Dodaj do ulubionych

"Kobieta - informatyk"

27.10.05, 16:35
Siedzę w pokoju z dziesięcioma facetami (sic!), unoszący się w powietrzu
testosteron zaczyna mi śmierdzieć jak posikany bezdomny, jak pot spod pach
Mariusza Pudzianowskiego na zawodach Siłaczy. W koło te same rozmowy o
samochodach, grach komputerowych i Ewie Sonnet, a utrzymywanie hierarchii
poprzez ciągłe udowadnianie im iż wiem wszystko najlepiej jest już męczące,
jednak w innym reżimie nie potrafią oni skutecznie funkcjonować, a ja muszę
wciąż udowadniać jednemu z drugim, a wolałbym przekonywać. Gdzie, do k...
nędzy w informatyce podziało się sex and gender diversity? Czyżby jedynym jego
przejawem jest to, że jeden na kilkunastu jest gejem, który musi udawać, że
jednak Sonnetówna mu się podoba, bo zostałby zlinczowany przez resztę?
Dlaczego dziewczynki, wolicie za młodu bawić się lalką, a nie koparką i potem
jesteście psycholożkami, a nie informatyczkami. I jeszcze ten dowcip o śwince
morskiej ... żenada.

Kij ma drugi koniec - czy pracując w firmach przeludnionych przez kobiety, nie
wolałybyście zamiast kilku koleżanek mieć jednak kolegów, zamiast tego
ciągłego babińca, tego cipca, tego wiecznego nużącego personal relationship
management, tego plotkowania, że aż boli żuchwa, tego przymusowego wspólnego
wychodzenia na fajkę, tego życia problemami najlepszej kumpeli, tego knowania
i poruszania się w konglomeratach relacji, kontekstów, okoliczności i
niedopowiedzeń?

Kilka zachodnich firm (czubeczek NYSE) już zauważyło problem i wprowadziło
parytet zatrudnienia, ale akurat w hajtek, problem leży w zapleczu - jeżeli z
uczelni wychodzi 1% specjalistek i 99% specjalistów, to nagle w firmach nawet
te 30:70% musi być utrzymane kosztem spadku jakości. I jak tu teraz żyć?
Obserwuj wątek
    • micra Re: "Kobieta - informatyk" 27.10.05, 17:36
      Na początek:
      sic! [s-ik] <łac.>
      1. tak! – uwaga umieszczona po zacytowanym osobliwym wyrazie albo zwrocie,
      stwierdzająca, że tak było w tekście oryginalnym, że to nie omyłka cytującego
      2. ironiczna uwaga odręczna na marginesie tekstu

      Dokładnie to chciałeś napisać używając tego słowa?

      A kim jest Ewa Sonnet? Nie wiem jak u Ciebie, ale w podobnym środowisku też
      składającym się z samych facetów nikt nie wie kim jest Ewa Sonnet, nikt nikomu
      nie udowadnia miejsca w hierarchii, każdy ma swoje zainteresowania, choć
      oczywiście część jest wspólnych - tak jak to między ludźmi, a więc szeroko
      pojęta IT, samochody, gry, ale tak jak wspomniałem kilku interesuje się
      historią, inni militarystyką, jeden hoduje egzotyczne zwierzęta, inny ma bardzo
      nietypowe ryby, wielu lubi żagle.

      Czy nie masz aby z czymś problemu? Przecież chyba po pracy nie jesteś non-stop z
      nimi, ale wracasz do domu i tam masz kontakt z płcią przeciwną - jeżeli nie,
      warto nadrobić braki.

      Cóż - czy na pewno na siłę trzeba wrzucać kobiety do tej branży nawet jeżeli nie
      są zainteresowane? Moja córka bardzo lubi samochody, ale kocha też, a może
      przede wszystkim pluszowe pieski (marzy o własnym żywym). Jej największym
      marzeniem jest teraz mieć samochód zdalnie sterowany i dostanie go
      prawdopodobnie na gwiazdkę, ale jeżeli miałaby marzenie mieć pralkę dla małych
      dziewczynek (gabarytowo - zabawkę) i stać byłoby mnie na nią to dlaczego mam jej
      nie kupić? Mam ją na siłę wdrażać na rynek IT, bo jest za mało kobiet? Dobre sobie.

      Syn mojego brata uwielbia odkurzacze, mopy i takie zabawki dostaje od najbliższych.

      Może kobiety lubią takie własne towarzystwo - jeżeli chcesz mieszać już ludzi,
      to stosunek płci powinien wynosić min. 30:70, przy propocjach poniżej 30%
      udziału jednej płci relacje mogą być różne, nie koniecznie pozytywne. Mamy w
      firmie 3 kobiety - ale nie techniczne - v-ce Prezes, asystentkę Zarządu oraz
      handlowca. Czy gdyby ich nie było (poza Prezeską) to miałoby wpływ na naszą pracę?

      Nie wiem, czy dobrze rozumiem początek Twojej wypowiedzi - Twoi koledzy
      śmierdzą, czy też testosteron kojarzy Ci się z wymienionymi obrazami? Oglądałem
      bardzo ciekawy dokument na Discovery o przemianie kobiety w mężczyznę - już po
      operacjach korekcyjnych, ale przed hormonalną właściwą. Na początku, przed
      zwiększoną dawką hormonów fizyczność podobna do kobiecej i organizm z małą dawką
      testosteronu dawał wyniki testów na sprawność umysłową i manualną typowo kobiecą
      tak jak statystyczna kobieta, w testach w których brylują mężczyźni wyniki były
      wyraźnie gorsze. Po pewnym czasie od rozpoczęcia podawania hormonów te wyniki
      zmieniły się dokładnie na odwrót (pomijam zmiany rysów twarzy, zarost itd.).

      Na wielu stanowiskach IT kobiety oprócz braku intelektualnych predyspozycji do
      tego zawodu posiadają również inne ograniczenia - fizyczność - jak choćby
      niedyspozycyjność w stałych okresach comiesięcznych, a na pewno obniżony
      potencjał. Nawet kobiet wykładowców i trenerów z zakresu produktów w branży IT
      jest wyjątkowo mało może z powodu często abstrakcyjnych tematów. Nie wiem. Ja
      włosów nie rwę z głowy, a że mam wyjątkowo dobrane towarzystwo to i może dlatego
      nie odczuwam problemu braku kobiet w pracy, choć kiedy jeszcze były to pracowało
      się ciekawie, mniej monotonnie.

      • miang Re: "Kobieta - informatyk" 28.10.05, 12:27
        Na wielu stanowiskach IT kobiety oprócz braku intelektualnych predyspozycji do
        > tego zawodu posiadają również inne ograniczenia - fizyczność - jak choćby
        > niedyspozycyjność w stałych okresach comiesięcznych, a na pewno obniżony
        > potencjał.

        sądząc po powyższej bredni jesteś facetem i to takim który o kobietach wie
        bardzo niewiele.
        nic dziwnego że nie wiesz kim jest Ewa Sonnet, pewnie bardziej cie interesuja
        artysci w typie George'a Michaela.
        szkoda tylko ze taki osobniki uwazaja sie za kompetentnych zeby wypowiadac sie
        na tematy o ktorych nie maja pojecia - kobiety i IT

        • micra Re: "Kobieta - informatyk" 28.10.05, 21:13
          a co ma wspólnego z IT Ewa Sonnet? Na prawdę nie łapię - nie wiem o czym mówisz?
          Czyżby statystyczny informatyk musiał wiedzieć kim jest Ewa Sonnet?

          Sprawdziłem wczoraj - jest modelką, ma duży biust i pokazuje go na zdjęciach.
          Każdy facet z branży IT musi znać wszystkie najnowsze modelki pokazujące swoje
          wdzięki przed obiektywem?
    • bleman Re: "Kobieta - informatyk" 27.10.05, 17:56
      A co zlego w tym ze jeden zawod jest zdominowany przez mezczyzn a inny przez
      kobiety ?

      P.S.
      NIKT nie zabrania dziewczyna zdawania na informatyke.

      P.S.2
      Sam bylem swiadkiem jak jedna dziewczyna zrezygnowala z Informatyki bo po 1
      semestrze stwierdzila ze to studia nie dla niej.
      • pavvka Re: "Kobieta - informatyk" 27.10.05, 19:08
        > P.S.
        > NIKT nie zabrania dziewczyna zdawania na informatyke.
        >
        > P.S.2
        > Sam bylem swiadkiem jak jedna dziewczyna zrezygnowala z Informatyki bo po 1
        > semestrze stwierdzila ze to studia nie dla niej.

        Chłopakom też się to zdarza.

        A kobieta-informatyk to w dzisiejszych czasach nie jest aż tak wielka rzadkość.
        Rzadziej się je widzi na etatach 'speca od komputerów', takiego, co to dba o
        to, żeby w firmie wszystko działało i musi być też takim majsterklepką (chociaż
        takie informatyczki też już widziałem), ale już kobieta-programista to żadne
        wielkie dziwo.
        • chinique Re: "Kobieta - informatyk" 27.10.05, 21:53
          Pls, rozwiń swoją wypowiedź.
    • tomekpk Re: "Kobieta - informatyk" 27.10.05, 19:56
      chinique napisał:

      > Siedzę w pokoju z dziesięcioma facetami (sic!), unoszący się w powietrzu
      > testosteron zaczyna mi śmierdzieć jak posikany bezdomny,

      Jak się nie podoba to się zwolnij.
      • zlotoslanos Re: "Kobieta - informatyk" 27.10.05, 20:09
        Kurde opis pasuje mi do pracy kornishona :D syna mojej przyjaciółki z
        PORODÓWKI .To ty Chudy? :-)
    • frankhestain Re: "Kobieta - informatyk" 27.10.05, 20:18
      Z duzym prawdopodobieństwem można stwierdzić że jesteś lesbijką która ma
      problem z własna kobiecością. Nie wstydź się tego odkryj to w sobie a będzie Ci
      łatwiej siostro.
    • chinique Jak to się robi w SAPie? 27.10.05, 21:51
      Prowokowałem, bo naiwnie podejrzewałem, że podejmiecie temat społeczny, znacznie
      bliższy feminizmowi w praktyce, niż feminizmowi akademickiemu, a już na pewno
      jak tu widzę "feminizmowi"-forum, a tu proszę, porady, żebym się zwolnił, albo
      domniemania, że testosteron unosi się w pokoju i rzeczywiście śmierdzi (sic!).
      Jesteście dosłowni jak projekt triumfalnej kolumnady papieskiej na placu
      Piłsudskiego.

      W polskim oddziale SAP podobno babiniec jest jakoś sensownie zorganizowany, ale
      jak widzę nikt na ten temat nic mi tu nie podpowie, wiem, wiem, to se napiszę do
      SAPa.

      Widzę dyskutanty, że pokapowaliście się, że macie płeć, więc czujecie się
      uprawnieni do posiadania opinii na ten temat, a niektórzy nawet (sic!), że mają
      gender (sic!) i czują się uprawnieni do wyrażania tez także i w tym zakresie.
      Szkoda, że prawo głosu (trudne słowo, tu: do wypowiedzi) wykorzystujecie równie
      skutecznie, co ostatnio prawo głosu (jeszcze trudniejsze słowo, tu: wyborcze).

      Dziękuję.
      • bleman Re: Jak to się robi w SAPie? 27.10.05, 22:13
        LOL jaki bełkot
        • chinique Pysznie. 27.10.05, 23:04
          Cenny argument, dzięki. Face it, nie masz nic do powiedzenia. Obsikujesz swoimi
          cennymi uwagami wątki, niczym pieseniek drzewka. Już wiemy, że tu byłeś, daj
          powiedzieć coś osobom, które coś na ten temat powiedzieć mogą.
          • micra Kiepsko 27.10.05, 23:27
            no to rozwiń swoje wypowiedzi, by mądrość i na nas spłyneła, a przynajmniej na
            mnie.
            • chinique Parytet genderu w korpo hajtek. 27.10.05, 23:53
              Już rozwinąłem, to niektórzy się nie połapali. W skrócie pytanie brzmi - co
              sądzicie o parytecie w korporacjach, których korbiznesem są wysokie technologie,
              przy jednoczesnej wyraźnej odwrotnej dysproporcji pośród absolwentów
              zasilających szeregi pracowników? Prosze też o podzielenie się doświadczeniami z
              pracy w środowiskach, gdzie taki parytet wprowadzono (IBM, Cisco, SAP), albo po
              prostu występuje znaczna dysproporcja genderu pracowników ("sami faceci", "same
              dziewczyny"). Dzięki za info.
              • micra Re: Parytet płci w korporacjach 28.10.05, 08:42
                Będąc osobą inteligentną mogłeś wywnioskować z wypowiedzi innych osób, że
                parytet płci wśród pracowników działów IT nie interesuje bywalców tego forum,
                którzy zabrali głos (może poza John'ym, który był ciekawy dowcipu o
                śwince-morskiej, ja też go chętnie poznałem), nie widzą problemu w jednorodności
                niektórych branż lub działów.

                Ale jeżeli nie zrozumiałeś to Ci wytłumaczę:
                <informacja_o_parytecie_w_IT>
                Uważam to za chory i poroniony pomysł, by na siłę wymuszać ilość przedstawicieli
                jednej płci* w dziale, branży, bo do niczego to nie prowadzi. Skoro bierzesz
                udział w projektach - jak sądzę informatycznych, to zdajesz sobie sprawę jaki
                wpływ** na prowadzony projekt mają ludzie obniżający poziom zespołu - zamiast
                jednego fachowca strzelmy sobie 2 średnio zaawansowanych nowych ludzi.
                Dlaczego widzisz potrzebę wprowadzania parytetu płci***, a nie rozciągnąć tego
                na możliwości intelektualne? Dlaczego nie zapewnić zespołowi zamiast jednego
                fachowca dwóch błaznów, którzy będą rozluźniać atmosferę zespołu? Nie uogólniam
                możliwości kobiet, ale jeżeli wprowadzisz parytet płci***, to praca kobiet w
                branży IT stanie się bardzo ceniona, bo skądś trzeba by je było brać, a skoro
                stosunek ilości kobiet do ilości mężczyzn jest jak 1 do 99 to zatrudnienie
                każdej następnej będzie stanowić problem - bo będą coraz droższe skoro nagle
                pojawi się taki popyt na skądinąnd rzadkie w branży IT zjawisko jakim jest kobieta.
                </informacja_o_parytecie_w_IT>

                W CLu, Microsoft Polska, Novell Polska, &TP działy zajmujące się projektami
                złożone są głównie z mężczyzn, kobiety przyjmują role wsparcia projektów w
                różnych dziedzinach, ale nie są w głownym nurcie.****


                *jednego genderu
                **impact
                ***genderu
                ****mainstream
              • bleman Re: Parytet genderu w korpo hajtek. 28.10.05, 10:40
                Parytety sa bezsensowne, bo sa nierynkowe.
                Wprowadzajac parytety promujesz gorszych pracownikow tylko ze wzgledu ze sa np.
                kobietami.
                Tak jak napisal micra, kiedy kobiety stanowia np. 5% absolwentow kierunkow
                zwiazanych z IT to automatycznie sa lepiej oplacane niezaleznie od swoich
                kwalifikacji, co jest moim zdaniem niekorzystne(zle wplynie na motywacje
                mezczyzn w tym zawodzie).

                P.S.
                Prywatne firmy maja prawo wprowadzac parytety itd. jak im sie podoba, tylko czy
                na dluzsza mete , w momecie wykozystania wszystkich kobiet dostepnych na rynku
                IT nie zaczna PRZEPLACAC za ich uslugi ?
                • chinique Dlaczego. 28.10.05, 12:22
                  No to dlaczego duże korpo wprowadzają parytet? Bo co z tego, że se mogą ...
                  • micra polityczna poprawność? n/t 28.10.05, 21:00
                    • chinique Re: polityczna poprawność? n/t 02.11.05, 13:07
                      Chyba raczej w Polsce, przychodzi prezes do hearów i mówi, kurde, musimy
                      zatrudnić dziewczynę, bo spadają nam kadrowe wskaźniki dywersyfikacji i zaraz
                      zadzwoni do nas centrala. W Europie zachodniej oraz Stanach jest jak się zdaje
                      nieco inna świadomość w omawianej sprawie, wynikająca zarówno z historii ruchów
                      feministycznych jak i historii kapitalizmu i socjalizmu w tych krajach. Taki
                      parytet nie zostałby wprowadzony, gdyby ktoś nie był w stanie przekonać
                      zarządów, rad nadzorczych, czy akcjonariatu, że może to przynieść wymierne korzyści.
              • vito77 Re: A co z parytetem w górnictwie? 28.10.05, 10:52
                Sztywne parytety są bezsensu w sytuacji kiedy w społeczeństwie niem ma
                równomiernego rozkładu kwalifikacji wśród kobiet i mężczyzn. Wyobraźmy sobie że
                wprowadzają odgórnie przepis, że w każdym zakładzie proporcja ma być 50/50.
                Oznaczałoby to że cześć kobiet musiałoby iść do pracy w górnictwie, na budowy,
                do wojska, policji itd. Znowu do biur, księgowości trzebaby zatrudniać na siłę
                facetów. Trochę to utopijna równość.
                Znajmoy widział kiedyś w ZSRR jak kobiety wylewały na drogę asfalt i równały go
                ręcznie. Myśle że dawne czasy się kłaniają i ideologia.
                Jeżeli jest mało kobiet informatyków to mozna zachęcać je do nauki tego
                kierunku, inaczej sztywne parytety spowodują spadek efektywności firm z racji
                braku pracowników o odpowiednich kwalifikacjach.
                Szkoda że nikt nie zachęca facetów do ksiegowości a pracują tam praktycznie
                same kobiety.
                Tak więc niech każdy robi co lubi.
          • hermina5 Re: Pysznie. 27.10.05, 23:33
            słuchaj..nie wiem, czy masz problem, ale jesli juz masz jakiś problem to ze
            STEORETYPAMI, nie z kobietami czy męzczyznami,,,Naprawde , w stadzie 20 facetów
            nie wszyscy sa identycznie, nie wszyscy lubią piwo Warka i śmierdzące skarpety,
            tak samo jak nie wszystkie kobiety mają mokro miedzy nogami na widok
            żaslinionego niemowlaka i nie wszystkie nieustannie gadają...Może ty pracujesz
            naprawde na strzelnicy sportowej? Tam jest sporo szablonów:P
            • chinique Re: Pysznie. 27.10.05, 23:47
              Taką mam pracę, że nie pracuję od programu rządowego "moja pierwsza praca" do
              programu rządowego "emerytura" w jednym miejscu. Pracuję w rytmie kolejnych
              projektów, z których każdy toczy się w "nowym" miejscu, za każdym razem
              "szablony" powtarzają się, bo takie są uwarunkowania społeczne i kulturowe. Nie
              bez powodu globalne korporacje wprowadziły parytet, mimo iż można byłoby się
              zachwycić cultural diversity pracowników firmy, która ma oddziały w
              stukilkudziesięciu krajach świata. Bo okazuje się, że gender, to bardzo silny
              drajw w komunikacji i organizacji, a jego dysproporcja generuje koszty zamiast
              przynosić zyski.
              • hermina5 Re: Pysznie. 28.10.05, 11:08
                Fascynujące:P A jeszcze bardziej fascynujące byłoby, gdybyś zaczął pisać po
                polsku , to co napisałeś po angielsku , bo znasz odpowiednik każdego w tych
                słów po polsku:P , a tak jak tego używasz , to po prostu lezę ze śmiechu , bo
                przypomina mi mojego pracodawce sprzed 4 lat, kóry co dwa polskie słowa mówił -
                you see, think it over again, take it easy , choć był raz na wycieczce w
                Londynie. To cholernie pretensjonalna maniera i kaleczy język.
                Nie sądzę, aby uwarunkowanym szablonem społecznym było to, że jak jestem
                kobietą, to od rana do nocy nie zamykaja mi sie usta. Ja praktycznie w ogóle
                nie mówię - trzeba ze mnie wyciągać siłą cokolwiek.Także trafiasz widać do
                instytucji bardziej społecznie i kulturowo stereotypowych niż Kosciół Katolici,
                a to naprawdę trudne...
    • johnny-kalesony Re: "Kobieta - informatyk" 27.10.05, 23:35
      Czy mógłbym prosić o opowiedzenie dowcipu o śwince morskiej?

      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • chinique Guinea Pig 27.10.05, 23:40
        Disklejmer: jedynie opowiadam ten dowcip.

        - Czym różni się kobieta-informatyk od świnki morskiej?
        - Ani z niej świnka, ani morska.

        Powtórzę jeszcze raz, bo tu taki poziom jest, że niekoniecznie wszyscy
        zaskoczyli za pierwszym razem, otóż:

        - Czym różni się kobieta-informatyk od świnki morskiej?
        - Ani z niej świnka, ani morska.
        • doopa_wolowa Re: Guinea Pig 28.10.05, 11:46
          Przykro mi to rzec ale chyba nie rozumiesz tego kawału.
          W twoim wydaniu nie ma on żadnego sensu.

          Przeczytaj to co napisałaś/eś i zastanów się co autor miał na myśli.

          Pozdrawiam.
        • doopa_wolowa P.S. 28.10.05, 11:50
          dla ułatwienia sprawy zmodyfikowany dowcip:

          - Czym różni się kobieta-informatyk od piły spalinowej?
          - Ani z niej piła ani spalinowa.

          Mam nadzieję, że to pomoże.
          • kohol Re: P.S. 28.10.05, 12:00
            Wiesz, myślę, że dla pewności nalezy powtórzyć ten dowcip, bo poziom może być
            taki, że nie każdy zaskoczy.

            - Czym różni się kobieta-informatyk od piły spalinowej?
            - Ani z niej piła ani spalinowa.
        • allabamma Re: Guinea Pig 28.10.05, 12:09
          Nie łapię. Czy to jakas nowa modyfikacja starego dowcipu z tą samą puentą?
          • chinique Nej 28.10.05, 12:37
            Kolega po prostu nie zrozumiał po pierwszej iteracji i zrobiło mu się przykro
            (pierwszy post), ale potem zrozumiał i w przypływie złości posilił się na drugi
            post.
            • allabamma Re: Nej 28.10.05, 12:48
              chinique napisał:

              > Kolega po prostu nie zrozumiał po pierwszej iteracji i zrobiło mu się przykro
              > (pierwszy post), ale potem zrozumiał i w przypływie złości posilił się na
              > drugi post.

              Który kolega??? Ja pytam o ten Twój dowcip ze świnką morską. Chyba to widać -
              odpisałam na Twój post. Na wszelki wypadek pytam jeszcze raz: czy Twój dowcip o
              śwince to jakas nowa modyfikacja starego dowcipu z tą samą puentą?
              • chinique Inny kolega. 28.10.05, 12:50
                Nie ty kolego, kolega pupa wołowa. A dla Ciebie na uspokojenie niepokojący obraz
                Sławomira Tomana pt. Informatyczka, ilustrujący naszą dyskusję.

                www.baltic-gallery.art.pl/archiwum/toman/informatyczka.jpg
                • allabamma Re: Inny kolega. 28.10.05, 12:55
                  Ale dlaczego nie umiesz mi odpowiedzieć na pytanie?
                  Po prostu nie wiesz, o co mi chodzi, czyż nie?
                  To nie wstyd pytać, z chęcią Ci wyjaśnię :-)
                  Otóż Twoj dowcip nie ma najmniejszego sensu. Doopa wołowa chciała Ci to
                  wyjaśnić, ale nie zaskoczyłeś - ani dowcipu, ani nas.
                  Przemyśl to na spokojnie, powodzenia :)
                  • chinique Re: Inny kolega. 28.10.05, 13:20
                    Ależ wiem, ale to akurat jest mało ważne, bo oczywiste. Ale widzę, że barzo was
                    to podnieciło, dalej pieski - powęszcie jeszcze za literówkami i błędami
                    ortograficznymi, bo okazuje się, że także wy nic nie macie do powiedzenia na
                    główny temat.
                    • allabamma Re: Inny kolega. 28.10.05, 13:25
                      Taaak, teraz już wiesz.
                      Nie jest oczywiste, bo jakoś bardzo długo nie łapałeś, o co chodzi. Ach, pewnie
                      robiłeś to specjalnie, żebyśmy sobie jeszcze poujadali? Tak też myślałam.
                      Podnieciło? Błąd w rozumowaniu, Misiu.
                      Zgadza się, nie mam do powiedzenia nic na główny temat. "Problem", o którym
                      piszesz, po prostu mnie nie dotyczy i brakuje mi wokół przykładów, na podstawie
                      których mogłabym się wypowiadać.
                      • chinique Re: Inny kolega. 28.10.05, 13:41
                        Dla mnie jest oczywiste, zwłaszcza, że dowcip nie stracił sensu. A moja uwaga o
                        słabym poziomie potwierdza się - grono piesków nie mających nic do powiedzenia
                        obsikuje wątki znacząc swą obecność. Jak ci brak przykładów, to czytaj, się nie
                        wypowiadaj, może się czegoś dowiesz. No dalej piesku, pociągnij jeszcze ten
                        flejmłor.
                        • allabamma Up! 28.10.05, 13:42
                          Z miłą chęcią :-)
                        • doopa_wolowa ROFTL 28.10.05, 13:50
                          ech chłopcze informatyku...
                          Tylko załamać ręce.
                          Sens kawału się nie zmienił :))))

                          Jak na razie tym kawałem sam nasikałeś sobie w spodnie i robisz to z każdym
                          wpisem.
                          Ale dam ci ostaynią szansę - poszukaj tego kawału w google :))
                          • chinique "ostaynią"? 28.10.05, 13:54
                            "ostaynią"?
                            • doopa_wolowa Ostatnią 28.10.05, 13:57
                              Przepraszam najmocniej za tą literówkę.
                              • chinique Sigmund 28.10.05, 14:03
                                Nie, nie, nie ma co przepraszać, Sigmund twierdził, że przejęzyczenia są
                                znaczące, że w zasadzie z przejęzyczeń należy czytać jak gdyby spomiędzy
                                wierszy. Może jednak powinniśmy podzielić włos na czworo i przeanalizować jak
                                literówka wpływa na rozumienie przez ciebie własnego, cudzego i tekstu w ogóle,
                                na to jakim jesteś człowiekiem, co masz do powiedzenia i jaki jest sens twojego
                                istnienia.
                                • allabamma Lacan bardziej n/t 28.10.05, 14:06

                            • allabamma Buhahahahaha :D n/t 28.10.05, 13:57

                    • doopa_wolowa Re: Inny kolega. 28.10.05, 13:33
                      Jako piesek (sic!) powiem ci, że główny temat jest dość marny.
                      Przebajerzyłeś z opisem mając nadzieję na owacyjne przyjęcie narracji.
                      Do tego lubię dyskuję z ludzmi, którzy potrafią zrozumieć to co sami piszą, a
                      tobie przychodziło to z trudem.
                      Dodatkowo, to ty sam wytknąłeś piszącym tutaj brak kwalfikacji intelektualnych
                      wklejając kawał w formie całkowicie bezsensownej (i nie mogąc jednocześnie tego
                      bezsensu znaleźć).

                      Pozdrawiam.

                      P.S.

                      Wstaw ten kawał w oryginale tak dla potomnych.

                      • chinique Re: Inny kolega. 28.10.05, 13:48
                        Temat akurat jest dobry, tylko może akurat nie dla ciebie. Jak nie masz nic do
                        powiedzenia, to się nie wypowiadaj, meta-rozmowa, która się wytworzyła to
                        zwyczajny flejmłor, dowcip był akurat oczywisty.
                        • doopa_wolowa Re: Inny kolega. 28.10.05, 13:52
                          Podobają mi się twoje pseudointelektualne określenia.
                          Np. ta meta-rozmowa. Czy tego uczą teraz na kierunkach informatycznych?
                          Szkoda - kiedyś uczyli logiki...
                          • chinique Re: Inny kolega. 28.10.05, 13:58
                            Czyli jakie byłyby dla ciebie intelektualne określenia na tego typu przepychankę?
                            • doopa_wolowa ok. 28.10.05, 14:04
                              Przytoczony przez ciebie kawał nie jest dla mnie śmieszny.
                              Natomiast całkiem ciekawym eksperymentem pod kątem humorystycznym jest
                              sformułowanie go następująco:

                              Czym chinique różni się od świnki morskiej?

                              Może ktoś ma jakieś propozycje na puentę?

                              :)
                        • kohol Re: Inny kolega. 28.10.05, 13:55
                          Oczywisty, zwłaszcza dla osób myślących syntetycznie, co w niczym nie ujmuje mu
                          braku logiki.
                          Dobrze jednak, że "powtórzyłeś go dwa razy", a potem w konkursowy sposób
                          robiłeś z siebie idiotę, dostarczając nam tym samym rozkosznej rozrywki
                          docierającej do naszych najstarszych ontogenetycznie ośrodków przyjemności.
                          Teraz ciągniesz temat dalej, ale doprawdy, już się nie musisz tłumaczyć.
                          • chinique Re: Inny kolega. 28.10.05, 14:05
                            Lubię flejmłor, nasuwają mi się wzruszające osobiste przeżycia związane z NNTP.
                            • kohol Re: Inny kolega. 28.10.05, 14:08
                              Tyle emocji w dwóch prostych zdaniach...
                • zona_leona Obraz 28.10.05, 13:08
                  To chyba portret Ady Byron wlejony we współczesne tło ?
                  • chinique Koronczarka Vermera 28.10.05, 13:13

                    www.fortunecity.es/bohemio/pintura/149/Laencajera.jpg
                    • allabamma Re: Koronczarka Vermera 28.10.05, 13:17
                      Zgadza się.
                      www.ballandclaw.com/vermeer/zelh.jpg
    • dokowski To mit 28.10.05, 11:13
      chinique napisał:

      > tego plotkowania, że aż boli żuchwa

      mężczyźni więcej plotkują, głównie o kobietach
    • kohol Re: "Kobieta - informatyk" 28.10.05, 12:07
      W dzieciństwie nie bardzo lubiłam zabawki. Miałam lalki, pistolety, samochody,
      garczki, ale przede wszystkim gry i klocki. Dlaczego jestem psycholożką, a nie
      informatyczką? Bo asekurancko poszłam na to, na co - jak oceniłam - byłam w
      stanie się dostać i co dawało mi różnorodne możliwości rozwoju (w wieku 19 lat
      nie byłam jeszcze pewna, czym chcę się zajmować).
      Nie pracuję w firmie przeludnionej przez kobiety. Jedynym sfeminizowanym
      dziełem u nas jest księgowość. Nie bardzo plotkujemy, nie bardzo mamy
      tu "najlepsze kumpele", nie ma knowania (pewnie dlatego, że kiedyś 2 osoby za
      to wyleciały, informatyk i office manager). Nie ma problemu.
    • chinique Podsumowując 28.10.05, 12:29
      Podsumowując twierdzicie iż:

      - faceci nie są tacy stereotypowi
      - kobiety nie są takie stereotypowe
      - parytet, także w IT, jest zły bo zaburza równowagę organizacyjno-kadrową
      - kobiet na studiach hajtek jest rzeczywiście mniej, no szkoda
      - dla was to jest wporzo
      - w zasadzie problem nie istnieje

      • miang Re: Podsumowując 28.10.05, 12:34
        w naszej rzeczywistości parytet wyglądałby tak że do roboty kobiety, a na
        stanowiska kierownicze mężczyźni :(
      • micra co nie jest "w porzo" 28.10.05, 21:02
        w porzo nie jest to, że nie potrafisz w języku polskim wyrażać swoich myśli.
    • alienor Re: "Kobieta - informatyk" 28.10.05, 16:25
      Jako kobieta-informatyk skladam wyrazy wspolczucia. W mojej firmie, zajmujacej
      sie produkcja software-u, pracuje 80 osob, z tego ok. 3/4 to mezczyzni. Kobiety
      pracuja glownie (liczebnie) w innych dzialach niz development (testowanie,
      ksiegowosc, administracja, serwis). W developmencie sa 2 (slownie dwie) babki:
      ja i jeszcze jedna kolezanka. W firmie nie ma dyskryminacji ani zlej atmosfery
      w stylu "glupia baba nie wie jak wlaczyc komputer". Kto dobrze pracuje, jest
      doceniany. Mam nadzieje, ze cie to pocieszy: w firmie sa obecnie realizowane 3
      projekty, z czego jeden prowadze ja, jedna z dwoch kobiet z dzialu
      programistow. W innym technicznym dziale - testowania - gdzie robi sie testy
      pod katem wydajnosci, tuningu, pracuje sie nad automatami do testowania -
      najlepszym pracownikiem jest kobieta (choc szefem jest mezczyzna), jedna z 2
      kobiet w tym dziale, dzial liczy 7 osob. Praca jest bardzo fajna, uwazam ze jak
      najbardziej odpowiednia dla kobiet. I nie ma tu takiego problemu z niedomytymi,
      zakompleksionymi bufonami: jest paru takich, ale sa w mniejszosci, wiekszosc to
      normalni faceci, moze niezbyt zadbani, ale w normie (polskiej). Pozdrawiam!
      • bleman Re: "Kobieta - informatyk" 28.10.05, 17:17
        Czy jestes np. pewna ze taki sam odsetek kobiet co mezczyzn nadawal by sie do
        takiej ?
        • chinique Ciało modzelowate. 28.10.05, 17:35
          No właśnie, bo powstaje pytanie - dysproporcję w zawodach wymagających fizycznie
          (górnik, hutnik, murarz) można jeszcze próbować tłumaczyć jakoś budową fizyczną
          i wynikami w sporcie, ale szeroko rozumiany informatyk, zawód jak najbardziej
          umysłowy - czym tutaj wyjaśnić dysproporcję? Inną konstrukcją ciała
          modzelowatego, czy uwarunkowaniami kulturowymi?
          • bleman Re: Ciało modzelowate. 28.10.05, 17:47
            A skad wniosek ze mozgi kobiety i mezczyzny niczym sie nie roznia ?
            Naukowcy nawet udowodnili ze do rozwiazania danego problemu kobieta uzywa
            innych obszarow mozgu niz mezczyzna, poza tym kobiety czesciej rozwiazuja
            problemy korzystajac z wczesniejszych doswiadczen i wiedzy, mezczyzni
            natomiast "kombinuja" ;-).

            Zwroc tez uwage na zupelnie inny rozklad krzywej IQ kobiet i mezczyzn , znaczna
            wiekszosc kobiet jest w granicach sredniej, natomiast rozklad IQ mezczyzn jest
            bardziej splaszczony, jest wiecej geniuszy ale rowniez wiecej glupkow i osob
            malo inteligetnych , czym to wyjasnisz ? kultura ksztalci znaczna czesc
            mezczyzn na kretynow o nikim IQ ?

            Cos mi sie wydaje ze takie roznice tkwia wlasnie w tym malo odpornym na mutacje
            chromosomie Y.
            • chinique XXX 28.10.05, 18:36
              Rozważania o charakterze genetycznym rzeczywiście dają być może pewne przesłanki
              do skłonienia się ku feminizmowi różnicy. Pamiętajmy przy okazji o trisomiach
              chromosomu X, w tym Ewie Sonnet ...

              Ale uwarunkowania genetyczne to dopiero połowa porażki, przypuszczenie, że
              kobieta-informatyk inaczej rozwiązywałaby zagadnienia programistyczne, niż jej
              koledzy, to nawet lepiej. Sądzę jednak, że część sęku tkwi w wychowaniu i kulturze.
              • kohol Re: XXX 02.11.05, 11:08
                chinique napisał:

                > Pamiętajmy przy okazji o trisomiach chromosomu X, w tym Ewie Sonnet ...

                Bardzo prosze o rozwinięcie tego tematu. Nie wiedziałam, że Ewa ma trisomię,
                czy to było gdzieś podane na jej stronie internetowej? Skąd przesłanki?
            • evita_duarte Re: Ciało modzelowate. 02.11.05, 16:43
              bleman napisał:


              >
              > Zwroc tez uwage na zupelnie inny rozklad krzywej IQ kobiet i mezczyzn ,
              znaczna
              >
              > wiekszosc kobiet jest w granicach sredniej, natomiast rozklad IQ mezczyzn
              jest
              > bardziej splaszczony, jest wiecej geniuszy ale rowniez wiecej glupkow i osob
              > malo inteligetnych , czym to wyjasnisz ? kultura ksztalci znaczna czesc
              > mezczyzn na kretynow o nikim IQ ?
              >

              Ten temat byl poruszany juz wilokrotnie. Skoro lubisz przywolywac naukowcow to
              musisz rowniez wiedziec, ze wielu z nich twierdzi, ze wynik testu IQ obrazuje
              nic innego jak wylacznie umiejetnosc rozwiazywania tych testow. Poza tym nalezy
              pamietac, ze testy IQ byly pierwotnie ukladane na konkretny rodzaj odbiorcy:
              bialego mezczyzne. To tlumaczy fakt dlaczego czarni czy latynosi maja mniejsza
              srednia IQ od bialych. Czytalam calkiem niedawno, ze Azjaci maja wlasne testy i
              wedlug nich ta rasa jest najinteligentniejsza na swiecie. szkoda ze nie mam
              linku.
              • bleman Re: Ciało modzelowate. 02.11.05, 20:30
                Azjaci sa najbogatsza rasa i grupa etniczna w USA ;-)
                W jakims opracowaniu, bodajrze na temat IQ i bogactwa narodow azjaci sa na 1
                miejscu jesli chodzi o srednie IQ.
                • evita_duarte Azjaci 02.11.05, 21:07
                  bleman napisał:

                  > Azjaci sa najbogatsza rasa i grupa etniczna w USA ;-)
                  > W jakims opracowaniu, bodajrze na temat IQ i bogactwa narodow Azjaci sa na 1
                  > miejscu jesli chodzi o srednie IQ.


                  Nie slyszalam o takim opracowaniu. Azjaci, na ktorych ja sie natykam nie
                  potwierdzaja tego. Ok bylabym niesprawiedliwa. Ze wszystkich Azjatow z ktorymi
                  mam kontakt Japonczycy rzeczywiscie sa inteligentni i maja wysoka kulture
                  osobista (tzn. na przyklad nie obcinaja paznokci w metrze), ale nie zauwazylam
                  zeby byli bogatsi od reszty, to juz raczej Indianie.
                  Rozne opracowania maja to do siebie, ze zaleznie od metody badawczej daja rozne
                  wyniki.
                  • bleman Re: Azjaci 02.11.05, 21:15
                    www.vdare.com/sailer/wealth_of_nations.htm
                    A o tym ze azjaci sa najbogatsi w USA pisali w jednej z ostatnich Polityk,
                    bodajrze Azjaci maja najwieksza srednia dochodow na gospodarstwo domowe,
                    znacznie wieksza niz srednia bialych, a tym bardziej latynosow i afroamerykanow.
    • hara78 Re: "Kobieta - informatyk" 28.10.05, 21:18
      Jest też inny problem...wpiszcie w wyszukiwarke np. google hasło kobieta
      wojownik co wam wyjdzie pierwsze?
      trzeba działąć a nie pie.przyć że nic sie nie robi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka