to mnie rozwaliles - serio, jeszcze sie smieje...

                          > Podałem konkretny przykład, kiedy przykładne małżeństwo, bedące rodziną ze
                          > swoimi naturalnymi dziećmi, od czasu do czasu zabawia się na imprezach z innymi
                          >
                          > takimi zaprzyjaźnionymi małżeństwami (mam nadzieję, że czujesz, o co chodzi)
                          > ale wolałeś zrobić unik i nie ustosunkowałeś się do tego kluczowego argumentu.

                          Sam to przeczytaj kilka razy i zastanow sie - jak dla mnie i sadze, ze dla wielu
                          innych nie na tym polega malzenstwo. Jesli dla Ciebie ten argument jest
                          kluczowy, to osiagnelismy poziom homoru zadko spotykany nawet na tym forum.

                          > Jak widzisz, to co pisze jest
                          > spójne, facet najpierw został okradziony a potem naciągnięty na alimenty,
                          > należy mu się odszkodowanie.

                          Czlowieku - Ty wogole nie wiesz, co teraz napisales i co napisales wczesniej.
                          Wtedy pisales, ze alimenty ma placic, bo jest biologicznym rodzicem, bez wzgledu
                          na kradziez (a pozniej ew. domagac sie odszkodowania) a w tym watku napisales,
                          ze ma jeszcze dostac odszkodowanie a alimenty ma placic panstwo. Jedno i drugie
                          jest smieszne, ale nie o smiesznosci rozmawialismy a o tym kto ma placic alimenty.

                          > Znów skonstruuję przykład. Wyobraź sobie, że w biały dzień, na oczach policji
                          > jakiś menel napadł cię, wyrwał ci pieniądze, zniszczył ubranie i samochód, a
                          > uciekając zginął potrącony przez inny samochód. Okazuje się, że facet nie miał
                          > żadnego majątku ani żadnych krewnych. Pogląd prawicowy mówi, że w takim wypadku
                          > państwo jest ci winne odszkodowanie.

                          Ktory to poglad prawicowy tak mowi? I dlaczego prawicowy?
                          BTW tylko lewica uwaza, ze panstwo jest winne jednemu obywatelowi za to, ze
                          drugi obywatel cos nabroil. Ale wyjasnie tobie poglad prawicowy w tej materii,
                          jak wyglada: jest nim bezwzgledne prawo wlasnosci i jej obrony. Pogladem
                          skrajnie prawicowym (i bardzo fundamentalistycznym) jest to, ze moglbys
                          zatrzymac zlodzieja, ktory ukradl twoja wlasnosc zatrzymac, nawet do niego
                          strzelajac obciazajac go _wszystkimi_ konsekwencjami jego zachowania - jednak
                          ten poglad z uwagi na skrajnosc (skrajne rozumienie prawa wlasnosci i
                          postawienie go nad prawem do zycia) nie jest stosowany nigdzie.

                          Gruss, T.
                          • dokowski Smiesznie zmieniłeś temat 13.10.05, 16:34
                            trevik napisał:

                            > nie na tym polega malzenstwo.

                            A na czym? na wymienianiu się dziećmi z przyjaciółmi tylko dlatego, że mąż
                            przyjaciółki jest biologicznym ojcem? - jak widzisz, wracam do meritum, nie
                            dałem się wciągnąć w dyskuje nie na temat.

                            Rodzina jest pojęciem nie tylko biologicznym, ale też prawnym, a my tu
                            dyskutujemy o prawie

                            > Ktory to poglad prawicowy tak mowi?

                            Taki oto pogląd prawicowy (widzisz, uczę cię udawać prawicowca, podziękuj):

                            "Płacę podatki, więc państwo jest moim sługą, ja nie jestem sługą państwa"

                            > I dlaczego prawicowy?

                            Bo mówi o wyższości człowieka nad urzędem czy społeczeństwem. Pogląd lewicowy
                            uznaje potrzebe podporządkowania człowieka interesom państwa lub społeczeństwa.

                            Dlatego lewicowcy sądzą, że państwo nie musi naprawiać szkód, które obywatel
                            poniósł wskutek złego funckjonowania państwa.

                            Już czuję twoją wdzięczność, teraz będziesz mógł uchodzić za prawicowca.
              • dokowski Nie odróżniasz prawa od obowiązku 11.10.05, 14:40
                trevik napisał:

                > dawczyni jajeczka zarzadala
                > przekazania jej opieki nad dzieckiem, bo tez ma w sumie do tego prawo.

                Prawo do opieki ma dziecko, a nie rodzic.

                Masz pewnie na myśli jakieś inne prawo, może prawo rodziców do wdzięczności?
                Albo prawo do kształcenia dziecka zgodnie z interesem rodziców? A może prawo do
                darmowej pracy dziecka w gospodarstwie? Spróbuj być szczery, napisz prosto, jak
                konstrukcja cepa, jakie matka ma prawa i jakie z tego wynikają obowiązki
                dziecka.
                • trevik Re: Nie odróżniasz prawa od obowiązku 11.10.05, 17:59
                  Jest cos takiego, co nazywa sie prawem do opieki nad dzieckiem i mozna go
                  sadownie pozbawic rodzica (biologicznego). Ma rowniez obowiazki o ktorych co
                  prawda nie pisze, ale do ktorych probujesz nawiazywac, wiec je wspomne, aby bylo
                  jasne,

                  Gruss, T.
                  • dokowski Tak się nazywa? To jest precyzyjne? 12.10.05, 11:58
                    trevik napisał:

                    > Jest cos takiego, co nazywa sie prawem do opieki nad dzieckiem

                    Przecież to by był prawniczy absurd. "Podmiot prawa" i "podmiot obowiązku" to
                    dla prawa pojęcia fundamentalne. Opieka nad dzieckiem, to prawo dziecka, a
                    rodzic jest podmiotem obowiązku nie podmiotem tego prawa.

                    Z punktu widzenia prawa, rozumianego jako dyscyplina naukowa, nie może
                    istnieć "prawo rodziców do opieki nad dzieckiem", gdyż opieka nad dzieckiem
                    jest obowiązkiem rodziców. Sens może mieć np. "prawo rodziców do kontaktów z
                    dzieckiem" albo "prawo rodziców do wychowywania dziecka" albo "prawo rodziców
                    do wdzięczności" - to ostatnie prawo implikowałoby istnienie podmiotu
                    obowiązku - dziecko miałoby obowiązek okazywania wdzięczności np. w postaci
                    pomagania w gospodarstwie.

                    > i mozna go sadownie pozbawic rodzica (biologicznego).

                    Sądy odbierają lub ograniczają np. prawo do widywania się z dzieckiem, albo
                    prawo do udziału w wychowaniu dziecka, ale nie pozbawiają go prawa do płacenia
                    alimentów, bo to nie jest prawo ale obowiązek.
    • bleman Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 03.10.05, 18:45
      > to w takim razie facet, dowiedziawszy się od niej o ciąży, również ma prawo
      > decydować, czy ma ochotę to dziecko uznać i na nie łożyć.

      Dlatego uwazam ze aborcja powinna byc dopuszczalna tylko za zgoda obojga rodzicow.
      • marcypanna Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 03.10.05, 19:57
        bleman napisał:

        > > to w takim razie facet, dowiedziawszy się od niej o ciąży, również ma pra
        > wo
        > > decydować, czy ma ochotę to dziecko uznać i na nie łożyć.
        >
        > Dlatego uwazam ze aborcja powinna byc dopuszczalna tylko za zgoda obojga
        rodzic
        > ow.

        A w jaki sposób prawo mialoby to wymusić? Bo ja nie widzę innej metody jak
        zamknięcie potencjalnej matki na 9 miesięcy do więzienia;)
        • bleman Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 03.10.05, 22:02
          Wystarczy oblozyc kara finansowa matke, badz ojca, zalezy od sytuacji.

          Kiedy matka chce zatrzymac dziecko a ojciec nie chce, no to nie ma problemu, on
          placi alimenty.
          Kiedy matka nie chce zatrzymac dziecka a on tak, to ona placi alimenty,w
          przypadku nielegalnej aborcji naklada sie na nia kare pieniezna, w przypadku
          utraty zdrowia w skutek ciazy koszty odszkodowania ponosi ojciec.
          • viatora Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 03.10.05, 22:20
            Nielegalnej aborcji? Ona po prostu powie ze to nie jego dziecko...
            • trevik Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 11.10.05, 13:41
              Mozna domniemac, np. na podstawie grupy krwi i zasad wykluczajacych, czy nie?

              Gruss, T.
      • dokowski To bez związku 04.10.05, 12:08
        bleman napisał:

        > Dlatego uwazam ze aborcja powinna byc dopuszczalna tylko za zgoda
        > obojga rodzicow.

        Prawo dziecka do opieki nie ma nic wspólnego z prawem mężczyzny do aborcji.
        Mężczyźni mają takie same prawo pozbyć się swoich plemników, jak kobieta pozbyć
        się swoich komórek jajowych. A jeśli facet wszczepi sobie ludzki embrion, to
        powinien mieć takie samo prawo do aborcji jak ma kobieta. Wiązanie tego prawa z
        próbami uchylania się od obowiązków alimentacyjnych jest logicznym absurdem.

        Aby sytuacja była symetryczna, wykonajmy eksperyment myślowy, który nawet
        tępakom pozwoli zrozumieć zagadnienie. Wyobraźmy sobie dziecko z probówki,
        czyli poczęte in vitro. Dla uproszczenia pomińmy wiedzę o jego rodzicach, żeby
        nie obciążać za bardzo mózgu (obiecałem że będzie zrozumiałe dla tępaków). Mamy
        więc embrion gotowy do wszczepienia do macicy. Wszczepiamy go i po 8 miesiącach
        rodzi się dziecko. Na razie nie myślmy nic jeszcze o pani, która donosiła
        ciążę. Powiedzmy że wzięła pieniądze za te usługę, wyjechała i ślad po niej
        zaginął.

        1. Mamy więc sierotę, którą adoptują jacyś obcy biedacy (mąż i żona) i domagają
        się alimentów od naturalnych rodziców tego dziecka? Kiedy takie alimenty się im
        należą?

        2. Inna sytuacja jest taka, że dziecko adoptuje para, gdzie mąż jest ojcem
        naturalnym dziecka, a żona jest obca. Kiedy naturalna matka powinna płacić
        alimenty? A może jej jajo zostało ukradzione z banku jaj?

        3. Dziecko adoptuje para, gdzie żona jest naturalną matką (nie była w ciąży), a
        mąż jest kimś obcym. Kiedy naturalny ojciec powinien płacić alimenty? A może
        jego plemniki zostały ukradzione z banku spermy?

        4. Opiekę nad dzieckiem sprawuje samotny ojciec naturalny tego dziecka. Kiedy
        naturalna matka powinna płacić alimenty?

        5. I sytuacja najprostsza - dzieckiem opiekuje się samotna naturalna matka.

        Mam nadzieję, że taraz wiele i wielu z Was pojęło na czym polega równość wobec
        prawa. Różnice fizjologiczne nie mogą być przeszkodą dla zasady, że każdy
        człowiek ma te same prawa.

        Każde dziecko powinno mieć to samo prawo do opieki - do dwojga opiekunów, co za
        różnica, czy to są rodzice czy nie, przeciez to prawo dziecka, a nie prawo
        rodziców.

        Każdy człowiek powinien mieć prawo do aborcji, tak jak to określa prawo danego
        kraju.

        Fizjologia może wpłynąć tylko na to, kto z których praw w danej chwili
        korzysta. Jeżeli mężczyzna sobie wszczepi ciążę, to powinien móc korzystać z
        prawa do aborcji bez zgody matki dziecka, bo to teraz jest jego ciało i jego
        ciąża.
    • hermina5 Re: Jeżeli kobieta ma prawo... to facet też! 11.10.05, 13:58
      Wielu facetów dowiadujac się o ciązy oswiadcza matce, że nie ma najmniejszych
      chęci na to dziecko łozyc, mieć go i to nie jego dziecko , a w ogóle to powinna
      je usunąc, a jak urodzi - to JEJ dziecko.
      Tak więc to prawo juz działa, a nie można domagać sie wprowadzenia prawa, które
      już jest:P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka